Ja się nie dziwię ,że młodzież nie lubi kościoła

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 20:57
Ja się nie dziwię dlaczego młodzież nie lubi kościoła. Jak ksiądz Rydzyk
kupuje sobie Maybacha ,ksiądz Jankowski Jaguara. Co rusz jakieś molestowania
nieletnich. Nie wspominjąc juz o tym ,że się wtrącają wciąż w sprawy państwa
wręcz rządzą, podatków nie płacą ,za kolędę zdzierają, za jakieś datki
zdierają itd. Robią sobie radio (patrz ojciec Rydzy)_ i tak grabią emerytów,
którzy im składki płacą. Młodziez na to patrzy to im się nie dobrze robi i
płakać się chce na taką Polskę. Tak być nie powinno .Obowiązkowo podatki nie
wtrącać się do państwa i żadnych luksusów. Tramwajami też sobie mogą
pojeżdzić ,albo Malucha kupić ,a nie zaraz Maybacha to nie wyścig, kto ma
lepszą brykę.Ja też nie mogę na to patrzeć. Taka prawda
    • Gość: lavie Re: Ja się nie dziwię ,że młodzież nie lubi kości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 23:26
      ciekawa jestem kto tego maybacha widzial?
      ale ploty szybko sie mnożą...
    • Gość: Sam ty sie nigdy nie dowiesz jak smakuje $100K IP: *.newsof.com 02.02.05, 00:31
      do jestes dupek
      • wergilio Re: ty sie nigdy nie dowiesz jak smakuje $100K 02.02.05, 23:18
        Nie no nie ma co inteligentna wypowiedź, pogratulować.
        • Gość: Sam Re: ty sie nigdy nie dowiesz jak smakuje $100K IP: 64.212.95.* 02.02.05, 23:52
          nie odbiegam az tak mocno od twoich kretynizmów.
        • Gość: Nina Re: ty sie nigdy nie dowiesz jak smakuje $100K IP: 64.212.95.* 03.02.05, 00:07
          to ja jestem kierownikiem krematorium i to ja powiem kto idzie do pieca a kto
          może obsługiwać maszyna i pójdzie do pieca za tydzień. Czujesz ciepły oddech na
          karku – to ja. Nie jestem twoim przyjacielem
    • Gość: Dorota Re: Ja się nie dziwię ,że młodzież nie lubi kości IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.02.05, 23:36
      No wlasnie i obowiazkowo musza miec gosposie, bo raczki lewe wyrosly.
    • Gość: a. Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość IP: 217.149.242.* 03.02.05, 09:43
      To co piszesz, sprawia wrażenie, że zwyczjnie zazdroscisz, i gdybys tylko
      mogła, sama zrobiłabys wszystko, zeby walnąc sobie jaguara. Na mnie na przykład
      maybachy, jaguary, wille itp. nie robią zadnego wrażenia, nie chciałabym ich
      miec i nie przeszkadza mi, ze ktoś je ma.
      Przypmina mi sie tez tutaj piosenka kabaretu Potem:

      Ludzie, jak mi świat sie nie podoba
      Ludzie, ja przeżywam ciągly stres
      równość miała być i sprawiedliwość
      więc sie pytam, gdzie ta równość jest

      Ot na przykład wszyscy sa bogaci
      Ja pomarzyc moge tylko o tym
      bo mnie jakos forsa sie nie trzyma
      wczoraj zgubiłem dwadzieścia złotych

      Co na to policja czemu nic nie robi
      niech mi da pieniądze, niech mnie przyozdobi
      Jesli ma być równość tak jak mówi się
      Niech mi zrobi dobrze albo innym źle.

      • blinski Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość 03.02.05, 13:35
        eee.. sory, ale tu nie jest mowa o biznesmenach czy wlascicielach korporacji,
        tylko o ksiezach, ktorych to glownym celem chyba nie jest gromadzenie dobr
        doczesnych..? mozna im zazdroscic albo nie, ale chyba faktem oczywistym jest ze
        z samego zalozenia ich uwielebienie dla przepychu nie jest czyms wlasciwym, nie?
        • Gość: a. Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość IP: 217.149.242.* 03.02.05, 13:49
          Księza nie ślubują ubóstwa, jak niektóre (nie wszystkie) zakony. Łatwiej
          wielbładowi przejść przez ucho igielne niz bogatemu wejść do Królestwa Bożego,
          ale dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych. Nie zawiązesz pyska wołowi młócącemu,
          wart jest robotnik swej strawy - a kto nie pracuje, niech też i nie je.
          Oczywiscie, bardzo niewłasciwe jest, zeby ksiądz żył w przepychu, gdy jego
          parafianie klepią biedę. Ale są to pojedyncze przypadki, w każdym razie
          pisanie: ich (księży) uwielbienie dla przepychu jest mocno przesadzone. Każda z
          obu stron takich sporów jak ten zapewne zwraca uwagę na to, co pasuje do jej
          tezy, staram sie to brać pod uwagę. W dalszym ciągu jednak uważam, ze jesli
          komuś nie daja spać cudze zarobki czy posiadane rzeczy (i nieważne, czyje) to
          jest to jego problem.
          • blinski Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość 03.02.05, 17:59
            ja tez tak uwazam. nie twierdze tez ze wszyscy ksieza tacy sa - podobnie jak
            nie twierdze ze tylko mniejszosc tak robi. biore tez pod uwage, ze to wlasnie
            ci najbardziej dostatnio zyjacy sa najbardziej widoczni i moga ksztaltowac
            opinie o ogole ksiezy.
            dla mnie po prostu zycie ponad stan bedac ksiedzem jest niemoralne, i tyle
            argumentu - bo prawnie im przeciez nikt tego nie zabroni. a za ksiezmi -
            ogolnie - nie przepadam z wielu innych powodow.
            • Gość: a. Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość IP: 217.149.242.* 03.02.05, 19:12
              Zapewne nie tyle ponad stan, ale ponad średnią krajową, przy czym ten stan
              księdza powinien być nie za wysoki, tak?
              Zgadzam się z tym, ale weź tez pod uwagę, z punktu widzenia dobra katolików, ze
              niedobrze byłoby, gdyby ich księza na niczym sie nie znali, ubierali sie w
              jakies golfy z lat 70., nie mogli mieć np.dobrego sprzętu do słuchania muzyki.
              Niedobrze, zeby księża byli wyraźnie ubożsi niz parafianie, bo takie wyobcowane
              osoby budzą dystans, stwarzaja wrażenie, że nie mogą zrozumieć "normalnych"
              ludzi. Wydaje mi sie, ze powinni być tacy średni.
              • blinski Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość 03.02.05, 19:52
                mowisz - 'na niczym sie nie znaja'. oczywiscie, by byc ksiedzem trzeba znac sie
                i na biblii - dla mnie oczywistym jest cytowanie z pamieci; i na najnowszych
                wskazaniach watykanu, itp. ale najwazniejsze jest chyba kochac ludzi, by im
                sluzyc - przeciez to jest sluzba ludziom, ich duchowosci; trzeba czuc potrzebe
                czynienia dobra, pomagania im.
                a jesli tak, to juz samo pomyslenie o tym, zeby sobie kupic np. nowego passata
                jest oznaka, ze z ksiedzem jest cos nie tak - rozumiesz, samo podejscie - te
                pieniadze przeciez mogly by by przeznaczone na koscielna pomoc dla ubogich np.
                ksieza maja prawo sie bogacic, ale jesli w tym widza ucieche - to wg. mnie nie
                nadaja sie do pelnienia swojej funkcji.
                z punktu widzenia katolikow moge sie jedynie domyslac i obserwowac jak to
                wyglada - choc czesto ich podejscie jest dla mnie strasznie pogiete,
                szczegolnie przy obronie ksiezy za wszelka cene - nawet jesli ewidentne jest,
                ze chca oni sluzyc glownie sobie, nie tym wlasnie ludziom.






                • Gość: a. Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość IP: 217.149.242.* 03.02.05, 22:00
                  No jasne, ze "by byc ksiedzem trzeba znac sie>
                  > i na biblii - dla mnie oczywistym jest cytowanie z pamieci; i na najnowszych
                  > wskazaniach watykanu, itp. ale najwazniejsze jest chyba kochac ludzi, by im
                  > sluzyc - przeciez to jest sluzba ludziom, ich duchowosci; trzeba czuc
                  potrzebe
                  > czynienia dobra, pomagania im." Oczywiscie. Dodam jeszcze, że nie jest to
                  obowiązkiem tylko księży, ale członków kościoła w ogóle, choć naturalnym jest,
                  iz od księdza wymaga się więcej. Miałam jednak na myśli to, że powinni znać sie
                  tez na tym, czym interesuja się ich parafianie, bo inaczej nie będzie
                  wzajemnego kontaktu.
                  Osobiscie w ogóle nie bardzo rozumiem ludzi, nie tylko ksieży, którzy chcieliby
                  miec nowego passata i cieszę się, że moje potrzeby nie sa nadmiernie
                  rozrośnięte w kierunku materialnym.
                  Może też to zaliczysz do obrony księży za wszelką cenę, ale naprawdę nie
                  zetknęłam sie z księdzem, którego stosunek do dóbr materialnych byłby
                  niepokojący.
                  • blinski Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość 03.02.05, 23:51
                    > Może też to zaliczysz do obrony księży za wszelką cenę, ale naprawdę nie
                    > zetknęłam sie z księdzem, którego stosunek do dóbr materialnych byłby
                    > niepokojący.


                    no ale nie powiesz przeciez, ze nie zdajesz sobie sprawy ze tacy istnieja. ja
                    slysze glownie o takich, ale ja nie mam osobistego kontaktu z kosciolem wiec
                    zdaje sobie sprawe ze po prostu o uczciwych, moralnych rzadko kiedy sie
                    rozmawia.

                    • Gość: a. Re: Frustracja, frustracja, a nie sprawiedliwość IP: 217.149.242.* 04.02.05, 19:55
                      Oczywiście.
              • Gość: Dora Matka Teresa z Kalkuty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.05, 20:04
                Kler zawsze trzymal z najbogatszymi tego swiata, byl rzadny wladzy, plawil sie
                w bogactwie i tak jest nadal. Nic nowego pod sloncem. Podobnie jak mowiac :kto
                sie wyywyzsza bedzie ponizony a kto sie poniza bedzie wywyzszony sieja herezje,
                bo chyba nikt z nich w to nie wierzy. Inaczej baliby sie tego przyszlego
                ponizenia. Co do twojej teorii bycia srednim to nie trzeba miec najnowszych
                wynalazkow techniki zeby byc autorytetem moralnym, badz nim nie byc majac
                jaguary, palace i inne gosposie na uslugach. Pamietasz matke Terese z
                Kalkuty????
    • Gość: olo Re: Ja się nie dziwię ,że młodzież nie lubi kości IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.02.05, 21:23
      A nich sobie nawet rolsrojsa kupia ja i tak jezdze tramwajem, radia maryja nie
      slucham i nawet podburzam do obebrania mu koncesji, i w ogole to nawet
      katolikiem nie jestem. Kosciol mam gdzies.

      Jestem rastuchem, typowym, z lwia grzywa dredow. Rasta wierza ze boga maja w
      sobie (dlatego maja dready, by przypominac swietego lwa judy) i sa dumni,
      twardzi i zadowoleni z zycia...JAH !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja