Gość: Gosia
IP: *.drama.pl
27.02.05, 14:27
Jak długo tak można próbować na 1000-ce sposobów i ciągle jestem dla
niej: "zła, niedobra, niewyrozumiała, nieuzyta, wredna, niesamodzielna,
wymagajaca, niewdzięczna, samolubna, nie słucham jej itp..itp".
Ja się z jej powyższymi epitetami na mój temat nie zgadzam, uważam, że są
nieobiektywne i zawsze wypowiadane w gniewie i pretensjach.
Co zrobic z takim charakterem, który ciągle nad sobą biadoli?
Przykład 1. Ona wstaje w niedziele rano o 8 niewyspana, robi obiad przez 4
godziny potem ja go muszę oczywiście zjeść (nie mogę sobie pojechać byle
gdzie, bo by sie obraziła) a potem przy najbliższej okazji zostanie mi to
wypomniane że ja jestem niesamodzielna i od niej wymagam takiego wysiłku.
Dodam, że ja zajebisty obiad robie w 60 minut, i naprawde od niej nie wymagam
tego i sama wole gotować.
Przykład 2. Ona rządzi w domu zakupami - jeżdzi do 5-ciu różnych sklepów:
warzywnego, mięsnego, + 3 zpozywcze i tam robi zakupy bo w jednym pomidory są
ładniejsze niż w drugim itp. Potem ja dostaję przy kłótni znowu ochrzan, że
ona jest taka przemęczona i nic na mnie nie może liczyć. Wiele razy jej
proponowałam, że mogę robić zakupy (w 1 markecie i 1 mięsnym), ale to nie
jest dla niej rozwiązanie, bo musiałabym robić identycznie jak ona i
oczywiście nigdy nie kupie tak dobrych rzeczy jak ona. No i jeszcze jest
potem na mnie zła, ze sobie jade do M1 czy plejady (bezcelowo wg niej).
Takie sytuacje są na porzadku dziennym, kłótnie tego typu są średnio
1/tydzien. To się już człowiekowi na mózg rzuca.
Dlaczego muszę wysłuchiwać takich krzywdzących ocen, nieprawdziwych, jak
zostaję sama w domu to świetnie sobie radzę (i jest sposkój).
Co mam zrobić? Nie mogę sie na razie wyprowadzić bo jeszcze studiuję i nie
mam środków. Ale tych kłótni i wiecznych pretensji na prawde mam dosyć!
Przecież kocham mame i potem strasznie mnie to boli, że sie tak kłócimy, ale
naprawde nie wiem co już robić żeby żyć swoim zyciem i sie z nią dogadac
jakoś.