Gość: smutny
IP: 195.136.107.*
28.02.05, 11:48
Bo ja już nie.
Dziś przed supermarketem zgłosił się jeden taki niedogolony (jak zresztą i ja,
więc moze zadziałała jakaś więź?-:) po datek. Nie miałem kasy, powiedziałem ze
płacę kartą, ale zaproponowałem ,że może coś mu kupię. Poprosiło chleb i jakis
dodatek, umówiliśy się że będzie czekał przed sklepem.
Zakupiłem ów chleb, dorzuciłem kiełbasę i w radosnym nastroju (dobry uczynek w
Wielkim Poście) zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu beneficjenta mojego
miłosierdzia. Pryz koszykach nie ma, przy aucie też. Ulotnił się... Zostałem z
niepotrzebnym chlebem, nadplanową kiełbasą i dośc podłym wyorażeniem o
wszelkiej maści "potrzebujących" naciągaczach.
Wiem, nie powinienem uogólniać ani stosować odpowiedzialnosci zbiorowej
(postanowiłem więcej nie pomagać, i może ucierpi na tym ktoś naprawdę w
potrzebie), ale więcej nie dam i już!
A wy jak reagujecie na żebractwo-naciągactwo?