Czy to kiedys minie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:25
Kolejny dzien.Mam 40 lat.Od wielu lat powoli i konsekwentnie pograzalam sie w nerwicy i depresji.Zawsze mowilam sobie :jestes silna,dasz sobie rade.i przyszedl dzien ,gdy juz dluzej nie moglam.Wiem co powiecie,idz do lekarza.A jakze ,bylam.Lekami ,ktore mi przepisal moglabym sie wykarmic przez dobry miesiac.Choc bralam je systematycznie ,to osiagnelam jedynie efekt totalnego otepienia.Nie czulam lekow,strachu,nie czulam nic.Tak mam zyc?po paru mies.takiego zycia-niezycia zostawilam prochy.I wszystko wraca.Brak mi checi do czegokolwiek.napisalam to w bardzo duzym skrocie.
    • Gość: po_godzinach Re: Czy to kiedys minie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:33
      Proponuję zająć się czymś. Niesłychanie pomaga, gdy nie skupiamy sie na sobie).
      • Gość: zrezygnowana Re: Czy to kiedys minie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 21:12
        Nie jestem rozpuszczona baba , ktorej akurat dzis popsul sie makijaz i ma zly nastroj.Po_godzinach-nic nie wiesz o moim zyciu.Cale dotychczasowe poswiecalam rodzinie,tej blizszej i dalszej.Wymagalam od siebie tyle,ze inni pukali sie po glowie.Zylam w warunkach ,ktore wywoluja niedowierzanie,gdy(rzadko)komus o tym opowiadam.Dopiero po wielu latach pozwolilam sobie na pojscie do lekarza,bo wciaz mowilam to minie.Ale nie minelo.Nic od Ciebie nie chce.Pytam jedynie czy mam szanse na na wyjscie z tego ,bez prochow,ktore tylko mnie otepiaja.bo nadal na mojej glowie jest cala rodzina.
        • arnick_a Re: Czy to kiedys minie? 01.03.05, 21:23
          Gość portalu: zrezygnowana napisał(a):

          > nadal na
          > mojej glowie jest cala rodzina.
          Spędź ją, poczujesz się lepiej.
          Pozdrawiam
          Arni
        • atrix1 Re: Czy to kiedys minie? 02.03.05, 00:28
          czytając To o czym napisałaś w pewnej chwili miałem wrażenie, że to moja żona.
          Ona boryka się z takim samym problemem a ja nie wiem jak jej pomóc. Jesteśmy w
          dość specyficznej sytuacji. Zastanawiam się, jak to jest, co może doprowadzić
          kobietę niegdyś wesołą, pełną nadziei do takiego stanu. Czy to rzeczywiście
          tylko zbieg niekorzystnych okoliczności? Czy może coś co siedzi w człowieku od
          "zawsze"'
        • Gość: wiesz Re: Czy to kiedys minie? IP: 213.241.67.* 02.03.05, 00:37
          czy nie jest tak, ze owa pomocniczosc to byla tylko bardziej wyrafinowana wersja
          egoizmu? czy nie robilas tego przede wszystkim dla siebie? dla swojej
          satysfakcji/spokoju sumienia/czego tam jeszcze? bo we mnie podobne stany
          rezygnacji wywolalo niegdys przerobienie egoizmu w bardzo ale to bardzo
          wyrafinowanej postaci. i ni cholery nie moglem sie polapac co jest ze mna nie
          tak, bo oczywiscie uwazalem ze jestem ok wobec siebie i innych, ale jakos
          brakowalo mi w zyciu celu. dopiero gdy mi brat powiedzial ze jestem nadety, cos
          we mnie zaczelo pekac i spojrzalem ciut inaczej na siebie.

          wiec moja rada - szczerosc, prawdziwa szczerosc, przede wszystim.
    • Gość: Nina to dopiero poczatek, to nawet nie jest poczatek, IP: *.yournetplus.com / 63.110.140.* 01.03.05, 19:58
      to dopiero poczatek poczatku
    • Gość: Edyta Re: Czy to kiedys minie? IP: *.necik.pl / *.necik.pl 01.03.05, 20:10
      Mysle ze trzeba w to wlozyc sporo energii, wlasnej a takze innych
      czy masz jakies bliskie osoby?
      nie piszesz o powodach swojego stanu, wierze ze moze ci nawet byc trudno je
      sprecyzowac. zgadzam sie z przedmowca ze trzeba odwrocic uwage od samej siebie.
      Prawdopodobnie brakuje ci radosci, motywacji, sensu, a moze zbyt wiele
      oczekujesz i to ze tego nie osiagasz - tak cie doluje, ze wszystkiego sie
      odechciewa......
      a moze by sprobowac zrobic cos dla innych, zobaczyc potzreby innych - choc moze
      , jesli jestes w naprawde kiepskim stanie - moze nie wychodzic.

      masz rodzine? prace? ludzi ktorzy moga na ciebie liczyc? marzenia? plany? hobby?
      mysle ze w kazdej chwili zycia jest dobry czas zeby sie o to zatroszczyc. nie
      warto ani chwili tkwic w marazmie. tam wysoko, nad tymi ponurymi ciemnymi
      chmurami swieci slonce, i to ono jest góra - ono zwycieza :)

      Sama z wlasnego doswiadczenia wiem ze mozna odczuwac pustke i bezsens bedac
      daleko od Boga. z Nim wszystko jest latwe i nadzieja czlowieka nie opuszcza.
      gdybys chciala .... chetnie napiesze wiecej na priva (moj adres: e.bur@wp.pl)

      Wiec odp na Twoje pytanie brzmi: to jest mozliwe

      z pozdrowieniami i szczerymi życzeniami wyjscia z tego stanu

      Edyta
    • atrix1 Re: Czy to kiedys minie? 02.03.05, 00:39
      zadałem sobie "trud" przeczytania dobrych rad dobrych pocieszycieli. Kolejne
      dobre rady (pisane w dobrej wierze). Nawet nie jestem pewien czy wiem jak Ci
      żle. A zmęczenie, gdzieś tam w głowie jest jak wielki ciężar, którego czasem
      myślisz, że nie uniesiesz. Jak Ci będzie źle lub samotnie pisz.
      atrix1@gazeta.pl
      ( i spróbuj zasnąć)
      Trzymaj się :)
    • sprawiedliwa1 Re: Czy to kiedys minie? Depresja? 02.03.05, 08:57
      Mowisz ze poswiecalas sie rodzinie a wiec nie jestes apatyczna, bez inicjatywy.
      To w takim razie nie jest depresja. I chyba nie leki antydepresyjne dostawalas
      bo te nie otepiaja specjalnie, wrecz przeciwnie.
      Czy chodzilas na jaka psychoterapie?
      Same leki psychotropowe nie pomoga jesli nie zmieni sie myslenia.
      • Gość: zrezygnowana Re: Czy to kiedys minie? Depresja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 10:19
        Masz racje.I nie patrze na to jak na poswiecenie.Ja robilam to,co musialam.Nadal robie.Nie jestem apatyczna,zapatrzona w siebie.Wymagam od siebie bardzo wiele,moze za duzo.Tzn wymagalam,bo teraz czuje sie tak zmeczona i wypalona,znasz takie okreslenie jak zmeczenie matrialu?Bralam leki i na depresje i na uspokojenie i przeciwlekowe.Nie bylam na psychoterapii.W moim miescie nie ma takich mozliwosci,a lekarz ograniczal sie do kolejnych recept.Na prywatnego psychoterapeute mnie nie stac.Fakt,ze moje dzieci mnie potrzebuja sprawia ze wstaje,sprzatam,gotuje.Dwa lata temu stracilam prace,ale mam z czego zyc.Jestem tylko bardzo ,bardzo samotna-maz pracuje daleko i rzadko bywa w domu.Nie mow , ze mam to zmienic,wiesz jak jest z praca.Ciesze sie ze jest.Tylko juz nie umiem sie usmiechac jak kiedys,jestem wciaz spieta i smutna.
        • sprawiedliwa1 Re: Depresja? Wypalenie... 02.03.05, 11:04
          Wiem co to jest wypalenie, przeszlam to. Totalne wypalenie. Jeszcze tak
          zupelnie nie doszlam do siebie mimo ze to ponad 2 lata. Ale...to zabiera duzo
          czasu, nawet do 5 lat.
          I moge powiedziec jedno, ze tego nie masz bo bys nawet nie mogla zrobic
          dzieciom jesc, bys nie mogla sprzatac. Koncentracja jest na poziomie zera. Ja
          nawet nie potrafilam obejrzec polgodzinnego filmu...W koncu moj szef zalatwil
          mi wizyte u lekarza i terapeuty ktory specjalizuje sie w wypaleniu.
          We wszelkich takich problemach jest najwazniejsza rzecza dojscie do zrodla. Co
          jest Twoim problemem? Dlaczego tak jest? I w tym terapeuta moze pomoc ale
          rozwiazac problem mozesz tylko Ty.
          Wazna rzecza jest rozmawiac z ludzmi. Nic tak nie pomaga jak wlasnie rozmowy.
          Pomysl i poszukaj starych kolezanek ze szkoly, kuzynek dawno nie widzianych.
          Najbardziej destrukcyjne jest chodzenie i myslenie. Rozmowy z samym soba
          wpedzedzaja w bledne kolo. Musisz zaczac robic cos dla siebie, cos co sprawia
          Tobie radosc, laduje pozytywna energia.
          Napisz do mnie na prywa, moze masz Skype albo gadugadu, mozemy porozmawiac.
          Pozdrawiam :)
          • jestem-j Re: Depresja? Wypalenie... 02.03.05, 11:16
            Sprawiedliwa1.Daj mi swoj nr.gg lub adres na ten ktory podaje teraz jako autor
            .Odezwe sie na pewno.
            • sprawiedliwa1 Re: Depresja? Wypalenie... 02.03.05, 11:34
              wyslalam maila na adres jestem-j@gazeta.pl
              pozdrawiam :)
    • the_dzidka Re: Czy to kiedys minie? 02.03.05, 12:00
      Bez pomocy lekarskiej nie da się. Poproś, żeby ci zmienił leki, najwyraźniej są
      źle dobrane.
    • Gość: logo Re: Czy to kiedys minie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.05, 14:02
      wielu ludzi na własne życzenie funduje sobie różne sytuacje życiowe, a potem
      deprecha, stres, wielki płacz, zal i utyskiwanie oraz bieganie po psychiatrach
      i terapeutach.
      • Gość: Zrezygnowana Re: Czy to kiedys minie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 14:56
        Nie placze.Pytam,czy dam rade z tego wyjsc bez tworzenia kokonu z prochow.Nie utyskuje,jestem zmeczona,slaba i nie mam swiatelka w tunelu.Moja odpornosc psychiczna jest rowna zeru.Jest mi ciezko.Czy wolno mi poprosic o wsparcie?Jak myslisz,logo?
        • thais82 Re: Czy to kiedys minie? 02.03.05, 16:46
          Idź...na kurs Silvy. Nie byłam na tym, ale Mama mojej przyjaciółki od lat żyła
          w depresji, poszła...i nie ta kobieta, nabuzowana energią, pozytywnie
          nastawiona do swiata, uśmiechnięta, zadowolona, pracuje ciągle nad sobą, ale ma
          chęć do życia.
          Od piątku w Katowicach ponoć.
          Chyba warto, nie wiem.... a moze kluczem do sukcesu jest drugi człowiek?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja