Dodaj do ulubionych

Jakie macie wspomnienia z początku lat '90?

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.05, 14:20
Z kim kojarzą wam się lata 1990 - 1994/95?
Jakieś konkretne miejsca, przedmioty?
Obserwuj wątek
    • thais82 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 02.03.05, 16:43
      W tygodniu wieczorynki typu "Bolek i Lolek", "Reksio", "Sąsiedzi", a w
      niedziele....wyczekiwana przez cały tydzień bajka Disney'a:) Poza tym Pewexy,
      sklepy Baltona, spotkania babeczek (9, 10-latek) u mnei w pokoju, wyciąganie
      lalek Barbie i spędzanie godzin na ich czesaniu:-) Komputery Commodore, Atari,
      Amiga i to wgrywanie gier.. pamiętacie ten piszczący dźwięk i czerwono-czarne
      poziome linie w telewizorze, komendę load + return? i ta ulga kiedy
      gra "weszła" - "Uff, wgrało się!". Moda na wrotki, getry (koniecznie z lycry),
      trampki (takie czarno-białe), wcześniej buty lakierki, a potem plastiki:-) I te
      gumy Donald, Turbo (kolekcja naklejek).
      I najważniejsza wspomnienie... kiedyś (ciagle mówię o wieku dziecięcym) wszyscy
      bawiliśmy się razem, w podchody, dwa ognie...pełna integracja...a teraz?
      Wydawać by sie mogło, ze nie ma dzieci. A no nie ma...w realnym świecie. Sporo,
      naprawdę spora część siedzi w chwili obecnej przed komputerami... W wakacje też
      będą siedzieć, bo po pierwszym tygodniu wakacji sie znudzą i zmęczą...
      Bardzo mile te czasy wspominam:-)
    • braineater Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 02.03.05, 20:02
      Kolesi sprzedających nagrane domowym sumptem kasety wideo z hiciakami typu
      Rambo i Teresa Orlowsky School of Love
      Mitingi u kolegi, co miał wideo i można było ogladac wyżej wymienione hiciaki:)
      Reklamy OMO i uniwersalu - znaczy sie plama och co za pech i kaczucha:)
      Komputer Amiga 500 i dokupywanie doń dodatkowego Megabajta pamięci, żeby był
      wybitnie wypasiony
      Sklepy muzyczne pełne kaset magnetofonowych, za spiraconymi okładkami i
      zawartością
      Pozdrowienia:)
    • thais82 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 03.03.05, 06:44
      O wiem, co jeszcze:-) Oranżada w woreczkach:-) Wpijało się słomkę i mmm...
      (cukier, kolorek i woda). Hmm... i Lambada... ale Lambada to chyba jednak lata
      80-te.
      A palacze mieli Klubowe i Popularne:-) Teraz się wszyscy krzywią na myśl o
      nich, ale wtedy były tak popularne jak obecnie Marlboro.
      Pierwsze Chipsy, Snacky (Star Foods) i Cola...w tych szklanych butelkach z
      grubego szkła.. :-)
      Kurcze Ciekawa, dzieki śliczne za temat:-) Co za wspomnienia:)
      Aaaa, jeszcze jedno...moda na spódnice lambadówki:D a później te sukienki ala
      Pocahontas, z frędzelkami:) ech...:-)
    • Gość: Magda Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.03.05, 07:23
      Zniesiono wizy miedzy innymi do Francji, przejechałam z koleżanka stopem pół
      Europy Zach. Polacy jeszcze się wtedy źle nie kojarzyli, wszędzie witano nas z
      entuzjazmem jak dawno nie widzianych krewnych. Ponieważ w polskich sklaepach
      już było trochę więcej towaru zachodnie sklepy nie poraziły na swoim
      przepychem, raczej ceną. Np. zastanawiałyśmy się dlaczego trzeba płacić aż tak
      dużo za wodę w butelce. No i dla mnie największy szok - w drogerii cała jedna
      ściana sklepu była wypełniona kilkdziesięcioma rodzajami podpasek - szok
      totalny dla osoby, która w Polsce jedyne co mogła kupić to watę, po kilku
      godzinach stania w kolejce.
    • kozaki_wiesi Nostalgia 03.03.05, 14:03
      Armatka na korek
      coś w rodzaju drewnianej pompki której wylot zatykało się dołączonym do
      zestawu korkiem. Energicznym ruchem wsuwało się tłoczek do armatki co
      powodowało wystrzelenie korka połączone z hukiem. Starsi koledzy uzyskiwali
      podobny efekt podczas otwierania wina. Dostępna na odpustach i pod
      kościołami.

      Automatyczny ołówek
      przedmiot pochodzący z Czechosłowacji. Po wykręceniu mechanizmu z obudowy,
      otrzymywało się niezbędną w szkole ?splówkę?. Zaopatrzony był w sprytną
      temperówkę ukryta w przycisku ołówka. Najbardziej popularny kolor obudowy to
      brudno-żółty.

      Bajki (kino domowe)
      to kupowane w rolkach przeźrocza z bajkami, do wyświetlania za pomocą
      specjalnego rzutnika, zwanego często "projektorem". Bajki sprzedawane były w
      kioskach "RUCH-u" w małych plastykowych pudełeczkach. Na wieczku przyklejona
      etykietka z tytułem bajki. Do wyświetlania bajek służył ciężki, ebonitowy
      rzutnik, który po rozgrzaniu żarówki zaczynał wydzielać charakterystyczny
      swąd. Zbyt długie studiowanie jednego obrazka groziło wypaleniem w nim
      dziury.

      Bierki
      gra zręcznościowa wymagająca saperskiej precyzji i wewnętrznej dyscypliny.
      Po rozsypanie na stole plastikowych patyczków w różnych kształtach i
      kolorach, należało je po kolei zbierać, aż do "skuchy". "Skucha" następowała
      gdy w czasie podnoszenia bierki, któryś z patyczków poruszył się. Wygrywał
      ten kto zbierał najwięcej punktów. Bierki składały się z harpunów, bosaków,
      wioseł, zwykłych bierek i były odpowiednio punktowane.

      Bosmanka (sznurek zakończony kulką)
      wyplatało się ją ze sznurka do bielizny na bazie kulki z łożyska, piłeczki
      kauczukowej lub innego regularnego przedmiotu. Bosmanka nie miała
      konkretnego praktycznego zastosowania, była raczej czymś w rodzaju talizmanu
      czy fetyszu. Niektórzy potrafili jednak za jej pomocą, wyszarpnąć krzesło z
      pod siedzącego czy ułamać zeschłą gałąź z drzewa. Przypuszczalnie na
      popularność bosmanki miał wpływ Jorguś Pyzdra.

      Chińska gumka
      gumka o narkotycznym zapachu. Nie było sposobu by oderwać się od wąchania.
      Na większości gumek , prędzej czy później, pojawiały się ślady zębów,
      pozostawione przez złamanych cudownym zapachem, właścicieli.

      Chiński długopis
      każdy go miał. Był ciemno bordowy, ze złotą skuwką, miał lekko wygięty
      wkład, pisał cienko na fioletowo i częsty przerywał. Nie rozlewał się jak
      inne długopisy.

      Chiński piórnik
      w latach 70-tych piórnik chiński to była podstawa szczególnie wśród
      dziewcząt. Plastikowe pudełeczka ze słodkim rysuneczkiem na miękkim
      (podszytym gąbką) wieczku. Piórnik zamykało się za pomocą magnesu (bardzo
      ważne bo magnesy wyjmowane z piórników miało bardzo wiele interesujących
      zastosowań). Niebagatelną sprawą był również fakt, że w piórniku znajdowało
      się lusterko. Oprócz chińskiej gumki pachnącej w piórniku należało mieć
      również chiński ołówek z gumką na końcu. W latach 80-tych pojawiły się
      polskie super tandetne podróbki chińskich piórników, gumek i ołówków.

      Chińskie nalepki
      omamiły większość dziewczyn pod koniec lat 70-tych. Prawdziwy szał (każdy z
      nas ich 500 miał). Były to takie wypukłe nalepki z gąbką w środku. Czasem
      miały wypukłe oczka, które się ruszały.

      Długopis z widoczkiem
      górna część długopisu wykonana była z przeźroczystej rurki zalanej jakim
      płynem. Wewnątrz rurki działy się przedziwne rzeczy. A to nurkował kaczor
      Donald, padał srebrny śnieg lub przepływał jakiś statek. Czasami spotykało
      się egzemplarze dla dorosłych. Odpowiednio manipulując długopisem, można
      było pozbawić odzienia tkwiącą w szklanej rurce piękność. Z czasem płyn w
      długopisie mętniał, a zatopione w nim figurki ulegały powolnemu rozkładowi.

      Flamastry
      przynoszone do szkoły jak relikwie, w często metrowych opakowaniach po 60
      szt., pozyskiwane od rodziny powracającej z zagranicy (flamastry były w
      takich wypadkach podstawowym prezentem), prawie nigdy nie używane (z obawy
      przed wypisaniem), dokonywały żywota, wysychając w opakowaniu.

      Gitara z żyletką
      rodzaj temperówki do ostrzenia ołówków. Nie wielu znałem co by potrafili
      naostrzyć tym ołówek. Za to stylistyka na 5. Ciekawe co by się działo gdyby
      dziś wprowadzić do szkól takie gadżety?

      Góralski piórnik
      często spotykany drewniany pojemnik na przybory szkolne, z wypalanymi
      góralskimi motywami. Właściciel takiego piórnika, nierzadko używał
      ?długopisu ciupagi?.

      Haclówa
      rodzaj broni zaczepnej, wykonywany w dwu wersjach:
      Wersja ciężka ? rączka wygięta (w kształcie kamertonu) z grubego drutu,
      najlepiej izolowanego, guma modelarska(kauczukowa) o przekroju kwadratowym.
      Pociski z wygiętych szpilek lub drutu. Wersja lekka ? wysnuwało się
      pojedynczą gumkę z gumy do majtek i mocowało ją bezpośrednie do palców (
      kciuk i wskazujący). Hacel wykonywało się ze zrolowanego papieru. Można było
      w ten sposób rozsyłać po klasie korespondencję lub w czasie klasówki błagać
      o pomoc ?kujona?. W ostateczności zawsze w kieszeni znalazła się jaka
      wygięta szpilka.

      Jajka na wodę
      podstawowa oręż na lany poniedziałek, do czasu pojawienia się ?Ludwika?.

      Jo-jo na gumce
      dość durna zabawka odpustowa, wykonana z trocin obleczonych w kolorowy
      celofan. Najbardziej pociągające było sprawdzenie czy w trocinach nie ma
      ukrytej jakiejś tajemnicy.

      Kalejdoskop
      prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to
      rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
      na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych
      szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
      przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
      symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
      Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie
      efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając
      struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać
      oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
      potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do
      osiągnięcia stanu histerii.



    • kozaki_wiesi Nostalgia p.2 03.03.05, 14:05
      Kalkomanie
      ozdobne obrazki naklejane za pomocą wody np. na meblościanki, glazurę,
      lustra, samochody itp. w celu upiększania wystroju wnętrz. Bardzo delikatne,
      często się rwały przy naklejaniu. Przywożone głównie z NRD, gdzie
      sprzedawane były na przykład z wizerunkami polskich aktorów.

      Kapiszony
      małe papierowe konfetti lub tamy podobne do serpentyny, z wklejonym
      maciupkim ładunkiem hukowym. Kapiszony były amunicją do specjalnych
      blaszanych pistoletów. Miały nie najlepszą opinie z racji na mizerny huk, i
      spory odsetek niewypałów. Stosowane również do strzelania ze śrub. W
      nakrętkę spajającą dwie śruby wkładało się kilka kapiszonów lekko dokręcało
      i mocno rzucało się o chodnik.

      Kawałek cegły
      przedmiot po prostu niezbędny do zabaw na podwórku. Służył zarówno do
      rysowania torów ?Wyścigu pokoju?, ?klas?, ?chłopków? jak i do
      przygotowywania podwórkowej zupy. Do bardziej monumentalnych prac stosowało
      się kawałki pustaków, do precyzyjnych ? twardą czerwoną cegłę.

      Kolejka PIKO
      dla wielu, to wystarczający pretekst na postaranie się o syna, który był
      najlepszym alibi dla zakupu tego cacka. Kolejka pochodziła z NRD, u nas
      najczęściej sprzedawana w ?Składnicach Harcerskich?. Zasilacze do kolejek
      były dodatkowo wykorzystywane do zasilania lampek choinkowych (dawały
      możliwość regulacji natężenia światła).

      Korki
      amunicja do korkowców. Sprzedawane w kwadratowych pudełeczkach wyściełanych
      trocinami. Podwórko znalazło dla korków wiele ciekawych zastosowań, z
      których najbardziej ryzykowne polegało na obraniu korka z papierowej masy.
      Wydłubany środek rzucony pod nogi przechodnia, wybuchał i dawał olbrzymią
      satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Podkładanie korka pod nogi od krzesła
      czy rozbijanie obcasem, też dawało sporo frajdy.

      Korkowiec
      blaszany pistolet do strzelania z korków. Przydawał się rzadko i w
      odróżnieniu od korków nie był zbyt popularny.

      Kostka Rubika
      wielkie szaleństwo początku lat 80-tych. Wymyślona przez węgierskiego
      wynalazcę Rubika. Układana w dzień i w nocy doprowadzała wielu do obłędu.
      Sześcian, zbudowany z mniejszych sześcianików w 6 kolorach, należało obracać
      w trzech płaszczyznach tak aby uporządkować kolory jednolicie dla każdej
      ścianki. Odbywały się w tej specjalności najróżniejsze zawody, gdzie
      mistrzowie osiągali czas kilkunastu sekund.

      Krępina
      podstawowy surowiec do wyrobu szkolnych materiałów propagandowych na
      wszelkie akademie i uroczystości. Główny budulec karnawałowego stroju.
      Latarenka latarka własnej roboty, wykonana z płaskiej baterii i żaróweczki
      przyczepionej do baterii gumką recepturką. Przedmiot całkowicie
      bezużyteczny, wytwarzany dla satysfakcji lub z potrzeby posiadania.

      Lusterko z Marusią
      małe kieszonkowe lusterko, upiększone na odwrocie różnymi fajowskimi
      postaciami: Marusią, Szarikiem, Jankiem Kosem czy Winnetou. Czasem do
      lusterka można było dokupić etui z plastikowej ceraty. Jak większość
      najfajniejszych gadżetów, do kupienia pod kościołem.

      Małe żołnierzyki
      zestawy plastikowych żołnierzyków produkcji RFN. Sprzedawane w pudełkach po
      kilkadziesiąt sztuk. Z trzech podstawowych zestawów najbardziej popularny to
      "Africa Corps "

      Małpka na gumce
      odpowiednik dzisiejszego yo-yo. Na cienkiej gumce wisiała futrzana małpka,
      którą kierowcy chętnie wieszali na przedniej szybie. Zamiast małpki można
      było nabyć trocinową kulkę na gumce. Zabawa była głupia ale nie było wyboru.

      Mała drukarenka
      rewolucyjny wynalazek do pisania donosów i anonimów. Używał jej Stanisław
      Anioł z serialu "Alternatywy 4" , do napisania wezwania na przymusowe
      leczenie odwykowe dla Balcerka. Składała się z maleńkich gumowych literek,
      które mozolnie układało się w specjalnym uchwycie. Potem używało się jak
      pieczątki, korzystając z dołączonej poduszki z tuszem.

      Mały chemik
      ponoć można było za jego pomocą jednorazowo wydestylować pół litra
      spirytusu. Dziewczynki miały do wyboru "małego lekarza" i "małego fryzjera".

      Mały modelarz
      kartonowe modele do sklejania, wydawane w formie gazetki. Niezwykle
      popularne i bardzo trudne do kupienia. Jeśli nie miało się odpowiednich
      znajomości w kiosku, zostawał "wolumen" gdzie jednak "modelarze" osiągały
      astronomiczne kwoty. Do klejenia używało się kleju "Hermol" lub "Butapren".
      Pięknie wykonany model można było następnie w efektowny sposób, spalić. W
      tym celu należało go wcześniej naszpikować saletrą, siarką zeskrobaną z
      zapałek, ewentualnie umieścić w wewnątrz kapsel wypełniony benzyną. Dobrze
      wykonana praca dawała ogromną satysfakcję. Z ciekawszych modeli należy
      wspomnieć o "samochodzie Lenina" czy autobusie "Berliet".

      Mózg elektronowy
      zabawka edukacyjna, która miała imitować sztuczną inteligencję. Należało
      prawidłowo skojarzyć obrazek z podpisem przez wetknięcie w otwory,
      metalowych bolców. Prawidłowa odpowiedź była nagradzana zaświeceniem się
      żaróweczki. Było kilka zestawów tematycznych( np. znaki drogowe). Jednak po
      20 min. zabawy , średnio rozgarnięte dziecko doskonale wiedziało które pary
      otworów zamykają obwód i do udzielania prawidłowych odpowiedzi nie potrzebne
      były nawet plansze z rysunkami. Z wymontowanej baterii i żaróweczki, zawsze
      można było jeszcze zrobić "latarenkę" (patrz- latarenka).

      Niutnia
      kawał plastikowej rury, który na skutek wymachiwania wydawał dziwne,
      wkurzające dźwięki.

      Nunczako
      po tym jak w kinach pojawił się absolutny hit "Wejście smoka" , arsenał
      broni podwórkowej wzbogacił się o nunczako. Wykonać trzeba było je
      oczywiście samemu z dwóch kołków (najlepsze były trzonki do młotków), które
      połączone były kawałkiem łańcucha mocowanego do kołków za pomocą zagiętych
      gwoździ. Zgodnie z tajemnymi zasadami Klasztoru Szaolin, sznurek musiał być
      dokładnie dopasowany do rozstawu oczu właściciela. Była to broń absolutnie
      zabroniona (była wyjątkowo niebezpieczna zwłaszcza dla właściciela,
      ujawnienie jej w obecności starszych gwarantowało konfiskatę i szereg innych
      represji) i dlatego każdy trzymał ja w skrytoci za pazuchą i tylko w
      zaufanym podwórkowym towarzystwie wyciągał go i machał bez ładu i składu
      często obijając sobie ręce.
    • kozaki_wiesi Nostalgia p.3 03.03.05, 14:06
      Ołówek kopiowy
      ołówek do ślinienia. Namoczony śliną pięknie się rozmazywał i zostawiał na
      języku fajowskie plamki. Odbiór przesyłki pocztowej czy inny ważny dokument,
      można było podpisywać wyłącznie ołówkiem kopiowym.

      Pas szeryfa
      pas z miejscem na naboje i dwiema kaburami, w których można było nosić
      korkowca lub pistolet "precyzja" . Równie chętnie noszony przez szeryfów,
      których wyróżniała specjalna gwiazda z wizerunkiem jednego z bohaterów
      "Bonanzy" jak i przez Indian w charakterystycznych pióropuszach. Pas szeryfa
      miał prawo nosić też Janek z "Czterech pancernych".

      Plastelina
      sprzedawana w kartonowych pudełkach po 6 wałeczków, służyła głównie jako
      amunicja do "splówek". Występowała w charakterystycznych, brudnych kolorach.
      W szkole można było jej używać do wlepiania we włosy dziewczynom.

      Piłeczka kauczukowa
      piłeczka z twardej gumy wielkoci piłeczki pingpongowej. Miała tę właściwość,
      że odbijała się bardzo mocno w zupełnie nie kontrolowany sposób. Rzucało się
      ja z całej siły o podłogę i obserwowało się jakie wyrządzi szkody.

      Piłkarzyki
      wspaniała gra symulująca grę w piłkę nożną. Za pomocą małych plastikowych
      piłkarzyków umocowanych na sprężynkach, rozgrywało się wspaniałe mecze
      polskiej reprezentacji z Brazylią. Piłkę zastępowała mała kulka od łożyska.
      Zielona, blaszana murawa i czerwone, drewniane bandy. całość wielkości
      ok.50cm.x70cm.

      Pistolet na kapiszony
      straszna blaszana tandeta. Szkoda było na to marnować kapiszonów.

      Proca
      proca jaka jest, każdy widzi. Widełki z wierzby, guma modelarska (płaska lub
      kwadrat), czasami podwójnie składana, no i skórka na kamień lub kulkę
      metalową. Najważniejszym parametrem procy, sprawdzanym komisyjnie na
      podwórku, było "czy dobrze nosi".

      Prasowanki
      pomysł na przełamanie mizerii i monotonni na rynku odzieżowym. Za pomocą
      żelazka mogliśmy ze zwykłej podkoszulki uzyskać wspaniałą, awangardową
      koszulę z wizerunkiem Bruce Lee. Dla melomanów prasowanka z Iron Maiden.
      Wielki szpan i elegancja.

      Precyzja
      pistolet blaszany z wytłoczonym napisem "precyzja". Podstawowy oręż dla
      Janka Kosa lub kpt. Klossa. Podczas strzału wdawał bardzo charakterystyczne
      "pyknięcie". Bardzo często przy złej eksploatacji rozpadał się na dwie
      części. Broń masowa z racji obecności w każdym papierniku i sklepie z
      zabawkami. Broń o niskiej wartości szpanerskiej. Występował też pistolet
      "Design" wzorowany na Klossowej "parabelce" .

      Przybijanka
      któż się tym nie bawił? Do pilśniowej płyty, przybijało się gwoździkami,
      różnokolorowe , drewniane figury geometryczne aby utworzyć wzór narysowany
      na dołączonych obrazkach. Bardzo przyjemne!!! Młotek i gwoździe były jak
      najbardziej prawdziwe i dlatego często wykorzystywane przez dorosłych do
      celów gospodarczych.

      Pytka
      wisiorek do kluczy wykonany własnoręcznie z drenów od kroplówek.

      Radyjko z bąkiem
      barbarzyńska zabawa polegająca na złapaniu do pudełka od zapałek, bąka
      (trzmiela) i przykładaniu go do ucha w celu słuchania audycji. Wkład do
      radia mogła czasami zastąpić tłusta mucha ze śmietnika lub chrabąszcz.
      Rozwinięciem tej okrutnej rozrywki było przywiązanie do nogi owada nitki i
      puszczenie go wolno. Pomimo licznych głosów oburzenia, "radyjko" cieszyło
      się durzą popularnością.

      Scyzyk
      obowiązkowe narzędzie do gry w pikuty, państwa, statki, do wykonania procy i
      szpanowania przed kolegami.

      Siateczka po włoszczyźnie
      dwie lub trzy elastyczne siateczki, rolowało się niczym skarpetki i w ten
      sposób powstawała wspaniała piłeczka do różnych gier uprawianych na klatkach
      schodowych w szkole i w blokach.

      Strzykawki jednorazowe
      wykorzystywane jako broń jednostrzałowa na lany poniedziałek, a na co dzień
      po napełnieniu benzyną, jako miotacz ognia.

      Śliskie buty
      w zimę to powód do dumy, i obiekt zazdrości kolegów. Buty można było
      "podrasować" , ścierając pilnikiem bieżnik na podeszwie. Najlepsze były
      podeszwy z tzw. słoniny. Czasem dobre śliskie buty nosiło się na górkę nawet
      gdy były trzy numery za małe.

      Tiki-tyki
      dwie kulki umocowane na sznurkach. Przedziwny wynalazek do obtłukiwania
      własnych dłoni. Zabawa polegała na rytmicznym rozhuśtaniu kulek, tak żeby
      obijały się o siebie (góra-dół) i wydawały głośny klekot. Po wejściu w trans
      można było tak walić aż do osłabnięcia dłoni, co kończyło się bolesnym
      obiciem nadgarstka. Kulki wykonane były z jakiegoś ciężkiego i twardego
      tworzywa. Było takie powiedzonko: "Szczyt techniki? - zrobić z jajek tiki
      -tiki"

      Wentyl rowerowy
      nadawał się do wytwarzania tzw. "parówek". Wentyl napełniło się pod
      ciśnieniem wodą (za pomocą wykonanej z papieru redukcji do wylewki kranu) i
      tak przygotowany rekwizyt wypuszczało się na wolność. Fruwał podobnie jak
      balon z uchodzącym powietrzem, ale dodatkowo sikał wodą. Stosowano również
      cięższy kaliber w oparciu o prezerwatywy krajowej produkcji (innych zresztą
      nie było). Podobno były w stanie pomieścić nawet 25 litrów wody. Jeśli
      uchwyciło się korzystny przyczółek na dachu bloku w okolicach kościoła,
      można było siać panikę i spustoszenie , aż do momentu haniebnego pojmania
      przez dozorcę.

      Zakładka do książki
      robiona na zetpetach, lub w domu - dwa kawałki kliszy fotograficznej, w
      środek włożone suszone kwiaty, kawałki papieru kolorowego lub jakieś
      rysuneczki, kawałki kliszy "zszyte" kolorową muliną przetykaną przez boczną
      perforację kliszy i na końcu zaplecioną w jakiś warkoczyk. Dobry prezent dla
      mam i tatków pod choinkę. Dodam jeszcze, że były też wersje komercyjne
      kliszowych zakładek, sprzedawane jako pamiątki z różnych miast z
      umieszczonymi wewnątrz zdjęciami najważniejszych zabytków i pomników.

      Zeszyt szkolny
      zeszyt 16 - kartkowy, wykonany z makulatury, z okładką w kolorze
      brudno-niebieskim, nadrukowanym miejscem na nazwisko i przedmiot. Cena 1 zł.
      Dla podniesienia estetyki, obkładany w kolorowe gazety, lub plastikowe
      okładki z miejscem na wsuniecie karteczki z danymi właściciela. Dla bardziej
      ambitnych sprzedawano wersje 32 i 60 kartkowe. Do zeszytu dodawano bibułę.
      (do czystych dodawano rygę)

      Żelaźniaki
      zwane tez "resorówkami" to małe modele samochodów wykonane z żeliwnych
      odlewów. Najbardziej cenione żelażniaki pochodziły z Angielskiej firmy
      Matchbox. Ważne było by nagromadzić ich jak najwięcej. Modele które
      najlepiej podskakiwały były wystawiane do walki na torach Matchboxa lub
      naturalnych, wydrążonych w pochyłościach terenu.

      Żołnierzyki z kiosku
      dość spore żołnierzyki na szerokich podstawkach, wykonane z plastiku ręcznie
      malowane. Gromadzone bez żadnej koncepcji tworzyły egzotyczne armie, gdzie
      ułani wraz z kosynierami atakowali Indian, wspieranych przez czołgistów.
      Stały na wystawie każdego kiosku RUCH-u.

      • beate1 Re: Nostalgia p.3 03.03.05, 14:15
        były jeszcze temperówki na żyletkę, tak niebezpieczne, że w szkole można było
        ich używać tylko po zapytaniu pani o zgodę (chyba że nie widziała :P)

      • Gość: Ola Re: Nostalgia p.3 IP: *.client.comcast.net 04.03.05, 02:42
        Dawno sie tak nie usmialam. Wprawdzie to czasy troche wczesniejsze, ale
        wszystko pamietam. O wielu rzeczach zupelnie zapomnialam np.o kulkach tiki-
        tyki, nie maialam pojecia, ze tak sie nazywaly. Moja starsza siostra miala
        takie, a ja niestety bylam za mala i nie moglam sie tym bawic. Zreszta gdy raz
        pod jej nieobecnosc sprobowalam to skonczylo sie na stluczeniach i po 2 probach
        poddalam sie.
      • Gość: kurzastopka u mnie w latach 89-90... IP: *.acn.waw.pl 05.03.05, 00:11
        (ostatnie lata podstawówki) popularne było też ładowanie kondensatorów
        (wymontowanych ze starego radia lub "nówek") w kontaktach w szkole i porażanie
        kolegów... Zabawa skończyła się kiedy kumpel przyniósł kondensator dużej mocy i
        spalił mi skórę na ręce... i jednocześnie poszły korki w części szkoły (zbyt
        wiele osób na raz ładowało)...

        Druga (równie głupia) "zabawa"- kłucie szpilkami. Wersja ekstremalna: wkładanie
        szpilek pomiędzy podeszwę a buta i lekkie kopnięcie kolegi w nogę. Ten czuł
        tylko ukłucie, ale nie wiedział kto go "dziabnął" (jak nie spojrzał na buty).
        Skończyło się kiedy szpilka została w nodze, a mój kolega ze łzami w oczach
        udał się do piguły... (MIĘCZAK!!!!).

        Trzecia: plucie w banknoty 10-20 zł (o niewielkiej wtedy wartości; 2dychy były
        wtedy bodajże z Bemem) i podkładanie na korytarzach z nadzieją że jakiś
        dzieciak zatrzyma się gwałtownie i złapie "obflegmiony" banknot i zaraz upuści
        z obrzydzeniem na twarzy... Choć byli i tacy co pieniądze brali... Wymagało
        kataru i sponsora. Naszym sponsorem był kumpel, którego dziadek był kelnerem w
        warszawskim Forum...

        OD RAZU ZAZNACZAM, ŻE NIE MUSIAŁY TO BYĆ WASZE ZABAWY, ALE TAKIE HISTORIE MOGĄ
        UTKWIĆ W PAMIĘCI!

        ZAZNACZAM ŻE PIERWSZE DWIE ZABAWY BYŁY TYLKO DLA CHŁOPCÓW! DZIEWCZYN W TO NIE
        MIESZALIŚMY!
      • Gość: Isia Re: Nostalgia p.3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 01:01
        U mnie w szkole bardzo popularną zabawą było "przepychanie się" siadaliśmy na
        przerwach na ławeczce (takiej długiej i niskiej - często stosowana była podczas
        w-f'u) i przepychaliśmy się... zimą zamiast ławeczki celem naszych przpychanek
        było ciepłe miejsce na ścianie (komin tamtędy przechodził)... to były czasy...
        aż się łezka w oku kręci.
    • ipekakuana Podstawówka 03.03.05, 14:36
      Pierwsze lata podstawówki. Super czasy... Pani usadzała w ławce uczniów wzorowych wraz z najgorszymi elementami w klasie. Pamiętam, że koledze z ławki,(któremu miałam dawać dobry przykład) wbiłam zatemperowaney ołówek w kolano :)
      Na przełomie lat 80/90 prawie wszyscy mieli świra na punkcie rysików i historyjek z donalda.
      Kiedyś jeden szczypior zarąbał nam wycieraczki spod drzwi w ramach prywatnych porachunków z moim bratem. Straszny akt desperacji, no nie? :)
    • Gość: Ewcia Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: *.man.bydgoszcz.pl 04.03.05, 08:17
      "Róże Europy", "Kobranocka", "Queen", podarte dżinsy na kolanach, pierwsze
      papierosy palone w szkolnym kiblu (Kapitany), pierwsze reklamy - jeśli mydło,
      to tylko fluorescencyjne firmy pulokolor, rzemyki na ręku, flanelowa koszula w
      kratę (biało czerwoną), czerwone sztruksy, elastyczne czarne dżinsy, Koło
      Fortuny... kurczę, nie pamiętam już więcej, chyba jestem stara.
    • Gość: oppelner Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:18
      to było piękne kiedy jako 10 latek widziałem rodzący się wolny rynek (cały ten szczękowo - leżakowy handel gdzie ludzie mogli kupić m.in.banany i niemieckie słodycze), mój tato dostał list z POLMOZBYTU,informujący że pieniądze z przedpłaty na malucha uwzględnione zostaną ale przy zakupie poloneza (cudowny szary 1.5 sle z fabryczną konserwacją; a tata był wściekły bo marzył o maluchu), pierwsza w życiu wycieczka do Warszawy i postać Jeffreya Sachsa (doradca L.Balcerowicza w tamtych czasach), który z laptopem siedział w Parku Łazienkowskim; a i pierwsze zakupy złotówkowe w Peweksie (byłem okrutnie zdziwiony..)
      • Gość: ultra75 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: 212.160.93.* 04.03.05, 09:43
        Fajnie, że ktoś założył wątek o latach `90, bo lata `80 powspominaliśmy już
        bardzo dokładnie.
        Początek lat `90 to koniec mojej podstawówki i początek szkoły średniej. Z tego
        okresu kojarzą mi się flanelowe koszule, czarne powyciagane swetry - w ogóle
        wszystko czarne (nie wiem, czy to znak czasu był, czy raczej przemiany związane
        z dorastaniem :-)), styl grunge - te wszystkie Pearl Jamy, Alice in Chains itd.
        i oczywiście największe objawienie :-) tamtych czasów - Nirvana. The Cure,
        Sisters of Mercy i inne mroczne kapele. Poza tym jak już ktoś napisał - całe
        półki sklepów muzycznych zasypane pirackimi kasetami, które kosztowały jakieś
        śmieszne pieniądze :-) (mam 2 kartony w piwnicy - może jest ktoś chętny :-)?).
        Pierwsza płyta kompaktowa! - to było coś :-). Pierwsze wypożyczalnie VHS -
        pamiętam, że trzeba było pokazać 2 (!) dokumenty ze zdjęciem i wpłacić kaucję
        za kasetę (!), a można było wybierać spośród jakiś 25 tytułów :-). Dynastia,
        Koło Fortuny, pierwsze reklamy - też oczywiście pamiętam...
        I jeszcze przyjezdni zza wschodniej granicy, tzn. Ruscy handlujący czym się
        da...
        Tak w ogóle to myśle, że były to złote czasy dla ludzi przedsiębiorczych
        mających pomysł na jakiś "interes". Albo ludzi własnie kończących studia -
        wystarczyło znać jakikolwiek język obcy i mieć wyższe wykształcenie, a mozna
        było przebierać w ofertach pracy i w ciągu roku, 2 lat zrobić zawrotną karierę.
        No, ale to se ne wrati :-).
    • marceli36 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 04.03.05, 09:18
      Poszedłem wtedy do podstawówki ale sie działo - Gumy Donald , Turbo ,Tanks
      (tak aromatyczne że dziś chyba byłyby zakazane) , potem gumy NBA - możnabyło
      klaser do wklejania dokupić!! , pierwsze wafle PRINCE POLO - które przy zakupie
      tak się właśnie wymawiało:). W telewizji bajeczne reklamy no i oczywiście 20
      minut bajek Disney'a w weekend . Na rynku kasety z okladkami jednostronnymi (
      skompletowałem prawie całą dyskografie QUEEN za 50000zl) - No WŁAŚNIE -
      PORTFELE GRUBE OD PIENIEDZY - te tysiące złotych w Kościuszkach , Kopernikach
      itp - dzis w portfelu mi juz tylko brzeczy chinczykami:)

      • magdele Re: ze szkola srednia:))) 04.03.05, 10:14
        Jak mogliscie zapomniec o serialu "ALF"?! Dla mnie to kwintesencja lat 90-tych.
        Ciekawe czy te mocno natapirowane grzywki utrwalone tonami lakieru,
        rzeczywiscie powstaly pod wplywem tegoz serialu :)
        Byly jeszcze "Pokolenia" na dwojce. Ogladalo sie z zapartym tchem (kto pamieta
        motyw z ciocia-trucicielka i brylantami ukrytymi w pysku wypchanego losia???).
    • Gość: rocznik1984 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 10:22
      pomimo ze bylem wtedy dzieciakiem doskonale pamietam wiele rzeczy:

      -> w 1992 na 8 urodziny dostalem kasete Dr Albana :) sluchalem przed zasnieciem na walkmanie ktory ciocia z ameryki przyslala... w ogole to wlasnie od 92 zaczelem obchodzic urodziny tak odswietnie z rodzicami zawsze, byl tort, prezenty... zdjecia... trwalo tak do 18 roku zycia

      -> klocki lego na mikolaja i pod choinke.... oczywiscie nie jakis tam statek czy zamek tylko mniejszy zestaw

      -> w przedszkolach wymieniaono sie reksiami/turbami - hitoryjkami a niektorzy nawt kradli...

      -> od 90 do 96 jezdzilem co roku na te sama kolonie wojskowa w zakrzowie kolo kalwarii zebrzydowskiej... na poczatku sie nade mna znecano ale wraz ze starzeniem sie juz nikt mnie tam nie zaczepial.... to ja zaczepialem dziewczyny na dyskotekach.... a podczas takich hitow jak: 2 UNLIMITED - no limits, coco jumbo, captain jack, jakas piosenka ISRAEL..., bryan adams z robin hooda, oczywiscie byla moda na rap i starsi tanczyli to gdzie razem na swietlicy a mlodych nie wpuszczali... potem w 94-95 sluchano DOG EAT DOG'a i wiekszosc probowala wrzucac pilke do kosza przyczepionego na drzewie jak jordan, pamietam ze gralo sie tak w "krola", normalnie to bym jej nie w swietnie bylo po prostu pamietam to do dzis... niestety potem ta kolonia juz przestala byc wojskowa a dzis jest tam chyba jakis caritas

      -> w TV oczywiscie lecialy: czary par, kola fortuny, doktor quinn,

      -> na gry komputerowe chodzilo sie do kolegi w bloku obok,

      -> chyba w 91/92 rodzice zapisali mnie na basen bo mialem sklonnosc do krzywienia kregoslupa i szybko nauczylem sie plywac co potem budzilo niedowierzanie u rowiesnikow jak chodzilo sie na basen w 3 kl. podstawowki

      -> zaluje ze nie ogladalem chyba nic w TVP, jak Jordan gral ale wtedy tak sie nie interesowalem sportem... nie pamietam tez raczej wcale olimpiady w barcelonie :-/ a szkoda.... na szczescie teraz juz tak nie jest :) i staram sie prowadzic aktywny tryb zycia... i interesuje sie ostro sportem...

      • kamaoka Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 04.03.05, 11:00
        '85
        mi sie poczatek lat 90tych kojaryz z baaardzo cieplymi latami (kjestem z
        suwalszczzny, ale nawet tam bylo naparwde cieple lato), ze zjezdzaniem na
        slizgawce goracej od slonca, z tymi wszystkimi rzeczami o ktorych wy
        wspomnieliscie, z lodami wloskimi za 2500, z mlekiem w butelkach z pazlotkiem,
        mlekiem ktore przywozili chlopi i ustawiali sie miedzy blokami sprzedajac je,
        ah opamietam jak beigalam po te mleko:)
        tak, mogalbym wymieniac w nieskonczonosc, duzo juz zostalo powiedziane, ale
        glownym motywem ktory zapamietalam bylo to slonce, upalne lata, wyjazdy nad
        jezioro, dmuchawce, las, eh...
      • Gość: Gosia Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 12:12
        Halo,
        ja też jeździłam do Zakrzowa na kolonie - to były najlepsze kolonie pod
        słońcem. Naturalną kontynuacją jak już się wyrosło z Zakrzowa był obóz
        jeździecki w Wadowicach. Pamiętam wstrętną biały napój, który trzeba było pić
        jeśli lekarz orzekł, że jest się słabowitym i próby wytrzymałości na
        rowerku?!!! czy mam jakies omamy? I okrągłe czteroosobowe stoliki z dziurką
        pośrodku, w które wszyscy namiętnie starali się trafic kamyczkami.
        Ale najlepsze dla mnie były konkursy piosenki, gdzie pewnymi wygranymi były
        dwie efemeryczne siostry z Warszawy, które śpiewały cienkimi głosikami, gdy
        wysoczyła na scenę moja (tłuściutka i generalnie postrzegana jako mało
        atrakcyjna kolonijna przyjaciółka i zaśpiewała z takimi czadem i powerem, że
        wygrała jednogłośnie!!! Co to za emocje były!!!
    • mag131 Re: Jakie macie wspomnienia z początku lat '90? 04.03.05, 10:56

      Piękne czasy... W TV ulubionym serialem było "W labiryncie", z dziewczynami
      nosiłyśmy czarne gumkowe spodnie, poza tym modne były arafatki, czapki z
      kangurkiem. "Lataliśmy" na "Metro" do Dramatycznego ( pierwsza obsada ), a do
      kina na "Syreny" z Cher. Początki reklam i różnych atrakcji z Zachodu -
      szampon "Wash and Go", jogurty Fructis, a w 1992 otwarcie McDonalda na
      Marszałkowskiej.
      • Gość: Wawiak dla uzupełnienia... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.05, 12:06
        Wszystkie Alfy mam ponagrywane na VHS..:) przypadkowo nagrywały sietez
        reklamy...kiedys mnie nie denerwowało..a teraz z rozrzewieniem się
        ogląda...Nowoczesnie kobiety piorą w proszku Lanza,Lanza ma 850gr:)
        albo "chłopcy moczą pieluszki z przodu a dziewczynki po środku" i inne podobne
        reklamy..ehh szczerze powiem ze podobają mi się o wiele bardziej niż
        dzisiejsze...cos w sobie miały..a te dzisiejsze to taka papka..a moze to wynika
        tylko z sentymentów...
        • Gość: ultra75 Re: dla uzupełnienia... IP: 212.160.93.* 04.03.05, 12:21
          Kamaoka napisała o pogodzie - faktycznie lata na początku lat `90 były
          wyjątkowo upalne, a nad morze można było jechać "w ciemno" - gwarancja pięknej
          pogody była 100% (nie to, co teraz :-)). Pamiętam, że chyba w `94 przez 2
          miesiące wakacji deszcz nie padał chyba ani razu i w którymś momencie wody
          mineralnej zabrakło nawet w hurtowniach...
          Fajnie tak powspominać...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka