Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego kocham?

06.03.05, 12:57
Jak to zrobic w najmniej bolesny dla niego sposob? Ja tez bede cierpiec,ale
musze to zrobic. Pojawil sie ktos inny, to byla prawdziwa milosc od pierwszego
wejrzenia, to sie ciagnie juz ponad pol roku. Zrobilam rachunek, chce zostawic
tego pierwszego. Ale tyle nas laczy, tyle o sobie wiemy, to jest dlugoletni
zwiazek z zaplanowana przyszloscia az do poznej starosci. Nie jestesmy to
tylko my, takze nasze rodziny... praktycznie cale nasze zycie opiera sie na
tym zwiazku. Placze, na mysl o tym jakby to bylo bez tego, boje sie nowego,ale
chce sprobowac. Co mam zrobic by moj pierwszy jak najmniej cierpial, jak mu
wytlumaczyc? Czy calkowita szczerosc w tym momencie bedzie wskazana? On mnie
kocha bardzo mocno, zabiega i walczy o mnie, bo ostatnio troche sie od sibie
oddalilismy. Moze lepiej jak mu nie powiem,ze jest ktos inny, wtedy poczuje
sie jeszcze gorzej? Moze powiem,ze widocznie milosc sie wypalila? Jestem
zupelnie bezradna, wciaz go kocham dlatego nie jest mi latwo. Poradzcie.
    • impresssion Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 13:16
      Wciaz go kochasz i chcesz odejsc??? A mi sie wydawalo, ze jak sie kogos kocha,
      to chce sie przy nim byc.
      • edit_76 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 20:32
        nie rób niczego pochopnie. wstrzymaj się z decyzją jakiś czas, a będzie lepiej
        • Gość: maras Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 04:49
          sie zdecyduj kobieto czego chcesz bo takim niezdecydowaniem ranisz wszystkich.
          Jak nie chcesz z Nim byc to mu powiedz i koniec ( a tym mysleniem ze niewiadomo
          jak go zranisz) jeszcze wiecej go ranisz i przeciagasz decyzje
      • Gość: fakwhores jestes glupia ci.. i tyle !!! powinien ci plunac IP: *.chello.pl 12.03.05, 21:14
        w twarz za to ze od pol roku sypiasz z innym i mu nie powiedzialas pozalowania
        godna wstretna prymitywana babo ! mam nadzieje ze ciebie tez to spotka i to jak
        najszybciej !
        • Gość: taki sobie Re: jestes glupia ci.. i tyle !!! powinien ci plu IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 04:53
          oszukujesz sama siebie i ich. poza tym jak mozna byc z facetem z ktorym sie
          jest dlugo i go zdradzac. mysle ze za samo to ze jestescie tak dlugo nalezy mu
          sie jakis szacunek a nie klamstwo jak to robisz. ale wiedz sprawiedliwosc
          istnieje i tez Cie dosiegnie
          • Gość: zdradzona Re: jestes glupia ci.. i tyle !!! powinien ci plu IP: *.lublin.mm.pl 13.03.05, 09:46
            sama jestem w sytuacji Twojego ,,pierwszego'' odkryłam sama że mnie zdradza.
            Nawet nie wiesz jak to boli,gdyby powiedział,że chce odejść do innej pewnie też
            by bolało.Wiesz co zrobię skończę z nim dlatego żę mnie oszukał.Przemyśl sprawę
            jeszcze raz i podejmij decyzję z którym chcesz być bo nie można ludzi których
            się kocha oszukiwać w nieskończoność.Mogę Cię zapewnić że kłamstwo wcześniej
            czy później wyda się i co wtedy?
    • Gość: ja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 06.03.05, 14:30
      gdyby bardziej zależało ci na tym drugim nie przejmowałabyś sie tym pierwszym!
      skoro tak bardzo cię boli rozstanie z pierwszym to po co w ogóle nad tym się
      zastanawiasz?! jeżeli nie chcesz go zranić to nie myśl o rozstaniu tylko nad
      sobą, wydaje mi się, że monotonia pierwszego związku sprawiła że chcesz jakiejś
      odmiany, ale czy tędy droga? zastanów się ...
      • marchewa1977 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 15:59
        Myśl o sobie zrób sobie rachunek sumienia. Możesz wiele stracic i wiele zyskać
        ale musisz być pewna swoich przekoń i miłości. Mówisz że tego pierwszego
        kochasz a czy to nie jest już przywiązanie i przyzwyczanie bo tak długo
        jestescie razem? Popatrz na swoje potrzeby i pragnienia życie jest zbyt piękne
        a tak szybko ucieka nam przez palce. Zastanów się czego TY chcesz a potem
        popatrz na innych. Trymam kciuki za Ciebie i Twój wybór, bądź szczęśliwa
        cokolwiek wybierzesz.
        • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 17:29
          Bardzo Ci dziekuje marchewo1977 za odpowiedz. Masz sporo racji, bo zblizone
          opinie juz od wielu osob uslyszalam. Masz racje,ze moze to byc juz tylko
          przywiazanie. Z "pierwszym" wiem juz na czym stoje, czego moge sie spodziewac,
          znam wady i zalety. Z "drugim" to jest jeszcze mimo wszytsko poznawanie siebie,
          mimo ze od jakiegos czasu mieszkamy razem (taki mam charakter pracy,ze bez
          szwanku i zbednego krecenia bylo to mozliwe). Bardzo mi sie podoba jednak to
          zycie, jest znacznie ciekawsze i wiem,ze w przyszlosci tez bym sie z nim nie
          nudzila. Jego rodzina rowniez bardzo mnie lubi, u niego tez mi wszystko
          odpowiada. Wszyscy radza patrzec egoistycznie tylko na siebie, bo w koncu nie ma
          sensu wychodzic za kogos tylko z litosci,a pozniej zyc wspomnieniami. Dlatego
          wlasnie rachunek, ktory zrobilam przewaza na korzysc "drugiego". Mimo wszystko
          wiem,ze moje zachowanie nie jest w porzadku, wiem jak bardzo wrazliwym i mocno
          we mnie zakochanym jest "pierwszy", wiem tez, ze przede mna nie byl w
          dlugoletnim zwiazku oraz,ze napewno trudno mu bedzie znalezc sobie dziewczyne,
          wiem ze go skrzywdze,ale nie wiem jak to zrobic by sprawic mu jak najmniej bolu.
          Psuc zwiazek powolutku, by sam "wygasl" czy moze lepiej po prostu stanowczo
          jednego dnia powiedziec,ze to koniec i tyle. Wiem,ze nie ma co zwodzic za
          dlugo,ale wszystko latwe jest w teorii. Moze ktos z Was byl kiedys po drugiej
          stronie i wie co uslyszal, a co wolalby uslyszec?
          • Gość: * Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.l6.c4.dsl.pol.co.uk 06.03.05, 18:30
            chocby najbolesniejsza, najlepsza jest prawda. nic tak nie rani, jak
            dowiadywanie sie od innych osob, ze ktos cie zdradza, ma innego, inna itp, a
            predzej czy pozniej mogloby to wyjsc w twoim przypadku, wiec lepiej byc
            szczerym.
          • Gość: godot Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:40
            > Psuc zwiazek powolutku, by sam "wygasl"

            tak, psuć powolutku.
            ranić go powoli.
            niech boli coraz bardziej.
            na koniec przekonaj go, że to jego wina.
            i bądź szczęśliwa.
            szczęśliwa tak jak hm...

            ...zwykła, cuchnąca szmata?
            • Gość: ewa-anna1 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 5.5.* / 80.58.22.* 12.03.05, 10:47
              Tak zrobił mój kochany przez lata / teraz ex /mąż... Dręczył psychicznie,
              oskarżał, były ciągłe awantury...Potem, jak nie odniosło to skutku posunął się
              do zaproszenia do domu pijanego i naćpanego kolegi, żeby mnie zgwałcił...
              Też "to była wszystko moja wina ", "ustawione" dziecko do tej pory mnie
              obwinia, że tatuś odszedł...A on mi się śmieje w twarz...
              Chcesz wiedzieć, jak to potem jest ? Boli jak cholera przez lata ! Do tej pory,
              po jego eksperymentowaniu mam uraz do facetów, i jestem sama z wyboru. A mogłam
              mieć normalne życie z kimś innym... :(
            • Gość: ja [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 15:59
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: . Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 16:06
                nastepna nieszczesliwa frustratka
                • Gość: facet Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 05:03
                  po pierwsze to mi powiedz czemu wczesniej od niego nie odeszlas, aha musialas
                  sie przekonac czy w nowym zwiazku bedzie ok teraz jak juz masz 100% pewnosci
                  to "starego" chlopaka mozesz rzucic, jakby bylo ch..owo to bys sobie szukala
                  dalej a z tym dalej byla bo ch..owo byc bez kogos i tak probowac i
                  probowac. ...godne pozalowania
                  • Gość: szkoda_slow Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:03
                    dokładnie... to w tym wszystkim jest najgorsze! Granie na dwa fronty... jak z
                    nowym nie wyjdzie to będę ze starym i będzie "ok". Guzik prawda! Oszukiwanie
                    samych siebie. Tchórzostwo. Jak Ci nie odpowiada partner, to go zostaw i
                    dopiero angażuj się w coś nowego!!! A nie kręcisz i ranisz osobę, która Cie
                    ciągle mocno kocha. Asekuranctwo. Szkoda slow...
          • Gość: narosl [...] IP: *.VR2.NYC4.broadband.uu.net 12.03.05, 02:20
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • k_r_m Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 19:21
            pewnie cię zmartwię, ale nawet jeśli wybierzesz tego drugiego to twoja miłość za
            1,5 roku też zamienie się juz tylko w przywiązanie,
            pozostaje wtedy miec tylko nadzieję, że nie zakochasz się w trzecim i nie
            zrujnujesz życia temu drugiemu
            a tak na marginesie to współczuję, ale odkochać można podobno się w każdym
          • Gość: PRZEZYLEM Re: Jak bezbolesnie zerwac z kobieta ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 20:26
            Ty masz z facetem ja mialem z kobietami i ... nadal przezywam rozterki z którą
            ostatecznie pozostac do konca naszego zycia.
            bezbolesnie nie jest mozliwe. One płakały i ja tez ryczalem jak wół - chcialem
            nawet sie zabic z milosci. Nie warto - nie ma miłosci idealnej, skonczonej. Tak
            jak twój przypadek - głowa do góry. Czeka na Ciebie jeszcze niejedna pierwsza
            miłośc. Zaliczyłem ich juz kilka. Jesteśmy oboje za słabi do stałych związków.
          • Gość: espill srak IP: *.do.pl / *.generacja.pl 13.03.05, 00:59
            sorry ale chyba za duzo telenowel sie naogladalas albo babskich pisemek dla
            debilnych panienek naczytałas
          • Gość: Lope Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.05, 19:14
            Nie ma "tylko" przywiązania Simoneto. Wbrew pozorom jest raczej "tylko
            zakochanie czyli zauroczenie".....
          • yoasia79 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 14.03.05, 11:53
            tak , najgorsza jest monotonia..mimo ze jestem z moim chlopakiem rok ( dla mnie
            to kupa czasu ) postanowilam z nim zerwac...non stop szukalam czegos poza
            zwiazkiem...wprawdzie nie mam nic konkretnego na boku co by od razu
            przeskoczyc...ale trzeba myslec o wlasnym dobrym samopoczucie..wkońcu tego
            kwiatu jest pol swiatu a ja tylko jedna i z jedym zyciem..a po drugie jesli
            twoj zwiazek bylby super nic by cie nie ciagnelo poza niego..widocznie twoj
            mezczyzna nie dawal ci czegos czego pragnelas..trzymam za ciebie kciuki :)
        • Gość: norbi Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.VR2.NYC4.broadband.uu.net 12.03.05, 02:19
          nierob tego , naprawde znam ten bol, ale niejest warte ryzyko tego co chcesz
          zrobic, on cie kocha i ty go kochasz , czasem czlowiek zapomina o waznych
          rzeczaCH ktore lacza obie strony , zastanow sie czy warto zmykac z sytuacij
          ktora juz znasz? a pakowac sie w nowe zwiazki ktore ci pozniej powiedza
          dowidzenia??????????
          • Gość: jaceek Bigamia rządzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 10:53
            Skoro kochasz ich obu, zwiąż się z nimi dwoma. Jeśli obaj Cie kochaja tak jak o
            tym zapewniaja napewno zaakceptują to że muszą się Tobą podzielić z kimś
            jeszcze - nie beda egoistami. Skoro masz w sobie tyle milosci ze jestes w
            stanie obdzielić nią dwie osoby - zrób to!

            Skoro homoseksualiści walczą o swoje prawa, Ty zawalcz o prawa bigamistów!
            Powodzenia!
        • Gość: Piotrek Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.68.76.60.brzesko76.tnp.pl 12.03.05, 16:56
          Jak Ty sobie wyobrażasz życie??? , czy naprawde warto wszystko niszczyć dla
          jakiegos frajera???. Masz faceta sprawdzonego więc czego więcej szukasz??,
          wiele dziewczyn chciało by byc na twoim miejscu!!!! mieć takiego goscia który
          kocha i nie oszukuje, nie zdradza i nie kłamie, a mi się wydaje ze traktujeż go
          jak rzecz, tak rzecz którą można się pobawić i wyrzucić na śmietnik
          • Gość: Piter Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.68.76.60.brzesko76.tnp.pl 12.03.05, 17:12
            Kto dał Ci prawo do wchodzenia w buciorach w cudze życie??????, kto dał ci
            prawo do mówienia ze kogoś kochasz???? , czy ty wiesz co to jest miłość?? czy
            ty rozróżniasz miłość od zauroczenia???? Słyszałaś takie mądre przysłowie: "NIE
            WIDZIAŁA DUPA SŁOŃCA OD KSIĘŻYCA OGOŻAŁA"
            • oleg2budmo zostaw - badz szczera !!!! 12.03.05, 17:29

      • Gość: taki sobie Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 04:56
        Ty kobieto chyba czegos nie rozumiesz: po pierwsze nie ma milosci od pierwszego
        wejrzenia, zauroczenie owszem po drugie zrozum, ze w kazdym zwiazku sa rowniez
        te gorsze okresy gdzie wdziera sie monotonia, ale tak jest w kazdym zwiazku
        dlatego nalezy to przezwyciezyc i sie starac a nie isc do drugiego. mysle ze
        nie musze mowic kto tak robi
        • Gość: olla Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 10:55
          Autor: Gość: taki sobie IP: *.dsl.emhril.ameritech.net
          Data: 13.03.2005 04:56 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Ty kobieto chyba czegos nie rozumiesz: po pierwsze nie ma milosci od pierwszego
          wejrzenia, zauroczenie owszem po drugie zrozum, ze w kazdym zwiazku sa rowniez
          te gorsze okresy gdzie wdziera sie monotonia, ale tak jest w kazdym zwiazku
          dlatego nalezy to przezwyciezyc i sie starac a nie isc do drugiego. mysle ze
          nie musze mowic kto tak robi


          pytasz kto tak robi? wiekszosc facetow

      • Gość: taki sobie [...] IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 04:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 16:02
      Nie da sie.Ale nie to jest istotne.Zrobisz jak zechcesz, w koncu to Twoje zycie, choc i jego sila rzeczy tez.Czego Ty chcesz?Masz faceta na dobre i zle, kochajacego Cie , macie wspolna przaszlosc.I nagle zjawia sie nowy.Pewnie atrakcyjny,Taka swieza krew.I dle paru tygodni namietnosci i dreszczyku swiezego sexu chcesz to wszystko zaprzepascic?Zrob to.Tylko za jakis czas nie wracaj na to forum i nie pytaj ,czy on mi wybaczy,czy moge cofnac czas.Egoizm do bolu.
      • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 17:34
        Ja chce byc z tym drugim. Chce zaryzykowac. Nie chce miec pozniej poczucia,ze
        zycie mi przelatuje miedzy palcami. I to wcale nie sa tygodnie dreszczyku i
        namietnosci, prowadzimy normalne zycie i takie mi sie podoba. Wiem,ze moge na
        niego liczyc i polegac na nim. Ma wszystko to, co pierwszy + dodatkowe atuty,
        tyle ze trudno bysmy po pol roku znali sie na wylot jak po kilku latach z
        pierwszym. A egoizm to jest faktycznie,tez mi sie to nie podoba,ale zycie i inni
        bardziej doswiadczeni ode mnie ucza,ze jednak niestety wlasnie egoizmem trzeba
        sie w zyciu kierowac.
        • Gość: Dino [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 17:41
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:11
          Ech, rece opadaja.Dziewczyno, jakich argumentow uzywasz?Nowy ma to, co stary + cos jeszcze....No, jesli autorytety Twoje uznaja, ze egoizmem trzeba sie w zyciu kierowac-a Ty ich skwapliwie sluchasz- to zycze Ci z calego serca, aby kiedys ktos Cie tak egoistycznie potraktowal.Zycze Ci szczescia na nowej drodze zycia (jak juz podepczesz uczucia pierwszego).Oby trafil na wartosciowsza od Ciebie.
          • Gość: Dino BRAWOOO KAJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:26
            jak w temacie
            • Gość: Vivka Re: Bzdura Dino ( i Kaja) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 19:33
              Każdy sądzi według siebie ( to w temacie sromu!!!) I jeszcze coś- MIŁOŚĆ jest
              najbardziej egoistycznym uczuciem ze wszystkich ( to do Kajki)czy Ci się to
              pododa czy nie. Wyście chyba jeszcze nigdy nie kochali, bo kalkulujecie na
              chłodno. Miłość uderza i nie pyta, czy wolno! Zyczę więc Wam takiej -
              prawdziwej Miłości,która zamyka się na racjonalne(?) myślenie. Wam ONA jest
              obca, dlatego krytykujecie Simonetę. Simoneto - rozumiem Twoje dylematy i życzę
              właściwych decyzji. Niestety - nie potrafię Ci doradzić - jak to zrobić
              bezboleśnie. W życiu wszystko ma swoją cenę. Zawsze jest "coś za coś"....
              • pkownacki Re: Bzdura Dino ( i Kaja) 12.03.05, 19:38
                O czasy o obyczaje!!
                Ze takie wielkie uczucie jak milosc tak sie zdewaluowalo...
              • Gość: solo Re: Bzdura Dino ( i Kaja) IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 05:12
                nastepna pie..ieta (Vivka).,
                • Gość: Vivka Re: solo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 00:26
                  właśnie dlatego pewnie jesteś "solo", że poglądy inne niż swoje tak
                  kategorycznie odrzucasz, a ich autorów obrażasz
          • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 19:43
            Latwo kogos besztac i mieszac z blotem jak sie nie jest w jego skorze. Liczylam
            na to,ze na tym forum znajde jakies wartosciowe odpowiedzi a nie prostackie
            sformuowania.Niestety zawiodlam sie, cenne uwagi sa rzeczywiscie jak rodzynki w
            ciescie. Trudno, tylko pokazuje nam to jakie jest to nasz "spoleczenstwo"

            Ale przechodzac do rzeczy. Gdybym byla taka 100% egoistka, to by moj post sie tu
            nie pojawil, bo bym po prostu zerwala z moim pierwszym. Widocznie nie
            potrafiliscie wyciagnac esencji sprawy i widzicie jedynie to co chcecie, ale
            moim glownym problemem jest jak zerwac sprawiajac drugiemu czlowiekowi jak
            najmniej krzywdy, wybierajac tzw najmniejsze zlo.

            Rozumiem,ze moze was wzburzac takie zachowanie i mnie sama jeszcze kilka
            miesiecy temu by zbulwersowalo, jednakze na niektore sprawy nie mamy wplywu,
            spadaja na nas jak grom z jasnego nieba. I ja wlasnie w takiej sytuacji sie
            znalazlam i radze sie Was, by moc podjac wlasciwa decyzje.

            Moje argumenty, o ktorych wspominasz Kaju "Nowy ma to, co stary + cos jeszcze.."
            jest skrotem myslowym, aby nie zanudzac Was moja historia i przejsc do sedna
            sprawy.

            Jesli z kolei chodzi o sprawy lozkowe, to uwierzcie,ze to nie jest priorytet,
            ktorym kieruje sie w wyborze partnera i zapewniam Was,ze nie to mnie przy nich
            trzyma ani nie to mnie do nich przyciagnela. Mam troszke inny niz Wy system
            wartosci.

            Moje autorytety, jak to nazywasz sa wlasnie osobami, ktore z litosci poslubily
            kogos nie bedac pewnym czy to milosc czy tylko przywiazanie i teraz slono placa
            za pochopnie podjete decyzje. Ja tego bledu nie chce popelnic, w tym wypadku
            wole uczyc sie na cudzych i stad tez moja decyzja o rozstaniu sie z moim
            pierwszym chlopakiem.

            Jesli zatem ktos ma cos sensownego do dodania bede niezmiernie wdzieczna za
            odpowiedz.
            • Gość: 2kible [...] IP: *.fl-miami0.sa.earthlink.net 06.03.05, 20:40
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Dino 2kible - to juz jest chamstwo i prostactwo !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 20:54
                jak w temacie
              • Gość: Czytelnik Jak bezboleśnie zerwać z facetem którego koc IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.05, 16:19
                Zastanów się dziewczyno czego chcesz bo mam wrazenie że jesteś bardzo nie
                zdecydowana.
            • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:28
              Najpierw do Vivki-porownaj posty moje i Dina.I nie lacz nas prosze.Nie zycze sobie tego.Jak chcesz, to mnie odpowiedz.I to Ty chyba nie masz pojecia o milosci.Ma ona tyle odmian, ile ludzi.
              A teraz do Simonety.Przeczytaj najpierw wlasny pierwszy post.To ogromna roznica , nie pisalas , ze nie chcesz byc z nim z litosci, tylko ze nie wiesz jak zerwac z kims kogo kochasz.Malzenstwo z litosci i bez uczuc rzadko jest udane.Tego Ci nie zycze.Ale musisz byc szczera i uczciwa, bo tym postem wprowadzilas mnie w blad.Jestem mezatka od kilkunastu lat.Zakochalam sie od pierwszego wejrzenia.Kocham do dzis rownie mocno jak wtedy.Rozumiem i znam sile milosci.Jesli jestes pewna , ze kochasz i jestes kochana to uloz sobie z nim zycie.Powiedz pierwszemu prawde.Bedzi przez Ciebie cierpial,jednak chocby przez wzglad na to co was laczylo zasluguje na szacunek.Na to zebys mu uczciwie powiedziala. Nie chowaj glowy w piasek,nie patrz jak sie stara. To nie bedzie latwe,ale jestes mu to winna.
              I na koniec jeszcze jedno-milosc to absolutnie nieegoistyczne uczucie.Ten kto tak mowi nie kochal naprawde.
              i tez nie porownuj mnie z Dino,ok.?
              • Gość: Vivka Re: Kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 23:29
                Zwracasz mi uwagę, że w jednym poście napisałam do Ciebie i do Dino ("Jak
                chcesz, to mnie odpowiedz") a sama zrobiłaś to samo... No cóż...
                Nadal uważam, że miłość jest egoistycznym uczuciem, bo kiedy kochamy naprawdę
                myślimy jedynie o NIEJ (o Miłości) i nic więcej dla nas nie liczy się bardziej
                niż branie i dawanie szczęścia obiektowi właśnych uczuć! W tym konkretnym
                przypadku tak właśnie jest przecież! Simoneta wybierając tego drugiego
                mężczyznę MUSI stać się egoistką, żeby być szczęśliwą. Jeśli nie pomyśli o
                sobie wówczas zrezygnuje z własnego szczęścia tylko dlatego, że Jej TYLKO żal
                tego pierwszego. To jest litość i przywiązanie - nic więcej. Ma dylemat, bo
                jest świadoma, że na cudzym nieszczęściu trudno Jej będzie zbudować swoje
                szczęście. I w tym problem, czy lepiej zostać egoistką i myśleć wyłącznie o
                sobie, czy zostać z facetem któremu nie można nic zarzucić, z wyjątkiem tego,
                ze WCIAŻ JEST...
            • Gość: nbarosl [...] IP: *.VR2.NYC4.broadband.uu.net 12.03.05, 02:23
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: pepe Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 62.233.178.* 12.03.05, 11:31
              Musisz odroznic milosc od zauroczenia.

              Milosc spaja zwiazek, jej budowa jest dluga i trudna.

              Zauroczenie jest jak narkotyk, niesamowicie przyjemne, wpada sie latwo, jak w
              bagno (cos o tym wiem, przez takie uczucia ulokowane w niewlasciwych osobach
              wypadly mi 4 lata z zyciorysu).
              Straty dlugoterminowe sa tak duze, ze nie do oszacowania.

              To, ze masz watpliwosci oznacza ze kochasz swojego narzeczonego. Jednak widac
              nie doswiadczylas zlego zauroczenia i pod tym wzgledem nie jestes (wybacz)
              dojrzala, nie masz widac dystansu. Czy warto z wdziekiem slonia demolowac
              budowle mozolnie skladana przez kilka lat? Inaczej sie nie da. IMO nie nalezy.

              Radze porozmawiac z narzeczonym, pokazac ze problem istnieje, ale nie chcesz
              zeby przez to Wasz zwiazek sie rozpadl. To bedzie test takze dla niego, i dla
              Waszego zwiazku. Jezeli podejmiecie decyzje ze zostajecie ze soba, radze
              odizolowac sie od tego drugiego, wyjechac gdzies, zapomniec (zapomniec to za
              wszelka cene).

              Jak chcesz mozemy przejsc na priv iron0x20duke@gazeta.pl
            • natural7 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 15:03
              Twoje życie twoja decyzja zrobisz jak uważasz i pamiętaj zaufaj intuicji.
            • Gość: espill [...] IP: *.do.pl / *.generacja.pl 13.03.05, 01:02
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: wb Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 13.03.05, 11:52
              chamstwem jako takim nie należy się przejmować ale zastanów się dlaczego Twój
              problem wyzwolił tyle chamstwa i emocji...
              ja odbieram to trochę tam jak widok człowieka na którego warczą psy. oczywiście
              pies nie jest partnerem w rozmowie ale swoje czuje nosem...pzdr
          • Gość: bury Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 05:10
            masz racje Karina ona nie zasluguje na niego niech idzie do tego drugiego i
            niech sie kieruje egoizmem to na pewno uszczesliwi goscia. powodzenia
        • Gość: ToKu Rada dla "pierwszego" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 19:07
          Stary, jak już się to stanie, to radzę Ci znokautuj (lub chociaż spróbuj)
          drugiego, bez względu na konsekwncje. Nic tak nie osładza bólu rozstania, jak
          świadomość, że się frajera odpowiednio potraktowało.

          Miałem kiedyś taką sytuację, byłem pierwszym, laska powiedziała mi o tym prosto
          w oczy - to dobra z jej strony decyzja, a potem...

          Zdecydowałem się na konfrontacje, zacziłem się w nocy, dowaliłem mu. Nie
          doniósł na policję. Gośc miał honor. Ale potem, przez 3 miechy chodziłem z
          młotkiem 400g. w kieszeni bojówek. Raz myślałem, że mnie ten gość z kumplem
          zabiją. Klatka schodowa w kamienicy - taka, gdzie schody ułożone są dookoła
          dziury. Uciekłem do niej. Gonili mnie. Tam nie działało światło, było bardzo
          ciemno. Skryłem się. Szukali mnie. Jak przechodzili parę metrów ode mnie to
          myślałem tylko o tym, że zaraz przez tą dziurę w środku wylecę... Trwało to
          wszystko może ze 3 min. , dla mnie jak godzinę.

          Warto było. Trochę strachu, ale mam poczucie własnej wartości, jak chce
          słabiaka, to co z niej za laska?
          • Gość: pepe Re: Rada dla "pierwszego" IP: 62.233.178.* 12.03.05, 11:42
            :) dodatkowa rada dla niezdecydowanej: bedziesz dalej taka zakochana jak tego
            drugiego ktos/cos przemebluje? ;)
        • Gość: ojciec Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.org / *.cn.com.pl 12.03.05, 09:17
          powiedz pierwszemu prawde jak najszybciej. najgorsze i plugawe jest to co robisz
          właśnie. co to jest k... jakiś "Idol"? ze wygra najlepszy? tylko zastanów się
          dobrze. sytuacja jaką opisałaś była moim udziałem, tylko w pozycji tego
          pierwszego. wiem ze przegrała. nie chciałabyś czytać co teraz wypisuje. ale
          rację masz. powinnaś wybrać najlepiej dla siebie. od razu. nie oszukuj. nie
          kłam. poważnie
          • Gość: Natalia Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 15:45
            Pomysl jak bedzie wygladalo Twoje zycie za pare miesiecy z tym Twoim
            pierwszym,czy Ty bedziesz szczesliwa z nim,a czy On bedzie z Toba?-nie sadze.
            Zranisz tego pierwszego jeszcze bardziej ,zostajac z nim,a myslac o Twojej
            niespelnionej Milosci.Gdybys byla egoistka,nie prosilabys nas o rade,nie
            mialabys tylu dylematow.Czy masz gwarancje,ze ten Twoj pierwszy bedzie Cie
            kochal do smierci?Wiem ,ze to nie latwa decyzja i ze nie jest latwo powiedziec
            prawde temu pierwszemu,lecz mysle ,ze i on kiedys ulozy sobie zycie i bedzie z
            kims kto bedzie go napewno kochal.Powiedz mu prawde,lepsza najgorsza niz
            klamstwa.Nie mow mu tylko,ze znasz tego drugiego od dawna-zadasz mu mniejszy
            bol.Idz za glosem serca poki masz czas,poki jestes mloda.Gdybys naprawde choc
            troche kochala tego pierwszego ,dzis nie bylabys w takiej sytuacji. Kieruj sie
            slowami piosenki -"...bo do tanga trzeba dwojga...."Powodzenia dziewczyno!
        • rybka73 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 10:19
          Czytalam pare listow, na ktore otrzymalas od czytelnikow odpowiedz i na
          niektore reagowalas tak jak juz bys wiedziala jak to zrobic.Ty wiesz jak masz
          postapic tylko sie wachasz, bo nie chcesz nerwowej sytuacji.Najlepiej byloby
          dla Ciebie jakby on odszedl i on podjal decyzje za Ciebie.Wiesz czasami tak
          jest, ze jak jedna osoba juz sie oddala ta druga tez juz gdzies to
          myslala.Wydaje mi sie,ze to moze byc przez chwile zaskoczenie,ale
          przejdzie.Powodzenia.
        • Gość: orka [...] IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.03.05, 05:09
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: aaa Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 13.03.05, 21:18
          Najgorsze co mogłaś, już zrobiłaś - oszukiwałaś.
          A teraz niezależnie co zrobisz - i tak odpokutujesz...

          A dodatkowe atuty to się wybiera w nowym samochodzie a nie w człowieku...

          Jesteś żałosna...
    • mxp4 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 22:03
      simoneta napisała:

      > Jak to zrobic w najmniej bolesny dla niego sposob? Ja tez bede cierpiec,ale
      > musze to zrobic. Pojawil sie ktos inny, to byla prawdziwa milosc od pierwszego
      > wejrzenia, to sie ciagnie juz ponad pol roku. Zrobilam rachunek, chce zostawic
      > tego pierwszego. Ale tyle nas laczy, tyle o sobie wiemy, to jest dlugoletni
      > zwiazek z zaplanowana przyszloscia az do poznej starosci. Nie jestesmy to
      > tylko my, takze nasze rodziny... praktycznie cale nasze zycie opiera sie na
      > tym zwiazku. Placze, na mysl o tym jakby to bylo bez tego, boje sie nowego,ale
      > chce sprobowac. Co mam zrobic by moj pierwszy jak najmniej cierpial, jak mu
      > wytlumaczyc? Czy calkowita szczerosc w tym momencie bedzie wskazana? On mnie
      > kocha bardzo mocno, zabiega i walczy o mnie, bo ostatnio troche sie od sibie
      > oddalilismy. Moze lepiej jak mu nie powiem,ze jest ktos inny, wtedy poczuje
      > sie jeszcze gorzej? Moze powiem,ze widocznie milosc sie wypalila? Jestem
      > zupelnie bezradna, wciaz go kocham dlatego nie jest mi latwo. Poradzcie.


      Ja mysle ze nie mow mu iz jest ktos inny to strasznie go zaboli no i urazona
      duma. Juz lepiej powiedz ze milosc sie wypalila. Lepiej teraz niz po slubie.
      • Gość: Artur M, nie zrywaj IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:07
        taaaaaaak?? lepije powiedziec ze milosc nie wypalila?? zxapomnij , sam bylem w
        takie jsytuacji i wiesz mi sto razy bardzije wolale mzeby mi powiedziala ze byl
        inny niz zeby scimniala ze niby prolbemem bylo to ze nie bylo problemow,
        naprawde teraz mam jakies takie stany ze dalej mysle ze to jest mam chore
        wyobraznie o swocie milosci nie potafie doslownie odroznai sefery uczuciowej od
        zwyklej porzadlowosci jestem zmieszany ... wirzcie mi rzucila mnie panna a ja
        to traktuje jak by to wszystko ddalej trwalo nie potrafie sie od tego
        uwolnic... dlatego uwierz mi jezeli jest CI chcoc troche z nim dobrze nie
        kombinuj,,, wszystko sie konczy jak sie zaczyna od kombinowania a potme jest
        yylko gorzej chcesz skonczyc jak wiekszosc co chcialo lepiej a wyszlo
        gorzej ... popatrz na przyklad panstw ktore zyly w dobrobycie a potem przez
        liczne wojny zmienily sie w spustosznai krajobraz... wiem jendo to we mnie
        wroslo i bardziej wolalbym zebys posiwecial sie jemu bo zalezy ci na nim niz to
        ze on bedzie cierpial wierz mi on juz nigdy sie nie pozbiera choc czas goi raby
        zawsze pozostanie na jego sercu pewna rana blizan ktora nikt nigdy nie usunie
        wierz mi nie warto...
        • Gość: Maryla Re: nie zrywaj IP: *.d417.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 12.03.05, 11:39
          W takich sytuacjach uczciwość wymaga powiedzenia sobie prawdy. Tak po prostu.
          Okłamywanie kochanej przecież - przynajmniej kiedyś -osoby jest najgorszą
          rzeczą. Tak myślę, bo właśnie dowiedziałam się o tym, że osoba, o której
          myślałam, jako o moim przyszłym mężu, mnie zdradziła. Nie wiem, jak długo
          potrwa, zanim ta rana się zagoi. Teraz wydaje mi się, że chyba nigdy.
    • Gość: wyrocznia:) Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.aster.pl 06.03.05, 23:02
      hm...na pewno jest to bardzo trudna sytuacja, zwlaszcza dlatego, ze tak wiele
      obiecywaliscie sobie po tym zwiazku.sadze ze nie powinnas niepotrzebnie ranic
      tego mezczyzny informujac go o swojej zdradzie.powiedz mu po prostu,ze nie
      czujesz do niego tego co wiecej.od razu powiedz,ze jestes przekonana,ze to nie
      powroci, bo na pewno bedzie chcial o ciebie walczyc.postaw sprawe jasno. kazdy
      ma prawo dazyc do szczescia, ty tez chcesz byc szczesliwa i pragniesz szczescia
      dla niego, nie jestes w stanie mu go ofiarowac, nie kochajac go.powinien
      zrozumiec, ze musi pozwolic ci odejsc nie tylko dla swojego dobra,ale przede
      wszystkim dla ciebie, dlatego ze cie kocha...:)powodzenia...
    • wadera3 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 06.03.05, 23:18
      ponieważ i tak wiesz co masz zamiar zrobić,a tu szukasz tylko potwierdzenia,że
      dobrze robisz,to powiem tylko jedno-jak chcesz zerwać,to nie ośmieszaj się i nie
      mów,że kochasz.....
      i nie oburzaj się na tych,którzy nie podzielają Twojego entuzjazmu.....
      krzywdzisz faceta już dosyć-zdradzając,a teraz kombinujesz jak go nie zranić......
      faktycznie moi przedmówcy mają rację-rozumkiem to Ty nie grzeszysz....
      • Gość: Gostek Re: wadera3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 23:45
        "Lepiej grzeszyć a później żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło ;)"
        - TO TWOJE MOTTO WCALE DO CIEBIE NIE PASUJE!!! Powinnaś raczej wstawić sobie
        coś z DEKALOGU, bo przecież taka mądralińska jesteś, że ho, ho
        • wadera3 Re: wadera3 07.03.05, 00:14
          nie jestem mądralińska i nie pasuje do mnie żadna sentencja z dekalogu ;)
          a ten wątek-nie o mnie,ale wzrusza mnie Twoje zainteresowanie-dzięki,nie kłopocz
          się już....:DDDDDDDDDDD
      • po_godzinach wadero3, 07.03.05, 11:19
      • po_godzinach wadero3, 07.03.05, 11:26
        Jak mozesz tak mowic ("rozumkiem to Ty nie grzeszysz") ...
        Sa rozne rodzaje milosci w czlowieku.
        Poza tym chyba nie zrozumialas - autorka nie szuka potwierdzenia, tylko stawia
        dramatyczne pytanie. Bardzo dobrze o niej swiadczy, ze mysli o uczuciach
        porzucanego mezczyzny, choc wiadomo, ze takich rzeczy bezbolesnie czynic sie
        nie da.
        Ty zdaje sie jestes czescia tej "opinii spolecznej", ktorej reakcji ona sie
        leka.

        Autorko - nie zyjemy po to, zeby sprostac oczekiwaniom, zyjemy po to, zeby zyc).
        I tak tych oczekiwan jest w brod, niech chociaz sfera zycia osobistego
        pozostanie od nich wolna).
        • wadera3 Re: wadero3, 07.03.05, 11:35
          po_godzinach napisała:

          > Jak mozesz tak mowic ("rozumkiem to Ty nie grzeszysz") ...
          mogę,bo takie są moje odczucia!

          a Twoje stwierdzenie:

          "Autorko - nie zyjemy po to, zeby sprostac oczekiwaniom, zyjemy po to, zeby zyc).
          I tak tych oczekiwan jest w brod, niech chociaz sfera zycia osobistego
          pozostanie od nich wolna)."

          jest w całości prawdziwe,tyle,że zapomniałaś/eś dodać,że dzieje się tak kosztem
          tych,którzy zaufali....nierktórzy nie liczą się z uczuciami innych,niektórzy
          ,zaś-tak...
          • po_godzinach Re: wadero3, 07.03.05, 11:53
            Wadero, autorka, o ile rozumiem, wlasnie sie liczy z uczuciami innych.

            Poza tym - wszystko jest zawsze jakims kosztem, wazne, zeby umiec te koszty
            wazyc i liczyc - czasem (czesto?) trzeba wybrac mniejsze zlo i iwidziec dalej,
            niz do jutra.

            PS. A sformulowanie "rozumkiem nie grzeszysz" jest po prostu niegrzeczne.
            Mozesz tak myslec, ale czy od razu trzeba to pisac?
            • wadera3 Re: wadero3, 07.03.05, 12:06
              autorka prosi o opinie
              -moja jest właśnie taka-ktoś,kto kocha,nie wikła się w inne układy-jeśli wchodzi
              w inny związek/to tak ładnie powiedziane,bo po prostu zdradza czyjeś zaufanie/
              to znaczy,że nie kocha....a podpieranie się tym,że chce zostawić choć
              kocha,świadczy o tym,że w swoich oczach chce się wybielić.....
              padło tu jej/autorki/ stwierdzenie,że "pierwszy" ukochany jest kilka tysięcy od
              niej oddalony....
              czyli klasyczny przykład skoku w bok ,a nie jakieś obezwładniające uczucie....
              skorzystała z okazji,zdradziła,spodobało się i chce się wykręcić ze stałego
              związku "bezboleśnie" a najchętniej tak, by "pierwszy" nie powiedział o niej
              kiedyś "bo to zła kobieta była"......

              a skoro zezwalasz mi na pomyslenie o niej ,że "rozumkiem nie grzeszy" to ja idąc
              za ciosem zezwalam sobie na wyrażenie tego nieco głośniej:D
              rozumiem takie dramaty,trudne wybory,
              ale oczekiwanie,że na forum dostąpi się rozgrzeszenia....to lekka przesada, a co
              za tym idzie "rozumkiem.......etc..."
              • Gość: po_godzinach Re: wadero3, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:12
                No coz, jesli taka jest twoja opinia, nikt nie bedzie jej podwazal.

                Jesli jednak tak, pozwol, ze ja rowniez napisze, co mysle - otoz mysle, ze
                jestes niewiele rozumiejaca, maloduszna, zimna kobieta. osobiscie staram sie
                unikac takich osob, sa bowiem pelne destrukcji.

                A z tego, ze, jak piszesz, rozumiesz takie dramaty, nic, niestety, dla ciebie
                nie wynika.
                • wadera3 Re: wadero3, 07.03.05, 12:15
                  Twoją wypowiedż w całości mogę potraktować tylko jako tekst z kabaretu /tylko
                  jakiego? ;D/......powaliłaś/es mnie......kula w płot bardziej trafia do celu....

                  zimna ;DDDDDDD pełna destrukcji;DDDDDDD niezłe,niezłe....
                  • Gość: po_godzinach Re: wadero3, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:17
                    Traktuj tak, jak ci wygodnie.
                    • Gość: Vivka Re: po_godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:25
                      Popieram Twój tok myślenia w całej rozciągłości. Pozdr.
                  • Gość: po_godzinach Re: wadero3, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:28
                    Piszac to, co cie tak rozsmieszylo, posluzylam sie tylko toja wlasna bronia.

                    A teraz wyobraz sobie taka sytuacje: dziewczyna w najlepszej wierze snuje plany
                    na przyszlosc z chlopakiem. Angazuje sie w to cale ich srodowisko. Nagle
                    poznaje kogos i okazuje sie, ze doswiadcza nieznanego jej dotad uczucia. Nie
                    znaczy to przeciez, ze uczucie do "tego pierwszego" wygaslo, tylko jest innego
                    kalibru. Musi dokonac wyboru - czy (aby nie zawiesc "tego pierwszego" i
                    otoczenia) ma brnac w zwiazek, o ktorym juz wie, ze nie jest tym wymarzonym?

                    Chcialam ci tylko uswiadomic, ze slowo "kocha" tez ma rozne znaczenia i emocje.
                    Jezyk polski, niestety, tego nie rozroznia.
                    • wadera3 Re: wadero3, 07.03.05, 12:47
                      nie posłużyłaś się moją bronią...z prostego powodu-żadnej nie wytaczałam :DDD
                      nigdzie nie powiedziałam,że nie może zdarzyć się nagłe uczucie-walnięcie w łeb-
                      ale na Boga nie ubierajcie w piękne słowa prostych i niekoniecznie uczciwych
                      zachowań .....
                      skoro ciekawość Cię zżera-doświadczyłam takich uczuć i odczuć z obu stron....
                      będąc i żoną /zdradzaną/ i kochanką,więc wiem o czym piszę......dla ucięcia
                      ewentualnych spekulacji-jestem w szczęśliwym związku i nie przemawia ze mnie
                      gorycz/np/,tylko wiedza nabyta drogą autopsji :DDD
                      OVER...
                      • Gość: po_godzinach Re: wadero3, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:05
                        Wadero, rozmowa z toba zamienia sie w zwykla pyskowke, co mnie zupelnie nie
                        interesuje.
                        Pozdrawiam.
                        • wadera3 Re: wadero3, 07.03.05, 13:07
                          jak się nie ma argumentów ;DDD....
                          poćwicz,może jeszcze Ci się kiedyś uda;)))
                          • Gość: po_godzinach Re: wadero3, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:30
                            Nie, dziekuje. To nie w moim guscie.
    • Gość: si Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.chello.pl 07.03.05, 01:19
      odpowiadam na pytanie: zastrzelić
    • Gość: Drzoni Brawo Więc tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 01:32
      Krótko: jeżeli chcesz, żeby on jak najmniej cierpiał to za żadne skarby nie
      możesz mu powiedzieć prawdy. Od dziciństwa wpajają grzecznym dzieciom, że
      trzeba być prawdomównym, ale to bzdura.
      Ja zrobiłem ten błąd mówiąc prawde mojej pierwszej dziewczynie. Żadnej innej
      już nie powiedziałem ani zbędnego słowa. Największa sztuka rozstań polega na
      tym, żeby tak zrobić żeby "rzuciła Cię ta druga strona". Wymaga to trochę
      cierpliwości, ale dla związku ze starzem miesiąc wystarczy:)
      W najgorszym razie "wspolnie" dojdziecie do wniosku, że jest żle, nie układa
      się i macie się dość:) Odfruniesz na skrzydłach!
      • Gość: Wańka Powinnas zerwac z tym drugim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 09:53
        Przerzucanie decyzji na tzw. druga strone to typowo meski punkt widzenia.
        Jestem dreczona od roku przez takiego goscia. Zakochal sie w mojej najlepszej
        przyjaciolce, ale mnie tez kocha. Kocha nas obie i czeka co sie wydarzy. Nie
        jest w stanie podjac decyzji z ktora chce dozyc starosci. To dopiero perfidia!

        Rozwodze sie z nim.

        A wracajac do twojej sytuacji. Odseparuj sie od tego drugiego. Sprawdz czy jest
        ci niezbedny. Nie warto niszczyc wieloletnich relacji. Daj szanse swojemu
        zwiazkowi. Zadbaj by byl ciekawszy. Zrobcie z pierwszym cos szalonego.

        Jesli nie zadziala postaw sprawe uczciwie, ale sprobuj go na to jakos
        przygotowac. Nie powinno to spasc na niego jak grom z jasnego nieba.

        Powodzenia
        • Gość: Huragan Re: Wańka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 14:59
          Nie jesteś obiektywna, gdyż jesteś odbiciem "pierwszego" w tym wątku. Czyli
          rozumiesz ten problem z wyłącznie z jego punktu widzenia. "nie warto niszczyć
          wieloletnich relacji". A dlaczego niby? Skoro te nowe relacje dają nadzieję na
          pełniejsze szczeście? A z pierwszym łączy ją już tylko przywiązanie? Ma
          rezygnować ze szczęścia własnego tylko dlatego, że jej żal pierwszego? Przecież
          to bez sensu!
          • Gość: Wańka Re: Wańka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 16:03
            Mozliwe. Kazdy tu pisze przez pryzmat wlasnych doswiadczen i bez doglebnej
            znajomosci sytuacji.
            Moim zdaniem jednak, jezeli Ona kocha jak twierdzi obydwu i nie chce ranic
            pierwszego to lepszym wyjsciem jest proba czasu w stosunku do tej nowej
            relacji.
            Pewnie, ze z pierwszym nie ma juz tego dreszczyku. Ale i z drugim on minie.
            Bezbolesnie zerwac sie nie da. To pewne. Warto wiec moze jeszcze raz dobrze sie
            zastanowic.
    • Gość: marek Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 05:57
      Oj dziewczyno, przecież Ty coś ostro kręcisz. Nie wiem jak możesz mówić, że
      kochasz "pierwszego" jeżeli okłamujesz go i mieszkasz z innym od pół roku.
      Jesteś niedojrzała i sama nie wiesz czego chcesz. Działasz na zasadzie
      chciałabym ale boję się i liczysz że nie będzie konsekwencji.
      Zdecyduj się wreszcie i powiedz cokolwiek ale zerwij z jednym z nich. Jesteś
      totalnie nie fair i lepiej zastanów się nad własnym życiem, bo takie
      postępowanie doprowadz do tego, że będziesz sama.
      Swoją drogą to gość ma chyba klapki na oczach ale to już jego problem.
      • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 08:14
        No i sama widzisz,jest wiecej osob,ktore calkiem grzecznie odpisuja,ale wcale Cie nie popieraja.Tak jak niektorzy napisali-Ty juz wybralas, myslisz tylko: jak to zrobic, aby mnie to nie kosztowalo tyle nerwow? I to cala prawda.Wiec nie pisz bzdur, ze go kochasz,nie mac nam w glowach.Pierwszemu i tak bedzie ciezko.Tak swoja droga, to nie bardzo umiem sobie wyobrazic Twoje postepowanie.Wybacz,bo wejde troche w Twoje zycie z butami.Pierwszy wciaz (jak napisalas sama) sie stara i wierzy , ze bedzie dobrze a Ty juz mieszkasz z drugim.Musisz niezle lawirowac.A gdyby pierwszy niespodziewanie Cie odwiedzil?
        Jak patrzysz na siebie w lustrze?Jakimi kategoriami myslisz? Czy w innych dziedzinach swego zycia tez zamierzasz tak postepowac?A potem szukac na forum osob,ktore Cie popra? I bedzie Ci lzej?Pomyslisz-jest dobrze, bo nie ja jedna taka jestem?
        • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 07.03.05, 10:46
          Dzieki wielkie za wiele cennych uwag. Wcale nie oczekiwalam, aby ktos mnie
          poparl, chcialam wysluchac roznych opini i na ich podstawie wyciagnac wnioski.
          Co do milosci do pierwszego, pisze,ze go kocham, bo faktycznie tak czuje, z
          drugiej strony sklania mnie to do refleksji,ze gdybym naprawde kochala to by
          mnie nikt inny nie zainteresowal. Moze to nie byla prawdziwa milosc? Nie mowice
          prosze,ze Wam mace w glowach poniewaz ja sama mam zamet we wlasnej i stad
          zapewne chaotyzm moich wypowiedzi. Decyzje w sprawach, w ktorych w gre wchodza
          ludzkie uczucia niestety nie naleza do latwych. Tak, pewnie, jedna juz taka
          podjelam decydujac sie na zwiazek z drugim, teraz ponosze konsekwencje.
          Myslalam, ze "czas pokaze" jednak nie jest to najszczesliwsze rozwiazanie, jak
          sie okazuje. Lawirowac niestety musze i bardzo mi to nie odpowiada. Kilka
          miesiecy temu nie uwierzylabym, ze moglabym sie tak zachowac. Teraz moge
          powiedziec,ze naprawde niezwykle latwo jest byc moralista, dopoki nie natrafi
          sie w zyciu na skomplikowana sprawe.
          Moj pierwszy napewno mnie nie odwiedzi, bo mieszkam kilka tysiecy km poza
          granicami kraju.
          • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 07.03.05, 16:56
            Chciałaś usłyszeć opinię kogoś kto jest "po drugiej stronie". Myślę ,że tym
            kimś jestem ja. Moja żona zachowuje się niemal tak samo jak Ty. I mogę
            powiedzieć Ci ,że nie ma sposobu ,żeby kogoś "zmusić ,żeby przestał kochać"
            albo "bezboleśnie z nim zerwać".
            Jeżeli mógłbym Ci coś doradzić to:
            1. Sprawdź z tym drugim związkiem się nie "wpakowałaś". Kiedy rozmawiam z moją
            żoną mam wrażenie ,że jest naiwna jak dziecko. Malutki dzieciaczek którym ktoś
            manipuluje.
            2. Myśl nie tylko o swoich uczuciach ale też o konsekwencjach swojego
            postępowania. Pomyśl jak to było w Twoich poprzednich związkach z jakiego
            powodu się rozpadały. Próbujesz kierować się tylko tym co czujesz spróbuj
            również pomyśleć.

            Ps. A to ,że zdradzamy albo krzywdzimy osobę którą kochamy wcale nie znaczy ,że
            miłość nie jest prawdziwa. Może tylko znaczyć ,że w tej miłości brakowało
            czegoś istotnego. Jakiegoś rodzaju bliskości albo jakiegoś rodzaju porozumienia.
            Być może warto to jakoś naprawić ???


            Pozdrawiam
            V
            • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 17:11
              <jestem po Twojej stronie.I mocno trzymam kciuki,ze zona oprzytomnieje.
              • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 10:00
                A ja jestem po stronie biednej Simotety :-D. Widzę ,że w sytuacji w której
                się znalazła próbuje zrobić tyle dobrego ile się da. Wiem ,że to nie logiczne
                ale spróbuj w to uwierzyć. Nie próbuj Jej karać ani nikogo przed nią chronić bo
                to nie ma żadnego sensu.
                Simoneta musi dużo przemyśleć a pod gradem kamieni nie myśli się zbyt łatwo.

                Pozdrawiam
                V
                • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 10:39
                  To nie tak.Nie odmawiam jej prawa do nowej miłości.Nie jestem jednak przekonana,że chce zrobić jak najmniej złego.Mam raczej wrażenie, że chce się najmniej dla siebie boleśnie wyplątać z całej sytuacji.To tylko moja opinia.Nie piszę emocjonalnie, bo mnie to nie dotyczy.Pozdrawiam Cię i nadal życzę wszystkiego dobrego
                  • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 10:55
                    > To nie tak.Nie odmawiam jej prawa do nowej miłości
                    Zupełnie mnie nie zrozumiałaś Kaju. Czym innym jest miłość a czym innym
                    zauroczenie. (W dodatku takie zauroczenie które właśnie mija)
                    >Mam raczej wrażenie, że chce się najmniej dla siebie boleśnie wyplątać z całej
                    sytuacji.
                    Skąd wiesz przecież nie jesteś Nią ??? A może chce się jak najboleśniej
                    ukarać ???
                    I zapomina o tym ile dobrego zrobiła dla swojego "pierwszego". Ile dała mu
                    szczęścia.

                    Żeby zrozumieć pewne rzeczy trzeba kochać.
                    Pozdrawiam
                    V
                    • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:07
                      Dlaczego wszyscy myślą, że nie kocham? Ależ tak.Co więcej mój mąż od wielu lat daleko pracuje.Rzadko bywa w domu.Nie przyszłoby mi do głowy zostawić go , bo po prostu go kocham.I myślę, aby dawać a nie tylko brać.Dlaczego zarzucasz mi , że nie rozumiem?.
                      • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 11:21
                        Niczego Ci nie zarzucam. Ty po prostu nie portafisz uwierzyć w tą dziewczynę.
                        Wiem ,że to nie jest proste ale spróbuj.
                        Kocham taką kobietę jak ona i dlatego jest mi trochę łatwiej.


                        Pozdrawiam
                        V
                        • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:26

                          Nic nie poradzę, że mnie miłość nie kojarzy się z egoizmem tylko bardziej z odpowiedzialnością. Jak chcesz nazwij mnie staroświecką . Masz rację , nie wierzę w nią .
                          • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 12:20
                            OK. Spróbujemy inaczej. Wyobraź sobie ,że Simoneta jest osobą którą MUSISZ
                            kochać.Np. Twoją córką albo siostrą. Wyobraźmy sobie ,że wszystkie awantury
                            związane z tym co się stało macie już za sobą (i nie chcecie się dalej kłucić).
                            A więc kochasz Simonetę i chcesz ,żeby ułożyła sobie życie. Co jej radzisz ???
                            (i proszę bez kamieni :-D)

                            Pozdrawiam
                            V
                            • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:48

                              Wiesz w czym chyba tkwi problem?W szczerości intencji.
                              Pomijając,że ją to już chyba niewiele obchodzi, bo wątek rozpoczęła ale teraz jej nie ma.Może jej się nie podoba to, co czyta...Nieważne.Może wydam się okrutna, ale nawet własnym dzieciom każę pamietac o konsekwencjach.Ja tylko nie wierzę, że ona myśli o pierwszym. Myśli raczej jak samej się z tego w miarę lekko wyplątać.Nie oceniam Twojej Zony.Nie utożsamiaj jej z Simonetą
                              • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 12:55
                                >Nie oceniam Twojej Zony.Nie utożsamiaj jej z Simonetą
                                Masz rację to w końcu 2 różne osoby (chociaż pewnie podobnie myślą).
                                >Może wydam się okrutna, ale nawet własnym dzieciom każę pamietac o
                                konsekwencjach.
                                Czyli co powiedziałabyś w takiej sytuacji własnemu dziecku ???

                                Pozdrawiam
                                V
                                • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:07
                                  Przede wszystkim staralabym się tak je wychować, aby nie kierowało się w życiu egoizmem. Wpoiłabym poczucie takiej odpowiedzialności, aby ucinała sytuacje mogace doprowadzić do nowego związku. Ale gdyby już tak się zdarzyło, że zakochałaby się w innym (miłość nie wybiera, choć przecież podobno już kochała), to przede wszystkim nakazałabym uczciwość wobec pierwszego.Zerwanie w kulturalny sposób z pełną świadomością łamania komuś serca a dopiero potem nowy związek.I oby ten nowy był coś wart.Czy jestem wg.Ciebie okrutna?czy szczera i uczciwa?
                                  • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 13:16
                                    Widzisz osoby które ją kochają właśnie tak jej radzą dlatego usiłuje tak zrobić
                                    mimo ,że tego pierwszego kocha (i pewnie jest to miłośc jej życia).
                                    Stara się być uczciwa a ty masz do niej pretensje.

                                    Pozdrawiam
                                    V
                                    • Gość: Kaja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:23
                                      Oj,pogubiłam się.W dalszym ciągu nie mogę zrozumieć...Jeżeli to miłość jej życia ,to po co wdała się w romans ?I na dodatek to tę miłość chce zostawić.Czy Ty aby nie jesteś tym drugim?
                • Gość: sternik Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 21:39
                  kolego, gdzie ty masz zdrowy szacunek do siebie? pomysł na d tym zanim staniesz
                  się całkowitym wrakiem! - a mówię to z pozycji "pierwszego"

                  PS.włąsny komentarz do sprawy zamieszczę nieco później
    • Gość: Julka Re: A ja Cię Simoneta rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 09:41
      Rozumiem Twoje rozterki. Ci, którzy Cię krytykują nie mają zielonego pojęcia
      jak to jest, kiedy człowiek wpadnie w sidła miłości i musi dokonać tak trudnego
      wyboru. Czy iść za głosem serca i zostawić kogoś, kto w niczym sobie na to nie
      zasłużył, czy zrezygnować (być może)z MIŁOŚCI SWOJEGO ŻYCIA i zostać z facetem
      tylko dlatego, żeby nie robić Mu przykrości... Tym, którzy tego nie rozumieją
      życzę, aby nigdy ich to nie spotkało, żeby żyli sobie w słodkiej niewiedzy i
      nie musieli podejmować tak trudnych decyzji. Niech zostaną tu na forum i myślą,
      że są nieomylni, że czarne jest czarne a białe jest białe...
      • wadera3 Re: A ja Cię Simoneta rozumiem 07.03.05, 10:01
        Droga Julko-to,że niektórzy krytykują atorkę wątku-nie musi oznaczać,że
        uważają/my się za wszechwiedzących...
        Ona zadała pytanie-jak bezboleśnie zerwać z kimś kogo się kocha-samo pytanie
        zawiera element fałszu-i w większości do tego się odniesliśmy....
        jak się kogoś kocha ,to nie wchodzi się w inny związek tak daleko,że właściwie
        jest po fakcie.....według mnie nawet drobny flirt podważa ideę miłości,więc
        trudno ,żebym pytana o zdanie odpowiedziała inaczej....nie ma to nic wspólnego z
        postrzeganiem się jako wszechmądrej/w moim przypadku:)/
        • Gość: Kaja Re: A ja Cię Simoneta rozumiem-wadero3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:46
          Masz racje.Ja nie odmawiam nikomu prawa do milosci, ale milosc to tez odpowiedzialnosc, prawda?Osobiscie widze to tak: Simoneta miala kogos,z jakichs powodow wyjechala,poznala innego i chce zerwac.Jej prawo.Tylko niech nie pisze,ze zrywa z kims, kogo kocha.Pewnie myslala, ze takim tekstem przyciagnie wielu forumowiczow? A my - osoby odpowiadajace rozsadnie ale i krytycznie(mamy prawo)jestesmy postrzegane jako maloduszne i bezwzgledne.Otoz prawa reke dam sobie obciac, ze gdyby tu pojawil sie post tego pierwszego to znakomita wiekszosc forumowiczow suchej nitki by na Simonecie nie zostawila...Mam racje? Prosze o opinie
          • wadera3 Re: A ja Cię Simoneta rozumiem-wadero3 07.03.05, 12:50
            Gość portalu: Kaja napisał(a):

            Otoz prawa reke dam sobie obciac, że
            > gdyby tu pojawil sie post tego pierwszego to znakomita wiekszosc forumowiczow
            > suchej nitki by na Simonecie nie zostawila...Mam racje? Prosze o opinie

            prawdopodobjie tak by było ;)
          • Gość: po_godzinach Re: A ja Cię Simoneta rozumiem-wadero3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:54
            Trudno powiedziec. Jesli przedstawilby sprawe tak, jak Autorka...
            Gdyby napisal: mielismy sie pobrac, wszystko bylo gotowe, ale ona pokochala
            innego ...

            Nie znacie wypadkow. gdy ludzie sprzed oltarza uciekali?)
            • Gość: Kaja Re: A ja Cię Simoneta rozumiem-wadero3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:35
              Pokochala innego,nic o tym nie wiedzialem,czekalem,wierzylem....
              • Gość: po_godzinach Re: A ja Cię Simoneta rozumiem-wadero3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:39
                Dlatego lepiej, zeby wiedzial.
    • hubkulik Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 07.03.05, 09:50
      Czasami nie da sie bezbolesnie.
      Ale niekiedy lepiej to zrobic, niz potem sie meczyc w chorej sytuacji.
      Samo zycie. Czasem jest milo, a czasem boli. Nie nalezy unikac bolu za wszelka
      cene, bo jest czescia zycia. I jeszcze jedno: to nie Ty powodujesz jego
      ewentualny bol. Bol rozstania wiaze sie z niespelnionymi oczekiwaniami.
      A oczekiwania po prostu nie zawsze sie sprawdzaja. To normalne i bol w tym
      przypadku tez jest normalny. Zycze szczescia i madrych wyborow.

      Pozdrawiam Hubert
    • Gość: fiona Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.03.05, 11:02
      Postaw sprawe jasno, szczerosc wskazana jak najbardziej.Prawda, chociaz
      bolesna, jest lepsza od klamstwa.
      • Gość: toja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 195.116.62.* 07.03.05, 12:32
        tez uwazam, ze zasluzyl na to zeby poznac prawde. teraz zyje w jakiejs blogiej
        nieswiadomosci, im dluzej tak bedzie trwalo tym gorzej dla twojego nowego
        zwiazku jaki i dla twojego prawie ex mezczyzny. porozmawiajcie i przedstaw
        swoje uczucia szczerze, nie boj sie, moze to byc smutne, ale przeciez milosc i
        emocje nie sa jakies bluzniercze, po prostu kochasz. moim zdaniem, to co mozesz
        mu w tej chwili zaproponowac, to prawda.
        a tak poza tym to ja bym ci radzila odpoczac chwile od nich obu, wstrzymac sie
        z decyzja, np wyjechac na miesiac i przemyslec wszystko. jesli nie mozesz
        wyjechac, to zamieszkaj przez miesiac sama i nie kontaktuj sie z zadnym przez
        ten czas.
    • Gość: Vivka Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:33
      Zadam Ci pytanie, którego tu jeszcze nie było ... Czy ten DRUGI wie o
      PIERWSZYM? Czy on wie, że ten PIERSZY nadal stoi między Wami? Czy zna Twoje
      dylematy?
      • Gość: Kaja Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:58
        Tak,to ciekawe pytanie.Choc jesli patrzy na swiat jak Simoneta ...a tak swoja droga-moze i wie o pierwszym ale nie uwierze,ze wie o jej dylematach.Pomysl obiektywnie-ONa mowi do drugiego:wiesz tak sie zastanawiam jak bezbolesnie zerwac z moim poprzednim partnerem,ktorego kocham.????Co Ty na to Vivko?Mysle ze o ile wie,to zna wersje dla Simonety wygodna.
        • wadera3 Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) 07.03.05, 13:06
          Gość portalu: Kaja napisał(a):


          Pomysl obiektywnie-ONa mowi do drugiego:wiesz tak sie zastanawiam jak
          bezbolesnie zerwac z moim poprzednim partnerem,ktorego kocham......

          " a łyżka na no: 'niemożliwe' " ;DDDDDDDDD
          • Gość: po_godzinach Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:10
            "Pomysl obiektywnie-ONa mowi do drugiego:wiesz tak sie zastanawiam jak
            bezbolesnie zerwac z moim poprzednim partnerem,ktorego kocham......"

            Oczywiście, że tak. Przeciez "drugi" powinien i o tym wiedziec, i to rozumiec.
            Malo tego, powinien ja wspierac w tej trudnej dla niej sytuacji.
            A coz w tym takiego dziwnego????
            • Gość: Kaja umiecie czytac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:21
              KTOREGO KOCHAM.
              • Gość: po_godzinach Re: umiecie czytac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:22
                ale wyglada na to, ze mniej))))
                • Gość: Kaja Re: umiecie czytac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:30
                  Ja Simonety naprawde nie potepiam.Ja tylko wbrew opiniom innych patrze realniej.Jest nieszczera w tym co pisze.Moze nawet tak mysli-co oznacza,ze rzeczywiscie sie pogubila. Nie znam faceta , ktory wspieralby w jej sytuacji.Moze ktorys sie wypowie?Nie mam sie ze wszechwiedzaca-to tylko moja opinia,moze sie myle?
                  • Gość: Vivka Re: szkoda, że Simonety nie ma z nami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:39
                    Nie musiałybyśmy się domyślać "co by było gdyby", jak by było albo jak jest
                    naprawdę ;-)). Jest jeszcze jedna opcja : Drugi myśli, że jest JEDYNY...
                    • Gość: kaja Re: szkoda, że Simonety nie ma z nami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 15:46
                      Moze spi.W koncu te pare tysiecy kilometrow...to i chyba inna strefa czasowa.Tez sie zastanawiam,moze drugi nic nie wie...Ale to juz inna bajka
                • wadera3 Re: umiecie czytac? 07.03.05, 13:34
                  wygląda na no,że mniej w ogóle ;DDDDDDDDDDDDD
                  • Gość: Kaja Re: umiecie czytac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:38
                    Watek jak dla mnie wyczerpany.Teraz tylko poczytam opinie innych.Pozdrawiam
                    • Gość: Agnieszka Re: umiecie czytac? IP: 213.17.170.* 07.03.05, 14:47
                      JA powiem tylko tyle , że napewno lepiej nie spotykac na swojej drodze takich
                      dylematów . Lepiej nie wchodzićw trójkąty .
                      A decyzje te są najlepsze , które jednak nie są egoistyczne .
                      Wydaje mi się , że za decyzje które są egoistyczne , zawsze trzeba zapłacić
                      jakąś cenę . Ale trzeba pamiętać , że wtedy ma się zazwyczaj pretensje tylko do
                      siebie .
                      Z mojego subiektywnego doświadczenia wolałabym siedzieć w domu , nie poznawać
                      lepszych facetów i nie poznawać smaku wszystkich odcieni miłości i
                      cierpienia .... ale chyba tak się nie uda zyć .
                      Bo czyż to byłoby życie ?????
                      • Gość: po_godzinach Re: umiecie czytac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 14:50
                        Musialabys tez nie ogladac filmow, nie sluchac muzyki i nie czytac ksiazek).
                        I bron Boze, nie poznawac zadnych nowych ludzi).
            • Gość: tyglysssss Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 18:52
              tak czy siak 8 marca nasza wspaniala Pani dostanie dwa bukieciki...
              (conajmniej) ;) a jesli glownym tematem tego sporu jest milosc to...Kochani,
              dajcie sobie spokoj...tylu ilu ludzi tyle opini. co z tego, ze spora czesc
              watku to naprawde madre przemyslenia, skoro ulozone sa w postaci
              chaotycznej "pyskowki". Kobiety sa jakie sa...i kto by sie staral je zrozumiec
              to wczesniej czy pozniej zbzikuje :) moze prawda jest ze kobiety postepuja
              poprostu intuicyjnie, i dlatego tak to trudno zrozumiec, szczzegolnie nam
              facetom ktorzy wszystko racjonalnie musimy obcykać..:)a ze swojej strony
              szczerze wspolczuje temu "pierwszemu" (nawiasem mowiac - dobry pomysl z ta
              numeracją) p.s ...i niech Pani dobrze kombinuje...bo najgorzej jak sie obydwaj
              wypnal...czego nie zycze..
              • Gość: peili Re: do Simonety- ważne! ( w moim odczuciu) ;-)) IP: *.do.pl / *.generacja.pl 13.03.05, 01:07
                niech laska pytonga i tyle
    • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 07.03.05, 22:54
      Simoneto o pierwszym piszesz "tyle nas laczy","to jest dlugoletni
      > zwiazek z zaplanowana przyszloscia","praktycznie cale nasze zycie opiera sie
      na tym zwiazku","On mnie kocha bardzo mocno, zabiega i walczy o mnie","wciaz go
      kocham" a o drugim "to byla prawdziwa milosc od pierwszego wejrzenia". A mimo
      to chcesz zerwać z tym pierwszym. Nie jestem obiektywny (bo moja żona jest w
      podobnej sytuacji) Ale czy nie uważasz ,że za wcześnie na taki krok ???
    • Gość: pchełka Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 195.205.209.* 08.03.05, 14:22
      Nawet nie czytam tych głupich postów, w których Cie krytykują, bo... ja mam
      chyba podobnie ;-( Ostatnio zdałam sobie sprawę, że to nie miłość, lecz
      przyzwyczajenie i przyjaźń. Szkoda mi tylko tych wielu lat wspólnego życia. Nie
      - nie mam kogoś innego! Ale mimo to czuję, że to nie TEN... Tez nie wiem co robić?!?
      • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 19:42
        Ale zawrzalo! Przeczytalam wlasnie wszytskie posty i spiesze z odpowiedzia. Po
        pierwsze serdecznie Wam wszystkim dziekuje za wiele cennych uwag, za wasze
        opinie, wsparcie i krytyke, wszystko to bardzo mi pomaga w uporzadkowaniu moich
        mysli. Spiesze zatem z odpowiedziami.
        Wg mnie nie jest to klasyczny romans (tak mi sie przynajmniej wydaje). Po
        pierwsze z drugim znalismy sie od jakiegos czasu nim zdecydowalismy sie na sex,
        nie jest to wiec tak,ze zaczelo sie od lozka a obecny zwiazek jest tego
        kontynuacja.
        Mialam takze proponowana przez kogos z Was przerwe od nich obu i bardziej
        tesknilam wowczas za drugim,ale byc moze wynikalo to z faktu, iz byla to swieza
        relacja,a jak wiadomo na poczatku zawsze jest bardziej ekscytujaco. Pewnosci nie
        mam. Byc moze.
        Co do samego slowa romans, dziwne,ale ja w ogole nie czulam bym go (pierwszego)
        zdradzala idac do lozka z drugim, co jest juz samo dziwne, bo kiedys mialam
        wyrzuty sumienia jedynie myslac o innych (wcale nie czesto).I drugiego nie
        traktuje jako kochanka ale jako mojego chlopaka. Tak jak i pierwszego. Po pewnym
        czasie z kolei nie mialam ochoty na sex z pierwszym, bo prostu nie moglam, bo
        czulam sie wowczas nie fair wobec drugiego. Co za pomieszanie. No ale tak
        faktycznie bylo. Pzoniej kolejna przerwa od obu,a teraz ten kontrakt.
        Tak wiec w moim rozumieniu mam dwoch chlopakow, a nie chlopaka i kochanka, bo
        jakby kolejnosc, ktory byl pierwszy a ktory drugi nie ma dla mnie znaczenia.
        Naprawde moj system wartosci stanal na glowie.
        Ale kontynuujac. Jeden o drugim nie wie, kazdy z nich mysli,ze jest tym jedynym.
        No i jest. Jedynym w swoim rodzaju.
        Jak sie dowiedza to zostane sama i dobrze, bede miala kare za to wszystko.
        Wybiegajac dalej w przyszlosc - przyjmuje dwa watki, zakladajac, ze ja zimna i
        okrutna nie ebde miala zadnych wyrzutow sumienia i moje uczucia sie w tym
        przypadku nie licza:
        1. zostaje z pierwszym i:
        a) mowie mu,ze mialam drugiegio, wowczas daje mu do myslenia, co zrobil zle, co
        bylo nie tak, pozostaje niesmak. A nie zrobil nic, dawal mi wszytsko co mogl
        jak najlepiej, po prostu byl soba. W efekcie nigdy nie bedzie juz do konca
        tak cudownie jak kiedys.
        b) nie mowie,ze mialam drugiego, po prostu byl kryzys, z ktorego udalo nam sie
        szczesliwie wyjsc i powoli wszystko wraca do normy

        2. pozostaje z drugim i:
        a) mowie mu,ze dla niego zostawilam chlopaka,z ktorym bylam od kilku lat (czyli
        mu sie lampka zaswieci, ze za kilka lat i jemu moge wykrecic taki numer <mi
        by sie przynajmniej zaswiecila>), ze zbudowalam nasz zwiazek na czyims
        nieszczesciu i ze juz wlasciwie na samym poczatku go oszukiwalam, na
        oszustwie zbudowalam relacje
        b) nie mowie o pierwszym, mysli ze zawsze byl tym jedynym, jest najszczesliwszy
        pod sloncem, zyjemy dlugo i szczesliwie.

        Co o tym myslicie? Czy szczerosc w czymkolwiek tu naprawde pomoze? Moze
        wystarczy po prostu nie mowic calej prawdy? Przykre to doprawdy,ze musze
        podejmowac takie decyzje. Zawsze twierdzilam,ze szczerosc to podstawa udanego
        zwiazku i tak tez do tej pory bylo. ALe teraz upadly wyznawane dotad przeze mnie
        wartosci, zabrnelam chyba ciut za daleko i dlatego potrzeba mi Wasza pomoc. Z
        niecierpliwoscia czekam na kolejne posty.
        • wadera3 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 20:16
          nooo,teraz widzę,że nie doceniłam Cię....
          nie ma co Ci doradzać-masz mętlik w głowie-rozumiem to,ale uważam,że traktujesz
          to bardzo lekko i chyba nie zdajesz sobie sprawy jak dalece nie w porządku
          jesteś wobec obu....
          Zyczę im żeby się od Ciebie uwolnili.......
          • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 22:40
            Gdybym traktowala to lekko to by ten watek nie pojawil sie na forum. Doskonale
            zdaje sobie sprawe z mojego zachowania, dlatego tez poruszylam ten temat. Tyle
            postow, a Ty wciaz niewiele rozumiesz.
            • wadera3 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 09.03.05, 23:11
              simoneta napisała:

              > Gdybym traktowala to lekko to by ten watek nie pojawil sie na forum. Doskonale
              > zdaje sobie sprawe z mojego zachowania, dlatego tez poruszylam ten temat. Tyle
              > postow, a Ty wciaz niewiele rozumiesz.

              Zdajesz sobie sprawę......oki,skoro zdajesz sobie sprawę,to nie oczekuj,że ktoś
              Ci przyklaśnie,bo Ty tego byś chciała....jesteś nie w porządku wobec dwóch
              facetów,których jeden z pewnością Cię kocha,a drugi też jest oszukiwany-
              ubierasz to w piekne słowa i Ty nie chcesz zrozumieć,że nie da się zostawić
              kogoś kto Cie kocha bez bólu,po prostu nie da.....
              piękne słówka pisane przez Viptocata nic nie zmienią,bo nawet przy założeniu,że
              on jest "święty" i współczuje swojej ślubnej,która go zdradza,nie możesz byc
              pewna,że Twój /jak go nazywasz/ Pierwszy takimże świętym się okaże.....
              Zresztą-świętych raczej nie ma i podejrzewam,że taki Viptocat dumny jest ze
              siebie tylko na pokaz,zaś w środku skręca go wściekłość /jak każdego rogacza.../
              poczytaj Ty wszystkie posty,moze stracisz trochę swojej dziwnej buty........
              • viptocat do Wadery3 10.03.05, 09:36
                >,bo nawet przy założeniu,że on jest "święty" i ...
                Pudło nie jestem "święty"
                >Viptocat dumny jest ze siebie tylko na pokaz,
                Kolejne pudło nie jestem z siebie dumny i nie robie niczego "na pokaz"
                >zaś w środku skręca go wściekłość
                Pudło po raz trzeci. Ten etap mam już dawno za sobą.

                Próbuj dalej może w końcu uda Ci się trafić :-D.

                Pozdrawiam
                V
                • wadera3 Re: do Wadery3 10.03.05, 09:49
                  akurat,nie zależy mi na tym by w coś/coś trafić-z Twoich postów przebija tak
                  cudowna,że aż niemożliwa do przyjęcia wyrozumiałość......
                  znając życie z każdej /najgorszej również strony/ po prostu raczej nie wierzę w
                  to-choć nie przeczę,że mogę się mylić ;)
                  możesz być wyjątkiem-ci,których znam,wyrozumiali,pogodzeni ze zdradą
                  innych,rozumiejący słabości drugiej "połowy",po prostu gardzą w skrytości ducha
                  tymi maluczkimi-błądzącymi.....
                  ja już zaznaczyłam-nie upieram się,że dotyczy to Ciebie....

                  a autorka-im więcej napisze tym bardziej przedstawia się w złym /może tylko
                  niekorzystnym/ świetle,uzywając coraz to bardziej przekonywujących /według
                  niej/argumentów na dowód jak cierpi i jaka chce być w porządku......

                  miłość niejedno ma imię-zdrada i oszustwo niestety nie ;)
                  • Gość: Kaja do viptocat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 09:57
                    cos w tym musi byc skoro nie tylko ja sie dziwie Twojej wyrozumialosci.I mam takie same odczucia w przyp. Simonety.
                    • wadera3 Kaja.... 10.03.05, 10:05
                      nie wiem czy tacy ludzie to rozumieją......nie chcę nikogo krzywdzić,ale
                      wynoszenie swojej"wyrozumiałości" razi mnie i brzydko pachnie......
                      mam z tym naprawdę spore doświadczenie.....
                      • Gość: Kaja Re: Kaja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 10:15
                        czytajac wiekszosc postow na forach troche sie zniechecilam
                        ,wiec jak trafilam na choc troche sensownego a nie chamskiego gbura to polubilam faceta.Platonicznie i "postowo" ma sie rozumiec.Ale teraz zwatpilam.Nie wierze mu w te szlachetnosc i nic nie poradze.Podobnie jak w dobre intencje tej egoistki.Pozdrawiam cieplutko
                        • wadera3 Re: Kaja.... 10.03.05, 10:16
                          mam te same odczucia ;) pozdrawiam również....
                  • viptocat Re: do Wadery3 10.03.05, 12:15
                    Słowo wyrozumiałość całkowicie do mnie nie pasuje. Kojarzy mi się z
                    akceptacją istniejącego stanu rzeczy. A ja bardzo chcę ten stan zmienić. A w
                    inny sposób się tego stanu zmienić NIE DA.
                    To ,że zostałem skrzywdzony jest dosć oczywiste. Ale nie widzicie innej
                    oczywistej sprawy. Przez to co się stało zostałem zmuszony do wyboru. Szansa na
                    oszyskanie żony albo totalne zerwanie kontaktu z Nią.
                    Zdecydowałem ,że chcę Ją odzyskać. I mam nadzieję ,że mi się to uda.

                    Pozdrawiam
                    V
                    • wadera3 Re: do Wadery3 10.03.05, 12:53
                      ok-chesz odzyskać żonę,która Cię zdradziła-chwalebne....ale nie jesteś
                      wyrozumiały....hmmm....nie chciałabym być w jej skórze gdyby miało Ci się udać....
                      albo całkiem mylisz pojęcia....
                      • viptocat Re: do Wadery3 10.03.05, 12:59
                        Bardziej niż wyrozumiałość podoba mi się słowo wybaczenie. Ono lepiej pasuje do
                        sytuacji.

                        Pozdrawiam
                        V
                        • wadera3 Re: do Wadery3 10.03.05, 13:11
                          tym bardziej z poprzedniego twojego postu wyziera dwoistość natury i to ,co mnie
                          odpycha-poczucie wyższości nad błądzącymi.....
                          tak dla mojej niezdrowej ciekawości-jeśli odzyszkasz żonę,czy jesteś w stanie
                          nigdy jej tego co zrobiła nie wypomnieć,nawet jak Cię strasznie wkurzy? ;)
                          według mnie to jest wybaczenie....
                          • viptocat Re: do Wadery3 10.03.05, 14:14
                            >tak dla mojej niezdrowej ciekawości-jeśli odzyszkasz żonę,czy jesteś w stanie
                            > nigdy jej tego co zrobiła nie wypomnieć,nawet jak Cię strasznie wkurzy? ;)
                            > według mnie to jest wybaczenie....
                            Masz rację to jest wybaczenie.
                            Bardzo boję się tego ,że kiedyś mi się coś "wymknie" ale zrobię wszystko ,żeby
                            się tak nie stało. Ona też będzie się tego bała i najmniejszy sygnał z mojej
                            strony będzie jej sprawiał duży ból. Zwłaszcza na początku.

                            Może jeżeli bardziej docenię to ,że ze mną jest albo to co dla mnie robi to
                            nie będzie bała się tak bardzo ???

                            To o czym piszesz to trudne sprawy ale chciałbym przeżywać takie trudności :-
                            D.

                            >tym bardziej z poprzedniego twojego postu wyziera dwoistość natury
                            Co masz na myśli ???

                            >i to ,co mnie odpycha-poczucie wyższości nad błądzącymi.....
                            Chyba dodajesz coś od siebie.


                            Pozdrawiam
                            V
                    • Gość: ojciec Re: do Wadery3 IP: *.org / *.cn.com.pl 12.03.05, 10:50
                      nie uda Ci sie. zrobiła to raz. zrobi drugi. na pewno. ja wiem ze nie opłaca się
                      być uczciwym. ja nie wracam. ale rób co chcesz. powodzenia pzdr
              • Gość: bunch_of_bull.. Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.direcpc.com 12.03.05, 14:42
                Zastanawiam sie, czy ktokolwiek piszacy tutaj bylby tak negatywnie do Ciebie
                nastawiony gdybys byla mezczyzna. Ale jesli chodzi o Twoj problem - ja nie
                widze nic zlego w tym co robisz. Wydaje mi sie, ze tylko czas moze pokazac.
                Kieruj sie raczej intuicja niz "kalkulowaniem", ktory z nich bylby bardziej
                przydatny...
        • viptocat Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 08.03.05, 23:26
          Masz rację zabrnęłaś za daleko i się pogubiłaś. Masz też rację mówiąc ,że
          szczerość w tym wypadku raczej nie jest wskazana. Niezależnie od tego na co się
          zdecydujesz zapomnij o mówieniu całej prawdy. To jest bez sensu.
          Widzę ,że sobie wszystko ładnie ułożyłaś w punktach :-D. Ale wiem ,że sprawy
          lekko nie traktujesz. Teraz ja spróbuję napisać trochę punktów.

          1. Nie jesteś "grzeczną dziewczynką" tylko dorosłą kobietą. Autorytetów nie
          musisz się słuchać. A jeżeli autorytety mają jakieś osobiste przejścia to tym
          bardziej nie są obiektywne.
          2. Nie musisz na razie niczego postanawiać. Oczywiście możesz to zrobić ale
          wcale nie musisz.
          3. Pomyśl o swoich wcześniejszych związkach (tak dla siebie na własny użytek) i
          zastanów się czy w Twoim zachowaniu nie widzisz jakiś prawidłowości i schematów.
          Pomyśl o SWOIM zachowaniu a nie o zachowaniu twoich partnerów (jeżeli
          skoncentrujesz się np. na krzywdach jakich doznałaś od innych to całe to
          myślenie będzie bez sensu)
          4. Wszyscy uważamy ,że miłość która przetrwała próbę czasu jest lepsza. Uważamy
          tak dla tego ,że zauroczenie po jakimś czasie po prostu mija. W zależności od
          rodzaju zauroczenia może to potrwać od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli ze swoim
          pierwszym chłopakiem jesteś dłużej to znaczy ,że wasza miłość "przetrwała próbę
          czasu". Twój nowy związek może ją przetrwać albo nie.

          i to na razie tyle
          Pozdrawiam
          V
          • Gość: Kaja do viptocat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 00:59

            Odnosnie Simonety wprost cisnie mi sie na usta-a nie mowilam_?A Ciebie po prostu nie rozumiem.Chyba za glupia jestem na dzisiejszy swiat.



            ?

            • viptocat Re: do viptocat 09.03.05, 09:50
              >Chyba za glupia jestem na dzisiejszy swiat.
              Nie jesteś "za głupia" jesteś po prostu szczęśliwą i wewnętrzenie poukładaną
              osobą.
              Nie musisz rozumieć ani mnie ani Simonety. Po prostu bardziej doceń to co masz.

              Pozdrawiam
              V
              • Gość: Kaja Re: do viptocat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 11:02
                Doceniam.Tak sie zastanawiam...Dlaczego w Twoich wypowiedziach wyczuwam cos negatywnego ?Takie leciutkie a jednak dla mnie odczuwalne niuanse.
                • viptocat Re: do viptocat 09.03.05, 12:08
                  Może podświadoma zazdrość :-D. Albo może jakaś część mnie chce Ci
                  powiedzieć ,że nad swoim szczęściem zawsze trzeba pracować bo nigdy nie jest
                  dane raz na zawsze.

                  Trzymaj się ciepło
                  Pozdrawiam
                  V
                  • tygrysek99 Re: do viptocat 09.03.05, 12:42
                    ....po jakze burzliwej dyspucie dochodzimy do podstawowych wartości życiowych
                    :) z reszta to normalne ze do najprostrzych wniosków najdłuższa droga. "bo to
                    co nas podnieca to sie nazywa...(..)...czasem tez jest....;)"
                    Ktos tam kiedys powiedzial..."nie cudzołóż" staroświeckie,hmmm? :>
                  • Gość: Kaja Re: do viptocat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:03
                    Wiesz mi , ze nad tym pracuje.Nic nie jest nam dane na zawsze.Trzeba cenic i szanowac uczucie .Dlatego nie zgodze sie z systemem wartosci Simonety.Wybralam,pokochalam i nikt mnie do tego nie zmuszal.Szanuje mojego partnera i po prostu nie dopuszczam do sytuacji , w ktorych moglby sie pojawic ten drugi.Po latach wspolnego zycia nie jest tak ekscytujaco swiezo jak na poczatku.Nie oszukujmy sie.Ale ja nie potrzebuje nowych wrazen,a od czegos sie nowy zwiazek rozpoczyna, prawda?To co mamy wspolnego , co uzbieralo sie przez te lata jest dla mnie cenniejsze. I wystarczy troche samodyscypliny.Oj,rozpisalam sie .a to juz przeciez calkiem inna bajka.Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze wszystkiego dobrego.
                    • Gość: Kaja Do Simonety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:24
                      Tytul postu jest zdecydowanie za dlugi.Ty tak naprawde pytasz : Jak bezbolesnie zerwac?
                      • Gość: a Simoneto zycze ci olania przez partnera IP: *.chello.pl 11.03.05, 18:56
                        Ciebie tez to moze spotkac, i mam nadzieje ze spotka
        • Gość: ojciec Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.org / *.cn.com.pl 12.03.05, 09:43
          wiesz co? jak ja mam taki skomplikowany problem to robię tabelkę. im bardziej
          skomplikowany tym tabelka bardziej rozbudowana. jesteś bardzxo cwana. ale musisz
          się liczyć z tym ze ktoś Cię kiedyś tez tak potraktuje. nie ma akcji bez
          reakcji. zrób jak uwazasz tylko już nie męcz siebie i innyc. jesteś dorosła
          podejmij decyzję. badz za coś odpowiedzialna. wszystko ma swoją cene. nie myśl
          ze szczescie dostaniesz za darmo
        • Gość: Wańka Masz powazny problem ze soba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 16:30
          Jestem w sytuacji twojego pierwszego. Z ta roznica, ze o wszystkim wiem a moj
          slubny prawie rok nie moze sie zdecydowac.
          Tez byl uczciwy, a teraz calkiem sie zagubil. Bylam u psychologa, ktory
          stwierdzil, ze ma problem z poczuciem wlasnej wartosci.

          Nie jestem fachowcem, ale moze twoje nowe zaangazowanie wynika z twoich
          wewnetrznych problemow. Poradz sie fachowca. Na pewno pomoze ci uporzadkowac
          mysli lepiej niz to forum.

          O prawdzie.
          Jezeli zostaniesz z pierwszym nie ma sensu przyznawac sie do tej przygody.
          Wystarczy, jesli bedziesz od tej pory wobec niego uczciwa. Natomiast nie
          rozumiem jak to zrobilas, ze nie powiedzialas drugiemu, ze nie jestes wolna??!!
          Zakladajac, ze bedziecie razem wiele lat to kiedys bedziesz musiala mu to
          powiedziec, wiec lepiej zrob to zanim zerwiesz z pierwszym.

          Napisz co slychac.
          Pozdrawiam cie serdecznie.
    • carpisa Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 11.03.05, 19:10
      śmieszy mnie wiekszośc wypowiedzi - kazdy jest mądry siedząc po drugiej stronie
      komputera.

      choc byc moze wypowiadaja sie osoby nie majace nic na sumieniu i ktorym udalo
      sie w pierwszym czlowieku, ktory je pokochal odnalezc milosc swojego zycia.
      szczesciarze.

      ja szukam. i wole popelnic tysiac prob i bledow i w koncu znalezc to PRAWDZIWE
      niz kochac kogos za to TYLKO, ze jest dobry i mnie kocha.

      zludzenia sa smiechu warte.

      zycze Ci powodzenia, zrob jak czujesz i nie bój sie, ze kogos zranisz - w tym
      momencie twoje szczescie jest wazniejsze. on musi sobie z tym poradzic.

      • Gość: godot Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:21
        > ja szukam. i wole popelnic tysiac prob i bledow i w koncu znalezc to PRAWDZIWE
        > niz kochac kogos za to TYLKO, ze jest dobry i mnie kocha.
        >
        > zludzenia sa smiechu warte.
        >
        > zycze Ci powodzenia, zrob jak czujesz i nie bój sie, ze kogos zranisz - w tym
        > momencie twoje szczescie jest wazniejsze. on musi sobie z tym poradzic.

        kolejny not-human on-line.
        ona zdradza go od pół roku i się zastanawia?
        właśnie go rani.
        cały czas.
        a z każdym dniem bardziej...

        i to ty masz złudzenia.
        PRAWDZIWE?
        no to wiedz jaka jest prawda: związek to cholernie ciężka praca.
        dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku...
        tylko w filmach z Dżej Loł wygląda to na "i żyli długo i szczęśliwie".
        prędzej czy później nastają gorsze dni i to wtedy okazuje się czy to jest miłość czy to tylko wygoda, przyzwyczajenie, niezdolność do poświęceń...

        ...hmmmm zaraz, czy to nie definicja współczesnego związku? :]
    • Gość: leila Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.tilbu1.nb.home.nl 11.03.05, 19:31
      wiesz,mysle ze twoj pierwszy zwiazek zakonczyl sie juz w chwil gdy zdecydowalas
      sie na spotkania z tym drugim czlowiekiem. jesli ktos kocha,to znaczy ,ze jest
      wierny .mysle ,ze z tym pierwszym nie laczy cie juz milosc lecz przywiazanie.-
      i naprawde nie ma sensu tego ciagnac,meczyc sie.a co na to wszystko ten drugi
      chlopak ,czy nie przeszkadza mu to ,ze jeszcze jestes z tym pierwszym!!!!!zycze
      podjecia rozsadnej decyzji,mysl o sobie i co bedzie dla ciebie najlepszym
      rozwiazaniem.myse ,ze z tym pierwszym to jedna wielka monotonia,nuda,nie jest
      juz to co bylo na poczatku i jesli z nim zostaniesz nie licz na to ,ze wszystko
      sie ulozy i bedzie cudownie.pozdrawiam, trzymaj sie.
      • Gość: godot Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:33
        > wiesz,mysle ze twoj pierwszy zwiazek zakonczyl sie juz w chwil gdy zdecydowalas
        >
        > sie na spotkania z tym drugim czlowiekiem. jesli ktos kocha,to znaczy ,ze jest
        > wierny .mysle ,ze z tym pierwszym nie laczy cie juz milosc lecz przywiazanie.-
        > i naprawde nie ma sensu tego ciagnac,meczyc sie.a co na to wszystko ten drugi
        > chlopak ,czy nie przeszkadza mu to ,ze jeszcze jestes z tym pierwszym!!!!!zycze
        >
        > podjecia rozsadnej decyzji,mysl o sobie i co bedzie dla ciebie najlepszym
        > rozwiazaniem.myse ,ze z tym pierwszym to jedna wielka monotonia,nuda,nie jest
        > juz to co bylo na poczatku i jesli z nim zostaniesz nie licz na to ,ze wszystko
        >
        > sie ulozy i bedzie cudownie.pozdrawiam, trzymaj sie.

        na początku piszesz jak człowiek.
        tak. jej związku już nie ma.
        jest tylko kłamstwo.

        ale potem "wielka monotonia, nuda, nie jest juz to co bylo na poczatku"?
        nigdy nie jest potem "tak jak na początku" bo TAK jest właśnie TYLKO NA POCZĄTKU. czego się spodziewasz?

        a z innej beczki: a może to ona jest nudna? nie angażuje się?
        jest wygodna. nie chce jej się. może jest typem księżniczki?
        pomyślałaś o tym leila'o?
    • Gość: Albert Ma to swoją nazwę: społeczne uzgadnianie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 20:58
      usprawiedliwienia. Czyli - Ty coś nam opowiesz, pewna część forumowiczów
      zamieści opinię zgodną z tym co chcesz usłyszeć i już będziesz wiedzieć 'acha!
      robię tak jak należy/jak trzeba/jak wszyscy'. A pozostałe opinie to czarnym
      flamastrem wykreślisz, bo nie po linii. Kochasz tylko siebie, albo nie
      rozumiesz/nie wiesz co to miłość.
      A sypianie z dwoma facetami na raz to najgorsza rzecz jaką możesz im wyrządzić.
      Ja zabieram tu głos poruszony wątpliwościami co do własnych motywacji wobec
      mojej pani.. ;(
      Na moje pieniądze.. szkoda gadać - strawestuję waderę3 - życzę im obu by
      uwolnili się od Ciebie. Ot co.
    • de.la.fuente Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 11.03.05, 21:14
      nie ma bezbolesnego sposobu.Już mu zadałaś ból i to taki,którego nie jesteś w
      stanie zrozumieć
      bardzo kochasz pierwszego.Drugiego od pierwszego wejrzenia.Czy nie widzisz w
      tym sprzeczności?.Bo ja widzę i nie rozumię Ciebie.
      boisz się ale chcesz spróbować?To jest tylko ciekawość simoneto
      radzę Ci,daj sobie na razie spokój z facetami.Będzie lepiej dla nich i Ciebie.
      w miłości nigdy nie jest łatwo
      przepraszam za szczerość,nie życzę Ci powodzenia z tym drugim
      de.la fuente
    • tirasu Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 11.03.05, 21:51
      Simoneto, trzymam za Ciebie kciuki. ja wierze, ze mozesz sie tak wlasnie czuc:
      ze kochasz ich obu. jesli bylas z "Pierwszym" tyle lat i tyle Was laczy, chyba
      powinnas powiedziec mu prawde. tzn. ze jest inny mezczyzna. bo czy naprawde
      jest w stanie uwierzyc, ze raptem stal sie daleki, juz Ci nie odpowiada, cos
      sie wypalilo - ot, tak? moze mowiac mu prawde zaoszczedzisz sobie dalszych
      klamstw, naciskow, bolesnych rozmow, wyjasnien? pozdrawiam, powodzenia!
    • Gość: godot Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 21:53
      Bezboleśnie? O fuck. Ja nie mogę! Zdradzasz faceta od pół roku. Ładne mi "dandal go kocham". To zwykłe kurestwo (do porąbanych feministek: gdyby to pisał facet o swojej dziewcznie nazwałbym go tak samo). Daj mu spokój. Odejdź. Nie marnuj mu życia.
      • Gość: meraviglioso do godota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.03.05, 22:06
        to nie tylko zwykłe kurestwo ale najpospolitsze sku..syństwo!
      • Gość: aaa Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.05, 09:53
        ładnie powiedziane...

        pozdrawiam
        aaa
    • georgeta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 11.03.05, 22:22
      kobieto, zastanów się, gdyby ten "drugi" "przekalkulował" Twoje piersi i
      jakiejś innej kobiety lub przekalkulował wagę i wybrał tą drugą kobietę, po
      czym uznał, że powinien Ci o tym powiedzieć, to jak byś to wolała usłyszeć ?
      Powiedz mi jeszcze jedną taką rzecz, jeżeli z tym "drugim" będziecie mieć
      dziecko i urodzi się chore (czego Ci nie życzę), to co zrobisz ? wymienisz je
      na zdrowe ? adoptujesz i skrzywdzisz te pierwsze ? (nie dywaguję jak).
      Popatrz trochę na siebie, mówisz, że z "pierwszym" się znacie dobrze, a przez
      pół roku mieszkasz i żyjesz z kimś innym, masz tak wysokie mniemanie o sobie,
      że masz pewność, że ten "drugi" nigdy nie postawi Ciebie w takiej sytuacji jak
      Ty "pierwszego" ?
      • kaemi obawiam się, że bezboleśnie się nie da... 11.03.05, 23:06
    • Gość: baset Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 23:54
      po prostu szczerze wyznac co sie stalo,wytlumaczyc swiezosc nowego zwiazku i
      prosic o przyjazn.Moze sie uda, jednak ja nie sadze.Bedzie zly.

      • Gość: Abra Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 12.03.05, 00:30
        Mam już 60 lat,kiedyś stałam przed takim dylematem, jak
        Ty.Wybrałam "uczciwość", "wierność'","zasady" itd.-zostałam z pierwszym.Potem
        bylo już tylko gorzej-moje życie nie miało sensu, myślałam o samobójstwie,
        tyłam, chorowałam, płakałam do poduszki...Jesteśmy teraz już dziadkami-a ja mam
        poczucie bezsensu życia.Mój mąż jest może poczciwcem, nie zasługuje na to-ale
        ja go nienawidze za to, że podjęłam rolę, która mnie pozbawiła skrzydeł,
        radości, spontaniczności...To był erzac, nie życie...Żałuję...
        • wadera3 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 00:49
          nie odradzamy jej/przynajmniej ja/ zostania na siłę....jeśli kocha,ok,ale to
          ubieranie w słowa zwykłej zdrady i unikanie odpowiedzialności.....nie można tego
          zrobić bezboleśnie....
          • Gość: do wadery Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.blast.pl / *.devs.futuro.pl 12.03.05, 01:15
            wadero, siejesz tu świętoszkowatą propagandę i teoretyzujesz nieznośnie jak
            osiemnastolatka, która życia jeszcze nie zaznała. co najdziwniejsze - w jednym
            ze swych postów napisałaś, że byłaś żoną/kochanką/zdradzającą/zdradzaną czy
            jakoś tak (tzn. sugerowałaś, że znasz ów problem z wielu różnych stron).
            rozumiem zatem, że będąc w tak przebogatych sytuacjach życiowych udało ci się
            nikogo nie skrzywdzić i byłaś arcyodpowiedzialna za wszystkie wplątane w nie
            osoby, tak?? jakim cudem tego dokonałaś - nie mam pojęcia.
            cóż: po lekturze twoich postów można stwierdzić, że albo jesteś osobą, która
            niczego się nie uczy i nie jest w stanie wyciągnąć żadnych wniosków z własnych
            doświadczeń, albo po prostu kłamiesz. przykro mi, że stawiam jednak na to drugie.

            ps. i proszę, bez odbioru.
            • wadera3 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 07:46
              ponieważ ewidentnie nie czytasz dokładnie moich postów,pozwolę sobie z
              premedytacją nie zauważyć Twojego "bez odbioru".....
              nie zarzucaj nikomu kłamstwa,bo nie rozumiesz istoty sprawy
              /bądź nie che Ci sie nad tym zastanowić :)/
              nigdzie nie napisłam,że takie sytuacje nie powodują bólu i nie krzywdzą.....
              poza tym ni opisywałam z detalami moich przeżyć,napisałam zaś wyraźnie-że
              zdradzanie nie jest w porządku-mówiąc Twoim językiem jest be,
              a bycie zdradzonym-boli....
              nigdzie nie było o tym,że mnie udało się "dokonać" tego "lepiej" i "mniej", bądź
              całkiem "bezboleśnie" i bez krzywdy dla nikogo....
              no i jeszcze jedno-ponieważ moje życie "znasz" mimo wszystko mniej niż ja , nie
              możesz o tym dyskutować-nie zawsze bycie kochanką /np/ rani kogoś trzeciego,a
              właściwie czwartego ,bo zdarza się,że "czwartego" czy "czwartej" nie ma ,zaś
              "pierwszy","pierwsza",mają swoje życie, tkwiąc w starym związku....
              zaś za nomenklaturę nie jestem już całkiem odpowiedzialna ;D
    • Gość: more.words Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:09
      ludzie zastanowcie sie!!!!! Simoneto nawet nie probuj mu powiedziec całej rawdy
      to najgorse co mozesz mu zrobic..i tak bedzie cierpiał po rozstaniu skoro cie
      tak mocno kocha a nic <zapewne> nie zapowiada w jego mniemaniu rozstania!!!

      jesli juz zdecydowałas to
      1.albo pozwol by to sie wypaliło..samo-doprowadz zwiazek do takiego stanu, ze
      oboje bedziecie wiedzieli ze trzeba z tym skonczyc <wrazie czego łatwiej bedzie
      wrocic>
      2.albo powiedz mu prosto z mostu ze masz dosc,ze sie nie spełniasz w waszym
      zwiazku, ze oczekujesz czegos innego-czegos czego on nie moze ci zapewnic-ze
      jestescie młodzi i chcesz dac wam szanse!!
      zgadza sie- SZANSE- szanse na nowe zycie- z kim innym-poki nie jestescie do
      szpiku kosci zgorzknial

      wiem -łatwo mi mowic sama własnie jestem na etapie zrywania<a w zasadzie wyboru
      sposobu> z chłopakiem, z ktorym jestem juz spory kawałek zycia...

      zycze słusznych decyzji

      PS co poniektorym proponuje dogłebniej prezanalizowac cała sytuacje-smiesza
      mnie ludzie zarzekajacy sie "ze nigdy", "ze zawsze"- zycie to jedna wielka
      niewiadoma-wiec nie wolno tak mowic/ a przynajmiej nie powinno sie!!!

      widac jedynie pewna prawidłowosc-ludzie ktorzy byli w choc troche podobnej
      sytuacji-wiedza jaka to iezka decyzja-a innym-nie zycze takich przykrych
      chwil<ale wy zastanowcie sie-mowiac ze wierzycie w miłosc/ze nigdy itp-
      przeciez jest mozliwosc i to całkiem spora-ze to wy-nie bedziecie wiedziec ani
      kiedy ani gdzie-znajdziecie sie w sytuacji Simonety<albo podobnej> lub
      odwrotnie-to wy zostaniecie zdradzeni!!.........

      i co wtedy z wasza ufnoscia w szczere intencje drugiego człowieka?????????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja