Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego kocham?

    • Gość: may po prostu IP: 217.8.104.* 12.03.05, 18:59
      jak najszybciej

      nie popelniaj mojego bledu, bo ja sie zawahalam i caly czas jestem z mezczyzna,
      ktorego juz nie kocham, tylko dlatego, ze nie mialam serca go zranic i dlatego,
      ze jak probowalam mu powiedziec ze to koniec, to wygladal, jak kopane szczenie

      a teraz, kiedy probuje mnie pocalowac, to zbiera mi sie na wymioty, wierz mi -
      nie chesz odczuwac czegos takiego ;-)
    • akielich Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 12.03.05, 19:47
      czy ten "drugi" wie o tym "pierwszym"?
      Simoneto, czasami nie dowiesz sie w inny sposob zanim nie zaryzykujesz, a jesli
      jest to milosc przez duze M, a to "drugie" tylko zauroczenie, predzej czy
      pozniej sie przekonacie. Zycze powodzenia i podjecia decyzji zgodnych z glosem
      Twojego serca. Nie zaluj jednak niczego, bo zawsze cos sie dzieje po cos.
    • Gość: doświadczony Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.as-net.pl 12.03.05, 19:47
      Bezboleśnie?Miłość bez bólu?Myślę,że jeszcze niewiesz co to miłość.Ty
      kalkulujesz,nie kochasz ani Pierwszego ,ani Drugiego!!!!Pisze to człowiek który
      w nieformalnym -bardzo trudnym,ale pieknym -związku przeżył 34 lata ze swoją
      Partnerką ,którą Stwórca powołał już .....do siebie.Pozdrawiam,życzę powodzenia.
      • Gość: Marek Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 13.03.05, 19:05
        Gardzę takimi jak ty. Jesteś po prostu głupia i emocjonalnie niedorobiona. A
        koleś suma sumarum powinien być zadowolony że się uwolnił.
    • Gość: lwprezydent moze niech wczesniej popelni samobojstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 19:51
      wtedy bedziesz wdowa i problem sie rozwiaze
    • Gość: Tłumacz Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.03.05, 21:16
      Witam.

      Polecam dwie dobre lektury PRZED rozrywaniem tego co jest i wstępowaniem w nowy
      związek.

      Pierwsza to wykład Richarda Baxtera:
      "OBOWIĄZKI MĘŻÓW I ŻON WZGLĘDEM SIEBIE"
      http:/www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm

      a druga to wykład Wilhelma Buscha:
      "Nasze prawo do miłości"
      www.literatura.hg.pl/busch1.htm
      Z tych tekstów pozwalam sobie zacytować dwa krótkie fragmenty dla zachęty:

      "Na całym świecie bezbożni i samolubni ludzie wstępują we wszelkiego rodzaju
      związki z pragnieniem służenia sobie samym i zaspokajaniu swego ciała, nie
      wiedząc ani nie troszcząc się o to, czego się od nich wymaga. Ich pragnieniem
      jest cześć, zysk bądź przyjemności jakie im może zapewnić dany związek, a nie
      to, czego Bóg i człowiek wymagają bądź oczekują od nich. [1 M 2:18; Prz 18:22].
      Ich umysł zainteresowany jest tylko tym, co będą mieli, a nie tym, czym powinni
      być i co powinni robić.

      Wiedzą, co chcą, aby inni dla nich czynili, ale nie obchodzi ich to, co są
      zobowiązani zrobić względem innych. Tak jest w przypadku aż nazbyt wielu mężów
      i żon."


      "Obserwując te flirty, umizgi, całusy, ma się wrażenia, że ta miłosna gra
      przynosi sama radość. Młoda dziewczyna powiedziała mi kiedyś: "Panie pastorze,
      nasze poglądy różnią się absolutnie od poglądów naszych dziadków. My mamy inną
      moralność, inną etykę." Być może miałbym pokusę zdjąć przed nią z szacunkiem
      kapelusz, ale nie miałem nic na głowie, a poza tym, gdy ktoś jest pastorem w
      dużym mieście tak długo, jak ja, ten nie wierzy już wielkim słowom. Wiem z
      doświadczenia, że szumne frazesy są tylko fasadą, za którą kryje się
      bezgraniczna niedola. Młodzi chłopcy i młode dziewczęta, żyjący w niestabilnych
      związkach, nie mogący dojść ze sobą do ładu. Małżeństwa żyjące w obłudzie albo
      rozchodzące się. Bezgraniczna niedola! Wszyscy to znamy. Nie mówię wszakże o
      jakichś tam ludziach, ale o nas samych."
      • Gość: Tłumacz Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.03.05, 21:21
        www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm
    • Gość: hermoso Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.05, 22:36
      skaleczyłaś faceta na całe życie!Jesteś beznadziejna
    • Gość: janek Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 02:03
      najlepiej bedzie jak sie pie..iesz w lep...mam nadzieje ze w zyciu tego
      pozalujesz :)
    • Gość: ja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.ppp.dion.ne.jp 13.03.05, 02:32
      To proste. Staraj sie mu siebie obrzydzic. Jak dojdzie sam, nieswiadomie, ze
      pod Twoja kontrola do wniosku, ze jestes nieciekawa, przyglupia i wlasciwie
      lepiej sie od Ciebie trzymac z daleka, na pewno rzucajac Cie nie bedzie
      cierpial. Zacznij na przyklad nagle lubic to czego on nie znosi, zmien sie na
      taka, jakiej on nie akceptuje. Moze zacznij odkrywac w sobie z nagla lesbijskie
      sklonnosci.........Wprawdzie troche to potrwa, ale to dziala. Z tym, ze to jest
      droga w jedna strone, nie ma potem powrotow, jak juz raz uda Ci sie go zrazic
      bezbolesnie, to definitywnie Cie skresli. Dlatego zastanow sie, czy na pewno ma
      to sens i nowy zwiazek bedzie lepszy.
    • maksimum TY SIE ADMIN ZBADAJ ZANIM TAKI HORSESHIT DASZ NA 1 13.03.05, 04:31
      1-sza strone gazety.
      Przeciez to od poczatku do konca sprawa wyssana z sufitu.
      Perfekt baba ma perfekt faceta i rodziny sie nawet kochaja,a ona rzuca tego
      pierwszego perfect ,zeby byc z drugim jeszcze bardziej perfekt i tez rodziny
      sie kochaja.A ona nie ma problemu by mieszkac z tym drugim a pierwszy perfekt
      nic nie kuma i czeka na swoja perfekt.
      Wszyscy oczywiscie maja perfekt prace i nadmiar powierzchni mieszkaniowej i
      zarabiaja perfekt tez.
      Rzygac sie chce jak sie takie bajki czyta.
      Nawet bogaty Beksinski nie mial perfekt zycia,ze o Kwasniewskim nie wspomne,a
      tu admin dal sie nabrac jak dziecko na takie smiecie!
      • simoneta Re: TY SIE ADMIN ZBADAJ ZANIM TAKI HORSESHIT DASZ 19.03.05, 20:13
        Hehe, to nie zaden admin tylko naprawde moja historia. Moze i wydaje sie
        wszytsko perfekt,ale jak widzisz tak nie jest. A i 100% perfect hstorie w zyciu
        sie zdarzaja.
    • Gość: Agi Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.cable.mindspring.com 13.03.05, 06:54
      Bylam w podobnej sytuacji do twojej. Ponad piecioletni zwiazek z facetem ktorego
      kochalam i wzajemnie. Pojawil sie ktos w momoencie kiedy miedzy nami nie bylo
      dobrze od roku ale wszystko do naprawienia..ale ja sie odwazylam, jestem teraz z
      kims innym bolalo bardzo to rozstanie...Bylam na tyle zwiazana z moim chlpakiem
      ze snilo mi sie dlugo po nocach, mnostwo bolu + wyzuty sumienia ze go zranilam i
      ciagle pytanie czy dobrze zrobilam???do tej pory wieczorkami mi sie wydaje ze
      chcialabym zeby mnie przytulil tesknie za nim itd choc juz minely dwa lata. Co
      teraz p[owiem po tym czasie wydoroslalam wiecej sie skopiam na pracy i
      przyszlosci kariera kwitnie ale czesto zastanawiam sie jak by to bylo gdybysmy
      zostali razem ale wiem juz ze w moim zyciu czegos brakuje..pewnie przekonam sie
      na starosc o slusznosci swojej decyzji. Facet z ktorym jestem mnie kocha czy ja
      jego tak bardzo nie wiem musi troszke czasu minac. Rada jesli twoj obecny
      chlopak jest dla ciebie prawdziwym przyjacielem i naprawde bliska osoba zastanow
      sie czy warto po pierwsze chocbys miala dluzej go oszukiwac ze jest ktos inny
      jest to mniejsze zlo niz rozstanie przynajmniej sie przekonasz ze ten ktos jest
      warty zachodu.Postaraj sie trzymac emocje na wodzy bo mozesz stracic prawdziwa
      milosc jak ja:((((((( jakkolwiek postapisz wszystkiego najjj
      • Gość: ja Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.client.comcast.net 13.03.05, 09:34
        baby maja to do siebie,ze za wszelka cene szukaja bezpieczenstwa.
        wiekszosc moich przyjaciolek i kolezanek, jest w zwiazku z przyzwyczajenia
        mowiac,ze to milosci i strzyze na prawo i lewo uszami czy aby kto nowy sie nie
        trafi. A odwage na zerwanie ze swoimi facetami maja dopiero w momencie gdy
        tenze nowy (na tyle powazny, zdeklarowany i ochotny zeby zastapic starego) sie
        trafi.
        to mnie zadziwia, zaskakuje i juz chyba nawet nie drazni, bo jak cos jest
        zjawiskiem powszechnym to mimo swojej irracjonalnosci powszednieje.
        Ale osobiscie nie rozumiem po co sie jest z kims dla
        bezpieczenstwa,przyzwyczajenia itp.
        i w tmy przypadku autorki watku cala zabawa polega na tym,ze dazy
        do "bezpieczenstwa" i tylko sie waha czy ten nowy jej zapewni je w taki sam
        sposob jak aktualny (pierwszy).

        wszytskim babom (chociaz sama nia jestem) zycze wiecej odwagi w byciu samym i
        nie przyzwyczajania sie do zwiazku tylko po to zeby w nim tkwic i czekac na
        nastepna szanse. Ani to zabawne dla dziewczyny ani to eleganckie i szczere
        wobec partnera. jak sie zaczyna latac za nowymi szansami to najwyzszy czas
        zrywac, a nie czekac czy ta nowa szansa cos wartosciowego przyniesie.
      • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:00
        Agi
        Współczuję Ci. Ale napisałaś całkowitą prawdę. Masz rację w 100%. Doceniam to.
        Niech Bóg Ci błogosławi. Pozdrawiam
    • Gość: Joanna Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 81.15.200.* 13.03.05, 09:38
      Nie rób tego! Jesli ten "pierwszy" daje Ci poczucie bezpieczeństwa, jeśli
      otacza Cie troską i zrozumieniem, jeśli Cie KOCHA -nie kończ związku z nim i
      nie mów mu,że pojawił się ktoś inny.Stracisz jego i to co Was łączy
      bezpowrotnie.Uwierz mi,że wiem co piszę.Przeżyłam już coś takiego i wiem jak
      jest PO.Włóż do wspomnień to drugie zauroczenie i tam je pozostaw juz do końca.
      Pozdrawiam.
      • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 19.03.05, 20:21
        Daje mi wszytsko oprocz tego CZEGOS. Obawiam sie,ze z nim mialabym zycie
        spokojne, stabilne,ze bym mu matkowala i ciagle miala w sobie poczucie
        niespelnienia. I na emeryturze poczulabym, ze jednak nie tak chcialam przezyc
        wlasne zycie?
    • Gość: Joanna Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 81.15.200.* 13.03.05, 09:38
      Nie rób tego! Jesli ten "pierwszy" daje Ci poczucie bezpieczeństwa, jeśli
      otacza Cie troską i zrozumieniem, jeśli Cie KOCHA -nie kończ związku z nim i
      nie mów mu,że pojawił się ktoś inny.Stracisz jego i to co Was łączy
      bezpowrotnie.Uwierz mi,że wiem co piszę.Przeżyłam już coś takiego i wiem jak
      jest PO.Włóż do wspomnień to drugie zauroczenie i tam je pozostaw juz do końca.
      Pozdrawiam.
    • Gość: Joanna Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 81.15.200.* 13.03.05, 09:38
      Nie rób tego! Jesli ten "pierwszy" daje Ci poczucie bezpieczeństwa, jeśli
      otacza Cie troską i zrozumieniem, jeśli Cie KOCHA -nie kończ związku z nim i
      nie mów mu,że pojawił się ktoś inny.Stracisz jego i to co Was łączy
      bezpowrotnie.Uwierz mi,że wiem co piszę.Przeżyłam już coś takiego i wiem jak
      jest PO.Włóż do wspomnień to drugie zauroczenie i tam je pozostaw juz do końca.
      Pozdrawiam.
      • Gość: bat nagłupieniunie Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.media4.pl 13.03.05, 09:50
        nie znasz umiaru do cholery?
        3 razy pleść bzdury na ckliwe tematy?

        a autorka postu powinna sie zastanowic czy nie ma przypadkiem ochoty spedzić
        życia wisząc na kolejnyxh facetach
        masz moja droga tę cechę której faceci niecierpią u kobiet i którą gardzą

        jeśli nie kochasz faceta to z nim zrywasz - tak powinno być
        jeśli go kochasz - jesteś z nim
        i już

        ale nie................
        tkwisz sobie w związeczku bo to facet cie kocha, dobry jest, kase przynosi itd
        ale juz kombinujesz co?
        stare powiedzenie mowi ze małpka pusic sie gałązki na której wisi dopiero wtedy
        kiedy ma dostępną inną gałązeczkę
        ale juz najlepiej to wisiec na dwóch na raz,prawda?
        nie kochasz ani jednego ani drugiego
        przywiązałaś sie do ciepełka i do tego ze zapewnia ci poczucie bezpieczeństw i
        już
        mam nadzieje ze zycie ci zdrowo dokopie, bo jestes cholerna egoistką
        choć jak je znam
        to takie panny jak ty właśnie całe życie "wiszą na kimś" z gałązki na gałązkę,
        prawda?

        a przy okazji można poprzeżywać takie brazylijskie uniesienia prawda?
        i poopowiadaco tym innym niuniom?

        jeśli ten wątek nie jest "lipny" to na pewno jest żałosny

        • Gość: Pikuś do Simonety Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:28
          Simoneto.
          Zabrnęłaś za daleko. Już obydwóch oszukałaś. Musisz zerwać z nimi obydwoma, aby
          zbudować nowy związek. Jak można czuć się w porządku wobec drugiej osoby bez
          względu na to, czy jest to pierwsza czy druga osoba? Ja sobie tego nie
          wyobrażam, trapiłyby mnie wyrzuty sumienia bardzo... Czułbym się na tyle źle,
          że jako kobieta odszedłbym do kolejnego mężczyzny... Po prostu nie zniósłbym
          już tego swojego zakłamania. XZastanów się nad tym. Czy nie lepiej czuć się
          dumną ze swoich życiowych wyborów...? Grzęźniesz i to nieźle... Zastanów się.
        • Gość: Julia Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.piekary.net / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 20:03
          Człowieku, kobieta pyta o radę a ty wychodzisz jej na przeciw z takim barachłem.
          Prymitywizm przez Ciebie przemawia.
          • po_godzinach Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 13.03.05, 20:06
            A nie sądzisz, ze gość ma po prostu rację? Brutalną, ale raję?
          • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 20:22
            Julio.
            Nie przemawia we mnie prymitywizm, tylko troska o Simonettę. Pogubiła swój
            swiat wartości, oszukała tych dwóch mężczyzn, czy myślisz, że przyjemnie będzie
            Jej się żyć ze swoim oszustwem, kłamstwem do końca swojego życia. Mogę Ci
            powiedzieć, jak to się dalej skończy... Ta Simonetta czując się podle wobec
            któregokolwiek z nich, odejdzie od nich za pewien czas do kogoś, przed kim
            mogłaby nie ukrywać już swojej nieuczciwości, przy którym mogła czuć się godnie
            i honorowo, myśleć o tym, że udało mi się, tego Człowieka, którego kocham nie
            oszukuję.... Pomyśl, że jest to jakaś wartość ponadczasowa, czuć się względem
            siebie w porządku. Bez względu zatem jaką podejmie decyzją, najlepszą z nich
            byłoby odejście od tych mężczyzn. To co zniszczyła, juz zniszczyła, tego już
            nie da się odbudować. Nie będzie już punktów stycznych, tego uwielbienia dla
            siebie i dla swojego partnera. Nie będzie już tak miłych wspomnień z początków
            swojej miłości. Pozdrawiam.
        • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 19.03.05, 20:19
          I tu sie mylisz zupelnie. Na nikim nie wisze, zarabiam doskonale i to ja czesto
          wspomagam innych finansowo. I nie chodzi mi o to, by sobie wygodnie zyc zerujac
          na kims tylko na znalezieniu optymalnego faceta, jako partnera, przyjaciela,
          ojca moich dzieci, meza, tescia itd. Niby proste,a jednak nie do konca.
    • Gość: ewa Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.am.wroc.pl 13.03.05, 13:51
      Zerwanie nigdy nie jest bezbolesne..Ale oszustwo, które wczesniej czy póżniej
      wyjdzie na wierzch jest chyba jeszcze bardziej bolesne..
      Wszystko zalezy od tego, czy już jesteście małżenstwem i macie dziecko, czy
      pozostajecie nadal w wolnym związku, a jeśli w wolnym to:
      Mysle,ze powinnaś porozmawiac z nim i powiedzieć jasno, ze spotkałaś kogos,
      kim jesteś bardzo zauroczona i masz wrażenie , ze to co jest między wami
      dotychczas, wydaje sie tylko przyzwyczajeniem do siebie..niech da Ci czas na
      poznanie siebie.. innaczej całe zycie bedziesz sobie wyrzucać, ze nie mialaś
      odwagi spróbować walczyć o swoje szczęście..To bedzie wpływało na Wasz związek
      prawie tak samo jak wieloletnia zdrada..
      Natomiast pamiętaj jedno.. decyzja zerwania nie moze miec nic wspólnego z
      waszymi rodzinami..ich układy nie powinny mieć wpływu na Wasz związek, chyba,
      ze Wasz zwiążek jest formą sprzedaży wiązanej.. Powodzenia..
    • Gość: dd dobra rada IP: *.71.107.41.213.rev.coltfrance.com 13.03.05, 16:07
      jeśli skończysz ze swoim facetem to dobrze Ci radzę nie przeskakuj z jednego w
      drugi związek błyskawicznie. daj sobie i byłemu trochę czasu jeśli
      zdołasz.byłemu będzie to potrzebne bo rozedrzesz mu serce 2 razy..tobie też aby
      ochłonąć co najmniej
    • Gość: ibrahimowicz Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: 194.242.105.* 13.03.05, 16:12
      skoro znalazlas kogos innego z kim chcesz byc to znaczy ze wcale nie kochasz
      tego pierwszego!!proste i logiczne,bo jak mozna kogos kochac i byc zupelnie z
      innym czlowiekiem ktorego sie dopiero co poznalo???co za bzdura!!!!
      • simoneta Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 19.03.05, 20:25
        i tu chyba masz racje. Tak jak juz ktos kiedys napisal, tytul postu zdecydowanie
        za dlugi. Po lekturze tej ozywionej dyskusji doszlam do wniosku,ze to juz
        faktycznie nie jest milosc, a jedynie przyzwyczajenie i wygodnictwo.
    • gregsmile01 Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 13.03.05, 16:28
      musicie pogadać i to bardzo dobrze ... co ma tamten facet czego nie ma twój
      mąż? powiedz o tym mężowi czego ci w nim brakuje. im szybciej tym lepiej dla
      wszystkich. nie możesz tak po prostu odejść i zniknąć. tyle chłopu jesteś winna!
    • Gość: Asia Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.chello.pl 13.03.05, 17:33
      Eh miłóść to nie zakochanie zakochanie to rodzaj emocji jest krótkotrwałym
      (najwyżej 5 lat) wstępem, miłóść się wypracowuje codziennie, nawet wtedy kiedy
      zakochanie się skończy. OPiera się m. in. na zaufaniu i przyjaźni. Jeśli nie
      chcesz być w obecnym "starym: związku to sprawę zakończ definitywnie jasno
      stawiająć sprawę. w miarę szczerą rozmową, oczywiście że będzie bolało. tyle że
      w ten sposób będzie łatwiej Wam sobie z tym całym bólem i odzwyczajenjem się
      sobie poradzić.
    • Gość: PassionofSimonetta rozumiem IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 13.03.05, 18:30
      Ale wrzace forum!wiesz co Simonetta, czytalam Twoje wypowiedzi i Ci wspolczuje.
      widze ze przewartosciowalas swoje zasady moralne i teraz gubisz swoja
      tozsamosc. Jestes zawieszona, nie wiesz juz do jakich wartosci sie odwolac, ale
      w tym wszytskim nie myslisz tylko o sobie, nie chcesz z premedytacja skrzywdzic
      nikogo - ani tych facetow, ani ich rodzin, wiec krzywdzisz siebie. dla swojego
      dobra musisz wyjsc z tej sytuacj bo Cie zniszczy! z tego co piszesz wynika ze
      jestes gdzies za granica. ja tez. wez pod uwage ze potrzeba bliskosci jest
      wieksza kiedy jestes w obcym otoczeniu. czasami przez to szybciej i mocniej sie
      angazuje, niz by sie to stalo w innych okolicznosciach. poza tym dla mnie jasne
      jest to ze fakt fascynacji innym mezczyzna juz swiadczy o braku uczuc
      dla "pierwszego". moze to byc zachwianie, wypalnie uczuc i maly skok w bok ale
      nie przez pol roku. musisz byc mloda i atrakcyjna dziewczyna, ktora nie jedno
      ma jeszcze przed soba. tej sytucaji nie da sie rozwiazac bezbolesnie i tylko
      przyszlosc pokaze czy slusznie postapilas. ja uwazam, z tego co piszesz ze
      potrzebujesz nabrac dystansu i wogole uniezaleznic sie od mezczyzn. pobadz sama
      ze soba, odnajdz siebie a przede wszystkim odnajdz wartosci na ktorych chcesz
      opierac swoje zycie. zastanow sie o czym na prawde marzysz?
      szczerosc wobec nich bedzie rozgrszeszeniem dla Ciebie, ale czy oni to
      zrozumieja? nie sadze. odwroc sytuacje i pomysl jak Ty bys zareagowala na takie
      wiadomosci. mysle ze zaden z nich to nie "ten" bo jakby byl juz bys podjela
      decyzje.mysle ze problem jest w Twojej psychice i nieodpartej potrzebie bycia z
      mezczyzna, poszukiwaniu nieistniejacych idealow. zycze Ci szczescia!
    • Gość: enzo Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.lodz.mm.pl 13.03.05, 18:58
      trudno było przeczytac wszystkie posty więc może moja rada juz się pojawiła
      wcześniej ,ale po przeczytaniu twojego posta wydaje mi się zę ty kochasz
      swojego obecnego artnera miłością dojrzałą i stabilną . A osoba z która
      spotykasz sie od pół roku to nowość gwałtowne uczucie pełne pasji świerzości i
      namiętności , co jest zrozumiałe w takiej sytuacji tylko zastanów się dobrze
      czy odejście d swojego doczesnego partnera nie przyniesie więcej zła ?? . I czy
      nowa burzliwa miłośc nie skończy się szybko gdy wygaśnie namiętność ? .
      Najgorsze jest to że tego nie bedziesz iwedzieć zanim nie posmakujesz . Myślę
      ze to jest sprawa twojego sumienia i posty gorsze bądx lepsze wiele nie
      pomogą . Ja osobiście życzę ci pomyślnego finału jaki by on nie był
      • Gość: ta pierwsza Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 21:38
        jestem tą pierwsza nawet nie wiesz jak to będzie bolało twojego męża zastanów
        się czy warto
        • Gość: olo Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 21:56
          Myśle że tak na prawde to Ty nie kochasz żadnego z nich, a to co do nich
          czujesz opiera się tylko na sprawach łużkowych(niskie pobudki).Żal mi tego
          pierwszego bo z tego co pisałaś wcześniej to nic nie zawinił.Myśle że każdy zna
          siebie na tyle, że powinien wiedzieć czego tak naprawde od życia chce. Poco
          komuś zawracasz głowe!jeśli z każdym po pół roku chcesz zrywać.Albo chce z kimś
          być,założyć rodzine itp.albo mówie od razu skarbie licz się z tym że jutro moge
          zasadzić ci kopa!
    • Gość: porzucona żona Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 21:45
      nie można bezboleśnie skończyć, tego nie da się zrobić. Bardzo współczuję
      twojemu mężowi. Ja cierpię już od dwóch lat. I nie widać końca tego stanu. Nie
      funduj mu takiego stanu. Cierpienie drugiej osoby to twoje wyrzuty sumienia.
      Musisz być silną osobą , żeby to wytrzymać. Mam nadzieję , ze nie pozwolą ci
      one Zyć spokojnie.
    • Gość: Nie_rozumiem Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:00
      Może któryś z Was mi to wyjaśni... bo ja nie rozumiem!
      Byłam z facetem dwa lata. Widziałam, jak się przy mnie otwiera, jest szczęsliwy,
      radosny... wyzbywa się blokad i kompleksów, najpierw nie wierzył, że ktoś może
      go kochać (chociaż zupełnie nie miał racji, bo jest fantastyczny, więc to nic
      dziwnego), potem był coraz bardziej szczęśliwy. Zaczął mówić o rodzinie,
      dzieciach.. I nagle, bez żadnego uprzedzenia, usłyszałam, że gdyby chciał
      naprawdę, to już dawno bylibyśmy po ślubie... Poczułam się starsznie i w
      przypływie emocji wykopałam go za drzwi. Byłam pewna, że to będzie szok i on
      wróci. Pomyliłam się, nie wrócił. Potem ja zaczęłam błagać, prosić, abyśmy
      ratowali ten związek. on wciąz powtarzał, że się boi, że nie wie... A teraz
      zachowuje się tak, że ja nic nie rozumiem. Co kilka tygodni odzywa się, np.
      wysyłając sms w stylu "muszę Ci coś wyjaśnić", potem znika. Potem znowu pisze,
      np. "przepraszam, niedługo się odezwę" I znowu cisza. Ja pisałam do niego,
      prosiłam, że jeśli nie che wrócić, to niech po prostu to powie. Zignorował ten
      list.
      Wiecie, czego nie rozumiem. Myślę tak. Jeśli ja chcę komuś coś wyjaśnić, to
      wyjaśniam. Jeśli nie chcę, to nie wyjaśniam. Natomiast akcje w stylu "to ja ci
      wyjaśnie" a potem cisza, potem znowu "odezwę się" i cisza... o co tu chodzi? Co
      on chce osiągnąć? Dlaczego tak robi? Panowie, może Wy to zrozumiecie, bo ja nie
      umiem!!! Chodzę po ścianach i nie mogę pojąć, dlaczego on mnie tak traktuje.
      Pomóżcie, proszę.
      • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:07
        Chce mieć Ciebie na wszelki wypadek, jeśli nie uda mu się z tą, z którą teraz
        jest. Nie jest godny Ciebie, powinnaś o nim zapomnieć. Zranił Ciebie na tyle
        mocno, że nic tego nie usprawiedliwia!! Zapamiętaj o tym. I daj sobie z nim
        spokój. Po co Ci nowe tropski. To TY jesteś bardzo dobrą dziewczyną, że przy
        Tobie ten mężczyzna kwitł. Ale on to kiedyś doceni, ale później. Jestem jednak
        przekonany, że On nigdy Ciebie nie kochał on po prostu uczył się być dopiero z
        dziewczyną. Kwitł z tego powodu, ale szybko zrozumiał, że nie Ty jesteś tym z
        kim on chciałby być przez całe życie. Pozdrawiam.
        • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:15
          Widzisz, to jest tak, że wszyscy mi to powtarzają... tylko że są dwie strony
          medalu: jedna racjonalna, która się w pełni z Tobą zgadza, druga emocjonalna,
          która od póltora roku (!!!!) ryczy w poduszkę.
          Dodam dwie informacje. jak go wywalałam, to płakał jak bóbr, wywaliłam go ok. 10
          rano, wyprowadził się ok. 17 - tyle trwały pożegnania. Druga informacja - z tego
          co wiem, jest sam, tzn. rwie panienki na weekend, ale nie jest w poważnym związku.
          No i jeszcze coś. Wydaje mi się, że zwykły szacunek dla drugiego człowieka
          wymaga, aby po prostu powiedzieć "przepraszam, już cię nie kocham, odchodzę". To
          kończy sprawę. A takie ciągnięcie... Błagałam, żeby jasno określił, co czuje, że
          mi to pomoże, że przestanę się miotać... po dwóch miesiącach (!!!!) odpisał:
          przepraszam cię, na pewno się odezwę.
          Poza tym wiesz, to nie chodzi o to, że on mówił, że mnie kocha. ja to czułam, po
          prostu, każdym nerwem. Ten facet potrafił przyjechać 200 km w środku nocy, bo
          zadzowniłam, że się boję bo jakiś zboczeniec mi wydzwania do domu. Potrafił
          skłamać w pracy że jest chory, żeby u mnie zostać dzień dłużej... Cholera, ja
          naprawdę nic ale to nic nie rozumiem. Czy on nie widzi, że bez takiej "finalnej"
          rozmowy, choćby przez maila, po prostu mnie wciąż rani? A może właśnie o to mu
          chodzi?
          • Gość: PIkuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:29
            To wytłumacz, dlaczego tak powiedział? Kto kocha, tak nie mówi. "Gdybym chciał,
            tobym na pewno się z Tobą ożenił." Kim on jest, żeby coś takiego mówić do
            ukochanej przez siebie kobiety. A może usłyszał, ze Ty spotykasz się z innym,
            ktoś mu o tym powiedział, ze Cię widział, dlatego poczuł się zraniony, i
            dlatego powiedział Ci o tym co wyżej? Jakby odegrać się? Ale jeśli nawet z tego
            powodu to powiedział, to i tak nie zasługuje już na Ciebie. Milcz, zamilcz po
            prostu. Zacznij go ignorować, moze wtedy się to wszystko wyjaśni. Pozdrawiam.
            • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:42
              Nie, nie mógł usłyzeć, że ktoś mnie widział z innym, bo nikt nie mógł mnie
              widzieć z innym. Nie było innego, był on. Cały tydzień harowałam jak durna, żeby
              mieć weekend wolny dla niego.
              Zaczęło się od tego, że on poprosił, abym sprawdzała ogłoszenia o pracy w moim
              mieście - bo w jego mieście te ogłoszenia nie docierają (inne województwo). Ja
              oczywiście radosna (no, wreszcie podjął jakąś decyzję!) zaczęłam przeglądać
              prasę. Po kilku tygodniach zdziwiło mnie, że co znajdę ogłoszenie, to albo firma
              za mała, albo za duża, albo stanowisko za niskie, albo za wysokie... w końcu
              spytałam, co jest grane i właśnie wtedy usłyszałam "powinnaś zrozumieć, że
              gdybym naprawdę chciał tu być to już dawno bym był".
              Wiesz, ja rozumiem, że można przestać kogoś kochać. To nie zbrodnia. Ale nie
              rozumiem, dlaczego nie można załatwić sprawy po ludzku, podziękować i odejść. Po
              co to ciągnąc, robić jakieś dziwne zagrania....
              Kilka miesięcy po rozsaniu były moje urodziny, on przyjechał z bukietem
              czerwonych róż, przytulił mnie mocno... a kiedy poczuł, jak mi nogi miękną,
              usłyszałam "no wiesz, ale to nie znaczy, że do ciebie wracam". To po cholerę
              przyjeżdzal??? No na litość boską: chcesz odejść - powiedz, chcesz wrócic -
              powiedz, ale po co te zagrywki???
              Ja mam żal tylko o jedno - że nie potraktował mnie jak człowieka, kiedy prosiłam
              o szczerą rozmowę. Stchórzył. A potem zaczął te cyrki w stylu "odezwę się" -
              cisza "odezwę się" cisza - itd.
              Jesteś facetm więc może Ty rozumiesz, o co chodzi? Po ostatniej wiadomoaści, że
              przeprasza i się odezwie, napisałam do niego maila, takiego zwykłego, bez
              żadnych łzawych wynurzeń, po prostu żeby wiedział, że nie czeka go tutaj żadna
              awantura, że nie ma się czego obawiać. No i cisza od 3 miesięcy...
              Zobacz, tak na logikę. Skoro ja mu po rozstaniu trułam, żeby wrócił, to przecież
              jedno proste zdanie "nie wrócę, nie czekaj" załatwiłoby sprawę, przynajmniej
              miałby ode mnie święty spokój. Więc co, jest masochistą, sadystą czy po prostu
              jest niedojrzały? Albo nie rozumie, że mnie rani. Albo myśli, że skoro się nie
              odzywa, to ja jestem Pytia i się domyślę... A mnie chodzi tylko o ludzkie
              potraktowanie...
              Nawet nie mogę do niego zadzwonić ani napisać, bo na maile nie odpisuje, a
              telefonu nie odbiera.... dopiero kilka dni po telefonie wysyła info w stylu
              "odezwę się". NIE ROZUMIEM TEGO. I to mnie dobija.
              A propos milczenia. Nie odzwam się do niego od 3 miesięcy. Ile można się upokarzać.
          • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:35
            Myślę, ze ktoś mu przekazał złe wiadomości o Tobie. Wiesz złe, zazdrosne języki
            kobiet, że Ty mówiłaś np. o nim, tak lub inaczej... co wcale nie było prawdą.
            Mógł poczuć się zraniony, i stąd taka dziwna odzywka z jego strony. To chyba mi
            najbardziej pasuje, aby to jakoś logicznie wytłumaczyć. Pozdrawiam.
            PS. A skoro podrywa panienki na weekend, to na pewno nie jest wart Ciebie. Bo
            jeśli uprawia z nimi seks, to kimże on jest, tak naprawdę? Jeśli zaczął to
            robić, to już na tym nie spocznie...
            • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:45
              Tak... mam jedną "kandydatkę", która mogła mu trochę poopowiadać, tak jak mnie
              opowiadała na jego temat... tyle że ja wierzyłam jemu a nie jakiejś plotkarce...
              Dzwinym trafem ona do mnie dzwoni pod wydumanymi pretekstami i zawsze w końcu
              wypytuje, czy ja o nim jeszcze myślę... oczywiście ona z nim nie rozmawia i
              nawet go nie lubi ;-)
              Co do seksu - no tutaj to nie mam pojęcia czy uprawia ten seks czy nie, moje
              źrodła nie są aż tak dokładne... podobno tylko spotkania po knajpach, ale kto go
              tam wie.
              • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:55
                A propos tej plotkary. Wypytaj się czy nie przekazuje mu czasem informacji o
                Tobie? :)
                • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:58
                  Jasne.. zadzwonię i zapytam: przekazujesz mu informacje????
                  A poważnie. To jest narzeczona jego najlepszego przyjaciela... wystarczy, że
                  nagada narzeczonemu, a "głuchy telefon" już zrobi swoje....
                  • georgeta Re: Pytanie do facetów 13.03.05, 23:47
                    z tych informacji niewiele wynika, więc niewiele mogę powiedzieć na pewno :/
                    Wydaje mi się, że nie kochasz tego faceta, tylko jego wyobrażenie. Wbrew
                    pozorom wiele razy Cię zawiódł (podejrzewasz, że zarywa kogoś na weekend, ale
                    nie masz pewności - nie odniosłaś wrażenia, że robi wszystko dla seksu?).
                    Skoro omija rozmowę, to raczej postanowił zerwać z Tobą kontakt zupełnie - być
                    może kłóciliście się, mogły mu się nie podobać Twoje reakcje (jeżeli przez
                    półtora roku płaczesz w poduszkę - mogą być bardzo impulsywne - może się bać,
                    że rozmowa skończy się fatalnie, a zapewnienia go zupełnie nie przekonują).
                    Mimo wszystko, masz o nim raczej dobre zdanie, może woli, żeby tak zostało ?
                    Tak czy siak, raczej wygląda na to, że Cię nie kocha, chociaż trudno
                    powiedzieć, czy tymi tekstami i sms'ami nie chce się odegrać (ale to wtedy ma
                    mało wspólnego z miłością).
                    Podsumowując, masz za dużo w sobie pytań, na które nikt nie odpowie.
                    Powinnaś działać i masz dwa wyjścia:
                    - przestać myśleć o Nim i zmienić trochę swoje życie
                    - postanowić o Niego walczyć i ... walczyć
                    Możesz pojechać do Niego, odwiedzić jako przyjaciółka, spróbować nakłonić do
                    rozmowy. Nie rzucać się w ramiona, tylko podejść do tego spokojnie i
                    sceptycznie, dowiedzieć się jak żyje, pójść z Nim do knajpy, zagrać w bilard na
                    przykład - też ma urodziny, imieniny, tylko lepiej być wczesniej, żeby nie
                    trafić na jakaś imprezę.

                    Pozdrawiam!
                    życzę Ci, żeby to nie była świnia

                    ps. nie musisz dzwonić i pytać czy przekazuje informacje. Możesz jej puścić
                    plotkę, musiałabyś jednak wiedzieć jaki odniesie skutek, gdy dojedzie do celu.
                    Generalnie do intryganctwa nie zachęcam ;)
            • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:52
              Idę spać. Jutro mam na 7:00 rano do pracy. Widzisz, może jednak on wierzył
              bardziej tamtej niż Tobie. Nie zawracaj sobie nim głowy, tak uważam. Kiedyś w
              przyszłości, kiedy się pokłócicie bowiem, gdybyście byli razem, będziecie
              wracać do tych niemiłych wydarzeń z waszego życia. Będziecie mieć do siebie
              pretensje. To zupełnie bez sensu. Sam idź spać. Być szczęśliwym i zakochanym,
              to być jednocześnie dumnym z siebie i ze swojego partnera życiowego. Życzę
              powodzenia! Dobranoc.
              • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:57
                Pikuś, dziękuję, dobrej nocy. Ja naprawdę po prostu potrzebowałam to z siebie
                wywalić...
                Będzie co ma być, najwyżej dalej będę ryczeć w poduszkę.
                Co późniejszych pretensji - etap buntu mam już powoli za sobą. Jeszcze się
                odzywa (vide dzisiaj), ale jedno jest pewne - jeśli wróci, to ja po prostu mocno
                się do niego przytulę... i nie będę pytać o nic...
                • Gość: Pikuś do Simonetty Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:59
                  Wariatka :)))))))))))))))))))))))))))))))))
                  Och Wy kobiety :))))))))))))))))
                  • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 23:01
                    No tak, milość to podobno tylko popieprzona chemia w mózgu... ale jeśli moje
                    wariactwo ma być tylko takie :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: . Re: Pytanie do facetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:43
        Pewnie nie dorosl jeszcze do wiazania sie na stale. Poczekaj. Pewnie
        przestraszyl sie zobowiazan, nie jest pewien, czy w tym momencie juz ma sie
        deklarowac na cale zycie. Wyglada na odpowiedzialnego goscia. Nie odpuszczaj.
        • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 13.03.05, 22:54
          Co to znaczy nie odpuszczaj? Mam wciąż czekać? A wiesz, że on ma 34 lata?
          Prawda jest taka że tak, czekam. W ciągu tego póltora roku od rozstania był
          wielu mężczyzn, którzy próbowali się ze mną związać. Nie jstem jakąś totlaną
          maszkarą. A ja nie mogę. Mam blokadę. Z mojej strony nic się nie zmieniło, ja
          czuję się wciąż związana deklaracjami o miłości, zaufaniu, ślubie, dzieciach. Od
          półtora roku żyję w celibacie :-) Bo marzę o tym, że jeśli on wróci, to będę
          mogła popatrzeć mu prosto w oczy. To nie znaczy, że rzucę tekstem "zobacz, jaka
          byłam wierna, a ty?". Nie. Ja o prostu chcę dla niego zachować czyste sumienie i
          to czy on teraz z kimś sypia czy nie, nie jest istotne.
          Ktoś mi powiedział, że skoro on tak dziwnie postępuje, to znaczy, że ani nie
          jest pewien, że chce ze mną być, ani nie jest jeszcze gotów wrócić. Tyle że to
          trwa uż póltora roku! Ile można myśleć? Jakoś kiedy się zakochał, to nie czekał
          półtora roku na to, żeby się ze mnązwiązać.
          A może czuje, że jest troch ę nie fair i boi się zrobić pierwszy krok? Wiecie
          co, ja naprawdę nie rozumiem, jakimi drogami chodzą myśli facetów...
          • Gość: MACIEJ Re: Pytanie do facetów IP: *.ny325.east.verizon.net 14.03.05, 01:20
            Sama sobie komplikujesz zycie.
            Bierz tylko fakty pod uwage,a nie domniemania.Nie ma go z Toba,tzn ze nie chce
            byc i to by bylo na tyle.
            • Gość: Nie_rozumiem Re: Pytanie do facetów IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 14.03.05, 08:05
              Widzsz, ja sie zgadzam, jakby chcial tu byc to by byl - tyle ze moje pytanie nie
              dotyczylo tego!
              Moje pytanie dotyczylo tego, dlaczego on on sie teraz tak dziwnie zachowuje -
              czyli odzywa sie, potem znika, znowu zapowiada, ze sie skontaktuje i znika itd.
              Jak nie chce byc - OK, szanuje to, tylko po co urzadza teraz takie cyrki?
              Wlasnie tego nie rozumiem. A nie tego, czy on chce ze mna byc.
              • babcia_kasi Re: Do nie rozumiem 14.03.05, 22:25
                Przejęłam się Twoją historią, bo przypadkiem czytałam "Lęk przed bliskością"
                Janet Woititz-o DDA, że kiedy już poznają "Tę" osobę, to właśnie rejterują, bo
                w siebie nie wierzą.Czy pochodzi z zaburzonej rodziny?Spróbuj się tym
                zainteresować.Życzę szczęścia.
                • Gość: Nie_rozumiem Re: Do nie rozumiem IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 15.03.05, 07:50
                  Nie wiem czy jego rodzinę można nazwać zaburzoną, po prostu stracił ojca jako
                  malutkie dziecko. Brak męskiego wzorca w rodzinie? Nie było tam alkoholu.
                  Ale może to coś podobnego... Cóż, będzie, co ma być. Dziękuję za wszystkie dobre
                  słowa.
                  • Gość: LLelu Re: Do nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:57
                    Babcia_kasi ma rację!
                    Przykre - właśnie też przeżywam rozstanie z facetem o podobnych cechach - bywa.
                    Pozdowienia :)
    • Gość: adam NIE MÓW O INNYM!!!!!!! POD ZADNYM POZOREM IP: *.chello.pl 13.03.05, 23:29
      NIGDY! Chyba że chcesz się zemścić. Wymyśl coś innego, najlepiej uwiarygodnij
      zachowaniem w jakimś dłuższym okresie czy coś... możesz mówić że jednak nie
      dokońca pasujecie do siebie, różne bzdury, ale NIGDY że jest inny. Szczerość
      może być sadyzmem i tak jest w tym przypadku. Dla faceta nie ma nic gorszego.
      • Gość: robikopop gupia jezdes! IP: 195.41.66.* 14.03.05, 07:56
        Ten nowy tylko jest fajny bo nowy. za 3 lata bedzie taki sam jak ten stary
        dzis. Pomysl, kto cie bedzie trzymal za raczke kiedy bedziesz umierala na raka
        albo wypadek wsadzi cie na wozek inwalidzki. Ten nowy? Ktory nowy? ten czy
        kolejny? Gupia baba jezdes!
        • simoneta Re: gupia jezdes! 19.03.05, 20:33
          Gdybym byla glupia to bym sobie nie zadawala problemu z takimi dylematami tylko
          skakala z kwiatka na kwiatek. Ja wlasnie chce miec kogos u kogo boku bym mogla
          szczesliwie sie zestarzec. Ot co! Wydawalo mi sie,ze znalazlam, niewiele do
          slubu brakowalo, jednak spotkalam tego drugiego. Wydaje mi sie idealny. I
          niestety zycie nie jest czarno biale, musze posiwecic siebie, kawalek swojego
          zycia by miec calkowita pewnosc. Dlatego chce wybrac dobrze i nie popelnic bledu.
      • simoneta Re: NIE MÓW O INNYM!!!!!!! POD ZADNYM POZOREM 19.03.05, 20:30
        Dzieki. Tez tak mysle. Wydaje mi sie,ze to bylby za duzy cios. Lepiej niech nie
        wie. Po co maja mu sie poglebic kompleksy.
    • Gość: n zastanów sie !!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 14.03.05, 09:32
      skoro go kochasz to po co chcesz próbować czegoś nowego ???? a może to nie
      miłośc tylko przyzwyczajenie, przemyśl to a rozwiązanie przyjdzie samo
    • boowoman Re: Jak bezbolesnie zerwaz z facetem, ktorego koc 14.03.05, 09:38
      Tu nie da się nic bezboleśnie zrobić. Zawsze ktos ucierpi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja