Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowokuje!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 17:16
Odkąd poznała chłopaka, dla którego zrobi wszystko dom traktuje jak hotel, do
jej pokoju nie da się wejść, bo sterty śmieci i ubrań walają sie wszędzie. Na
zwracana uwagę reaguje agresją. Od kiedy spotyka się z tym chłopakiem zaczęła
palić papierosy, pić, pali trawę. Niby robi to pokryjomu, ale ślady zostawia
na wierzchu. Jest dorosła, ma 22 lata, uczy się (studia dzienne) i dorabia
sobie zleceniami ok. 400 zł/m-c. Co robić? udawać, że nie widzę, ostro
reagować. Dodam, że zamknęła się w sobie - zero rozmów, burkliwe odpowiedzi.
Z chłopakiem nie układa się - widze czerwone, zapłakane oczy. Chłopak
nieodpowiedzialny - samolub zakochany w sobie (nie uczy sie i nie pracuje.
Zaczęła z nim współżycie i podobno jest świetny w łózku (słyszałąm jej
rozmowe z koleżanką). Proszę o odpowiedzialne rady.
    • Gość: Toni ciężka sprawa IP: *.aster.pl 10.03.05, 18:14

      Powiem Ci co mi się wydaje z autopsji - sama byłam taką córką, miałam toksyczną
      matkę.

      Córka ma 22 lata i ma do takiego zachowania i życia, jakie jej się żywnie
      podoba prawo. Żadne, ale to żadne agrumenty jej od robienia tego, co się Tobie
      nie podoba, nie odwiodą, a mogą wręcz przynieść odwrotny skutek. W większości
      wypadków tak się dzieje.

      Nie udawaj, że nic nie widzisz, wręcz przeciwnie, ale ZAAKCEPTUJ jej aktualny
      sposób na życie i czekaj. Uczymy się przez całe zycie i każde doświadczenie
      jest cenne. Być może ten nienajlepszy związek z chłopakiem i doświadczenie z
      tego związku uchroni ją w przyszłości przed znacznie gorszą sytuacją.
      Nie martw się trawą - to naprawdę nie jest tak, że to tak strasznie działa i na
      pewno będzie gorzej. Bzdura. Ciesz się że nie ćpa heroiny :)Popali, popije i
      wkońcu jej się znudzi. Studiuje, coś tam pracuje - jest nieźle.

      Jako matka powinnaś jej zaufać, że sama szybciej zorientuje się co jest dla
      niej dobre, a co złe i wyciągnie wnioski. Prośbą, groźbą etc nic nie wskórasz
      bo ona teraz właśnie tego chce. Jedyne co zrobisz to stracisz całkowicie
      prawdziwy kontakt z córką. A cała sprawa się wydłuży, bo mimo że już sama dawno
      by to rzuciła to nie będzie chciała dać Ci tej satysfakcji i wkońcu zacznie
      robić wszystko co "be" wyłącznie na złość Tobie.

      Ja miałam podobne problemy i choć minęło 10 lat i pozornie jest ok, to nigdy
      nie zapomniałam tamtego i nie wróciła nasza więź z matką.

      Spokój, wyrozumiałość, luzik i cierpliwość.

      • Gość: Teresa Re: ciężka sprawa IP: *.net-serwis.pl 10.03.05, 19:21
        wyrozumialosc i luzik - ale chyba nie dla tych smieci i zachowania wobec
        domownikow??
        niech ona sobie demonstruje rozne takie na zewnatrz, ale w domu, z ktorego wciaz
        korzysta, ma pewne obowiazki i wlasciwe formy tez obowiazuja - tego bym nie
        odpuscila
        • Gość: Finka Re: toksyczna Teresa IP: 193.0.122.* 11.03.05, 14:51
          Co jest ważniejsze - dziecko (nawet 22-letnie) czy porządek w jej pokoju? Olać
          śmieci, reagować w miarę spokojnie i stworzyć ciepły akceptujący dom.
          Akceptujący nie bałagan i trawę, ale ją i jej kłopoty. Jak ktoś, dla kogo
          wazniejszy jest porządek i "maniery" może utrzymać kontakt z człowiekiem,
          któremu jedt trudno? Praktyczna rada: jeżeli z powodu burdelu w pokoju nie da
          się przejść, samej zrobić coś w rodzaju ścieżki. I za wszelką cenę utwierdzać
          córkę, że jest ważna dla Ciebie. Inaczej ją możesz skrzywdzić, tak, że nie
          pozbiera sie do końca życia! Jeżeli mamy kontakt z dzieckiem, to naprawdę
          bałagan nie jest ważny!
          • Gość: Teresa ty widocznie nie umiesz IP: *.net-serwis.pl 11.03.05, 15:07
            skoro tak sprawe stawiasz: albo porzadek albo dobry kontakt, a rwiesz sie do
            pouczania
            ja mam swietny kontakt i wzgledny porzadek
            nie widze powodu, by swoje klopoty corka odgrywala na matce
            bez odbioru
            • Gość: Richardo Re: ty widocznie nie umiesz IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 12.03.05, 08:37
              Nic nie zrozumiałaś z powyższej wypowiedzi :(
              • Gość: popo ZA DOBRA JESTES !!! Z DOMU POGON DO ROBOTY !!! IP: *.chello.pl 12.03.05, 21:18
                model amerykanski jak najbardziej wskazany ! juz swoje zrobilas ma 22 lata
                przeciez a jak jest na tyle durna ze marnuje sobie zycie to ty KOCHANA juz nic
                na to teraz nie mozesz poradzic !
            • facecja Re: ty widocznie nie umiesz 20.07.05, 17:04
              ale bez przesady z tym porządkiem! jeśli bałagan pojawił się teraz, to znaczy,
              że ogólnie bałąganiarą nie ejst, bo wcześniej sprzątała. a teraz po prostu chce
              zamanifestować swoją niezależność albo zrobić na złość Tobie (przyznaj, jesteś
              pedantką?). tak naprawdę to przecie jej sprawa, jak wygląda jej pokój, póki nic
              w nim nie urośnie i o ile nie jest to pokój przechodni. moze lepiej ustalić, że
              u siebnie moze robić co chce, że Ciebie nie interesuje bałągan u niej, że Ty
              wymagasz tylko, by szanowała resztę domu.
          • Gość: obserwatorka Re: toksyczna Teresa IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 12.03.05, 11:40
            Masz racje w 100%. W naszym zyciu bardziej, liczy sie swiat materialny ktory
            nas otacza, niz kto nas otacza. smutna prawda, ale fakty mowia za siebie.
            wiecej empatii, zrozumienia a wszystko sie ulozy.
          • Gość: Aga Re: akurat IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 11:55
            Niech kochane "dziecko" po prostu sie wyprowadzi skoro jej nie pasuje
            dostosowanie sie do zwyczajów panujących w domu.To jest dorosła kobieta i może
            sobie stworzyć taki dom jaki jej odpowiada.Utrzymać kontakt? A jaki kontakt
            skoro wyraznie go już nie ma między paniami.Najlepszy kontakt dorosłe dzieci
            utrzymują z rodzicami wówczas gdy mieszkają osobno.Nie przesadzajmy z krzywdą
            jaką matka może jej wyrządzić córka podejmuje własne decyzje i dokonuje
            własnych wyborów w sprawie swojego zycia i skrzywdzić się może własna głupotą
            lub brakiem doświadczenia.Jeżeli mamy kontakt z DZIECKIEM- ha , ha, ha....
      • mxp4 Re: ciężka sprawa 10.03.05, 20:00
        Matka ma zaakceptowac fakt, ze corka bierze narkotyki, ze trzyma smietnik w jej
        wlasnym domu? Cos ci sie chyba pokrecilo.
      • Gość: Volski Re: ciężka sprawa IP: *.chartertn.net 12.03.05, 16:05
        Gość portalu: Toni napisał(a):

        >
        > Powiem Ci co mi się wydaje z autopsji - sama byłam taką córką, miałam toksyczną
        >
        > matkę.
        >
        > Córka ma 22 lata i ma do takiego zachowania i życia, jakie jej się żywnie
        > podoba prawo. Żadne, ale to żadne agrumenty jej od robienia tego, co się Tobie
        > nie podoba, nie odwiodą, a mogą wręcz przynieść odwrotny skutek. W większości
        > wypadków tak się dzieje.
        >
        > Nie udawaj, że nic nie widzisz, wręcz przeciwnie, ale ZAAKCEPTUJ jej aktualny
        > sposób na życie i czekaj. Uczymy się przez całe zycie i każde doświadczenie
        > jest cenne. Być może ten nienajlepszy związek z chłopakiem i doświadczenie z
        > tego związku uchroni ją w przyszłości przed znacznie gorszą sytuacją.
        > Nie martw się trawą - to naprawdę nie jest tak, że to tak strasznie działa i na
        >
        > pewno będzie gorzej. Bzdura. Ciesz się że nie ćpa heroiny :)Popali, popije i
        > wkońcu jej się znudzi. Studiuje, coś tam pracuje - jest nieźle.
        >
        > Jako matka powinnaś jej zaufać, że sama szybciej zorientuje się co jest dla
        > niej dobre, a co złe i wyciągnie wnioski. Prośbą, groźbą etc nic nie wskórasz
        > bo ona teraz właśnie tego chce. Jedyne co zrobisz to stracisz całkowicie
        > prawdziwy kontakt z córką. A cała sprawa się wydłuży, bo mimo że już sama dawno
        >
        > by to rzuciła to nie będzie chciała dać Ci tej satysfakcji i wkońcu zacznie
        > robić wszystko co "be" wyłącznie na złość Tobie.
        >
        > Ja miałam podobne problemy i choć minęło 10 lat i pozornie jest ok, to nigdy
        > nie zapomniałam tamtego i nie wróciła nasza więź z matką.
        >
        > Spokój, wyrozumiałość, luzik i cierpliwość.


        Toni, zlote slowa! Dzieki za zdrowa reakcje!
        • Gość: men1975 Re: ciężka sprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 22:59
          Wszystko ok ale brania narkotyków to bym niezaakceptował bo to swinstwo ktore
          niszczy zycie
        • Gość: Joanna Re: ciężka sprawa IP: *.oc.oc.cox.net 13.03.05, 21:08
          Kobieta 22-letnia jest dorosla, pelnoletnia, i nie mozna jej traktowac jak
          niegrzeczne dziecko. Jesli nie chce sie pogodzic z podejsciem Matki, powinna
          sie wyprowadzic i wtedy niech sobie zyje w brudzie i balaganie (nie tylko w jej
          pokoju!), niech bedzie W PELNI za siebie odpowiedzialna. Jesli okaze sie to dla
          niej za trudne, Matka powinna przyjac corke spowrotem do domu pod warunkiem, ze
          ta dostosuje sie do - nazwijmy to - stylu zycia Matki. Jest to tzw. na
          zachodzie "tough love" - zmusic mlodego/mloda do poznania realiow zycia. Bez
          tego nie mozna naprawde dojrzec! Wiem, ze to dla rodzicow ogromnie trudne, ale
          czasem jest to jedyne wyjscie. Zycze duzo sil i odpornosci dla Matki!
          • sabinka707 Re: ciężka sprawa 14.03.05, 10:48
            Zgadzam się, ale argumentem: jesteś dorosła, więc zarabiaj na siebie można
            skutecznie przyblokować każdy styl życia odbiegający od naszych oczekiwań.
            Ciekawe, czay córka, kiedy się wyprowadzi, będzie dostawała kasę od matki (do
            której ma prawo, bo uczy się i nie jest w stanie dopóki się uczy utrzymywać
            samodzielnie). Niestety, wolność dorosłego dziecka kończy sie wraz z finansami.
            Poza tym, jeżeli matka nie nauczyła wcześniej porządku córki, to czemu teraz
            się dziwi - albo inaczej, może to matka jest pedantyczna i bałaganem nazywa
            coś, co w oczach córki za bałagan nie uchodzi?
            Kompromis we wspólnym mieszkaniu musi być, ale uważam, ze powinien odnosić się
            do części wspólnych: kuchni, łazienki, pokoju dziennego, przedpokoju. Jak by
            się czuła matka, dorosła kobieta, gdyby jej własna mama kazała sprzątać w
            szafkach, zaglądała do nich, krytykowała np picie alkoholu, przyjmowanie gości,
            podsłuchiwała rozmowy z koleżankami? Byłoby wszystko w porządku?
            • Gość: ksantypa Re: ciężka sprawa IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.05, 17:02
              ...Następny "ciężki przypadek"...

              Sabinko707, czy jak ci tam, ty zdaje się też zaliczasz się do dzieci,
              którym "się należy"?... - Boże, skąd się biorą te wszystkie egoistyczne dzieci
              z roszczeniowym stosunkiem do rodziców?... - Zamiast wymyślać, co ci się
              jeszcze należy do rodziców, nauczycieli i całego świata pomyśl lepiej, jakie
              masz wobec nich OBOWIĄZKI, bo tej wiedzy całemu młodemu pokoleniu zdecydowanie
              brakuje...
              Idą święta - może zrobisz swojej Mamie niespodziankę (tak jak starsze
              pokolenia - będąc w waszym wieku - robiły swoim Rodzicom, uważając to za coś
              tak naturalnego, jak to, że mamy słońce nad głową) i wysprzątasz sama - bez
              proszenia i nakazywania - całe mieszkanie?... Może chociaż raz okaż swoją
              prawdziwą dojrzałość, a także miłość i szacunek swoim rodzicom, którym jesteś
              to po prostu winna?...
              I nie wymądrzaj się na przyszłość, co ci się i od kogo należy oraz jak długo,
              bo biorąc pod uwagę to, co Twoi Rodzice zrobili dla ciebie oraz to, co ty na
              razie zrobiłaś dla nich, to zdaje się, że wypadniesz zdecydowanie "blado"...
              Komu zatem powinno się to i owo należeć?... Nie, nie mam na myśli
              żadnych "materialnych" dowodów uznania, ale winna im jesteś miłość,
              wdzięczność, szacunek, a także pomoc, troskę i wyrękę... Młodzi ludzie bardzo
              łatwo i chętnie o tym zapominają... I to w naszym społeczeństwie jest
              najsmutniejsze...
              Pozdrawiam
      • Gość: stary chłop Czy na pewno nie myślałaś o dziecku z przedszkola? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 19:01
        "A cała sprawa się wydłuży, bo mimo że już sama dawno
        by to rzuciła to nie będzie chciała dać Ci tej satysfakcji i wkońcu zacznie
        robić wszystko co "be" wyłącznie na złość Tobie."

        To według Ciebie ma być "dorosły człowiek"???!!!

        Kiedyś było powiedzenie - "jaja ogolić i z powrotem z dziećmi do szkoły".
        Teraz rozumiem, dlaczego same sobie wszystko golą...
      • Gość: menisk Re: ciężka sprawa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.05, 15:30
        Dorosłość zobowiązuje matkę i córkę. Jeśli panienka ma prawo do własnego
        sposobu na życie to i matka ma takie. Nie powinno się akceptować tekiego
        zachowania, jakie nam nie odpowiada we WŁASNYM DOMU!!!. Póki co, matka nie musi
        tego tolerować i najlepiej gdyby wskazała córci - infantylnemu, naburmuszonemu
        pasożytowi miejsce za drzwiami SWOJEGO w końcu domu.
    • figurka_z_porcelany Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 10.03.05, 19:33
      Córka jest dorosła, więc.... Kup butelkę wina (a może i dwie) i zaproś córkę na
      babską rozmowę. Jeśli sie nawet trochę nawalicie to nie szkodzi, obyście tylko
      nie zaczęły sobie skakać do oczu, lepiej by było żeby córka się tobie wyryczała
      w rękaw, bo z opisu jej zachowania wynika że chyba ma problemy o których nie
      może, nie chce albo nie umie pogadać. Spróbuj popropwadzić rozmowę tak, żeby
      zrozumiała że jesteś jej przyjaciółką, że chcesz ja wesprzeć jeśli ma problemy -
      nie zakazami i nie krzykiem, ale jakimś dogadaniem się. Może miałaś podobne
      problemy w swojej młodości, może popełniałaś jakieś błędy - opowiedz jej o tym
      delikatnie, to powinno wzmóc więź miedzy wami, nie będziesz odległym pokoleniem
      które nie rozumie jej pokolenia, ale kobieta, która przeżywała podobnie, ma
      jakieś doświadczenia, chce sie nimi podzielić i znaleźć wspólnie wyjście z
      sytuacji. Myśle, że możesz córce szczerze powiedzieć że jej facet Ci sie nie
      podoba, bo to i tamto i owamto (wymień jego cechy, których nie akceptujesz),
      ale że mimo wszystko będziesz ją wspierać w chwilach kiedy jej bedzie ciężko.
      Tylko powiedz jej też, że równocześnie będziesz trzymać ręke na pulsie i nie
      pozwolisz jej skrzywdzić - niech to nawet zabrzmi jak groźba na przyszłość, ale
      na razie spróbuj pochylić sie nad nią z troską ale nie ex cathedra tylko tak
      bardziej przyziemnie, jakbyś była jej najlepsza przyjaciółką. Którą zresztą
      jesteś, jak każda (no prawie każda) matka córce :)))
      Powodzenia.
      P.S. Oby to zdało egzamin w waszym przypadku, dwa razy tak poradziłam i dwa
      razy egzamin zdało...
      • Gość: ja Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 10.03.05, 22:16
        podpisuję się pod tym, tylko szczera, dojrzała rozmowa może tu pomóc - możliwe,
        że dziewczyna może mieć do ciebie wiele pretensji, może ci powie wiele przykrych
        rzeczy, które nagromadziły sie i z którymi nie radzi sobie teraz, musisz być
        cierpliwa i opanowana - dzieci potrafią być okrutne - ty musisz to wszystko
        znieść aby dowiedzieć się w czym tkwi problem, wtedy pomożesz i jej i sobie,
        okaż jej jak bardzo ją kochasz, przytul, pogłaszcz tak jak za dawnych dobrych
        czasów, pokaz jej poprostu swoje ciepło, mam nadzieję że wam się uda
        pozdrawiam
      • Gość: skrzat waldek Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 144.92.124.* 11.03.05, 19:48
        Zgadzam sie, ale taka rada wychodzi z zalozenia ze corka ma ochote na taka
        rozmowe i ze jest swiadoma sczerych parterskich intencji matki. Zbyt czesto w
        oczach corki matka jest tylko czepiajaca sie idiotka.
    • mxp4 Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 10.03.05, 19:33
      Gość portalu: Matka napisał(a):

      > Odkąd poznała chłopaka, dla którego zrobi wszystko dom traktuje jak hotel, do
      > jej pokoju nie da się wejść, bo sterty śmieci i ubrań walają sie wszędzie. Na
      > zwracana uwagę reaguje agresją. Od kiedy spotyka się z tym chłopakiem zaczęła
      > palić papierosy, pić, pali trawę. Niby robi to pokryjomu, ale ślady zostawia
      > na wierzchu. Jest dorosła, ma 22 lata, uczy się (studia dzienne) i dorabia
      > sobie zleceniami ok. 400 zł/m-c. Co robić? udawać, że nie widzę, ostro
      > reagować. Dodam, że zamknęła się w sobie - zero rozmów, burkliwe odpowiedzi.
      > Z chłopakiem nie układa się - widze czerwone, zapłakane oczy. Chłopak
      > nieodpowiedzialny - samolub zakochany w sobie (nie uczy sie i nie pracuje.
      > Zaczęła z nim współżycie i podobno jest świetny w łózku (słyszałąm jej
      > rozmowe z koleżanką). Proszę o odpowiedzialne rady.


      Jest dorosla ale mieszka u ciebie i ma obowiazek dostosowac sie do zasad
      TWOJEGO domu. Ostro zareaguj na narkotyki. To nie jest niewinna trawka z laki
      to narkotyk. Masz racje trudno jest z doroslymi dziecmi ale ty masz prawo do
      spokoju w domu i sprowadzenia na ziemie tego kto ci go zakloca nawet jesli to
      jest corka. Zazadaj porzadku /jej pokoj to czesc domu/ i rezygnacji z uzywek.
      Porozmawiaj z nia i postaw warunki. Poniewaz studiuje ma obowiaze nie czesciej
      jak raz w tygodniu zrobic porzadek w calym domu. Zapros jej chlopaka i
      porozmawiaj z nim moze to nie on lecz ona jest przyczyna ze w ich zwiazku sie
      nie uklada. Powodzenia
      • Gość: Finka Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: 193.0.122.* 11.03.05, 14:57
        Idealny przepis na zrobienie narkomanki i okaleczonego człowieka z własnego
        dziecka! Tacy ludzie nie powinni mieć własnych dzieci ani nie powinni sie
        zbliżać na kilometr do cudzych. Niech polerują WŁASNE PRAWA I WŁASNĄ PODŁOGĘ.
        To ich powołanie i tam rządzą. Ale nic żywego - nawet wesz nie zasługuje na
        takie towarzystwo!
        • Gość: mamajola Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 10:07
          Gość portalu: Finka napisał(a):
          > Idealny przepis na zrobienie narkomanki i okaleczonego człowieka z własnego
          > dziecka! Tacy ludzie nie powinni mieć własnych dzieci ani nie powinni sie
          > zbliżać na kilometr do cudzych. Niech polerują WŁASNE PRAWA I WŁASNĄ PODŁOGĘ.
          > To ich powołanie i tam rządzą. Ale nic żywego - nawet wesz nie zasługuje na
          > takie towarzystwo!

          Ty się walnij w pusty łeb; trudno od NORMALNEGO człowieka wymagać akceptacji
          dla chamskiego brudasa zainteresowanego wyłącznie seksem i trawką. Skoro
          pełnoletniej pannicy nie podoba się dom matki i prawa w nim obowiązujace to
          niech spada. Zobaczy jak to jest musieć zadbać o wszystko samemu.
          • Gość: Anna Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.aw / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:28
            Oj nadęta pannico- jesteś idealnym materiałem na taką wesz,a ponieważ insekty
            nad wyraz szybko się rozmnażają ogłosić pora akcję dezynsekcji.Jeszcze parę
            latek a zaczniesz śpiewać baranim głosem,tyle tylko, że froterka do czyszczenia
            smrodu po tobie może być już zbyt zdarta.
            • Gość: po_godzinach Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:35
              Ale tak poza tym to pewnie kochasz dzieci, co?
              • Gość: Anna Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.aw / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:56
                Przeprosiłam mamajolę za wysłanie komentarza w niewłaściwym miejscu, bo miała
                to być odpowiedż na arogancki post Finki. Przepraszam również ciebie, bo mój
                post , żle umiejscowiony, może zrobić wiele krzywdy. Pozostaje mi nadzieja, że
                zrozumiecie i wybaczycie. A dzieci kocham, sama mam problemy w relacjach z
                nimi,i wiem, że pokoleniowo różnimi się w ocenach dobra i zła. Wybacz mi.
                • Gość: po_godzinach Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 13:00
                  " A dzieci kocham, sama mam problemy w relacjach z
                  nimi"

                  domyslam sie nawet, dlaczego).

                  Może jakieś wnioski z tej tu dyskusji jednak wyciągniesz?
                  • Gość: Anna Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.aw / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 13:21
                    Czy nie przeraża cię fakt,że młodzi ludzie wolą doświadczać skutków,czasem
                    bardzo boleśnie,własnej arogancji życiowej niż pochylić się nad doświadczeniami
                    innych i wyciąganiem wniosków?Nie uogólniam, bo z rozmów wynika,że nie wszyscy
                    chcą być mądrzy po szkodzie.Jeśli chodzi o domysły- te też nie zawsze okazują
                    się słuszne.Miejmy wszyscy nadzieję, że takie rozmowy służą dobrej sprawie.
                    Pozdrawiam.
                    • po_godzinach Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko 13.03.05, 13:27
                      To nieistotne, czy mnie to przeraża. Każdy musi swoje życie przeżyc sam - bo
                      nie da się życ za nikogo). Tak było i ze mną i z tobą. Tak jest z każdym.
                      Człowiek nie nauczy sie niczego na cudzych błedach, nie da rady.

                      A jeśli chodzi o relacje rodziców z dziecmi, to budują sie one od urodzenia. I -
                      przykro mi - ale pozniejsze rodzicielskie pretensje, że nie radzą sobie z
                      własnymi dziecmi, zwykle powinni kierować w swoją stronę - kto bowiem te dzieci
                      wychował, jak nie rodzice właśnie? Łatwiej jest, oczywiscie, mówić, że to wina
                      dzieci, ale ja się z tym ne zgadzam.

                      Nigdy tez nie jest za poźno dla nikogo na nauke),
                      Powodzenia)).
                      • Gość: ewa Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.05, 13:57
                        Przestań się "czepiać" Anny.
                        Z twoich wypowiedzi wynika, że jesteś li tylko teoretykiem (teoretyczką?) - i
                        to bardzo zarozumiałym - z marnym wyobrażeniem o dzisiajszych młodych ludziach
                        i o tym, do czego są zdolni... Gwałtownie potrzeba ci trochę pokory...
                        • Gość: po_godzinach Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 14:00
                          Przeciwnie, jestem jak najbardziej praktyczka - i w sensie rodzicielskim, i
                          zawodowym, i towarzyskim).

                          Ja sie nie czepiam, zle zrozumialas.
                        • Gość: Agent Towarzyski Krucjata na rzecz obrony opinii: po_godzinach IP: *.echostar.pl 17.03.05, 19:17
                          Muszę stanąć w obronie wypowiedzi po_godzinach.) Zgadzam się z opinią, że to właśnie rodzice są odpowiedzialni za rozwój emocjonalny swojego dziecka i relacje z nim. Jeżeli dopiero, gdy dziecko ma 22 lata rodzice stwierdzają, że stracili z nim kontakt to coś tu jest nie tak. Moim zdaniem nad utrzymaniem dobrych relacji trzeba pracować permanentnie. Fakt, że jesteśmy rodziną tu nie wystarczy. Mógłbym podać tu wiele przykładów, które znane są mi z autopsji. Dzieci są zdolne do różnych rzeczy. Doskonale o tym wiem. Sztuka polega jednak na tym, żeby wypracować sobie od samego początku dobre relacje z dzieckiem, znaleźć z nim wspólny język, dzielić się naszym doświadczeniem i wpajać takie wartości, w oparciu o które nasze dziecko będzie podejmowało w przyszłości trafne decyzje. Jeżeli natomiast stwierdzamy nagle, że mamy problem z nawiązaniem kontaktu z dzieckiem (albo raczej dziecko ma problem z nawiązaniem kontaktu z nami) to sugerowałbym poszukać przyczyny w przeszłości, przeanalizować jak nasze stosunki zmieniały na przestrzeni czasu. Istnieje bowiem prawdopodobieństwo, że to nie całokształt naszych stosunków z dzieckiem, ale tylko jakieś pojedyncza ość niezgody sprawiła, że nasze relacje wyglądają tak, a nie inaczej. Następnie znając już przyczynę możemy próbować znaleźć panaceum na nasze problemy.
                          • po_godzinach Re: Krucjata na rzecz obrony opinii: po_godzinach 17.03.05, 23:47
                            Jak zwykle czytasz w moich myślach). Szczęście, że przed połnoca w mojej głowie
                            nie znajduję ich zbyt wielu) - a te, które są okazują się być bardzo łaskawe).

                            Chciałabym jeszcze dodać - żaden człowiek nigdy nie jest niczyją własnością.
                            Traktowanie innego człowieka jako własność dowodzi braku dlań szacunku.
                            Wzajemny szacunek jest podstawą relacji między ludźmi. Również relacji rodzic-
                            dziecko.
                            • Gość: Matka Re: Krucjata na rzecz obrony opinii: po_godzinach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.03.05, 15:45
                              Dziękuuję. Dziecko mi powraca. Pomalutku, ale zawsze to coś. Chyba miałam
                              rację, to jednak ten facet. Rozstali się, strasznie to przeżyła, ale powoli
                              godzi się z tym. To on zerwał. Tearz chce wrócić, ale córka mi powiedziała że
                              do niego nie wróci, gdyż za dużo ją kosztował tez związek. Prezeżyła z nim
                              wiele pięknych chwil, ale nie ufa mu. Ja się cieszę (w duchu) i tłumaczę, że
                              każda miłośc jest pierwsza i w związku najważniejsze jest zaufanie. A ona
                              słucha!!!!!!!!!!
            • sabinka707 Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko 14.03.05, 11:00
              Co tak agresywnie mamusiu? Czy Tobie by sie podobało, gdyby Ci ktoś powiedział -
              ten facet nie dla ciebie, czemu sie z nim zadajesz? Jesteś fleja, posprzataj
              po sobie, nie pij tak często, bo alkohol szkodzi zdrowiu?
              To, ze ktoś mieszka we wspólnym domu, nie znaczy, że nie ma prawa do własnej
              prywatności. Co szkodziłoby matce, gdyby pokój córki uznała za tylko jej
              własny? Co innego z resztą mieszkania: tam jest część wspólna, więc obowiązują
              zasady ważne dla wszystkich - sprzątanie tak często, aby było czysto.
              Najlepszym argumentem na "wychowanie" dorosłego człowieka jest szantaż
              finansowy: jak ci się nie podoba to się wynoś z domu. Ciekawe ile dorosłych
              kobiet niepracujących musi słyszeć takie zdanie, ale od swoich partnerów: ja
              mam pracę, ty siedzisz w domu, jesz za moją kasę, więc siedź cicho i nie
              pyskuj, bo zdechniesz z głodu na ulicy. Tylko wtedy to się nazywa przemoc w
              rodzinie - w stosunku do dorosłych dzieci czegoś takiego nie ma- bo przecież
              dzieci to nasza własność.
              Poza tym dopóki córka się uczy - a się uczy, to na rodzicach ciąży OBOWIĄZEK
              ALIMENTACYJNY więc mimo dorabiania przez córkę matka ma obowiązek zaspokajać
              jej podstawowe potrzeby - niech wynajmie córce kawalerkę, daje jej na jedzenie -
              gdy zapłaci za nią ileśset złotych więcej, może zatęskni za córką pod własnym
              dachem.
              • Gość: tekla Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.05, 17:09
                Z takimi poglądami szybko powinnaś zafundować sobie dziecko, "dziecinko"...
                Jeśli ono przejmie choćby część twoich poglądów, to zniszczy cię tak, jak
                pewnie ty niszczysz swoich najbliższych... Zasługujesz na to...
                Nie pozdrawiam
          • Gość: Anna Re: Przepis jak stracić i skrzywdzić dziecko IP: *.aw / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:44
            przepraszam Cię mamajola, to co napisałam adresowane było do Finki a nie do
            ciebie. Nie umiem tego odwrócić, mogę mieć jedynie nadzieję,że zrozumiesz
            pomyłkę i wybaczysz a dla mnie nauczka; patrz dobrze jak wysyłasz.
      • Gość: olla Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 19:00
        dziewczyna jest U SIEBIE .. to tez jej dom..wyluzuj
        • Gość: skrzat waldek Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 144.92.124.* 11.03.05, 20:03
          Dorosla corka jest "u siebie" ale dom jest wspolny.
          Mieszkanie we wspolnym domu takze nakazuje wspolny podzial obowiazkow. Dorosla
          corka nie dosc ze lekcewazy podstawowe domowe obowiazki to lekcewazy i poniza
          swoja matke. Takie zachowanie bardziej przypomina mi zbuntowana nastolatke, a
          nie dorosla kobiete.
          • Gość: lllo Zapytaj by odpowiedziala sobie czy jest szczesliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 20:46
            jesli tak to ok,
            ale moze powiedz ze widzisz ze jest cos nie tak,

            ona napweno jest myslaca osoba i te pytania zaczna sie w niej rodzic,
            a jesli jej nie bedziesz podawac odpowiedzi tylko delikatnie pytac,
            ze niby tylko tak bo przeciez ja kochasz to napewno, poczuje ze ma od ciebie
            wsparcie,
            tak sobie mysle
            czasem z tym wszystkim jest tak trudno
      • Gość: pepe Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 07:21
        Co za brednie! : ( Litości!
    • Gość: Dorota NIE JESTES TOKSYCZNA LECZ TROSKLIWA MATKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.05, 19:38
      Przede wszystkim zapomnij o tym ze jestes "toksyczna" matka. Nie powtarzaj tych
      bzdur za innymi. Nie jestes zadna toksyczna matka, jestes KOCHAJACA I TROSKLIWA
      matka. Masz absolutne prawo i nawet obowiazek powiedziec jej( ale spokojnie bez
      krzyku i awantur, bo wowczas uszy dziecka sa zamkniete), ze droga po ktorej
      kroczy jest zla i nie zaprowadzi jej nigdzie, tylko przyniesie klopoty i jej i
      calej waszej rodzinie. Nie mozesz udawac ze wszystko jest OK i liczyc na to ze
      samo sie nagle wszystko ulozy. Owszem moze sie ulozyc ale zle. Poki corka jest
      pod twoim dachem masz prawo zadac od niej pewnych zachowan oraz wkladu do
      wspolnego zycia rodzinnego. Ona musi znac twoje wymagania oraz twoja opinie,
      ale powtarzam raz jeszcze usiadz i rozmawiaj z nia bez krzyku i halasu. Powiedz
      jej jak bardzo jest ci bliska, jak ci zalezy na jej przyszlosci, jak sie o nia
      martwisz. Czasami wydaje sie ze dziecko nie slucha, ale wierz mi spokojny i
      rzeczowy ton glosu otwiera uszy. Porozmawiaj z nia na temat seksu, czy uzywa
      protekcji, zaproponuj aby zaprosila chlopaka do was( moze wowczas
      posprzata?).Nie mowie ze w ten sposob akceptujesz go ale moze otworzy sie
      miedzy wami jakas komunikacja? Pozdrawiam
    • Gość: Hubert Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.chello.pl 10.03.05, 20:03
      Warto porozmawiac z corka. Otwarcie, mowiac o swoich emocjach, spostrzezeniach,
      oczekiwaniach, obawach. Ale z akceptacja. Moze Ci sie cos nie podobac i mozesz
      jej o tym powiedziec. Nie musisz byc przeciez w takiej sytuacji toksyczna.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: Matka Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 08:08
        Dzięki za rady, będę próbować (ile to juz razy!). Ale wasze spostrzeżenia
        utwierdziły mnie w tym że dobrze postępuje. A juz myślałam że to ze mną coś nie
        tak.
      • apja Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 11.03.05, 08:10
        Uważam że figurka z porcelany ma rację. Nie warto córce dawać nakazy i zakazy
        zwlaszcza jeśli się buntuje, bo będzie tylko gorzej.
        Nie mów też córce że jeśli u Ciebie mieszka to ma stosować się do twoich zasad
        bo się wtedy wyprowadzi. I będzie na wszystko za późno. Sprawę trzeba zalatwić
        niezwykle delikatnie, podstępem. Może są jakieś instytucje do których można się
        zwrócić w takiej sprawie.
        • figurka_z_porcelany Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 11.03.05, 14:26
          apja napisała:

          > Nie warto córce dawać nakazy i zakazy
          > zwlaszcza jeśli się buntuje, bo będzie tylko gorzej.
          Ale właśnie trzeba egzekwować. Bo skoro córka mieszka u matki i w zasadzie
          jest na jej utrzymaniu to powinna respektować domowe obyczaje. Sztuką jest
          natomiast takie wpojenie tych nakazów, żeby to nie było odebrane jako nakaz....

          > Nie mów też córce że jeśli u Ciebie mieszka to ma stosować się do twoich
          zasad bo się wtedy wyprowadzi.
          To by było jakieś rozwiązanie. Ale perspektywicznie do kitu, bo już nikt by nad
          dziewczyną nie czuwał, nie pilnował tych narkotyków zwłaszcza. Ale spokojnie,
          myślę, że młoda się nie wyprowadzi, pewnie nie za bardzo ma dokąd ani za co. A
          bezkarnie skacze matce po głowie bo wie, że matka nie pokaże jej drzwi...

          >sprawę trzeba zalatwić
          > niezwykle delikatnie, podstępem.
          No właśnie, stąd to winko..... Ale jeśli pomysł nie wypali i córka nie zgodzi
          się na kompromis - pokaż drzwi. Wiem że serce będzie Ci się kroiło, ale masz
          50% szansy że młodej rura zmięknie. Rzecz jednakowoż w tym, że skoro córka ma
          dopiero 22 lata i się uczy, to masz obowiązek ją utrzymywać...
          W rezerwie masz kilka telefonów zaufania, m.in. dla rodziców dzieci
          uzależnionych od narkotyków. Tam znajdziesz fachową pomoc.
          Trzymam kciuki.
          :)))
          • Gość: inna matka Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.03.05, 19:19
            zupełnie jakbym czytała o sobie i mojej córce - nawet wiek się zgadza. Ja
            obserwuję i przyznaję (może to brzydkie) ale grzebię w jej rzeczach, w końcu
            muszę wiedzieć co naprawdę się dzieje. Mam nadzieję, że to spóźniony bunt
            okresu dojrzewania i w końcu zmądrzeje. Ale czuwam, w razie czego wejdę z
            butami i albo-albo.
            • Gość: Marco Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.magma-net.pl 11.03.05, 21:53
              > obserwuję i przyznaję (może to brzydkie) ale grzebię w jej rzeczach, w końcu
              > muszę wiedzieć co naprawdę się dzieje.

              Bogowie! Co to znaczy MUSZĘ wiedzieć?!?!? Jakby co, to rozpalonym żelazem wyciągać będziesz wiedzę???
              A czy zdajesz sobie sprawę, że jak to (poważne naruszanie prywatności dorosłej osoby!) wyjdzie na jaw to nigdy nie odzyskasz zaufania swojego dziecka. Czy na prawdę nie możesz pojąć jak swoje DZIECKO w ten sposób krzywdzisz? A robisz to tylko dla zaspokojenia SWOJEJ potrzeby kontrolowania. Ona jest dorosła, Twoja rola się skończyła. No ale jeżeli uważasz, że policyjna metody zastąpią miłość i wychowanie...
            • Gość: pepe Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 07:24
              Mowa o dwudziestoduletnich kobietach!!!
          • hubkulik Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 11.03.05, 21:28
            Co za problem zarzadzic: "W tym domu, w ktorym ja jestem wlascicielem (albo
            place za ten dom) nie ma narkotykow... tego i owego"?
            Kto chce byc mieszkancem tego domu musi przestrzegac ww zasad ustanowionych
            przez wlasciciela. Takie jasne zasady, co jest czym, buduja partnerstwo i
            zdrowe relacje.
            A jezeli wlasciciel nie ustalil takowych zasad, to nie ma co sie obrazac, jak
            lokator-niewlasciciel robi to czy owo co sie wlascicielowi nie podoba.

            Pozdrawiam Hubert
    • po_godzinach Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 11.03.05, 14:38
      Wydaje mi się, że stawianie sprawy wobec własnego dziecka "to jest MOJ dom a ty
      sie musisz podporzadkowac, bo jesz MOJ chleb" jest jakims nieporozumieniem i
      nie sadze, ze moze odniesc oczekiwany skutek.

      Dziewczyna uczy sie, pracuje, ma pewne problemy (kto ich nie ma?. Widac, obie
      kobiety nie umialy zaprzyjaznic sie ze soba na tyle, aby corka szukala oparcia
      w matce.
      Nie da sie nikomu pomoc (wlacznie z wlasnym dzieckiem) wbrew jego woli. 22-
      letnia corka jest jak najbardziej dorosla kobieta i musi wziac odpowiedzialnosc
      za to, co robi. Musi tez popelnic wszystkie bledy, jakie ma do poelnienia.
      Matka moze tylko z daleka, z duzym wyczuciem i dyskrecja czuwac, aby te bledy
      nie byly nieodwracalne.
      Osobiscie nie wierze w zadne nakazy i zakazy.
      • Gość: varia Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.05, 20:05
        zgadzam się w stu procentach. Jestem troche starsza od Twojej córki i mój bunt wyglądał trochę inaczej(i buntowałam się wcześniej;)i wiem, że gdybu nie zimna krew mojej mamy (i babci) byłoby ciężko. Chyba każdy człowiek powinien przejśc etap samookreślenia, wypróbować na sobie co złe, a co dobre. To ze ktoś mówi, że parzy nie wystarczy. Trzeba to poczuć, żeby zrozumieć jak to jest. Wtedy rodzi się chyba odpowiedzialność za siebie i innych. Odzielenie: tu jestem ja, tu jestescie wy, ale musimy sie dogadac tak zeby wszystkim bylo dobrze. I faktycznie śmieszna czasem ta "młoda samodzielnośc" (bo jaka to samodzielność mieszkanie u mamy etc.) ale bardzo wazna kształtuje człowieka na przyszłość. A ze balagan w JEJ pokoju? Zamknij drzwi i tyle (chyba ze balagan "wypelza"). Ona się uczy. pracuje czyli zalezy jej na przyszlosci i jest zaradna i nieobojetna wobec zycia. I to juz jest dobrze. Sama zmadrzeje tylko musisz przy niej byc. Nie zakazywac i nakazywac, a byc. Bo jak wasz kontakt przejdzie teraz w forme wydawania polecen to niepredko sie to zmieni. Dla Ciebie to tez niezla lekcja postepowania z corka ktora jest dorosla:] Pozdrawiam i 3mam kciuki. p.s. a jesli chodzi o tego faceta to fajny seks to nie wszystko i moze ona tez to dostrzeze? a moze nie jest do konca tak jak ty to postrzegasz?
    • Gość: skrzat waldek Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 144.92.124.* 11.03.05, 20:34
      Mam mlodsza siostre ktora co prawda jako nastolatka, ale tez przechodzila przez
      podobne "ekscesy". Przez dluzszy czas nasza zmartwiona (czasami przerazona)
      matka probowala nawiazac z nia szczery partnerski kontakt, ale sie nie dalo.
      Zaczely sie u niej nocne eskapady ze "znajomymi" po miescie, przypalanie trawki
      w zagraconym pokoju ze znajomymi itd. Nas (rodzenstwo) traktowala z ogromna doza
      arogancji i pretensji a matke jako wroga. Pamietam przerazenie i bezradnosc
      mojej matki. Okres ten trwal okolo dwoch lat...i jakos sam minal. Teraz (po
      okolo pieciu latach) wszyscy sie z tego smiejemy i sama ona przyznaje ze byla w
      stosunku do nas "okropna". A co do popalania trawki to uwazam ze nie nalezy
      "zabraniac" bo na pewno taki zakaz bedzie mial odwrotny efekt. Mozna tylko
      zabronic palenia w domu. Pozdrowiania i powodzenia.
    • Gość: meravigliso Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.03.05, 21:52
      Jest dorosła.Spakuj jej ciuchy w walizki wystaw przed drzwi i niech spada.
    • Gość: zgred Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:15
      Kobieto, jak podsłuchujesz takie rozmowy córki, to się zastanów co robisz.
      Możesz popsuć sobie stosunki z nią na resztę życia.
      • Gość: też matka Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:34
        przeczytalam wszystkie listy i wkazdym z nich jest po trosze racji,ale w
        takiej sytuacji musisz kierowac sie rozumem i sercem wlasnym ,nie wszystkie
        dzieci są jednakowe i dadza sie skarcic ,naprowadzić ,pokierować,sa też rogate,
        z ktorymi nic nie zrobisz.Mam przykre doswiadczenia mam dwóch synow starszy ma
        23 lata i jak obserwuje jego rówiesnikow to prawie wszyscy sa tacy sami.ale u
        nas w domu musiało byc tak jak chciał PAN Domu-czyli TATA jak nie to walizeczki
        i na bruk.Ta forma do niczego nie doprowadzi-może tylko zniszczyc do tego
        stopnia,że w tej chwili to obcy ludzie dla siebie,a takich spraw nie zapomnia
        sie tak szybko,nie wiem czy zniosę tą atmosferę,ale prędzej sie wykończę zanim
        doczekam sie że usiądą razem i będą rozmawiac jak ludzie.Uważaj na każde słowo
        i gest ,bo jeśli stracisz dziecko,to nidgy nie zaznasz spokoju tak jak ja-
        pozdrawiam zrozpaczona matka
    • Gość: Gunia Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 213.25.157.* 11.03.05, 22:36
      Zadałam sobie trud i dokładnie przeczytałam wszystkie posty.I oto moja
      refleksja:wiele rad jest naprawde cennych.Ale błagam nie wciskajcie nikomu kitu
      i wielkiej przyjaźni matki i córki.To mit do znudzenia powielany i nie wiadomo
      czemu służący.Może i są na świecie takie przypadki,ale z pewnością można ich
      policzyc na palcach jednej ręki.Prawda jest taka,że najczęściej matki córek
      właśnie są toksyczne,jak to trafnie określiła autorka tematu.Z pewnością robią
      to w dobrej wierze i ze strachu o swoje ''pociechy''.W praktyce wygląda to
      tak,że córki tylko wtedy są''kochane'' i akceptowane,gdy ani jednym słowem nie
      próbują się przeciwstawić swoim wszechwiedzącym mamusiom.Najlepiej
      więc gdyby były to bezrozumne lalki,dające się bez sprzeciwu całe życie
      prowadzić za rączkę,chodzić jak po sznurku i być na każde skinienie.A niech
      tylko która spróbuje miec swoje zdanie,inne niz mamusia, wtedy dopiero usłyszy
      swoje.Jak czytam o zwierzaniu się i o jakieś pomocy to po prostu mi
      słabo.Przeciez mamusia do końca życia nie przepusci żadnej okazji,żeby znowu
      nie wytknąć błędów młodości.Bo to ona niby zawsze była taka nieskazitelna?
      Oczywiście,że tak,już nawet jako dziecko.
      I jeszcze jedno.Zeby komuś pomóc,to ten ktoś najpierw musi sam tego chcieć.bo
      na siłę i tak nic z tego nie będzie.
      Zdaję sobie sprawę że naraziłam się wielu z was,ale po prostu tak myślę,a do
      takiego myślenia przyczyniły się moje własne doświadczenia.I naprawdę ,choć
      lata minęły takich ludzi już zawsze traktuje się z ogromną rezerwą.
      POzdrawiam!!!!
      • Gość: po_godzinach Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:50
        Nie marazilas sie)
        Popełniasz tylko typowy blad: doswiadczenia swoich i waskiego kregu znajomych
        uogolniasz i przenosisz na szerszy grunt. Jest bowiem i tak, i tak, Sa i
        toksyczne matki, i matki zaprzyjaznione z corkami, inna rzecz, ze chyba
        faktycznie jest ich mniej.
        Podział bowiem nie przebiega miedzy "mlodymi" i "starymi", tylko
        miedzy "madrymi" i "glupimi" - na przyklad)
      • monikate Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 12.03.05, 00:11
        Gunia,
        ja tak miałam z matką, jak Ty. Postanowiłam, że swoje dzieci wychowam inaczej.
        Odpukać, lecz jesteśmy z córką bardzo zaprzyjaźnione. Ona sama nie raz
        stwierdziła, iż w gronie jej koleżanek takie zjawisko rzadko występuje.
      • Gość: zbign Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 22:42
        Z przyjemnością przeczytałem Twój post i jeśli Matka chce prawidłowo zareagować
        na inklinację córki,tu właśnie, w Twej wypowiedzi, znajdzie rozwiązanie, bo
        zródło nieporozumień z dziećmi tkwi najczęściej w nas samych.W zależności od
        temperamentu, bardzo często ten fakt jest przez nas - dorosłych - najchętniej
        nie zauważany.
        Pozdrawiam!
      • Gość: do Guni Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 12:01
        To pseudopsychologiczny bełkot i tyle
      • Gość: gnago powiesz ,nie pchaj palca w ogień IP: *.comp.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 20:59
        POwiesz jednemu nie pchaj palca w ogień bo się poparzysz, to wsadzi w ogień zadek , inny posłucha i zrozumie.
        Bałagan nieistotny jej pokój jej sprawa.Rozmowa, mądra rzecz. Nie poprawi się podłożyć kanapkę z dużą ilością masła, zjełczeje to posprząta albo okaże hard ducha -powód do dumy , raczej nie bo chyba na gandzi nie skończyło się.
    • Gość: dorota II Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 213.25.11.* 11.03.05, 22:45
      Na totalny śmietnik bym się zgodziła, na picie już nie, A NA NARKOTYKI NA PEWNO
      NIE.
      Nie wtrącaj się bo ja stracisz, te rady to głupota, czy powiedziałabyś swojemu
      partnerowi pal sobie pal trawkę, z pewnością stworzymy razem szczęśliwy
      związek, szczęśliwa rodzinę. Takie podejście to start w g.wno. Tak uważam.
      Miałam 22 lata, to wiek, w którym rozumie się obowiazujące w świecie zasady.
      Jeśli jest się zmuszonym, to się je akceptuje, jeśli nie trzeba to część się
      olewa i dobrze życiem bawi, jak alkoholik - Mareczek lat 38, synek matki
      nauczycielki. Matka wie, że jest stracony. A może kiedyś by się udało. A tak to
      mam pacjenta Mareczka na dyżurze pod swoją opieką, widzi obecnie różne rzeczy,
      na ogół są to nieprzyjemne zwidy, z tych zagrażających. Oni tak mają. Mamusiu
      rób jak chcesz. Ja bym nie pozwoliła ani pić, ani ćpać.
    • Gość: oregano1 Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 23:08
      Z tego co przedstawiłas wynika , ze od dawna nie dogadujecie sie z córką. moze
      do tej pory w.g Ciebie nie było zadnych problemów ,tzn. nie
      miała "prawdziwego " chłopaka. nie uprawiała seksu, albo nic o tym nie
      wiedziałas(bo tak naprawde nie posadzałaś ja o to). nie było powodu do
      paniki.Córka jest dorosła kobietką ma prawo do własnego życia, to że zachowuje
      sie tak(nie sprzata, ppopala i pije alkohol)to znaczy ze cos b. moćno przeżywa.
      Po prostu potrzebuje pomocy, stań na wysokosci zadania- jestes jej matka- i za
      wszelka cenę znajdz płaszczyzne porozumienia, nie pouczaj tylko poradz , a
      najważniejsze porozmawiaj z nia. bałagan w jej pokoju posprzataj podkreslając,
      ze widzisz że ona ma co innego na głowie, zbytnio nie wypytuj , zechce to sama
      Ci wszystko opowie, tylko spraw ,aby miała w Tobie opoke( chyba że przegapiłas
      ten moment i jet juz za pozno.z dziecmi trzeba duzo, dużo rozmawiac nie z
      pozycji władzy rodzicielskiej. tylko jak z bliskim partnerem.)
      • Gość: Ula Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.03.05, 08:34
        Popieram! Prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie...
    • Gość: m Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.pl / 213.155.191.* 11.03.05, 23:48
      nei wiem na czym Ci bardziej zalezy na tym by nie paliła,nic nie brała, nie
      piła? (swoją drogą to robi wiele ludzi, a rodzice nic o tym nie wiedzą,Ty
      chociaz wiesz) czy na tym by był porządek..
      Chcesz porządku? Moze niech zaprasza tego chłopaka często do siebie? Moze
      zaczne sie wstydzic? I zacznie sprzątać?
      Jeżeli nie chcesz by ten chłopak przychodził do Was do domu, a Twoja córka z
      nim jest i chce z nim byc, to ZAPOMNIJ o jakimkolwiek dobrym kontakcie z nią!
      Gdyby moja matka tak postąpiła, byłabym wściekła i przeciwna wszystkiemu
      • Gość: Ula Nie jestes toksyczna matka!! Poprosu sie marwisz.. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.03.05, 08:26
        Smiesznie...teraz jak czytam o Twoich problemach, to wiedze przed soboa to co
        ja robilam kilka lat temu, bedac w Twojej corki wieku...i moja mama tez sie
        wsciekala...(tylo ze ja poprosu nie wraclam na noc...a oni nie wiedzieli co sie
        ze mna dzieje...albo bylam tak pijana, ze ja nie wiedzialam...)
        Mialam dupka-chlopaka, kotry mial dziecko, nie skonczyl nawet liceum, rodzinna
        sytuacjia beznadziejna...a do tego zdradzal...Ale ja go tak "KOCHALAM"!!!
        Pamietam, ze w glebi duszy bolalo najbardziej z tego wszystkiego to,
        ze "musialam" z nim byc, bo rodzice go nie lubili. Szczenieca
        przekornosc...albo brak prawdziwego czasu aby posluchac siebie...

        Teraz jak na to spogladam, to wiem ze moja mama zrobila najlepsza rzecz w
        swiecie, ktora ja w razie podobnej sytuacji skopiuje: ktoregos dnia wieczorem w
        kuchni usiadla i powiedziala ze musi ze mna pogadac...(ja juz wystawilam szpony
        myslac ze da mi wyklad moralno-rodzinno-obowiazkowy, ale...) Moja mama zaczela
        mowic o swoich problemach...potem powiedziala: wiesz, jak na Ciebie patrze to
        marze o tym zeby, byc taka mloda i odkrywac swiat... uczyc sie ludzi. Ciesze
        sie, ze jestes taka zaradna. Jestes na studiach. Zarabiasz na swoje potrzeby
        (tez pracowalam). Pniesz sie do celu, a oprocz tego poznajesz swiat!! Wiem ze
        jestes zakochana i to jest piekne!!! Jezeli nie wyjdzie Ci z tym chlopcem, to
        npewno bedzie jeszcze nie jeden, ale jezeli zdecydujesz sie na TEGO, to wiedz,
        ze i ja i tata 100% to zaakceptujemy. Jezeli chcesz byc z nim do konca zycia i
        wiesz ze to jest ktos kto docenia Twoja NIESAMOWITA osobe, cialo, poglady,
        marzenia, i w srodku i na zewnatrz, to my do tego sie dokladamy....
        Ot tak, przez poczotkowa rozmowe o jej problemach zaczelam sluchac. Jak juz
        sluchalam, nalala mi odwagi. Jak bylam odwazna, zaczelam sluchac czego JA CHCE
        OD MEZCZYZNY!!! i jaki on ma byc DLA MNIE!!!...

        2 tygodnie pozniej zerwalam zwiazek, bo wiedzac ze moja rodzina zaakceptuje
        moje "dorosle" decyzje, moglam skacetrowac sie na tym, kim moj chlopak naprawde
        jest: NIKIM!

        Zycze sily, bo "dorosle" dzieci to cieeeezka sprawa...
        • wierzba_b Re: Nie jestes toksyczna matka!! Poprosu sie marw 14.03.05, 00:57
          Gość portalu: Ula napisał(a):
          > Teraz jak na to spogladam, to wiem ze moja mama zrobila najlepsza rzecz w
          > swiecie, ktora ja w razie podobnej sytuacji skopiuje: ktoregos dnia wieczorem
          w
          >
          > kuchni usiadla i powiedziala ze musi ze mna pogadac...(ja juz wystawilam
          szpony
          > myslac ze da mi wyklad moralno-rodzinno-obowiazkowy, ale...) Moja mama
          zaczela
          > mowic o swoich problemach...potem powiedziala: wiesz, jak na Ciebie patrze to
          > marze o tym zeby, byc taka mloda i odkrywac swiat... uczyc sie ludzi. Ciesze
          > sie, ze jestes taka zaradna. Jestes na studiach. Zarabiasz na swoje potrzeby
          > (tez pracowalam). Pniesz sie do celu, a oprocz tego poznajesz swiat!! Wiem ze
          > jestes zakochana i to jest piekne!!! Jezeli nie wyjdzie Ci z tym chlopcem, to
          > npewno bedzie jeszcze nie jeden, ale jezeli zdecydujesz sie na TEGO, to
          wiedz,
          > ze i ja i tata 100% to zaakceptujemy. Jezeli chcesz byc z nim do konca zycia
          i
          > wiesz ze to jest ktos kto docenia Twoja NIESAMOWITA osobe, cialo, poglady,
          > marzenia, i w srodku i na zewnatrz, to my do tego sie dokladamy....
          > Ot tak, przez poczotkowa rozmowe o jej problemach zaczelam sluchac. Jak juz
          > sluchalam, nalala mi odwagi. Jak bylam odwazna, zaczelam sluchac czego JA
          CHCE
          > OD MEZCZYZNY!!! i jaki on ma byc DLA MNIE!!!...
          >
          > 2 tygodnie pozniej zerwalam zwiazek, bo wiedzac ze moja rodzina zaakceptuje
          > moje "dorosle" decyzje, moglam skacetrowac sie na tym, kim moj chlopak
          > naprawde jest: NIKIM!

          Ula: ja to sobie wydrukuję, w ramki oprawię i do szuflady schowam. Za jakieś
          20, 25 lat będzie jak znalazł... Pozdrowienia dla Ciebie i Mamy, jest bardzo
          mądrą kobietą.
        • Gość: Ika Re: Nie jestes toksyczna matka!! Poprosu sie marw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 10:03
          Już widzę, że nie jestem jedyną osobą (matką), która potraktuje twoją opowieśc
          jak elementarz.
    • zzira Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 12.03.05, 08:19
      To jest twoje dziecko, twoja rodzina, walcz o nią.

      >Niby robi to pokryjomu, ale ślady zostawia na wierzchu.

      Byc może jest to wołanie o pomoc? Może córka zabrnęła za daleko i nie wie jak
      sie z tego wyrwać. A być może jest juz tak uzależniona, że nie kontroluje tego
      co robi.

      Poszukaj specjalisty od uzależnień, on ci doradzi co zrobić?
      A póki tego nie zrobisz otocz dziecko prawdzową szczerą miłością. I pamiętaj
      nie zrobisz rewolucji, mozesz robić tylko malutkie korczki dzień po dniu.
    • Gość: milka Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.05, 08:32
      Skąd ja to znam. Jako 22 letnia dziewczyna przeżyłam podobną historię. Poznałam
      mężczyznę, zakochałam się na zabój. Zaczęłam więcej czasu spędzać poza domem,
      jednak mój wybraniec nie przypadł mamie do gustu. W czasie trwania tegoz
      związku usłyszałam od ukochanej mamy" "traktujesz dom jak hotel". A gdy
      przestało nam się układać - związek był trudny, i zaczęłam się martwić, chodzić
      jak struta, usłyszałam od niej: "Popatrz na siebie, jak żałośnie wyglądasz."
      Wychowywana byłam krótko i nauczona byłam, aby nie pozwalać sobie na słabostki
      i głupie związki z nieodpowiedzialnymi mężczyznami. Związek się rozpadł, ja
      sobiwe wszystko inaczej poukładałam, ale jakoś nie mogę tego zapomnieć, jak
      wtedy mama skomentowała to, co przeżywam i do tego w taki sposób. Uniesienia
      młodości są bardzo silne i postaraj się córkę po prostu zrozumieć. A sprawy
      łożkowe też są ważne, szczeglnie w tym wieku. Daj córce żyć. A bałagan - minie,
      zresztą jeśli dotyczy tylko jej pokoju - nie ingeruj w to. Ja się nasłuchałam
      od mojego taty- "ależ masz bałagan u siebie, po`sprzątaj to natychmiast. A tak
      naprawdę na łożku leżały 2 swetry. Trzeba odpuścić i mądrze towarzyszyć, to nie
      twoje życie, lecz córki.
    • Gość: bagarmosen Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 09:07
      DLA JEJ DOBRA ODSTAW JA OD PIERSI!!!!!!!!!!czuje się dorosla ,więc
      nich odpowiedzialność za siebie weżmie za siebie , a ty patrz !!! DŁUGO
      TO NIE POTRWA
    • Gość: córka_25 Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.03.05, 09:30
      problem jest znacznie szerszy.
      ja mam bardzo złe relacje z moją mamą, ponieważ dla niej "zawsze"
      najistotniejszy był i jest porządek.
      nic innego. zadne rozmowy nigdy nie były zakończone w inny sposób niż stanowcze
      egzekwowanie porządku.
      uważam, że własne dzieci należy traktować z szacunkiem, starać się zauważać ich
      problemy i rozpoczynać rozmowy wyjaśniająco-pomocnicze.
      Moja mama nigdy tego nie potrafiła, ale zawsze potrafiła o każdej porze dnia i
      nocy (!) zrobić awanturę o porządek.
      nie tędy droga.
      studentka 22-letnia nadal jest dzieckiem w pewnych kwestiach, chociaż dorosła w
      innych. trzeba być wyrozumiałym, może przypomnieć sobie, jak to było te 20 lat
      temu? każda matka zawsze martwi się o swoją córkę. jest to naturalne. może
      proszę zapytać swoją mamę, jak to było. ona patrzy na wszystko z większej
      perspektywy, może coś doradzi?? Babcia powinna wzbudzić mniej buntu niż mama.
      i na pewno nie da się odbudować relacji z własną córką w ciągu jednej rozmowy.
      to są lata ciężkiej pracy.
      a teraz niestety takie są owoce.
      życzę mimo wszystko powodzenia.
      ROZMAWIAĆ ROZMAWIAĆ ROZMAWIAĆ szczerze i o wszystkim, Pani też ma kłopoty,
      córka chętnie wysłucha i być może chętniej podzieli się swoimi problemami.
      proszę ją spytać o radę! poczuje się ważna i doceniana!
      trzeba jej dać czas i poświęcić czas!
      a może łatwiej będzie jej porozmawiać z ojcem? proszę spróbować wciągnąć w to i
      jego.
      Pozdrawiam!
    • karolina.konarska Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo 12.03.05, 12:02
      nie jestes toksyczna matka. nie mozna byc toksycznym rodzicem pod wplywem
      prowokacji dziecka!
      To troska polaczona z bezradnoscia, ot co.
      Toksyczny rodzic, to np. taki, ktory maltretuje psychicznie dziecko (nawet juz
      dorosle) przez 30 lat, a potem nagle zapada na zdrowiu i juz niczego nie
      pamieta, jest taki biedny, przeciez nic zlego nie zrobil.

      Przede wszystkim, prosze spojrz na mocne strony swoje, Jej i Wasze wspolne.
      Bedzie dobrze!
    • Gość: m druga strona medalu:) IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 12.03.05, 13:04
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=21524856
      :)
    • Gość: Julia Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: 217.149.242.* 12.03.05, 13:47
      To co wynika z twojego opisu nie wygląda najlepiej widać, że córka wpadła w złe
      towarzystwo i pewnie sama jest w jakimś toksycznym zwiazku do tego narkotyki.
      Musisz zareagować bo może się zdarzyć, że stracisz córkę a ona sobie zmarnuje
      sobie życie. Jednak nie wiadomo jaka metoda jest najlepsza czy kłótnia czy
      spokojna rozmowa. Znasz swoją córkę i wiesz jak zachowywała się wcześniej jeśli
      w porzadku to jest wina chłopaka. Musisz zadbać aby nie siegała po trawkę itp
      tłumacz jej jak tylko potrafisz, jak nie zrozumie to poszukaj specjalisty i
      poradź się co masz zrobić. Myślę, że teraz nie rozstanie się z chłopakiem bo
      nie widzi, że on ja wykorzystuje jak sama to zrozumie to lub on ja rzuci to
      przyzna ci rację. Oby wyciągnęła z tego jakąś lekcję na przyszłość i nie
      popadła w większe kłopoty. Myslę że powinnaś ostro reagować i śledzić wszystko
      co ona robi mieć cztery pary oczu oczywiście bedzie się buntować ale chyba nie
      masz wyjścia. Myslę,że chyba ta sytuacja ma podłoże rodzinne brak ojca?
      niepełna rodzina? W każdym razie pozdrawiam i życzę powodzenia Tobie i Córce.
    • Gość: koles Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.cm-upc.chello.se 12.03.05, 13:57
      Aha. Jezeli jest dobry 'jedynie'w lozku to jest dla niej w sam raz. Przecierz
      kobiety sa ogolnie przekonane, ze ten ktory je po tylku klepie jest o niebo
      lepszy niz ten ktory sie o nie troszczy. Samie sobie pieklo sciagacie i
      zrzucacie na facetow.
    • Gość: Hugo Re: Matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 15:48
      Szkoda, że nie możemy poczytać - jak Twoja córka to wszystko odbiera. Wartałoby
      zobaczyć Jej oczyma jak to wygląda u Was. Racja zawsze leży po środku. Myślę,
      że skoro teraz nie masz z Nią kontaktu, to znaczy, że błąd popełniłaś znacznie
      wcześniej, a teraz tylko nadal go powielasz. Jesteś na etapie, w którym Ona
      przyjmuję postawę obronną w momencie jak Ty tylko zamierzasz otworzyć usta.
      Dlatego moim zdaniem to Ty potrzebujesz pomocy, wskazówek psychologa - jak to
      zmienić, żeby się do Niej zbliżyć. To wbrew temu, co piszą inni wcale nie jest
      takie proste!
    • Gość: karelia Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 16:22
      akurat nie widzę problemu w tym, że pali papierosy i pije alkohol
      tu się zachowujesz jakby ona była w średniej szkole a ma 22 lata
      z rozmów z koleżankami wiem że dla mnóstwa matek porządek w pokoju to sprawa nr
      1
      kobiety, pogięło was? czy porządek lub bałagan w pokoju określa jakim kto jest
      człowiekiem?
      tak więc moim zdaniem ani alkohol ani papierosy ani bałagan nie są problemem
      i nie wiem dlaczego miałaby rozmawiać z tobą o chłopaku - pamiętaj, nie jesteś
      jej przyjaciółką tylko matką
      i przyjaciółkami nie będziecie - wiesz dlaczego? bo w przyjaźni obowiązuje
      równość
    • Gość: Volski Re: Nie chcę być toksyczna matka, ale córka prowo IP: *.chartertn.net 12.03.05, 16:25
      Przeczytalem cala dyskusje i jestem zaskoczony wysokim jej poziomem! Tylko jeden
      Koles tutaj potrul. Normalnie na dyskusjach GW jest duzo trutni.
      Gratuluje wszystkim dyskutantom!
Pełna wersja