podróże samolotem

IP: *.farmacja.amg.gda.pl 20.03.05, 12:19
Wróciłam wczoraj z pierwszej podróży samolotowej. Podróż pełna strachu, że
coś się wydarzy..:) Co sprawia , że niektórzy tak boją się latania? Nie mogę
sobie wyobrazić podróży służbowych 3 - 4 razy w tygodniu... Czy traktuje się
wówczas zwyczajnie jak podróż autobusem ? Jak często latacie? Czy zdarzyły
się Wam momenty strachu?
    • Gość: ania Re: podróże samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 16:06
      Myślę,że to w wyniku oglądania filmów typu "Port Lotniczy '77" i innych. I
      później wyobraźnia pracuje. Zupełnie się tym nie przejmuj,bo filmy te
      przedstawiają sytuację w sposób oderwany od rzeczywistości - przedstawiają
      sytuacje, które w realnym świecie nie mogłyby się po prostu wydarzyć (np.
      przelot przez huragan, pasażer czy stewardessa sprowadzający samolot na ziemię).
      Swoje zrobiły też 11 września i relacje z miejsc katastrof pokazywane w TV.
      Samolot to najbezpieczniejszy środek transportu. Katastrofa lotnicza wg
      rachunku prawdopodobieństwa zdarza się raz na 3 mln startów - dla porównania -
      włamanie do mieszkania 1:120, śmiwrć w wypadku samochodowym 1:150, kolejowym
      1:10000. I przeważnie staje się to momentalnie, nim człowiek zdąży się
      zorientować, ze ginie. Bardzo rzadko maszyna leci z awarią kilkadziesiąt minut
      (jak ta, co się rozbiła w Lesie Kabackim w '87). Zanim wystartuje - przechodzi
      obowiązkowe kontrole techniczne. Jeżeli coś nie gra, po prostu nie dostaje
      zgody na start.
      Co powoduje taki strach przed lataniem? Jak już pisałam - filmy, relacje w TV.
      Także to, że samolot to zamknięte pudełko, z którego po prostu nie można ot tak
      sobie wyjść.Każdy start to także "mały szok" dla organizmu (przeciążenia,zmiany
      ciśnienia, objawiające się charakterystyczną "mgłą w uszach"). Dochodzi też
      strach przed turbulencjami, klaustrofobia, aerofobia, lęk wysokości.
      Mam dla Ciebie proste rady - weź do samolotu ciekawą książkę, pooglądaj film,
      jak puszczają, pooglądaj widoki za oknem. Jeżeli siedzisz, to miej cały czas
      zapięte pasy - wtedy turbulencje nie są takie groźne. I nie bierz dosłownie
      filmów, o których też pisałam.Poczytaj tez o budowie samolotu.
      Pozdr
      • meerkat1 SURSUM CORDA! W KUBEL MORDA! 20.03.05, 17:24
        (albo w torebke wymiotna!)

        SPOKO, EWKA!

        Duzo niebezpieczniej na polskiej drodze nadziac sie na pal (ostrzegawczy!)
        wystajacy z tylu nieoswietlonej furmanki ktora zdryfowala w nocy na srodek
        jezdni wskutek spiaczki pograzonego w alkoholowym stuporze furmana.

        Latam od 40 tat ([pare lat jako pilot, ale nie cywilny:-)))] i moge powiedziec
        jedno:

        Spocilem sie tylko raz w zyciu ( na strach nie bylo czasu) jak mi sie podwozie
        zablokowalo i nie chcialo wyjsc, a ja juz "na oparach" podchodzilem.

        [ USPOKAJAM: w lotnictwie pasazerskim nie moze cos takiego zdarzyc , bo laduje
        sie z minimum 10% rezerwy w zbiornikach (nawet po lotach transpacyficznych)!]

        Raz tez zastanawialem sie, czy nie napisac krotkiego listu pozegnalnego do zony.

        Bylo to jakies 15 lat temu.

        Wracalem United z Frankfurtu do Waszyngtonu, ale oczywiscie do F. musialem
        doleciec z W-wy gdzie odwiedzalem przyjaciol.

        "LOT" nie kupil jeszcze wowczas od Boeinga 737-400, wiec mialem watpliwa
        przyjemnosc leciec do F. Starym Tupolevem 154!

        Lot przeszedl jako tako, tyle tylko, ze juz w koncowej fazie, tuz przed
        wypuszczeniem podwozia, zaczelo cos najpierw strasznie wyc, a potem skrypiec
        (tarcie metalu o metal) kiedy pilot zaczal wysuwac klapy.

        Anonsu zadnego nie bylo, ale sama boczna sila G pouczyla mnie , ze pilot robi
        ostry skret i zaczyna sie z powrotem wspinac ( najwidoczniej kontrola we F.
        odeslala go na dodatowe rondo po zameldowaniu problemu) Wtedy probowal WCIAGNAC
        klapy, i nagle cos (jakby serwomotory) zaczelo wyc i skrzypiec jednoczesnie!

        Samolot lecial w chmurach i pilot najwidoczniej kombinowal co dalej, bo zrobil
        JESZCZE jedno okrazenie ( i to o sporym promieniu) i klapy sie cofnely (ale
        tylko czesciowo). Nie wiedzialem jak sie Tupolevem lata, wiec nie bylem pewien,
        czy przy stosunkowo niewielkiej szybosci troche ekstra powierzchni bylo mu
        potrzebne, czy tez toto sie przymknac po prostu nie chcialo.

        W koncu wyladowal.
        Od tego czasu mam zasade: If no Boeing, I aint going!

        Od latania Aeroflotem - Bog ustrzegl!

        Boeingi Lutfhansy, KLM, United i BA sa bardzo dobrze konserwowane, a piloci
        trzezwi (owszem, gdzie indziej zdarzaja sie nietrzezwi, raz, zdaje sie
        na "Iberii")

        Najbardziej doswiadczeni sa amerykanscy kapitanowie Boeingow 747 i 777, bo:

        1. niemal wszyscy sa po USAF i w powaznych klopotach juz nieraz bywali,

        2.zeby zostac dowodca jumbo-jeta trzeba z 15 lat wylatac na mniejszym sprzecie
        (737, 767) a potem jeszcze ze 3-4 lata co najmniej jako drugi pilot.
        Ci ludzie w razie czego NA PEWNO nie spanikuja!

        Jesli martwi cie ewentualne zagrozenie terrorystyczne, to najdokladniej
        sprawdzenie sa maszyny i bagaz izraelskich linii El-Al, oraz, po 9/11, wielkich
        liniii amerykanskich takich jak United, Northwest, Delta, American,
        Continental.

        Niemcy juz nie sa tak dokladni, a Wlosi i Grecy...:-(((

        P.S. Niektorzy lataja Airbusami i sobie calkiem chwala.

        Relax and take it easy! [ dwie whiskey lub koniaki tez pomagaja :-)]


        • aaki wielokrotnie latałam aeroflotem i nic :-) 20.03.05, 17:54
          bez przesady
          • Gość: michał.jan latałem sporo, ale jako dziecko i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 18:13
            wtedy się nie bałem absolutnie (4-8 klasa podstawówki). To było 4-6 lotów
            rocznie. Potem miałem kilkuletnią przerwę. I raptem w wieku lat 24 stwierdziłem,
            że boję się latać. Sam nie wiem czemu. Nie ma to związku z wydarzeniami z 11
            września czy ogólnie z terroryzmem. Po prostu zaczęło mnie przerażać to, że
            człowiek jest na wysokości 10 tys. metrów, a samolot to tylko maszyna-twór
            człowieka... Ostatni raz leciałem samolotem 5 lat temu i nie było paniki, ale
            nie była to też podróż, która była dla mnie komfortowa. Nie wiem co się ze mną
            stało - po proistu doszła do głosu świadomość, że w przypadku awarii szanse na
            przeżycie są zerowe. Ale czemu dopiero w wieku lat dwudziestu kilku? Pojęcia nie
            mam. A efekt jest taki, że wolę się tłuc 40 godz. autokarem niż polecieć samolotem:)
            • meerkat1 Re: latałem sporo, ale jako dziecko i 20.03.05, 19:58
              Sporo aktorow dostaje raptem , po wielu latach udanej kariery- przerazliwej
              tremy scenicznej.

              Cierpial na nia m. in. sam Laurence Olivier.
              Pamietam, jak opowiadal w amerykanskiej TV, ze przez szereg lat wpadal w panike
              gdy mu inny aktor w oczy spojrzal, a przeciez kontakt wzrokowy jest podstawa
              udanej interkacji scenicznej.

              Doszlo do tego, ze prosil kolegow i kolezanki, zeby mu w oczy nie patrzyli.

              I raptem, juz po 60tce- ZNOWU mu przeszlo!

              Na podobna treme cierpial przez lata - i w konsekwencji nie wystepowal, a
              jedynie nagrywal- najwiekszy chyba pianista drugiej polowy XX wieku,
              Vladimir Horowitz.
              I tez mu nagle przeszlo. :-)))
          • meerkat1 Re: wielokrotnie latałam aeroflotem i nic :-) 20.03.05, 19:51
            ruskie mawiaja:

            AEROFLOTEM LETAT'
            TO KAK TIGRA YEBAT'
            STRASZNO, NO SMIESZNO!
            • Gość: foxie77 Re: wielokrotnie latałam aeroflotem i nic :-) IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 21.03.05, 04:24


              ten ruski wierszyk jest wspanialy

              pozdrawiam
    • Gość: Trocki Re: podróże samolotem IP: *.chomiczowka.waw.pl 20.03.05, 18:40
      Pierwszy raz leciałem samolotem jak miałem jakieś 6 czy siedem lat, więc nie
      pamiętam czy się bałem - chyba byłem za młody:) Teraz latam bardzo często - do
      Stanów do ojca, do Niemiec czy do Anglii (nie podliczając tych lotów w celach
      czysto wycieczkowych) i powiem Ci, że jest to dla mnie już chyba jak podróż
      samochodem:) A nawet nie, bo niektórzy mówią, że samolotem bezpieczniej się
      lata bo w powietrzu jest mniej wypadków niż na drogach..

      Nie bój się, przyzwyczaisz się i po paru razach będzie już dobrze... No chyba,
      że należysz do osób cierpiących na aerofobię - jak ojciec ma wsiąść do samolotu
      to czasem mam wrażenie, że wolałby ten ocean wpław przepłynąć;P
    • Gość: supersonic Re: podróże samolotem IP: *.student.Princeton.EDU 20.03.05, 18:49
      latam bardzo duzo i na szczescie na razie bez zadnych przygod. najwiekszego stracha mialem na pokladzie malutkiego samolotu lecacego z zurychu do stuttgartu, gdy przy podchodzeniu do ladowania (wlasciwie juz nad samym pasem) dostalismy chyba jakis bardzo mocny boczny podmuch wiatru, bo caly samolot sie przecylil na lewa strone i wygladalo to tak, jakbysmy mieli skrzydlem uderzyc o ziemie. na szczescie po ulamku sekundy wszystko wrocilo do normy i wyladowalismy bezpiecznie.

      a jesli chodzi o strach, to naprawde nie wiem jak to dziala, ale czasami jestem zupelnie wyluzowany i zupelnie sie nie boje, a czasem lekki stresik jest. nie mam pojecia od czego to zalezy. zawsze troche mnie denerwuje, gdy samolot nie otrzymuje od razu zgody na ladowanie i krazy nad lotniskiem (ostatnio mialem tak w zeszlym miesiacu na pokladzie lotowskiego boeinga warszawa-newark, gdy nad newarkiem krazylismy przez okolo godzine, a jeszcze na dodatek pani siedzaca obok mnie zaczela odmawiac rozaniec, co mnie jeszcze bardziej zestresowalo:) jednak ogolnie mozna powiedziec, ze wraz z iloscia odbytych lotow stres maleje, zaczyna sie rozpoznawac pewne dzwieki, wibracje, i wie sie, ze sa one najzupelniej normalne. i chyba jest tak (przynajmniej w moim przypadku), ze im wiekszy samolot, tym pewniej sie czuje i to szczegolnie na dlugich trasach (bo np raz lecialem ogromnym airbusem na trasie stuttgart-frankfurt am main i nie czulem sie tak pewnie).
      • hulla Re: podróże samolotem 20.03.05, 18:57
        hmmm, nie powiem aby Wasze opowiadania o przygodach zwiazanych z lataniem
        zachęciły mnie do przelotu...... w przyszłym miesiacu lecę do Turcji, wiec bedę
        wiedziała z autopsji co się czuje w górze:))) Mam nadzieje ze bedę miała tyle
        lądowań co i startów. Pozdrawiam
        • Gość: supersonic Re: podróże samolotem IP: *.student.Princeton.EDU 20.03.05, 19:12
          a jeszcze lepiej wiecej ladowan niz startow;)
      • Gość: ania Re: podróże samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 20:56
        Każdy samolot przylatujący do USA, musi najpierw poczekać i przepuścić samolot
        amerykański. I przez to czasem krąży się nad lotniskiem.
    • Gość: marc Re: podróże samolotem IP: *.ny325.east.verizon.net 20.03.05, 18:57
      nie chcialbym tu ani byc pesymista ani przesadnym optymista ale wedlug mnie
      samolot to po prostu jeden z wielu srodkow komunikacji. Jesli ktos sie boi
      leciec do Londynu to autobus wcale nie ma gorszych notowan niz samolot a i
      wrazenia moim zdaniem sa lepsze niz lotem samolotem. Natomiast jesli komus
      nudne sa dlugie podroze i nie cieszy go zmieniajacy sie krajobraz za oknem -
      samolot jest w sam raz. W sumie na krotkie podroze wole jednak autobus bo
      zawsze mozna poprosic kierowce o zatrzymanie sie a w samolocie niestety nie da
      sie "zaparkowac" na chmurce :))...ale do Ameryki raczej nie widzialoby mi sie
      podrozowanie statkiem...No i jednak zawsze to dreszczyk emocji widziec ziemie z
      gory i przejscie z deszczu na ziemi w slonce i "kosmiczne fale"...
    • Gość: Andrzej Re: podróże samolotem IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 20.03.05, 19:59
      Parę lat temu musiałem służbowo lecieć samolotem. A przedtem obiecywałem sobie
      że w życiu nie wsiądę do samoliotu. Podróż daleka,afrykańska ,z przesiadką w
      Amsterdamie ,ok.10- godzinna więc autobus i pociąg odpadały. O podróży
      widzialem juz od miesiąca. Na samą myśl o locie rece mi potniały,czułem
      zdenerwowanie, itp .Ze strachu kombinowałem aby się od tego obowiązku wymigać.
      Nie udało się .Wybiła godzina "0". Krótko mówiąc. Przełamałem się. I nawet mi
      sie to spodobało. Wtedy paliłem papierosy. I to był największy problem.Tyle
      godzin bez dymka :)))
    • Gość: kaja Re: podróże samolotem IP: *.chello.pl 20.03.05, 20:10
      Łatwiej zginąć w wypadku samochodowym niż samolotowym. Ale według mnie człowiek
      jest stworzony do chodzenia po ziemii nie do latania. ostatecznie nie rodzimy
      się ze skrzydłami ;) Z racji swojej pracy latam często (kilka razy w miesiącu)
      i za każdym razem boję się panicznie :( Do niektórych rzeczy chyba nie można
      się przyzwyczaić :(
      • Gość: BGH Re: podróże samolotem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.05, 20:49
        Przez 36 lat pilotowałem samoloty LOT-u. Latałem w wojsku i Aeroklubie. W sumie
        mój bilans to 19 tysięcy godzin za sterami i 11 milionów przelecianych kilometr
        ów. W@ powietrzu zawsze czułem się bezpiecznie, odwrotnie -na drogach mam
        pietra, czy ktoś mnie rozwali bo uśnie za kółkiem, lub jest na "gazie".
        Przyznam, że miałem kilka przypadków jak się to mówi w lotnictwie: "uciekłem
        grabarzowi spod łopaty!" Ale co to jest na tyle startów i lądowań!
        Przypomnę statystykę: przez rok ginie w katastrofach lotniczych około 1000
        osób na setki milionów pasażerów. A w Polsce rocznie ginie na drogach 5-6ooo
        osób.Zapraszam więc na pokład samolotu-tam jest bezpiecznie!!!
    • Gość: arbik Re: podróże samolotem IP: *.adsl.highway.telekom.at 20.03.05, 20:42
      Cześć, a ja się boję latać samolotem. Nie potrafie się wyluzować, śmiać
      czyczytać. Myślę cały czas co zrobić aby przestać myśleć. Latam często ale
      krótkie trasy do 1.5 godziny, i za każdym razem gdy wsiadam do samolotu czy to
      małego czy dużego jestem potwornie zdenerwowana. Próbowałam się wyluzować
      drinkiem i czymś mocniejszym skutek był odwrotny. Nigdy nie przeżyłam nawet
      zwykłych turbulencji, problemów z lądowaniem czy coś innego. Lubie stąpać po
      ziemi stopami ale niestety szkoda mi czasu na pokonanie trasy samochodem w
      związku z czym latam. Czasami tylko moje dzieci, które nie zdaja sobie sprawy z
      mojego problemu przeżywają podczas lotu jakieś widziane na filmie katastrofy a
      ja w tym momencie robie się zimna. Nie traktuje latania jak podróż autokarem i
      chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję. Uszy do góry jak to mawiają.
      pozdrawiam
    • Gość: EntuzjastkaLatania Re: kocham latać IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.05, 21:25
      Kocham latać!
      Nie ma przyjemniejszej podróży od latania. Kiedy po raz pierwszy wsiadałam do
      samolotu trzy dziesiątki lat temu (wtedy latały u nas tylko
      radzieckie "antki"), miotały mną bardzo mieszane uczucia. Ktoś radził mi zażyć
      przed lotem Aviomarin... Ale to była moja pierwsza, wielka, prawdziwa wyprawa i
      szkoda mi było przeżyć ją tak "połowicznie", więc nie skorzystałam. I Bogu
      dzięki - lot okazał się tak fantastycznym przeżyciem, że od tamtego czasu na
      każdy następny lot cieszę się zawczasu jak dziecko (do dzisiaj...) i wprost nie
      mogę się doczekać następnej podróży.
      Najmilej wspominam lot sprzed bodaj 4 lat, kiedy - na skutek bałaganu w biurze
      podróży - zmuszona byłam lecieć w dość spartańskich warunkach (w pomieszczeniu
      stewardess, na rozkładanym krzesełku, bez gwarancji otrzymania posiłku), ale za
      to z doskonałą widocznością. Rozkoszowałam się widokami tak bardzo, że lot
      minął mi dosłownie jak chwila - przy okazji sprawdziłam, czy na pewno wszystkie
      mijane po drodze Wyspy Greckie leżą nadal "na swoim miejscu" i czy aby na pewno
      moje mapy nie zawierają błędów...
      W ciągu tych lat raz, czy dwa zdarzyło mi się przeżyć jakieś małe (i nieco
      większe) turbulencje, ale nie było najgorzej i nie zmieniło to mojego stosunku
      do latania.
      Nieprzyjemny (bo bardzo niefortunny) był tylko początek jednego lotu z Aten do
      Warszawy, który opóźniał się bezterminowo i opóźniał, a w końcu, po dwóch
      godzinach, doszedł do skutku - bez żadnych wyjaśnień na temat przyczyny
      opóźnienia. Domysłów było bez liku i wszyscy obawiali się o stan techniczny
      maszyny. Potem rozniosła się pogłoska, że uszkodzeniu uległo podwozie i trzeba
      było dokonać naprawy (!), a potem następna, że "nasz" samolot musiał po nas
      dolecieć z kraju... Jak było naprawdę, nie wiem do dziś, ale koniec końców lot
      przebiegł całkiem spokojnie i szczęśliwie, o czym świadczy ten post...

      Ewka, spróbuj myśleć o swoim lataniu jak o "wielkiej frajdzie", a swoją drogą
      zabieraj zawsze ze sobą (tak na wszelki wypadek) jakąś pasjonującą lekturę,
      parę czasopism lub cokolwiek innego, co skutecznie mogłoby odciągnąć Twoją
      uwagę od lotu, gdybyś jednak mimo wszystko nie najlepiej go znosiła.

      Życzę Ci wielu przyjemnych i szczęśliwych lotów.
      • Gość: Madża Re: kocham latać IP: *.core.lanet.net.pl 20.03.05, 21:56
        Jej dzieki wielkie za te slowa:)...Ja za niedlugo wybieram sie do hiszpanii,
        bedzie to moj pierwszy lot i czuje ze mam male ciagoty aerofobiczne:/....tym
        bardziej sie boje bo bede leciec sama i to z berlinskiego lotniska. Zanim tam
        dojade to zdąże już 100 razy pomyslec o najgorszym:/...ale to forum bardzo mi
        pomaga i musze go sobie przeczytac tuz przed podroza i mam nadzieje ze wszystko
        bedzie ok:)...Dzieki i Pozdrawiam:)
    • Gość: juupi ja też kocham latać IP: *.eranet.pl 20.03.05, 23:00
      leciałam samolotem chyba ze sto razy w życiu, i wiecie co? UWIELBIAM TO!
      moment, kiedy samolot rusza pełną mocą po pasie startowym, kiedy wciska mnie w
      fotel przez dobre kilkadziesiąt sekund jest dla mnie rewelacyjny! przeżyłam
      parę razy ostre turbulencje ale kojarzyly mi się raczej z kolejką górską (którą
      zresztą też uwielbiam) niż z katastrofą.
      polecam wszystkim pozytywne nastawienie sie do przeżyć na pokładzie. myślcie o
      tym, jak o przygodzie, jak o spełnieniu odwiecznego marzenia człowieka o
      lataniu...
      • Gość: lara30 Re: ja też kocham latać IP: *.mostostal.gda.pl 21.03.05, 10:42
        właśnie, ten moment startu, gdy samolot pędzi jeszcze po pasie jest chyba
        najfajniejszy; potem już nuda, szczególnie kiedy lecisz w chmurach i nic nie
        widzisz:( turbulencje natomiast kojarzą mi się raczej z jazdą po bruku, ale
        może ja jeszcze nie przeżyłam tych najsilniejszych. latanie to frajda i tyle:)
    • Gość: Drzoni Brawo Re: podróże samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 23:08
      Latam trochę po Europie i do USA i znam też przeżycia innych ludzi. Dla mnie
      to jest zawsze przygoda i dreszczyk emocji - uwielbiam to, bo.... zawsze mnie
      to fascynowalo.
      Statystyki rzeczywiście przemawiają jednoznacznie za samolotami jako
      najbezpieczniejszym środkiem transportu i to dyskusji nie wymaga, natomiast
      jeżeli ktoś się boi, to wiem z doświadczenia, że już mu tak zostanie. Mniej lub
      bardziej, ale zawsze już latanie będzie dla tej osoby niemiłym wydarzeniem.
      Medycyna i psychologia mówi, że najlepszym środkiem przeciwlękowym w takich
      sytuacjach jest alkohol. Nie od parady jest on na pokładzie każdego samolotu za
      darmo. Warto jest się więc znieczulić.
      • Gość: strach LATAM OD 5-CIU LAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 20:31
        latam od 5-ciu lat tylko na urlop .pierwszy raz byla to ciekawosc poloczona ze
        strachem-nie bylo tak zle.ale z roku na rok jest coraz gorzej.paniczne boje sie
        latac.widok samolotu na plycie lotniska przeraza mnie.nie pomaga alkohol. w
        zeszlym roku zalatwilem sobie tabletki psychotropowe-zazywa sie je w ilosci
        jedna na 8 godz a ja zazylem jednorazowo 3 szt-nic nie pomoglo.robie to tylko
        ze wzgledu na zone,ktora nie wyobraza sobie wakacji nad arktycznym baltykiem-
        zreszta ja tez.az sie boje tegorocznego latania , tym bardziej ze to ja
        wybieram miejsce wypoczynku.jak ja wytrzymam ponad 3 h na cypr?
    • Gość: gosc ciekawe sytuacje IP: *.retsat1.com.pl 20.03.05, 23:26
      hmmm...
      nie jestem pewien czy to bylo to moze ktos zweryfikuje ale przy podejsci do ladowania w atlancie chyba zrzucalismy paliwo siedzialem z tylu i widzialem jak z koncowek skrzydel wylatuje cos jakas ciecz lub gaz.

      a co do latania lubie latac

      aczkolwiek nie polecam ambearow. male to to odbija sie od pasa przy ladowaniu i przey podchodzeniu robi sie w nim strasznie cieplo, czlowiek zastanawia sie czy przypadkiem nie ma pozaru.

      a co do warunkow... hmmm... poleccie sobie zima do szwecji ale nie do sztokcholmu tylko dalej na polnoc :D ostatnio ladowalem w nocy trzeslo niemozewnie a lotnisko w srodku lasu :D to sa przezycia. jakby tego bylo malo to pas krotszy niz normalnie bo lotnicko bylo kiedys wojskowe. wrazenia murowane.

      a tak na serio przezylem juz wiele turbulencji, skretow na malych wysokosciach i mam pewna wiedze na temat katastrof lotniczych. no coz do wiekszoci jakis 98% katastrof doszlo z powodu bledu serwisanta lub zuzycia materialu itp. rzeadko dochodzi z powodu bledu pilota.

      przytoczmy przyklady

      teneryfa - pilot klm zaczal rozpedzac jumbo bez powolenia na start w efekcie zderzyl sie z innym jumbo kolujacym po tym samym pasie.

      usa dc 10 stacil caly plyn hydrauliczny po tym jak rozlecial sie silni. przyczyna byla wielkosci ziarnka piasku. pilot trafil w pas ponad polowa osob przezyla

      usa - samolot zima zostal zle przygotowany do startu (nie zostal spryskany odmrazaczem) skutek samolot zawadzil o most i spadl do potomaku

      itp itd
    • Gość: erx Re: podróże samolotem IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 21.03.05, 00:04
      latanie jest super!!!najfajniesze widoki w zyciu kazdy powinien raz si
      eprzeleciec!! jest troche strchu na poczatku ale to irracjonalne
      • Gość: gość Re: podróże samolotem IP: *.aster.pl 21.03.05, 00:59
        Ja się boję. Doświadczeń przykrych nie miałem no morze poza bardzo silnymi
        turbulencjami. Mój lęk może wynikać z tego, że mieszkam nie daleko od kabat
        gdzie spadł w latach 80 tych samolot lotu. Słyszałem relacje kolegów co byli tam
        na rowerach i widziałem porozrywane i spalone ciała w telewizji. Wiele lat
        później poszedłem na to miejsce, do dzisiaj w lesie jest wykoszony pas.
        Startując prawie się modlę ( choć nie wiem do kogo ), w czasie lotu nasłuchuje,
        czytanie książki i oglądanie filmów nic nie daje. Czy można radzić człowiekowi z
        przytkniętą lufą pistoletu do głowy by sobie poczytał, albo mówić że w bębenku
        jest tylko jeden nabój na ileś tam milionów pustych komór. Gdy ląduje napięcie
        mija, im bliżej jestem ziemi tym mniej się boję, gdy jesteśmy już tak nisko że
        widzę ludzi to się prawie godzę ze śmiercią ( bo śmierci na ziemi się nie boję).
        Może boję się spadania, tych kilkunastu sekund oczekiwania na nieuchronną śmierć.
        • hki Re: podróże samolotem 21.03.05, 01:38
          Samego lotu sie nie boje- zawsze ogarnia czlowieka radośc, że lecę gdzieś,
          przeżyc nowa przygodę. Jedyne wydarzenie na kilkanaście lotów to bardzo
          nieprzyjemny zapach-chyba nafty lotniczej, zassany przez klimatyzacje w
          samolcie Laudy, jeszcze na lotnisku w Wiedniu. Czasami jest tez dziwnie na
          lotnisku-w Bombaju jest taki pieprznik na ziemi, ze wlos sie jeży na glowie.
          Mialem tam przesiadke i czekając na autobus wiozący z terminalu
          miedzynarodowego na krajowy,stalismy na plycie lotniska jakies 20 etrów od
          Jumbo-Jeta BA-troche mnie zmartwil w tym momencie poziom zaezpieczenia na
          lotnisku.
          Ogólnie jednak-radośc i dreszczyk-przyjemny-emocji.
          Co do Aeroflotu-lece nim w maju-ciekawe jak będzie;)?
          • Gość: Zaloguj się mongolia, rosja, ukraina IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.03.05, 02:41
            a ja nienawidze lotow samolotem i mimo tych wszystkich statystyk uwazam jest pewna roznica m.
            podrozowaniem autem a samolotem, w aucie mam o tyle wszystko pod kontrola, ze moge przynajmniej
            wyeliminowac bledy z mojej strony i zostaja tylko inni uzytkownicy drog, a w samolocie jest sie zdanym
            na niedbalstwo i bezmyslnosc innych.

            ponadto: mialem pare dosc powaznych (niezawinionych) wypadkow w samochodzie i to dzieje sie tak
            szybko, ze nie ma czasu na strach. za to w samolocie od momentu kiedy wiadomo, ze cos sie musi stac
            do uderzenia moga nieraz wrecz cale minuty uplynac.

            nalatalem sie mnostwo na ukrainie, rosji, mongolii i moze dlatego teraz mam fobie jak sie patrzy!
            najlepsze byly rosyjskie helikoptery w czeczenii, mi-8, nie dosc ze ledwo to-to sie kolebie, to jeszcze
            zestrzelic moga... chociaz, dziwne, helikopterem jakos sie nie boje.. bo nawet taki airbus lufthansy
            potrafi wydac z siebie jakies huki i lomoty (ze az ludzie krzycza) przy podchodzeniu do ladowania w
            np. uzbekistanie (chyba to bylo pare ptakow?).

            siedze raz, zlany potem, pol godziny w samolocie w pelnym sloncu, dzieci placza, bez klimatyzacji na
            lace w mongolii (oni to nazywaja lotniskiem), podjezdza samochod z podnosnikiem, zdejmuja pokrywe
            silnika (an-24 bodajze) wylazi olbrzymi obnazony do pasa mongol i zaczyna wielkim mlotem w cos tam
            w tym silniku walic. po czy maska w dol i mamy leciec. no to ten, kto w tym momencie nie wysiadzie to
            jest sam sobie winny. to sie nazywa dobor naturalny, tylko najinteligentniejsze jednostki przezywaja. ja
            nie w wysiadlem.

            w zeszlym roku zwykly lot rejsowy duesseldorf - moskwa, podchodzimy do szeremietewa, juz widac
            lotnisko i nagle z kabiny pilota wypada takich dwoch, biegna na tyl samolotu (tu 154) i zaczynaja przez
            boczne okienka goraczkowo zagladac na tyl samolotu, tam gdzie sa silniki. dobrze, ze chociaz nie
            krzyczeli. hm, jakby tu opisac moje wrazenia w tym momencie?

            zagadnieci, przy wysiadaniu, o przyczyne ich zachowania, piloci odpowiedzieli: - a bo ladne widoki
            byly!

            no nic nastepnym razem jade pociagiem, to w sumie tylko 24 godziny...





            • Gość: polonus3 Re: mongolia, rosja, ukraina IP: *.wma.east.verizon.net 21.03.05, 06:00
              Lecialem jakies dwadziescia pare lat temu z Chicago IL do Hartford CT duzym
              samolotem DC-10. Obrzydliwa stodola ten DC-10. Leci sie nad Kanada. Patrzylem
              w dol caly czas a tam same jakies jeziora, tyle tych jezior, i gdyby tak cos
              sie zepsulo i trzeba bylo ladowac awaryjnie w tej Kanadzie to do Bozi tylko po
              ratunek bo by mnie amerykanski Urzad Emigracyjny nie wpuscil z powrotem do
              Stanow bo wtedy jeszcze nie mialem stalego pobytu w Stanach. Oni to robili
              przy takich okazjach. Ale wszystko sie skonczylo OK.
    • Gość: aquide@wp.pl Re: podróże samolotem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 07:32
      Ludzie boją się latania przez media które ukazują latanie jako bardzo
      niebezpieczne. Telewizja pokazuje wypadki lub przynajmniej jakieś problemy z
      lotem. Ale tak nie jest. Wypadki są bardzo sporadyczne i się zdażają bardzo
      bardzo żadko. Szanse na wypadek samolotowy są o wiele wiele mniejsze niż na
      samochodowy chodź nie boimy się jeździć samochodem. Mówi się że szybciej się
      rozbijesz podczas jazdy taksówką na samolot niż w samolocie. Ale lęku przed
      lataniem jest ciężko się wyzbyć. Ja też się boje latania.
      • adam1976 Re: podróże samolotem 21.03.05, 09:18
        Niestety należę do tych co się boją. Latałem sporo więc zacząłem z tym
        strachem walczyć aby nie popaść w alkoholizm i powiem Wam że można. Wszystko
        zaczyna się w naszych głowach więc trzeba znaleść ścieszke dotarcia do siebie.
        Skupic sie na swoich przemyśleniach i je oswajać myśleć pozytywnie i bez
        katastroficznych wizualizacji. Kiedyś zacząłem po prostu patrzeć na
        współpasażerów ( w większości zupełnie spokojnych i oswojonych z lataniem
        ludzi) i to właśnie z nich zacząłem czerpać spokój. Moja kobieta która wsiada
        do samolotu jak do taksówki też była niezłym kontrapunktem dla mojego strachu.
        Teraz znieczulam się tylko dla przyjemności a nie z konieczności.
        Serdecznie polecam poniższy link "Latanie na wesoło"!

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=528&w=3164722&v=2&s=1
    • annika_vik Re: podróże samolotem 21.03.05, 12:10
      O! Powraca wątek "z życia pilotów" :)))

      Wielu ludzi boi się latać, nie ma się czego wstydzić. Dosyć normalna reakcja,
      bo sytuacja oderwania od ziemi nie jest naturalna.
      Jak mawia mój kolega z aeroklubu: "Gdyby Bóg chciał, żeby człowiek latał, dałby
      mu więcej pieniędzy" :))

      Wiem dokładanie jak samolot lata (i ta wiedza jest sprawdzana co roku...),
      latam szybowcem (a dodam, że często pilotem rzuca w szybowcu jak orzeszkiem w
      skorupce), zrobiłam akrobacje z instruktorem, itd. Jakimś szczególnym tchórzem
      nie jestem. A i tak w samolocie rejsowym podczas startu wilgotnieją mi dłonie.
      Identyczną reakcję mam u dentysty, chociaż moja pani doktor znieczula mnie na
      mur beton, w zasadzie od pasa w górę nie mogę poczuć nic. Nie szkodzi, łapki
      mam nadal zimne i mokre.

      Moim zdaniem nie ma co się szarpać, na siłę się próbować "przemóc". Rezultat:
      kilka godzin strasznego stresu. Racjonalne argumenty nie pomagają, ten
      atawistyczny lęk jest głebiej od rozumu.
      Jak już się musi latać, należy wybierać się w podróż z kimś znajomym. Dobrze
      wziąć aviomarin na godzinę przed startem - po 30 minutach jest się całkowicie
      przymulonym i w innym świecie. Nie sprawdzałam tego na sobie, ale na siostrze,
      która latać, pływać statkami itp boi się panicznie. Po aviomarinie można ją
      było wnieść na pokład, a po paru sekundach traciła świadomość i dosypiała
      smacznie do końca. Sama stwierdziła, że po aviomarinie wszystko przestaje ją
      obchodzić, chce się jej tylko spać i w ogóle jest bohaterska :)
    • Gość: Ania Re: podróże samolotem IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.03.05, 17:47
      Fajnie,że możecie latać.Mam takiego cykora,że chyba niczym by mnie nie
      wciągnięto do samolotu.Próbuje to sobie tłumaczyc,przygotowac się
      psychicznie,wziąć leki uspakajajace ,nic nie pomaga.Rodzina mysli ze jest
      ok.,okazuje się że na lotnisku jest drugi etap zmagan ze sobą.Finał jest taki,
      że oni lecą a ja wracam do domu.Tak kiedyś wybraliśy się na wycieczkę,ja
      sztywna, mąz i syn próbują tłumaczyc, nie wiedzieli jak mają do mnie
      przemawiać.Płakać czy śmiać się.W końcu oni polecieli ja nie.W pracy w latach
      80 tych lataliśmy do Warszawy na jakies szkolenia,wszyscy samolotem ja
      pociagiem.Swoja mamę tez kiedys tak wystawiłam,przyrzekłam, że na pewno
      polecę,jestem dzielna,pokonałam ten strach ,guzik,zostałam na lotnisku, wtedy w
      Poznaniu,mama musiała leciec sama,do dzisiaj mam z tego powodu kaca
      moralnego.Mama była starszą osobą.Siostra mówi golnij sobie, bedziesz
      odwazna,nawet nie próbuje,bo sama swiadomosc na jaka okolicznosć pije nic by
      nie dała.Po Europie tłukę się autokarami,jak mi dadzą w kość,mówię koniec,jak
      wrócę do domu ,pomyśle o samolocie, mam dosc.Taki ze mnie dziwak!
    • Gość: gxg Re: podróże samolotem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 18:23
      szukałem w googlach ciekawych, wyczerpujących tekstów o starchu przed lataniem z punktu widzenia psychologii i nic nie znalazlem, moze macie link fajny
    • Gość: miu Re: podróże samolotem IP: *.acn.waw.pl 21.03.05, 23:45
      Ciagle latam. Sprawia mi to ogromna przyjemnosc. Zwlaszcza start. To
      niesamowite, kiedy ta ciezka machina nabiera predkosci i odrywa sie od
      ziemi.... Ogromnie lubie ten moment. Reszta lotu... to czas oczekiwania na
      ladowanie. Swiat, dzieki lotom, staje sie taki malenki. Sniadanie w Atenach,
      obiad w Amsterdamie, kolacja w Wawie... Wypad na dwa dni do Paryza...
    • Gość: Ania Re: podróże samolotem IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.04.05, 21:21
      Podziwiam Cię "Strach",boisz się bardzo,a mimo wszystko jakos to pokonujesz by
      wsiąść do samolotu, dużo bym dała by jakaś siła mogła mnie przekonać by tam
      wsiąść.
      • Gość: olo Re: podróże samolotem IP: *.visp.energis.pl 11.04.05, 13:32
        A ja mam biegunke ze strachu, ta sie boje....NA szczescie w samolotach sa
        toalety.
Pełna wersja