Gość: taka jedna
IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl
30.03.05, 23:45
mogłabym być Twoją matką, bo mam takiego właśnie zięcia.W narzeczeństwie
zachowywał się poprawnie, choć dawało się wyczuć, że z trudem się
hamuje.Odradzałam delikatnie córce to małżeństwo.I teraz jest PEŁNIA
chamstwa, braku panowania nad sobą, pogardy dla wszystkich, jeżeli nie jest
od nich zależny.Moja niezależna, dobra, mądra(?)córka stała się...poniżonym
śmieciem.Szukam dla niej jakiegoś ratunku, a ona trwa w jakimś transie.Mam
ochotę (i może to zrobie?) po prostu ją "przywołać", obudzić-wykrzyczeć jej
całą złość, jaką do niej czuję, że dała się tak zdeptać!!W imię czego?Wyobraź
sobie, co czuję jako matka, jak cierpię, jak wszyscy staliśmy się
nieważni.Liczy się tylko strach przed jego chorą wściekłością, dla którego
potrafi wszystko poświęcić!Masz matkę?Czy wstydziłabyś się przed nią za
takiego męża?Bo ja przed swoją matką bardzo bym się wstydziła.Córka wie, że
gdyby się z nim rozeszła, to całe otoczenie (łącznie z jego rodziną),
zdziwiłoby się tylko, że to tak długo trwało(sama mi to powiedziała).I co?I
nic.Dziewczyny, córki, jak możecie swoim matkom, które Was kochały,szanowały,
dbały o Wasze poczucie godności - robić takie świństwo, dokonać takiej
zdrady,wpędzić matkę w chorobę,w poczucie bezsensu całego życia?!Nie ma dla
matki większej tragedii...Ale Wy tego nie chcecie wiedzieć...