vacia
04.04.05, 16:43
kochani forumowicze,chciałam się podzielić z wami moim wnioskiem,jaki
wyciągnęłam z życia a mianowicie najbardziej cenię u ludzi prawdziwą
pobożność. Gdybym miała wybierać między rozmową z człowiekim o dużej wiedzy i
wykształceniu ale oddalonym od Boga a dialogiem z człowiekim o wykształceniu
podstawowym ale zakochanym w Biblii ,wolałabym, tego drugiego.
Wiem,że rozmawiając na każdy temat człowiek pobozny nie wyśmieje mnie i nie
wyszydzi, nie dokuczy mi złośliwie natomiast nie czułabym sie tak bezpiecznie
w rozmowie z profesorem,doktorem,specjalistą,inżynierem bo gdybym niechcący
nadepnęła mu na odcisk,to swoją wiedze i inteligencję mógłby wykorzystać aby
mnie boleśnie zranić słowami,natomiast człowiek pobozny przebaczy mi moje
potknięcie.
Oczywiście wyksztaceni ludzie też bywają pobożni,wtedy i tak to pobozność
odgrywała by dalej piersze skrzypce.
Mam nadzieję ,ze nie uraziłam tym tekstem osób niewierzących.