Gość: Joanna
IP: *.eranet.pl
08.04.05, 00:01
...o alimenty dla siebie. Mam 28 lat - od 21 roku życia co miesiąc przelewam
na jej konto (Mama mieszka w innym mieście) pieniądze aż do teraz - ciężko
pracowałam, nie miałam rodziny, zarobki były dobre. Za moje pieniądze Mama
zrobła remont łazienki, wyjechała ze mna dwa razy na wycieczki zagraniczne,
wczasy zdrowotne do prywatnej kliniki, innych bonusów nie zliczę, byłam
kochaną córką. Dwa razy wyciągnęłam ją z powaznych kłopotów finansowych na
większe kwoty. Nadmienię, że mam starszego brata, od którego moja Mama nie
weźmie grosza bo on przecież nie ma. Od trzech lat mam męża, małe dziecko i
dom z wielkim kredytem. Zmieniły sie moje wydatki, mam inne priorytety -
nadal pomagam jednak finansowo i co miesiąc przelewam na konto mojej Mamy 500
złotych. Przed moim slubem, dzieckiem, kredytami przelewałam 1000. Cały czas
słyszę, ze ona nie ma z czego żyć (oprócz tych 500 złotych ma jeszcze swoją
emeryturę chyba cos około 700 pln netto), kończy sie to b. nieprzyjemnie. Mi
jest bardzo przykro bo wydaje mi się, że to chyba miło dostawac 500 pln co
miesiąc od córki podczas gdy niektórzy w moim wieku potrafią byc jeszcze na
utrzymaniu rodziców. Po kolejnym takim telefonie i po kolejnej nocy zalanej
łzami mój mąż pojechał do mojej Mamy chcąc wyjaśnić jej i pokazać jakie mamy
miesięczne wydatki i wogóle powiedzieć jej, że nie życzy sobie takiego
traktowania mnie. Moja Mama nie wpuściła go nawet do domu. Od tamtej pory
minęły juz 3 miesiące - wczoraj dzwonił do mnie mój brat i powiedział, że
moja Mama nie dostala jeszcze przelewu, ale tak wogóle to bardzo przeżywa tą
całą sytuację i ciągle płacze. Sprawdziłam w moim banku - nie było zwrotów.
Moj brat przekazał to Mamie a wtedy ona powiedziała, że coś według niej jest
nie w porządku i że nie dość, że się do niej przestałam odzywać to jeszcze
nie bedę przelewać pieniędzy i ona mnie a takim razie pozwie do sądu o
alimenty. Brat mi te słowa oczywiście przekazał. Dostałam w sam środek serca.
Jestem załamana - jestem traktowana prze z moją Mamę jak bank.
Na moj ślub nie musiała wydać ani złotówki a na ślub brata wzięła kredyt bo
przecież on nie ma. Mi natomiast powiedziała, że wynajęłam jej "g_wniany
hotel". Jest mnóstwo takich przykładów. Nieistotne jest dla mnie to czy ona
naprawdę mnie poda do sądu, lecz to, że wogóle coś takiego powiedziała -
czuję to tak jakby rzeczywiście to zrobiła- nie dość, że nie mam ojca to
jeszcze matki nie będę miała. Porozmawiajcie ze mną proszę - poradźcie mi
coś - miałam 3 miesiące na myślenie o tym i naprawdeę nie widzę co robię nie
tak - zawsze mogła na mnie liczyć.
Myślę, że pomoc mamie powinna byc postrzegana jako pomoc dobrowolna i
przyjmowana z wdzięcznością a nie jak obowiązek. A, usłyszałam też, że te 500
pln to są "marne grosze". Napiszcie proszę co o tym sądzicie.
Pozdrawiam,
Joanna