wredna przyjaciółka :(

03.05.05, 21:53
Pisałam już o tym kiedyś... ale problem wcale nie zniknął... :(

Mam faceta. I przyjaciółkę.
We trójkę znamy się od lat. Problem jest taki: zanim ja zaczęłam być z nim,
ona już od jakiegoś czasu była w nim zakochana i próbowała go zdobyć. Ale on
wybrał mnie - i tak powstało między nami uczucie. Bla bla bla :)
Od tamtego czasu minęły dwa lata. Beata nadal kocha się w moim facecie (tak,
tak, to ten sam - a to, że przeylismy razem tyle czasu w dobrym zdrowiu
psychicznym, znaczy, ze jest nam dobrze razem i nie zamierzam tego konczyc).
Beata w bardzo wredny sposob natomiast probuje rozwalić to, co jest między
nim, a mną. W jaki sposób? Już piszę...
Np. wyciąga go na spotkania do pubow... (przeciez nie zabronie mojemu
facetowi wyjsc z kolezanką, którą zna od lat - kiedy ona chce mu się
koniecznie zwierzyć). Na takich spotkaniach wypłakuje mu się (dosłownie) na
ramieniu, i narzeka, ze ona taka biedna, w życiu sobie nie radzi, płacze, że
nie ma faceta (!)... co prawda jeszcze nie mówi nic złego pod moim adresem,
ale obawiam się, że to jest kwestia czasu już tylko :(
Kiedy jesteśmy na jakiejś wspolnej imprezie ze znajomymi, Beata często łapie
tzw. dołki poalkoholowe. W sumie jej się nie dziwię, wiadomo, samotna
kobieta, jeszcze do tego niezczęśliwie zakochana i musi cały czas patrzyć na
swojego lubego w objęciach moich :P Poza tym dziewczyna lubi sobie sporo
wypić... Ostatnio np. zamkneła się w samochodzie i nie chciała nikogo
wpuscić, nawet mnie. Mój facet poszedł zobaczyć, w czym rzecz. (Dlaczego
akurat on? bo był jedynym trzeźwym gościem...). Niby nic, ale kiedy tak
przyszli razem do mieszkania na górę, ona wtulona w niego jak dziecko, i
obejmująca go, poczułam się bardzo źle.
Wczoraj wieczorem był w pracy (ehh :/) i rozmawiałam z jego bratem na gg. Od
niego dowiedziałam się, że mój facet spotkał się wczoraj po poludniu z Beatą.
Jego brat napisał mi, że dziewczyna przyszła do nich do mieszkania cała
zapłakana i twierdziła, ze ma ciężką depresję. Więc zabrał ją na kawę. Trochę
mnie zamurowało. Przedtem przynajmniej pytał się, czy nie mam nic przeciwko
temu, zeby wyszedł gdzieś na piwo z nią... a teraz już nic :( Po tej rozmowie
zadzwoniłam do niego i delikatnie spytałam się, jak spędził popołudnie.
Powiedział, ze nieciekawie. Kiedy napomknełam o rozmowie z jego bratem o
Beacie, on opowiedział, ze miała doła etc i spytał, czy nie mam nic przeciwko
takim spotkaniom. Odpowiedziałam, że nie (no bo przecież nie moge wyjść na
tyrankę, któa nawet mu nie pozwala pocieszyć dobrej znajomej...), ale
wolałabym chociaż wiedzieć o nich. Na co on: no przecież już mój brat ci
powiedział :((((
Może nie napisałabym tego długiego eseju na forum, gdyby nie mój sen
dzisiejszy: śniło mi się, że byłam umówiona z nim w parku. Podeszłam, i nagle
zza chaszczy moim oczom ukazał się następujący obrazek: mój mężczyzna
siedzący w objęciach Beaty.
Ludzie... czy ja już wariuję?
Proszę o radę: co mogę zrobić, żeby ona przestała? Zabronić - nie zabronię.
Bo na kogo bym wyszła? Na despotkę?...
Jak sobie z tym poradzić?
Wbrew pozorom, to naprawdę poważny problem, zależy mi na tym związku, a jak
głęboko we mnie siedzi ta niepewność - świadczą o tym sny :(
Nawet jeśli on mnie też kocha - czymże jest miłość, wobec nieustannie
starającej się o jego względy Beaty? :(((
    • Gość: eviva Re: wredna przyjaciółka :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:00
      Przyjaciółka????
      Ależ to Twój WRÓG!!
    • Gość: Doom Re: wredna przyjaciółka :( IP: *.aster.pl 03.05.05, 22:01
      Moze przyciagnij faceta do monitora i przeczytaj mu co napisalas - to chyba z
      nim powinnas porozmawiac o tym co czujesz, he?
    • Gość: ann Re: wredna przyjaciółka :( IP: *.chello.pl 03.05.05, 22:21
      "Proszę o radę: co mogę zrobić, żeby ona przestała? Zabronić - nie zabronię.
      Bo na kogo bym wyszła? Na despotkę?..." - nie zabraniaj!!! przede wszystkim
      dlatego, że to głupio dorosłemu człowiekowi czegos zabraniac, a poza tym
      zakazany owoc...
      Wydaje mi się, że to jest nie tylko Twój, ale raczej Wasz wspólny problem.
      pogadaj z chłopem, połechce go, że szalejesz z zazdrości... bo przecież tak,
      prawda? ułoży sie:))) pzdr
      • Gość: eviva Re: wredna przyjaciółka :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 09:20
        A "przyjaciółkę" delikatnie ale zdecydowanie wyeliminuj z waszego życia.
    • marecki997 Re: wredna przyjaciółka :( 04.05.05, 09:36
      A może źle oceniasz swoją przyjaciółkę? Może wypłakuje się twojemu facetowi bo
      ty nie chciałaś jej pocieszyć? A jeżeli szpiegujesz swojego mężczyznę poprzez
      osobę jego brata, to nie ma się co dziwić że szuka ucieczki. A może on ma po
      prostu dobre serce i nie może patrzeć jak dziewczyna cierpi? - urządź mu
      najlepiej podobną scenę rozpaczy i rozpłacz się że nie ma go przy tobie a ty
      jesteś taka samotna.
      • ninaspi Re: wredna przyjaciółka :( 04.05.05, 11:04
        a ja bym chciała pozanc wersje z drugiej strony.Nie bylo tak ,ze na poczatku to
        ty jej odbiłaś faceta- a teraz sytuacja sie odwaraca.?
        Skoro kochala sie w tym facecie jeszcze przed tym jak Ty zaczęłaś sie z nim
        spotykac........
        Powiem tylko tyle -przyjaciólkami to Wy na pewno nie jesteście.
        • agash4 Re: wredna przyjaciółka :( 04.05.05, 15:31
          Jezu przeciez psychicznie sie mozna w takim czyms wykonczyc; jak jeszcze troche
          pozyjesz to sie przekonasz ze niedlugo w chorobe sie wpedzisz;wiesz co? jedna
          rozmowa z Twoim facetem i powinno wszystko sie wyjasnic tzn. on i Ty konczycie
          z "przyajciolka" wasza toksyczna przyjazn; a jak facet nie bardzo sie podejmie
          tematu to tzn ze olewa co Ty czujesz i przezywasz (a to zly znak) i cale zycie
          bedziesz sie bila z ta jego "wspanialomyslnoscia" i "altruizmem" - ale wg mnie
          bokiem Ci to wyjdzie. Ja bym za facetem nie latala! I powiem Ci ze sa faceci
          ktorym wystarczy przemowic raz i kapuja o co chodzi a spotkalam i takiego do
          ktorego nic nie docieralo - teraz juz nie mam z nim kontaktu - bo go skreslilam
          i poczulam ulge.
    • kenna sytuacja od drugiej strony 04.05.05, 17:38
      Sytuacja wygląda tak: zanim zaczęłam się spotykać z nim, Beata miała swojego
      faceta, a ja swojego. Następnie i mój i jej związki się rozpadły, mniej -
      więcej w zbliżonym czasie. Mój on od razu wykorzystał okazję - twierdzi, że
      chciał być ze mną nawet wtedy, kiedy jeszcze byłam "zajęta". Zresztą, nawet
      radził się Beaty, jak ma się do mnie zbliżyć - więc o tym, że ja jej go odbiłam
      nie może być mowy.
      PO drugie, nie szpieguję mojego faceta przez osobę jego brata! Po prostu
      rozmawiam z nim czasem przez gg, to normalne chyba, prawda? A podczas naszej
      ostatniej rozmowy sam mi napisał, że jego brat widział się z Beatą. Eh :(
      A dziś rozczulał sie nad mailem, którego od niej dostał: że "życie jest do
      dupy". I mówił: jaka ona biedna, nieszczęśliwa...
      A jak ja mam z nim porozmawiać, żeby jej nie pocieszał? Jakby nie było,
      przyjaźnili się już dawno, nie mogę zabronić im kontaktu - zwłaszcza, że widują
      się też służbowo. :(
      Dziś znowu mi się śnili - razem. Od rana chodze zła :(
    • Gość: MALENA Re: wredna przyjaciółka :( IP: *.net.pl / 62.233.214.* 04.05.05, 17:58
      ja z moimi kolezankami wyznaje zasade "facet byly terazniejszy ani przyszly
      mojej kolezanki nigdy nie bedzie moim facetem"-a jesli Ty z usmiechem na twarzy
      zwiazalas sie z facetem w ktorym zakochana byla Twoja "przyjaciolka" to nie
      mozna tego co Was laczy nazwaz "przyjaznia.Nie mozna budowac swojego szczescia
      na czyims bolu,szczegolnie jesli chodzi tu o bliska osobe.A jesli chodzi o
      Twojego faceta i Ja to mozesz zaczac sie rozgladac za kims nowym bo mi tu juz
      smierdzi nowa "miloscia"
      • marecki997 Re: wredna przyjaciółka :( 04.05.05, 18:21
        Kenno, może twój facet po prostu lubi pocieszać, chce się kimś opiekować,
        przytulać, ocierać łzy i szuka kobiet o histerycznym typie osobowości. Zauważ
        że ową Beatę pocieszał wielokrotnie, ale nigdy skutecznie, bo widocznie nie
        chciał żeby przestała rozpaczać, tylko żeby dalej się wypłakiwała w jego
        ramionach. Ty widocznie masz zbyt zównoważoną psychikę jak na jego potrzeby i
        jeśli chcesz go utrzymać przy sobie to powinnaś się zmienić, upodobnić trochę
        do swojej, a może raczej do JEGO przyjaciółki.
    • czwarty.wymiar Wredna przyjaciółka??? 04.05.05, 18:28
      Wredna przyjaciółka? Przecież jedno wyklucza drugie - jeśli "wredna", to
      nie "przyjaciółka".
      • po_godzinach Re: Wredna przyjaciółka??? 04.05.05, 18:36
        Nie no, co Ty - wredne są najlepsze.
        • marecki997 Re: Wredna przyjaciółka??? 04.05.05, 23:07
          Ale Beata jest wredna dla Kenny, a przyjaciółka dla jej ukochanego. Czyli wredną
          przyjaciółką jest i to się wewnętrznie nie zaprzecza.
          • po_godzinach Re: Wredna przyjaciółka??? 04.05.05, 23:10
            marecki997 napisał:

            > Ale Beata jest wredna dla Kenny, a przyjaciółka dla jej ukochanego. Czyli
            wredn
            > ą
            > przyjaciółką jest i to się wewnętrznie nie zaprzecza.



            Nie znasz kobiet - to cała gra - taka "wredna przyjaciółka").
            • Gość: 333 Re: Wredna przyjaciółka??? IP: *.nwn.pl / *.nwn.pl 05.05.05, 09:30
              Ja na Twoim miejscu po pierwsze to bym pogadala z tą Beatą i bym powiedziala co
              o tym wszystkim mysle oraz powiedzialabym zeby sie odpiepszyla od mojego faceta,
              opowiedzialabym wszystko co mi na sercu lezy -jemu. i juz. A najchetniej takiej
              wrednej babie jak B. to bym przywaliła!!! Musisz zainterweniowac:)) Zycze Ci
              powodzenia
              • marecki997 Re: Wredna przyjaciółka??? 05.05.05, 10:26
                No wiesz co?! Opieprzyła i przywaliła? Wtedy dopiero "przyjaciel" zacznie Beacie
                współczuć a od Kenny odejdzie. Tu nie można działać brutalnie, bo facet jest
                widać wrażliwy i opiekuńczy (pzynajmniej dla sierotki Beaty).
              • Gość: arbuzunia bądź sierotką marysią! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 19:09
                ja tez bym tej całej Beacie przywaliła :)

                ty też wyolbrzymiaj swoje problemy (np. w pracy, z rodziną)- rycz i zrób wielką
                afere, depresja, jaka ty biedna i bezbronna jesteś. Widocznie twój facet lubi
                się kimś opiekowac!

                hehe albo daj maila do tej całej Beatki to ja jej conieco wytłumacze :)

                powodzenia!
    • kol.3 Re: wredna przyjaciółka :( 05.05.05, 18:59
      Twój facet chyba nie jest zbyt dojrzały, ani zbyt zdecydowany. Typowy. Trochę
      zdrowego egoizmu by Ci się przydało. Twoja tzw. przyjaciólka jest cwaną flądrą,
      a Twój facet się na to łapie.
    • Gość: Gośka Re: wredna "przyjaciółka" ?? IP: *.kijowska.waw.pl 05.05.05, 19:15
      czesc, to chore, że nazywasz to przyjaźnią. Powinnaś to przerwać, chyba, że
      sprawia Ci jakąś dziwną pzyjemność podtrzymywanie takiego układu. Jeśli nie
      powinnaś siebie i faceta odciąć od tej dziewczyny i to nawet dla Jej dobra. Po
      co mają się wszyscy męczyć. Nie mówisz chyba poważnie , że wyjdziesz na despotkę
      jak się temu przeciwstawisz? Nienormalne jest to ,że na to pozwalsz, choć
      rozumiem , że czasem są układy z których ciężko jest się wyzwolić. Powiedz
      swojemu facetowi, że sobie nie życzysz spotkań jego z tą koleżanką. On by się
      nie denerwował gdcyby ciągle jakiś gość, spotykał się z Tobą , wypłakiwał się w
      Twój biust :)itd? Nie sądze...
    • Gość: demi77 OOO RANY DZIEWCZYNO!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 19:26
      Zrob tak:

      1. spytaj sie swojego faceta jakby on sie czul, gdyby sytuacja byla odwrotna,
      czyli gdyby to on musial "rywalizowac" z jakims Twoim rozhisteryzowanym kolega
      2. ostro i stanowczo powiedz swojej "przyjaciolce", ze masz dosc jej cyrku
      emocjonalnego

      Ona manipuluje twoim facete, wykorzystujac jego wrazliwosc na jej problemy.
      Nie wstydz sie tego, co czujesz i sprobuj konkretnie nazwac to, co czujesz i
      koniecznie porozmawiaj z facetem.
    • kenna Re: wredna przyjaciółka :( 06.05.05, 14:18
      Hm. A może wypowie się jakiś mężczyzna, wśród przewagi kobiet :)? Chciałabym
      usłyszeć męską radę... Jak faceci to odbierają?
      Może jakiś dobry człowiek podpowie mi, co mam zrobić, żeby wyzwolić się spod
      tej całej paranoicznej sytuacji i nie zepsuć przy tym swojego kontaktu z
      partnerem? Bardzo mi na nim zależy... i nie chcę go stracić ani zrazić do
      siebie nieprzemyślanym stawianiem go pod ścianą: "Albo ja albo ona". Myślę, że
      nie tędy droga... Nie mogę zaprosić mu spotkań z przyjaciółmi, bo to nie byłoby
      normalne. Jak więc mam się uchronić przed nieustającym natarciem Beaty?
      Czekam na męskie opinie...
      • llukiz służę wypowiedzią 06.05.05, 15:18
        nie wiem po co Twój facet się zajmuje Twoją przyjaciółka. (????) Niemniej
        zagrożniea od strony przyjaciółki wydaje mi się mało realne. Z tego co piszesz
        logicznie wynika, że Ty mu się podobasz bardziej niż Twoja przyjaciółka, więc
        raczej nigdy nie wybierze jej zamias Ciebie. Gdyby miał Cię zostawić dla niej,
        to pewnie by zrobił to już dużo wcześniej.

        istniej jednak zagrożenie że twój facet może się z nią "puścić" a potem tego
        żałować. To jednak nie zależy od Twojej przyjaciółki tylko od tego jaką osobą
        jest twój facet.
    • witch-witch Re: wredna przyjaciółka :( 06.05.05, 15:25
      Mam faceta. I przyjaciółkę.
      ..................................
      Tutaj nie trzeba być wielkim maczo-grande, aby wiedzieć co potrzeba zrobić i
      jak postapić! Z tego co piszesz to widać, ze problem ty masz ....ale największy
      ze sobą samą. To ty jestes problemem i sama dla siebie bardzo wiele psujesz. Już
      sam fakt,że szukasz porady u mężczyzn, aby poradzić sobie, ze swoim facetem
      ukazuje niezbity fakt, że manpulacja to narzędzie w grze, które nie jest takie
      dla ciebie obce. Twoja znajoma, ktorą wielkodusznie nazywasz "przyjaciółką" to
      debilna koza, która zapewne wiekich szans u facetów nie ma skoro nie może nad
      stratą jednej pary gaci przejść obojętnie i zyć dalej, goniac dalej za swoimi
      zludzeniami.
      Problemem nie jest jej siła czaru, ktorej i tak ma mało ale, twoj brak
      zaufania do twojego chłopaka. W sumie to ty jesteś tak zaślepiona nim i boisz
      się go stracic,że nie dopuszczasz do siebie myśli,że i on ma może oko i chęć na
      jakąś inną babę z biustem. Celowo nie dopuszczasz tej myśli do swojej
      świadomości, a ona tak istnieje tylko w twojej podswiadomosci, dlatego swoj zal
      i strach kierujesz w obiekt bardziej do tego dostepny, ktorego nie boisz sie
      utracic w twoja kolezanke. Mozliwe ze twoja kolezanka to tez zwykla swinia, ale
      wtedy gdy sie jest pewnym swojego mezczyzny, to sie z takich glupiutkich gasek
      czlowiek tylko smieje. One nie tworza zagrożenia. Bo sie swiadomie i
      podswiadomie wie, ze nic i nikt tego zwiazku nie rozbije.

      Co najlepiej byloby zrobic?
      Gdyby ta twoja znajoma byla inteligentna kobietą z klasą proponowałbym spotkanie
      i szczerą rozmowę w sześć par ocząt. Ale z tego co opisałaś to ta baba jest
      jakaś infantylna szczeniara i takie spotkania zle się końcżą.
      Natomiast proponuję ci szczerą rozmowe z twoim meżczyzna. Opowiedz mu o twoich
      uczuciach, snach, jak bardzo go kochasz i jak ważny jest w twoim życiu i ze nie
      chcesz go stracić.
      Że zachowanie B, jest irytujące ale jedynie on swoim postepowaniem sprawic moze,
      ze babasko przejży na oczy i pojdzie dalej szukać szczęscia. Tylko on moze to
      sprawę najlepiej załatwić. I on swoim postepowaniem decyduje na ile ty masz
      odwagę mu ufać.
      Jednym słowem szczera bez wymigow i fałszu rozmowa, chyba na tyle umiesz się zdobyc?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja