kokieteryjna
28.05.05, 00:22
Mowicie o bezinteresownosci i milosci - jesli chodzi o wychowywanie dzieci.
Mowicie o swietosci i wielkosci rodziny - a to tylko nisko uwarunkowany model
pozycia miedzy istotami, swoista symbioza, wymiana pozytkow i atutow. Branie
i dawanie = wymiana.
Kochacie, dlatego/pomimo, ze... - czyli uwarunkowane uczucie.
Rodzina to nic innego, jak instytucja laczenia egoizmow wlasnych - w ktorym
kazdy jej czlonek cos daje, czyms sie dzieli, cos dostaje i jakos profituje.
Ah, rodzice drodzy, nie zgrywajcie takich swietoszkow. Powiedzenie "nie
bedzie mial mi kto szklanki wody podac" czym jest, jak nie delikatnym
odniesieniem do tego, ze liczycie na pomoc ze strony dzieci, na starosc czy
niedole. To tez jest interesownosc - to wymiana dobr, uczuc, pomocy. Wiec nie
chrzancie o bezinteresownosci i innych pie..ch. Biologia tak was
stworzyla, ze sie rozczulacie i ubieracie w piekne slowka to, co naturalne i
co sie wymiana oraz laczeniem interesow zwie. Dzieci dostaja, dzieci daja.
Maz sie dzieli z zona. Wszystko jest wymiana interesow. Dzieci posiadacie
wlasnie z EGOIZMU i spelniania wlasnych potrzeb: realizowania siebie jako
rodzica, realizowania sie jako czlowieka, ktory robi cos pozytecznego (bo w
to wierzycie), dziecko jest lokata waszych uczuc, emocji, przytulanka i
trenerem cierpliwosci. Uczycie dzieci egoizmu, ktory jest akceptowany w
spoleczenstwie. To swoisty snobizm i zaspokajanie wlasnych potrzeb
biologiczno-psychicznych. A o bezinteresownosci to mozemy mowic dopiero, gdy
wyrzekniemy sie czegos co dla nas najwazniejsze, nawet i samego siebie - nie
oczekujac nic w zamian i nie widzac pozytywow/efektow z danej pomocy.
Bezinteresowny jest czlowiek, ktory np. odda swoje wszystkie dobra, zostanie
z niczym, a nie uslyszy nawet slowa "dziekuje". Bezinteresowny jest czlowiek,
ktory zrezygnuje z wlasnego "ego" i z doznawania wlasnego jestestwa. Guzik
wiecie o bezinteresownosci. Po prostu jako rodzice zaspokajacie swoje
potrzeby i robicie swoje domowe interesy. Czesto w fatalny dla spoleczenstwa
i ogolu sposob. Swiat wyglada jak wyglada, bo mamy tak fatalnych rodzicow jak
wy: waskomyslacych a przekonanych o wlasnej wiedzy i doswiadczeniu zyciowym,
waskowidzacych a przekonanych, ze maja otwarte oczy... nie wystawiajacych
nosa spoza swoich gniazd, a przekonanych o swej wielkosci i dobroci... (o
swoje gniazda to i mrowki dbac potrafia, ot czyste prawa biologii) - i
wychowujacych dzieci na podobnych ograniczonych ludzi, ktorzy zyja w
przekonaniu swej wielkosci i racji. Slepi wiezniowie produkuja slepych
wiezniow.
Ktos kiedys powiedzial "nie zaznam szczescia, dopoki choc jedno dziecko na
tym swiecie bedzie krzywdzone". Gdybyscie bezinteresownie kochali dzieci,
swiat wygladalby z gola inaczej.