alexanderson
12.06.05, 13:06
„Mnie parada gejów i lesbijek aż tak bardzo nie interesuje, dopóki nikt nie
stara się bez powodu jej zakazać. Kościół przeciwstawia się wszelkim przejawom
dyskryminacji homoseksualistów” – mówi „Gazecie Wyborczej” o. Tadeusz Bartoś,
wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów w
Warszawie.
Na pytanie, czy prezydent Warszawy Lech Kaczyński dobrze zrobił, zakazując
Parady Równości, dominikanin odpowiada: „Nie. Jego decyzja bardzo mnie
niepokoi. Argumenty, które przedstawił, są niezgodne z podstawowymi prawami
obywatelskimi w demokratycznym państwie. Polska przez wiele lat walczyła o
wolność słowa i swobodę manifestowania poglądów”.
„Gazeta Wyborcza” pyta, czy Kościół nie uważa homoseksualizmu za zło. „To
zbitka myślowa, która powoduje wiele szkody. Kościół broni osoby
homoseksualne, przeciwstawia się wszelkim przejawom ich dyskryminacji. Mówi o
tym wyraźnie Katechizm. Co więcej: wcale nie wychodzi z założenia, że
homoseksualizm jest chorobą czy dewiacją. Czytamy w nim, że wiele osób ma
głęboko zakorzenioną i skłonność homoseksualną, a więc nie ma tam mowy o
nakłanianiu gejów i lesbijki do leczenia” – podkreśla o. Bartoś.
Choć twierdzą tak niektórzy duchowni, Kościół nie namawia homoseksualistów do
leczenia. „Jak można leczyć homoseksualizm, skoro nie znamy jego przyczyn?
Można robić im pranie mózgu, próbować ich przeprogramowywać na orientację
heteroseksualną, ale to nie jest przecież leczenie. Hasła typu:
’Homoseksualizm trzeba leczyć’ przywodzą na myśl masowe reedukacje obywateli w
systemach totalitarnych”.
„Oczywiście Kościół nie powstał dzisiaj, a co za tym idzie, nadal jest w nim
tradycja biblijna, która praktyki homoseksualne nazywa grzechem. Podkreślam –
praktyki. Oznacza to, że Kościół zachęca homoseksualistów, którzy są wierzący,
do czystości. Ale o potępieniu homoseksualistów nie ma nigdzie mowy” –
dominikanin zapewnia „Gazetę Wyborczą”.
„Katechizm podkreśla, że homoseksualizm na ogół nie jest niczym zawiniony. Po
prostu człowiek w okresie dojrzewania odkrywa pociąg do osób tej samej płci.
Tak przeżywa własną seksualność i tak będzie ją przeżywał do końca życia.
Trzeba to przyjąć do wiadomości i nie wolno ich za to dyskryminować.
Homoseksualiści, szczególnie w Polsce, a zwłaszcza na prowincji, są narażeni
na wiele krzywd i upokorzeń. Muszą się ukrywać. Są to ludzie często dotkliwie
poranieni przez okrucieństwo swego środowiska. Kościół powinien stawać w ich
obronie. Nie twierdzę, że kultura homoseksualna powinna dominować we
wszystkich przekazach medialnych, ale uważam, że ci ludzie mają prawo żyć
publicznie, zachowywać własną tożsamość i nie być za to potępiani” – dodaje o.
Bartoś w „Gazecie Wyborczej”, 11 VI 2005.