kontakt z dzieckiem- groźby

17.06.05, 18:10
Moj szanowny maz z ktorym nie mieszkam( czekam na pierwszy termin rozwodu)
dostal znowu szalu.
Dziecko bylo u nich w zeszly weekend ale dziadkowie zabrali je ze soba na
dzialke. Moj maz chce je znowu zabrac w ten weekend. tyle, że...
jak pytalam sie go w tym tygodniu kiedy chce sie spotkac z synem powiedzial,
ze to zalezy kiedy ja na tyle zmadrzeje ze tez bede chciala sie z nim
spotkac...dopytywalam sie o konkretny termin czy teraz czy w przyszlym
tygodniu ale mi nie odpowiedzial.
Wczoraj wyslal mi smsa ze dziecko ma byc u niego pod domem w sobote o 10
rano, bo jak nie to pozaluje.
Wysyla mi w kolko smsy ze idzie da sadu zeby mi zabrac prawa rodzicielskie za
to ze zabraniam mu kontaktu z synem.
Co on mi moze zrobic najgorszego? co mnie czeka? dodam tylko ze 3,5 syn na
jego widok ostatnio sie poplakal i powiedzial, ze nie kocha taty bo tata na
mame krzyczy. Moi tesciowie i maz ktorzy to widzieli stwierdzili ze to moja
wina bo ja nastawiam dziecko przeciwko niemu...
Boje sie bardzo, bo nie wiem co mnie spotka
moze ktos mi cos doradzi?
    • Gość: DOBRA WOLA Ojciec i syn przezywaja bardzo rozstanie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.06.05, 20:53
      Zrob wszystko aby panowaly miedzy wami w miare poprawne stosunki. Tak aby
      dziecko jak najmniej odczulo te straszna dla niego sytuacje. Pamietaj abys nie
      mowila zle o ojcu do dziecka. Twoje dziecko jest czastka i jego i ciebie. Jesli
      zabronisz mu, badz utrudnisz kontakty z ojcem to obroci sie to przeciwko
      tobie.Postarajcie sie na spokojnie ustalic kiedy i w jakich godzinach ojciec
      bedzie go widywal. Mozecie rowniez podzielic sie obowiazkami wychowania np. ty
      go prowadzisz do przedszkola, a ojciec go odbiera. Jesli nie bedziecie sie
      mogli dogadac pokojowo wowczas pozostaje decyzja sadu co do godzin i podzialu
      obowiazkow. Czy jak syn powiedzial ze nie kocha taty bo krzyczy na mame ,twoj
      maz rzeczywiscie w tym momencie krzyczal na ciebie? Nie wtajemniczaj dziecka w
      wasz konflikt. On jest wylacznie niewinna ofiara waszych niesnasek i cierpi juz
      wystarczajaco. Co do formy w jakiej maz z toba rozmawia to jest absolutnie nie
      do przyjecia. Dziecko to nie przesylka, ktora ktos ma mu dostarczyc. Co innego
      gdybyscie tak wspolnie, po dobroci ustalili. Nie masz rowniez obowiazku
      spotykac sie z nim jesli tego nie chcesz. Za wyajatkiem omawiania spraw
      wychowawczych waszego syna. Wyslij mu SMSa , ze 10 rano w sobote ci pasuje, ale
      zeby sam przyjechal po niego, albo umowcie sie na miescie.Zastanow sie co do
      planu i terminow odwiedzin . Przedstaw mezowi propozycje i na spokojnie powiedz
      mu ze zalezy ci na tym aby dziecko mialo z nim i dziadkami kontakt. To go moze
      uspokoi. Pomysl gdybys ty nagle nie mogla widywac syna czy nie bylabys
      zdenerwowana? Twoj syn potrzebuje ciebie , ale rowniez i tate. Napewno bardzo
      przezywa rozstanie z nim. Postaraj sie zlagodzic mu to czestymi spotkaniami z
      ojcem(kiedykolwiek wyrazi taka ochote czy tesknote, oprocz waszych doroslych
      ustalen). Pozdrawiam. Czy jestes pewna ze nie da sie juz uratowac waszego
      zwiazku?
      • laura_ola Re: Ojciec i syn przezywaja bardzo rozstanie 18.06.05, 11:37
        nie bronie mu kontaktu. Pytam sie go przy okazji kazdej rozmowy kiedy chce
        zobaczyc sie z dzieckiem a on mowi ze dopoki ja nie bede rowniez chciala sie
        spotakc to on nie chce, po czym za gdozine jest sms ze on ma dziecko w dupie,
        on chce sobie ulozyc zycie na nowo, dziecko go nie interesuje i mam przestac do
        niego dzwonic. za kilka dni jest sms ze mam byc nastepnego dnia o danej
        godzinie pod jego domem z dzieckiem bo jak nie to on zlozy do sadu sprawe o
        ograniczanie kontaktu z dzieckiem.
        obowiazkami to on za bardzo nie chcialby sie dzielic. stwierdzil ze on chce
        widywac sie z nim tylko w weekendy bo w tygodniu pracuje i nie ma czasu(dodam
        ze ja tez pracuje). Brzmi to moze malo skladnie ale wlasnie tak to wyglada nie
        wiem do konca czego on chce. Ja chcialam ustalic konkretne dni i godziny ale
        nie udaje sie tego zrobic
    • Gość: miriam Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 17.06.05, 22:34
      Laura_Ola, czytałam Twój wątek przedrozwodowy i na tej podstawie myślę, że to
      gierka Twojego męża. On chce Cię załamać psychicznie, abyś wycofała sprawę. Co
      mogę poradzić - trzymaj się tak dzielnie jak do tej pory. Staraj się mówić
      dziecku dobrze o ojcu (ważne dla psychiki dziecka i przy ewentualnych "akcjach"
      Twojego ex). Nie słuchaj durnych opinii teściów i męza - oni są przeciw Tobie,
      to zrozumiałe, więc będą próbowali Cię gnoić.
      Z tego co pamiętam z poprzedniego wątku, jesteś bardzo silną kobietą. I masz nas
      tutaj. Błagam, nie daj się! Zobaczysz, po rozwodzie się ułoży - poczujesz się
      wolna i silniejsza.
      W razie wątpliwości pytaj też prawnika, tylko nie tej wariatki, u której byłaś
      na początku!
      Pozdrawiam!
      • laura_ola Re: kontakt z dzieckiem- groźby 18.06.05, 11:31
        mowie dziecku o ojcu jak najlepiej. Jak synek chcial z nim rozmawiac przez
        telefon a on akurat mial humory i sie wogole nie odzywal do sluchawki dziecko
        sie poplakalo ze tata nie chce z nim rozmawiac. Wytlumaczylam mu ze tata jest
        wpracy i dlatego nie moze rozmawiac.
        dostaje ciagle od niego wulgarne smsy.
        napisalam mu ze jak chce to mozemy sie jutro spotkac, on zobaczy sie z synem a
        przy okazji przedyskutujemy kiedy i w jaki sposob bedzie sie widzial z
        dzieckiem, ale on juz nie dopisal. Wymyslil sobie ze dzisiaj o 10 a jak nie to
        wcale.a ja dzisiaj mialam inne plany. powiedzialam mu to.
        wiem ze chaotycznie pisze, ale jestem bardzo zdenerwowana.
        • ardzuna Re: kontakt z dzieckiem- groźby 18.06.05, 13:12
          laura_ola napisała:

          > dostaje ciagle od niego wulgarne smsy.

          Koniecznie przechowuj te smsy, a też i takie że ma dziecko w d... - bedziesz
          miała co pokazywać sądowi. Ale nie informuj męża, że zbierasz jego tfurczość.
        • Gość: daisy Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.05, 13:37
          Kochana, nie daj sie zastraszyc. Moja starsza siostra pracuje w sadzie i jest
          niemal codziennie obecna przy rozprawach tego typu. Zachowanie Twojego mezusia
          nie jest odosobnionym przypadkiem. Wierz mi, ze nie ma szansy wygrac sprawy i
          zabrac Ci dziecka! Przechowuj wszystkie smsy, nawet rozmowy telefoniczne bym
          nagrywala na dyktofon. I nie okazuj mu leku - on sie tym zywi.
          Swoja droga, co za egoistyczne i paskudne zachowanie ze strony tego faceta! Az
          sie dziwie, ze wogole z nim dyskutujesz i negocjujesz.
    • chocolate.coffee Re: kontakt z dzieckiem- groźby 18.06.05, 13:14
      Laura_ola, Twój mąż ma naprawdę poważne problemy z panowaniem nad emocjami...

      Przede wszystkim zaden normalny sędzia w takiej sytuacji nie odda mu dziecka,
      Tobie zabierając/ograniczając prawa rodzicielskie. Tylko musi miec ten jego
      brak opanowania udokumentowany. Ale tym już się zajmą biegli psychologowie.

      Rzecz najwazniejsza: nawet w największej złości nie mozesz choćby zasugerowac,
      ze odbierzesz mu prawa, ze zabronisz kontaktu z synem. Błagam, nie mów, bo
      nawet powiedziane przez przypadek i pod wplywem emocji obróci się przeciwko
      Tobie. Jego rodzice świata poza nim nie widzą i cos takiego skrupulatnie
      wykorzystają.

      Nie kasuj smsów o tym, że "on ma dziecko w dupie, on chce sobie ulozyc zycie na
      nowo, dziecko go nie interesuje i mam przestac do niego dzwonic" i temu
      podobnych. To jest najważniejszy dowód przeciw niemu. Gdyby chodzilo o moje
      dziecko, nie wyobrażam sobie, że choćby przez myśl mogło mi przemknąć, że
      wlasne dziecko moge miec w d***. A z tego co on robi wynika jasno, ze po prostu
      Tobą igra i robi wszystko, żeby Cię zniszczyc - juz nie fizycznie, teraz
      zaczyna gierki psychologiczne, uzywajac do tego waszego dziecka - perfidia
      najwieksza z mozliwych. Jemu nie chodzi o dziecko - to tylko narzedzie w rekach
      wariata - tylko o Ciebie.

      Przede wszystkim zabierz syna do psychologa. Z tego co o nim piszesz i pisalas
      wynika, ze to madry malec, ale mimo wszystko tylko 3,5 letni. Raz dlatego, zeby
      sprawdzic jak on to przezywa i pomoc, jezeli to wszystko co sie dzieje jest dla
      niego zbyt bolesne. I dwa, zeby psycholog mogl zaswiadczyc, ze nie manipulujesz
      dzieckiem, wrecz preciwnie, starasz sie je chronic przed tym co wyczynia Twoj
      maż.

      Mów wszystkim wokół jak zachowuje sie Twój mąż. Ze nie wie czego chce. Ze
      zmienia zdanie. Ze Ci grozi. Zeby w dniu procesu takie rewelacje nie pojawily
      sie nagle i znikad. A z nim postepuj łagodnie, to jedyna metoda. Postaraj sie
      przedstawic mu klarowny grafik spotkan z synem, zeby nie bylo pozniej, ze
      terminy wzielas znikad, ze nie wiedzial kiedy moze go spotykac. Pokaz ten
      grafik prawnikowi i spytaj, czy tyle wystarczy, czy nie za malo, zeby nie bylo,
      ze ograniczasz dostep do syna. Mniejsza o zdanie prawnika, wazniejszy jest
      fakt, ze on go widzial. I mąż i teściowie również. I oczywiscie egzekwuj.

      Z tego co piszesz wynika jasno, ze Ty mu niczego nie zabraniasz, ale co bys nie
      zrobila, to dla niego zle. Wiec nie chodzi mu o dobro syna, tylko o utrudnianie
      zycia Tobie. Gdyby bylo inaczej dawno mielibyscie ustalony podzial obowiazkow w
      opiece nad synem.

      Trzymaj sie, jedyne co Ci pozostalo to wytrzymac.
      Kiedy pierwsza rozprawa?

      pozdrawiam cieplo,
      cc.

      PS: Wklejam link do poprzedniego postu Laury. Trudno zrozumiec jej sytuacje bez
      poznania calej historii:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=23615266&s=0

    • Gość: DOBRA WOLA Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.06.05, 22:51
      Droga Lauro-Olu trzymaj sie cieplutko. Badz ostrozna i dbaj o siebie i synka.
      Mysle mimo wszystko ze maz kocha syna , a te wszystkie straszne rzeczy ktore
      wypisuje maja na celu cie zranic, ukarac za to co robisz. Z drugiej strony nie
      wyobrazam sobie aby moj maz bedac na jego miejscu nie chcial na codzien
      opiekowac sie i miec kontakt z naszym synkiem. To musi bardzo bolec. Stosuj
      nadal polityke chroniaca dziecko przed bolem jaki mogloby odczuc gdyby
      wiedzialo co tata wypisuje. Mowisz ze nie odzywal sie do sluchawki jak dziecko
      chcialo z nim rozmawiac? Co za glupi dran. Ps. prosze cie pozwol synkowi miec
      kontakt z dziadkami. Napewno go kochaja, a ludzi ktorzy kochaja dziecko nigdy
      za wiele. Pa.
      • allexa Re: kontakt z dzieckiem- groźby 19.06.05, 12:21
        Czas jaki teraz przeżywasz należy chyba do najgorszych momentów, ale jeśli zachowasz wewnętrzny spokój, siłę i pewność, że decyzja którą podjęłaś jest ostateczna - da się go przeżyć. Dużo zależy od Ciebie - jesteś silna i proszę, uwierz w to, że dasz sobie radę!.
        Ponieważ Twój mąż ma faktycznie wielki problem sam ze sobą, jest niedojrzały emocjonalnie (zresztą jego agresja jest tego najlepszym przykładem) weź ster w swoje ręce. Ty jesteś matką i wiesz co dla Twojego synka jest najlepsze. Nie pozwól by odczuł, że jesteś rozbita psychicznie, bo niepokój udzieli się także jemu, pogubi się, a stąd już tylko krok do nieciekawych emocji. Wykorzystaj rady które są wyżej, ale nie przesadzaj w ilości kontaktów z dziadkami ze strony męża. Ważniejszy jest spokój malucha niż wizyty, które bardziej zaszkodzą niż pomogą. Pamiętaj - TY (!) decydujesz kiedy, gdzie i komu (!) przekazujesz dziecko. Jest na tyle mały, że nie potrafi bronić się przed słowami które przewracają mu dziecięcy świat do góry nogami. Przecież wiesz, że tak właśnie się dzieje kiedy przebywa z ojcem i dziadkami.
        Pogubi się i żaden psycholog nie naprostuje mu już tego co bezpowrotnie straci.
        Nie przejmuj się groźbami - właśnie, to tylko groźby zdesperowanego, słabego psychicznie faceta. Cokolwiek nie zrobisz i tak będzie źle!. Wiem coś o tym....przechodziłam to samo 2 lata temu. Wiesz jaki jest finał? Po rozwodzie kochający tatuś zapomniał definitywnie o dzieciach, "ułożył" sobie życie;), nie ma czasu na kontakty z dziećmi i nawet nie próbuje o nie zabiegać w obawie, że popsuje sobie harmonogram przyjemniejszych zajęć. I wiesz co? Cieszę się z tego. To niedojrzały emocjonalnie człowiek (opócz agresji, dziwnych zawirowań nastrojów, ma jeszcze bardzo poważny problem z alkoholem). Nie mam złudzień, że dzieci wiele tracą nie mając z nim kontaktów. Pewnie, że nie zastąpię im ojca - ale tego mądrego, kochającego..... Staram się by czuły miłość, spokój i pewność jutra.
        Więc jeśli chcesz by malec spotykał się z ojcem, ustal grafik i niech nikt i nic Ci go nie zburzy. Ale jeśli zobaczysz, że te wizyty źle wpływają na syna - zerwij je natychmiast bez obaw o konsekwencje. Niech walczy przed Sądem o kontakty, Ty masz argumenty w postaci SMS-ów, nagranych gróźb, relacji osób którym opowiadasz (opowiadaj o wszystkim bliskim, nawet nie wiesz jakie to ważne) i ewentualnie opinii psychologa -bez tego się chyba nie obejdzie, sądząc po reakcjach malca.
        Twój (jeszcze) mąż NIC CI NIE MOZE ZROBIC!. Przestań się go bać. Twój spokój jest teraz bardzo ważny - przed Sądem tym bardziej.
        Wyprostuj się, uspokój, uwierz w siebie. Jeśli wiesz, że tego związku nie można już uratować (bo do tego trzeba DWOJGA!!!), konsekwentnie rób swoje.
        Przejdziesz przez to. Mnie też się udało:)))). Wspieram Cię mentalnie bo wiem jak Ci to teraz jest potrzebne:)).
        • laura_ola Re: kontakt z dzieckiem- groźby 19.06.05, 13:08
          bardzo bardzo dziekuje!!!!
          wiem ze to jest takie wszystko oczywiste, ale jak widze ze ktos mi to mowi to
          chyba lepiej mi to wchodzi do głowy.
          Napislam jemu smsa ze jezeli chce to moge podjechac z synkiem dzisiaj o 14
          zebysmy przy okazji ustalili jakis plan.
          On stwierdzil ze boi sie ze mna spotkac bo ja nagrywam rozmowy i on nie chce
          pozniej miec konsekwencji w sadzie (!)
          Stwierdzil ze nie chce miec kontaktu ze mna i dzieckiem mam sie od niego
          odczepic do konca zycia, nie dzwonic bo nie odbierze mojego telefonu.
          Czyli chyba w zwiazku z tym ja nie musze o to zabiegac, prawda?
          pisze mi ze wyrzucilam go z domu, zabralam dziecko i teraz mam spier...


          • triss_merigold6 Re: kontakt z dzieckiem- groźby 19.06.05, 13:24
            Nagrywaj i zbieraj dowody, zapisuj sms-y, miej świadków rozmów z mężem. Przyda
            się w sądzie. Nie lituj się, nie współczuj, nie ulegaj - on nie będzie
            wyrozumiały i spróbuje zniszczyć Cię psychicznie.
            • laura_ola Re: kontakt z dzieckiem- groźby 19.06.05, 18:16
              na chwile mi lepiej, jakos to sobie probuje wszystko tlumaczyc, ale.
              Teraz ciagle do mnie dzwoni, jak odbieram telefon to sa
              najgorsze wyzwiska jakie mozna sobie wyobrazic, jezeli nie odbieram to nagrywa
              mi sie ze bronie mu kontaktu z dzieckiem. Jak pytam kiedy chce go wziasc to
              mowi ze ja mu narzucam terminy widywania ze on nie chce miec nic wspolnego z
              dzieckiem i ze mna... po czym znowu jest sms ze zabralam dziecku ojca i nie
              pozwalam sie z nim spotkac
              Czy moge nie odbierac wcale telefonu?
              Boje sie ze zaczyna mi sie jakas nerwica, boje sie o siebie i synka. Nie moge
              spac w nocy, jak odsluchuje poczte glosowa to chce mi sie plakac, jestem
              znerwicowana. Wiem ze to sie kiedys skonczy. Chce byc wobec niego wporzadku ale
              jak mam to zrobic? jakim kosztem?odbierajac jego telefony? ma niestety w
              weekendy darmowe rozmowy, wiec dzwoni co chwile.
              • Gość: DOBRA RADA Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.06.05, 21:22
                Wylacz telefon na jakis czas. Jeszcze nikt nikogo nie wsadzil do wiezienia za
                brak telefonu.
              • chocolate.coffee Re: kontakt z dzieckiem- groźby 20.06.05, 18:21
                laura_ola napisała:

                > Teraz ciagle do mnie dzwoni, jak odbieram telefon to sa najgorsze wyzwiska
                > jakie mozna sobie wyobrazic, jezeli nie odbieram to nagrywa mi sie ze bronie
                > mu kontaktu z dzieckiem.

                Najlepiej i najprościej byłoby założyc podsłuch i nagrywać wszystkie rozmowy.
                Zeby widać było różnicę poglądów mężusia. I to jak najszybciej. Bo to już
                przestało być normalne, przestało byc czymś, co można spokojnie wyjaśnić.
                Jeżeli on gra nie fair, Ty musisz mieć to udokumentowane. Nie, nie musisz sie
                czuc winna, ze nagrywasz rozmowy. Nie w TAKIM wypadku. Gdy ktos jest az tak
                obludny.

                Otwórz ksiażkę telefoniczną i zadzwon do pierwszej agencji ochrony lub
                detektywistycznej. Jeżeli porozmawiasz z kims, kto sie takimi rzeczami zajmuje
                na co dzien zrozumiesz, ze innego wyjscia nie ma. I że nie ma w tym nic zlego.
                Sam podsluch to kwestia kilkuset zlotych.

                cc.
    • laura_ola robi sie coraz gorzej 20.06.05, 13:07
      witam ponownie.
      jestem jeszcze cala roztrzesiona dlatego bede pisala moze malo skladnie.
      Wlasnie sie dowiedzialam(od zony kuzyna mojego meza-jedynej przychylnie
      nastawionej osobie w tej rodzinie) co o mnie sie mowi aktualnie.
      no wiec moj maz powiedzial dopiero teraz o tym ze sie rozwodzimy. powiedzial ze
      w ta sobote spakowalam mu rzeczy i kazalam mu sie wyniesc bo to nie jego
      mieszkanie, on byl dla mnie bardzo dobry i mily, a ja po prostu sie nim
      znudzilam i go wyrzucilam z domu.
      drugi watek moi tesciowie sa zwiazni z dzieckiem bardzo , ja w zwiazku z tym
      chce byc fair wobec nich dlatego na przyklad w zeszlym tygodniu zawiozlam im go
      na weekend. Oni oczywiscie maja do mnie pretensje ale to juz pisalam wczesniej.
      Dowiedzialam sie jednak ze moj maz powiedzial swoimrodzicom, ze ja juz nie chce
      nigdy dac im syna ze maja o nim zapomniec. Moj tesc dostal furii i powiedzial
      ze jak tylko mnie zobaczy to mi kark skreci.
      boje sie calej tej rodzinki oni sa nieobliczalni, zrobili ze mnie najgorszego
      bandziora.
      • chocolate.coffee Re: robi sie coraz gorzej 20.06.05, 18:14
        Tak się zastanawiam...gdzie są Twoi rodzice, znajomi, ktoś kto by stał za Tobą
        murem? Ktos kto by mógł poswiadczyć, że jest inaczej? Ile jest w tej sprawie
        osób, które sa po Twojej stronie? Masz kogoś takiego? Bo to dość wazne... Raz
        dlatego, że samo poczucie, że ktoś jest z Tobą jest ważne, a dwa - Twoja wersja
        przeciw nim wszystkim...może być niemiło :( Tym bardziej, że Twoj mąż wznosi
        się na wyżyny podłosci, zakłamania i kręcenia.

        Może trzeba będzie pomyśleć o pokazaniu tego watku w czasie rozprawy. Ale to w
        sumie nadal tylko Twoje słowa...

        cc.
        • laura_ola Re: robi sie coraz gorzej 20.06.05, 21:16
          sa nagrania na poczcie glosowej.
          Moja mama i kolezanki slyszaly co on mowi przez telefon jak wzielam na
          glosnomowiacy...
          slyszeli jak mi grozi przez telefon. Kolezanka widziala mnie jak bylam tuz po
          uderzeniu przez niego...
          nie wiem czy to wystarczy
          Doradzili mi zebym wogole nie odbierala telefonu i smsow od niego
          nie wiem czy moge tak zrobic bo on pozniej powie ze nie mial kontaktu z
          dzieckiem.
          Przed chcwila zadzwonil, dalam mu synka do telefonu, gadali sobie spokojnie,
          nagle maly zaczal plakac i mowi ze tata strasznie placze i on nie wie co zrobil
          tacie. Zwrocilam mezowi uwage a on na to ze nie bedzie udawal usmiechnietego
          przed dzieckiem (3,5 letnim...)
          • Gość: DOBRA RADA DZIECKO TO JEST TEZ ICH SYN I WNUK IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.06.05, 17:27
            Co to znaczy ze kolezanka widziala cie tuz po uderzeniu przez niego? Byla tego
            swiadkiem, mialas jakis slady? Skad kolezanka wiedziala ze cie uderzyl? Ja
            rozumiem ze budujesz teraz front, przygotowujesz sie do walki aby sie
            szczesliwie rozwiesc, ale te wszystkie podsluchy, nagrywania, wywiady wywoluja
            u mnie gesia skorke. Przeciez twoj syn zyje obok. Cala ta sytuacja jest
            okropna. Mimo wszystko mysle ze oprocz problemow jakie sa miedzy wami nie
            zdajesz sobie sprawy co to znaczy bac sie utraty kontaktu z wlasnym dzieckiem
            czy wnukiem. Ani ty ani twoja rodzina nie musza sie tego obawiac, nieprawdaz?
            Postaw sie choc troche w sytuacji meza i jego rodziny. Jesli szczerze kochaja
            to dziecko a mysle, ze kochaja to nie rozwod z toba jest dla nich tragedia a
            ewentualnosc utraty kontaktu z dzieckiem.Jakos nie widze abys zapewnila
            dziadkow ze nie bedziesz stala na drodze ich widzenia sie z chlopcem.
            • chocolate.coffee Re: DZIECKO TO JEST TEZ ICH SYN I WNUK 21.06.05, 19:34
              Gość portalu: DOBRA RADA napisał(a):

              > Jesli szczerze kochaja to dziecko

              Czy Twoim zdaniem ojciec, który szczerze kocha dziecko mówi jego matce, że ma
              je w dupie, tak jak cytowany tu szanowny małzonek? Jezeli kocha i tak zle znosi
              rozlake, to czemu nie ma dla niego czasu?

              I co jest zlego w nagrywaniu kogos kto grozi, kto rozpowiada bzdury, kto z
              jednej strony 'ma dziecko w dupie' a z drugiej mowi, ze matka zabrania
              kontaktu? Kto raz twierdzi, ze chce spotkac, innym razem, ze nie?

              To nie jest klasyczny rozwod - bo mam wrazenie, ze Ty caly czas tak to widzisz -
              ale problemy Laury z kims, kto nie potrafi zapanowac nad emocjami i zachowuje
              sie na chwile obecna juz podle.

              cc.
              • Gość: Dobra Rada Re: DZIECKO TO JEST TEZ ICH SYN I WNUK IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.06.05, 20:12
                Ja mysle ze zaden rozwod nie jest przyjemny i niesie ze soba wiele problemow.
                Nie chce usprawiedliwiac nikogo, tym bardziej ze znamy jedynie jedna strone
                medalu, ale czytajac posty Laury robi mi sie po prostu bardzo zal wszystkich
                bez wyjatku. Ten facet w pewnym momencie sie staral i moge sie mylic, ale czuje
                ze to bylo szczere. Teraz jest zrozpaczony ze mu sie rodzina rozpadla i nie wie
                co ma zrobic .Mysle ze zalezy mu nie tylko na dziecku ale i na zonie. W tej
                chwili natrafia jedynie na mur z jej strony , nie do przebicia. A jak do tego
                dodac jeszcze te nagrywania, podsluchy i inne wywiady to czlowiek moglby
                zglupiec. Nie raz i nie dwa kazzdemu z nas zdarza sie powiedziec cos glupiego,
                nierozsadnego itp. gdyby tak poskladac te akurat wszystkie momenty to wyszedlby
                obraz bardzo nieciekawy. Dlatego ze czloweik jest suma momentow i dobrych i
                zlych, a wyciaganie i nagrywanie wypowiedzi czloweika zdesperowanego grozba
                rozstania z synem i rozwalona rodzina jest wypaczaniem jego ogolnego obrazu.
                • laura_ola Re: DZIECKO TO JEST TEZ ICH SYN I WNUK 21.06.05, 21:44
                  acha i jeszcze jedno.
                  Moze masz racje moze to co robi teraz jest pod wplywem emocji, ale wez pod
                  uwage jeszcze jedna sprawe: ja sie wlasnie dlategoz nim rozwodze, ze awantury,
                  wyzwiska byly juz od bardzo dawna.
                  Mnostwo abstrakcyjnych sytuacji:
                  zakaz dostepu do komputera( ja wtedy nie mialam swojego) w zaleznosci od
                  nastroju, najczesciej wtedy jak bardzo potrzebowalam zrobic cos do pracy.
                  mowienie ze on nie jest do konca pewny czy dziecko jest jego bo testow
                  genetycznych nie robil
                  odwolywanie w ostatniej chwili, z usmiechem na ustach wszystkich wyjsc do
                  znajomych na ktore wczesniej sie zgadzal zeby tylko zrobic mi na zlosc.
                  Codzienne komentarze na temat mojego wygladu pt. ale ty jestes brzydka,
                  patrzec na ciebie nie moge, zejdz mi z oczu jak jem bo chce mi sie rzygac...
                  to chyba na razie tyle..
                  I tak dlugo wytrzymalam, tak mysle...
            • laura_ola Re: DZIECKO TO JEST TEZ ICH SYN I WNUK 21.06.05, 21:25
              wiesz, zastanawia mnie jedno czy czytales/as cala moja historie czy tylko jeden
              wybrany post.
              Moja rodzina do czasu wyprowadzenia sie mojego meza nie mogal widywac mojego
              syna wogole. Jak chcialam jechac do nich na swieta to slyszalam wyzwiska, ze on
              sobie nie zyczy zeby jego dziecko jezdzilo po obcych domach
              Ja kontaktu dziadkom nie bronilam sama zawiozlam ( po wczesniejszym uzgodnieniu
              telefonicznym) daw tygodnie temu synka na weekend do nich. Moj maz niepotrafi
              okrslic ktorego dnia albo w ktory weekend chce wziasc dziecko
              a zreszta...
              Kolezanka nie mogal widziec jak mnie uderzyl poniewaz do mojego domu mialy
              zakaz wstepu kolezanki plus mama plus siostra. uderzyl mnie przy swoich
              rodziach.
              Tak masz racje buduje front nagrania ktore mam wywolaly gesia skorke u mnie i
              moich bliskoch ktorzy tego odsluchali.
              Nie wiem czy chcialabys chcialbys uslyszec" moze i za te grozby pojde do
              wiezienia ale nie szkodzi przynajmniej sie czegos wiecej doucze a poza tym z
              wiezenia siewychodzi a wtedy dopiero zaczniesz bac sie wlasnego cienia...
              • Gość: Dobra rada UWAZAJ NA SIEBIE LAURO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.06.05, 21:08
                Droga Lauro, dziekuje ci ze tak cierpliwie tlumaczysz nam swoja sytuacje.
                Doprawdy to co piszesz nie miesci sie przecietnemu czlowiekowi w glowie.Powiem
                chyba tylko jedno: UWAZAJ , UWAZAJ NA SIEBIE I DZIECKO. To, ze dobrze robisz
                rozwodzac sie z nim nie ulega juz najmniejszej kwestii. Niestety tacy osobnicy
                potrafia byc bardzo msciwi. Szczegolnie kiedy kobieta postanawia sie od takiego
                faceta uwolnic. Nagrywaj te pogrozki( ale trzymaj to przed nim w tajemnicy) i
                jesli bedziesz czula sie zagrozona nie zwlekaj z zawiadomieniem o tym
                policji.Mozesz wowczas im to odtworzyc czy pokazac. Grozenie komus to
                przestepstwo.Pozdrawiam cie i glowa do gory. Ps. jeszcze jedno. Zorientuj sie
                czy w okolicy gdzie mieszkasz nie znajduje sie osrodek dla przesladowanych
                kobiet. W razie niebezpieczenstwa, zagrozenia moglabys tam sie wowczas udac z
                dzieckiem. Oczywiscie czasowo.
          • allexa Re: robi sie coraz gorzej 21.06.05, 19:38
            "Robi się coraz gorzej..." - dokładnie tak samo się czułam....
            Zrozum dziewczyno - jemu też świat zwalił się na głowę, zachowuje się więc histerycznie i irracjonalnie. Miota się, stąd te groźby, udawane płacze, opowiadanie własnej wersji wydarzeń. To norma. Na pocieszenie dodam, że należy do tego typu facetów, który najpierw wysadza a potem udaje najciejżej rannego:). Nie próbuj myśleć jego kategoriami, nie męcz się hipotezami typu: "co autor miał na myśli". Liczysz się Ty i Twój syn! . Postaw na to, bo inaczej będziesz miała uczucie, że się zapadasz. Wierz mi - tacy pokazowi bohaterzy w Sądzie są trusiami. (aż ciśnie mi się dosadniejsze słowo..;) ). Tam liczą się konkrety, a nie gołosłowne deklaracje :"chciałem...., utrudniała mi...., nie mogłem, bo
            ona....",itp.
            A tak bardziej konkretnie.
            Z tego co przeczytałam wnioskuję, że złożyłaś pozew o rozwód. Nie zwlekaj (zakładam, że decyzja jest już ostateczna), to tylko pogorszy sprawę. Zmień nr telefonu. Sama się zdziwisz ile zyskasz. Przecież chyba nie umierasz z ciekawości jakie jeszcze rewelacje przygotowuje na kolejny dzień Twój mąż? Co da Ci słuchanie tych bredni i pokazówek, oprócz stresów, strachu i łez? Chyba, że odpowiada Ci ten psychiczny terror?! Pamiętaj - SAMA decydujesz o sobie! O sobie i dziecku. Ponieważ nie jest partnerem do rozmów, Ty je definitywnie utnij.
            W kwestiach rozwodu, może porozumiewać się z Tobą przez prawnika. Zresztą.....
            o jakich rozmowach ja tu mówię?. Wg tego co przekazujesz, lepiej będzie jak....zapanuje cisza:)).
            I na Boga - niech nie zwalają Cię z nóg "nowinki", które usłyszysz od niego, jego znajomych, czy teściów. TO TYLKO SŁOWA!
            Spokojem, pewnością siebie i konsekwencją działania, zapewnisz sobie przewagę nad mężem i jego świtą:))). Nie atakuje się silnych i zdecydowanych, prawda?
            Znajdź siłę w sobie, Twoi bliscy będą Cię tylko wspierać, ale musisz przejść to sama. Dasz radę. Ale postaw też na....styl.
            PS. Przepraszam, za ten mentorski styl:))). Ale czasami dosadne słowa pomagają złapać pion. Pozdrawiam Cię ciepło:)). Z.
    • Gość: Daria Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 21.06.05, 04:53
      To ty musisz w tej sytuacji wystapic do sadu o uregulowanie widzen ojca z
      dzieckiem. On nie moze rzadzic twoim czasem i brac dziecko kiedy mu sie podoba.
      Bedzie mial wyznaczony dzien i godzine. Jak mozesz to wez adwokata. Idz jeszcze
      na soc.prawo tam sa prawnicy to ci doradza fachowo. Biedactwo to twoje
      dzieciatko. Moje bylo w jeszcze gorszej sytuacji bo moj byly je porywal. Teraz
      juz jest dorosle ale uraz zostal mnie a nie dziecku. Dziecko ojca kocha.
      • Gość: Dobra Rada Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.06.05, 20:18
        A skad wiesz ze twoje dziecko nie ma urazu? Moze jest to uraz rozstania z
        ojcem? Nie wnikam w twoja sytuacje bo jej nie znam , ale twoja ocena wydaje mi
        sie jednostronna. Dlaczego twoj ex maz porywal dziecko? I dlaczego jak myslisz
        mimo tych porwan twoje dziecko go kocha, przeciez na logike powinno sie go
        jedynie bac.
        • laura_ola Re: kontakt z dzieckiem- groźby 21.06.05, 21:19
          jakie porwania? czy ja cos takiego napisalam????
          napisalam jedynie ze on czyms takimmi grozi.
          Mazprzy dziecku mnie szarpał, raz przewrocil na ziemie jak mialam malego na
          rekach...
          Chcialabym zeby syn mimo wszystko go kochal, prosze zeby zadzwonil do taty, ale
          on mowi ciagle ze jutro zadzwoni...
          Tak moze masz racje, ja jestem glupia patrze jednostronnie. tylko ze jak raz
          pojechalam odebrac od niego synka dostalam od niego w twarz..
          jak pytam kiedy chce go wziasc to slysze od niego ze w tygodniu to nie bo on
          pracuje a w weekend to on jeszcze pomysli...
          • Gość: Dobra Rada Re: kontakt z dzieckiem- groźby IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.06.05, 21:44
            Te porwania odnosily sie do Darii i jej dziecka. Nikt nie sugerowal ze dotycza
            one ciebie Lauro. Z tego co piszesz wynika ze facet uzywa wobec ciebie
            przemocy. Czy tobie tez zdarzylo sie kiedys uderzyc go? Nie wyobrazam sobie aby
            moj maz podniosl na mnie reke, ale faktem jest ze ja rowniez nigdy w zyciu go
            nie uderzylam, a uderzenie w twarz jest szczegolnie ponizajace. Nie pytaj go
            kiedy chce zobaczyc dziecko, skoro nie daje ci konkretnych odpowiedzi. Powiedz
            ze nie bedziesz przeszkadzac tym kontaktom, ale prosisz go aby ustalil ten
            termin troche wczesniej gdyz wiadomo ze kazdy ma jakies plany. Zapytaj go czy
            powiedzmy kazda sobota( cokolwiek, co i tobie pasuje)o tej czy tamtej godzinie
            bedzie OK. Ustalcie jak syn bedzie odbierany i kiedy i gdzie odwozony.Mysle ze
            jakis staly regularny plan moze pracowac najlepiej. Jesli zas maz bedzie krecil
            i niepowanie do tego podchodzil, grajac na uczuciach dziecka i twoich to
            zaprzestan na jakis czas prob kontaktu z nim. Powiedz mu ze jesli nie
            przestanie ci ublizac zaprzestaniesz odbierania jego telefonow.Pamietaj rowniez
            o tym ze istnieje rowniez policja. Jesli nadal bedzie ci grozil, badz ublizal
            zglos to .
Pełna wersja