Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFILI

18.06.05, 22:31
Proponuję zakończyć wątki o gejach. Kogo to obchodzi, że kochają się inaczej.
Tyle gadania, bo 2% dorosych ludzi inaczej lubi uprawiać seks. A ja się pytam
co z innymi mniejszościami? I ich prawami? Co np z peddofilami? Przecież
pedofil to też mniejszość, która powinna mieć ustawowe prawo do legalnych
stosunków seksualnych. Rodzice 2-latków są bezwzględni dla pedofili. No i
problem z adopcją. Skoro homoseksualiści mają mieć prawo do adopcji to ja
proponuję nie krzywdzić tak okrutnie pedofili zabraniając im tego. Albo
nekrofile na przykład. Czemu maja się wstydzic swoich metod na dobry seks? To
samo z zoofilami.
Każda mniejszość seksualna jest mmiejszością, odstępstwem od naturalnej
normy. Gdzie jest granica. Co jest bardziej lub mniej słuszne lub przyzwoite?
Czy pedofil to nie człowiek mający uczucia ja się pytam? :)
    • Gość: kanibal Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.05, 23:53
      niestety,pedofilia i nekrofilia są karalne.Dzieci,ponieważ mają ograniczone
      mozliwosci do obrony,a zwłoki żadne,dlatego są pod ochroną prawa.
      • Gość: Doom Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.aster.pl 18.06.05, 23:54
        Niestety?
    • Gość: kanibal Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.05, 00:07
      niestety,dotyczy propozycji kleopatryxa zniesienia penalizacji pedofilii i
      nekrofilii.
      • Gość: jaija Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.06.05, 00:23
        Jeszcze jeden "inteligentny" temat i naprawdę udane porównanie... żenua...
        Homoseksualiści oboje wyrażają zgodę na to, co robią i nikt nie jest gwałcony,
        czy wykorzystywany. Pedofil wykorzystuje dziecko, to jest różnica, jeśłi ktoś
        tego nie zauważa, ten jest ślepym kretynem, pardon, kretynką, bo kleopatryx to
        chyba kobieta.
        • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 19.06.05, 00:39
          Ten wątek przyszedł mi do głowy z powodu znajomości (już eks) z jednym gejem.
          Gość lat 35. I do tej pory byłam w stanie przełknąć opowieści o spotkaniach z
          facetami i dobrym seksie bla bla. Ale fantazje na temat małego chłopca przeszły
          moje najśmielsze oczekiwania. Gość siebie postrzega jako normalnego zdrowego (?)
          homoseksualistę. Jak dla mnie stał się dizgasting na maksa. Moim zdaniem
          wszystkim mniejszościom seksualnym należy powiedzieć nie, ponieważ nie można
          ustalić granicy. He he i jeszcze wczoraj na piwie mówiłam, że jestem
          tolerancyjna, buahaha. Nie jestem, jestem takim małym hitlerkiem. Wszystkich do
          odstrzału.
          • Gość: corgan jadąc kiedys w autobusie usłyszalem dialog IP: *.chello.pl 19.06.05, 17:58
            2 30-letnich facetów. Jeden mówi, ze poznał fajną dupencje ale jest problem, bo
            ma 16-lat. Ten drugi "co? 16 lat? za młoda?" a ten pierwszy "nie! za stara,
            wole młodsze". Moim zdaniem wszystkim mniejszościom seksualnym należy
            powiedzieć nie, ponieważ nie można ustalić granicy. He he i jeszcze wczoraj na
            piwie mówiłam, że jestem tolerancyjny, buahaha. Nie jestem, jestem takim małym
            hitlerkiem. Wszystkich do odstrzału.

            Tych heteroseksualnych zboczonych równiez.

            Przypominam ze MW podczas Parady Równości niosła tablice "40% pedofili to
            geje". Niestety, podczas Parady Normalnosci nie widzialem tablicy "60% pedofili
            to hetero".

            • Gość: nagroc Sprobuj czytać ze zrozumieniem IP: *.aster.pl 19.06.05, 19:56
              Gość portalu: corgan napisał(a):

              >Przypominam ze MW podczas Parady Równości niosła tablice "40% pedofili to
              >geje". Niestety, podczas Parady Normalnosci nie widzialem tablicy "60% pedofili
              >to hetero".


              Sprobuj czytać ze zrozumieniem. To nie takie trudne. I zastanów sie co oznacza
              40 % przypadków pedofilii przy kilkuprocentowej populacji homoseksualistów.
              Okaże się że prawie każdy homoś to pedofil, niestety. Pedały lubią młodych
              chłopców.
              • nancyboy Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem 20.06.05, 09:09
                > "40% pedofili to geje"
                Co oznacza w Twoim (ich) rozumieniu słowo "pedofil"?
                • Gość: nonedaban Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem IP: *.aster.pl 22.06.05, 18:57
                  nancyboy napisał:

                  > > "40% pedofili to geje"
                  > Co oznacza w Twoim (ich) rozumieniu słowo "pedofil"?


                  Pedofilia, popęd płciowy do dzieci, psychoseksualna skłonność do dzieci i
                  młodzieży obojga płci.
                  Amerykański uczony J. Money dzieli pedofilię na: nepiofilię (obiektem
                  zainteresowania jest dziecko w wieku przedszkolnym), pedofilię (obiektem jest
                  dziecko w wieku szkolnym, ale przed okresem dojrzewania) i efebofilię (obiektem
                  jest osoba w wieku dojrzewania). W większości ujawnionych przypadków
                  zainteresowaniem pedofilów cieszą się dziewczęta w wieku 8-11 lat i chłopcy w
                  wieku 11-15 lat.

                  Typ kontaktów pedofilnych bywa zróżnicowany, począwszy od obnażania się i
                  masturbowania w obecności nieletnich, dotykania ich narządów płciowych, a na
                  pełnych stosunkach seksualnych kończąc.

                  U pedofilów niekiedy stwierdza się zmiany organiczne w mózgu, które prowadzą do
                  tego typu zachowań, ale w większości przypadków o rozwoju pedofilii decydują
                  czynniki psychiczne i rozwojowe, np. zaburzone relacje z rodzicami,
                  doświadczenie przemocy seksualnej w dzieciństwie, odczuwanie lęku wobec kobiet,
                  kompleksy, niepowodzenia w życiu seksualnym.

                  W niektórych kulturach świata zachowania pedofilne wiążą się z obyczajowością,
                  np. w plemieniu Eipo żyjącym na Nowej Gwinei są akceptowane kontakty seksualne
                  dorosłych mężczyzn z dziećmi w każdym wieku. W innych plemionach spotyka się
                  rytuały inicjacyjne młodzieży o pedofilnym charakterze. W innych kulturach są
                  akceptowane małżeństwa z nieletnimi dziewczynkami. W kulturze Zachodu pedofilia
                  też była faktem. G. de Rais, marszałek Francji żyjący w XV w., miał kontakty
                  pedofilne z kilkuset chłopcami, z których około 200 zabił. W XVIII-wiecznej
                  Anglii były rozpowszechnione domy publiczne o pedofilnym charakterze. Przykłady
                  można mnożyć.

                  W naszym społeczeństwie pedofilia jest surowo oceniana. Nawet w zakładach
                  karnych pedofile znajdują się na samym dnie hierarchii i budzą agresję u innych
                  więźniów. Wobec pedofilów oczekuje się stosowania możliwie najsurowszych kar, a
                  wiele osób domaga się kastracji; w niektórych krajach jest stosowana.

                  Jakie są szanse leczenia pedofilii?

                  Z najbardziej znanych na świecie ośrodków leczenia pedofilów wynika, że po
                  kilku latach leczenia z użyciem specjalnych leków, metod treningowych i
                  psychoterapii, uzyskano poprawę u 21% leczonych. Lepsze wyniki uzyskuje się w
                  przypadku pedofilów żyjących w udanych małżeństwach, mających poczucie winy,
                  nie akceptujących tej dewiacji, bez zaburzeń psychicznych.

                  Hasło opracowano na podstawie “Słownika Encyklopedycznego Miłość i Seks”
                  Wydawnictwa Europa. Autor - Lew Starowicz. ISBN 83-87977-17-9. Rok wydania 1999.


                  Oczywiście, "pedofil" i "homoseksualista" to z medycznego punktu widzenia
                  absolutnie nie to samo, ale choć oba terminy odsyłają do różnych definicji w
                  podręcznikach seksuologii, praktyka bywa nieco bardziej skomplikowana.W świetle
                  polskiego prawa pedofilem jest właściwie każdy, kto "dopuszcza się czynu
                  lubieżnego względem osoby poniżej lat 15" - również za jej wyraźną zgodą.
                  Formalnie zatem pod ten sam paragraf podpada psychotyczny amator nieświadomych
                  niczego pięcioletnich dziewczynek, jak i zwykły uwodziciel chłopców, którzy
                  jeszcze się co prawda nie golą, ale już słyszeli o tym i owym.
                  Według uczonych mężów, dla klasycznego pedofila płeć dziecka nie ma wielkiego
                  znaczenia, gdyż "właściwą podnietę seksualną" stanowi w tym wypadku
                  ciało "wykazujące cechy niedojrzałości" i pełniące rolę swoistego fetysza. Z
                  tego powodu niektórzy seksuolodzy nawet wprost zaliczają pedofilię do szeroko
                  pojętego fetyszyzmu.
                  Na takie dictum uczeni mężowie powiadają po namyśle że, owszem, można
                  być "pedofilem" i "homoseksualistą" naraz. To znaczy lubić ciała "wykazujące
                  cechy niedojrzałości", ale jednak określonej płci - mianowicie własnej. Wszak
                  chłopczyka od dziewczynki da się odróżnić nawet w niemowlęctwie. Co istotne, o
                  ile w całej populacji homoseksualiści stanowią obecnie najprawdopodobniej ok. 2-
                  5% (choć geje-fanatycy upierają się czasem i przy 10 procentach), o tyle wśród
                  pedofilów jest ich aż 20-30%! Przy tym są oni znacznie aktywniejsi i dlatego w
                  grupie ofiar już zdecydowanie przeważają chłopcy (ok. 75%). Wielka "ciemna
                  liczba" w tych sprawach skłania naturalnie do nie kończących się polemik i
                  zaprzeczeń, ale powinowactwo między homoseksualizmem a pedofilią (prawnie
                  pojmowaną!) wydaje się być znaczące. Lud zaś bez żadnych badań wie od dawna,
                  że - przepraszam za zgrzebny język ludu - "pedała ciągnie do młodych
                  chłopaków". Młodzież zaś dojrzewa teraz wcześnie i wyjątkowo bezpruderyjnie.
                  L.Stępniewski
                  • yeellow Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem 25.06.05, 17:07
                    Lud wie tez, ze faceta, heteryka ciagnie do mlodych dziewczyn.

                    --
                    homo-niewiadomo.blogspot.com/
                  • Gość: bleee Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.05, 22:27
                    napracowałeś się koleś nat tym pisaniem,a sensu w tym niewiele.Sęk w tym,ze
                    najbardziej interesują się tym tematem osoby ogarnięte paranoją
                    erotyczną.Takie,które by chciały i boją się,bo rodzina...znajomi....otoczenie w
                    pracy....Prawda jest taka,ze przeciętnie normalnego człowieka,o uregulowanym
                    życiu płciowym,nie interesuje to,co kto i z kim robi w łóżku.Normalny człowiek
                    interesuje się własnymi narządami płciowymi(w tym współwłasnośc małżeńska)a nie
                    cudzymi.Obcych,nieznanych ludzi.To ogromne zainteresowanie ze strony
                    psychopatów bierze się z pochodzenia:po prostu chamy zdominowały życie w
                    miastach poprzez masową migrację od początku lat 90,a zaczęło się to w
                    mniejszym stopniu w połowie 80,kiedy komuna chciała nas wymieszać z
                    chamami,zeby nas skłócić.I się udało..I przenoszą tu swoje zwyczaje
                    interesowania się cudzą d,,,a nie swoją.Wieś i magiel w jednym.A w maglu
                    kołtuny.
              • Gość: michele Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 12:05
                > Sprobuj czytać ze zrozumieniem. To nie takie trudne. I zastanów sie co oznacza
                > 40 % przypadków pedofilii przy kilkuprocentowej populacji homoseksualistów.
                > Okaże się że prawie każdy homoś to pedofil, niestety. Pedały lubią młodych
                > chłopców.

                Ejże, coś nie tak z głową? Gdyby napis brzmiał "40% gejów to pedofile", to co
                najwyżej możnaby mówić, że prawie połowa(a nie prawie wszyscy) z nich to
                pedofile. Tymczasem pedofilów jest więcej niż gejów (chyba, że ktoś ma inne
                informacje), więc odsetek pedofilii wsród homoseksualistów jest mniejszy niż
                rzeczone 40%, czemu dużo jeszcz brakuje do "prawie wszytkich".

                Przypuszczam, że hipotetyczny większy udział homoseksualistów aniżeli
                heteroseksualistów wśród pedofilów jest spowodowany raczej tym, że obcyc
                mężczyźni mają łatwiejszy dostęp do chłopców niż do dziewcząt, a nie jakąś
                szczególną korelacją psychologiczną.
              • yeellow Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem 25.06.05, 16:45
                LOL. Koles, ze statystyka jestes na bakier (przedpisca niestety tez kiepsko).
                Te dane sa bez sensu, bo albo gej, albo pedofil.

                --
                homo-niewiadomo.blogspot.com/
              • Gość: nikifor Re: Sprobuj czytać ze zrozumieniem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.05, 22:12
                brednie wypisywane przez takie indywidua rodem z Młodziezy Weszpolskiej nieco
                mnie brzydzą.Bardziej niż psie g....na chodniku.
                Przyjmując nawet że to prawda,ze lubią chłopców,to raczej PO 15 roku zycia,bo
                młodsi mają niewykształcone cechy płciowe.A po 15 roku zycia to juz możesz
                naskoczyć.Brednie pisane przez nawiedzonych obsesją seksualną faszystów,takich
                jak ty(mała litera ,,t" celowa)są tak śmieszne że nie wiadomo jak was
                traktować.Co to znaczy że 40% pedofili to homoseksualiści.Były jakies
                ukryte,niepublikowane badania???Skąd wiesz???Od romusia????60% to hetero.To juz
                OK,prawda???
                Mam propozycję:są bardzo dokładne przyrządy,określające pociąg seksualny.U mnie
                w Instytucie stoi jeden taki.Poddasz się badaniu,ty ukrywający się pedale????
          • Gość: herodot Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.05, 22:00
            Hitler w porównaniu z tobą był to człowiek wielkiej miary.Do
            odstrzału,piszesz???Ciekawe co będzie jak to ciebie się odstrzeli????Ja tego
            nie zrobię ze względów higienicznych-twoja krew może zakazić,ale ktoś może byc
            mniej brzydliwy.Nie wiem też czy zdajesz sobie sprawę że nawoływanie do
            przemocy jest karalne,a internet nie jest anonimowy.Za każdym razem kiedy się
            łączysz,wysyłasz itp.idzie za tym twój nr IP,a także unikalny numer karty
            sieciowej.Nie przeginaj.
        • bluean Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 19.06.05, 17:57
          Albo też jest pedofilem i broni swej postawy.
    • Gość: kanibal Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.05, 04:26
      Bełkot piwosza z ambicjami.
    • zwyrodnialec Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości 19.06.05, 16:05
      Małżeństwa heteroseksualne prowadzą do legalizacji gwałtów. Bo niech ktoś mi wyjaśni jaka jest różnica pomiędzy stosunkiem męża i żony a stosunkiem gwałciciela i ofiary. I jeden i drugi jest heteroseksualny. I jeden i drugi jest naturalny. I jeden i drugi daje możliwość prokreacji. Dlaczego więc karać za heteroseksualne gwałty, np na kleopatryx.
      Dlaczego ktoś ma się wstydzić, że chce zgwałcić kleopatryx żeby mieć dobry sex.
      Czy gwałciciel kleopatryx to nie człowiek mający uczucia ja się pytam? :)
      • bluean Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości 19.06.05, 18:12
        Mam wrażenie ,że mylisz owe uczucia z chorym popędem seksualnym a to już nie
        świadczy dobrze o tobie.Homoseksualiści z tego co rozumiem to nie walczą o
        uznanie ich popędu seksualnego tylko o prawo do tolerancji wobec ich miłości do
        tej samej płci.Jeżeli sądzisz ,że pedofilia lub gwałt jest okazywaniem tego
        uczucia (miłości) a nie zaspokajaniem chorego popędu to proponuję wizytę u
        seksuologa.Cóż dla jednych pojęcie miłości znaczy tyle samo co seks a dla
        drugich jest to głębsze doznanie duchowe gdzie seks jest tylko dodatkiem.
        • zwyrodnialec Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości 19.06.05, 18:51
          Masz złe wrażenie. Ja nie myle ale autorka wątku tak. A legalizacja pedofili ma się do legalizacji związków homoseksualnych dokładnie tak samo jak legalizacja gwałtu do legalizacji małżeństw heteroseksualistów.
          • Gość: antygej Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.aster.pl 19.06.05, 20:17
            (...)Nauka bada, więc nie ma co ukrywać
            O "tworzeniu kultury" przy okazji "obrabiania dupy" (lub odwrotnie), nie
            dowiedziałem się wcale od jakichś zoologicznych homofobów, ale z książki Doroty
            Majki-Rostek poświęconej socjologicznej analizie sytuacji homoseksualistów
            polskich. Książka jest okropnie naukowa; pełno tam różnych Goffmanów, Bergerów,
            Znanieckich etc. - w trzech czwartych zupełnie ni priczom, więc domyślam się,
            że to pewnie praca doktorska. Do tego dochodzi jeszcze tradycyjna danina
            feudalna w postaci umieszczenia cytatów z dzieł recenzentki i autora wstępu,
            toteż normalnie czytać się tego pasztetu nie da. Ponieważ jednak autorka
            włóczyła się nie tylko po bibliotekach, ale i po gejowskich imprezkach (tzw.
            obserwacja uczestnicząca), jak również zgodnie z regułami sztuki przesłuchała
            obiekty swych badań ("swobodny wywiad otwarty"), zebrało się trochę materiału
            wartego, by rzucić nań okiem.
            Nie są to wprawdzie żadne rewelacje, ale mają za to dobre pochodzenie: toć
            bierzemy je wprost ze skarbczyka Nauki. Nie sposób też przypuszczać, że
            wypowiedzi zostały dobrane tendencyjnie. Przeciwnie, p. Majka-Rostek sprawia
            wrażenie, jakby całym sercem była po stronie swych króliczków i gdy tylko
            króliczkowi coś się wypsnie, zaraz sama dodaje słuszne komentarze: że oni
            niewinni, że to efekt społecznej stygmatyzacji, "zinternalizowanej
            opresji", "mechanizmów neutralizacji" itp. Sama też stara się być delikatna i
            np. gejowskie pikiety, czyli punkty, gdzie można łatwo upolować partnera do
            szybkiego seksu (zazwyczaj są to parki, szalety, dworce etc.) nazywa
            elegancko "umownymi miejscami spotkań" - tak jakby chodziło o romantyczną
            randkę pod ratuszowym zegarem. Sami homosie bywają bardziej rzeczowi:

            "Jak ktoś chce kogoś szybko do łóżka, to leci pod Panoramę Racławicką i od razu
            kogoś porwie, albo od razu w krzakach, bo w lokalu to trzeba posiedzieć, trzeba
            czasem stracić czasu i pieniędzy - i nic nie ma z tego".
            A warto tu dodać, że autorka wszystkie wywiady przeprowadziła nie z jakimiś
            pierwszymi lepszymi homosiami, lecz z osobami należącymi do tzw. "środowiska"
            (wrocławskiego oraz warszawskiego) i właśnie o tym "środowisku" niemal każdy z
            jej rozmówców opowiada bezeceństwa niczym najgorszy homofob:
            "Nie ma co ukrywać, że my się po prostu zaliczamy, wchodzisz do klubu i
            widzisz: z tym byłem, z tamtym się przespałem i całe towarzystwo też wszystko
            wie. Głównie tu chodzi o gejów, ale lesbijki obracające się w tym towarzystwie
            to jest to samo".
            "Tak jak ja obserwuję środowisko homoseksualne, to niektórzy przeginają mocno.
            Mój znajomy to ujął tak: «Zawsze to jest tylko ch... Raz większy, a raz
            mniejszy, nie pamięta się nawet twarzy». Często się nawet sobie nie
            przedstawia. I wielu ludzi tak żyje".


            Po prostu miłość i jedna wielka orgia
            Równocześnie homosie chętnie odwołują się do stereotypu "wrażliwego geja",
            takiego troszkę kobiecego i z artystyczną duszą. Teraz z kolei okazuje się, że
            każdy homoś to człowiek niezmiernie delikatny i kulturalny, choć Bóg raczy
            wiedzieć, jak to się godzi z wzajemnym "zaliczaniem się" w krzakach pod
            Panoramą.
            "Ogólnie chyba można powiedzieć, że geje są bardziej wrażliwi. Ja to widzę po
            sobie, że ja jestem bardzo wrażliwy na nieszczęścia, nieraz jakieś filmy typu
            wyciskacze łez to oddziaływują na mnie jak na większość kobiet, że chusteczka i
            zaraz płaczę".
            "Tam taka kultura jest. Tam w ogóle jak zauważyłem, że w środowisku ludzi
            kochających inaczej to jest miłość, kochanie się, nie jak to się mówi z
            detalami, ale po prostu miłość do drugiego człowieka".

            "Ale z homoseksualistą można pogadać. Jest czuły, delikatny, ma dużo
            zainteresowań".

            Rzeczywiście, delikatne rozmowy są ważne, choć jeśli idzie o zainteresowania,
            to najczęściej przeważa jedno:
            "Ja, jak chcę kogoś poderwać, to zagadam, na kawę zaproszę, a potem otwarcie
            zapytam, czy jest zainteresowany umówieniem się. I w dzisiejszych czasach to
            otwarcie się pyta, czy robi to za pieniądze, czy z przyjemności, to później nie
            ma nieporozumień, awantur i skandali".
            Jeśli zaś awantur i skandali nie ma, to znaczy, że było kulturalnie, "po prostu
            miłość do drugiego człowieka" - i czegóż chcieć więcej? Autorka w pewnym
            miejscu pisze oględnie (i to powołując się na książkę, która powołuje się na
            książkę... - ot, taki naukowy sznureczek), że charakterystyczną cechą homosiów
            jest "poświęcanie przez nich większej ilości czasu na swe zainteresowania
            seksualne". Ale sami homosie znowu ujmują rzecz znacznie jędrniej:
            "Geje są uzależnieni od seksu. Jest to używka jak każda inna. Mnie seks bardzo
            zmienił. Nie na dobre, na złe. Bo u nas od seksu się wszystko zaczyna,
            wszystkie znajomości. (...) Ja w ciągu dnia jednego potrafiłem mieć ośmiu
            kochanków. I ja jestem człowiekiem uzależnionym seksualnie".
            A "środowisko"? Niby trafiają się tam różni ludzie. "Ale najwięcej to prowadzi
            rozwiązły tryb życia". "Każdy mówi piękne rzeczy - o wspólnocie, przyjaźni,
            miłości, o pomaganiu sobie. A zorganizowała się na przykład teraz w tej
            organizacji wycieczka, to później się okazało, że to była jedna wielka orgia i
            nic więcej". (...)

            L.Stępniewski - fragment recenzji z książki Doroty Majki-Rostek, "Mniejszość
            kulturowa w warunkach pluralizacji. Socjologiczna analiza sytuacji
            homoseksualistów polskich", Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław
            2002.
            • Gość: akodo Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.crowley.pl 19.06.05, 23:04
              antygeju puknij się w czoło. Czy tylko pedofile robią to w krzakach? Śmiem
              sądzić, że częściej zdarza się to hetero przy płocie obok remizy albo i na
              wytwornej dyskotece. Uogólniasz przez co cały Twój wykład wart jest niewiele.
              • Gość: antygej Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.aster.pl 22.06.05, 16:12
                Gość portalu: akodo napisał(a):

                > antygeju puknij się w czoło. Czy tylko pedofile robią to w krzakach? Śmiem
                > sądzić, że częściej zdarza się to hetero przy płocie obok remizy albo i na
                > wytwornej dyskotece. Uogólniasz przez co cały Twój wykład wart jest niewiele.


                Tu nie liczy sie co ty smiesz sądzić czy co ci sie wydaje. Spróbuj czytać ze
                zrozumieniem nie będziesz musiał radzić innym co maja robić tylko wtedy sam
                będziesz wiedział gdzie sam powineś sie puknąć.
                To jest fragment recenzji z PRACY NAUKOWEJ a nie impresje takich jak ty
                nawiedzonych mitomanów. Ponizej masz kolejny materiał do przemyslenia.

                Pisz, pisz, nasza królowo. Rozmowa z Michałem Witkowskim, autorem głośniej
                powieści "Lubiewo"
                Katarzyna Bielas 14-03-2005,

                A kiedy widzę, że przychodzą stare cioty, takie z dworca, z obowiązkową
                reklamówką w ręce, wtedy naprawdę płaczę ze wzruszenia i cieszę się, bo to
                znaczy, że książka trafia pod strzechy

                W swojej książce opisuje Pan cioty, czyli - jak sam Pan pisze - odłam
                środowiska pedalskiego. Cioty to oni czy one?

                Ja bym powiedział "one", bo dla mnie ważniejsze jest, jak kto się czuje, niż
                to, co ma między nogami. Czyli bardziej gender niż seks.

                Cioty też będą bardziej się cieszyć, jeśli się będzie na nie mówić "one". Całe
                ich życie jest grą, rozchwianiem pomiędzy rolami seksualnymi, zawieszeniem
                między męskością i kobiecością. Bo to nie są przecież prawdziwe "one".

                Są chwile, w których ciota - w dżinsach i adidasach - czuje się męsko, i są
                takie, kiedy np. wkłada na siebie jakąś delikatną szatkę i czuje się kobieco.

                Nie zależy to chyba tylko od ubrania. W "Lubiewie" jest fragment jak z
                Gombrowicza, ciota mówi: "Jeśli ktoś do mnie męsko, to ja się wycofuję w
                kobietę, i na odwrót".

                To może także zmieniać się w różnych okresach życia. Ktoś mówi: "Aleś się od
                ostatniego roku wygięła" - tzn. stałaś się bardziej kobieca, np. wchodząc w
                towarzystwo bardziej wygiętych.

                Życie takich osób polega na ogrywaniu ich seksualnej tożsamości. To jest
                zabawa, teatr, żarty. Cioty potrafią się same z tego śmiać i cieszyć.

                Czy to rozchwianie nie zagraża tożsamości, nie osłabia poczucia bezpieczeństwa?
                Jak ci ludzie się czują?

                Na pewno nie czują się normalnie - jeśli pojęcie normy jeszcze istnieje - tzn.
                nie czują się tak jak heteroseksualna kobieta czy heteroseksualny mężczyzna.

                Czują się obco, kiedy wychodzą poza homoseksualne getto, z ciepłej przystani
                wśród ciot, z mieszkania, knajpy, dyskoteki.

                W "Lubiewie" opisałem, jak Aligatorzyca idzie do supermarketu, gubi numerek z
                przechowalni i nie chcą jej oddać torebki. Wmawiają jej, że damska torebka nie
                może należeć do niej. I wtedy ona zaczyna czuć się jak w obcym świecie, w obcym
                ubraniu, z cudzą torebką.

                Jej niepewność tworzy tylko społeczna norma?

                Tak. Aligatorzycy nie przeszkadza, że jest ciotą i nosi torebkę.

                Często młode cioty mówią: "Ja nigdy nie ufarbuję włosów, nie wyszczypię brwi,
                nie będę kręcić dupą", ale i tak to wszystko w nich kipi i półświadomie
                wychodzi w każdym ruchu.

                Uciążliwość dla psychiki pojawia się jednak dopiero w kontakcie ze
                społeczeństwem.

                No to kim jest ciota?

                To bardzo trudne, szczególnie że do tej pory nikt się tym nie interesował.

                Z zewnątrz to każdy wie, wystarczy, że oglądał filmy polskie z czasów komuny:
                serial "Tulipan", "Wodzireja", "Czy jest tu panna na wydaniu" Janusza
                Kondratiuka. W trzecim, czwartym planie pojawiały się takie postacie.

                A to jakiś pan z baletu, który przychodzi i mówi: "Szukam mojego chłopca", a to
                pan cały na biało z pederastką.

                Reżyserzy dobrze znali ten typ, mrugali okiem do widza.

                Moje pytanie w książce brzmiało: jak to jest, że to się w kimś zalęga, że od
                razu to po nim widać, że on czuje w sobie to coś miękkiego, delikatnego?

                I jak to się dzieje?

                Jak obserwuje się młodych gejów, można dojść do wniosku, że staje się to
                dopiero wtedy, kiedy wchodzą w środowisko. Tyle że niektórzy są na to bardziej
                podatni, inni mniej.

                Wcześniej człowiek nawet nie wie, że tak można i wolno się bawić, choć wielu
                gejów w dzieciństwie robiło sobie z prześcieradła sukienkę i przeginało się
                przed lustrem.

                Przychodzi np. do baru gejowskiego we Wrocławiu, po raz pierwszy, 16-latek.
                Przyjechał ze wsi, wygląda jak każdy inny chłopak, ma szary sweterek i czuje
                się obco, bo nie jest ani przesadnie męski, ani kobiecy. Bardzo szybko zaczyna
                przejmować wzorce, musi się ubrać, poruszać tak jak inni, śmiać z tych samych
                zblazowanych kawałów, piszczeć albo wręcz przeciwnie - być bardzo męski. Bo
                środowisko pedalskie moim zdaniem dzieli się na pół - na męskie i kobiece.

                "Gej, pedał, ciota" - w języku mediów te słowa różnią się stopniem
                obraźliwości. Pan używa ich chyba inaczej.

                "Pedały", dla mnie, to ogólna nazwa wszystkich homoseksualistów. Właściwie
                pedał to dla mnie polski gej, bo słowa "gej" nie znoszę.

                Wśród homoseksualistów są z grubsza dwie grupy - bardzo męskich, którzy nie
                posiadają jakiejś specjalnej nazwy, są aktywni w łóżku, krótko obcięci,
                napakowani, i kobiecych, czyli właśnie cioty. A że cioty są ludkiem bardzo
                licznym i występują na wszystkich piętrach społecznych, są zatem też cioty z
                marginesu, które mnie najbardziej zainteresowały. Bo są "podwójnie wykluczone".

                Mimo że nazwa jako pogardliwa i przyszła z zewnątrz, to teraz cioty same tak o
                sobie mówią. Na pedalskiej plaży w Lubiewie koło Międzyzdrojów słyszy się
                np.: "Cioty, nie śmiećcie tutaj". Słowo stało się już dla nich przezroczyste.

                Co z "gejem"?

                Nienawidzę słowa gej, które kojarzy mi się ze Stevenem z "Dynastii". Jest to
                wytwór politycznie poprawnej kultury masowej, gej z kluczykami do czerwonego
                ferrari z otwartym dachem, który mówi: "Ojcze, jestem gejem", bo oglądalność
                serialu spada.

                Tak mi się kojarzył gej za komuny. Kiedy z wyobrażeniem takiego grzecznego,
                ślicznego geja szło się do baru czy parku, odnosiło się wrażenie, że tam
                wszyscy są skryminalizowanym elementem pedalskim.

                Słowo "gej" to coś zapożyczonego, sztucznego, wynik cenzury i twór nowomowy,
                tyle że nie komunizmu, lecz liberalnego kapitalizmu. Trudno lubić poprawność
                polityczną, kiedy się jest pisarzem.

                Słowo "gej" jest neutralne, ma przeciwdziałać dyskryminacji, poniżaniu.

                Brałem udział w programie telewizyjnym "Nakręcona noc" - był tam Biedroń, szef
                Kampanii przeciw Homofobii, i mnóstwo innych działaczy. Nikt tam nie mówił gej,
                tylko parówa, pedał, ciota, cw... Starali się robić tak jak geje amerykańscy -
                oduczać pogardy zawartej w tych słowach, neutralizować je poprzez powtarzanie.
                Jeśli sam zainteresowany mówi o sobie pedał czy ciota, nikt go tym słowem nie
                poniży. Co innego jednak mówić o sobie przed kamerami "Jestem cw..em", a co
                innego brać udział w takiej sytuacji, jaka przydarzyła mi się w ostatni weekend
                w nocnym autobusie, kiedy grupa pijanych wyrostków plunęła za mną i
                krzyknęła "Ty cw..u". Wtedy to brzmi jednak nieco inaczej...

                W książce opisuje Pan cioty przegięte w stronę kobiecości. Od czego zależy
                wybór: męskość czy kobiecość?

                Nie wiem. To jest temat dla połączonych badań seksuologicznych i
                socjologicznych. Możemy sobie to tłumaczyć: bo ma takie zadatki psychiczne. Ale
                będziemy wiedzieli tyle co dotąd. Niektórzy mają zadatki na transwestytów, bawi
                ich przebieranie się za kobiety, a innych nie. Jeśli ktoś "normalny" wejdzie w
                takie środowisko, nie zacznie się od tego przebierać.

                Uważam, że bycie ciotą jest bliskie transwestytyzmowi.

                Ciota jednak idzie na kompromis, cofa się - szczególnie u nas - przed presją
                społeczną. Nie zakłada szpilek, nie robi skandalu.

                A może bliskie transseksualizmowi? Mój kolega, gej, mówi, że w latach 80.
                spotkał Pana bohaterkę Lukrecję w pociągu z Wrocławia do Warszawy...

                Ale ja Lukrecję wymyśliłem! Składa się na nią mnóstwo różnych ciot!

                Szkoda. Niemniej tamta Lukrecja w ażurowym swetrze-suk
                • Gość: antygej Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.aster.pl 22.06.05, 16:14
                  Nie zmieścił się link.

                  serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2597124.html
                • yeellow Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać 25.06.05, 16:49
                  kolego, prace naukowe tez bywaja kiepskie, zwlaszcza, gdy socjolog ma uzyc
                  statystyki. Ale moze ta nie jest kiepska, tylko Ty nie umiesz jej przeczytac.

                  Wyciagasz pasujace Ci cytaty, podpierasz sie autorytetem ("PRACA NAUKOWA") i
                  chcesz narzucic z gory zalozona teze. Ale opowiadasz banialuki. Po prostu,
                  grupa nie jest reprezentatywna, jezeli wiesz, o czym mowie.
                • Gość: nikifor Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.05, 22:35
                  niestety,takiej ilości tekstu na ekranie nie da się przeczytać.To się chyba
                  nazywa słowotok,prawda???
            • Gość: michele Re: Nauka bada, więc nie ma co ukrywać IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 12:17
              Podobno już skończyliśmye z stereotypami, że Murzyni są głupi, a kobiety nadają
              się najlepiej na kury domowe. Podobno już dzieci w przedszkolu wiedzą, że są i
              głupi, i mądrzy Murzyni, że są kobiety, którym odpowiada praca wyłącznie przy
              obowiązkach domowych i takie, które wolą pracować zawodowo. Tak samo, są też
              geje wrażliwi i niewrażliwi. Zupełnie jak wśród heteroseksualistów.
          • bluean Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości 19.06.05, 21:42
            No właśnie to było bardziej do autorki tylko mi się tak zamieścił ten wątek.
    • Gość: akodo Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.crowley.pl 19.06.05, 23:06
      kleopatryx nie wiesz gdzie jest granica? Ja wiem dokładnie nawet bez czytania
      książek, podpierania się autorytetami, piśmienny jesteś więc nie powinieneś
      mieć z tym problemu
      • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 19.06.05, 23:46
        A jednak mam problem z granicą. Wyobraź sobie, że pedalski pedofol pragnie
        adoptować dzieci. Jeżeli jest ryzyko, to ja wolę uogólniać i mówić wszystkim
        zboczeniom NIE.
        • Gość: Do KloPatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.arcor-ip.net 22.06.05, 18:38
          Uogolnimy i wszystkim zboczencom powiedzmy NIE!
          Hetero tez nie powinni adoptowac dzieci, bo nigdy nie wiadomo, czy nie trafi sie
          potencjalna parka pedofili.

          Ot i problem bedzie z glowy i wszyscy beda zadowoleni z toba na czele!
    • alleyka Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 20.06.05, 03:14
      chyba po prostu nie masz zdolnosci do odrozniania podstwowych pojec:
      gej nikogo nie krzywdzi a pedofil tak zoofil tez wiec co cie obchodzi w jaki sposob i kto z kim wspolzyje dopoki nie szkodzi drugiemu to ja nie mam prawa decydowac o jego zyciu i ty tez no coz ale pewnie tego nie zrozumiesz
      • Gość: chochlik Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - IP: *.lublin.mm.pl 20.06.05, 07:52
        Wiekszość ludzi, niezaleznie od orientacji seksualnej na dłuższą metę żle
        znosi samotność. Celibat w zorganizowanej grupie jest sądzę łatwiejszy do
        zniesienia, bo w razie kłopotów, choroby, ograniczonej sprawnosci fizycznej,
        starości można liczyć na pomoc członków wspólnoty, natomiast sytuacja samotnika
        przy wszelkich problemach życiowych moze być dramaryczna. Człowiek ze swej
        natury dąży do znalezienia zaufanego, w pełni oddanego przyjaciela.
        Heteroseksualiści realizują swoje potrzeby w małżeństwie a homoseksualisci w
        związkach partnerskich, dla tego walcza o prawa wynikajace z tego trwałego
        partnerstwa. Przecież istotą oczywiscie trwałych związków partnerskich jest
        nie tylko seks, ale wzajemna troska i odpowiedzialność. I jeszcze raz
        podkreślam: Samotność nie jest normalnością.
      • Gość: antygej Walka o prawa seksualnej większości do prawdy IP: *.aster.pl 22.06.05, 16:24
        alleyka napisała:

        >chyba po prostu nie masz zdolnosci do odrozniania podstwowych pojec:
        >gej nikogo nie krzywdzi a pedofil tak zoofil tez wiec co cie obchodzi w jaki sp
        >osob i kto z kim wspolzyje dopoki nie szkodzi drugiemu to ja nie mam prawa decy
        >dowac o jego zyciu i ty tez no coz ale pewnie tego nie zrozumiesz

        Sama nie masz zdolności do odróżniania. Kierujesz się abstrakcyjnym idealizmem
        nie wystepującym w życiu realnym. Odpowiedz więc na pytanie - czy dyrygent
        Krollop (znany poznański pedał odsiadujący karę więzienia za molestowanie
        nieletnich)nikogo nie skrzywdził ? Więc za co siedzi ?

        Homoseksualista kontra gej
        Gej - w przeciwieństwie do homoseksualisty - nie chce słyszeć o żadnej
        tolerancji. Dla niego odmienność to polityczny manifest. Nie spocznie, nim nie
        usłyszy, że reszta świata to zboczeńcy.
        Kiedy mowa o prawach dla homoseksualistów, to nie wiem, o kogo chodzi. O ludzi,
        którzy mimo swojej odmienności chcieliby żyć tak samo jak heteroseksualna
        większość, bez zaglądania im do sypialni? Czy o poprzebieranych w skóry,
        łańcuchy i siatkowe pończochy picusiów, którzy od czasu do czasu przeciągają
        burdelowymi korowodami przez ulice zachodnich miast, wypinając zadki i
        domagając się, nierzadko bardzo agresywnie, by wszyscy się nimi zachwycali?
        Sądzę, że to dwie zasadniczo różne sprawy: być homoseksualistą i być gejem.
        Różnica taka sama jak między heteroseksualistą a dziwkarzem. Homoseksualista to
        człowiek, którego popęd płciowy ukierunkowany jest ku własnej płci. Gej to
        homoseksualista, który seks czyni najważniejszą sprawą w życiu i - by użyć
        frazy szalenie staroświeckiej - nurza się w rozpuście. Nie "wesołek", jak
        często się tę angielską nazwę nieudolnie tłumaczy, bo to w polszczyźnie oznacza
        dowcipnisia, ale ktoś, kto "wesoło się bawi". (…)
        Najlepiej, jeśli przyjmujemy zasadę, że to, co dorośli ludzie robią w swoich
        prywatnych mieszkaniach albo klubach, jest wyłącznie ich prywatną sprawą i nikt
        nie powinien wtykać w to nosa. Ale ten rodzaj tolerancji, który mam do
        zaoferowania homoseksualiście, dla geja jest równie irytujący i nie do
        przyjęcia, jak nazywanie go zboczeńcem. Wiem, bo piszę o tym nie po raz
        pierwszy, a za każdym razem dostaję potem sporo listów i toczę wiele rozmów.
        Gej nie chce, aby jego homoseksualizm był jego prywatną sprawą, nie chce żyć w
        homoseksualnej niszy - on właśnie wystawia swą odmienność na pokaz, czyni z
        niej kategorię omalże polityczną i nie spocznie, póki nie usłyszy, że w
        zasadzie to my, "heterycy", jesteśmy zboczeńcami i kornie uznajemy swą niższość
        wobec barwnego jak tęcza, wesołego świata, w którym każdy bzyka się z każdym
        sposobem podwórkowych kotów. Chociaż gej używa broni bardzo w dzisiejszym,
        cokolwiek oszalałym, świecie skutecznej, jaką jest oskarżenie o nietolerancję
        czy zgoła o faszyzm, to nie zamierzam się poddawać terrorowi politpoprawności -
        i tak jak wobec homoseksualisty uważam, że należy być tolerancyjnym, tak geja
        po prostu trzeba zwalczać. Tak samo jak trzeba by zwalczać analogiczny do
        gejowskiego ruch, który by propagował rozpustę heteroseksualną.
        Który z tych dwóch, gej czy homoseksualista, jest motorem żądań, aby pary
        homoseksualne mogły zawierać oficjalne związki, zrównane w prawach z normalnymi
        małżeństwami? Przypomina się tu stare powiedzenie Kisiela, że socjalizm walczy
        bohatersko z trudnościami, które sam stwarza. Gdyby nie socjalistyczne pomysły
        podatkowe, a zwłaszcza ów najpodlejszy ze wszystkich podatków, jakim jest
        danina od spadku, nie byłoby żadnego sensownego argumentu na rzecz podobnych
        związków. Ale w sytuacji gdy państwo pazernie dobiera się do - już przecież
        wielokrotnie opodatkowanego - dorobku życia zmarłego, trudno się dziwić
        homoseksualiście, że chce być przez prawo traktowany jak małżonek swego
        partnera. Ale rozwiązanie tego problemu leży w zmianie polityki państwa, a nie
        w tworzeniu homoseksualnej parodii
        małżeństwa.
        Z całym namysłem użyłem tego słowa: związek homoseksualny z natury jest parodią
        małżeństwa. Legalizowanie go tylko po to, aby gej mógł pokazać sobie i całemu
        światu, że przełamał jeszcze jedną zmurszałą barierę tradycyjnej obyczajowości,
        to bardzo zły pomysł. Choćby dlatego, że pociąga za sobą nieuchronnie
        konieczność legalizacji konkubinatu heteroseksualnego.I że - zwłaszcza w
        polskich warunkach - doprowadzi do zamętu w prawie. Już widzę choćby tych
        biznesmenów, którzy dla celów podatkowych zawierają co kilka
        miesięcy "małżeństwa" z partnerami w interesach.
        Ciekawa rzecz, że pani profesor Szyszkowska wystąpiła z projektem, z którym
        nawet polscy geje, czując wokół siebie atmosferę społecznej niechęci, dotąd nie
        występowali. Skłonny wręcz byłbym podejrzewać, że ktoś ją podpuścił, aby po
        aferze z aborcją dodatkowo jeszcze skomplikować propagandową sytuację SLD.
        Bo oczywiście w praktyce lewica nie zrobi dla gejów nic, tak samo jak dla
        feministek. Wiem, że jako konserwatysta ze swoją ofertą dyskrecji i tolerancji
        dla wielu homoseksualistów pozostaję wrogiem. Ale wydaje mi się, że lewicy,
        która chętnie im różne rzeczy obiecuje, a żadnej nie zamierza dotrzymać, nie
        powinni postrzegać jako przyjaciela.
        Rafał A. Ziemkiewicz
        • yoma Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy 22.06.05, 18:47
          Ty, porób może jakieś akapity, odstępy, bloga załóż, boż to nie do
          przeczytania! Z wyjątkiem podpisu autora.

          Który to, autor, nie podpis, niech się lepiej trzyma SF, bo mu to znacznie
          lepiej wychodzi niż publicystyka.
          • po_godzinach Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy 22.06.05, 19:00
            "Ty, porób może jakieś akapity, odstępy,"

            Hmm ... to musiałby wprzódy ze zrozumieniem przeczytać ...

            Ja wolałabym, aby opowiedział to - że tak powiem - swoimi słowami.
            Ale może za duzo wymagam ...
            Echh
          • Gość: antygej [...] IP: *.aster.pl 22.06.05, 19:04
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • po_godzinach Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy 22.06.05, 19:08
              o. proszę, jaki hardy

              pewnie je za duzo mięsa ...
          • Gość: michele Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 12:25
            > Który to, autor, nie podpis, niech się lepiej trzyma SF, bo mu to znacznie
            > lepiej wychodzi niż publicystyka.

            Choć akurat ja się z nim zgadzam. Przynajmniej niektórzy homoseksualiści walczą
            o prawo do małżeństw i adopcji tylko po to, żeby je mieć. Jak małe dzieci. Ale
            małe dzieci nie mogą zawierać małżeństw i adoptować właśnie dlatego, że są
            małymi dziećmi.
          • llukiz Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy 25.06.05, 10:19
            > Ty, porób może jakieś akapity, odstępy, bloga załóż, boż to nie do
            > przeczytania! Z wyjątkiem podpisu autora.

            Przecież ty yoma nie jesteś w stanie napisać czegokolwiek dłuższego niż pięć
            linijek, a to też rzadko mądrze ci wychodzi. Więc jak możesz krytykować czyjąś
            sensowną wypowiedź gdy tym czasem ciebie samą na nią nie stać?
        • yeellow Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy 25.06.05, 17:00
          Z molestowanie nieletnich. Za to samo, co pewien heteroseksualny nauczyciel
          spiewu, ktory molestowal dziewczynki.

          Dalej jakis tendencyjny tekscik powielajacy wiekszosc glownych stereotypow.
          Ziemkiewicz najpierw stawia falszywe tezy, a potem z nimi walczy. A wszystko na
          koncu okazuje sie politycznym manifestem.

          --
          homo-niewiadomo.blogspot.com/
        • Gość: Aneczka Re: Walka o prawa seksualnej większości do prawdy IP: *.tkchopin.pl 25.06.05, 19:52
          Lanie wody. Ty się w głowę puknij. Pedał pedofil krzywdzi. Pedał "normalny"
          nie. Wracamy do podstawowych zasad czytania ze zrozumieniem:)
    • sloggi_so Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 24.06.05, 03:48
      Jeśli nie widzisz różnicy między homoseksualizmem a pedofilią to nie ma o czym z
      Tobą rozmawiać.
      • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 24.06.05, 23:53
        Ja próbuję podkreślić, że nie ma żadnej granicy. Że większość z nich jednak
        wyciąga rękę po małolata zarabiającego prostytucją na dworcu, bo tak jest po
        prostu łatwiej. Może taniej, a może to jest właśnie to.
        By the way - to czemu odpowiadasz na mój post, skoro nie ma o czym rozmawiać?
        • Gość: cezarax Jak trudno byc pedałem IP: *.aster.pl 25.06.05, 00:21
          Jak trudno być pedałem...
          Autor: xiazeluka
          Data: 23.06.2005 10:01

          22 lipca 2010
          Nareszcie! Pani Kowalski przyciska do płaskich piersi najnowsze
          wydanie "Trybuny Wyborczej", w którym na pierwszej stronie wielkie czcionki
          krzyczą tytułem: "Małżeństwa gejów i lesbijek uchwalone!" Lata upokorzeń,
          trudnej walki o swe prawa i zwykłą, homoseksualną godność zostały nagrodzone.
          Pani Kowalski wreszcie będzie mogła stanąć na ślubnym kobiercu ze swym
          wybrankiem, panem Malinowskim, i wziąć ślub, jak pan Bóg przykazał. Koniec
          nietolerancji, ksenofobii i dyskryminacji.

          22 lutego 2011
          Nie minął rok, a już w małżeństwie pani Kowalski-Malinowski pojawił się
          potomek! Cała rodzina świętuje tę uroczystą chwilę narodzin w Miejskim Urzędzie
          Adopcyjnym. Mama Kowalski-Malinowski i tata Malinowski z czułością spoglądają
          na przewiązany pysznie czerwoną kokardą inkubator, dostarczony ze szpitala przy
          ul. Nowogrodzkiej. Maleństwo porzuciła jakaś nienormalna, zboczona
          heteroseksualna dewiantka, na szczęście dzidziuś znajdzie szczęśliwe miejsce w
          rodzinie Kowalskich-Malinowskich.Po powrocie do domu mama Kowalski-Malinowski
          przytyka maleństwo do swej piersi, niestety, maleństwo ma kłopoty ze ssaniem i
          zaczyna dławić się
          włosami, bujnie porastającymi tors mamusi. Wszystko jednak dobrze się kończy,
          druga załoga karetki (pierwsza została odesłana - dyspozytor, pewnie tępy,
          heteroseksualny blondyn, źle usłyszał treść wezwania i wysłał ambulans E***)
          zdążyła w ostatniej chwili zastosować sztuczne oddychanie i sytuacja została
          opanowana.

          11 czerwca 2011
          Pan Malinowski wrócił z pracy wściekły i zmęczony. Pani Kowalski-Malinowski na
          wszelki wypadek zamknęła się z synkiem w komórce na miotły, czekając, aż ślubny
          nieco ochłonie. Głowa rodziny uspokoiła się dopiero wieczorem, wtedy też pani
          Kowalski-Malinowski dowiedziała się, jaki był powód irytacji jej męża; otóż,
          rzekł pan Malinowski, ci cholerni zboczeńcy demonstrowali w centrum miasta,
          doprowadzając stolicę do paraliżu komunikacyjnego! "Wracałem do domu 4 godziny,
          ku.. mać" - pieklił się pan Malinowski - "Czy ci pedofile
          nie mogliby szwendać się gdzieś na przedmieściach? Wolność zgromadzeń
          wolnością, ale, do cholery, ludzie pracują! W dodatku nic mnie nie obchodzi
          fakt, że WHO wykreśliła pedofilię z listy zaburzeń seksualnych, to pieprzeni
          zboczeńcy! Prezydent Kaczyński Jr powinien tej hołocie zakazać manifestacji!"

          15 czerwca 2011
          Sobota. Pan Malinowski udał się na Plac Defilad, na Paradę Normalności, zwołaną
          przez Młodzież Wszechgejowską. Postanowił, wraz z tysiącami innych osób, dać
          wyraz swej niechęci wobec pedofilów, aroganckiej i agresywnej, niestety mocno
          wpływowej nowej orientacji seksualnej; tajemnicą poliszynela
          jest pedofilia co najmniej kilkunastu członków najwyższych władz państwowych,
          wspieranych przez silne lobby dzieciolubów ulokowanych w sferach przemysłowych
          i towarzyskich.Pani Kowalski-Malinowski niestety nie doczekała się powrotu
          małżonka; zadzwonił on z komendy policji, z oburzeniem zawiadamiając swą panią,
          że
          gestapo przymknęło go pod pretekstem rzucania kamieniami w grupę pedofilów! "To
          skandal!" - wrzeszczał do słuchawki - "Policja chroniła nielegalną
          kontrmanifestację, a nas pałowali!" Pani Kowalski-Malinowski nie
          ogłuchła tylko dlatego, że połaczenie zostało nagle przerwane.

          17 czerwca 2011
          Czekanie na powrót męża pani Kowalski-Malinowski uprzyjemniała sobie oglądaniem
          telewizji. Na kanale TVGej24 leciały akurat wiadomości; prezenter w
          półgarniturze (koszula i marynarka z wycięciem na brzuch) poinformował, że
          sytuacją w Generalnym Gubernatorstwie zaniepokojone są władze Zjednoczonych
          Socjalistycznych Republik Europejskich. Przewodniczący Prodi ostrzegł Warszawę,
          że ZSRE nie będzie tolerować aktów dyskryminacji żadnej mniejszości seksualnej
          i ostrzegł, że Komisja Europejska może "rozważyć działania ostrzegawcze", jeśli
          pedofile nie będą mieli takich samych praw jak wszyscy. Pani Kowalski-
          Malinowski zerknęła ze strachem na swoje potomstwo i pobiegła sprawdzić, czy
          drzwi wejściowe są na pewno zaryglowane.

          1 września 2011
          W skrzynce pocztowej pan Malinowski znalazł ulotkę szefa Socjalpedofilii
          Polskiej, Adolfa Snajperowskiego, który zachęcał do głosowania na swoją partie
          w nadchodzących wyborach:

          "Murzynów też bito. I też mówiono, że to przez tych, co o prawa dla nich
          wołają. Historia kołem się toczy... i dzisiaj stajemy przed wielką szansą
          wyrównania szans naprawdę dla wszystkich - głosując na Socjalpedofilię
          Polską! Historia przyzna mi rację - ale czy warto czekać? Lepiej się w Nią
          wpisać złotymi zgłoskami! Zapewniam, że chcemy jedynie takich samych praw,
          jakie mają pary homo i hetero! Dwoje ludzi ma prawo zawrzeć między sobą pewną
          umowę zwaną małżeństwem, z której wynikają pewne prawa i obowiązki. Para pedo
          takiego prawa nie ma. Wszystko jednak można zalegalizować. Wystarczy zdobyć do
          danego pomysłu większość. Dlatego wzywam wszystkich wrażliwych,
          odpowiedzialnych, nowoczesnych ludzi - głosujcie na nas! Walczmy z
          niesprawiedliwością i dyskryminacją, popierajmy małżeństwa pedoseksualne,
          pamiętajmy, że niezmiennych norm moralnych nie ma!"Państwo Malinowski zapadli w
          ponurą zadumę. Zegar tykał...

          ***E - eutanazyjny, zwany dawniej "łowca skór".
          • yeellow Re: Jak trudno byc pedałem 25.06.05, 16:56
            tak, tak. Jak kobiety walczyly o prawo wyborcze, to tez pewnie powstawaly takie
            wesole opowiadanka, w ktorych po paru latach np. zwierzeta domowe domagaja sie
            prawa glosu.

            --
            homo-niewiadomo.blogspot.com/
        • yeellow Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 25.06.05, 16:52
          jasne. Jak para hetero zacznie uprawiac milosc francuska, to juz rownia pochyla
          i pewna degradacja. Zakazac wszelkiej perwersji i zboczenia. Seks tylko pod
          koldra, po ciemku i bez pelnej nagosci. A najlepiej tylko kilka razy w zyciu,
          po razie na kazde dziecko.

          --
          homo-niewiadomo.blogspot.com/
          • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 25.06.05, 17:00
            O yellow, masz tendencje do przesady.Może sam / a nie lubisz eksperymentów w
            seksie, ale mnie do tego nie mieszaj :>
            Podkreślam przez cały czas, że chodzi mi o problem seksu z nieletnimi (tylko i
            wyłącznie). Sama idea pedziowania jest mi obojętna. Tylko kto mi zagwarantuje,
            że pedofile nie zechcą adoptować dzieci?
            • yeellow Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 25.06.05, 17:04
              To zwykla metoda przekonywania - przez sprowadzenie Twoich tez do absurdu
              obnazam ich absurdalnosc.

              Pedofile pewnie chca adoptowac dzieci, wiec nikt Ci nie zagwarantuje, ze nie
              zechca.

              Ale oczywiscie nikt im dzieci do adopcji nie da (a przeciez na pewno probuja).
              Wielu pedofili ma tez wlasne dzieci, ktore w domu po kryjomu molestuje. I to
              powinno byc surowo scigane.

              Twoje rozumowanie: najpierw gej, pozniej pedofil kupy sie nie trzyma. Rownie
              dobrze mozna mowic, ze seks analny z kobieta jest prosta droga do
              homoseksualizmu. Taka sama bzdura.

              --
              homo-niewiadomo.blogspot.com/
              • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 25.06.05, 17:14
                Tak jak już napisałam przez wiele lat kumplowałam się z tzw. normalnym gejem.
                Aż tu nagle niespodziewanie wyjawił mi sekreciki o fantazjach (spełnionych i
                planowanych) o seksie z chłopcami. Okazuje się, że większość z nich (wiem to ze
                źródła) nie mając partnera korzysta z prostutucji małych chłopców. Zaraz mi
                pewnie napiszesz, że to wina matek tych dzieci. I społeczeństwa.
                Ale moim zdaniem, jeżeli nawet kilkoro dzieci uratuje się przed molestowaniem
                to warto powalczyć. Jeżeli jest małe ryzyko (ale jest) to lepiej sprzeciwiać
                się adopcji dokonywanych przez pary homoseksualne. Zgodzisz się na to, a za
                kilka lat pedofile podniosa raban, że oni też są normalni. I też chcą.
                Przypomnę może o naciskach bardzo silnego lobby pedofilskiego w USA, które to
                lobby próbowało obniżyć z 15 do 10 lat wiek legalnej dostępności seksualnej.
                Oznaczać to miało, że za baraszki z 10 latkiem nie grozi kara więzienia. Czy to
                nie absurd? A pracowali nad tym projektem wpływowi, wykształceni ludzie.
                • yeellow Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 25.06.05, 17:21
                  Tak, jeden Ci opowiedzial i z tego wynika, ze wszyscy. Pogadaj z kolegami
                  hetero, mozesz sie zdziwic.


                  --
                  homo-niewiadomo.blogspot.com/
            • Gość: Autor Kleopatryx IP: *.arcor-ip.net 27.06.05, 22:36
              > Podkreślam przez cały czas, że chodzi mi o problem seksu z nieletnimi (tylko i
              >
              > wyłącznie). Sama idea pedziowania jest mi obojętna. Tylko kto mi zagwarantuje,
              > że pedofile nie zechcą adoptować dzieci?


              Hetero tez nie powinni adoptowac dzieci, bo nigdy nie wiadomo, czy nie trafi sie
              potencjalna parka pedofili.

              Ot i problem bedzie z glowy i wszyscy beda zadowoleni z toba na czele!

        • sloggi_so Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 26.06.05, 13:40
          kleopatryx napisała:

          > Ja próbuję podkreślić, że nie ma żadnej granicy. Że większość z nich jednak
          > wyciąga rękę po małolata zarabiającego prostytucją na dworcu, bo tak jest po
          > prostu łatwiej. Może taniej, a może to jest właśnie to.
          > By the way - to czemu odpowiadasz na mój post, skoro nie ma o czym rozmawiać?

          Odpowiadam, bo mimo wszystko poruszyło mnie Twoje uogólnianie.
    • Gość: totus tuus patria Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.05, 21:51
      twoja nędzna prowokacja nie byłaby godna napisania jednego słowa w
      odpowiedzi,gdyby nie to,że bardzo wiele osób,głównie pochodzenia wiejskiego i
      małomiasteczkowego zadaje podobnie idiotyczne pytania.Tak to juz chyba jest,że
      jak cham nie ma co robic to interesuje się cudzym tyłkiem.Wynika to z wielu
      przyczyn,chocby z tego że tłumiony z powodów społecznych popęd zamienia się w
      obsesję,a skoro się samemu nie ma odwagi czegoś robić,to wiesza się psy na tych
      którzy odwagę do własnego zycia mają.Interesuje cię to wszystko co w
      dzieciństwie słyszałoś i z czym się zetknęłoś.Takie poglądy wynosi sie z
      domu.Wydaje mi się ze zbyt długo przebywałoś z mamele w maglu i wpływ magla
      naznaczył cię do końca smutnego życia.Zawsze będziesz chciało i będziesz się
      bało.
      Co do pedofilii,to temat złożony:zależy co mamy na myśli.Jeśli maleńkie
      dzieci,to oczywiście winą za to że ktoś takie dziecko .....trudno nawet mi
      nazwać tąką czynność,bo to właściwie nie seks,tylko coś dziwnego,porównywalnego
      chyba tylko z gumową lalką,ale za to sprawiająca chyba ból maleńkiemu
      człowiekowi,a więc winą za dostęp do takiego dziecka ponoszą rodzice.Inna
      sprawa,że w dobie paranoji jaką obecnie mamy,niedługo o pedofilię oskarży się
      każdego rodzica który dotknie dziecko bez grubych gumowych rękawic.I
      bezpieczniej będzie dzieciaka kopnąć,niż wytrzeć nos,kiedy płacze czy podnieść
      kiedy się przewróci.
      Nastolatki to inna sprawa.Wszyscy dorośli podchodzą do nich jak do
      niedorozwiniętych ,a one są cwańsze i bardziej rozwinięte niż my w ich
      wieku.Mają dostęp do kaset,TV,internetu itp.O tym że to nie są
      niewinne ,,lelyje" możesz się przekonać na dowolnym chacie małolatów.Posłuchaj
      też kiedyś ,,na żywo" ich rozmów.Mieszkam w pobliżu szkół,a w autobusie słyszę
      rozmowy.I mnie,staremu bykowi,jest głupio,kiedy słyszę rozmawiające bez
      skrępowania gimnazjalistki(ów).
      Nie wydaje mi się zeby możliwa była sprawa,o której prowokacyjnie(ale bez
      przekonania)piszesz.Czynności seksualne z osobą do lat 15 są zabronione.Od
      zawsze,biorąc pod uwag mój wiek.Są kraje gdzie ten wiek jest inny-niższy albo
      wyższy.Zależy to od tradycji w danym regionie.Np sprawdź w jakim wieku wydano
      za mąż Królową Jadwigę.Nie mniej jednak,skoro to przestępstwo,walki o prawa
      pedofili nie należy się spodziewać.Czy to dobrze-nie wiem,bo mam niejasne
      wrażenie że ogarnął nas jakś koszmar.Dzieciak,któremu nie spodoba się stopień w
      szkole może oskarżyć swojego(niewinnego)nauczyciela,właściciel samochodu
      łapiący szczeniaka podczas kradzieży radia może pójść do więzienia,bo mały
      złodziej oskarży.
      Została za sprawą idiotyzmu,który przypełzł do nas z Ameryki,przekroczona pewna
      grana normalności.Nawet terminy zostały przywleczone:to co wszyscy nazywają
      molestowaniem,po polsku nazywa się NAPASTOWANIEM.Ale zeby to wiedziec rzeba IQ
      powyżej IQ zyjątka o nazwie ,,pantofelek",A po osobie piszacej takie bzdury jak
      twoje,nie mozna się tego spodziewać.
      • kleopatryx Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 27.06.05, 18:32
        Znów uogólnianie i stereotypy, a to mnie zupełnie nie interesuje. Paranoja, że
        dzieciaki są cwańsze od dorosłych nie interesuje mnie.
        Słowa: "za to sprawiająca chyba ból maleńkiemu człowiekowi" z naciskiem na
        chyba są kwintesencją twojej wypowiedzi. Moje gratulacje.
      • baron_von_gateknienosze Re: Walka o prawa seksualnej mniejszości - PEDOFI 27.06.05, 22:46
        autorytet się znalazł he!he!he! normalna jest tylko orientacja heteroseksualna!!!!
        i choćby milion gejów stanęło na głowie żeby to zmienić to tak WŁAŚNIE jest!!!
        Co jest normalnością??? to co jest zgodne z większością, a większość jest
        hetero! demokracja "full wypas"!!!
Pełna wersja