mateushleroi
01.08.02, 21:32
Na forum Gazety Wyborczej znalazł się artykuł pani Zofii Milskiej-
Wrzosińskiej - psycholog z Laboratorium Psychoedukacji
Moja odpowiedź:
Szanowna pani, przyznam, że po przeczytaniu pani artykułu „Zrozumieć
homofoba” umieszczonego na stronach „GW” w dziale opinie mam mieszane
uczucia.
Równocześnie z panią w Gazecie Wyborczej (1 sierpień 2002) pan Jacek
Kochanowski opublikował artykuł pt.: „Geje nie będą udawać małżeństw”.
Artykuły treścią całkowicie przeciwstawne sobie jednak prezentują nowe
argumenty, a przynajmniej niektóre „za i przeciw”. Mam nadzieję, że wywoła to
poważną dyskusję w naszym kraju dotyczącą miejsca w społeczeństwie osób
określanych jako homoseksualne.
Jak nam wszystkim wiadomo poglądy o wybrzmieniu radykalnym mogą spowodować
jedynie niezdrowy ferment. Dlatego powinniśmy dyskutować, prezentować
sensowne i rzeczowe argumenty.
Dlatego też nie rozumiem niejakiej „nierzetelności argumentacji” jak to pani
określiła bo już kilka akapitów niżej postępuje pani podobnie!
Nie możemy stwierdzić ze 100% pewnością tak – homoseksualizm jest
determinowany genetycznie lub nie- homoseksualizm nie jest wypadkową genów.
Prace nad gnomem człowieka w ostatnim czasie bardzo mocno posunęły się do
przodu ( choćby szumnie ogłaszane „całkowite odczytanie” genów człowieka)
lecz nadal są to informacje w kawałkach. Jest jeszcze bardzo dużo do
zrobienia w tej kwestii.
A skoro nie mamy 100% pewności, to proszę mi odpowiedzieć na takie
pytanie: Czy mogłaby pani z czystym sumieniem podjąć się leczenia osoby
z „upodobaniami” homoseksualnymi by przywrócić ją do świata osób
heteroseksualnych? Czy przypadkiem nie pomijamy tutaj kwestii biseksualizmu?
Może to on jest przyczyną niejakiego powrotu do heteroseksualnych zachowań.
Nie wiem, jak długo trwają badania, na które powołuje się pani w artykule,
nie wiem co było lub dopiero będzie się działo z tymi osobami za kilka lat.
Żyjemy w państwie o tradycjach chrześcijańskich bardzo głęboko
zakorzenionych w społeczeństwie. Niemniej nie zwalnia to nas z obowiązku
tolerancji wobec wszystkich aspektów życia osobistego geja lub lesbijki, o
ile jest to zgodne z obowiązującym prawem.
Zgadzam się z panią, że nie powinno być mowy o podczepieniu związków
homoseksualnych pod instytucję małżeństwa. Dlatego trzeba szukać nowych
rozwiązań prawnych (można przypatrzyć się sytuacji w innych krajach).
Przecież nie może być tak, że statystyczne 3 do 5% z ogółu społeczeństwa nie
może w pełni korzystać z przysługujących im praw obywatelskich. Jest to jawna
dyskryminacja bez względu na to, czy są to „upodobania” jak pani pisze, czy
też uwarunkowania genetyczne. Szeroko pisze o tym pan Kochanowski w swoim
artykule w „GW”. Jeżeli dwie osoby, nawet tej samej płci chcą być ze sobą to
dlaczego nie wolno im w świetle prawa zostać partnerami tak, by móc się samo
realizować.
Zgadzam się, że inwazja w świat heteroseksualny w dużym stopniu może budzić
wątpliwości. Jednakże to, jak kto się ubiera lub jakimi słowami ślubuje sobie
wierność to jego osobista sprawa. Co do posiadania dzieci, rzeczywiście ma
pani całkowitą rację.
Jednakże przemiany kulturowe, jakie obserwować możemy we współczesnym
świecie i postępy nauki przełamują wiele granic moralnych i etycznych.
Wkraczamy tutaj w temat klonowania, zapłodnienia in vitro itp. Te aspekty są
szeroko dyskutowane przez etyków czy też filozofów przyrody. Jak na razie nie
ma tutaj rozwiązań zadowalających wszystkie strony.
Z wyrazami szacunku:
Mateusz Le Roi
(mateushleroi@poczta.gazeta.pl)