zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika

01.08.02, 21:32
Na forum Gazety Wyborczej znalazł się artykuł pani Zofii Milskiej-
Wrzosińskiej - psycholog z Laboratorium Psychoedukacji
Moja odpowiedź:
Szanowna pani, przyznam, że po przeczytaniu pani artykułu „Zrozumieć
homofoba” umieszczonego na stronach „GW” w dziale opinie mam mieszane
uczucia.
Równocześnie z panią w Gazecie Wyborczej (1 sierpień 2002) pan Jacek
Kochanowski opublikował artykuł pt.: „Geje nie będą udawać małżeństw”.
Artykuły treścią całkowicie przeciwstawne sobie jednak prezentują nowe
argumenty, a przynajmniej niektóre „za i przeciw”. Mam nadzieję, że wywoła to
poważną dyskusję w naszym kraju dotyczącą miejsca w społeczeństwie osób
określanych jako homoseksualne.
Jak nam wszystkim wiadomo poglądy o wybrzmieniu radykalnym mogą spowodować
jedynie niezdrowy ferment. Dlatego powinniśmy dyskutować, prezentować
sensowne i rzeczowe argumenty.
Dlatego też nie rozumiem niejakiej „nierzetelności argumentacji” jak to pani
określiła bo już kilka akapitów niżej postępuje pani podobnie!
Nie możemy stwierdzić ze 100% pewnością tak – homoseksualizm jest
determinowany genetycznie lub nie- homoseksualizm nie jest wypadkową genów.
Prace nad gnomem człowieka w ostatnim czasie bardzo mocno posunęły się do
przodu ( choćby szumnie ogłaszane „całkowite odczytanie” genów człowieka)
lecz nadal są to informacje w kawałkach. Jest jeszcze bardzo dużo do
zrobienia w tej kwestii.
A skoro nie mamy 100% pewności, to proszę mi odpowiedzieć na takie
pytanie: Czy mogłaby pani z czystym sumieniem podjąć się leczenia osoby
z „upodobaniami” homoseksualnymi by przywrócić ją do świata osób
heteroseksualnych? Czy przypadkiem nie pomijamy tutaj kwestii biseksualizmu?
Może to on jest przyczyną niejakiego powrotu do heteroseksualnych zachowań.
Nie wiem, jak długo trwają badania, na które powołuje się pani w artykule,
nie wiem co było lub dopiero będzie się działo z tymi osobami za kilka lat.
Żyjemy w państwie o tradycjach chrześcijańskich bardzo głęboko
zakorzenionych w społeczeństwie. Niemniej nie zwalnia to nas z obowiązku
tolerancji wobec wszystkich aspektów życia osobistego geja lub lesbijki, o
ile jest to zgodne z obowiązującym prawem.
Zgadzam się z panią, że nie powinno być mowy o podczepieniu związków
homoseksualnych pod instytucję małżeństwa. Dlatego trzeba szukać nowych
rozwiązań prawnych (można przypatrzyć się sytuacji w innych krajach).
Przecież nie może być tak, że statystyczne 3 do 5% z ogółu społeczeństwa nie
może w pełni korzystać z przysługujących im praw obywatelskich. Jest to jawna
dyskryminacja bez względu na to, czy są to „upodobania” jak pani pisze, czy
też uwarunkowania genetyczne. Szeroko pisze o tym pan Kochanowski w swoim
artykule w „GW”. Jeżeli dwie osoby, nawet tej samej płci chcą być ze sobą to
dlaczego nie wolno im w świetle prawa zostać partnerami tak, by móc się samo
realizować.
Zgadzam się, że inwazja w świat heteroseksualny w dużym stopniu może budzić
wątpliwości. Jednakże to, jak kto się ubiera lub jakimi słowami ślubuje sobie
wierność to jego osobista sprawa. Co do posiadania dzieci, rzeczywiście ma
pani całkowitą rację.
Jednakże przemiany kulturowe, jakie obserwować możemy we współczesnym
świecie i postępy nauki przełamują wiele granic moralnych i etycznych.
Wkraczamy tutaj w temat klonowania, zapłodnienia in vitro itp. Te aspekty są
szeroko dyskutowane przez etyków czy też filozofów przyrody. Jak na razie nie
ma tutaj rozwiązań zadowalających wszystkie strony.

Z wyrazami szacunku:
Mateusz Le Roi
(mateushleroi@poczta.gazeta.pl)

    • Gość: Marta Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.nwk-nj.xod.concentric.net 02.08.02, 22:45
      Zgadzam sie z Toba. To jeden z tych tekstow pozornie obiektywnych, ktorymi
      jestesmy karmieni na codzien, pisany przez niby specjaliste od tematu, ktory
      niczego nie wnosi procz powtorzenia pozornych faktow, bez silenia sie na
      podania chodziciaz jednego wiarygodnego zrodla. Szkoda tylko, ze dzieje sie to
      za sprawa dobrej przeciez gazety. I moja pretensja kierowana jest gownie
      do "Wyborczej". To, ze ktos duzo i wszedzie sie wypowiada naprawde nie znaczy
      ze jest ekspertem, czy rzetelnie zna sie na rzeczy.
      Marta
      • Gość: hetero Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 23:59
        Witam,
        artykuł Zofii Milskiej _Wrzosińskiej jest zdumiewający. Dziwie się, ze Gazeta
        opublikowała go bez żadnego komentarza. Uważaj "Gazeto", bo, jak sądzę,
        kilkadziesiat tysięcy Twoich czytelinków to geje. Znam kilku z nich. To madrzy,
        ucziciwi i fajni ludzie. Nie uwodzą nastolatków i nie są zboczeńcami. Pani
        Wrzosińska jest homofobką, to jej sprawa. Ale uważam, że kompromituje swoim
        tekstem Laboratorium Psychoedukacji, któremu, jak mi sie wydaję, szefuje. Tam
        pracuja mądrzy terapeuci, mam nadzieje, że zabiroą publicznie głos, jesli sie
        odważą, w sprawie tego, co mysli i publicznie artykułuje Ich szefowa. Bo jesli
        nie, to geje, odpadną jako Wasi pacjenci. Pan Jacek Santorski a także Wojciech
        Eichelberger (jeżeli robie błąd w nazwisku, to przepraszam), powinni na
        łamach "Gazety" zabrać głos w tej sprawie. To Oni razem z pania Milską
        tworzyli te formację. Pani Milska Wrzosińska straciła zapewne wielu pacjentów,
        z których żyje (stawki u pani M-W sa wysokie, ponad sto złotych za wizyte). Żal
        mi Pani, pozdrawiam
        Jacek
        • michalra Re: zrozumiec´ homofoba odpowiedz czytelnika 03.08.02, 02:13
          Lektura artykulu pt. "Zrozumiec homofoba" wprawila mnie w konsternaje. Jestem zdumiony brakiem konsekwencji w rozumowaniu autorki,
          odwoluje sie ona bowiem do argumentow opierajacych sie na sprzecznych logicznie zalozeniach. Swoim pseudopublicystycznym stylem, prubuje
          ona uwiezcbardziej powierzchownych intelektualnie czytelnikow, ktorzy tych sprzecznosci nie dostrzegaja, ulegaja zas demagogizmowi autorki.
          Brak tutaj rzeczowego, chodnego, pozbawionego niepotrzebnych emocji przedstawienia powodow homofobii wsrod heteroseksualistow. Byloby
          ono pozyteczne dla tak dla heteroseksualistow, jak i homoseksualistow.

          Mic
        • Gość: fraj Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.02, 12:04
          Tak, Jacku, pewnie część z tych pacjentó to geje - ale UWAGA - jeśli ci pożal
          się bozę terapeuci dowiedzieli się, że są homo, to zaczęła się akcja leczenia.
          Oni tego nie proponują, tylko zaczynają "sanację" powolutku, niepostrzeżeniei
          małymi kroczkam. W końcu pierwotny cel terapii umyka, a pozostaje już tylko
          leczenie z "pedalstwa" lub "lesbijstwa" .

          Nie piszę tego tak sobie - znam takie przypadki. Ludzie wychodzący z takiego
          magla mają złamane życiorysy.

          Terapeuci mają ich w dupie, nie obchodzą ich dalsze losy pacjentów. Mogą za to
          powiedzieć - "znamy przypadki wyleczeń".
      • Gość: fraj Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.02, 11:59
        Zgadzam się Z tobą, szkoda, że Gazeta nie zamieściła z artykułem pani
        Wrzosińskiej tekst psychologa nie-gestaltowca, który ma odmienne zdanie.
        Gestaltowcy to gnój, pomagają ludziom, ale póki nie dowiedzą się, że są homo -
        wtedy zaczyna się grzebanie w duszach i łamanie ludziom życia. I nie jest
        prawdą , że terapeuci ze stajni tej pani nie ają uprzedzeń do homo - MAJĄ. Dla
        nich liczy się tylko związek typu baba+chłop. Nienawidzą gejó i lesbijek, i
        ukrywają to uczucie. Stosują dość leciwą metodę dopatrywania się źródeł każdego
        problemu w dzieciństwie, zamknięci są na wyniki badań z innych dziedzin nauki.
        Znam osoby, któe zaczęły chodzić do gestaltowców, bo to było modne, a teraz
        mają złamane życie, bo już nie wedzą, kim są naprawde.Szkoda, że nikt w PL nie
        weryfikuje takich "laboratoriów". Pani Wrzosińskiej przydałaby się terapia -
        już pobieżna lektura artykułu wystarczy, aby pojąć, że jak na panią psycholog,
        inżyniera od dusz , to za dużo w tekście słownej nienawiści i jadu.

        Jestem gejem, nie chcę mażeństw, chcę legalizacji związków. I tyle.

        Pozdrowienia dla wsiech.
    • Gość: anonimowy zrozumieć homofoba SPRZECIW! IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 03.08.02, 03:39
      Witam serdecznie,

      Nie sposob nie wlaczyc sie do dyskusji na temat tego artykulu, gdyz mial on
      spory wplyw na moje osobiste zycie. Jak na razie negatywne.

      Artykul niestety nie jest obiektywny. Styl artykulu zdradza osobiste
      uprzedzenia autorki - homofoba, co wydaje sie byc niedopuszczalne w tym
      zawodzie. Nie mam moze dyplomu z psychologii ale czytalem sporo opracowan
      nakukowych (prace doktoskie, inne badania) na ten temat. Poglady gloszone w
      tych badaniach sa czesto sprzeczne z pogladami Pani Zofii.

      Postaram sie komentowac fragmenty i dawac odnosniki do artykulow:

      )Można odnieść wrażenie, że awangarda ruchu homoseksualnego domaga się znacznie
      więcej niż tolerancji.

      Owszem, mozna

      )Powód pierwszy: nierzetelność argumentacji

      )od paru lat nie dość dociekliwi publicyści powtarzają mit o genetycznym
      )zdeterminowaniu zachowań seksualnych, sugerując, że to tak samo wrodzona
      )kategoria jak rasa czy płeć.

      Nie tylko publicysci, rowniez naukowcy, a skoro naukowcy, to nie jest to juz
      tylko mit. Artykuly na ten temat znalazlem w "New Scietist" i w "Psychology
      Today". Trafilem tez na starsze prace, niektore z poczatku wieku. Za
      publicystami powtorze, ze obecnie coraz wiecej poszlak sklania do uznania
      pogladu, o genetycznym uwarunkowaniu homoseksualizmu. Niestety po przeczytaniu
      Pani artykulu w Gazecie zaczynam miec watpliwosci czy istnieje jakikolwiek sens
      cytowania nawet najlepszych wydawnictw. W koncu ktos repostujac mi moze
      zacytowac Pania :)

      ) A przecież badania z początku lat 90., kiedy to ponoć po raz pierwszy
      )stwierdzono pewne różnice genetyczne między hetero a homo, wzbudziły poważne
      )zastrzeżenia metodologiczne,

      Podobnie zastrzezenia metodologiczne budza badania wskazujace na nabyty
      charakter homoseksualizmu. W jakims opracowaniu znalazlem argument, ze skoro
      nieobecny, kiepski ojciec i domunijaca matka implikuja homoseksualne dziecko,
      to powinnismy miec wysyp homoseksualistow po okresie wojennym, kedy to ojcowie
      byli wiecznie nieobecni, a matki musialy byc "twarde".

      ) wyniku tego nie udało się ani razu powtórzyć,

      O jakie konkretnie wyniki chodzi? Bo roznorodnych badan potwierdzajacych ta
      hipoteze przybywa.

      ) natomiast wielokrotnie okazywało się, że - wręcz przeciwnie - różnic w
      wyposażeniu genowym obu grup nie ma.

      Takie badania zapewne tez istnialy, ale chyba powinnismy skupic sie na wynikach
      wiekszosci badan. W jednej z prac (chyba z 2000r) czytalem jednak, ze jakies
      podobienstwa sa.

      )Genetycy twierdzą, że dziedziczyć można co najwyżej kolor oczu czy grubość
      kości, a nie złożone zachowania i preferencje.

      Tacy tez pewnie istnieja. Mimo wszystko, generalizujac dopuscila sie Pani
      naduzycia.

      )Być może wrodzone predyspozycje mają dla homoseksualizmu podobne znaczenie jak
      )gen wysokiego wzrostu u koszykarzy - można odziedziczyć wzrost, ale nie
      )zainteresowania i umiejętności koszykarskie. Chłopak wysoki ma większe w
      )porównaniu z niskim szanse gry w NBA, ale na ogół przesądzają inne czynniki:
      )spotkanie odpowiedniego trenera, konfiguracja rodzinno-wychowawcza, możliwości
      )sukcesu w innym zawodzie, na koniec wreszcie osobista decyzja.

      A to juz jest chamstwo! Sugerowanie, ze homoseksualizm jest decyzja osobista!
      [W pysk bym strzelil babie!] Sporo osob popelnia z tego powodu samobojstwo,
      nieakceptujac sie; ja od 10 lat jestem na granicy szalenstwa, besz zycia
      towazyskiego, a Pani sugeruje, ze to osobista decyzja.

      )Wyznawcy mitu o "genie homoseksualizmu" trwają przy swoim i na tej podstawie
      )formułują ideologiczne twierdzenia. Głoszą, że wchodzenie w związki z osobami
      )tej samej płci nie jest wyborem, lecz genetyczną koniecznością, a tendencja ta
      )jest niezmienna i nieodwracalna.

      Oczywiscie, wielu wybiera ukrycie, zycie mezogeja, ktory od czasu do czasu musi
      wyskoczyc na numerek z facetem. Swietne rozwiazanie. Promujmy je!

      )Otóż nie jest to prawdą. Opisano wiele przypadków zmiany w kierunku orientacji
      )heteroseksualnej, nawet u osób z wieloletnim doświadczeniem homoseksualnym.

      Owszem napisano. W USA jest okolo 150 organizacji przykoscielnych, ktore masowo
      pisza tego typu opracowania. Wczoraj jednak przeczytalem kilka artykulow w
      czasopismach naukowych na ten temat. Amerykanskie Stowarzyszenie Psychiatryczne
      JEST JEDNOZNACZNIE PRZECIWNE terapiom zmiany orientacji seksualnej! W ogole
      sprawa wyglada tak: orientacji sie nie zmienia, zmienia sie "przyzwyczajenia".
      Nie zawsze jest tez to trwale. Do tego tego typu terapie prowadza czesto do
      obnizenia wlasnej samooceny, depresji i 1/3 koncza sie totalnym fiaskiem z
      wieksza iloscia szkod niz korzysci.

      )A jednak wielu psychoterapeutów (również autorka tego tekstu) może podać
      )przykłady osób homoseksualnych, które w trakcie terapii, niejako przy okazji,
      )zaczęły wchodzić w udane relacje heteroseksualne, chociaż ani pacjent, ani
      )terapeuta nie traktowali homoseksualizmu jako patologii, która miałaby
      )podlegać zmianie. Mógł to być na przykład uboczny skutek wzrostu identyfikacji
      )z własną płcią lub zmniejszenia lęku przed płcią przeciwną.

      A to ciekawe, musze poczytac, moze moje marzenie sie jednak spelni :)

      )Powód drugi: prawo do upodobań seksualnych to nie prawo obywatelskie

      Nie cytuje juz calego rozdzialu, ale o ile dobrze pamietam seksuolodzy maja
      odmienne zdanie. Oni sie chyba na tym lepiej znaja...

      )Powód trzeci: bezwzględne łowy

      )Jak dobrze wiedzą psychoterapeuci, młodzi ludzie obojga płci często niepokoją
      )się, czy nie mają tendencji homoseksualnych.

      To brzmi tak, jakby co 2 osoba sie zastanawiala, czy jest gejem. Mysle, ze to
      naduzycie

      )Wielu młodych chłopców - potulnych synów nadopiekuńczych mam - buntuje się
      )przeciw wartościom rodzinnym i ogłasza gejami.

      Nie slyszalem o czyms takim. Wierze, ze sie zdaza, ale WIELU? Swietny pomysl
      tak z buntu podstawic glowe pod gilotyne kosciola i kultury. Chyba znowusz mowi
      Pani nieprawde.

      )Homoseksualny sztandar daje młodemu człowiekowi szansę na odgrodzenie się od
      )wyrazistej osobowości mamy czy rozczarowującego ojca. Jeśli taki chłopak
      )zacznie szukać pomocy czy kontaktów na przykład w internecie, łatwo
      )jako "świeże mięso" znajdzie chętnych protektorów i w rezultacie - być może
      )bez jakichkolwiek genetycznych uwarunkowań - utknie w ekscytującym środowisku,
      )które da mu oparcie zastępujące niegdysiejszy rodzicielski parasol.

      Hihi, juz powanie nie traktuje Pani. A co mozna znalezc w Internecie: Proponuje
      zabawe: wpisac hasla: gej/gay, homoseksualizm/sci/sta/stom np. w google.com z
      ograniczeniem na strony rzadowe i edujacyjne w Polsce i w USA. W Polskich
      zasobach znajdziemy kilkadziesiat artykulow pisanych przez prawicowych
      dzialaczy politycznych i chamskie kawaly. A co w Stanach? Na stronach rzadowych
      informacje prawne dla gejow i lezbijek, pomoc psychologiczna, telefony
      zaufania, szczegolnie dla tych chcacych popelnic samobojstwa. W szkolach? Na
      dowolnym uniwersytecie znajdzie sie 2 tysiace stron - organizacje z pomoca,
      kluby, listy kontaktowe, ale przede wszystkim POMOC PSYCHOLOGICZNA!.

      )Coraz więcej poradni przy stowarzyszeniach homoseksualistów, analogicznych do
      )amerykańskiej Youth Pride, oferuje pomoc osobom w wieku od 13 do 24 lat. Ale u
      )ludzi w tym wieku orientacja homoseksualna często jest pozorna i pełni funkcje
      )obronne.

      Pewnie tak, ale to coraz wiecej to wciaz za malo; ludzie sa tez za slabo
      przygotowani do tej pomocy; No tak, ale skoro pracownicy laboratoriow
      psychoedukacji sa tak kompetentni jak Pani...

      )[...] W rezultacie matki, czasem i żony (patrz pouczające opowiadanie Grahama
      )Greene'a "Pożycz nam męża, Poopy") kaptowanych w ten sposób młodych ludzi
      )uważają organizacje homoseksualistów za wrogie sekty porywające im
      )najbliższych i stają się agresywnie homofobiczne.

      Niestety taki wplyw na nasze matki i zony ma tez Pani artykol!

      )Powód czwarty: inwazja w świat heteroseksualny
      • Gość: anonimowy Re: zrozumieć homofoba SPRZECIW! IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 03.08.02, 03:42
        cd...

        >Powód czwarty: inwazja w świat heteroseksualny

        Co do symboliki zaslubin - zgadzam sie.

        >A przecież jeśli ktoś wybiera życie z partnerem tej samej płci, to -
        >wydawałoby się - decyduje się tym samym na układ z definicji nieprokreacyjny,
        >czyli na brak dzieci.

        A gdzie jest ten wybor, Pani Psycholog?

        >[...] Nie musi być wychowane na homoseksualnego janczara ani stać się ofiarą
        praktyk pedofilskich.

        Swietnie! W tym miejscu przez sprytna manipulacje utwoerdza Pani spoleczenstwo
        w przekonaniu, ze homoseksualizm ma cos wspolnego z pedofilia. Gratuluje
        pomyslowosci. Gratuluje tez Gazecie za przepuszczenie tego tekstu! Bede czytal
        Was czesciej!

        >Ale psychologicznie będzie mu trudno zrozumieć okoliczności swojego poczęcia,
        >nie jest zresztą jasne, po co w ogóle powstało.

        Prosze sobie wyobrazic, ze akurat to pytanie homoseksualisci tez czesto sobie
        zadaja...

        ....

        A o wplywie tego artykulu na moje zycie... moze innym razem,
        ale pewne jest, ze cofnal maja mozolna prace nad kontaktem z rodzicami o pare
        miesiecy. Serdecznie dziekuje Autorce.

        Pozdrawiam,
        [Moze doczekam sie czasow, kiedy bede mogl sie podpisac imieniem i nazwiskiem]

        PS. Przepraszam za bledy, ale juz sie ich nie pozbede;
        • Gość: dodo Re: zrozumieć homofoba IP: *.sympatico.ca 03.08.02, 04:02
          czy mozecie podac link do tego artykulu? z gory dziekuje :-)
          • geograf Re: zrozumieć homofoba 04.08.02, 20:56
            kontrowersyjny artykuł:
            wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=957404&dzial=011101
    • marcmoro Szanowna Pani Prof. 03.08.02, 07:56
      Pani jako profesor psychologi jest miom zdaniem wielką hipokrytką.jako
      psycholog stanowi Pani ogromne zagrożenie dla umysłów młodyhc gejów,szafuje
      Pani pogladami rodem z ubiegłego woeku.Współczuje Pani pacjentom i studentom ,
      których Pani uzcy.Tacy jak Pani nie zmienią negatywnyhc opini w
      społeczeństwie.Pani jest skrajnym pzrypadkiem Homofobicznych zachowań.Ma Pani
      zszcęscie , że mieszka Pani w Polsce gdzie organizacje Gejowskie są za słabe
      finnsowo bo w Holandi już by miała Pani wezwanie do sądu.Jest Pani Dewotką i
      mapewno zatwardziałą katoliczką i napewno członkiem Ryzdykowego Rada. I
      napewno sama Pani ma problemy z własną osobowością i życiem osobistym.Z takim
      cynizmem i nie zrozumieniem problemów gejów nie będe polemizował.widać ,że nie
      wszyscy z tyt.prof.są obiektywni i tolerancyjni.Pani indokrynuje młodych
      ludzi.Jest Pani wrogiem gejów.Powinna sie Pani uzcyc właściwej postawy od
      Pani.Prof.Szyszkowskiej bo Pani jej nie dorosła nawet do pięt.
      • Gość: fraj Re: Szanowna Pani Prof. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.02, 12:09
        Artykuł rzeczywiście pełen jest sprzeczności oraz na wpół ukrytej wrogości do
        homoseksualistów. Jestem gejem i dawno nie czytałeem równie obraźliwego tekstu.
        Pani Wrzosińska podkreśla rolę przeżyć z wczesnego dzieciństwa oraz z okresu
        dojrzewania w powstawaniu zachowań homoseksualnych. Z tekstu wynika, że tak
        naprawdę ludzi o homoseksualnej TOŻSAMOŚCI jets niewiele - to przecież albo
        ludzie uwiedzeni przez oblesiów, albo bojący się kobiet / bojące się mężczyzn z
        powodów ukrytych w dziecińtwie. chnie to analizą XIX-wieczną i ludzie pracujący
        w Laboratorium Psychoedukacji święcie w to wierzą. Uprawiają psychologię tzw.
        Gestalt, która sama w sobie pomaga ludziom, ALE - UWAGA!!! - póki terapeuta nie
        dowie się, że osoba, która siedzi przed nim to gej lub lesbijka. Pani
        Wrzosińska pisze, że terapeuci nie mają uprzedzeń do homoseksualistów... To
        kłamstwo - znam dwie osoby - lesbijki - któe poszły do 2 różnych terapeutów-
        gestaltowców nie po to , aby się wyleczyć, ale po to, by dzięki terapii lepiej
        się wewnętrznie poukładać. Psychologowie - dowiedziawszy się o homoseksualnej
        tożsamości pacjentek - porzucili nnatychmiast terapię , naj jakiej zależało
        owym paniom, a zaczęli LECZENIE homoseksualizmu. Przykro stwierdzić, ale ludzie
        ci nie biorą odpowiedzianoiści za swoją pracę. Dziewczyny, które wspominam -
        niegdyś poukładane, radosne, normalne - są teraz strzępkami nerwów, mają
        złamane życie, myśli samobójcze, obwiniają się za to, że sa zboczone, bo nie
        chcą sypiać z chłopami. Terapeuci żądają kolejnych wizyt - twierdzą, że to
        zaamanie, myśli samobójcze, to normalna droga. Zacytuję wypowiedź jednego z
        NOWOCZESNYCH psychologów ze stajni gestaltowców (vide Wrzosińska), (cytat
        podaję za katowaną znajomą): "Dziecko, musisz się przespać z facetem, będzie
        bolało, może się zerzygasz, ale trudno, to trzeba przejść, żebyś była normalna".

        Trafia mnie szlag, kiedy Wrzosińska używa kategorycznych stwierdzeń jak z
        kazalnicy. Pni jest nieomylna? Czytelnicy mogą jej wierzyć, bo przecież jest
        SPECJALISTĄ, inżynierem dusz, no i jej ośrodek nazywa się LABORATORIUM, nie
        jakaś tam zakichana "przychodnia".

        Nikt nie nazywa w Polsce związków homoseksualnych małżeństwami, ale związkami i
        niech te ZWIĄZKI będą zalegalizowane.
        • Gość: Emu Re: Szanowna Pani Prof. IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 03.08.02, 14:03
          Bardzo mi przykro, kiedy czytam takie rzeczy, choć niestety "pamiętam" już p.
          Milską-Wrzosińską ze sławnego w kręgach feministycznych sformułowania o
          konieczności "radosnej akceptacji" stereotypów i nierównej sytuacji obu płci.
          Natomiast ten artykuł jest najzwyczajniej homofobiczny. Sformułowanie
          o "inwazji w świat heteroseksualny" budzi po prostu strach, przecież taki
          język może stanowić usprawiedliwienie dla postępowania ludzi, którzy wierzą w
          rzekomy spisek homoseksualistów!
          Natomiast jeśli chodzi o to, czy prawo do upodobań seksualnych to prawo
          obywatelskie, to pani profesor niestety okazuje się homofobką najbardziej
          stereotypową. Homofob ogranicza pojęcie miłości do "normalnych" związków męsko-
          damskich (w takiej kolejności, bo często jest jednocześnie antyfeministą) i
          zakłada, że geje to tylko "rżną się w dupy". Ale problem w tym, że
          homoseksualizm to nie jest tylko decyzja, z kim się będzie chodzić do łóżka.
          Para jednopłciowa też może czuć miłość do siebie nawzajem. Nie jestem
          prawniczką, ale sądzę, że zabranianie komuś zawarcia związku już jest
          ingerencją w jego prawa obywatelskie.
    • Gość: Pawel Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 14:25
      Nie chce komentowac calosci, bo zrobili to za mnie moi szanowni poprzednicy.
      Chcialbym tylko zwrocic uwage na jeden fakt. Jakim prawem w/w osoba
      generalizuje wszystkich nas tylko na podstawie swojej praktyki? A co mozna by
      pomyslec o heterykach, gdyby to o nich generalizujac, wypowiadali sie
      praktykujacy terapeuci?
      Moze w naszym "srodowisku" jest troche wiecej osob z problemami, ale nie
      wierze, ze wiekszosc z nas jest nieszczesliwa i niepoukladana.

      Pozdrawiam
      • Gość: bombi Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.plusgsm.pl 03.08.02, 16:04
        Fajnie że ktoś zauważył ten artykuł, swoja drogą bardzo chory, a tak
        precyzyjniej to pisany przez chorą autorkę.
        Widziałem też ten wątek w forum mężczyzna, więc tam tez warto zaglądnąć, a
        najlepiej gdyby ktos te wątki połaczył by wypowiedzi było jednak jak najwięcej,
        sprawiedliwośc w prualizmie w końcu.
        pozdr.
    • artesian Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 03.08.02, 17:20
      Artykuł Pani Wrzosińskiej wprawia w najwyższe zdumienie. To zatrważający
      przykład:
      1. braku wiedzy
      2. powielania stereotypów
      3. niechęci a nawet nienawiści
      Przytoczmy te „naukowo” obiektywne zwroty, jak „jednopłciowe
      stadło”, „homoseksualny janczar”, „świeże mięso” czy „awangarda homoseksualna”.
      Nie sposób nie odnieść wrażenia osobistego wielkiego zaangażowania naszej pani
      psycholog w krzewienie nienawiści do homoseksualistów. Dodajmy jeszcze
      psychoanalityczne bzdury na temat homoseksualizmu jako mechanizmu obronnego.
      Koncepcji obalonej naukowo równie dawno jak radzieckiej „schizofrenii
      bezobjawowej” ukutej po to tylko, by zamykać w psychiatruszkach tych, dla
      których komunizm nie był drogą życia.
      Proponuję w tym miejscu małą krótką bajkę:
      Była sobie mądra i kochająca pani psycholog. Na jeden dzień dobra wróżka
      zamieniła jej ciało na męskie. Chciała pokazać jej, że bez względu na to, jakie
      ma ciało, jest zawsze tym, kim jest.
      Pani psycholog została jednak odrzucona przez otoczenie, gdyż uznano ją za
      chorą i zboczoną. Jej miłość (w tym tą fizyczną) do męża- za wyuzdany
      hedonizm. Ją samą za zablokowaną psychicznie. Wszyscy widzieli tylko to, że ma
      ciało mężczyzny!
      Pani psycholog nie ustawała jednak w dążeniu do przekonania innych, że nadal
      jest tą samą wartościową osobą.
      W skrytości ducha zapragnęła mieć dziecko. To rozsierdziło jej otoczenie
      jeszcze bardziej. Dziecko? A po co jej dziecko? Toż to egoistyczna potrzeba
      zapewnienia sobie darmowego opiekuna na starość!
      Pani psycholog postanowiła wziąć ślub ze swoim ukochanym mężem. Ślub?!!!
      Otoczenie uznało, że to już skandal. Pan Kowalski, od ślubu gwałcący
      regularnie swoją żonę w pijanym zwidzie poczuł się urażony. Pani Ygrekowska
      splunęła tylko z nienawiścią.
      Na to wszystko szczęśliwie zjawiła się dobra wróżka. Ze smutkiem w oczach
      oznajmiła, że... chyba czas skończyć eksperyment. Pani psycholog uśmiechnęła
      się tylko i powiedziała: „wiesz co, mam inną propozycję. Zróbmy razem coś
      naprawdę wielkiego. Mi – przywróć moje ciało. Im – ulecz dusze”.

      Ps. Panią Wrzosińską proszę o nie czytanie bajki. Obawiam się, że nie zrozumie
      i wyśle homoseksualistów na operację zmiany płci.


    • majtadak Pani Zofio! 03.08.02, 17:32
      Pani Zofio!

      Chyba pisała Pani ten artykuł po "mało emocjonalnej gimnastyce z mężem"...
    • Gość: hetero Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 18:13
      Ona nie jest profesorem. A swoją drogą powinna miec odebraną licencję
      psychoterapeuty, a takich ma kilka. Ciekawe, co na to Polskie Towarzystwo
      psychologiczne, które uznało panią M-W za godną wykonywania tego tak trudnego
      zawodu. I powtarzam pytanie: co na to koledzy z Laboratorium Psychoedukacji?
      Odwagi, Drodzy Państwo Terapeuci z ulicy Katowickiej.
      Jacek
      • Gość: Kotek Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.08.02, 00:29
        Jakże się cieszę, że w pewnej kryzysowej dla mnie stuacji poradziłam się Lambdy
        i otrzymałam kontakt do psychologa, który nie robi krzywdy swoim homoseksualnym
        klientom. Aż sie trzęsę na myśl o tym, co by było gdybym wpadła w łapki takiej
        pani "psycholog".
        Jeśli chodzi o to, że my sami "decydując się" na homoseksualizm dokonaliśmy
        wyboru o nieprokreacyjności naszych związków to jest to wierutna bzdura, bowiem
        nie kastrowaliśmy się i nie sterylizowałyśmy. Brak dzieci w naszych związkach
        wynika nie z obiektywnych przyczyn lecz subiektywnych, bowiem nie chcemy
        dokonywać gwałtów na naszych psychikach seksualnym obcowaniem z płcią przeciwną
        (proszę sobie wyobrazić gdyby pani w celach prokreacyjnych musiała się przespać
        z przypadkową, nieznaną kobietą).
        Chcę jednak panią zapewnić, że nie potrzeba ustaw o adopcjach aby gej czy
        lesbijka mogli stać się rodzicami. Wierzę, że mimo nawet nielicznych
        homoseksualnych głosów, kwestionujących nasze prawo do rodzicielstwa, coraz
        częściej będą się rodziły dzieci gejów i lesbijek i to w sposób prawie
        całkowicie naturalny, jak to ma miejsce w USA czy w dużej części Europy
        Zachodniej. Nie widzę bowiem żadnych powodów, dla których dzieci polskich
        homoseksualistów miałyby być upośledzone czy psychicznie skrzywione w
        porównaniu z ich rówieśnikami w innych krajach. Poza tym nas nie interesuje
        przyzwolenie społeczne na posiadanie dzieci - jeśli prawo do urodzenia i
        wychowania dziecka posiada kobieta, która bezmyślnie się "puściła" z mężczyzną,
        znanym jej tylko z imienia (a takich przypadków jest wiele), to w jaki sposób
        państwo chce kontrolować dzieci posiadające i mamę i ojca...tyle, że
        niekoniecznie mieszkających razem?
        I jeszcze na temat małżeństw - nam na prawdę nie są potrzebne ceremonie, białe
        suknie i welony, udawanie męża i żony, ale ustawa i pakiet praw i obowiazków
        wobec siebie. Na przykładzie innych krajów, gdzie takie związki już mają
        kilkuletnią tradycję wyraźnie widać, że dojrzałość gejów i lesbijek wzrosła,
        akceptacja społeczeństwa też (szczególnie wobec tych z obrączkami na palcach),
        a młodzi ludzie odkrywający swój homoseksualizm nie muszą przechodzić piekła,
        bo już w dzieciństwie dowiadują się, że gdy dorosną to będą mogli wziąć ślub
        zarówno z tym fajnym piegowatym urwisem, jak i z tą miłą dziewczynką z
        warkoczykami - wedle głosu SERCA! Chyba że pani taka perspektywa zpełnie nie
        odpowiada, bo "grozi" tym, że społeczeństwo w końcu zaakceptuje te permanentnie
        wystepujące w każdej epoce i kulturze 3-5%, co nam sie po tysiącach lat
        upokorzeń należy.
    • Gość: Adela Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.nwk-nj.xod.concentric.net 03.08.02, 18:15
      przecztanie artykułu pani Zofii Milskiej-Wrzosińskiej pt. "Zrozumieć
      homofoba" dało mi wiele do myślenia w kwestii tego, jak naprawdę myślą
      ludzie, którzy deklarują postawę "jestem tolerancyjny ale ...".

      Zacznijmy od samego tytułu, który dobitnie określa stanowisko autorki. Otóż
      nie chce ona by ktoś nazwał ją homofobem
      • Gość: Adela Re: (II) zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.nwk-nj.xod.concentric.net 03.08.02, 18:20
        (b) "Homoseksualistą może
        też zostać osoba, która żadnych genetycznych predyspozycji nie ma, ale
        została wcześnie uwiedziona (to bardzo częsta przyczyna homoseksualnej
        orientacji), chce się spektakularnie zbuntować, obawia się odrzucenia przez

        płeć przeciwną lub miała z nią bardzo niedobre doświadczenia. "

        Na wywyzszym przykladzie bardzo dobrze widać, że mimo swojej wcześniejszej
        deklaracji, Pani Wrzosińska nie stosuje rozróżnienia między zachowaniem a
        orientacją seksualną. Homoseksualistą nie można 'zostać'
        • Gość: Adela Re: (III) zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.nwk-nj.xod.concentric.net 03.08.02, 18:25
          Niekompetencja Pani Wrzosińskiej natomiast wynika z faktu, że jako psycholog
          i psychoterapeuta powinna wiedzieć iż seksualizm zdrowego człowieka to część
          jego ekspresji emocjonalnej
          • Gość: anonimowy Re: (III) zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.08.02, 08:19
            dziekuje za ten tekst :)
      • Gość: Gej Wrzesińska = RASISTA IP: *.gostyn.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 18:32
        Tak jesteś RASISTĄ wali mi twój uczony profesorski tytuł.Dla mnie jesteś stara
        dewotką , która sama ma problemy seksualne a może homofobia wynika z ukrytego
        własnego Lesbijstwa.Nie akceptuje siebie samego to zwalzcam innych.
        • majtadak w końcu być czy nie być tym zboczeńcem! 03.08.02, 19:05
          No dobra, a teraz powaga.
          Przykro stwierdzić, ale Pani Zofia Milska-Wrzosińska w swoim artykule popisała
          się tylko ogromną niewiedzą, ignorancją, cynizmem, nie profesjonalizmem i
          homofobią a przecież pracuje w ponoć jednym z prestiżowych ośrodków
          terapeutycznych w Warszawie, bo w Laboratorium Psychoedukacji.
          Pani psycholog nie wie jednak, że opinie i poglądy można mieć różne, ale w
          pracy (lekarza, psychologa, sędziego, etc.) wymagane są obiektywizm,
          rzetelność, nie kierowanie się poglądami politycznymi, czy przekonaniami
          religijnymi. Również pisząc taki artykuł należy zaznaczyć, że jest to opinia
          własna a nie „wszystkich” czy całej grupy psychologów.
          Ale do rzeczy! Otóż pierwszą wpadką braku wiedzy jest opinia na temat
          uwarunkowań homoseksualizmu. Ja, zgodnie z obecną wiedzą medyczną,
          seksuologiczną i genetyczną uważam, że są trzy uwarunkowania:
          - genetyczny
          - hormonalny
          - psychologiczny
          Pani Zofia uznaje jedno – psychologiczne. Wobec tego, chcąc być w zgodzie z
          panią profesor, muszę stwierdzić, że homoseksualiści chodzą po tej ziemi
          wyłącznie z winy heteroseksualistów, którzy nie potrafią wychowywać dzieci
          na „pełnoprawnych członków społeczeństwa”. Jak wskazuje statystyka są bardzo
          ograniczeni w zakresie wiedzy o wychowywaniu, gdyż naprodukowali już co
          najmniej 5 % psychicznych indywiduów.
          Mam więc ciekawa propozycję: otóż, zamiast zajmować się zmienianiem komuś
          orientacji na siłę, może lepiej zająć się terapią tej części społeczeństwa,
          która – uświęcona sacrum- płodzi dzieci bez opamiętania w przeróżnych
          okolicznościach i stanach a na dodatek nie ma pomysłu na ich wychowanie.
          Homoseksualiści nie są nieszczęśliwi z powodu bycia tymi, kim są, ale z powodu
          wciąż dużej nietolerancji ze strony rodziny, znajomych, współpracowników i – o
          zgrozo! – psychologów. Bo jak być szczęśliwym, skoro trzeba się ukrywać? Biada
          też dziecku, które mogłoby mieć Panią Psycholog za ciotkę czy sąsiadkę!
          Druga wpadką jest niewiedza o zachowaniach środowiska homoseksualnego. Według
          Pani Zofii związek dwóch osób tej samej płci „nie jest znakiem najwyższej
          cnoty”, gdyż są to w naszej kulturze „zachowania motywowane przede wszystkim
          impulsami popędowymi” (seksem lub agresją)”. Środowisko gejowskie jest więc
          zgrają kobiet i mężczyzn rzucających się na siebie w opętańczym szale seksu lub
          agresji rozładowywanej seksem. Brawo! Brawo dla wnikliwego bełkotu
          psychoanalitycznego!
          Może więc zapełnię tę lukę edukacyjną. Otóż w środowisku heteroseksualnym:
          - osoby nastoletnie i starsze zazwyczaj zanim wejdą w trwałe związki maja
          kilku lub kilkunastu partnerów (tak samo dzieje się wśród gejów i lesbijek)
          - gros osób żyje w pojedynkę z własnego lub nie wyboru i bez względu na
          wiek „ślinią się” na widok osób płci przeciwnej (tak samo dzieje się wśród
          gejów i lesbijek w odniesieniu do tej samej płci oczywiście)
          - pokaźną część zajmuje pornografia lekka i ta wyuzdana, rażąca dużą
          część społeczeństwa (j.w.)
          - ile osób uwielbia posmak zdrady i kłamstwa?
          - ile jest związków opartych na miłości, przyjaźni, seksie, szacunku?
          Dużo, i tak samo dzieje się w środowisku gejowskim.
          Cóż, pani psycholog widzi tylko orgie i bluźnierczy seks. Kondolencje z powodu
          ograniczonego horyzontu myślowego oraz prawdopodobnie pewnych zahamowań,
          wewnętrznych problemów i projekcji.
          „Pragnienia wolno mieć różne, ale niekoniecznie ich realizacja jest największą
          i uprawnioną wartością moralną” To teza pani psycholog, która przytacza 2
          przykłady na jej poparcie.
          - sędziwego mężczyznę o „prymitywnym starczym, wyuzdanym potencjale”,
          który zamiast starszych pań woli dwudziestolatki
          - mężatkę nie przepadającą za jej wieloletnim partnerem, ale
          jednak „choćby w imię miłości do męża albo spójności rodziny uprawiającej tą
          mało dla nich emocjonalną gimnastykę”

          W wypadku dwudziestolatki każdy ma wolny wybór. Jeśli jemu i jej to odpowiada,
          proszę bardzo. Natomiast w przypadku mężatki zmuszającej się do pożycia
          małżeńskiego, nic już nie rozumiem, bo z wypowiedzi pani Zofii wynika, iż takie
          męczeńskie postępowanie – w zasadzie gwałt na samej sobie – jest „największą i
          uprawnioną wartością moralną”. Bo przecież jest to dobre pragnienie.
          Hmmm...znów krzyknę „brawo!”. I ta sama pani psycholog mówi, że to nie seks
          scala albo powinien scalać „prawowity” związek uświęcony sacrum.
          Trzecia wpadka to śluby i dzieci. Pani psycholog, krzycząc swoim głosem, wciela
          się również w głos społeczeństwa, wołając, że te dwie kwestie „mogą mimo woli
          obrażać najgłębsze uczucia ludzi, którzy tą przysięgę składali w zgoła
          odmiennych okolicznościach”, to „szydercza kpina z człowieka wierzącego w
          sacrum związku kobiety i mężczyzny”.
          Po pierwsze – wiara nie ma służyć walce, tylko rozwojowi wewnętrznemu
          Po drugie – skoro te związki są sacrum a inne be, skąd tyle małżeńskich
          gwałtów, przemocy, maltretowania, nienawiści, zdrad, zabójstw i wreszcie
          regularnego molestowania własnych dzieci przez matkę czy ojca? Niestety, w
          środowisku heteroseksualnym procent praktyk pedofilskich jest bez porównania
          większy niż w środowisku homoseksualnym. Niestety, wciąż jeszcze mylimy słowa:
          pedofil i homoseksualista. Tylko gdy myli się człowiek prosty, można to jeszcze
          przeboleć, ale gdy myli się psycholog z tytułem profesora z prestiżowego
          ośrodka to już zakrawa na skandal !
          A skoro już mowa o dzieciach, to wg pani profesor dziecko poczęte w związku
          dwóch kobiet może (o dziwo!)”być traktowane ciepło i z miłością” !!! Ale zaraz
          dodaje: ”Nie musi być wychowywane na homoseksualnego janczara ani stać się
          ofiara praktyk pedofilskich. Ale psychologicznie będzie mu trudno zrozumieć
          okoliczności swego poczęcia, nie jest zresztą w ogóle jasne po co powstało”.
          No właśnie, czy dziecko z domu dziecka wie, po co powstało? A dziecko zmuszone
          oglądać sceny przemocy małżeńskiej, zaniedbywane, molestowane, zmuszane do
          zarabiania na ulicy, lub sprzedawane agencjom do filmów pornograficznych wie,
          po co powstało?
          Pani psycholog wpadła na trzy genialne pomysły, dotyczące sensu i roli dziecka:
          1. „ Żeby jednopłciowe stadło miało poczucie spełnienia”.
          2. „ Cel i zajęcie w życiu”.
          3. „ Opiekę na starość”.
          No tak, to były powody, dla których dziecko miałoby powstać wśród pary
          homoseksualnej, a po co powstaje dziecko „ w związku osób, które są w naturalny
          sposób przeznaczone do roli rodziców”? Tego już się nie dowiemy. Podejrzewam
          więc, że albo pani Zofia w swoim osobistym życiu uważa dziecko właśnie za:
          -opiekuna na starość,
          -coś, czym można się zająć w życiu (czyżby brak innych zajęć czy też
          typowa nuda doskwiera naszej pani psycholog?)
          -gwarant poczucia spełnienia,
          albo ma jakiś inny sekretny pomysł (oby bardziej wzniosły), lecz nie chce go
          zdradzić „ jednopłciowemu stadłu”, by przypadkiem tamto nie okradło
          dwupłciowego stadła z wyjątkowej gamy uczuć kultury heteroseksualnej do dzieci.
          A może ja coś podpowiem?
          Zbyt często zdarza się tzw. wpadka, w tym przecież w większości katolickim
          społeczeństwie i związkach sacrum. No i co? Jak takie dziecko powstało i po co
          powstało? Naprędce wymyślmy dla niego jakiś cel istnienia. Czas start!
          Podsumowując ostatnia wpadkę pani profesor, która wyraża ogromne wręcz
          zaniepokojenie „co do psychologicznej sytuacji dzieci rosnących w takich
          związkach”, ja wyrażam niepokój związany w ogóle z sytuacją dziecka w Polsce i
          na świecie ze świadomością rodzicielską a w zasadzie z jej brakiem.
          Niestety to nie płeć decyduje o wartości rodziców, ale etyka, samoświadomość,
          dojrzałość, wiedza, miłość. A o sacrum trzeba się wciąż starać a nie chować się
          za barykady
          • marcmoro Pseudo- psycholog 03.08.02, 20:32
            Wrzesińka majaca tyt.prof.w swej publikacji w Wyborczej dowiodła ,że poziom jej
            wiedzy kwalifikuje ją na emeryture.Nie wiem ile ta wstrętna Baba ma lat ale
            wiem jedno ,że albo sama ma problemy łóżkowe albo ma w rozdzinie geja albo sama
            ma problemy z własną osobowością.wiem jedno , że ci co teraz beda do nie
            chodzić po porade płacąc 100 za wizytę są tak samo pogwizdani jak ona.Dla mnie
            jesteś zerem.
          • Gość: Monika Re: w końcu być czy nie być tym zboczeńcem! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 12:32
            Touche!
    • alia2002 Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 03.08.02, 20:36
      Po przeczytaniu artykułu pani Zofii Milska-Wrziśniewskiej przyznam szczerze,że
      byłam przerażona stanem wiedzy tej pani na temat homoseksualzmu. Przeraża mnie
      to dlatego, iż ta pani jest przecież psychologiem z Laboratorium Psychoedukacji
      (jak to zaznaczyła gazeta). Być może fakt, iż ta pani jest psychologiem może co
      nie których, a raczej większość społeczeństwa przekonać o tym, że cały jej
      wywód na temat homoseksualizmu jest święty i zgodny z prawdą.
      No bo przecież to pani psycholog.
      Już wielu czytelników skomentowało ten artykuł i w sposób jasny wykazało błędy
      i nierzetelność P.Zofii,z którymi się zgadzam więc nie mam zamiaru tego
      powtarzać.
      Chcę wyraźić tylko swoją nadzieje, że P.Zofia zdecyduję się na łamach Gazety
      odpowiedzieć na komentarz czytelników i wykazać,jeśli potrafi, że jej artykuł
      nie jest tylko nie popartym żadnymi wiarogodnymi źródłami i iformacjami zwykłym
      wywodem agitującym homofobię i udowodni,iżnie jest to zwykła propaganda.
      Mam nadzieję też, że inni psychologowie podejmą się tematu, bo P. Zofia
      przedstawiła swoje zdanie jako głos psychologów w ogóle w tej sprawie, a nie
      wydaję mi się, żeby wszyscy oni kierowali się w swojej pracy subiektywizmem i
      uprzedzeniami.
      Alia2002
    • Gość: a psik Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.zrpa.com / 192.168.1.* 03.08.02, 21:13
      z jednej strony pragnienie otwartej dyskusji a z drugiej jak ktos ma odmienne
      zdanie to arogant, debil, niweydarzony naukowiec,zacofany mozg, popapraniec,
      zacofany katol itp. na stos z nim gdzie ma sie przyznac do popelnienia bledu i
      wykazania wlasnej glupoty i nierzetelnosci - najlepiej jakby sie sama
      ukamieniowala w imie tolerancji, dialogu i powszechnej akceptacji
      homoseksualizmu.
      Ponoc prawda lezy po srodku. W przypadku homoseksulizmu w wydaniu polskim
      prawda lezy po stronie homo i juz.....
      • geograf Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 04.08.02, 23:46
        wiesz co.....??
        przeczytałes w ogóle wczesniejsze posty??
        TAK, CZY NIE??
        wiesz co tam jest napisane??
        przeczytaj..
        zapisano tam błędy, napisano prawde, ale ze strony ludzi, którzy sa gejami, lesbijkami i maja codzienny kontakt z takimi ludźmi. Nawet bądąc heteroseksulanymi obywatelami III RP.
        każdy z przytoczonych argumentów tej 'pani psycholog" został podważony innymi, licznijszymi i KONKRETNYMI kontrargumentami w stosunku do niej...

        i wcale nie napiszę, że jeżeli ktoś ma inne zdanie to jest "wrednym katolem" bądź coś w tym stylu..
        bo Kościół Katoliski nie jest tym czym powinien być- tym co głosił Jezus...:
        "Szanuj bliźniego jak siebie samego".
        Czy ta pani ma tak niską samoocenę o sobie??

        Przypomnij sobie czym jest Chrześcijaństwo...

        pozdraiwam.

        P.S. Tak, jestem i jestem z tego dumny!
    • Gość: rostenkowski homofobów nie sposób zrozumieć IP: *.jeremi.pl / *.jeremi.pl 03.08.02, 21:52
      Artykuł Zofii Milskiej-Wrzosińskiej ("Co wolno gejom?", Gazeta, piątek 2
      sierpnia br., online jako "Zrozumieć homofoba") jest koncertującym popisem
      homofobii, ledwie tylko przykrytej prześwitującą i nieraz dziurawą szatą
      nieszczerej tolerancji. Autorka próbuje przedstawić gejom punkt
      widzenia "rozsądnych" heteroseksualistów na homoseksualizm i jego akceptację
      społeczną , a zamiast tego powiela nie tylko poglądy szkodliwe, ale też
      utwierdza na pozycjach konserwatywnych i zakłamanych siebie i resztę
      społeczeństwa.
      Autorka pisze, że im głośniej rozbrzmiewa pogląd, że każda orientacja seksualna
      jest tak samo dobra i naturalna, tym większa rezerwa nawet nieuprzedzonej i
      niekonserwatywnej części społeczeństwa. Czyli mamy siedzieć cicho, i wtedy
      możemy zostać zaakceptowani? Nie - autorka proponuje po prostu zasadę, którą
      wprowadził niedługo po wyborze na pierwszą kadencję prezydent Bill Clinton w
      stosunku do gejów w amerykańskiej armii. „Don’t ask, don’t tell”. Możecie
      chodzić ze sobą do łóżka, ale nie chcemy o tym wiedzieć. Możecie się pocałować,
      byle nie przy nas! Jeśli się do siebie przytulicie, odwrócimy się do was
      plecami. Mieszkajcie sobie razem - jeśli ktoś zapyta, to powiemy, że wszyscy
      studenci mieszkają razem żeby było taniej. Po studiach powiemy, że to taka
      męska przyjaźń, albo że zdziwaczeliście na starość.

      To nie jest żadna tolerancja. To otwarte przyznanie, że lepiej, by nas nie było.

      Kwestia genetycznej czy środowiskowej determinacji homoseksualizmu to
      odgrzewany i niestrawny kotlet. Przecież nie ma to żadnego znaczenia czy
      urodziłem się gejem, czy takim się stałem. Cóż to za różnica? Ważne jest to, że
      swojej orientacji seksualnej nie mogę zmienić. Nie wiem, skąd Milska-Wrzosińska
      wzięła swoje przykłady na reorientację. Z mojej obserwacji wynika, że nie jest
      to zasadniczo możliwe, a jeśli ktoś jest w mniejszym lub większym stopniu
      biseksualny, to jasne, że czasem może zainteresować się kobietą, ba, nawet z
      nią związać na całe życie. Tak samo, jak może związać się z mężczyzną. Takie
      przypadki to jednak nie dowód na to, że orientację seksualną można zmienić.
      Uwiedzenie jako przyczyna homoseksualizmu? Być może. Ale takich przypadków
      chyba nie jest aż tak dużo. Doskonale sobie za to zdaję sprawę z tego, że wiara
      w to, że ktoś syna uwiódł, dlatego spotyka się on teraz z facetami, jest zwykle
      matczyną próbą zdjęcia „odpowiedzialności” za homoseksualizm tak z syna, jak i
      z samej siebie. Nasze społeczeństwo tak doskonale wyrobiło w sobie pogląd, że
      gejem zostaje się przez uwiedzenie, że ogromna jego część reaguje histerycznie
      na zainteresowanie mężczyzny dzieckiem. Ja również, niestety. Nie dalej jak
      wczoraj w metrze obok mnie siedziała matka z może rocznym ślicznym dzieckiem,
      nie wiem nawet jakiej płci. Mimowolnie uśmiechnąłem się do tych dużych ufnych
      oczu. Zaraz potem uprzytomniłem sobie, jak bardzo niestosowne może się to
      niektórym wydać.
      Szanowna Pani, proszę przyjąć do wiadomości, że mnie, jak i znakomitej
      większości gejów, nikt nie uwiódł. Ani mężczyzna, ani kobieta.
      Milska-Wrzosińska pisze: „Wyznawcy mitu o genie homoseksualizmu głoszą, że
      wchodzenie w związki z osobami tej samej płci nie jest wyborem, lecz genetyczną
      koniecznością, a tendencja ta jest niezmienna i nieodwracalna. Otóż nie jest to
      prawdą”. Czyli jednak mój homoseksualizm to mój wybór? Wybrać mogę sobie,
      faktycznie, partnera seksualnego. Mogę wybrać blondyna zamiast bruneta,
      mężczyznę 20- albo 30-letniego. Nie mogę natomiast wybrać kobiety zamiast
      mężczyzny, ponieważ nic mnie do kobiety nie ciągnie. Mój homoseksualizm to,
      według autorki, skutek słabej identyfikacji z własną płcią lub lęku przed płcią
      przeciwną. Otóż słabą identyfikację z własną płcią mają transseksualiści. Ja
      natomiast jestem mężczyzną i świetnie mi z tym. Poza tym nie boję się kobiet,
      tylko po prostu mnie one nie interesują seksualnie. Są neutralne, jak dla
      heteroseksualisty inny mężczyzna. Autorka jednak twierdzi, i dla wielu -
      niestety - będzie to twierdzenie przekonujące, że jestem troche psychicznie
      zwichnięty, albo uparłem się, jestem głupi albo krnąbrny. To są właśnie mity,
      które szczególnie w Polsce utrudniają gejom życie, bo wsiąkają w ludzi, którzy
      nie mają czasu ani ochoty roztrząsać tematu, za to reagują pozytywnie na
      autorytet psychologa.
      Wreszcie w połowie artykułu dotyka Milska-Wrzosińska sprawy fundamentalnej, i
      jak sama pokazuje, kompletnie niezrozumiałej dla większości.
      Pisze: „Realizowanie swoich pragnień seksualnych z partnerem tej samej płci
      było decyzją często niejawną, bo w naszej kulturze sądzi się raczej, że
      zachowanie motywowane przede wszystkim impulsami popędowymi (seksem czy
      agresją), zatem również takimi czy innymi preferencjami erotycznymi, nie jest
      znakiem najwyższej cnoty.” Dalej mówi autorka, że upodobania seksualne nie są
      nadrzędną wartością, a jeśli ktoś się nim kieruje, nie musi mieć
      zagwarantowanego społecznego wsparcia i uprawnień do jego zaspokojenia. Nad
      dalszą częścią żałosnego wywodu autorki na temat wyuzdania mężczyzn, którzy
      wybierają młodsze od siebie partnerki, spuszczę litościwie zasłonę milczenia,
      ale cały on świadczy tylko o jednym - Milskiej-Wrzosińskiej wszystko kojarzy
      się z seksem. Seks jest może jedną z najważniejszych spraw w życiu człowieka,
      ale przecież nie jestem gejem dlatego, że chodzę do łóżka z mężczyzną, albo
      dlatego że mi się tak podoba. Jestem gejem, bo tak mi mówi serce! Jestem gejem,
      bo kocham mężczyznę, a nie dlatego że się z mężczyzną przespałem! Chcę nim być,
      dzielić z nim życie. Chcę się z nim cieszyć i martwić. To jest kwestia uczuć, a
      nie tylko popędu.

      W kwestii wychowywania dzieci przez gejów paranoja i zakłamanie w
      społeczeństwie doszły do takiego stopnia, że już nawet środowisko gejowskie w
      Polsce jest na tym tle niezwykle mocno podzielone. Pozwolę sobie to zjawisko w
      nich nazwać, za niektórymi psychologami, uwewnętrznioną homofobią. Zostaliśmy
      tak wychowani, że jesteśmy w stanie zbuntować się tylko trochę, a w ramach
      kompromisu część bzdur zaakceptować, a nawet wypisać na własnych sztandarach.
      Jest wielu złych rodziców na świecie. Gdyby były same kochające siebie i dzieci
      heteroseksualne pary, nie byłoby tylu dzieci opuszczonych, zostawianych w
      sierocińcach. Ja wiem, że może to się nie mieścić w głowie jeśli się tego nie
      widziało, ale dwóch mężczyzn naprawdę potrafi stworzyć ciepłe i bezpieczne
      warunki, psychiczne jak i materialne, do pielęgnacji swojej miłości, i w tym
      warunkach chyba lepiej byłoby wielu dzieciom niż w sierocińcach. Już słyszę te
      oświecone głosy, że przecież dziecko będzie szykanowane, bo społeczeństwo nie
      zaakceptuje dziecka, które ma dwóch ojców lub dwie matki. To niech zaakceptuje!
      Czy tym dzieciom działaby się krzywda? Jestem pewien, że odsetek dewiantów i
      zwyczajnych idiotów, którzy się o swoje i cudze dzieci nie troszczą lub je
      krzywdzą, jest podobny w hetero- i homoseksualnej części społeczeństwa. Na
      szczęście większość ludzi stara się zapewnić swoim dzieciom jak najlepsze
      warunki rozwoju.
      No tak, ale na pewno geje uwiodą natychmiast swojego 2-letniego syna i zrobią z
      niego przykładnego pedała - nawet jeśli taka opinia nie jest wyartykułowana, to
      kołacze się po głowach większości heteroseksualnych i mniejszości
      homoseksualnych Polaków. Otóż dla znakomitej większości wszystkich zwierząt i
      ludzi atrakcyjne seksualnie są osobniki dojrzałe seksualnie.

      Czasem Milska-Wrzosińska brzmi jak moja własna matka. „Wielu młodych chłopców -
      potulnych synów nadopiekuńczych mam - buntuje się przeciw wartościom rodzinnym
      i ogłasza gejami. Jeśli taki chłopak zacznie szukać pomocy czy kontaktów na
      przykład w internecie, łatwo jako „świeże mięso” znajdzie chętnych protektorów -
      być może bez jakichkolwiek genetycznych uwarunkowań - utknie w ekscytują
      • Gość: Emu Re: homofobów nie sposób zrozumieć IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 04.08.02, 09:37
        Gość portalu: rostenkowski napisał(a):

        Czyli mamy siedzieć cicho, i wtedy
        > możemy zostać zaakceptowani? Nie - autorka proponuje po prostu zasadę, którą
        > wprowadził niedługo po wyborze na pierwszą kadencję prezydent Bill Clinton w
        > stosunku do gejów w amerykańskiej armii. „Don’t ask, don’t te
        > ll”. Możecie
        > chodzić ze sobą do łóżka, ale nie chcemy o tym wiedzieć. Możecie się
        pocałować,
        >
        > byle nie przy nas! Jeśli się do siebie przytulicie, odwrócimy się do was
        > plecami. Mieszkajcie sobie razem - jeśli ktoś zapyta, to powiemy, że wszyscy
        > studenci mieszkają razem żeby było taniej. Po studiach powiemy, że to taka
        > męska przyjaźń, albo że zdziwaczeliście na starość.
        >
        > To nie jest żadna tolerancja. To otwarte przyznanie, że lepiej, by nas nie
        było
        > .

        Byłeś może na Paradzie Równości w Warszawie? Jeśli tak, to pewnie pamiętasz te
        okrzyki grupek Młodzieży Wszechpolskiej wśród tłumu gapiów: "Róbcie w domu po
        kryjomu!".
        Dokładnie to samo proponuje niestety pani psycholog.
    • Gość: igrazka Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.08.02, 05:26
      Uważam, że artykuł pani Wrzosińskiej, ukazujący rażącą ignorancję i
      niekompetencję autorki, obraża środowiska homoseksualne, a jej argumenty,
      przykłady i słownictwo jakiego używa są – co tu dużo mówić – prostackie i
      niesmaczne.
      Nie mogę polemizować z panią psycholog w stylu mojej przedmówczyni, pani Adeli,
      gdyż nie dysponuję dostateczną wiedzą z zakresu nauki na temat badań nad
      homoseksualizmem, mogę natomiast podzielić się własnymi odczuciami (podobnie
      zresztą, jak to uczyniła autorka artykułu).
      Już w pierwszym akapicie zostałam, jako homoseksualistka, zelżona za to, że w
      ogóle śmiem czegokolwiek wymagać czy też oczekiwać: „Można odnieść wrażenie, że
      awangarda ruchu homoseksualnego domaga się znacznie więcej niż tolerancji. Żąda
      uznania, że obie orientacje są równie naturalne i wobec tego powinny być tak
      samo traktowane.”
      A dlaczegóżby nie? Jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami państwa polskiego,
      płacimy podatki, jesteśmy obarczani takimi samymi obowiązkami co osoby
      heteroseksualne (o ile nie dopuściliśmy się przestępstwa – a z tego co mi
      wiadomo, w Polsce homoseksualizm nie jest [jeszcze] karalny), więc niby czemu
      nie mielibyśmy żądać takich samych praw?
      Następny akapit jest wstępem do usprawiedliwienia „biednych” homofobów
      przytłoczonych narastającym w Polsce i na świecie homoseksualizmem: „Im
      głośniej rozbrzmiewa pogląd, wedle którego każda orientacja seksualna jest
      równie dobra i naturalna, tym większa rezerwa, i to nawet wśród osób, które
      trudno podejrzewać o konserwatyzm obyczajowy czy uprzedzenia.”
      Nie mam pojęcia jakie osoby miała na myśli pani psycholog, ale (tu znów się
      powołam na własne obserwacje i doświadczenia) heteroseksualni znajomi z mojego
      otoczenia oraz ci sąsiedzi, którzy wiedzą o moim homoseksualizmie, nie tylko
      nie odwracają się ode mnie w obliczu kolejnych debat na temat homoseksualistów,
      ale wręcz wspierają mnie w moich dążeniach do godnego życia jako lesbijki i
      przejawiają większą świadomość na temat zagadnień homoseksualnych niż osoby,
      które z homoseksualistami tak naprawdę nigdy nie miały styczności.
      Dalej autorka przestrzega: „Zamiast z miejsca dyskwalifikować tych sceptyków
      jako pseudoliberalnych zakamuflowanych homofobów, warto rozważyć, dlaczego
      niejeden pełen tolerancji światły inteligent zaczyna wycofywać bezwarunkowe
      poparcie dla równych praw mniejszości.”
      A może by tak warto rozważyć, dlaczego swego czasu tylu „pełnych tolerancji
      światłych inteligentów wycofało bezwarunkowe poparcie” dla Żydów? Może nie byli
      aż tak światli i tolerancyjni, jakby się zdawało?
      Może by tak zamiast usprawiedliwiać homofobię, zacząć uprawiać dobrze pojętą
      tolerancję? Myślę, że zamiast wysuwać takie szkodliwe teorie, profesor
      Wrzosińska, mogłaby zrobić coś dobrego, nawołując do wzajemnego poszanowania,
      tolerancji i „miłości bliźniego”. Obawiam się jednak (sądząc po wypowiedzi na
      temat wyuzdania starszego mężczyzny preferującego młodsze kobiety), że
      subiektywne odczucia (moim zdaniem niedopuszczalne w zawodzie psychologa!!!)
      przesłaniają jej obiektywną ocenę problemu.
      Następnie wmawia mi się, że moja orientacja jest tylko i wyłącznie moim własnym
      wyborem i że prawdopodobnie zostałam w dzieciństwie uwiedziona przez starszą i
      doświadczoną przedstawicielkę mojej płci, tudzież mam za sobą traumatyczne
      przeżycia związane z nieudanym stosunkiem seksualnym z mężczyzną (stąd być może
      moja niechęć do męskich „wypustek”). Otóż w moim przypadku żadne z powyższych
      nie miało miejsca, a silne fascynacje koleżankami przejawiałam już jako 8-mio-,
      potem 13-sto- i 18-stolatka. Długo tłumiłam w sobie te nieznane mi emocje i
      rosłam w przekonaniu, że moje życie powinno być u boku mężczyzny (bo tak
      trzeba). Kiedy jednak trafiłam na „tę właściwą kobietę” nie miałam wątpliwości,
      że „to jest to” i dopiero wówczas poczułam wypełniającą mnie harmonię, zupełnie
      jakbym się obudziła z wieloletniego letargu. Jakbym przez te wszystkie minione
      lata odgrywała rolę kogoś, kim powinnam być, ale z kim tak naprawdę się nie
      utożsamiałam. Dlatego zalecałabym osobom pokroju pani Wrzosińskiej ostrożność w
      wysuwaniu teorii na temat nabytego homoseksualizmu, bo podobnie, jak
      transseksualizm, nie jest to choroba, którą możnaby leczyć – tzn. można, ale
      jakim kosztem? Mańkutów też swego czasu „leczono”, póki nie uznano, że nie jest
      to ani fanaberia dziecka, ani dzieło szatana.
      A co do różnych badań, na które pani profesor się tak chętnie powołuje nie
      przytaczając żadnych konkretów, mogę równie ogólnie powołać się na „liczne
      badania” wykazujące, iż homoseksualiści od zawsze występowali w podobnym
      stopniu we wszystkich kulturach świata, ba! istnieją nawet dowody na
      występowanie homoseksualizmu wśród zwierząt („Homoseksualizm wśród zwierząt” –
      film dokumentalny, Canal+, październik / listopad 2001) na przykład delfinów,
      gdzie samce, mimo obecności samic, łączą się w monogamiczne pary z innymi
      samcami (i to nie w celach prokreacji).
      Dziwię się „Gazecie”, że opublikowała artykuł pani Zofii Milskiej-Wrzosińskiej -
      psychologa z Laboratorium Psychoedukacji, ale być może, podobnie zresztą, jak
      wiele innych redakcji, również „Gazeta” boryka się z problemami finansowymi i w
      ten sposób usiłuje przyciągnąć większe rzesze czytelników. Uważajcie tylko,
      żeby przeciągnąć struny.

      Z poważaniem
      igrazka
    • hagakure zrozumieć homofoba odpowiedz psychologa 04.08.02, 07:57
      Wybralam zawod psychologa dlatego ze jest to dla mnie nauka najlepiej opisujaca
      rzeczywistosc i pozwalajaca na rzetelny oglad tejze rzeczywistosci. Brakuje mi
      w artykule Pani Milskiej-Wrzosinskiej obiektywizmu, choc wydawac by sie moglo,
      ze z jej poprzednich artykulow, ze stara sie onqa znalezc zloty srodek i nie
      popadac w zadna skrajnosc. Nie rozumiem tez dlaczego PTP (Polskie Towarzystwo
      Psychologiczne) nie chce zajac okreslonego stanowiska wzgledem homoseksualizmu,
      ktore jak rozumiem musi byc zgodne z wymogami ICD-10. Tym bardziej, ze
      szanowane w Polsce i na swiecie APA (American Psychologic Association)zajelo
      stanowisko w tej sprawie juz dosc dawno - na swoich stronach internetowych
      przedstawiajac rzetelna informacje czym homoseksualizm jest a czym nie jest w
      swietle dzisiejszej nauki, mozna tam znalezc m.in. wyczerpujaca informacje na
      temat conversion theraphy (APA wypowiada sie o niej negatywnie piszac ze
      dostepne dane nie pozwalaja uznac jej za skuteczna).
      marta
      • Gość: Emu Re: zrozumieć homofoba odpowiedz kolejna IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 04.08.02, 10:05
        Ilekroć czytam choćby wycinki z tego artykułu (cytowane nieraz przez
        przedmówców), tylekroć jestem zaszokowana homofobią autorki. Więc zachciało mi
        się jeszcze raz cosik napisać, niech pani Profesor wie, że jej tezy spotkały
        się tu ze sprzeciwem.
        Najpierw odnośnie poprzedniej wypowiedzi: "conversion therapy" jest przede
        wszystkim moralnie wątpliwa. Najprościej: skoro homoseksualizm został
        skreślony z listy chorób, jakim prawem próbują go leczyć?!

        Pragnę napisać pewną drobną rzecz: wbrew nadziejom pani Milskiej-Wrzosińskiej
        homofobia nie jest postawą powszechną.
        Nigdy w życiu nie współżyłam, a nawet jakikolwiek związek mi się nie udał. Ale
        jestem zakochana w facecie, więc najwyraźniej jestem hetero. ;)
        Ale byłam na Paradzie Równości i nie wstydzę się tego. Poszłam tam, choć moja
        mama kręciła na to nosem.
        Pomagam przyjaciółce lesbijce pogodzić się z rodziną, nie mogącą zaakceptować
        jej związku z kobietą - jakby co, mam zupełne prawo to robić, bo według jej
        własnej deklaracji znamy się od tak dawna, że jestem dla niej jak siostra.
        I uważam, że mogę być z tego dumna.

        Urodziłam się pół roku przed stanem wojennym. Mój ojciec był politologiem i
        drobnym rewizjonistą partyjnym, próbował "montować" na Uniwersytecie ruch
        mający prowadzić do demokratyzacji. Gdy upadł komunizm, miałam 8 lat. Nie
        wyrosłam na komunistkę ani na młodzież olewającą politykę. Uwierzyłam
        demokracji.
        Tata niestety nie popierał równouprawnienia gejów i lesbijek, miał wyraźne
        uprzedzenia.
        Dwa lata temu zdałam maturę z bardzo dobrą średnią, studiuję polonistykę i
        germanistykę. Krótko przed śmiercią tata powiedział mi, że ja mam być w
        rodzinie jego intelektualną następczynią.
        I chociaż tata w tym punkcie nie miał liberalnych poglądów, jestem przekonana,
        że przy jednoznacznym opowiedzeniu się za demokracją akceptacja
        homoseksualizmu jest wręcz logiczną konsekwencją. Nie można być konsekwentnym,
        opowiadając się za wolnymi wyborami, wolnością słowa i prasy, prawami
        człowieka etc., a jednocześnie praktykując na drobną skalę dyskryminację.

        Dlatego potępiam homofobię. A poza tym, choć sama "z zewnątrz", znam trochę
        ludzi "ze środowiska" i dobrze się wwśród nich czuję. Dla nich nie jest
        niezrozumiałe, że można ich wspierać.
        • belami1 Re: zrozumieć homofoba odpowiedz kolejna 04.08.02, 10:56
          Od dłuższego czasu zauważam drugą konserwatywną rewolucję w polskich mediach
          prywatnych. Zjawisko sprzeczne samo w sobie, no bo jak tu pogodzić konserwatyzm
          z rewolucją?
          Wystarczy poglądać TVN i Fakty codzienna porcja relacji z mszy świętych i
          Papieżomanii oraz co powiedział ważnego biskup Płutek z Pcimia Dolnego przed
          odjazdem do burdelu swoim nowym ufundowannym przez owieczki mercedesem klasy S.
          Tematy obyczajowe traktowane są niechętnie i po łebkach i ten wyraz zgorszenia
          i grymasu niechęci na ustach pana Lisa, który musi coś powiedzieć o legalnym
          konkubinacie, przystanku Woodstock lub homoseksualistach. Oj jak cierpi ten
          polski Croncite.
          Panie Michnik pan też został konserwatywnym rewolucjonistą? Dlatego pan nie
          puścił artykuł o Poetzu ? a teraz serwuje pan ekspertów Radia Maryja i Naszego
          Dziennika na łamach Gazety?
    • saunne Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 04.08.02, 16:45
      Nie chciałabym powtarzać argumentów już przedstawionych, dodam tylko, że
      szkoda, że Gazeta rozpoczęła dyskusję od zaprezentowania opinii tak bardzo
      nieobiektywnej (strach pomyśleć, że to pani psycholog). Obawiam się, że
      podgrzeje to tylko atmosferę, zamiast rozpocząć poważną, popartą dowodami
      naukowymi (mam na myśli sprawdzone, racjonalne źródła, a nie określenia
      typu "wiele badań", "większość" itp.) rozmowę, której celem byłoby zmniejszenie
      (choć trochę) dyskryminacji 5-cio procentowej części społeczeństwa. Bo tak
      naprawdę o to tylko chodzi,a nie o narzucanie swojej orientacji innym!
      Wypowiedź pani Wrzosińskiej wskazuje zresztą, że to niektórzy heteroseksualiści
      chcą narzucić swoją orientację homoseksualistom! Gdyby byłoby to tak proste jak
      pani profesor przedstawia podejrzewam, że dziś nie byłoby już żadnego
      homoseksualisty...

      Pozdrawiam.
    • Gość: tymon Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.kolfer.com.pl 04.08.02, 17:08
      brawo i jeszcze raz brawo.
      • rocco.69 Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 04.08.02, 19:14
        Moi drodzy przedmówcy ciesze się bardzo z faktu,że jako geje zaczęliśmy
        wreszcie mówić jednym głosem i walczyć o swoje prawo do godnego życia - życia
        takiego jakiego pragniemy często u boku ukochanego człowieka.Człowieka ,który
        jest dla nas często tym najbliższym zwłaszcza gdy homofobicznie nastawiona
        rodzina po ukawnieniu orientacji swojego dziecka odsówa się.Takie sa
        fakty.Geneza całego szumu zaczyna się w momencie gdy Polscy Geje zaczęli mówić
        o prwnym usankcjonowaniu związku dwóch mężczyzn czy kobiet.Natychmiast
        wszelkiej maści organizacje Kościelno_prawicowe rozpoczęły batalie medialną
        przeciwko nam a artykuł pseudo psycholog Wrzosińskiej jest tego
        dowodem.Prowadzi ta nie obiektywna pani psycholog swoje Labolatorium gdzie za
        duza kase próbuje naprostować błądzące owieczki na heteroseksualną droge
        wyznaczaną jako jedyną prawidłową przez K.K.Jka myślicie dlaczego taki artykuł
        wogóle sie ukazał w Polsce a nie ma np.prawa ukazac się w
        Holandi,Niemzcech,Szwecji,Dani,Finlandi czy innych krajach ,które
        zalegalizowały prawnie zwiazki homoseksualne.Fakt ,że Gazeta Wyborcza kierowana
        przez Redaktora Michnika , którego szanuje i doceniam jego wkład w Polską
        demokracje drukując miernej jakosci wypociny Wrzosińskiej bardzo mnie
        zasmucił.Zawzse uważałem Gazete Wyborczą jako Gazetę obiektywną kreującą
        prawidłowe Europejskie postawy,walczącą ze społecznym ciemniactwem.I nie
        dotyczy to tylko gejów ale wielu innych zakotwiczonych w Polskim społeczeństwie
        postaw i poglądów.Jak już wspomniał mój przedmówca przemilczenie sprawy Petza
        było ukłonem w stronę kościoła i swistym działaniem do wyciszenia szumu
        medialnego.Ten egzamin GW oblała.Wiemy ,że Gazety nie czytaja emeryci ani
        robotnicy czyta ją czytelnik z min.średnim wykształceniem dlatego tym
        boleśniejsze jest to ,że gazeta miast kreować postawy społezcnej tolerancji
        pośrednio przyczynia się do podsycania Homofobiczno - Rasistowskich poglądów
        tkwiących w umysłach niektórych pseudo psychologów z Labolatorium
        Psychoedukacji.Mam pytanie 1.Czy Polskie Towarzystwo Psychologiczne potrafi
        odciąc się od Homofobicznych poglądów jak mniemam swojej członkini,czy w imie
        solidarności zawodowej wcale nie zajmie głosu w sprawie!2.Czy Gazeta zajmie
        głos w sprawie?.W roku 1968 inteligencja głosu nie zajęła czy w 2002 też nie
        zajmie.A wszystkie problemy ,o których piszemy wyniką wyłącznie ze słąbości
        Polskihc organizacji Gejowskich i Lesbijskich,z wewnętrznej walki , z
        nieskonsolidowania z braku pieniędzy.My wszyscy Geje i Lesbijki oraz osoby nam
        przyjazne winniśmy jak najszybciej zjednozcyć sie we wspólnej walce o nasze
        prawa.Nikt za nas tego nie zrobi nikt nam nie da nizcego na tacy w
        prezencie.Zamiast zżymać się nad miernej jakości wywodami Wrzosińskiej
        zazcnijmy walke o nasze prawa.O prawo do godnego życia z włąsnymi preferencjami
        i z tym co podpowiada nam serce.Skonsolidujmy się w walce o nasze prawo do
        godnego życia.Na początku wspomniałem ,że na zachozdie ten artykuł jak by już
        się ukazał do do autorów zakończył by się już pozwem sądowym.Tam organizacje
        Gejowskie potrafią walzcyć o swoje prawa a u nas pozostaje tylko gazetowe
        biadolenie.Jesienią staniemy przed kolejnym wyborem,czy
        Prezydentami ,Burmistrzami naszych miast zostaną Homofobi.Ilu z nas odwazy się
        zadać kandydatom pytanie o jego stosunek dla Gejów.Czy zastanawialiście sie nad
        tym? W Nowym Jorku czy Berlinie burmistrz zabiegał o głosy Gejów czy u nas
        bezdie podobnie?Nie.A powinni jesteśmy dość liczną grupa wyborców pamiętajmy o
        tym oddając swój głos.Korzystajmy ze swoich praw i walczmy o nie.A kończąc
        powiem tym ,którzy może nie wiedzą ,że Burmistrzem Berlina najbliższej nam
        stolicy Europy jest Gej żyjący ze swoim facetem w otwartym związku i ani Berlin
        nie przestał być Berlinem ani Niemcy się nie rozpadły.Zastanówcie sie nad
        naszymi wspólnymi działaniami na nazsej drodze do wywalczenia naszych praw do
        godnego zycia.Proszę o kontakt wszystkie zainteresowane osoby <
        marco.2001@interia.pl> Z Gejowskimi pozdrowieniami.Marco
    • kph Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 04.08.02, 22:56
      Wniosek z artykulu: najwyrazniej Gazeta, jak zreszta ostatnio
      sugerowala "Gazeta na plaze" - zaczela placic autorom za ~"wierszowke bez
      tresci".
      Jesli powstanie (jezeli juz nie powstala) jakas petycja o odsuniecie pani XXX
      od pelnionego przez nia stanowiska - podpisze sie pod nia obydwoma rekoma i
      nogami.
      Wogole nie powinna nikogo zbytnio dziwic obecnosc pani XXX w takim a nie innym
      miejscu na takim a nie innym stanowisku - jesli nie dziwi nas prezydent Walesa
      czy Lepper w Sejmie - rzeczywistosc lubi robic psikusy:)
      pzdr
      Michal.
    • kph Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika 04.08.02, 22:57
      streszczajac moj poprzedni post: trzeba wyrwac chwasta:)
      • Gość: bazyl Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.torun.dialup.inetia.pl 05.08.02, 01:47
        Przylaczam sie z calego serca do powyzszych wypowiedzi.
    • geograf TOLERANCJA = OBOJĘTNOŚĆ 05.08.02, 00:05
      Tak Gwoli przypomnienia...
      bo
      TOLEROWAĆ, nie znaczy POPIERAĆ, czy POTĘPIAĆ.
      To znaczy BYĆ OBOJĘTNYM...
      pamiętajcie o tym wszyscy, którzy sa "tolerancyjnie, ale..."

      pozdrawiam
    • Gość: anonimowy No to sobie pogadalismy... IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 05.08.02, 07:09

      Kazdy powiedzial co wiedzial, a spoleczenstwa temat nie rusza. Przyjeli do
      wiadomosci, ze to co napisane przez naukowca w szanowanej gazecie jest prawda;
      Utwierdzili sie w swoich uprzedzeniach; Westchneli z ulga po przytaknieciu ze
      strony psychologa, ze tolerancja dla nas jest tylko moda z Zachodu, a w
      zasadzie to powinno nas sie leczyc... A do dyskusji w tym watku nikt "z drugiej
      strony" sie nie wlaczy, bo swoje juz wie, bo co go/ja to obchodzi, bo wstyd tu
      zajrzec...

      Serdeczne podziekowania dla "Gazety". Proponuje jeszcze seryjke artykulow...
      Przeciez przyjemnie sie kopie lezacego.

      ...I po co ja to pisze, skoro i tak przeczytaja to tylko ludzie po jednej
      stronie barykady (o ile sie nie znudza poprzednimi postami). Napisal bym do
      Gazety, ale oni nie odpowiadaja na listy, nawet autorespondera nie maja, wiec
      moge sobie tak pisac i pisac i pisac...

      A tak bardziej osobiscie... Wlasnie po przeczytaniu tego artykulu urwal mi sie
      kontakt z rodzicami... sa przekonani, ze ta baba pisze swieta prawde, a ja
      jestem zboczencem, ktorego trzeba leczycz, a ja tego nie chce w dodatku! Tego
      mi bylo trzeba! Dziekuje "Gazeto".
      • rocco.69 I co dalej !!! 05.08.02, 07:58
        Baba narobiła zamieszania w wielu rodzinach nie chce nawet myśleć ile swoim
        głupim artykułem narobi jeszcze zamieszania w Polskich domach,zwłaszcza jak do
        rodzinnych domów powrócą chłopacy i dziewzcyny z wakacyjnych wyjazdów a ich
        starzy wiedza o nich.Strach pomysleć ile może być samobójstw u tych ,którzy
        sami się do końca nie akceptują a ihc rodzice jako jedyny nie omylny autorytet
        potraktowali wypociny Wrzesińskiej.Tak jeden wrogi artykuł pseudo naukowca
        doprowazdi do tragedi,obym się mylił.Pozdrawiam.Marco
        • Gość: Kotek Re: I co dalej !!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.08.02, 14:03
          Masz rację Rocco...strach myśleć jakie będą konsekwencje tego kretyńskiego
          artykułu...przecież Gazeta Wyborcza to nie lokalne pisemko w Koziej Wólki,
          które czyta 100 mieszkańców onej.
          To babsko zupełnie sobie nie zdaje sprawy z tego jaka krzywdę może wyrządzić
          wielu ludziom tą durną pisaniną - uważam, że jeśli homoseksualiści wpadna w
          tarapaty i będzie można tego genezę znaleźć w jej pisaninie to powinni ją
          postawić przed sąd o zniesławienie.
          Ile możemy pracować nad uświadomieniem heteroseksualistów? Ile możemy się
          narażać ujawnianiem i obnażaniem własnego życia prywatnego, aby mogli się do
          nas przekonać? Ile mamy jeszcze poświęcić sił i determinacji? I po co? Skoro
          przyjdzie taka konowałka, napisze stek bzdur, podpisze "psycholog" i już duża
          część nieprzekonanych jeszcze w 100% do nas wpada w jej sieć i znów będzie
          przeciwko nam. I od nowa to samo, jak Syzyf...
          Mam wrażenie, że zamiast tej osławionej "mafii gejowskiej" istnieje lobby
          homofobów, które zrobi co może aby zepchnąć nas tam, gdzie według nich jest
          nasze miejsce - do szaletów miejskich, zaplutych knajpek, brudnych dworców,
          ramion męskich prostytutek, na pastwę losu wszelkiej maści szumowin, u których
          będziemy za ciężkie pieniądze kupowali milczenie o naszym "zboczeniu"...aż w
          końcu albo się nawrócimy na jedyna prawdziwą drogę albo zdechniemy na AIDS.
          • rocco.69 I co dalej !!! 05.08.02, 18:43
            Proszę w miare możliwości o kontakt osoby,które wypowiadały się na Forum
            a ,które chcą nawiązać ze mną kontakt w celu większej aktywizacji gejów i
            lesbijki w walce o nasze i naszych partnerów godne i prawnie usankcjonowane
            życie.Z poważaniem.Rocco
      • Gość: Kasia Re: No to sobie pogadalismy... IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 05.08.02, 20:10
        Gość portalu: anonimowy napisał(a):
        A do dyskusji w tym watku nikt "z drugiej
        strony" sie nie wlaczy, bo swoje juz wie, bo co go/ja to obchodzi, bo wstyd tu
        zajrzec...

        Czy pod pojęciem "drugiej strony" rozumiesz przeciwników, czy raczej
        heteroseksualistów? Bo jesli tych drugich, to się mylisz. Otóż są tacy, co nie
        wstydzą się tu zajrzeć i czytają. Czytają nie dla rozrywki, ale po to, żeby
        znaleźć dla siebie argumenty do dyskusji. Bo są tacy, którzy biorą waszą
        stronę. Którzy próbują wytłumaczyć części społeczeństwa, że macie prawo żyć,
        tak jak chcecie. Więc nie uogólniaj. No to sobie pogadaliśmy....
        • geograf Re: No to sobie pogadalismy... 05.08.02, 20:40
          tutaj definitywnie chodziło przeciwników...homofobów....ech...szkoda gadać :/
          • Gość: Kasia Re: No to sobie pogadalismy... IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 05.08.02, 21:01
            Czemu szkoda gadać? Mój post nie miał mieć złosliwego brzmienia, jeśli tak to
            odczytałeś to sorry, chyba jesteś trochę drażliwy
            • geograf Re: No to sobie pogadalismy... 05.08.02, 21:19
              chyba się źle wyrażam :)
              nie, nie chodizło mi o Ciebie
              :) możliwie, ze źle ton ująłem...
              moim zdaniem szkoda gadać (ale trzeba) o tych wszystkich homofobach. Natomiast wiem, że wielu heteryków jest ZA i nas rozumie...
              ale homofobowie...:/
              • Gość: Kasia Re: No to sobie pogadalismy... IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 05.08.02, 22:05
                OK. Dzięki za dobry argument ogólnospołeczny kilka postow wyżej - tolerancja to
                obojętność. Ale szanse na jego zrozumienie w polskim silnie zindoktrynowanym
                katolicko społeczeństwie widzę mierne, jak długo to, w co wierzymy będzie
                determinowane głównie szerokością geograficzną pod która się rodzimy, a nie
                świadomym wyborem człowieka dojrzałego.
                • geograf Re: No to sobie pogadalismy... 05.08.02, 22:29
                  może ujmę to brutalnie, ale:
                  poczekajmy do smierci Papieża-Polaka....
                  późnije samo się potoczy...bo pokolenie Radia M. już umiera....
                  i bedzie lepiej....
                  myślmy pozytywnie!!

                  pozdraiwam
                  • rocco.69 Czekanie niweczy zapał 06.08.02, 00:56
                    Geograf czekanie uwstecznia niweczy zapał a z drugiej strony wyczekiwanie, na
                    to co napisałeś wyżej jest niemoralne obojętnie kogo by to dotyczyło.Nie osiąga
                    się celu bez racjonalnych argumentów popartych merytorycznymi dowodami.
                • Gość: facet Re: Kasia to inteligentna dzieweczka. IP: *.client.attbi.com 10.08.02, 07:19
                  Kobita, i ma rozum? Cos podobnego. Ale to milo.
    • Gość: anonimowy Zeby para nie poszla w gwizdek... IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.08.02, 01:09
      Czesc,

      Czy ktos z Was ma moze kontakt z organizacjami typu Lambda i czy moglby
      zainicjowac jakies oficjalne listy do Gazety i Laboratorium Psychoedukacji z
      prosba o ustosunkowanie sie... Jestem bardzo ciekaw jak dalej sprawa sie
      potoczy, a sam niewiele moge na odleglosc... Bardzo prosze o raportowanie
      wszelkich dzialan w tu na forum. Dobrze by bylo przeniesc tez dyskusje na
      usenet, zeby byla powszechnie dostepna nie tylko dla czytelnikow portalu
      gazeta.pl.
      • Gość: igrazka Re: Zeby para nie poszla w gwizdek... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.08.02, 16:19

        Dyskusja juz sie przeniosla m.in. na grupe newsowa pl.sci.psychologia. Watek
        nosi tytul "Homoseksualne kalectwo"
    • Gość: anoimowy Wiecej watkow na temat tega artykulu IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.08.02, 01:37
      Inne watki na temat tego artykulu:

      Homofobia w Polsce
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=29&w=2621547
      GW 02.08.2002 - OPINIE, czyli czego mi nie wolno.
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=29&w=2616108
      Przeczytajcie "Zrozumiec homofoba" w dziale Opinie
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=150&w=2599066
    • Gość: anonimowy Re: zrozumieć homofoba odpowiedz czytelnika IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.08.02, 07:07
      Znalazlem ten watek na usenecie,
      jest jeszcze bardziej rozbudowany - ma juz ponad 100 wpisow,
      zabieram sie do lektury...

      www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.sci.psychologia&tid=40769
      • rocco.69 Na Uenecie są dopiero odpały 06.08.02, 08:45
        Na Usenecie sa dopiero Homofobiczne odpały.Szkoda czasu i nerwów na dyskusje z
        tymi ,którzy nas uważają za zboczeńców.Wiekszość sie wypowiadajacych
        reprezentuje teorie Wrzosińskiej.
    • Gość: Zuzanna Re: Zrozumieć homofoba... IP: *.pl 06.08.02, 12:13
      Po przeczytaniu artykułu "Zrozumieć homofoba" byłam wstrząśnięta.
      Przede wszystkim tym, że coś takiego mógł napisać psycholog i to nie jako osoba
      prywatna, ale z wyżyn reprezentanta nauki, wiedzącego wszystko najlepiej i
      popierającego swoje argumenty wynikami badań (dość zmanipulowanymi samym
      doborem - przedstawiając tylko te, które popierają własny punkt widzenia, a
      ignorując te, które mu w wyraźny sposób zaprzeczają).
      Sama jestem psychologiem i nie potrafię zrozumieć jak ludzie, uważający się za
      światłych i inteligentnych są w stanie reprezentować stanowisko "jeśli ktoś
      jest inny niż zakładana przeze mnie 'norma', to nie należą mu się żadne prawa -
      prawo do godnego życia, prawo do miłości itp."
      To smutne, że tak wielu ludzi nie uważa prawa jednostki do wolności (pod
      warunkiem że nie ogranicza ona wolności innych jednostek) za wartość najwyższą.
      Czy tak trudno zdobyc się na tolerancję - na uznanie, że KAŻDY człowiek ma
      prawo do szczęscia?

      Śmieszy mnie, kiedy w rozmowie z jakimś homofobem bronię praw homoseksualistów
      do zawierania małżeństw, do adopcji itp., a oponent obrzuca mnie
      epitetem "lesbijka" (a przynajmniej w jego zamierzeniu ma to być obraźliwe),
      twierdząc, że mąż i dzieci są tylko przykrywką dla mojego homoseksualizmu. Bo
      trudno mu zrozumieć, że będąc hetero można nie uważać homo za gorszych. ;)
      Osobiście uważam (jak zapewne wiele osób), że każdy człowiek, niezależnie od
      orientacji seksualnej, wyznania czy koloru skóry jest równy. I dlatego należą
      mu się równe prawa.

      Pozdrawiam wszystkich homo i życzę siły do walki o godne życie i o szczęście.
      Jestem z Wami!
      :)
      • Gość: Kotek Psycholog potrzebny od zaraz :-) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.08.02, 16:37
        Gość portalu: Zuzanna napisał(a):

        > Sama jestem psychologiem
        >
        > Pozdrawiam wszystkich homo i życzę siły do walki o godne życie i o szczęście.
        > Jestem z Wami! >


        wielu homoseksualistów szuka ze świecą takich psychologów jak pani trzęsąc się
        ze strachu, czy terapeuta, do którego dotarli nie będzie chciał ich "nawracać".
        Byc może ma pani komplet klientów, byc może nie prowadzi pani własnej praktyki
        ale może zna pani podobnych sobie praktykujących terapeutów, których mogłaby
        pani polecić (obojętnie w jakiej części kraju działają).
        Z pewnością organizacja gejów i lesbijek, którą można znaleźć pod adresem
        lambdawa.gejowo.pl/ ucieszy się zdobywając nowe kontakty do psychologów,
        którzy nie będą podczas terapii krzywdzić swoich klientów stosując metody
        reparatywne, a pomagać nam.

        W ogóle to uważam, że przydałoby się stworzyć swoisty bank psychologów
        przyjaznych gejom i lesbijkom.
        • zuzanna_z Re: Psycholog potrzebny... 06.08.02, 20:16
          Gość portalu: Kotek napisał(a):
          > Byc może ma pani komplet klientów, byc może nie prowadzi pani własnej
          praktyki
          > ale może zna pani podobnych sobie praktykujących terapeutów, których mogłaby
          > pani polecić (obojętnie w jakiej części kraju działają).

          Jestem psychologiem dziecięcym, więc siłą rzeczy nie zajmuję się zawodowo
          pomocą psychologiczną osobom dorosłym. Wsród moich znajomych będących
          psychologami większość również nie zajmuje się psychoterapią dorosłych, więc w
          chwili obecnej nie jestem w stanie podać nazwisk konkretnych specjalistów, co
          do których miałabym pewność, że nie uważają homoseksualizmu za zaburzenie,
          które należy leczyć, a którzy mogliby pomóc osobom dyskryminowanym ze względu
          na swoją orientację seksualną.

          Jako że to nie orientacja homoseksualna (która sama w sobie patologią nie jest,
          o czym chyba p.Milska-Wrzosińska zapomniała - widocznie dawno nie zaglądała do
          aktualnych klasyfikacji zaburzeń) ma podlegać terapii, lecz że to terapia ma
          pomóc w radzeniu sobie z problemami związanymi z nieakceptacją płynącą z
          zewnątrz - jedyne co mogę zrobić (jako że nie dysponuję konkretnymi nazwiskami
          terapeutów), żeby pomóc osobom szukającym kontaktu z terapeutą znaleźć
          odpowiedniego psychologa, to polecić określony rodzaj psychoterapii - "terapię
          skoncentrowaną na osobie" (autorstwa Carla Rogersa), mającą na celu wytworzenie
          u pacjenta bezwarunkowej samoakceptacji.
          Terapia ta wydaje mi się o tyle dobra, że:
          1. jest niedyrektywna - terapeuta niczego pacjentowi nie narzuca ani nim nie
          kieruje
          2. terapeuta kieruje się bezwarunkową akceptacją wobec pacjenta, co w wypadku
          osób spotykających się na każdym niemal kroku z nieakceptacją własnej osoby
          jest dość istotne
          3. terapeuta wykazuje wobec problemów pacjenta empatyczne zrozumienie
          4. terapia ta pozwala pacjentowi na zachowanie własnej autentyczności - nikt
          nie stara się go zmieniać na siłę.

          Wydaje mi się, że ten rodzaj psychoterapii jest w miarę bezpieczny (zwłaszcza
          dla osób, które mają za sobą nieprzyjemne doświadczenia z psychologami-
          'nawracaczami'), jako że to sam pacjent kieruje przebiegiem terapii, a ze
          strony terapeuty nie grożą mu żadne przejawy nieakceptacji i niezrozumienia dla
          jego problemów. Poza tym - w związku z założeniami teoretycznymi terapii
          Rogersa wykluczona jest tu terapia reparatywna, a myślę, że tego najbardziej
          obawiają się osoby szukające pomocy psychologa.
          Pamiętajcie - nie wszyscy psychologowie chcą 'leczyć' homoseksualizm...

          Lokalne Ośrodki Pomocy Psychologicznej na terenie całego kraju powinny
          dysponować informacjami na temat terapeutów z danego miasta i okolic
          reprezentujących psychoterapię skoncentrowaną na osobie.


          Zuzanna :)
      • rocco.69 Re: Zrozumieć homofoba... 06.08.02, 17:26
        Witam Panią Pani Zuzanno i dziękuje Pani za słowa wsparcia i dodanie motywacji
        do dalszych działań o nasze prawa.Szkoda ,że nie można się z Paniż skontaktować
        mailem,proszę Panią jezeli to nie sprawi kłopotu o kontakt na adres
        emailowy.marco2001@pro.onet.pl Pozdrawiam.Rocco
    • maly.ksiaze O lekkosci rzucania epitetow 06.08.02, 22:38
      W ten oto sposob, zapewnie niezamierzony, udalo sie nam (w sensie: uzytkownicy
      forum GW) wykazac, na czym polega problem 'zrozumiec homofoba'.
      Oto pani M-W (ktorej publicystyki fanem wcale nie jestem) pisze artykul, w
      ktorym probuje - miedzy innymi - wyjasnic mechanizm reakcji obronnej niektorych
      obywateli na 'moralna' presje srodowisk homoseksualnych.

      Bo przeciez (nie wydaje mi sie, ze latwo to podwazyc) prawo do ekspresji
      seksualnej i do adopcji nie sa prawami obywatelskimi. Bo przeciez tolerancja i
      afirmacja nie sa tym samym. Bo przeciez istnieje wiele teorii na temat przyczyn
      homoseksualizmu - i zadna z nich nie jest przekonywujaco udowodniona - co nie
      przeszkadza forsowac tej 'politycznie poprawnej' jako najbardziej hmm..
      poprawnej.

      Komentarze zas maja charakter (w duzej czesci: Anonimowy - mimo ciekawych
      wypowiedzi tez sie tu zalicza) glownie emocjonalny i stempluja autorke
      artykulu: homofob, hipokryta, pseudopsycholog. I nic poza tym.

      Slowem: jest, jak bylo. Kto nie z nami, ten przeciw nam...

      Pozdrawiam,

      mk.
      • geograf Re: O lekkosci rzucania epitetow 06.08.02, 22:49
        maly.ksiaze napisał:

        > W ten oto sposob, zapewnie niezamierzony, udalo sie nam (w sensie: uzytkownicy
        > forum GW) wykazac, na czym polega problem 'zrozumiec homofoba'.
        > Oto pani M-W (ktorej publicystyki fanem wcale nie jestem) pisze artykul, w
        > ktorym probuje - miedzy innymi - wyjasnic mechanizm reakcji obronnej niektorych
        >
        > obywateli na 'moralna' presje srodowisk homoseksualnych.
        >

        dobrze wiemy, ze tego w ogóle nie napisała, tylko obraziła tych, o których pisała....

        > Bo przeciez (nie wydaje mi sie, ze latwo to podwazyc) prawo do ekspresji
        > seksualnej i do adopcji nie sa prawami obywatelskimi.

        nie?? a pomyśl oi tym co napisałeś myśląc o osobach heteroseksualnych...
        czym jest w takim razie ich rpawo do adopcji dziecka?? nie prawem obywatelskim?? więc czym??
        (poza tym- powtarzam po rtaz enty- kto roztrząsa sprae adopcji dzieci?? geje i les, czy heteroseksualiści?? zapytaj się homoseksualistów ile z nich tak anprawde chciałoby się starac o adopcje dzieci..najpierw powinno się pomyśleć a nie lecieć na rzutkie hasła przeciwników...)

        Bo przeciez tolerancja i
        > afirmacja nie sa tym samym.

        a co ma tolerancja i afirmacja do rzeczy??
        My chcemy, zeby nas TOLEROWANO, a niekoniecznie AFIRMOWANO....

        Bo przeciez istnieje wiele teorii na temat przyczyn
        >
        > homoseksualizmu - i zadna z nich nie jest przekonywujaco udowodniona - co nie
        > przeszkadza forsowac tej 'politycznie poprawnej' jako najbardziej hmm..
        > poprawnej.
        >

        ale co ma źródło homoseksualistu w tym momencie do rzeczy?? czy to ważne jest skąd się biorą lescijki i geje??
        żaden z moich znajomych (a nie jest to jedna osoba) nie była UWIEDZIONa przez "starszego, doświadczonego geja", a nie mają powodów żeby kłamać..ja tez nie byłem...

        > Komentarze zas maja charakter (w duzej czesci: Anonimowy - mimo ciekawych
        > wypowiedzi tez sie tu zalicza) glownie emocjonalny i stempluja autorke
        > artykulu: homofob, hipokryta, pseudopsycholog. I nic poza tym.
        >

        Forum i interenet to z reguły anonimowe narzedzie komunikacji...
        czy liczysz na imię nazwiski, adres, dzięki kórym mógłbyś Ty, bądx kto inny zrójnowac nam życie??

        > Slowem: jest, jak bylo. Kto nie z nami, ten przeciw nam...
        >

        skąd te wnioski?? ja zawsze mam w nadziei wyprostowac pewne fakty, wyjaśnić, powiedziec prawdę..a czy owa rzecz nie była tutaj napisana?? czy to, ze negujemy zdanie tej autorki oznacza, ze od razu wystepuje tu zasada "kto nie znami to r[pzeciw nam" ??
        wystarczy dodac, że raczej niektóre osoby (w tym i JA0 mamy więcej do powiedzenia, bo wiemy więcej, na temat zagadnienia niż ta pani...

        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.

        ja również....

        geograf
        • maly.ksiaze O latwosci wyciagania wnioskow 06.08.02, 23:13
          W zla strone strzelasz, Geograf.

          geograf napisał:

          > maly.ksiaze napisał:
          > dobrze wiemy, ze tego w ogóle nie napisała, tylko obraziła tych,
          > o których pisała....
          Kwestia interpretacji. Wedlug mnie przede wszystkim pisala o zjawisku, a nie o
          ludziach. Moze oprocz punktu 'Bezwzgledne Lowy', ktory nawet osobie niezebyt
          obeznanej z tematem (czyli mnie) kojarzy sie z okresleniem 'duby smalone'. No,
          ale Adela (zapomnialem wymienic ten nick w poprzedniej wiadomosci; w
          sekcji 'warto przeczytac') pieknie sie z tym rozprawila, wiec my juz nie musimy.

          > nie?? a pomyśl oi tym co napisałeś myśląc o osobach heteroseksualnych...
          > czym jest w takim razie ich rpawo do adopcji dziecka?? nie prawem
          obywatelskim?
          > ? więc czym??
          Nie irytuj sie tak strasznie. Masz racje, dajmy spokoj adopcji; w Polsce nie
          jest ona tematem. Jesli jednak chcesz drazyc te sprawe, to odpowiem: nie
          ma 'prawa do adopcji'. Co najwyzej jest prawo nieszczesnego dziecka do bycia
          zaadoptowanym przez najlepszych mozliwych opiekunow. Jestem sobie w stanie (z
          pewnym trudem) wyobrazic konfiguracje, w ktorym takimi opiekunami bylyby osoby
          homoseksualne. Ale czynienie z tego 'sztandaru' to absurd. Zreszta, odnosze
          wrazenie, za masz podobna opinie.

          > a co ma tolerancja i afirmacja do rzeczy??
          > My chcemy, zeby nas TOLEROWANO, a niekoniecznie AFIRMOWANO....
          Czym zatem jest tolerancja, ktorej oczekujesz?

          > ale co ma źródło homoseksualistu w tym momencie do rzeczy??
          Fragment artykulu o 'genetycznych' vs. 'srodowiskowych' przyczynach
          homoseksualizmu odczytalem w ten sposob, ze wg. autorki niewlsciwym jest
          propagowanie jednej teorii naukowej jako slusznej (o wylacznie genetycznych
          korzeniach homoseksualizmu) z przyczyn wylacznie emocjonalnych. Tzn. dlatego,
          ze w swietle tejze teorii geje wygladaja lepiej, niz wg teorii konkurencyjnych.

          [...]

          >
          > > Komentarze zas maja charakter (w duzej czesci: Anonimowy - mimo ciekawych
          > > wypowiedzi tez sie tu zalicza) glownie emocjonalny i stempluja autorke
          > > artykulu: homofob, hipokryta, pseudopsycholog. I nic poza tym.
          > >
          >
          > Forum i interenet to z reguły anonimowe narzedzie komunikacji...
          > czy liczysz na imię nazwiski, adres, dzięki kórym mógłbyś Ty, bądx kto inny
          zró
          > jnowac nam życie??
          Geograf, czy Ty mi cos insynuujesz? Czy zdajesz sobie sprawe, ze to cos jest
          niezwykle obrazliwe? Czy Twoim zamiarem jest obrazenie mnie?
          Anonimowy: to po prostu nick osoby, ktora opublikowala powyzej kilka
          interesujacych wiadomosci. Uzylem tegoz pseudonimu w pelnym brzmieniu - bo niby
          jak inaczej?

          > skąd te wnioski?? ja zawsze mam w nadziei wyprostowac pewne fakty, wyjaśnić,
          po
          > wiedziec prawdę..a czy owa rzecz nie była tutaj napisana?? czy to, ze
          negujemy
          > zdanie tej autorki oznacza, ze od razu wystepuje tu zasada "kto nie znami to r
          [
          > pzeciw nam" ??
          > wystarczy dodac, że raczej niektóre osoby (w tym i JA0 mamy więcej do
          powiedze
          > nia, bo wiemy więcej, na temat zagadnienia niż ta pani...
          Tak z ciekawosci: skad? To nie ironia, to ciekawosc. Nawiasem mowiac: czy
          epitety o starej babie, ktorej powinni odebrac uprawnienia (wiem, to nie Ty
          jestes autorem - i nie przypuszczam, abys sie pod czyms takim podpisal),
          homofobii i rasizmie: to jest wlasnie prostowanie faktow, a ktorym wspominasz?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • rocco.69 O latwosci wyciagania wnioskow 07.08.02, 00:10
            Mały książe! Czy jesteś po stronie tej ,która nas obraziła.Jeżeli nie to nie
            neguj wypowiedzi w rozdaju stara baba,rasista,homofob itp.Nie neguj bo ja
            podobnie jak wielu moich przdmówców nie pozwole się nazywać zboczeńcem przez
            jakąś pseudo psycholog.Mam dość moralizatorstwa i tekstów w rodzaju kto nie z
            nami ten przeciwko nam.Kazdy ma prawo do obrony.Dość hipokryzji,dość gnojenia
            gejów i lesbijek.Skońzcyły się czasy biernego oporu teraz jest czas walki o
            własne prawa o prawo do godnego życia z ukochanym człowiekiem u boku.I prosze
            nie polemizuj ze mną.Oki.
          • Gość: anonimowy Re: O latwosci wyciagania wnioskow IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 07.08.02, 06:56
            Witam,

            Wypowiedzi, rowniez moja, sa nacechowane emocjonalnie. I nie powinienes sie
            temu dziwic. To normalne, ze jesli ktos ciebie atakuje. To, ze autorka nie
            uzywa wulgaryzmow nie oznacza, ze atak jest mniej chamski. Autorka swoim
            artykulem sporo namacila w moim zyciu - zauwaz, ze artykul ukazal sie zaledwie
            kilka dni temu.

            Nawet jesli w artykule pisana bylaby swieta prawda, wszystkie argumenty byly
            podparte niepodwazalnymi wynikami badan to nadal bylbym przeciwny publikacji
            tega artykulu w takim tonie, w jakim zostal napisany oraz BEZ KONTEKSTU. Powod
            jest prosty: TEN ARTYKUL KRZYWDZI LUDZI i to bardzo.

            Jestem przekonany, ze ten artykul przyczynil sie do WIELU indywidualnych
            nieszczesc. Nie jedna osoba, niejeden chlopak, dziewczyna, dziecko przezyli lub
            przezyja przez ten artykul nieszczescie. Artykul jest autorytatywny z uwagi na
            funkcje i tytuly autorki oraz range wydawjnictwa. Poniewaz jest to JEDYNY
            SZEROKODOSTEPNY, NAPISANY PRZEZ 'FACHOWCA' O DUZYM AUTORYTECIE I ZAMIESZCZONY W
            WYDANIU PIATKOWYM NAJWIEKSZEGO DZIENNIKA W POLSCE artykul o homoseksualizmie
            stanie sie on BIBLIA I DROGOWSKAZEM dla ogromnej wiekszosci przeciwnikow i
            niezdecydowanych (jako jedyne powszechnie dostepne 'wiarygodne' zrodlo);.
            Niestety w wielu przypadkach stanie sie drogowskazem dla najblizszych osobom
            homoseksualnym, ktorych wsparcia bardzo potrzebuja. Na pewno wplynie tez na
            pogorszenie samooceny gejow i lezbijek, ktorzy sie nie akceptuja. Bede okrotny:
            ciekawe czy ktos popelnil juz samobojstwo pod wplywem tego artykulu? Mysle, ze
            prawdopodobienstwo jest dosc duze...

            ...

            A co do spraw malzenstw i adopcji...

            Z jednej strony wydawaloby sie, ze to temat zastepczy, drugoplanowy. Oczywiscie
            jest to wazne, ale po pierwsze nalezaloby oczekiwac zaakceptowania
            homoseksualizmu (czyt. kolegi, kolezanki, syna, corki, brata, siosty, ktorzy
            roznia sie od nas tysiacami cech, a pomiedzy nimi ta jedna ;) na bardziej
            przyziemnym poziomie. Tylko jakos homoseksualista jako osoba pokrzywdzona,
            zahukana, z problemami psychologicznymi, czy tez po prostu homoseksualista jako
            zwykly czlowiek NIE SPRZEDA SIE W MEDIACH. Kto bedzie pisal o Panu Homo X,
            ktory zyje sobie spokojnie nikomu nie wadzac, czy tez przezywa problemy
            egzystencjonalne z uwagi na swoja przypadlosc. Wszedzie przeciez podkreslamy,
            ze jestesmy tacy sami jak inni - i to prawda - w przytlaczajacej wiekszosci
            szarzy, nieciekawi - malo medialni - czyli nikt nie bedzie chcial sie o nas
            dowiedziec.

            Nie ulega jednak watpiwosci, ze caly swiat dowie sie o:
            - zadaniach rownouprawnienia malzenstw homoseksulanych,
            - zadaniach adopcji dzieci przez homoseksualistow,
            - kolorowych paradach gejowskich,
            - gwaltach, mordach, aktach pedofilii dokonanych przez homoseksualistow (to sie
            nawet lepiej sprzedaje niz te same przestwpstwa w wykonaniu hetero, bo latwiej
            sprawce nienawidziec),

            Moim zdaniem te nie najwazniejsze zadania, czy tez krzyczace parady na wpol
            rozebranych cial sa w duzej czesci forma REKLAMY, hepeningu, pokazuja ze
            ISTNIEJEMY, JESTESMY w poleczenstwie. Moze to czasami jest nachalne z naszej
            strony, ale reklama czesto jest nachalna - inaczej nikt nie zauwazyl tego, ze
            ISTNIEJE PROBLEM, ze sa ludzie, ktorzy chcieliby BYC SOBA w spoleczenstwie....
            Prosze tylko o nie rozwazanie pod tym samym kontm punktu z gwaltami jako
            logicznej kontynuacji mojego toku rozumowania ;)

            A co do mojego nicka 'anonimowy'. Przeciez kazdy niezaleznie jak sie nazwie
            na 'Forum', to pozostaje anonimowy. Ale chcialbym, zeby ten nick podkreslal to,
            ze musze pozostac w ukryciu jako gej, bo moje zycie, ktore sobie w miare dobrze
            poukladalem moze niestety runac, jesli osoby od ktorych jestem zalezny
            finansowo i emocjonalnie (pracodawca, rodzina) dowiedza sie o mojej sytuacji.

            Uff jestem zmeczony, ide spac.
            Dobranoc; anonimowy

            • rocco.69 Re: O latwosci wyciagania wnioskow 07.08.02, 07:44
              Masz całkowitą racje ,że piątkowa pisanina pseudo -psycholog jeżeli juz nie
              rozpoczęła w Piątek to rozpocznie po powrocie z wakacji do rodzinnych domów
              przemeblowywanie życia wielu psób obojga płci.A o konsekwencjach ewentualnych
              zwiększonych ucieczek,samobójstw czy walizek na wycieraczce juz się nie
              dowiemy.I tak już jest ,że jakaiś pokręcony babsztyl pseudo psycholog załatwił
              nas na cacy.I wku......mnie jak ktoś ( mały książe ) kwestionuje prawo do
              bardziej dosadnego wyrażania swych opini.Inteligenciku ta ,której bronisz w
              inteligentny sposób zgnoiła setki tysięcy gejów i les w Polsce,chyba że Ciebie
              to nie dotyczy bo albo nie jesteś gejem albo jesteś masochoistycznie nastawiony
              do życia.Pozdrawiam wszystkie dotknięte osoby homoseksualne obojga płci.
            • maly.ksiaze Wczorajsze gazety 08.08.02, 04:51
              Anonimowy,

              Rozumiem (jak sadze) przczyny Twojego wzburzenia.
              Rozumiem, ale sam wzburzony nie jestem. Nie przypuszczam,
              aby artykul w GW okazal sie 'charakterolamaczem' na
              masowa skale, teraz czy pozniej. Glos pani M-W albo
              bedzie jednym z glosow w publicznej dyskusji, albo, jak
              to w przypadku piatkowych gazet bywa, najdalej w przyszly
              czwartek trafi do kosza.
              Zwroc uwage, ze z tego pierwszego cos dobrego moze wyniknac.

              Pozdrawiam,

              mk.
Pełna wersja