Gość: Anonim
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
05.08.02, 12:13
Musze przyznac, ze i mnie poruszyl artykul pani "profesor" Milskiej... ale
przerazilo mnie, jak wiele osob mogloby sie zasugerowac tymi bzdurami...
Jestem lesbijka, w wieku tzw. dojrzalym, jestem z kobieta, ktora kocham i
chce z nia byc. Nigdy nie rozumialam nietolerancji wobec homoseksualizmu i
chyba nie dane bedzie mi zrozumiec. Nie rozumiem rowniez podpierania sie
wiara i religia katolicka w pastawach homofobicznych. Dla mnie synonimem
wiary w tego jedynego, milosiernego Boga jest... wlasnie milosc. Jak mozna
uwazac obustronna milosc pary ludzi za grzech czy cos zlego. To, ze nie moga
miec dzieci? Spotkalam sie wieloma opiniami, ze w zwiazku z tym
homoseksualizm nie ma racji bytu, bo przeciez ludzie stworzeni sa po to, by
sie mnozyc... A co w takim razie z parami hetero, w ktorych to jedna strona
jest bezplodna?
Co do leczenia homoseksualizmu... Nie jest chyba tajemnica, ze to zjawisko
milosci "jednoplciowej" jest zjawiskiem bardzo starym. Starszym niz
chrzescijanstwo, starszym niz kultura europejska, ba!, jezeli wezmiemy pod
uwage zachowania miedzy zwierzetami, to jest to zjawisko starsze niz
czlowiek. I przez te tysiace lat nikomu jeszcze nie udalo sie go zlikwidowac,
wyleczyc, zwalczyc. To nasuwa jeden wniosek. Tacy ludzie byli i beda. Malo
tego, stanowia bardzo pokazny procent spoleczenstwa. I czy wziazku z tym, ze
sie kochaja, ze CHCA byc razem, razem planowac przyszlosc i razem ta
przyszlosc przezywac... dlaczego nie dac im... nam szansy? Nie mam w planach
slubu koscielnego z moja ukochana, bo Kosciol ma prawo nie zgadzac sie na to
ze wzgledu na pewne zalozenia sakramentow. Ale slub cywilny? Pakt
Sloidarnosci? Albo Ustawa o partnerstwie? Przeciez to da mi prawo wspolnie
rozliczac sie z osoba, z ktora zyje, da mi prawo odwiedzac ja w szpitalu, a w
razie smierci partnera nie zostane z zyciem, ktore wedlug prawa bylo zyciem
samotnym...
Zyjemy ponoc w wolnym kraju a nadal ludzie patrza sie na mnie gorszym
wzrokiem niz gdybym spotykala sie z zonatym mezczyzna albo zdradzala swojego
meza, a i slowa "zabije cie zboczencu", "nie masz prawa chodzic po tej ziemi"
czy "jestes wrzodem na zdrowej dupie naszego spoleczenstwa" (to mnie akurat
rozsmieszylo) nie naleza do rzadkosci...I to ma byc wolny kraj. Kiedy nie mam
prawa kochac kogo chce nie narazajac sie przy tym na agresje ze strony
jakiejs ciemnoty... I to wszystko wlasnie dzieki takiej propagandzie, jaka
prowadzi rzeczona pani "profesor".
Genetycznie uwarunkowane? Moja rodzina w stu procentach jest hetero i w
zadnym stopniu nie jest patologiczna. Nie zostalam uwiedziona przez starsza
kobiete i swoje partnerki wybieralam sobie sama (bylo ich trzy, co daje mniej
niz wiekszosc "prawidlowej" mlodziezy). Zakochalam sie i zakochalam sie
szczerze. Zabranianie komukolwiek prawa do kochania lub wbijanie mu do glowy,
ze nie kocha, albo ze kocha ZLE jest przestepstwem i to powinno byc sadzone.
Pozdrawiam serdecznie.