A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETERO?

05.08.02, 22:49
Chyba są tutaj dwie skrajności.

1/. Z jednej strony pani Milska, a z drugiej strony 50% wpisów
homoseksualistów tutaj.

I. My HETERO-faceci:
- może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo piękne:
- dlatego ostro krytykujemy Was;

II. My, Katolicy:
- nie żadajcie od nas uznania czegoś, co jest dla nas grzechem od 2000 lat;

III. One, Kobiety:
- nie obrażajcie ich (Wy, homo) stwierdzeniami, że "śmierdzą", że "rybą",
że .., itd.;

IV. Wy Homo:
- nie podrywajcie naszych synów, kiedy uciekna zdomu (dając im nocleg);
- nie żadajcie adopcji dzieci, bo na to hetero sie nigdy nie zgodzą;
- nie żadajcie więcej, niż to przyjęte na świecie ...
- nie krytykujcie tego, co dla nas najpiękniejsze ...


a w ogole jestem przeciez hetero_facetem, tak, że przpraszam za tę kolejność
_:)
    • geograf Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 05.08.02, 22:53
      facet_hetero napisał(a):

      > a w ogole jestem przeciez hetero_facetem, tak, że przpraszam za tę kolejność
      > _:)

      ale rpzepraszam, bo ja nie wiem o co Ci w ogóle chodziło..co chciałeś osiągnąć rpzez ten wpis??
      możesz wytłumaczyć??
      nie mówię tego z ironią. Nie, po prostu z ciekawości, bo widac, że może z tego wyniknąć dyskusja...na do0datek konstruktywna...

      pozdrawiam i czekam na odzew
      • chicago1 Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 22.08.02, 08:27
        www.bezuprzedzen.pl/clintonland/pedofilia.shtmlhttp://www.bezuprzedzen.pl/clintonland/pedofilia.shtmlhttp://www.bezuprzedzen.pl/clintonland/pedofilia.sht
        ml
    • Gość: anka Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 11:16
      wie pan co, jestem heteroseksualna dziewczyna, i to, co pan napisal, jest dla
      mnie koszmarne

      znam ludzi homoseksualnych, ktorzy potwornie cierpia z powodu nietolerancji, i
      znam dzieci z domu dziecka, ktore cieszy kazde hustanie na rekach, kazde
      przytulenie, kazde karmienie ,,a teraz samolot frunie, robi beczke, i hop do
      buzi!'', mysle, ze jest im dokladnie obojetne, czy karmilyby je i przytulaly
      dwie mamusie, czy tatus i mamusia
      • Gość: Tracy Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 12:05
        Przepraszam...
        Nie chce obrazac niczyich uczuc, ale...
        Religia chrzescijanska ma zaledwie 2000 lat...
        (mam nadzije, ze nie bierzemy pod uwage przestarzalego Starego Testamentu, w
        ktorym na przyklad oddanie corki gosciowi na noc "coby go ogrzala" bylo
        obowiazkiem ojca-gospodarza)
        ...a homoseksualizm jest duzo, duzo starszy.
        I nad tym sie nikt nie zastanawia.
        I jakos przez cala historie ludzkosci nie udalo sie jeszcze tego zjawiska, tych
        preferencji zlikwidowac czy "wyleczyc". to musi o czyms swiadczyc.
        • Gość: anka Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 09:57
          jest jescze jedna rzecz, ktora moim zdaniem warto by poruszyc: obraz
          homoseksualisty w Polsce:

          1) dlaczego ludziom sie wydaje, ze homoseksualista to lekkoduch, facet/kobieta
          przepuszczajacy caly majatek w klubach nocnych i zyjacy z Bog wie czego, a nie
          normalny czlowiek, ktory zastanawia sie, co by kupic siostrze na urodziny, jak
          gospodarowac pieniedzmi, zeby starczylo na rate za remont i ktory po powrocie
          do domu zawsze pamieta, zeby dac kotu kolacje

          2) dlaczego milosc homoseksualna kojarzy sie z prymitywnym pozadaniem i
          zmienianiem partnerow co pare dni, a nie z normalna miloscia platoniczno-
          erotyczna, tj. seksem, ale tez troska, zaufaniem, wzajemnym szacunkiem itd.

          Anka (heteroseksualna, ale wrazliwa i z wyobraznia)
          • Gość: mamosz Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 07.08.02, 15:10
            Dlatego,ze ludzie demonizują to co nieznane ,a po za tym to co jest widoczne -
            czyli Love parady,demonstracyjnie zachowujący sie geje i Dworzec Centralny oraz
            inne miejsca "podrywu" może powodować takie wlaśnie obawy i skojarzenia.A
            wracajac do twojej wtpowiedzi w kwestii dzieci to - małemu dziecku jest
            obojetne czy ma 2 mamusie cz 2 tatusiow cz po jednym,ale nastolatkowi,a
            szczegolnie jego kolegom nie.Zresztą sadze,że psychologiczne reperkusje takiego
            stanu rzeczy sa znacznie bardziej skomplikowane i glebsze (i nie mam na mysli
            prostackiej obawy o orientację progenitury) Pozdr.
            • geograf Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 07.08.02, 18:13
              1)Ten Dworzec to równiez miejsce łowów pedofili-heteroseksualistów i nie tylko.

              2)Adopcja- naprawde powinieneś popytac sie gejów i les ile z nich chciałoby adoptowac dzieci- patrzac również przez pryzmat stosunku otoczenia do tego dziecka.

              ech,.....
              • Gość: Kotek Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 09.08.02, 14:18
                geograf napisał:

                > 2)Adopcja- naprawde powinieneś popytac sie gejów i les ile z nich chciałoby
                ado
                > ptowac dzieci- patrzac również przez pryzmat stosunku otoczenia do tego
                dziecka

                Ja zupełnie nie mogę pojąć tego tematu adopcyjnego? O czym my mówimy? to lot na
                Marsa, a my przecież mamy tylko samolocik i to nawet nie odrzutowy.
                Irytuje mnie to bardzo, bo stawia nam się przed oczami perspektywy Holandii,
                ale nikt nie zastanawia się na jakim poziomie dojrzałości są tamtejsi
                homoseksualiści i otaczające ich społeczeństwo. Adopcje w Holandii (śmiem
                twierdzić, że interesujące tylko gejów i bezpłodne lesbijki) są kolejnym
                krokiem. Krokiem tak dalekim, że gdyby Holender spojrzał wstecz, to Polaka by
                nawet na horyzoncie nie dojrzał (he he...to tak jakby Kowalski chciał iść
                na "spacer" z naszym znów ozłocnym Korzeniowskim). Adopcje tam są po prostu
                naturalnym rozwojem pojęcia rodziny alteratywnej - bowiem tam nikt już się nie
                boi zezwolić homoseksualistom na wychowywanie dzieci! Od wczesnych lat 70
                lesbijki wychowywały dzieci, których się dorobiły we wcześniejszych związkach
                heteroseksualnych, później już rodziły dzieci w związkach homoseksualnych
                dzieki pomocy gejów, którzy w większym lub mniejszym stopniu spełniali się w
                roli ojców. Ci ludzie przez wiele lat pokazywali, że są kochającymi,
                zaangażowanymi i odpowiedzialnymi rodzicami, a zezwolenie na adopcje jest po
                prostu konsekwencją równouprawnienia między płciami w tym względzie (lesbijki
                mogą przecież urodzić sobie dziecko ze sztucznego zapłodnienia w banku spermy,
                dla gejów perspektywa surrogat mamy jest najczęściej nierealna z powodu
                horrendalnych kosztów).
                Czy ktokolwiek rozsądny uważa, że posłowie holenderskiego parlamentu już
                kompletnie ocipieli i nie kierowali się wieloma badaniami psychologicznymi,
                socjologicznymi i innymi oraz poparciem wyborców przyznając takie prawa? Czy
                ktoś uważa, że mają głęboko gdzieś dobro dzieci? Czy ktos smie im spojrzeć w
                oczy i powiedzieć, że nie mają oni poszanowania dla wartości rodzinnych? Przede
                wszystkim jednak - czy większość parlamentarna nie zrobiła tego bo jest to
                zgodne z wolą elektoratu? A kim jest rzeczony elektorat? To zwykły, szary
                obywatel. Zwyły Holender, mniej lub bardziej tolerancyjny, może nawet
                nieszczególnie lubiący homoseksualistów - ale patrzący na świat przez pryzmat
                nieco inny niż nasi dwulicowi rodacy z podwójną moralnością zarezerwowaną dla
                siebie i inkwizycyjną zarezerwowana dla nas.
                Nasze polskie społeczeństwo jeszcze baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo długo nie będzie
                musiało podchodzć do tematu "adopcje" poważnie i będzie to tylko i wyłącznie
                taka szmata, którą dla efektu rozrywkowego macha sie przed bykiem na corridzie.
                Dzięki tej "szmacie" odmawia nam się praw, które powinny być oczywistoścą w
                każdym demokratycznym społeczeństwie (a nie domagamy się więcej czy czegoś
                szczególnego). Nie uważam, że zawsze i wszędzie (zwłaszcza w przyznawaniu praw
                obywatelskich różnym mniejszościom) należy się kierować zdaniem wiekszości, bo
                takie np. konkubinaty (hetero i homo) są tylko i wyłącznie sprawą ludzi nimi
                zainteresowanych - innym zupełnie nic do tego - kto jest zwolennikiem wolnych
                związków ma prawo tak żyć, a kto uważa, że konkubinat to za mało droga wolna do
                ołtarza.
                Poza tym nie możemy w nieskończoność zasłaniać sę religią i kościołem,
                szczególnie dyskryminując, bo wbrew statystykom z chrztów wcale nie 98%
                społeczeństwa jest wierzące, a do tego praktykujące; ci co deklarują wiarę i
                nawet praktykowanie bardzo często naginają sobie zasady życia katolika pod
                swoje potrzeby (choćby taka antykoncepcja i rozwody) a do tego jest bardzo
                wielu ludzi wierzących i praktykujących, którym wcale nie przeszkadza
                perspektywa tego, że my homoseksualiści będziemy mogli podpisywać kontrakty
                partnerskie i zyć godziwie.
                I trzeba też skończyć z bzdurami typu, że dziś da się to prawo
                homoseksualistom, a jutro tego zażądaja zoofile, nekrofile i inni. Takie bzdury
                świadczą po prostu o bezmózgowiu wypowiadającego takie słowa obywatela. Czas w
                końcu poduczyć społeczeństwo w choćby najprostszej terminologii - czym jest
                orientacja, a czym upodobanie, czym miłość a czym popęd, czym w końcu związek
                dwojga ludzi połączonych uczuciem, a czym spółkowanie wywołane prymitywnymi
                rządzami.
                • geograf Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 09.08.02, 16:15
                  żeby było jasne- ja naprawdę uważam, że o adopcji w Polsce na dzień dzisiejszy nie powinno być mowy...
                  naprawde...


                  pozdrawiam serdecznie
                • midnight Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 16.08.02, 10:41
                  W zupełności się z tobą zgadzam, dobrze napisane. Brawo!
                  Drażni mnie, że sami homo zakopują sprawę adopcji jakby to było coś strasznego
                  żądać tego co już i tak jest praktyką, uznania statusu rodzin jednopłciowych, w
                  których są dzieci.

                  midnight
                  • Gość: Krzycho Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 12:38
                    midnight napisała:

                    > W zupełności się z tobą zgadzam, dobrze napisane. Brawo!
                    > Drażni mnie, że sami homo zakopują sprawę adopcji jakby to było coś
                    strasznego żądać tego co już i tak jest praktyką, uznania statusu rodzin
                    jednopłciowych, w których są dzieci.
                    >
                    > midnight
                    Fajnie, ze poruszyles ten problem, bo tutaj sytuacja jest troche inna. Na ogol
                    wizja gejowskich adopcji jest taka, ze dwoch pedalow przychodzi do domu dziecka
                    i wybieraja sobie najladniejszego chlopca. I z tym staramy sie walczyc. Ale
                    oczywiste jest, ze jesli jeden z partnerow ma dziecko, ktorego jest ojcem lub
                    opiekunem prawnym (wypadki chodza po ludziach), to drugi powinien, jesli wyrazi
                    taka chec, miec prawo do wspoladopcji. Obawiam sie jednak, ze najpierw trzeba
                    bedzie zalatwic sprawe podstawowa, czyli rejestracje zwiazkow.
                    Pozdrawiam
            • Gość: anka Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 09:40
              Gość portalu: mamosz napisał(a):

              > Dlatego,ze ludzie demonizują to co nieznane ,a po za tym to co jest widoczne
              -
              >
              > czyli Love parady,demonstracyjnie zachowujący sie geje i Dworzec Centralny
              oraz
              >
              > inne miejsca "podrywu" może powodować takie wlaśnie obawy i skojarzenia.A
              > wracajac do twojej wtpowiedzi w kwestii dzieci to - małemu dziecku jest
              > obojetne czy ma 2 mamusie cz 2 tatusiow cz po jednym,ale nastolatkowi,a
              > szczegolnie jego kolegom nie.Zresztą sadze,że psychologiczne reperkusje
              takiego
              >
              > stanu rzeczy sa znacznie bardziej skomplikowane i glebsze (i nie mam na mysli
              > prostackiej obawy o orientację progenitury) Pozdr.

              a ja mysle, ze to tak jak z malzenstwami miedzyrasowymi - kiedys tez wszyscy
              uznawali je za nienaturalne i dzieci mialy potworne nieprzyjemnosci, a czy
              teraz jakikolwiek rozsadny czlowiek je potepi?
            • Gość: ramzes:) Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.02, 23:17
              Gość portalu: mamosz napisał(a):

              > Dlatego,ze ludzie demonizują to co nieznane ,a po za tym to co jest
              widoczne -
              >
              > czyli Love parady,demonstracyjnie zachowujący sie geje i

              no..tylko ze love parade to impreza techno dla hetero i w zasadzie dla
              wszystkich..no ale przeciez nie kazdy musi o tym wiedziec...



              > wracajac do twojej wtpowiedzi w kwestii dzieci to - małemu dziecku jest
              > obojetne czy ma 2 mamusie cz 2 tatusiow cz po jednym,ale nastolatkowi,a
              > szczegolnie jego kolegom nie.

              No wlasnie JEGO KOLEGOM.... a o czym to swiadczy? Ze to koledzy sa
              beznadziejni. i to uni beda mu utrudniac zycie, a nie rodzina (2 mamusie lub 2
              tatusiow)


              ramzes:)
          • Gość: Renata Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 13:17
            Aniu czytam ten wątek i zgadzam się z Tobą. Dla mnie też homoseksualiści to
            tacy sami ludzie jak hereroseksualiści. Ludzie powinni zwracać uwagę na to kto
            jakim jest człowiekiem, a nie jakiej jest orientacji seksualnej. Boleję nad
            tym, że jest tyle osób, które myślą inaczej.
            Pozdrawiam Renata (heteroseksulana choć czy to ma jakieś znaczenie?)
            • Gość: anka Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 20:12
              Gość portalu: Renata napisał(a):

              > Aniu czytam ten wątek i zgadzam się z Tobą. Dla mnie też homoseksualiści to
              > tacy sami ludzie jak hereroseksualiści. Ludzie powinni zwracać uwagę na to
              kto
              > jakim jest człowiekiem, a nie jakiej jest orientacji seksualnej. Boleję nad
              > tym, że jest tyle osób, które myślą inaczej.
              > Pozdrawiam Renata (heteroseksulana choć czy to ma jakieś znaczenie?)

              pozdrawiam rowniez, bardzo :)

              anka
        • Gość: BD Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: 195.136.251.* 08.08.02, 13:18
          Witam,

          Gość portalu: Tracy napisał(a):

          > Religia chrzescijanska ma zaledwie 2000 lat...

          Homoseksualizm "nie jest chorobą" od zaledwie 10 lat...

          > (mam nadzije, ze nie bierzemy pod uwage przestarzalego Starego Testamentu, w
          > ktorym na przyklad oddanie corki gosciowi na noc "coby go ogrzala" bylo
          > obowiazkiem ojca-gospodarza)

          A to ciekawostka przyrodnicza. Takie prawo nie figuruje w ST. Z jednej strony
          np. oburzacie się, jak ktoś miesza homoseksualizm z pedofilią, a potem sami
          większe brednie wypisujecie.

          Jest w ST jedna tego typu sytuacja, chodzi jednak o coś nieco innego (oddanie
          córek tłumowi by ochronić gości) i działo się to w Sodomie, na chwilę przed jej
          zniszczeniem.

          > preferencji zlikwidowac czy "wyleczyc". to musi o czyms swiadczyc.

          To o niczym nie świadczy. Malarii np. też nie udało się wyleczyć (jedynie się
          ją zalecza), a stara tak jak homoseksualizm.

          No i to nie do końca prawda, bo istnieją świadectwa skutecznej zmiany
          orientacji, np. w pracach o. Józefa Augustyna SJ.

          pozdrawiam,

          BD
          • geograf Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 08.08.02, 13:45
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Homoseksualizm "nie jest chorobą" od zaledwie 10 lat...
            >

            Od ilu lat nie "leczy" sie osób leworęcznych??
            a od ilu lat Kościół i społeczeństwo oficjalnie i nieoficjalnie nie potępia masturbacji ??

            mnożyć by można przykłady....


            > A to ciekawostka przyrodnicza. Takie prawo nie figuruje w ST. Z jednej strony
            > np. oburzacie się, jak ktoś miesza homoseksualizm z pedofilią, a potem sami
            > większe brednie wypisujecie.

            Może nie jest napisane to w farmie prawa, ale jest to spisane w formie "opowieści"- jako, że to zdarzyło sie i zostało opisane.

            > To o niczym nie świadczy. Malarii np. też nie udało się wyleczyć (jedynie się
            > ją zalecza), a stara tak jak homoseksualizm.
            >

            Tyle tylko, że homoseksualizm nie zabija (no chyba, że ktoś nie potrafi samozaakcepotwać się, bądź jest poddawany "terapi" przez (nie)umiejętnego psychologa...

            > No i to nie do końca prawda, bo istnieją świadectwa skutecznej zmiany
            > orientacji, np. w pracach o. Józefa Augustyna SJ.
            >

            hmmmmmmm....w której i czy to oby nie był biseksualista (nie była biseksualistka ) ??

            > pozdrawiam,
            >

            ja również
            • Gość: BD Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: 195.136.251.* 08.08.02, 14:59
              Witam,

              geograf napisał:

              > Gość portalu: BD napisał(a):

              > a od ilu lat Kościół i społeczeństwo oficjalnie i nieoficjalnie nie potępia
              > masturbacji ??

              Chyba cały czas oficjalnie potępia.

              > mnożyć by można przykłady....

              Nie ja zacząłem.

              > Może nie jest napisane to w farmie prawa, ale jest to spisane w
              > formie "opowieści"- jako, że to zdarzyło sie i zostało opisane.

              Sorry, ale kręcisz strasznie - argument był, że ST pozwalał na takie praktyki,
              ja pokazuje, że nie, a Ty w stylu "no co prawda nie rozdają samochodów tylko
              kradną rowery, ale zdarzyło się i zostało opisane". Trochę przyzwoitości.

              > > To o niczym nie świadczy. Malarii np. też nie udało się wyleczyć (jedynie
              > > się ją zalecza), a stara tak jak homoseksualizm.

              > Tyle tylko, że homoseksualizm nie zabija (no chyba, że ktoś nie potrafi

              W tym cały problem, że zabija i to piekielnie skutecznie. Z puntku widzenia
              ewolucji jesteśmy tylko inteligentnymi replikatorami DNA. Celem replikatora
              jest maksymalziacji jest tzw. horyzontu genetycznego. W tym sensie
              homoseksualizm jest jedną z najpoważnieszych ułomonści (chorób) człowieka,
              znacznie poważniejszą niż np. malaria (i to jest argument, którego jakoś nikt z
              humanistycznych obrońców par homo nie zauważa).

              > kcepotwać się, bądź jest poddawany "terapi" przez (nie)umiejętnego
              > psychologa..

              Zawsze może pójść do "umiejętnego" psychologa.

              > > No i to nie do końca prawda, bo istnieją świadectwa skutecznej zmiany
              > > orientacji, np. w pracach o. Józefa Augustyna SJ.

              > hmmmmmmm....w której i czy to oby nie był biseksualista (nie była
              > biseksualistka ) ??

              Tytułu nie podam, bo od paru lat nic Augustyna w ręku nie miałem, choć coś mi
              tam świta w pamięci: "homoseksualizm a miłość"? - ale nie wiem czy to w tej
              pozycji były świadectwa. Augustyn sporo tego napisał.

              pozdrawiam,

              BD
              • januszs Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 08.08.02, 15:57
                Czytam i własnym oczom nie wierzę!
                Znowu jakiś nieuk posługuje się półprawdą i jeszcze udaje, że wie o czym mówi!

                Gość portalu: BD napisał(a):

                > > Tyle tylko, że homoseksualizm nie zabija (no chyba, że ktoś nie potrafi
                > W tym cały problem, że zabija i to piekielnie skutecznie. Z puntku widzenia
                > ewolucji jesteśmy tylko inteligentnymi replikatorami DNA. Celem replikatora
                > jest maksymalziacji jest tzw. horyzontu genetycznego. W tym sensie
                > homoseksualizm jest jedną z najpoważnieszych ułomonści (chorób) człowieka,
                > znacznie poważniejszą niż np. malaria (i to jest argument, którego jakoś nikt
                z humanistycznych obrońców par homo nie zauważa).

                Otóż, gdyby było właśnie tak, to homoseksualizm zniknąłby z powierzchni ziemi
                już miliony lat temu. Skoro Natura (a dla wierzących to sam Pan Bóg) w procesie
                ewolucji "zadbała" o istnienie homoseksualizmu , to widocznie jest on niezbędny.
                Istnieje wiele teorii na temat ewolucji, a jedna z nich traktuje osobniki (w
                tym ludzi) jedynie jako opakowania dla DNA. Własnie ta teoria, zwana
                socjobiologią, doskonale tłumaczy istnienie homoseksualizmu (a także altruizmu -
                z punktu widzenia tej teorii bardzo bliski zestaw zachowań). Nie będe się o
                tym rozwodził, każdy zainteresowany może sam się zapoznać z odpowiednią
                literaturą tematu.
                W świetle socjobiologii jasne staje się też, dlaczego altruizm i homoseksualizm
                występują wśród ssaków (i innych kręgowców zresztą też) tak powszechnie (to
                jest nie tylko wśród ludzi czy naczelnych - podpowiem, że to ludzie i ich
                najbliższi krewni).
                Ciekawostką pozostaje jak człowiek, który jest tylko reproduktorem DNA, stara
                się wywiązać ze swojego zadania? Czy DB ma już kilkanaścioro dzieci, w tym
                większość z nieprawego łoża? W końcu by zwiększyć sukces reprodukcyjny powinien
                szukać płodnych samic i je zapładniać na prawo i lewo (bądź jeśli sam jest
                takową, rodzić co roku co najmniej jedno dziecko). Bo jeśli nie, to jest
                dewiantem działającym wbrew naturze i powinno się go leczyć.
                Szermowanie hasłami "zgodne z naturą" i temu podobnymi, świadczy jedynie o
                braku wiedzy i własnych obawach przed zmierzeniem się z istotą tematu. Łatwiej
                jest zakrzyczeć problem niż zajrzeć w głąb własnej duszy. Sprowadzanie istoty
                sprawy do łóżka i seksu to bardzo prymitywne podejście. Jak pokazały akcje
                typu "Outingu"w Wielkiej Brytanii, ci, którzy najgłośniej krzyczą, usiłują
                zakrzyczeć własne skłonności. W Polsce przykład pana Paetza z Poznania chyba
                jest dostatecznie znany - choć tu chodziło o wykorzystywanie stanowiska
                służbowego dla własnej chuci, a więc znacznie gorsze przestępstwo niż udawanie
                kogoś innego.
                Biologia wyjaśniła już wiele zagadek natury. Fenomen istnienia homoseksualizm
                jest bardzo złożony. Wiele mechanizmów wyjaśniono już dawno, tylko nie wszyscy
                są w stanie to zrozumieć. Kopernikowi też nie chciano uwierzyć, a Giordano
                Bruno nawet spłonął na stosie. To że po kilkuset latach Kościół go
                zrehabilitował w niczym już mu nie pomoże. A Ziemia i tak cały czas krąży wokół
                Słońca :-)))
                Mam nadzieję, że w końcu i u nas Ciemnogród przegra z jasnością i Slońcem.
                JS
                • Gość: BD Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: 195.136.251.* 09.08.02, 10:13
                  Witam,

                  januszs napisał:

                  > Znowu jakiś nieuk posługuje się półprawdą i jeszcze udaje,
                  > że wie o czym mówi!

                  już dobrze, dobrze, może neospasminkę?

                  > Gość portalu: BD napisał(a):

                  > > jest maksymalziacji jest tzw. horyzontu genetycznego. W tym sensie
                  > > homoseksualizm jest jedną z najpoważnieszych ułomonści (chorób) człowieka,
                  > > znacznie poważniejszą niż np. malaria (i to jest argument, którego jakoś n
                  > > ikt z humanistycznych obrońców par homo nie zauważa).

                  > Otóż, gdyby było właśnie tak, to homoseksualizm zniknąłby z powierzchni ziemi
                  > już miliony lat temu.

                  Bzdura. Jeśli homoseksualizm jest np. wynikiem nieprawidłowej symulacji
                  hormonalej, niezależnej od genów tylko od czynników środowiskowych, ale w miarę
                  stabilnej jeśli chodzi o odsetek populacji, jest spokojnie do pogodzenia z
                  doborem naturalnym.

                  > Skoro Natura (a dla wierzących to sam Pan Bóg) w procesie
                  > ewolucji "zadbała" o istnienie homoseksualizmu , to widocznie jest on
                  > niezbędny.

                  Wybacz, ale to co piszesz to skrajnie pseudonaukowy funkcjonalizm. Równie dobre
                  możemy pisać, że potrzebna jest zoofilia, wyrostek robaczkowy czy daltonizm.

                  > Istnieje wiele teorii na temat ewolucji, a jedna z nich traktuje osobniki (w
                  > tym ludzi) jedynie jako opakowania dla DNA. Własnie ta teoria, zwana
                  > socjobiologią, doskonale tłumaczy istnienie homoseksualizmu (a także
                  > altruizmu z punktu widzenia tej teorii bardzo bliski zestaw zachowań).

                  Naukowość socjobiologii jest bardzo kwestionowana. Wbrew pozorom, nie jest ona
                  tym, o czym piszesz - Ty mieszasz dwie z jej podwersji, teorię samolubnych
                  genów Dawkinsa i teorię Wilsona. Tak się składa, że o socjobiologii coś wiem,
                  nawet brałem udział w rocznym seminarium na jej temat w Polskiej Akademii Nauk.
                  Homoseksualizm jest tłumaczony jako pomoc w maksymalizacji cudzego genotypu,
                  lub własnego fenotypu. W żadnym jednak wypadku socjobiologia nie twierdzi, że
                  homoseksualizm jest niezbędny, a jedynie w naciągany sposób usiłuje wytłumaczyć
                  jego istnienie. Jak to ujął znany filozof decyzji J. Elster "każdy dobry
                  socjobiolog jest w stanie dla każdego zachowania podać sposób, w jaki poprawia
                  ono fitness".

                  Nota bene: istnieja poważni ewolucjoniści, którzy odrzucają socjobiologię, jak
                  S.J. Gould (chyba niedawno zmarł).

                  > W świetle socjobiologii jasne staje się też, dlaczego altruizm i
                  > homoseksualizm

                  A łyżka na to - niemożliwe!

                  > Ciekawostką pozostaje jak człowiek, który jest tylko reproduktorem DNA, stara
                  > się wywiązać ze swojego zadania? Czy DB ma już kilkanaścioro dzieci, w tym
                  > większość z nieprawego łoża? W końcu by zwiększyć sukces reprodukcyjny
                  > powinien szukać płodnych samic i je zapładniać na prawo i lewo (bądź jeśli
                  > sam jest takową, rodzić co roku co najmniej jedno dziecko).

                  Horyzont genetyczny można maksymalizować ilościowo, ale i jakościowo,
                  współcześnie lepsza wydaje się ta druga metoda. Mamy tu do czynienia z procesem
                  optmalizacji (funkcja wielu zmiennych). Trudno określić optymalny poziom
                  zmiennej niezależnej "ilość dzieci" dla użyteczności gentycznej jednostki, poza
                  tym, że poziom "0" daje na pewno minimum.

                  > sprawy do łóżka i seksu to bardzo prymitywne podejście. Jak pokazały akcje
                  > typu "Outingu"w Wielkiej Brytanii, ci, którzy najgłośniej krzyczą, usiłują
                  > zakrzyczeć własne skłonności.

                  Najgłośniej na tej grupie krzyczą homseksualiści, hetero w tej dyskusji to
                  skromna mniejszość.

                  > są w stanie to zrozumieć. Kopernikowi też nie chciano uwierzyć,

                  Teoria Kopernika w momencie jest głoszenia była gorzej uargumentowaną teorią
                  naukową niż teoria geocentyczna. Trzeba trochę znać się na metodologii nauk, by
                  się wymądrzać, kolego. A teorii geocentrycznej bronili zawzięcie też ateiści,
                  nie jest to wcale domena Kościoła.

                  > a Giordano Bruno nawet spłonął na stosie. To że po kilkuset latach Kościół go
                  > zrehabilitował w niczym już mu nie pomoże. A Ziemia i tak cały czas krąży ?
                  >wokół Słońca :-)))

                  Kosciół nie miał za co rehabilitować Bruna (nota bene: niezłego rzezimieszka i
                  zabójcę).

                  > Mam nadzieję, że w końcu i u nas Ciemnogród przegra z jasnością i Slońcem.

                  A homofobia odejdzie na śmietnik historii, gdzie jej miejsce. Łącznie ze
                  zdrowym rozsądkiem, oczywiście, ROTFL!

                  Ale mnie rozbawiłeś, nie powiem. Jak za 20 lat "naukowo" wykazane zostanie np.
                  że pedofilia nie jest chorobą (a podawałem tu już pierwsze jaskółki takich
                  poglądów, łącznie z tekstem, który ukazał się w wydawanym przez APA
                  Psychological Bulletin) to też będziesz pierwszym, co tropi pedofobów i
                  pokazuje jak nowa wersja socjobiologii znajduje dla nich niezbędne
                  zastosowanie. Trochę wyobraźni...

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • geograf Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 09.08.02, 10:42
                    Gość portalu: BD napisał(a):

                    u.
                    >
                    > Bzdura. Jeśli homoseksualizm jest np. wynikiem nieprawidłowej symulacji
                    > hormonalej, niezależnej od genów tylko od czynników środowiskowych, ale w miarę
                    >
                    > stabilnej jeśli chodzi o odsetek populacji, jest spokojnie do pogodzenia z
                    > doborem naturalnym.

                    A teraz mi powiedz- po cow ogóle roztrząsany jest temat- "Co czyni tego, a nie tamtego gejem bądź lesbijką?"

                    > Wybacz, ale to co piszesz to skrajnie pseudonaukowy funkcjonalizm. Równie dobre
                    >
                    > możemy pisać, że potrzebna jest zoofilia, wyrostek robaczkowy czy daltonizm.
                    >

                    W tym momencie, napisałeś jakoby homoseksualizm był zaburzeniem. PO CO ??

                    > Naukowość socjobiologii jest bardzo kwestionowana.

                    Przez kogo?? Przykłady prosze, przykłady .... :-)

                    > Wbrew pozorom, nie jest ona
                    > tym, o czym piszesz -


                    >
                    > Horyzont genetyczny można maksymalizować ilościowo, ale i jakościowo,
                    > współcześnie lepsza wydaje się ta druga metoda. Mamy tu do czynienia z procesem
                    >
                    > optmalizacji (funkcja wielu zmiennych). Trudno określić optymalny poziom
                    > zmiennej niezależnej "ilość dzieci" dla użyteczności gentycznej jednostki, poza
                    >
                    > tym, że poziom "0" daje na pewno minimum.

                    A więc ile masz tych dzieci??


                    > Najgłośniej na tej grupie krzyczą homseksualiści, hetero w tej dyskusji to
                    > skromna mniejszość.

                    No tak, zawsze można jakoś to wytłumaczyć na potrzeby swojego mniemania, nieprawdaż??
                    Czy posądzasz te wszystkie babcie i dziodków z kółka Radia Maryja o bycie homoseksualistami?? Czy duża część polskiej prawicy zapytana i zdanie na temat homoseksualizmu to geje i lesbijki????

                    > Teoria Kopernika w momencie jest głoszenia była gorzej uargumentowaną teorią
                    > naukową niż teoria geocentyczna. Trzeba trochę znać się na metodologii nauk, by
                    >
                    > się wymądrzać, kolego.

                    Za to Ty szkoda, ze tak mało wiesz o gejach i lesbijkach a na ich temat jednak WYMĄDRZASZ SIĘ...a może my o czymś nie wiemy ?? :-)

                    > Kosciół nie miał za co rehabilitować Bruna (nota bene: niezłego rzezimieszka i
                    > zabójcę).
                    >

                    Ech...a ile papieży namieszało na całym świecie...to tylko przykład...
                    Czy twierdzisz, że jego zachowanie oprócz napisania tego działa skazuje cały jego dorobek na zignorowanie?? Poza tym- co ma jego rzezimiestwo do napisania pracy ??

                    > Ale mnie rozbawiłeś, nie powiem. Jak za 20 lat "naukowo" wykazane zostanie np.
                    > że pedofilia nie jest chorobą (a podawałem tu już pierwsze jaskółki takich
                    > poglądów, łącznie z tekstem, który ukazał się w wydawanym przez APA
                    > Psychological Bulletin) to też będziesz pierwszym, co tropi pedofobów i
                    > pokazuje jak nowa wersja socjobiologii znajduje dla nich niezbędne
                    > zastosowanie. Trochę wyobraźni...

                    Ile opsób będzie Ci jeszcze tłumacyzło, że homoseksualizm nie szkodzi nikomu- pewne wydarzenia z nim związane odbywają się za obopulną zgodą; a pedofilia niszczy psychikę dziecka i szkodzi właśnie tej ze stron, dobrze o tym wiesz.,.,...
                    • Gość: BD Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: 195.136.251.* 09.08.02, 11:20
                      Witam,

                      geograf napisał:

                      > A teraz mi powiedz- po cow ogóle roztrząsany jest temat- "Co czyni tego, a
                      > nie tamtego gejem bądź lesbijką?"

                      Szczerze mówiąc nie wiem. Dla mnie geneza orientacji nie ma wiele do rzeczy, by
                      ocenić czy coś jest chorobą i czy coś da się wyleczyć.

                      > W tym momencie, napisałeś jakoby homoseksualizm był zaburzeniem. PO CO ??

                      By wykazać, że można go traktować jako chorobę, ot co.

                      > > Naukowość socjobiologii jest bardzo kwestionowana.

                      > Przez kogo?? Przykłady prosze, przykłady .... :-)

                      R. Nisbet "Przesądy" (filozof)
                      S.J. Gould "Niewczesny pogrzeb Darwina" (bardzo znany biolog, ewolucjonista)
                      J. Elster "Usysses and the Sirens", "Alchemies of the mind" (bardzo znany
                      filozof)
                      plus - zbiór opinii o socjobiologii w polskim podręczniku psychologii (tym
                      trzytomowym, red. Strelau)

                      I wiele, wiele innych (też swego czasu ciekawa dyskusja w Magazynie GW).
                      Właściwie to naukowość socjobiologii nie jest kwestionowana tylko przez
                      socjobiologów ;-)

                      Polecam instytucję biblioteki :-)

                      > Czy posądzasz te wszystkie babcie i dziodków z kółka Radia Maryja o bycie
                      > homoseksualistami?? Czy duża część polskiej prawicy zapytana i zdanie na
                      > temat homoseksualizmu to geje i lesbijki????

                      Nie rozumiem, to pytanie do mnie czy to janusza, z którym polemizowałem.

                      > Za to Ty szkoda, ze tak mało wiesz o gejach i lesbijkach a na ich temat
                      > jednak WYMĄDRZASZ SIĘ...a może my o czymś nie wiemy ?? :-)

                      Podaję konkretne argumenty, u Ciebie ich jeszcze nie widziałem ani kruszynki.

                      > Ile opsób będzie Ci jeszcze tłumacyzło, że homoseksualizm nie szkodzi nikomu

                      To nie jest argument w sporze o lobbing w nauce.

                      > ewne wydarzenia z nim związane odbywają się za obopulną zgodą;

                      To nie jest żaden argument za tym, że nie jest to choroba.
                      Trzymajmy się tematu.

                      > a pedofilia nisz
                      > czy psychikę dziecka i szkodzi właśnie tej ze stron, dobrze o tym wiesz.,.,...

                      To też, wbrew pozorom słaby argument, że jest to chorobą.

                      Artykuł z Psychological Bulletin na który się powoływałem mówił o
                      nieszkodliwości napastowania seksualnego, podobne zdanie ma np. North American
                      Man-Boy Love Association, które uważa, że pedofilia jest nieszkodliwa i odbywa
                      się za zgodą obu stron. Chodziło mi o to, żebyście trochę popracowali
                      wyobraźnią - jeszcze 50 lat temu legalizacja homo była nie do pomyślenia, teraz
                      to standard - jaką macie gwarancję, co będzie dopuszczone "naukowo" za 50 lat.
                      Bo jak nie wykluczałbym niczego!

                      pozdrawiam,

                      BD
                      • Gość: michał Heterycy chorzy na homoseksualizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 13:31
                        BD, mamy jedną przewagę nad tobą, którą czas chyba w końcu wykorzystać - ty,
                        jak widać z twoich komentarzy, jesteś hetero, co więcej, nie znasz DOBRZE (nie
                        mówię o znajomości pobieżnej) żadnego geja, czy też bi... Za to my doskonale
                        znamy wielu heteryków i lepiej od ciebie orientujemy się w obu światach.
                        Posługiwanie się argumentacją naukową nie zmienia faktu, że mówi się o
                        ludziach - i co by nie mówić, homoseksualizm danego człowieka wpływa TYLKO i
                        wyłącznie na to, że czuje pociąg, kocha, uprawia sex itd. z mężczyznami. Wbrew
                        mniej lub bardziej potocznym, czasem nawet (pseudo) naukowym opiniom, nie
                        wpływa orientacja na nic więcej. Obalasz wszystkie argumenty, które pozwalają
                        na odrzucenie twierdzenia, iż chorobą homoseksualizm nie jest. Z
                        definicji "proces patologiczny objawiający się zaburzeniem czynności organizmu"
                        to choroba. Patologiczny jest wyjaśniane jako mający związek z chorobą, tak
                        więc mamy masło maślane, tak więc albo trzeba szukać wyjaśnień intuicyjnych,
                        albo skoncentrować się na "zaburzeniu czynności organizmu". Tu, prawdopodobnie,
                        zgodnie z głoszonym ewolucjonizmem stwierdzisz, że zaburzenie należy odnosić
                        nie do jednostki, jej odczuć, tylko do społeczeństwa, rasy, która chce
                        przetrwać... proszę bardzo, redukuj sobie dowolnie do ewolucjonizmu, a potem
                        pozabijaj wszelkich starych, chorych, kalekich, którzy się do niczego już
                        społeczeństwu nie przysłużą (zostawiając oczywiście tych starych, chorych,
                        kalekich, którzy się jakoś tam przysługują jeszcze). Odnoszenie tego do
                        jednostki owocuje, jak słusznie, acz manipulacyjnie, zauważasz, do np. uznania
                        pedofilii za objaw zdrowia... Manipulacyjnie, ponieważ wyjście należy
                        zastosować pośrednie - od strony społeczeństwa - jako chorobę można traktować
                        to, co mu zagraża - homoseksualizm zagrożeniem nie jest, gdyż homo różni się od
                        hetero tylko jednym, jak wcześniej napisałem. Argument ewolucyjny, jak to
                        wcześniej napisano, można spokojnie odrzucić, jest nas zbyt mało, procent ten
                        raczej się nie zmienia i nie zmieni nawet, jeśli homoseksualizm zostanie
                        zaakceptowany jako zwyczajna orientacja seksualna - heteroseksualizm i tak
                        będzie dominujący i nikt sam z siebie z niego nie zrezygnuje. Jako przykład -
                        jeśli w twoim mieście żyje 5% Murzynów, to czy uważasz, że za jakiś czas będzie
                        ich więcej niż białych? Od strony jednostki natomiast, zaburzenie to coś, co
                        przeszkadza w codziennym życiu wg. wytycznych tejże jednostki - i tu
                        homoseksualizm zaburzeniem nie jest, jeśli jednostka się sama zaakceptuje. Nie
                        byłoby w ogóle tego problemu, gdyby nie wszechobecna homofobia - przecież
                        heteroseksualizmu w sobie nie trzeba akceptować. Ponieważ różnimy się bowiem
                        tylko tym co wyżej napisałem, konflikt dotyczyć mógłby tylko chęci życia z
                        kobietą jako wytycznej, a homoseksualizmu, jako stanu. Absurd, czyż nie?
                        Homoseksualizm sam w sobie nie powoduje zaburzeń, są one tworzone przez
                        społeczeństwo, to homofobia rodzi problemy, brak poczucia akceptacji,
                        przynależności itd. A winą za istnienie patologii, które z tychże uczuć
                        wynikają, można obarczyć jedynie tzw. autorytety, na których tobie podobni się
                        opierają w próbie udowodnienia światu, że jest to choroba, zamiast starać się
                        uleczyć z choroby społeczeństwo. I tu ta przewaga - ja jestem gejem, co więcej,
                        jestem szczęśliwym człowiekiem, zajmującym się psychologią nie dlatego, bo
                        sobie ze sobą nie radzę, ale dlatego, bo chcę zrozumieć innych ludzi, co myślą
                        i co czują. Żadne badania, na których się oprzesz w swojej argumentacji ci o
                        tym nie powiedzą. W przeciwieństwie do wielu wcześniej komentujących, nie
                        odwracam się do hetero (jeden z objawów patologii, o której było wyżej), staram
                        się nie ulegać frustracji, cieszyć tym, że żyję z facetem i go kocham. Rozumiem
                        też heteroseksualistów, nie wrzucam do jednego worka, mam przyjaciółkę, która
                        sama jest hetero i świetnie się rozumiemy, możemy zawsze na siebie liczyć...
                        Ciekawe, czemu nie potrafisz, czy może nie chcesz wyobrazić sobie życia, które
                        zapanowałoby po zaakceptowaniu homoseksualizmu... Czemu uważasz, że to my
                        prowokujemy agresję, skoro logicznie i ilościowo rzecz ujmując, nie mamy w tym
                        żadnego interesu... Czemu widzisz tylko patologie, które ludziom twojego
                        pokroju, czyli nietolerancyjnym, zawdzięczamy i uważasz, że po wprowadzeniu
                        tolerancji zamiast zaniknąć, rozwiną się? Dla rozwinięcia wyobraźni poleciłbym
                        pewne opowiadanie z Nowej Fantastyki (niestety, nie pamiętam numeru) o
                        społeczeństwie, w którym zapłodnienie odbywa się drogą sztuczną, a
                        homoseksualiści stanowią 95% społeczeństwa - narratorem jest heteroseksualista.
                        Polecam nieco wyobraźni, a nie same, suche, naukowe fakty. Życzę wszystkim,
                        żeby społeczeństwo w końcu kiedyś wyzdrowiało z homoseksualizmu.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: BD Re: Heterycy chorzy na homoseksualizm IP: 195.136.251.* 09.08.02, 15:38
                          Witam,

                          Gość portalu: michał napisał(a):

                          > definicji "proces patologiczny objawiający się zaburzeniem czynności
                          > organizmu" to choroba. Patologiczny jest wyjaśniane jako mający związek z
                          > chorobą, tak więc mamy masło maślane,

                          Słusznie mówisz, z definicją choroby są kłopoty.

                          Weźmy np. taką niepłodność - leczy się ją, więc niektórzy uważają za chorobę. Z
                          drugiej strony, jak ktoś nie chce mieć dzieci, to czy w jego wypadku to choroba?

                          Inny problem - chorobę trzeba rozpatrywać w kontekście środowiska - czyli
                          ewolucyjnie - albinizm jest chorobą (zmniejsza szanse przeżycia) u niedźwiedzia
                          brunatnego, ale nie polarnego etc.

                          Wreszcie kwestia paradygmatu - w psychiatrii i powszechnej opinii, uważa się,
                          że alkoholizm to choroba. Ale istnieje teoria racjonalnych nałogów Beckera i
                          Murphy'ego (Becker jest Noblistą), która pokazuje, że alkoholizm może być
                          racjonalnym wyborem i zwiększać użyteczność jednostki.

                          Piszę to po to, by wykazać, że problem jest bardzo zawiły i nie da się go
                          zepchnąć do wyśmiania homofobów i argumentów "nikt już nie twierdzi, że
                          homoseksualizm jest chorobą". Bo tak nie jest.

                          > zgodnie z głoszonym ewolucjonizmem stwierdzisz, że zaburzenie należy odnosić
                          > nie do jednostki, jej odczuć, tylko do społeczeństwa, rasy, która chce
                          > przetrwać... proszę bardzo,

                          Mój pogląd na sprawę jest taki, że powinniśmy odnosić do pewnego typu idealnego
                          i do czegoś, co uznajemy za naturalne (acz, kategoria szeroka). To nie jest
                          podejście ewolucyjne, ale ma z nim coś wspólnego.

                          > pedofilii za objaw zdrowia... Manipulacyjnie, ponieważ wyjście należy
                          > zastosować pośrednie - od strony społeczeństwa - jako chorobę można traktować
                          > to, co mu zagraża - homoseksualizm zagrożeniem nie jest, gdyż homo różni się
                          > od hetero tylko jednym, jak wcześniej napisałem.

                          Kwestia indywiduacji różnic, ktoś może powiedzieć, że człowiek od jaszczurki
                          się różni tylko jednym - człowieczeństwem. Nie zgodzę się z Twoim postawieniem
                          sprawy, ja widzę olbrzymią różnicę kulturową.

                          > będzie dominujący i nikt sam z siebie z niego nie zrezygnuje. Jako przykład -
                          > jeśli w twoim mieście żyje 5% Murzynów, to czy uważasz, że za jakiś czas
                          > będzie ich więcej niż białych?

                          W tym akurat coś jest, weźmy Niemców i Turków - kiedyś jeden demograf podał mi
                          wyliczenia, w którym roku Niemcy będą mniejszością w Niemczech :-)

                          > Od strony jednostki natomiast, zaburzenie to coś, co
                          > przeszkadza w codziennym życiu wg. wytycznych tejże jednostki - i tu
                          > homoseksualizm zaburzeniem nie jest, jeśli jednostka się sama zaakceptuje.

                          A jeśli nie akceptuje i chce się leczyć. A jeśli zoofilia nie przeszkadza komuś
                          w codziennym życiu (możemy sobie coś takiego wyobrazić, nawet dla dajmy na to
                          pedofilii), wówczas nie jest chory? Tak tylko podrzucam problemy...

                          > Nie byłoby w ogóle tego problemu, gdyby nie wszechobecna homofobia

                          Wybacz, ale nuży mnie już to słówko - to jest taka etykietka jak populista,
                          antysemita, oszołom, klerykał - służy bardziej zamykaniu komuś ust, niż
                          merytorycznemu przekazowi.

                          > Homoseksualizm sam w sobie nie powoduje zaburzeń, są one tworzone przez
                          > społeczeństwo, to homofobia rodzi problemy, brak poczucia akceptacji,
                          > przynależności itd.

                          To jest zbyt daleko idący argument, można go zastosować do wszystkiego, po
                          drugie nie wyjaśnia genezy tego braku poczucia akceptacji - a może coś jest na
                          rzeczy?

                          > uleczyć z choroby społeczeństwo. I tu ta przewaga - ja jestem gejem, co
                          > więcej,jestem szczęśliwym człowiekiem, zajmującym się psychologią nie
                          > dlatego, bo sobie ze sobą nie radzę, ale dlatego, bo chcę zrozumieć innych
                          > ludzi, co myślą i co czują.

                          Nie spotkałem jeszcze psychologa, który by się przyznawał, że zajmuje się tą
                          dziedziną bo sobie nie radzi ;-)

                          Ja też zajmuje się psychologią i to, powiedziałbym, dość naukowo. Niemniej mam
                          do tej dziedziny duży dystans, który jest bardzo potrzebny, a którego często
                          psychologom brakuje.

                          > Ciekawe, czemu nie potrafisz, czy może nie chcesz wyobrazić sobie życia,
                          > które zapanowałoby po zaakceptowaniu homoseksualizmu...

                          Tego typu eksperymenty myślowe są złudne.

                          > Czemu uważasz, że to my prowokujemy agresję, skoro logicznie i ilościowo
                          > rzecz ujmując, nie mamy w tym żadnego interesu...

                          Ja wiem, może jesteście nieracjonalni. A może o coś innego chodzi?

                          > Czemu widzisz tylko patologie, które ludziom twojego
                          > pokroju, czyli nietolerancyjnym,

                          W czym się objawia moja nietolerancja. W tym, że mam inne zdanie? Odkąd to
                          tolerancja dotyczy przekonań? Chyba Ci się pomyliło z polityczną poprawnością.
                          Czy w imię tolerancji będziesz domagał się, by inni rezygnowali z tego, co dla
                          nich święte? To, co reprezentujesz, to jest właśnie pseudotolerancja,
                          domagająca się dziwnie rozumianej "tolerancji".

                          > tolerancji zamiast zaniknąć, rozwiną się? Dla rozwinięcia wyobraźni
                          > poleciłbym pewne opowiadanie z Nowej Fantastyki (niestety, nie pamiętam
                          > numeru) o społeczeństwie, w którym zapłodnienie odbywa się drogą sztuczną, a
                          > homoseksualiści stanowią 95% społeczeństwa - narratorem jest
                          > heteroseksualista.

                          Jak pisałem - tego typu eksperymenty myślowe są mniej warte niż się na pierwszy
                          rzut oka wydaje. Swego czasu na portalu fantastyka.pl było moje opowiadanie o
                          społeczeństwie, w którym tylko jedna osoba pracowała produktywnie, reszta była
                          urzędnikami - może i fajne, tylko, że nie traktowałbym tego jako coś więcej niż
                          zabawę intelektualną bez istotnych implikacji.

                          Znikam na parę dni, więc kończę polemikę.

                          Pozdrawiam,

                          BD
                          • geograf Re: Heterycy chorzy na homoseksualizm 09.08.02, 16:39
                            Gość portalu: BD napisał(a):

                            > Weźmy np. taką niepłodność - leczy się ją, więc niektórzy uważają za chorobę. Z
                            >
                            > drugiej strony, jak ktoś nie chce mieć dzieci, to czy w jego wypadku to choroba
                            > ?
                            >

                            Owszem, ale porównywanie niepłodności do braku chęci do posiadania dzieci- jest bez sensu. Z pewnego powodu. Tan, który nie chce mieć dziecka, zawsze może spłodzić to dziecko- świadomie, bądfź nie, z chęcią, bądź nie...człowiek niepłodny nigdy tego nie dokona...


                            >
                            > Wreszcie kwestia paradygmatu - w psychiatrii i powszechnej opinii, uważa się,
                            > że alkoholizm to choroba. Ale istnieje teoria racjonalnych nałogów Beckera i
                            > Murphy'ego (Becker jest Noblistą), [...]

                            A za jaką pracę dostał tego Nobla??

                            > Kwestia indywiduacji różnic, ktoś może powiedzieć, że człowiek od jaszczurki
                            > się różni tylko jednym - człowieczeństwem.

                            Dobrze wiesz (a przynajmnije wierze, że zdajesz sobie z tego sprawę), że taki argument możnaby łatwo obalić....

                            >Nie zgodzę się z Twoim postawieniem
                            > sprawy, ja widzę olbrzymią różnicę kulturową.
                            >

                            Ja również widzę różnice kulturową, ale przecież wychowywali mnie, nas heteroseksualni rodzice...(najpewniej)

                            > > jeśli w twoim mieście żyje 5% Murzynów, to czy uważasz, że za jakiś czas
                            > > będzie ich więcej niż białych?
                            >
                            > W tym akurat coś jest, weźmy Niemców i Turków - kiedyś jeden demograf podał mi
                            > wyliczenia, w którym roku Niemcy będą mniejszością w Niemczech :-)

                            Tamto było złym przykładem. Ale gdy założymy, że osoby czarnoskóre (z pierwszego przykładu) będą stanowić te 5 % ogółu danego społeczeństwa i będą się rozmażały identycznie jak osoby o skórze białej, ten współczynnik utrzyma się.
                          • Gość: michał Re: Heterycy chorzy na homoseksualizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 20:24
                            Gość portalu: BD napisał(a):

                            ) Witam,
                            )
                            ) Gość portalu: michał napisał(a):
                            )
                            ) ) definicji "proces patologiczny objawiający się zaburzeniem czynności
                            ) ) organizmu" to choroba. Patologiczny jest wyjaśniane jako mający związek z
                            ) ) chorobą, tak więc mamy masło maślane,
                            )
                            ) Słusznie mówisz, z definicją choroby są kłopoty.
                            )
                            ) Weźmy np. taką niepłodność - leczy się ją, więc niektórzy uważają za chorobę.
                            Z
                            )
                            ) drugiej strony, jak ktoś nie chce mieć dzieci, to czy w jego wypadku to
                            choroba
                            ) ?
                            )
                            ) Inny problem - chorobę trzeba rozpatrywać w kontekście środowiska - czyli
                            ) ewolucyjnie - albinizm jest chorobą (zmniejsza szanse przeżycia) u
                            niedźwiedzia
                            )
                            ) brunatnego, ale nie polarnego etc.
                            )
                            ) Wreszcie kwestia paradygmatu - w psychiatrii i powszechnej opinii, uważa się,
                            ) że alkoholizm to choroba. Ale istnieje teoria racjonalnych nałogów Beckera i
                            ) Murphy'ego (Becker jest Noblistą), która pokazuje, że alkoholizm może być
                            ) racjonalnym wyborem i zwiększać użyteczność jednostki.
                            )
                            ) Piszę to po to, by wykazać, że problem jest bardzo zawiły i nie da się go
                            ) zepchnąć do wyśmiania homofobów i argumentów "nikt już nie twierdzi, że
                            ) homoseksualizm jest chorobą". Bo tak nie jest.
                            )
                            no świetnie, dlatego też napisałem dalej o tym, żeby chorobę ująć pośrednio,
                            tylko już do tego nie odniosłeś się...

                            ) ) zgodnie z głoszonym ewolucjonizmem stwierdzisz, że zaburzenie należy odnos
                            ) ić
                            ) ) nie do jednostki, jej odczuć, tylko do społeczeństwa, rasy, która chce
                            ) ) przetrwać... proszę bardzo,
                            )
                            ) Mój pogląd na sprawę jest taki, że powinniśmy odnosić do pewnego typu
                            idealnego
                            )
                            ) i do czegoś, co uznajemy za naturalne (acz, kategoria szeroka). To nie jest
                            ) podejście ewolucyjne, ale ma z nim coś wspólnego.
                            )
                            sam widzisz, że "naturalne" jest pojęciem szerokim i nie powinieneś się nim
                            posługiwać w argumentacji, w poglądach też radzę zastąpić czymś łatwiej
                            definiowanym...

                            ) ) pedofilii za objaw zdrowia... Manipulacyjnie, ponieważ wyjście należy
                            ) ) zastosować pośrednie - od strony społeczeństwa - jako chorobę można trakto
                            ) wać
                            ) ) to, co mu zagraża - homoseksualizm zagrożeniem nie jest, gdyż homo różni s
                            ) ię
                            ) ) od hetero tylko jednym, jak wcześniej napisałem.
                            )
                            ) Kwestia indywiduacji różnic, ktoś może powiedzieć, że człowiek od jaszczurki
                            ) się różni tylko jednym - człowieczeństwem. Nie zgodzę się z Twoim
                            postawieniem
                            ) sprawy, ja widzę olbrzymią różnicę kulturową.

                            różnice istnieją, ale, jak napisałem, te, na które zwracacie uwagę przy
                            argumentach przeciw, są patologią wywołaną przez społeczeństwo

                            ) ) będzie dominujący i nikt sam z siebie z niego nie zrezygnuje. Jako przykła
                            ) d -
                            ) ) jeśli w twoim mieście żyje 5% Murzynów, to czy uważasz, że za jakiś czas
                            ) ) będzie ich więcej niż białych?
                            )
                            ) W tym akurat coś jest, weźmy Niemców i Turków - kiedyś jeden demograf podał
                            mi
                            ) wyliczenia, w którym roku Niemcy będą mniejszością w Niemczech :-)

                            sam traktujesz tą wypowiedź niepoważnie, więc no comments :-)

                            ) ) Od strony jednostki natomiast, zaburzenie to coś, co
                            ) ) przeszkadza w codziennym życiu wg. wytycznych tejże jednostki - i tu
                            ) ) homoseksualizm zaburzeniem nie jest, jeśli jednostka się sama zaakceptuje.
                            )
                            )
                            ) A jeśli nie akceptuje i chce się leczyć. A jeśli zoofilia nie przeszkadza
                            komuś
                            )
                            ) w codziennym życiu (możemy sobie coś takiego wyobrazić, nawet dla dajmy na to
                            ) pedofilii), wówczas nie jest chory? Tak tylko podrzucam problemy...

                            jak napisałem, proponuję ujęcie syntetyczne - z punktu widzenia jednostki i
                            społeczeństwa, za to nie akceptowanie siebie jest spowodowane wyłącznie
                            negatywną nagonką ze strony społeczeństwa

                            ) ) Nie byłoby w ogóle tego problemu, gdyby nie wszechobecna homofobia
                            )
                            ) Wybacz, ale nuży mnie już to słówko - to jest taka etykietka jak populista,
                            ) antysemita, oszołom, klerykał - służy bardziej zamykaniu komuś ust, niż
                            ) merytorycznemu przekazowi.

                            słówko może cię nurzyć, ale nie służy tu zamykaniu ust, raczej uogólnieniu
                            różnych zjawisk poczynając od ataku skinów z kijami na geja, kończąc na
                            artykułach takich jak pani pożal się boże, psycholog

                            ) ) Homoseksualizm sam w sobie nie powoduje zaburzeń, są one tworzone przez
                            ) ) społeczeństwo, to homofobia rodzi problemy, brak poczucia akceptacji,
                            ) ) przynależności itd.
                            )
                            ) To jest zbyt daleko idący argument, można go zastosować do wszystkiego, po
                            ) drugie nie wyjaśnia genezy tego braku poczucia akceptacji - a może coś jest
                            na
                            ) rzeczy?

                            argument dostatecznie wyjaśnia brak poczucia akceptacji - po prostu genezą jest
                            brak akceptacji... nie widzę tu zbyt dalekiego podejścia, po prostu nie chcesz
                            prawdopodobnie uwierzyć, że jesteśmy normalnymi ludźmi - dla celów dyskusji
                            powinieneś przyjąć jednak chociażby taką możliwość

                            ) ) uleczyć z choroby społeczeństwo. I tu ta przewaga - ja jestem gejem, co
                            ) ) więcej,jestem szczęśliwym człowiekiem, zajmującym się psychologią nie
                            ) ) dlatego, bo sobie ze sobą nie radzę, ale dlatego, bo chcę zrozumieć innych
                            )
                            ) ) ludzi, co myślą i co czują.
                            )
                            ) Nie spotkałem jeszcze psychologa, który by się przyznawał, że zajmuje się tą
                            ) dziedziną bo sobie nie radzi ;-)
                            )
                            ) Ja też zajmuje się psychologią i to, powiedziałbym, dość naukowo. Niemniej
                            mam
                            ) do tej dziedziny duży dystans, który jest bardzo potrzebny, a którego często
                            ) psychologom brakuje.

                            ja za to spotykam całe tłumy ludzi, wg. których jest to główna przyczyna
                            podjęcia tych studiów :-) dystansu w twoich wypowiedziach nie widzę, co
                            najwyżej opanowanie, a to różnica... występujesz w końcu z określonej pozycji,
                            co, jak powinieneś wiedzieć, dystans burzy, żeby było jasne - wcale nie uważam,
                            żebym mógł się ja tu zdobyć na całkowity dystans, ale mnie to dotyczy o wiele
                            bardziej niż ciebie...

                            ) ) Ciekawe, czemu nie potrafisz, czy może nie chcesz wyobrazić sobie życia,
                            ) ) które zapanowałoby po zaakceptowaniu homoseksualizmu...
                            )
                            ) Tego typu eksperymenty myślowe są złudne.

                            to ma być argument? naukowiec bez wyobraźni nie jest naukowcem...

                            ) ) Czemu uważasz, że to my prowokujemy agresję, skoro logicznie i ilościowo
                            ) ) rzecz ujmując, nie mamy w tym żadnego interesu...
                            )
                            ) Ja wiem, może jesteście nieracjonalni. A może o coś innego chodzi?

                            kolejny argument niepoważny, no comments - poza jednym - znów widać brak
                            dystansu...

                            ) ) Czemu widzisz tylko patologie, które ludziom twojego
                            ) ) pokroju, czyli nietolerancyjnym,
                            )
                            ) W czym się objawia moja nietolerancja. W tym, że mam inne zdanie? Odkąd to
                            ) tolerancja dotyczy przekonań? Chyba Ci się pomyliło z polityczną poprawnością.
                            ) Czy w imię tolerancji będziesz domagał się, by inni rezygnowali z tego, co
                            dla
                            ) nich święte? To, co reprezentujesz, to jest właśnie pseudotolerancja,
                            ) domagająca się dziwnie rozumianej "tolerancji".

                            tia, oczywiście, problem w tym, że twoje (i nie tylko) przekonania szkodzą
                            konkretnej grupie społecznej, czyli nam... nie uważasz np. że przekonania
                            faszystów, komunistów, nazistów itp. nie powinny istnieć? nawet jeśli
                            są "święte"... nie usprawiedliwisz tym swojej nietolerancji

                            ) ) tolerancji zamiast zaniknąć, rozwiną się? Dla rozwinięcia wyobraźni
                            ) ) poleciłbym pewne opowiadanie z Nowej Fantastyki (niestety, nie pamiętam
                            ) ) numeru) o społeczeństwie, w którym zapłodnienie odbywa się drogą sztuczną,
                            ) a
                            ) ) homoseksualiści stanowią 95% społeczeństwa - narratorem jest
                            ) ) heteroseksualista.
                            )
                            ) Jak pisałem - tego typu eksperymenty myślowe są mniej warte niż się na
                            pierwszy
                            )
                            ) rzut oka wydaje. Swego czasu na portalu fantastyka.pl było moje opowiadanie o
                            ) społeczeństwie, w którym tylko jedna osoba pracowała produktywnie, reszta
                            była
                            ) urzędnikami - może i fajne, tylko, że nie traktowałbym tego jako coś więcej
                            niż
                            ) zabawę intelektualną bez istotnych implikacji.

                            jak pisałem wyżej - naukowiec bez wyobraźni, to żaden naukowiec, bez
                            eksperymentów
              • Gość: michał Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 12:24
                zdecyduj się, albo patrzysz na ludzi przez pryzmat chrześcijaństwa, albo
                ewolucji, której, jak przypominam, kościół nigdy tak naprawdę nie zaakceptował -
                co najwyżej stawia ją obok kreacjonizmu...
                • Gość: BD Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: 195.136.251.* 09.08.02, 12:37
                  Witam,

                  Gość portalu: michał napisał(a):

                  (to chyba do mnie)

                  > zdecyduj się, albo patrzysz na ludzi przez pryzmat chrześcijaństwa, albo
                  > ewolucji, której, jak przypominam, kościół nigdy tak naprawdę nie
                  > zaakceptował co najwyżej stawia ją obok kreacjonizmu...

                  A gdzie ja napisałem, że popieram teorię ewolucji?
                  (nie napisałem też, że nie popieram)

                  Zreferowałem jedynie pewien pogląd, by pokazać, że zależnie od przyjętego
                  paradygmatu, różnie można rzecz (w tym wypadku orientację homoseksualną)
                  traktować. Moje prywatne poglądy to jeszcze osobna sprawa.

                  A patrzeć równolegle przez pryzmat chrześcijaństwa i ewolucji oczywiście można -
                  np. teoria P. Theillarda de Chardin, z którą akurat nie sympatyzuję.

                  pozdrawiam,

                  BD
              • Gość: Kote Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 09.08.02, 14:59
                Gość portalu: BD napisał(a):

                > > Może nie jest napisane to w farmie prawa, ale jest to spisane w
                > > formie "opowieści"- jako, że to zdarzyło sie i zostało opisane.
                >
                > Sorry, ale kręcisz strasznie - argument był, że ST pozwalał na takie
                praktyki,
                > ja pokazuje, że nie, a Ty w stylu "no co prawda nie rozdają samochodów tylko
                > kradną rowery, ale zdarzyło się i zostało opisane". Trochę przyzwoitości.

                człowieku, weź ty tylko ST i zobacz co tam napisano - kary śmierci za takie
                rzeczy, że aż ciarki chodzą po plecach. Dlaczego jemy wieprzowinę, skorupiaki,
                nie mamy fobii na punkcie menstruacji itd,itd, itd. ale ten homoseksualizm
                pozostawiono? Jeśli trzymać się tego, że esencją i wyznacznikiem chrześcjaństwa
                są słowa Chrystusa (czyli to co zawarte w 4 ewangeliach) to pokaż mi, w którym
                miejscu Jezus każe potępiać homoseksualistów...ja mam wrażenie, że tam jest
                tyle napisane o miłości bliźniego, że ktoś wyznający chrześcijaństwo powinien
                wstydzić się swojej niechęci do jakiegokolwiek innego człowieka. I nie mów mi,
                że widzę to co chcę, bo chrześcijanie też widzą dokładnie to co chcą. Poza tym
                zastanów się nad tym, że nie każdy jest katolikiem, chrześcijaninem i w ogóle
                wierzący. Dla mnie możesz też cytować Koran, Wedy hinduistyczne, przypowieści
                Buddy - cokolwiek chcesz - te książki nie są dla mnie żadnym autorytetem,
                żadnym źródłem prawdy, żadnym powodem do większego szacunku i żadnym
                drogowskazem - dla mnie i wielu innych ludzi (a wiem co mówię) są to jedynie
                książki o wartości historycznej, humanistycznej i filozoficznej - poza tym
                żadnej.
                >

                > > Tyle tylko, że homoseksualizm nie zabija (no chyba, że ktoś nie potrafi
                >
                > W tym cały problem, że zabija i to piekielnie skutecznie.

                No to nie podchodź do nas, bo nie dość, że zabija to może jeszcze zaraża przez
                kropelki w powietrzu jak gruźlica. Tylko ciekawe jak unikniesz takiego kontaktu.

                > Zawsze może pójść do "umiejętnego" psychologa.

                który mu załozy elktrody na genitalia i właczy prąd, gdy się podnieci
                niewłaściwym obrazkiem?
                >
                > > > No i to nie do końca prawda, bo istnieją świadectwa skutecznej zmiany
                >
                > > > orientacji, np. w pracach o. Józefa Augustyna SJ.

                cytujesz klechę? I czym on niby leczył? Łaską boską? Czy częstą spowiedzią i
                komunią? a może leżeniem krzyżem na podłodze przd ołtarzem i ablucjami w wodzie
                święconej? I na jak długo starczało tym ludziom uzdrowienia? I jak sie z tym
                czuli? A jak wielu w ogóle stawało się aseksualnymi, bo przemóc do drugiej płci
                i tak się nie mogli, a wizja ognia piekielnego skutecznie ich odstraszała od
                ponownych kontaktów z własną? I jak to leczenie było kontrolowane? Jak
                skontrolowac myśli człowieka, który może i palcem nie ruszy w tym kierunku ale
                dostaje świra od myśli o ruszeniu nim. Poza tym można namówić na zmianę
                orientacji tylko biseksualistów o większym popędzie do swojej płci, ale nigdy w
                życiu klasycznego homoseksualistę.

                >
                > Tytułu nie podam, bo od paru lat nic Augustyna w ręku nie miałem, choć coś mi
                > tam świta w pamięci: "homoseksualizm a miłość"? - ale nie wiem czy to w tej
                > pozycji były świadectwa. Augustyn sporo tego napisał.

                A kiedy ten Augustym żył? Chesz mi powiedzieć, że dla mnie, osoby żyjącej 2002
                facet z lat 354-430 ma być autorytetem w sprawach homoseksualizmu? Że w ogóle
                autorytetem ma być gość, który chciał całkowicie odseparować duszę od ciała?
                Czyli pewnie uważasz, że my homoseksualiści mamy ciałem żyć z płcią przeciwną,a
                w środku być homo? Tak to można jedynie zwariować albo sobie życie odebrać.

                Wścieka mnie gdy dyskusja o cywilnych, demokratycznych prawach gejów i lesbijek
                jest sprowadzana do kościelnych i teologicznych dywagacji. Polska to nie Iran,
                jak kogoś interesują stanowiska kościoła na te tematy to niech tam idzie i się
                dowie. Na pewno mu powiedzą, że w jeśli ma orientacje homoseksualną to ma żyć
                samotnie i w celibacie. I basta - to rada kościoła do wierzącego wiernego. Mnie
                nie interesuje stanowisko kościoła wobec cywilnych praw demokratycznego i
                niewyznaniowego państwa. Nie jestem wierząca, a kościół cały czas ma tyle do
                powiedzenia na mój temat!
                • Gość: michał Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 20:26
                  zgadzam się, aczkolwiek to nie tego augystyna cytował BD :-)
          • sewerjan Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE 08.08.02, 15:34
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > No i to nie do końca prawda, bo istnieją świadectwa skutecznej zmiany
            > orientacji, np. w pracach o. Józefa Augustyna SJ.

            to ten, który kilka miesięcy temu w "Monitorze wiadomości" powiedział, że
            pedofilia w około 90% przypadków ma charakter homoseksualny?
            i to napewno nie było przejęzyczenie/pomyłka

            krzysiek
          • Gość: michał Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 12:22
            Świadectwa, które dawane jest przez duchownego, który należy do kościoła
            potępiającego homoseksualizm, pardon, zachowania homoseksualne, są z logicznego
            punktu widzenia nic nie warte... poza tym w biblii możesz się doszukać różnych
            kwiatków, praw, których z pewnością obecnie byś nie uznał obecnie...
    • Gość: Emu Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 07.08.02, 16:31
      facet_hetero napisał(a):

      > I. My HETERO-faceci:
      > - może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo piękne:
      > - dlatego ostro krytykujemy Was;

      Czego ludzie się do cholery boją? Co, przepraszam, spisek pedałów nadchodzi?
      Zabronią się kochać z kobietą? Będę niemiła i nietolerancyjna, ale NIE RÓB Z
      SIEBIE PAJACA!!
      • rocco.69 HETERO -POZWÓLCIE NAM TYLKO GODNIE ŻYĆ!!!!!!!!! 07.08.02, 18:37
        Do Faceta hetero.O co chodzi, hcodzi o to by jak zyje ileś lat ze swoim
        facetem,jak sie wspołnie dorabiamy bo kochająca katolicka rodzina brzyzdi sie
        pedałów do tego stopnia ,że nawet nie zaprosi drugiej strony na Wigilie,gdy
        partner zachoruje i wyladuje w szpitalu to ten drugi jest z prawnego punktu
        obcy czy ty nie mozesz tego pojąć.a jak kiedyś jeden z nas umrze to nie ma praw
        do niczego.Ta kochająca Katolicka rodzinka wszystko stara sie zacharapczyć.To
        tylko skrótowe problemy.Nie chcemy dzieci adoptować to nie ten etap.Pozwólcie
        nam tylko godnie i w spokoju żyć.Rocco
      • Gość: anka Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 09:41
        Gość portalu: Emu napisał(a):

        > facet_hetero napisał(a):
        >
        > > I. My HETERO-faceci:
        > > - może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo pięk
        > ne:
        > > - dlatego ostro krytykujemy Was;
        >
        > Czego ludzie się do cholery boją? Co, przepraszam, spisek pedałów nadchodzi?
        > Zabronią się kochać z kobietą? Będę niemiła i nietolerancyjna, ale NIE RÓB Z
        > SIEBIE PAJACA!!

        NO! WRESZCIE KTOS TO NAPISAL!

        Emu, pozdrawiam! :)

        Anka
        • Gość: anonimowy Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 08.08.02, 12:53

          > facet_hetero napisał(a):
          >
          > I. My HETERO-faceci:
          > - może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo
          > piękne:
          > - dlatego ostro krytykujemy Was;

          Wlasnie taka jest definicja homofobii: nieracjonalna obawa przed
          homoseksualistami, Panie homofobie ;)

    • Gość: ramzes:) Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.02, 23:08

      > Chyba są tutaj dwie skrajności.
      >
      > 1/. Z jednej strony pani Milska, a z drugiej strony 50% wpisów
      > homoseksualistów tutaj.

      i jakies 40% ludzi, ktorzy uwazaja, ze pani Milska ma nie po kolei w gowie,
      skoro jako naukowiec i terapeuta wypisuje takie bzdury.



      > I. My HETERO-faceci:
      > - może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo piękne:
      > - dlatego ostro krytykujemy Was;

      a mozesz napisac o co sie tak obawiacie? no bo chyba kobiet wam nie zabieramy:)
      chyba ze wola dobrych przyjaciol od nedznych kochankow:) ale to pewnie
      skrajnosci.



      > II. My, Katolicy:
      > - nie żadajcie od nas uznania czegoś, co jest dla nas grzechem od 2000 lat;


      A co z tymi, ktorzy nie sa katolikami...dzieki Bogu :)
      Grzechem od 2000 lat jest kiedy kobieta zaklada obranie z 2 rodzajow materialu,
      tak jest napisane w Biblii...a chyba nie walczysz z tym? czy walczysz?

      > III. One, Kobiety:
      > - nie obrażajcie ich (Wy, homo) stwierdzeniami, że "śmierdzą", że "rybą",
      > że .., itd.;

      hm..nie pamietam, zebym obrazil kobiete. wiadmo, ze najlepszym przjacielem geja
      jest wlasnei kobieta.. wiec nie wypiuj bzdur, choc pewnie zdarzaja sie takie
      obrazy, ale to bardziej w wasza strone, bo sie czepiacie.


      > IV. Wy Homo:
      > - nie podrywajcie naszych synów, kiedy uciekna zdomu (dając im nocleg);

      Wy Hetero:
      - nie podrywajcie corek innych hetero, kiedy uciekna zdomu (dając im nocleg);
      - nie krytykujcie tego, co dla nas najpiękniejsze ...


      > - nie żadajcie więcej, niż to przyjęte na świecie ...

      tzn gdzie? bo np tu, w niemczech zwiazki sa mozliwe, wiec o ktorych czesciach
      swiata mowisz? a Afganistanie?


      > a w ogole jestem przeciez hetero_facetem, tak, że przpraszam za tę kolejność

      przykro mi :)


      ramzes:)
    • Gość: bazyl Re: A w ogóle o co chodzi w tym temacie HOMO-HETE IP: *.torun.dialup.inetia.pl 15.08.02, 05:59
      facet_hetero napisał(a):

      > Chyba są tutaj dwie skrajności.
      >
      > 1/. Z jednej strony pani Milska, a z drugiej strony 50% wpisów
      > homoseksualistów tutaj.

      Nie każ mi uwierzyć, że tak mało Was (heteryków) to obchodzi, he, he...
      >
      > I. My HETERO-faceci:
      > - może i demonizujemy, ale obawiamy się o coś, co dla nas jest bardzo piękne:
      > - dlatego ostro krytykujemy Was;

      Wiemy od Waszych żon, że WAM szczególnie bliskie jest piękno...


      > II. My, Katolicy:
      > - nie żadajcie od nas uznania czegoś, co jest dla nas grzechem od 2000 lat;

      Patrząc na statystyki widzę, że więcej w Polsce rozwodów niż ślubów... Czy to
      owoc 2000 lat chrześcijańskiej tradycji? Czy to mam uznać za normę?


      > III. One, Kobiety:
      > - nie obrażajcie ich (Wy, homo) stwierdzeniami, że "śmierdzą", że "rybą",
      > że .., itd.;

      O tym się dowiedziałem od kolegów hetero... A obrażacie je Wy tak skutecznie,
      że dla nas niewiele już pola do popisu.


      > IV. Wy Homo:
      > - nie podrywajcie naszych synów, kiedy uciekna zdomu (dając im nocleg);

      a skąd te ucieczki? skutek porozumienia między pokoleniami czy pedagogicznego
      podejścia do wlasnych dzieci?


      > - nie żadajcie adopcji dzieci, bo na to hetero sie nigdy nie zgodzą;

      a na zabijanie nienarodzonych się godzą? no tak, to jest bardziej
      chrześcijańskie...


      > - nie żadajcie więcej, niż to przyjęte na świecie ...

      ale to świat wymaga od nas reformy... czy się mylę???



      > - nie krytykujcie tego, co dla nas najpiękniejsze ...

      dla ścisłości: a co to jest...?


      > a w ogole jestem przeciez hetero_facetem, tak, że przpraszam za tę kolejność


      a ja za nic nie przepraszam, biorąc pod uwagę fakt, że żyję dzięki uprzejmości
      dwojga heteryków (moich Rodziców - Panie świeć nad ich duszami)

      Pozdrawiam
      Bazyl
      • Gość: ramzes:) NO ALE Z DRUGIEJ STRONY... IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.02, 13:44
        to tez my nieco przesadzamy z ta homofobia... bo jezeli jest ktos kto ma
        jakies "ale" do gejow, to od razu homofob...a tak do konca pewnie nie jest.
        Mnie przeciez nie zawiecie homofobem, ale ja nie przepadam np za knajpami i
        barami, gdzie chlopaki chodza wylacznie zeby poderwac kogos na jedna noc, zeby
        poogladac fimy porno itp, zarowno irytuje mnie ta cala "nadeta" gejkultura, jak
        i wszystko co sprzedaje sex zarowno w wykonaniu homo, jak i hetero. aczkolwiek
        popieram organizacje walczace w sposob kulturalny o prawa mniejszosci.
        Trudno sie z reszta dziwnic hetero, ze nie przepadaja za gejami, bo przeciez,
        jezeli juz cos widza, to najczesciej filmy i zniewiescialych pannach lub o
        super macho w skorach i na tym buduja swoja opinie, zarowno dotyczaca zwiazkow,
        jak i adopcji, jaki wszystkiego co nas dotyczy.
        Szczerze mowiac mam nadzieje, ze w Polsce nie rozwinie sia kultura gejowska w
        tym kierunku, jaki to ma miejsce np na zachodzie, bary, knajpy cale dzielnice,
        dyskoteki, ogolnie przemysl. Raczej marzy mi sie, zeby Polacy tolerowali nas
        jako ludzi i kiedy dojdzie do ustawy pozwalajacej na zawieranie zwiazkow, to
        zeby mozna bylo to zrobic z podniesiona glowa, no i moze wlasnie Polska w tej
        calej swojej ostroznosci da przyklad, ze mozna byc gejem, miec partnera, zyc z
        nim i nie lazic po knajpach w poszukiwaniu ...no wlasnie czego.
        Mowiac knajpy, mysle o tym negatywnym pojeciu. Oczywiscie restauracje gejowsko-
        mieszane sa potrzebna, w koncu trzeba miec troche azylu i szanse na poznanie
        kogos wartosiowego... ufffffff....chyba zamacilem..ale z dobrymi intencjami.

        ramzes:)
    • facet_hetero Re: O.K., może trochę przesadziłem, ale my 19.08.02, 15:42
      "hetero" widzimy tylko te gejowskie skrajności na codzień - "normalne"
      gejowskie pary sie ukrywają (nie dziwie sie trochę temu) !

      Proszę bardzo, ja osobiście nie chę przeszkadzać, ani krytykować "normalnych"
      gejów - tylko odetnijcie się JAWNIE I ZDECYDOWANIE od TYCH skrajności, a jakoś
      tego nie widzimy !!!

      Nie zgodzę sie ze stwierdzeniem jednej z kobiet tutaj, że lepiej dla dziecka
      dwóch tatusiów, niż dom dziecka (żonglowanie skrajnościami) -niestety takie
      dziecko "dwóch ojcow" na 100% zostanie gejem !!!


      I na koniec: Ramzes: takich jak ty gejów jest niewiele, i to nasza, "hetero"
      woda na młyn -:(
      • Gość: Krzycho Re: O.K., może trochę przesadziłem, ale my IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 16:57
        Czesc!

        Nawet nie wiesz, jak sie ciesze z tych przeprosin! To znaczy, ze jest nadzieja!
        > Proszę bardzo, ja osobiście nie chę przeszkadzać, ani krytykować "normalnych"
        gejów - tylko odetnijcie się JAWNIE I ZDECYDOWANIE od TYCH skrajności, a jakoś
        tego nie widzimy !!!
        Sorry, nie mozemy sie od nich odciac (zwlaszcza ci, ktorzy sa "normalni" w
        tygodniu a przegieci w sobotnie wieczory ;) bo to dzieki nim, nasze istnienie
        jest w ogole dostrzegane, a nie zbywane w mysl "robcie co chcecie, tylko
        zaciagnijcie zaslony, ale nie domagajcie sie zadnych praw". Doswiadczenie
        amerykanskie dowodzi, ze wlasnie dzieki takim ludziom demostrujacym swoje
        sklonnosci i poglady dochodzi do zmian.
        > Nie zgodzę sie ze stwierdzeniem jednej z kobiet tutaj, że lepiej dla dziecka
        dwóch tatusiów, niż dom dziecka (żonglowanie skrajnościami) -niestety takie
        dziecko "dwóch ojcow" na 100% zostanie gejem !!!
        Niestety, nie ma badan, ktore by tego dowodzily. Tak naprawde jest to
        stwierdzenie z gatunku "dziecko wychowywane przez babcie na 100% zostanie
        babcia". Zastanow sie nad tym, co wlasciwie piszesz - jak wytlumaczysz, to ze
        wychowywali mnie sami heterycy, a jestem gejem? Posunalbym sie nawet do
        stwierdzenia, ze 99% gejow wychowywali heterycy i nic jakos z tego nie
        wyniknelo. Czy to znaczy, ze homoseksualizm jest bardziej atrakcyjny?
        > I na koniec: Ramzes: takich jak ty gejów jest niewiele, i to nasza, "hetero"
        woda na młyn -:(
        Mam nadzieje, ze to nieprawda - takich gejow na pewno jest wiecej, moze po
        prostu nie wszyscy maja odwage dac temu wyraz. Ale bedzie lepiej, zobaczysz!
        Pozdrawiam

        Krzycho
        • facet_hetero Re: zaraz !!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.08.02, 17:14
          To nie sa przprosiny, tylko przyznanie sie do winy częściowej, co najwyżej !!!

          A w temacie odcięcia się - szkoda, macie to, co chcecie !
          • Gość: Krzycho Re: zaraz !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 18:08
            Chlopie!

            Nawet przyznanie sie do czesciowej winy to ogromny krok naprzod! Jeszcze beda z
            Ciebie ludzie!
            A co do tego odcinania sie - wyobraz sobie, ze w 1981 roku gen. Jaruzelski
            oglasza w tv: "odetnijcie sie od wichrzycieli z Walesa i Wojtyla na czele, a my
            wam damy, czego chcecie". I nie opowiadaj, ze szalales ze szczescia, kiedy
            Walesa podpisywal cepeliowskim dlugopisem porozumienia gdanska,
            mowil "przyszlem", "otake Polske" i obiecywal, ze "zrobi wszystkim chlopom
            dobrze". Ciekawe, gdzie bysmy teraz byli, gdybysmy sie wtedy odcieli. Juz
            Jaruzel by nam wszystkim dal ;)
            Pozdrawiam

            Krzycho
          • Gość: michał Re: zaraz !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.02, 22:34
            facet_hetero napisała:

            > To nie sa przprosiny, tylko przyznanie sie do winy częściowej, co najwyżej !!!
            >
            > A w temacie odcięcia się - szkoda, macie to, co chcecie !

            Tak się boisz przyznać do błędu? szkoda, szkoda też, że nie zareagowałeś na
            argumenty Krzycho...
            w temacie mamy co chcemy - gdybyśmy się odcieli, nic byśmy nie mieli, więc nie
            będziemy się odcinać... zawdzięczamy bardzo wiele tej hałaśliwej mniejszości i
            mimo iż czasem sobie z niej kpimy, powinniśmy podchodzić do nich z należytym
            szacunkiem... to było akurat do tych wszystkich "normalnych gejów" ;-), do mnie
            samego zresztą też...
      • Gość: ramzes:) Re: O.K., może trochę przesadziłem, ale my IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.02, 17:50

        > Nie zgodzę sie ze stwierdzeniem jednej z kobiet tutaj, że lepiej dla dziecka
        > dwóch tatusiów, niż dom dziecka (żonglowanie skrajnościami) -niestety takie
        > dziecko "dwóch ojcow" na 100% zostanie gejem !!!



        "W kwietniu 2001 roku dwoje amerykańskich socjologów, Judith Stacey i Timothy
        J. Biblarz z University of Southern California opublikowało w piśmie "American
        Sociological Review" analizę wyników 21 badań studyjnych nad dziećmi z związków
        jednopłciowych, prowadzonych w ciągu ostatnich 20 lat. Artykuł ten, który
        wzbudził ogromne zainteresowanie (ale też kontrowersję) stwierdza między innymi
        że:
        - Nie stwierdzono żadnych różnic pomiędzy dziećmi wychowywanymi przez rodziców
        hetero- i homoseksualnych, jeśli chodzi o prawidłowość rozwoju. Orientacja
        seksualna rodziców nie miała żadnego wpływu na orientacją seksualną dzieci.
        - Nie orientacja seksualna rodziców, lecz ich płeć miała wpływ na formowanie
        osobowości dzieci. I tak na przykład, wychowankowie dwóch lesbijek wykazywali
        niższy stopień kodowania tradycyjnych ról męsko/żeńskich niż dzieci wzrastające
        w rodzinach klasycznych.
        - Potwierdza się obawa, że dzieci gejów i lesbijek są stygmatyzowane w
        społeczeństwie. Aby więc uniknąć posądzenia o homoseksualność, dzieci
        (szczególnie w wieku dojrzewania) ukrywały przed otoczeniem orientację
        seksualną rodziców.
        - Dzieci wychowywane przez homoseksualnych rodziców wyróżniają się liberalną
        postawą i tolerancją, pozwalającą im traktować własną seksualność w sposób
        znacznie zrelaksowany. Z drugiej strony - dzieci te wzrastały zazwyczaj w
        tolerancyjnym środowisku wielkomiejskim.


        inne teksty:


        www.gej.net/por_adopcja.phtmlhttp://www.gej.net/news_pokaz.phtml?nID=1079
        www.gej.net/bq_rodzice.phtml
        Milej Lektury!

        ramzes:)
      • geograf Re: O.K., może trochę przesadziłem, ale my 19.08.02, 22:34
        jesteś bardzo dziwny, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, ze dwulicowy (nie mam na celu obrażanie Ciebie, ale tylko na zwrócenie Ci uwagi na pewne zagadnienia)


        facet_hetero napisała:

        > "hetero" widzimy tylko te gejowskie skrajności na codzień - "normalne"
        > gejowskie pary sie ukrywają (nie dziwie sie trochę temu) !
        >
        > Proszę bardzo, ja osobiście nie chę przeszkadzać, ani krytykować "normalnych"
        > gejów - tylko odetnijcie się JAWNIE I ZDECYDOWANIE od TYCH skrajności, a jakoś
        >
        > tego nie widzimy !!!

        Więc skoro Ty to rozumiesz i piszesz w liczbie mnogiej to czemu WY nadal postrzegacie nas przez pryzmat przegiętych gejów??
        Czemu nie rozumiecie, ze są tez "normalni", nie wyróżniający się niczym od heteryckiego społeczeńśtwa, geje,a przez to czemu nie dacie nam należnych nam praw???

        nie rozumiem takiej dwulicowej postawy:(


        >
        > Nie zgodzę sie ze stwierdzeniem jednej z kobiet tutaj, że lepiej dla dziecka
        > dwóch tatusiów, niż dom dziecka (żonglowanie skrajnościami) -niestety takie
        > dziecko "dwóch ojcow" na 100% zostanie gejem !!!
        >

        a skąd ta pewność???

        Ramzes podał już dowody nie zgadzające się z Tobą...

        i pomimo twierdzenia, ze wiesz nie tylko o przegiętych i zniewieściałych gejach, nadal kierujesz się stareotypami wypominanymi w społeczeństwie i wykorzystywanych rpzeciw nam...

        >
        > I na koniec: Ramzes: takich jak ty gejów jest niewiele, i to nasza, "hetero"
        > woda na młyn -:(

        ile gejów i LESBIJEK znasz???:)


        pozdrawiam
Pełna wersja