Rodziny z kilkunastorgiem dzieci

14.07.05, 18:34
Właśnie leci program Drzyzgi o takich patologicznych rodzinach. Po prostu tragedia. Najgorsza jest ciemnota tych kobiet, które najwyraźniej nie wiedzą, że można kupić kumkę za złotówkę albo dwie. I jeszcze mają pretensje, że państwo im kasy nie daje. Takie kobiety powinno się sterylizować pod przymusem, bo inaczej skazuje się dzieci na życie w marginesie.
Oczywiście są wyjątki, wtedy nie mam nic przeciwko. Ale płodzenie dzieci rok w rok przez bezrobotną matkę zakrawa na szczyt głupoty i powinno być karane!

A najgorzej na tym wychodzą oczywiście dzieci...
    • squirrel9 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 14.07.05, 19:48
      A jak sobie, na Boga wyobrażasz pracującą matkę z kilkunaściorgiem dzici ??????
      Co to znaczy matka bezrobotna ????????? A opieka nad dziećmi i wychowanie to
      co ???? Czy każda kobieta musi pracować i mieć 1 (słownie jedno) dziecko ?
      Dzieci ktoś musi wychowywać, opiekować się nimi. Spora część naszych matek,
      ogromna naszych babek nie pracowała i żyjemy, jesteśmy dobrymi ludźmi,
      kulturalnymi, wykształconymi. Zobaczcie co się dzieje z dziećmi żyjącymi z
      kluczem na szyji, nawet tych wysyłanych na różne kursy i zajęcia dodatkowe dla
      których rodzice nie mają czasu bo styrani wracają z pracy.
      Zewsząd słychać psioczenie jak to mało mamy dzieci, co nas czeka w
      przyszłości ... dlaczego wszyscy mają mieć dzieci "po równo" czyli ci którzy
      chcą i ci któzy nie chcą, ci któzy powinni bo mają predyspozycja i ci którzy
      nawet jednego mieć nie powinni.
      Zupełnie czym innym jest patologia. Rodzina patologiczna w której jest
      kilkanaścioro dzieci ogromną część tych dzieci upycha w domach dzicka lub ma je
      odebrane, przy niej zostaje nie więcej niż więcej niż 2-3 dzieci które zostają
      zabierane z czasem pojawiania się następnych.
      Rodzina która poza dużą ilością dzieci niczym się nie wyróżnia potrzebuje
      jedynie pomocy finansowej i taką powinna dostać w normalnym cywilizowanym
      kraju. Nie łachy, nie z chodzenia po prośbie, powinna ją dostać jako zasiłek,
      jako pomoc socjalną. Tylko Polaka który nie chciałby wychować nawet 3 nie
      mówiąc o 5 dzici krew by zalała gdyby sąsiad z kilkunaściorgiem dostał zasiłek.
      Tym bardziej gdyby nie pił, awantur nie było czyki dzieci mają "normalnie" a
      dostają. Właśnie powinny dostać by mieć normalnie.
      • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 14.07.05, 20:02
        "Ale płodzenie dzieci rok w rok przez bezrobotną matkę "

        wydaje sie, że chodziło o bezrobotnego ojca, co zmienia postac rzeczy.
        • squirrel9 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 14.07.05, 20:31
          Jej się dostało za współudział :)))
      • bpp-office Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 14.07.05, 21:52
        no to, ze matka nie pracuje, a zajmuje sie dziecmi to ok, a co jak ojciec tych
        dzieci tez jest bezrobotny?
        A nie uwazasz, ze aby miec dziecko to trzeba miec jakies zaplecze finansowe?
        Jak sobie wyobrazasz miec 5 dzieci i zero srodkow do zycia, bo oboje rodzice sa
        bezrobotni, a od panstwa nie ma zadnego socjalu, zadnych ulg itd?
        • squirrel9 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 14.07.05, 22:45
          Myslę, że gdy bez pracy jest i ojciec i matka to z dwójką dzieci a nawet bez
          nich jest ciężko. Oczywiście, opieka socjalna powinna obejmować ludzi którzy
          chcą pomóc sobie sami, ojciec na zasiłku dla bezrobotnych nie wychowa dzieci na
          chcących pracować. Dzieci muszą mieć przykład tego,że praca jest ważna i z niej
          się żyje (czy ich jest dwoje czy naścioro wyrastanie se świdomością, ze można
          nie pracować i jakoś to jest jest demoralizujące)
          • Gość: jaija Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.elblag.dialog.net.pl 15.07.05, 00:17
            Mnie najbardziej żal tych dzieci. Fakt, że niektórzy rodzice są dobrzy - dbają
            o nie, opiekują się, ale rodzicielska niefrasobliwość jest również powodem, dla
            którego starsze rodzeństwo nie ma czasu wolnego (bo muszą młodszym się
            zajmować), natomiast młodsze nie znają smaku lepszego jogurtu, owocu, chyba, że
            są dziećmi szejka arabskiego:)))))))))Czytałam kiedyś wywiady z takimi
            rodzinami, żyjącymi na wsi - dzieci zamiast w wakacje trochę poszaleć,
            odpocząć, musza zapierniczać na jagody, grzyby i inne lwyby, po czym stać przy
            szosach, oprócz tego, naturalnie, biorą udział w pracy na gospodarce. Szynkę i
            inne specjały widzą na Święta, a prezentów nie uświadczą. Nawet miłością
            rodziców muszą się jakoś dzielić, bo mama w zasadzie nie przytuli wszystkich
            naraz. Moim zdaniem kilkanaścioro dzieci to jednak przesada. Jak kogoś stać,
            niech ma sobie, ile chce, ale najlepiej poprzestać najwyżej na kilkorgu, nawet
            przy niezłych dochodach, bo za dużo ludzi w domu to brak miejsca dla każdego(w
            psychicznym sensie).
            • Gość: Aplus "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.05, 01:35
              I wyrastaja na zdrowych i moralnie pozytywnych ludzi, bo znaja smak pracy. Mama
              byc moze naraz nie przytuli, ale pewnie czesciej jednak przytuli i spojrzy w
              oczy niz ta zalatana matka jednego, badz dwojga dzieci. Pogon za kasa: na
              kursy angielskiego , tanca i pianina oraz na ten lepszy jogurcik i szynke nie
              od swieta ,nie pozwala nawet spojrzec takiej matce na to co robi
              to "szczesliwe " materialnie dziecko. A pozniej okazuje sie ze niczego nie
              docenia, ze siedzi w dragach az po same pachy, ze uwaza starych za debili i
              schizofrenikow , bo mowia aby skonczyl ze zlym towarzystwem. To sa te
              szczesliwe dzieci z rodzin malodzietnych?
              • Gość: Ania Re: "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH IP: *.telnet.krakow.pl / *.telnet.krakow.pl 16.07.05, 11:32
                Czyzby?Ciekawe jakie maja wspomnienia z dziecinstwa takie biedne dzieci od
                malego zaganiane do pracy w polu czy opieki nad mlodszym
                rodzenstwem.Dziecinstwo jest wlasnie po to aby zdobywac wiedze i sie bawic( na
                podworku,na basenie itp.) a nie pracowac-skoro dla Ciebie praca dzieci jest
                taka superowa to czemu oficjalnie mozna miec prace( i to dorywcza ) dopiero od
                16 roku zycia?Czytalam w jakies gazecie(temat:osoby,ktore nie chca miec dzieci
                lub podobny) o kobiecie 30-paroletniej,ktora nie chce miec zadnych dzieci(na
                szczecie jej maz tez),powod:kobieta ta pochodzila z biednej wielodzietnej
                rodziny i od malego dziecka musiala zajmowac sie mlodszym rodzenstwem
                (zmienianie pieluch,karmienie,pilnowanie itp.)dzieci bylo kilkoro i ona po
                prostu calkowicie przez to zrazila sie do opieki nad dziecmi.Poza tym denerwuje
                mnie postrzeganie przez niektorych ludzi traktownie bogatszych rodzin jako
                gorsze a biednych jako lepsze-mysle,ze wynika to z zawisci.Przeciez sa tez
                bogate rodziny,ktore maja i na kursy angielskiego,jazde konna,wyjazdy
                zagraniczne dla dziecka a jednoczesnie maja tez czas dla dziecka i zapewniaja
                mu dobre dziecinstwo i czas.A czesto u biedoty (wiem z wlasnego doswiadczenia)
                jest nie tylko bieda,ale i patologie(pijanstwo,kradzieze itp.)
                • squirrel9 Re: "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH 16.07.05, 13:30
                  Na wsi do pracy w polu zaganiane są często dzieci bez wzgledu na ich liczbe w
                  rodzinie i obawiam się,że im ich mniej tym bardziej. Cechą charakterystyczną
                  ogromnej ilości dzieci jest NUDA. W domu nie mają nic do zrobienia bo przecież
                  są dziećmi a do tego mają wolne dni, feriie, wakacje i im się należy spokój
                  święty. Obserwując znajomych i rodzinę widzę,że bardziej obowiązkowi i
                  zdyscyplinowani są ci którzy obowiązki w dzieciństwie mieli.
                  Nikt nie przeciwstawia "złej" rodziny bogatej i "dobrej" biednej. Autor wątku
                  nazwał wielodzitne rodziny patologicznymi, ciemnotą i zaproponował obowiazkową
                  sterylizację. Ty również piszesz o patologii. Do licha, czy ktoś zna statystyki
                  i potrafi powiedzieć czy ci wszyscy bandyci z mafii, mordercy z piewrszych
                  stron gazet pochodzą z wielodzitnych rodzin z kilkunastoma dziećmi w rodzinie?
                  Obawiam się,że tak nie jest.
                • Gość: Aplus NAJWAZNIEJSZE CO SIE DOSTAJE TO ZYCIE. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.07.05, 23:27
                  Patologia moze trafic sie wszedzie i w bogatych i w biednych rodzinach. Mozna
                  zawsze miec pretensje ze czegos jednak sie w tym dziecinstwie nie mialo. Nawet
                  dzieci milionerow maja swoje problemy, a gdzie przecietnemu dziecku ze srednio
                  zamoznej rodziny do nich? To tak jakby porownac te ubogie do srednio zamoznych,
                  a moze nawet jeszcze gorzej. Najwazniejsze co sie w zyciu dostaje, to zycie.
                  Gdyby ci biedni rodzice ich nie urodzili nie mieliby nawet szans ponarzekac na
                  podkladanie pieluch mlodszych braciom i siostrom. Rowniez w przyszlosci maja
                  wieksza szanse na kontakty rodzinne miedzy soba niz te szczesliwe jedynaki.
                  • Gość: A Re: NAJWAZNIEJSZE CO SIE DOSTAJE TO ZYCIE. IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.05, 12:36
                    Rowniez w przyszlosci maja
                    > wieksza szanse na kontakty rodzinne miedzy soba niz te szczesliwe jedynaki.

                    Znam taką jedną rodzinkę, w której było (chyba) 16 dzieci. Żadne z tych dzieci
                    nie skończyło szkoły wyższej niż zawodówka. Jednym wiedzie się lepiej
                    (najczęsciej tym co gdzieś robią na czarno) innym gorzej. Te "biedniejsze"
                    najchętniej by pozabijały te którym jest trochę lepiej. A te "bogatsze" są tak
                    zapatrzone w forsę (której w dzieciństwie nie miały) że zachowują się gorzej niż
                    niejeden biznesmen czy inny pracoholik, dla którego najważniejsza w życiu jest
                    kariera. Stosunki w tej rodzinie sa okropne. Brat potrafił wyrzucić siostrę z
                    małymi dziećmi na ulicę.

              • umbradomini1 Re: "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH 19.08.05, 20:20
                Jako dziecko z rodziny małodzietnej;) nie zgadzam się z tym:P
                Jakoś nie miałem nigdy do rodziców pretensji, gdy latali za kasą, tym bardziej,
                że dzięki temu zapewnili mi dobry start...a w wielodzietnych rodzinacg co??
                nic, bo liczą na pomoc państwa, dobija mnie to już, bo ostatnio usłyszałem, że
                mi naukowe zmniejszą o 100 złotych, bo na socjalne trzeba więcej. ale jakim
                prawem? ja uczę się jak głupi, kursy robię, wolontariat, a tacy mnie teraz w
                d..kopną? bo ich w domu dużo? głupota i tyle
                • Gość: pionek z mafii Re: "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH IP: 82.177.166.* 21.08.05, 09:47
                  Kto nie zwraca kosztów swojego własnego `wychowania'(pucharu przechodniego)
                  następnym dzieciom ten te dzieci okrada.

                  Nikt bowiem swojego `wychowania' nie otrzymał na własność ,rodzice nikomu nie
                  mogli dać bo sami to `wychowanie' też dostali od kogoś i tylko dzieciom mogą je
                  oddać (to "wychowanie" nie jest niczyją własnością-każdy tylko zwraca -puchar
                  przechodni)

                  Nie "dasz" dziecku jeść i pić nie dziw się że zmarło.. `Dasz' mu tylko jeść i
                  pić nie dziw się, że zostało`bandytą. Oddasz mu zaś tylko co sam(a) `dostałeś
                  (aś)' będąc dzieckiem, nie dziw się, że równe Tobie jest!.
                  Diabeł tkwi w Was nie w szczegółach!

                • baszi Re: "SZCZESLIWE "DZIECI Z RODZIN MALODZIETNYCH 25.08.05, 15:23
                  skoro dobrze się uczysz i skoro jest coś takiego jak stypendium naukowe to
                  oczywiście powinieneś je dostać, ale skoro jak pisałeś twoi rodzice zapewnili ci
                  dobry start to nie powinieneś mieć pretensji o zabranie ci 100zł. tak już jest
                  masz dużo chcesz więcej, i tak trudno zrozumieć że inni nawet tego nie maja. nie
                  zapominaj że socjalne biorą nie tylko osoby z rodzin wielodzietnych - i co
                  znaczy dla ciebie wielodzietność 4, 5, 15? nie zapominaj też o być może i twoich
                  ustawionych znajomych ktorzy dobrze kombinują żeby tylko złapać dodatkowy grosz
                  - kosztem tych rzeczywiscie potrzebujących. poza tym dostęp do nauki powinien
                  być równy, więc ty jako ustawiony i wykształcony a co za tym powinno iść
                  inteligentny i umiejący dostrzec pewne rzeczy dziejące się w kraju powinieneś to
                  zrozumiec, i wiedzieć a nawet uważać że do wykształcenia mają też prawo ci
                  biedni. znam niejednego półgłówka który studiuje bo rodzice dają mu pieniążki i
                  wiele osob zdolnych - ale w takiej rzeczywistosci wśród takich ludzi min. jak ty
                  - nie mających szans na lepsze jutro. ponadto to, że ktoś ci zabrał zabawkę -
                  czyt. jedną 100-wkę- nie jest winą rodzin biedniejszych i rodzizn wielodzietnych
                  tylko nieudolnych złodziejskich rządów, rządów ludzi, którzy za wszelką cenę
                  chcą się nachapać, nakraść, to do nich miej pretensję, że wygrzewają się za
                  twoje pieniądze na hawajach, do nij miej pretensjie, że za twoje pieniądze jedzą
                  kawior i piją szampana, urządzają wystawne przyjęcia, mają wielkie domy, dobre
                  samochody i mogą brać milionowe pożyczki, a ty człowiek wykształcony czepiasz
                  się tych, którzy chcą coś w życiu osiagnąć, którzy w przyszłości nie chcą żyć na
                  państwowym garnuszku, którzy chcą uczciwie pracować tylko dlatego, że masz 100zł
                  mniej. wstyd.....
            • Gość: antyjaija Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.aster.pl 20.08.05, 23:22
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              >Mnie najbardziej żal tych dzieci. Fakt, że niektórzy rodzice są dobrzy - dbają
              >o nie, opiekują się, ale rodzicielska niefrasobliwość jest również powodem, dla
              >którego starsze rodzeństwo nie ma czasu wolnego (bo muszą młodszym się
              >zajmować), natomiast młodsze nie znają smaku lepszego jogurtu, owocu, chyba, że
              >są dziećmi szejka arabskiego:)))))))))Czytałam kiedyś wywiady z takimi
              >rodzinami, żyjącymi na wsi - dzieci zamiast w wakacje trochę poszaleć,
              >odpocząć, musza zapierniczać na jagody, grzyby i inne lwyby, po czym stać przy
              >szosach, oprócz tego, naturalnie, biorą udział w pracy na gospodarce. Szynkę i
              >inne specjały widzą na Święta, a prezentów nie uświadczą. Nawet miłością
              >rodziców muszą się jakoś dzielić, bo mama w zasadzie nie przytuli wszystkich
              >naraz. Moim zdaniem kilkanaścioro dzieci to jednak przesada. Jak kogoś stać,
              >niech ma sobie, ile chce, ale najlepiej poprzestać najwyżej na kilkorgu, nawet
              >przy niezłych dochodach, bo za dużo ludzi w domu to brak miejsca dla każdego(w
              >psychicznym sensie).


              A mnie najbardziej żal ciebie. Może i znasz smak lepszego jogurtu, pewnie sie
              w każde ferie wyszalałeś ale mądrzejszy przez to nie jesteś. Wręcz przeciwnie,
              odnoszę wrażenie że głupiejesz coraz bardziej a niefrasobliwość twoich rodziców
              doprowadziła do tego że w społeczeństwie wyrasta kolejny truteń, cyniczny
              egoista pozbawiony wyobraźni że społeczeństwo powinno doceniać ludzi chcących
              mieć wiele dzieci. Dzięki temu na stare lata będzie ktoś kto sie toba zajmie w
              szpitalu dla psychicznie chorych gdzie pewnie wylądujesz po intesywnych
              szaleństwach młodości. Zrobi lewatywę i wytrze zasraną dupę. To z rodzin
              wielodzietnych rekrutują się ludzie pracujący w praktycznych zawodach,
              niezbędnych do codziennego zycia. To nie płaczliwe jedynaki i jedynaczki
              zajmuja się wywożeniem szamba czy śmieci. To najczęściej z wielodzietnych
              rodzin rekrutują się pracownicy fizyczni którzy produkują lepszy jogurt dla
              zadufanych w sobie maminsynkowych gogusi.
              P.S. Całe pokolenia szynkę i inne specjały jadły na święta a wyrośli z nich
              wspaniali ludzie, obowiazkowi, wrażliwi i odpowiedzialni. Czego o tobie
              powiedzieć nie sposób.
      • uasiczka Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 13:36
        Rodzina która poza dużą ilością dzieci niczym się nie wyróżnia potrzebuje
        > jedynie pomocy finansowej i taką powinna dostać w normalnym cywilizowanym
        > kraju. Nie łachy, nie z chodzenia po prośbie, powinna ją dostać jako zasiłek,
        > jako pomoc socjalną. Tylko Polaka który nie chciałby wychować nawet 3 nie
        > mówiąc o 5 dzici krew by zalała gdyby sąsiad z kilkunaściorgiem dostał
        zasiłek.

        bzdura - niech każdy ma tyle dzieci na ile go stać
        na prawdę nic z tego kraju nie będzie jeśli wszędzie słychać tylko "daj, daj" -
        bo ja mam 3, 5 10 dzieci - to mi "daj"
        • heureka7 piszesz pstro 15.07.05, 19:37
          dokladnie tak, uasiczko... nic, tylko pstro... :/
        • baszi Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 25.08.05, 15:30
          uasiczka, prawda jest taka, że na sam zdrowy rozsądek to mało kogo stać nawet na
          jedno dziecko, jak bym chciała aby moje dziecko studiowalo na harwardzie, mialo
          najnowszej klasy samochod, tylko oryginalne ciuchy - poczynajac od bielizny to
          nawet na 1/10 dziecka nie byloby mnie stać. nawet nie fantazjując zbytnio, taka
          prawda że dziecko kosztuje, a jak tu policzyc....;)_
      • baobab181 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 21:24
        Zgadzam się z mądrą wypowiedzią squirrel9. Trzeba w świat nieść pochodnię
        oświaty, bo ludzie czasami żyją pod kloszem różnych przywilejów i w warunkach
        nieustającego deszczu bonusów, więc skądże mieliby posiadać wiedzę o trudnych
        sprawach życia? Chośby posiedli cztery dyplomy wyższych uczelni, to nie
        zrozumieją. Tacy odporni.
      • Gość: The One Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.z4-155-67.customer.algx.net 15.07.05, 21:24
        Squirrel9,

        Jestes geniusze,;

        "Rodzina która poza dużą ilością dzieci niczym się nie wyróżnia potrzebuje
        jedynie pomocy finansowej i taką powinna dostać w normalnym cywilizowanym
        kraju."

        Czyli, panstwo ma placic za posiadanie kilkunastu dzieci. Skad wezmiesz
        pieniadze, jak wszyscy wpadna na ten pomysl????????????
    • Gość: Aplus Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.05, 01:38
      Ps. a co to jest ta kumka za zlotowke lub dwie?
      • Gość: Jasemysle Wot rewolucjoner!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 07:06
        "Takie kobiety powinno się sterylizować pod przymusem,"
        • Gość: Js Moze mi ktos objasni IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 07:20
          Dlaczego chcecie sterylizowac te kobiety zamiast znalezc dla nich fundusze
          zeby mogly je wychowywac bez biedy. Przeciez dzieci brakuje w Europie
          i musimy sprowadzac takie ktore maja bombowe pomysly....
          • oczko5 Re: Moze mi ktos objasni 15.07.05, 08:33
            A jak państwo ma utrzymać rodziny wielodzietne jeżeli na wszystko brakuje
            pieniędzy.
            Wyobraź sobie:
            Oboje rodzice nie mają pracy, dzieci 4,5 czy 6 za co je utrzymać, jak zapewnić
            im start, wykształcić, dać pracę?
            Wydaje Ci się, że dzieci które nie byly nauczone przez rodziców szacunku do
            pracy, nauczą się same. Ba, może jakaś część ale nie czarujmy nie wszystkie.
            Potem można oglądać dwudziestokilkulatków którzy nie pracują a na wszystko mają.
            Skąd, raczej nie od rodziców, czyli staje się to patologią.

            Dlatego jestem za sterylizacją kobiet i mężczyzn którzy nie potrafią zapewnić
            swoim dzieciom podstawowych potrzeb.
            • heureka7 faszysci na forum 15.07.05, 19:41
              Twoje pomysly niebezpiecznie przekraczaja granice... Jak ci nie wstyd tak
              pisac??????? Boze, co sie dzieje w tym kraju!
              • po_godzinach Re: faszysci na forum 15.07.05, 19:45
                mam nadzieję, że ona nie rozumie, co pisze
                • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 12:07
                  Mylisz się, doskonale rozumiem co piszę ale to jest dłuższa rozmowa.
                  Lepiej nie dostrzegać tak jak Ty problemów tylko lepiej udawać świętszego od
                  papieża. Pozdrawiam.
                  • po_godzinach Re: faszysci na forum 19.07.05, 12:19
                    Na jakiej podstawie piszesz: "Lepiej nie dostrzegać tak jak Ty problemów "?
                    Wyjasnij, proszę.

                    Mam po prostu inne zdanie na temat ich rozwiązywania, niz Ty, która/y
                    proponujesz sterylizowanie kobiet. Czemu nie każesz kastrować mężczyzn zatem? A
                    może jedno i drugie? A i pewnie chcesz miec wpływ na to, kogo należy
                    sterylizować.
                    • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 13:36
                      Przeczytaj dokładniej to co napisałam sterylizacji.
                      Uważam, że odpowiadać za to powinni i mężczyźni i kobiety.
                      A dlaczego jestem za dlatego, że żal mi dzieci które później są przez tych
                      samych rodziców poniżane.
                      Wiesz sama mam dzieci i powiem Ci, gdybym wiedziała, że nie stać mnie na
                      zapewnienie im podstawowych potrzeb nie starałabym się o nie z moim mężem.
                      Nie ganię Ciebie za to, że masz inne zdanie tylko zadaj sobie trud i pomyśl ile
                      nieszczęśliwych (później) dzieci jest wtłaczane w społeczeństwo i nie mogą
                      sobie pordzić z własnym życiem. Dlatego uważam, że jeżeli ludzie mają prawo do
                      seksu i przyjemności z nim zwiazanym powinni też bezwzględnie liczyć się z
                      konsekwencjami wychowania przypadkowego potomstwa.
                      Jestem jak najdalsza od aborcji dlatego chyba lepiej sterylizować niż usówać
                      kolejne poczęte życie? Może się mylę.
                      • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 13:38
                        Przepraszam za ortografię. Nie usówać a usuwać.
                        • Gość: po_godzinach Re: faszysci na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 13:55
                          Rozumiem.

                          Jednak:
                          nie ma lepszej metody, niz edukacja i antykoncepcja, opieka nad matkami i pomoc
                          rodzinom w utrzymaniu i wychowywaniu dzieci.
                          W tym celu jednak ci, którym wiedzie sie lepiej musieliby uczynic pewien
                          wysiłek i zrezygnować dobrowolnie z części swojej wygody, w co nie wierzę, że
                          uczynią.

                          Twój pomysł jest niehumanitarny i jako taki zasługuje na potępienie.

                          Załóżmy bowiem teoretycznie - Tobie żal dzieci z wielodzietnych rodzin i
                          proponujesz sterylizację ich matek, mnie nie podobają się - dajmy na to -
                          ludzie garbaci i chromi (sorry za porównanie) i proponuję to samo ich matkom
                          uczynić. Gdzie jest miara?

                          • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 14:33
                            Oskarżono mnie tu o faszyzm.

                            Wiesz, prowadze drugi wątek o tej nieszczęsnej sterylizacji z heureka7, tam
                            napisałam co myślę o osobach niepełnosprawnych, chorych. Jest mi ciężko
                            rozwijać z dwoma osobami inne wątki dlatego wspomnę, pracuję z osobami
                            niepełnosprawnymi, nie przeszkadza mi to że wyglądają albo zachowują się
                            troszkę inaczej niż ja, są równie fajni i dowcipni jak ludzie pełnosprawni.
                            Co do edukacji i antykoncepcji,
                            - zauważ na jakim ona jest poziomie,
                            - jak drogie są środki antykoncepcyjne,
                            - ile kobiet nie chodzi do ginekologa?

                            Powiedz dlaczego ktoś kto pracuje ma swoją rodzinę i stara się ją utrzymać ma
                            czuć się odpowiedzialny za osoby dorosłe nieodpowiedźalne za swoje rodziny.
                            Nie napiszę patologiczne bo znam rodzinę 2+5, w której z pełną świadomością
                            rodzili dzieci i co ważniejsze kochają je. Znam też rodzinę 2+4 która nie
                            powinna mieć prawa do posiadania dzieci a mimo wszysko rodzi je nadal. Dlaczego
                            robią krzywdę tym dzieciom czy oni mają prawo?
                            Kto jest gorszy, ja ze swoimi poglądami które pewnie nigdy nie zostaną
                            wprowadzone w czyn czy oni niszcząc dzieciom życie.

                            Dlaczego ja dbając o moje dzieci mam jeszcze kogoś wspierać finansowo. Płacę
                            podatki, nie małe. Mimo tego boję się czasami czy moim dzieciom, nie zabraknie.
                            Założę się, że gdybym nie miała za co dać im jeść nikt mi nie pomoże.

                            Pytasz gdzie jest miara?
                            Miara jest tam gdzie widzimy ewidentną krzywdę dziecka celowo robioną przez
                            dorosłych a to jest właśnie brak odpowiedzialności.
                            Wykluczam matki które urodziły dzieci niepełnosprawne, podziwiam te kobiety i
                            chylę przed nimi czoła. Pozdrawiam.
              • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 12:14
                heureka7 napisała:

                > Twoje pomysly niebezpiecznie przekraczaja granice... Jak ci nie wstyd tak

                Wiesz co, to nie tylko moje pomysły. Jak widzę najlepiej zamknąć oczy i nie
                widzeć problemu.

                > pisac??????? Boze, co sie dzieje w tym kraju!

                Oczywiście załuży wszyscy lniane hałaty, zajmijmy się tylko, modlitwą,
                rodzeniem dzieci i za żadne skarby nie interesujmy się tym co dzieje się
                dziećmi które zostały poczęte przez ludzi w pijanym widzie.

                Taaaaaaaaaak, klapki na oczy to jest to.


                • heureka7 Re: faszysci na forum 19.07.05, 13:20
                  to moze - zgodnie z logika Twej propozycji - nalezy zawczasu "wyeliminowac zlo"
                  ze spoleczenstwa i od razu sterylizowac np. dzieci z domow dziecka, z rodzin
                  tzw. patologicznych i/lub ubogich, dzieciaki, ktore trafily do poprawczakow itd.
                  To nie bedzie problemu... A potem jeszcze sterylizowac te, z ktorymi sa
                  "problemy wychowawcze", chore - zwlaszcza psychicznie, z jakichs powodow
                  slabsze... Pozostana tylko te najlepsze, najbardziej godne i najlepiej
                  dostosowane do zycia w naszym wspanialym kraju :/
                  • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 13:51
                    Hola, hola zapędziłaś się.

                    Ja nie twierdzę, że dzieci z domu dziecka nie przystosują się do życia w
                    społeczeństwie.
                    Skupiam się na grupce osób które w świadomy i rażący sposób łamią prawa dziecka
                    i nie biorą za nie odpowiedzialnowści.

                    Pracuję z osobami niepełnosprawnymi i wiesz co wydaje mi się że mają zdrowsze
                    podejście do życia niż osoby w pełni sprawne. Znam matki niepełnosprawne które
                    rodzą dzieci, są szczęśliwe, rozmawiam z nimi o zmienianiu pieluch.
                    Znam osoby z różnymi zaburzeniami i grarantuję Ci , że nie przeszkadza mi to.

                    Dlatego oskarżenie o faszyzm jest chyba przesadzony. :(
                    • heureka7 Re: faszysci na forum 19.07.05, 14:51
                      Gdy panstwo zacznie decydowac o tak fundamantalnych sprawach, jak posiadanie
                      dzieci - to niemal jestesmy w Chinach! :/ Viva totalitaryzm!

                      Czy Ty - jako czlowiek, ktory z racji swego zawodu powinien wykazywac sie wysoka
                      wrazliwoscia na problemy dyskryminacji itd. - naprawde nie widzisz zagrozenia?
                      Byc moze lata pracy zrobily swoje i po prostu "znieczulilas sie"...

                      Oczywiscie, ze wiele rodzin wielodzietnych stanowi problem - ale rozwiazaniem
                      tego problemu nie jest odwrocenie sie do niego plecami albo proponowane przez
                      ciebie "zabiegi". Rozwiazaniem - zwlaszcza w przypadku starzejacego sie
                      spoleczenstwa, w ktorym coraz mniej osob decyduje sie na posiadanie dzieci -
                      jest odpowiednia pomoc (materialna, ale takze np. w postaci darmowych srodkow
                      antykoncepcyjnych - czyli spersonalizowana, przystosowana do potrzeb danej
                      rodziny), edukacja itd.
                      Po to wlasnie istnieje panstwo! Po to wlasnie plcimy podatki!
                      • oczko5 Re: faszysci na forum 19.07.05, 15:09
                        heureka7 napisała:

                        > Gdy panstwo zacznie decydowac o tak fundamantalnych sprawach, jak posiadanie
                        > dzieci - to niemal jestesmy w Chinach! :/ Viva totalitaryzm!

                        Całe szczęście,że państwo nie decyduje, masz rację.

                        > Czy Ty - jako czlowiek, ktory z racji swego zawodu powinien wykazywac sie
                        wysokawrazliwoscia na problemy dyskryminacji itd. - naprawde nie widzisz
                        zagrozenia?

                        Nic nie wiesz o mojej wrażliwości, więc nie oceniaj.
                        Zagrożenie widzę w postci nieprzystosowanych do życie ludzi którzy nie nauczą
                        się pracować bo tej pracy nie będą mieli i znów z mojej pensji będę płaciła na
                        ich renty.

                        > Byc moze lata pracy zrobily swoje i po prostu "znieczulilas sie"...

                        Obawiama się, że nie jeste w tym temacie obiektywna.

                        > Oczywiscie, ze wiele rodzin wielodzietnych stanowi problem - ale rozwiazaniem
                        > tego problemu nie jest odwrocenie sie do niego plecami albo proponowane przez
                        > ciebie "zabiegi". Rozwiazaniem - zwlaszcza w przypadku starzejacego sie
                        > spoleczenstwa, w ktorym coraz mniej osob decyduje sie na posiadanie dzieci -
                        > jest odpowiednia pomoc (materialna, ale takze np. w postaci darmowych srodkow
                        > antykoncepcyjnych - czyli spersonalizowana, przystosowana do potrzeb danej
                        > rodziny), edukacja itd.

                        Jeśli chodzi o edukację to chyba widzisz jak ona wygląda? Zresztą trudno
                        wymagać zabezpieczania się od kobiety, mężczyzny którzy kolejne dzieci płodzą
                        podczas libacji, albo żyją po katolicku.

                        > Po to wlasnie istnieje panstwo!

                        Też tak kiedyś myślałam, aż w końcu założyłam rodzinę. :]
                        Wiesz państwo istnieje dla siebie tzn. dla tych którzy robią w nim swoje
                        interesy.

                        > Po to wlasnie plcimy podatki!

                        Ja też płacę i co z tego. Czy państwo przejmuje się tym, że mam na głowie
                        kredyt 30 letni .:]
                        A swoją drogą urodziłaś się przed czy po roku 80?
                        • po_godzinach dla uproszczenia 19.07.05, 15:26
                          dołączę się do tego wątku.

                          O faszyzm posądzono Cię, ponieważ to własnie faszyści unicestwiali "słabsze
                          elementy społeczne" dla "dobra państwa".

                          Polska jest krajem o korzeniach chłopskich. Przed wojną chłopi stanowili
                          ogromna wiekszość narodu, a wieś była ciemna i biedna - i rozmnażała sie na
                          potęgę. Po wojnie miasta zaludniły się ludźmi, którzy przywędrowali tu ze
                          swoich wiosek ze swoją tradycją. Państwo (PRL) stworzyło sztuczną rzeczywistość
                          dając tym ludziom złudne poczucie bezpieczeństwa opiekując się nimi,
                          jednocześnie niewiele od nich wymagając.
                          Obecnie - ze tak powiem - wyszło szydło z worka - i widać dokładnie, że jról
                          jest nagi. Ilośc ludzi, którzy sobie nie radzą, jest zatrważająca.

                          Co moim zdaniem mozna zrobić? Ano edukować, edukować, edukować. Nie dopuścic do
                          władzy tych, którzy nie chcą w szkołach solidnej edukacji seksualnej, dostepu
                          do taniej antykoncepcji. Żądać od władz wsparcia finansowego dla rodzin
                          wielodzietnych, wsparcia dla edukacji dzieci z rodzin zagrożonych patologią,
                          aby miały szanse wyjść z owej patologii, samemu wspomagać organizacje
                          działające w środowiskach patologicznych.

                          Prawdę mówiąc, osobiście nie widze innej mozliwości.
                          • oczko5 Re: dla uproszczenia 19.07.05, 15:40
                            po_godzinach napisała:

                            > dołączę się do tego wątku.
                            >
                            > O faszyzm posądzono Cię, ponieważ to własnie faszyści unicestwiali "słabsze
                            > elementy społeczne" dla "dobra państwa".

                            > Jestem jak najdalsza do unicestwiania, chyba wyraziłam się jasno.


                            > Polska jest krajem o korzeniach chłopskich. Przed wojną chłopi stanowili
                            > ogromna wiekszość narodu, a wieś była ciemna i biedna - i rozmnażała sie na
                            > potęgę. Po wojnie miasta zaludniły się ludźmi, którzy przywędrowali tu ze
                            > swoich wiosek ze swoją tradycją. Państwo (PRL) stworzyło sztuczną
                            rzeczywistość dając tym ludziom złudne poczucie bezpieczeństwa opiekując się
                            nimi,
                            > jednocześnie niewiele od nich wymagając.
                            > Obecnie - ze tak powiem - wyszło szydło z worka - i widać dokładnie, że jról
                            > jest nagi. Ilośc ludzi, którzy sobie nie radzą, jest zatrważająca.

                            > I będzie jeszcze większa.

                            > Co moim zdaniem mozna zrobić? Ano edukować, edukować, edukować. Nie dopuścic
                            do
                            >
                            > władzy tych, którzy nie chcą w szkołach solidnej edukacji seksualnej, dostepu
                            > do taniej antykoncepcji. Żądać od władz wsparcia finansowego dla rodzin
                            > wielodzietnych, wsparcia dla edukacji dzieci z rodzin zagrożonych patologią,
                            > aby miały szanse wyjść z owej patologii, samemu wspomagać organizacje
                            > działające w środowiskach patologicznych.
                            >
                            > Prawdę mówiąc, osobiście nie widze innej mozliwości.

                            Ja nie widzę żadnej innej(?) możliwości. Od władz nie można wymagać nic
                            ponieważ władze mają to w nosie.
                            Zresztą sama wiesz na pewno jakie jest podejście władz do polityki pro
                            rodzinnej. Szkoda słów.
                            • po_godzinach Re: dla uproszczenia 19.07.05, 15:44
                              Sorry, ale taką mamy władzę, jaką sobie wybieramy.

                              A i w demonstracji nie widzę nic złego. Wręcz przeciwnie. Jeśli nie wywiązuje
                              się z obietnic, nalezy jej to dosadnie pokazać.
                              Oczywiście w ramach obowiązującego prawa.
                              • oczko5 Re: dla uproszczenia 19.07.05, 15:52
                                Chyba troszkę odbiegłyśmy od tematu.
                                Tak że stwierdzam, że póki ludzie nie posiądą rozumu i odpowiedzialnosci swoje
                                dzieci nie powinni mieć prawa do ich posiadania.
                                Jeśli ktoś kiedyś to zrozumie może polepszy się los tych biednych, którzy też
                                mają prawo żyć godziwie. Zresztą nie my będziemy oceniać nasze postępowanie.
                                Szanuję Twoje zdanie ale nie zgodzę się póki nie będzie efektów tego o czym
                                mówisz. Pozdrawiam.
                                • po_godzinach Re: dla uproszczenia 19.07.05, 15:56
                                  Przykro mi, ale prawo do posiadania dzieci jest jednym z podstawowych praw
                                  człowieka i nikt nie ma prawa go ograniczać.

                                  Idx więc wśród lud i edukuj, jesli tak Cie to boli.

                                  Efekty same sie nie robią, bo nic nikomu nie spada z nieba.
                                  • oczko5 Re: dla uproszczenia 20.07.05, 08:56
                                    po_godzinach napisała:

                                    > Przykro mi, ale prawo do posiadania dzieci jest jednym z podstawowych praw
                                    > człowieka i nikt nie ma prawa go ograniczać.

                                    Szkoda że widzisz tylko aspekt płodzenia i rodzenia. Szkoda, że nie widzisz co
                                    się dzieje z ludźmi których nie stać na własne utrzymanie. No ale lepiej widzę
                                    jest rodzić i puszczać samopas. Rozumiem Twój tok myślenia bo z tego co
                                    przeczytałam pochodzisz z wielodzietnej rodziny i będziesz bronić jej podstaw.
                                    Ale zdania nie zmienię bo widzę do okoła nieudolność i wiele nieszczęść.

                                    > Idx więc wśród lud i edukuj, jesli tak Cie to boli.

                                    A czemu Ty tego nie robisz? Mnie nie boli czyjaś bezmyślność.

                                    > Efekty same sie nie robią, bo nic nikomu nie spada z nieba.

                                    Ameryki nie odkryłaś.
                                    To idź i powiedz kobiecie na wsi takiej która urodziła już czwórkę dzieciaczków
                                    że może więcej tego nie robić bo są takie specjalne środki które jej pomogą.
                                    Ach......... szkoda mówić.
    • camel_3d ilosc dzieci to nie patologia 15.07.05, 08:20
      minister z Francji ma 8 dzieci i niekt nie nazywa tej rodziny patologoczna..
      rodzina moze miec 1 i tez byc patologiczna.
      Ale to wlasnie dzieki takim wielodzietnym rodzinom przyros naturalny w polsce
      nie jest az taki koszmarny. Bo te rodziny niepatologoczne maj 1 gora 2
      dzieci..lub wcale.
      • Gość: Js Re: ilosc dzieci to nie patologia IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 16:18
        >Naszego państwa nie stać na finansowanie wychowania dzieci.

        Zreszta calej Europy na to nie stac!!!! Dzieci to powinna byc tylko
        i wylacznie sprawa prywatna a nie spolecznosci. Po co spolecznosci
        dzieci? Zawsze je mozna sprowadzic z krajow arabskich. Co innego
        dawanie ulg podatkowych malzenstwom homoseksualnym. Na to nas musi byc
        stac!
      • Gość: Jo-jo Re: ilosc dzieci to nie patologia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.07.05, 11:58
        > minister z Francji ma 8 dzieci i niekt nie nazywa tej rodziny patologoczna..

        Minister z Francji jest dobrze sytuowanym człowiekiem i może wykarmic, wychować
        i ubrać swoje 8 dzieci.
        Polski lekarz, Konstanty (?) Radziwiłł, ma tych dzieci dziewięcioro i także
        stać go na to, żeby nie chodziły głodne i obdarte.
        Ale jak czytam prośby o wsparcie: "Jesteśmy 10-osobową rodziną. Utrzymujemy się
        z zasiłku mojego męża, który niedługo się skończy. Poza tym nie mamy żadnych
        dochodów...etc.", to nic, tylko tłuc ten głupi łeb tej baby i jej męża.
        Zakładam, że nie zbiednieli nagle w ciągu roku? To trzeba było pomyśleć i nie
        dymać tyle, albo dymać w gumce, to by teraz nie było napłodzonych 8 bachorow i
        żebractwa! Jakżeście nastukali, to się teraz sami martwcie.
      • Gość: brentakurdwium Re: ilosc dzieci to nie patologia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 18:40
        camel_3d napisał:

        > minister z Francji ma 8 dzieci i niekt nie nazywa tej rodziny patologoczna..
        > rodzina moze miec 1 i tez byc patologiczna.
        > Ale to wlasnie dzieki takim wielodzietnym rodzinom przyros naturalny w polsce
        > nie jest az taki koszmarny. Bo te rodziny niepatologoczne maj 1 gora 2
        > dzieci..lub wcale.
        >
        I tu jest wlasnie pies pogrzebany. Minister moze i ma 8 dzieci ale stac go na
        to.Rodzine wielodzielna moga sobie zafundowac tylko i wylacznie ludzie, których
        na to stac a nie kazdy komu sie to spodoba. Jesli ktos chce miec dzieci,
        powinien ich ilosc dopasowac do swoich mozliwosci. Nie znajduje zadnego powodu
        dla, którego mialbym dokladac do cudzych bachorów tylko dlatego, ze kotos
        naplodzil ich bez opamietania.Wole to kase przeznaczyc na to co uznam za
        slusznie a nie na czyjas glupote.
        • Gość: pionekz mafii Re: ilosc dzieci to nie patologia IP: 82.177.166.* 21.08.05, 18:55
          Cały wic polega na tym byś tych cudzych "bachorów" nie okradał. Nikt nie musi
          pomagać dzieciom, im wystarczy by ich tylko nie okradać. Dzieci mają ręce nogi
          i głowy i same na siebie zapracują pod jednym wszak warunkiem że nie zostaną
          okradzione.
          Jeśli chcesz poznać swój błąd rozumowania rozwiąż taki przykład.
          Załóż społeczeństwo ludzi równych (dokładnie jednakowo wydajnych w pracy)
          Społeczeństwo to o przyroście naturalnym zero (tylu się rodzi ilu umiera)
          Rodziny w tym społeczeństwie podobne do tego co mamy w Polsce-z jednym
          dzieckiem, bezdzietne, wielodzietne itp.
          Skoro to już wiesz, że wszyscy jednakowo pracują-dla ułatwienia załóż jeszcze
          że jednakowo długo żyją.
          Spróbuj teraz ustawić płacę by to równe społeczeństwo mogło żyć na równym
          poziomie.
          Jeśli takich prostych spraw nie potrafisz to co o bardziej skomplikowanych
          możesz wiedzieć?
    • ateistazwyboru Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 09:10
      Wychowanie dziecka kosztuje. Było o tym w innym wątku. Dziecku
      niestety NIE WYSTARCZĄ górnolotne myśli i modlitwa wieczorna,
      dziecko musi jeść. Skoro na jedno dziecko potrzeba koło tys. zł,
      to na kilkanaścioro dzieci trzeba odpowiednio więcej. Obowiązkiem
      rodziców jest zapewnić godny byt dzieciom. Przykro mi, ale tak
      jest. Naszego państwa nie stać na finansowanie wychowania dzieci.
      Dlatego też uważam, że tacy nieodpowiedzialni rodzice powinni być
      pozbawiani możliwości spłodzenia kolejnych dzieci. W końcu to te
      dzieci będą miały nieszczęśliwe życie. Bi nikt mi nie powiem, że
      takie dzieci, nawet w najbardziej katolickiej rodzinie, będą
      szczęśliwe.
      • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 18:31
        Dopoki istnieja patologiczne rodziny ktore z wyboru nie maja dzieci
        albo maja najwyzej dwojke dzieci, dopoty powinnismy wspomagac rodziny
        wielodzietne ktore sa blogoslawienstwem dla wymierajacych spolecznosci
        Europy. Pomimo ze w Europie dzieci rodzi sie za malo, nie mozna nikogo
        zmuszac do posiadania wiecej dzieci. Jednak jesli ktos wybral posiadanie
        wielu dzieci, wtedy jest w interesie podatnika dawac takim rodzinom
        materialne wsparcie i zachete. Tenze podatnik nie robi tego z altruizmu
        tylko z koniecznosci zeby bylo wystarczajaco wiele mlodych podatnikow
        ktorzy beda go utrzymywac na starosc.
        • ateistazwyboru Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 18:46
          Generalnie się zgadzam, ale powinna być jakaś granica. Nawet gdy pieniądze nie stanowią wiekszego problemu,to po prostu nie można tak samo dobrze wychować dwójki i piętnastki dzieci. Doba ma tylko 24 godziny i piętnastce dzieci poświęca się znaaacznie mniej czasu niż dwójce. A wszyscy wiemy jakie są efekty wychowawcze, gdy rodzice nie mają czasu dla dzieci.
          • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 19:34
            Osobiscie mam czworke. Chcialam miec wiecej ale jako pracujaca
            matka wiedzialam ze nie bede w stanie im poswiecic odpowiednio wiele
            uwagi. Jednak stawianiu ludziom granic? A kto by je niby mial stawiac
            gdybym chciala miec 20 dzieci? Szczegolnie w czasach gdy brakuje dzieci.
            Czy nie lepiej pomyslec jak pomoc tym rodzicom wychowac 20 dzieci na
            wartosciowych czlonkow spoleczenstwa? Np. zaplacic za przedszkole
            czy pomoc domowa? Dac matce pelna pensje? Rozumiem ze zadna rodzina
            pozostawiona samej sobie (moze poza bardzo bogatymi), nie jest w stanie
            odpowiednio wychowac 20 dzieci. Ale jest to bardzo latwe zadanie dla
            spolecznosci w ktorej srednia na rodzine jest ponizej 2 dzieci. I to
            spolecznosci ktora atakujac rodziny wielodzietne, z wielka zacietoscia
            walczy o bezdzietne "rodziny" homoseksualne i inne tego typu patologie.
        • czarna_jagodka Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 19:37
          Tenze podatnik nie robi tego z altruizmu
          > tylko z koniecznosci zeby bylo wystarczajaco wiele mlodych podatnikow
          > ktorzy beda go utrzymywac na starosc.

          Rodziny które mają dużo dzieci, a nie mają na ich utrzymanie i ciągle uważają że
          to państwo powinno im dawać zasiłki i zapomogi z całą pewnością nie wychowają
          dzieci na "młodych podatników". Dziecko wychowywane w domu gdzie istnieją tylko
          postawy roszczeniowe też będę uważały całe zycie że to inni mają na nich
          pracować. W efekcie: będziesz musiał pracować na siebie i na róznych młodych
          rencistów czy innych klientów opieki społecznej.
          • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 19:43
            Alez ja jestem jedna z 11 dzieci. Moja rodzina byla bardzo biedna i sama sie
            nami zajmowala. Jakis czas trojka z nas mieszkala u babci bo mama nie mogla
            sobie poradzic. I coz. Osmioro z nas jest po studiach. Chce tylko zeby role
            mojej babci pelnila opieka spoleczna ktora nie daje jalmuzny ale stwarza
            rodzicom warunki do w miare komfortowego wychowywania dziec. Moja mama ma
            38 wnukow czyli prawie cale moje rodzenstwo widzialo wartosc w posiadaniu
            powyzej dwojki dzieci.

            > Rodziny które mają dużo dzieci, a nie mają na ich utrzymanie i ciągle uważają ż
            > e
            > to państwo powinno im dawać zasiłki i zapomogi z całą pewnością nie wychowają
            > dzieci na "młodych podatników". Dziecko wychowywane w domu gdzie istnieją tylko
            > postawy roszczeniowe też będę uważały całe zycie że to inni mają na nich
            > pracować. W efekcie: będziesz musiał pracować na siebie i na róznych młodych
            > rencistów czy innych klientów opieki społecznej
            • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 19:50
              Troje, czy nawet czworo dzieci nie jest wielkim problemem w rzeczywistości i
              nie o tym tu mowa. Mówimy o ilości przekraczającej dziesięcioro. Na to nawet
              twoje rodzeństwo, ani Ty nie decydujecie się - z oczywistych powodów.

              Znałam (zawodowo) kilka rodzin z ilością dzieci powyżej 10 i, niestety, żadna z
              nich nie spełniła właściwie swojej roli i to nie z powodów finansowych, tylko
              ze zwykłaej nieudolności. Byli to po prostu ludzie skrajnie nieodpowiedzialni.
            • Gość: brentakurdwium Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 18:49
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Alez ja jestem jedna z 11 dzieci. Moja rodzina byla bardzo biedna i sama sie
              > nami zajmowala. Jakis czas trojka z nas mieszkala u babci bo mama nie mogla
              > sobie poradzic. I coz. Osmioro z nas jest po studiach. Chce tylko zeby role
              > mojej babci pelnila opieka spoleczna ktora nie daje jalmuzny ale stwarza
              > rodzicom warunki do w miare komfortowego wychowywania dziec. Moja mama ma
              > 38 wnukow czyli prawie cale moje rodzenstwo widzialo wartosc w posiadaniu
              > powyzej dwojki dzieci.
              Prosze o odpowiedz na jedno podstawowe pytanie: kto za te studia zaplacil? Bo
              ja za swoje zaplacilem sam i dlaczego na wielodzietnych wszyscy musza robic
              zrzutke?Nie mam zyczenia aby moje ciezko zarobione pieniadze szly wlasnie na
              to. Znajduje lepsze mozliwosci ich wykorzystania.
          • baobab181 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 21:46
            Dziecko wychowywane w domu gdzie istnieją tylko
            > postawy roszczeniowe też będę uważały całe zycie że to inni mają na nich
            > pracować. W efekcie: będziesz musiał pracować na siebie i na róznych młodych
            > rencistów czy innych klientów opieki społecznej.

            Obawy na wyrost. Znam całe środowiska młodych, bogatych, wykształconych ludzi,
            którzy dopiero mają postawy roszczeniowe! W pracy mają roszczenia do
            najlepszych stanowisk (jak ich tatusiowie), wysokich pensji (choćby nie było za
            co płacić, bo są leniwi i ograniczeni), całkowity brak szacunku do ludzi na
            mniej prestiżowych stanowiskach, a do tego aspołeczne postawy co krok. Ot, tacy
            fajni bananowi jupiszoni (a w domyśle pasożyty). Sięgając po nadużywane w
            pewnych kręgach określenie "postawa roszczeniowa", proszę się zastanowić nad
            prawidłowym znaczeniem tego określenia.
      • heureka7 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 19:43
        ateisto z wyboru! to ja juz wole katolikow! :/

        " Naszego państwa nie stać na finansowanie wychowania dzieci "

        biedny lojalisto, biedny intelektualny konsumencie... szkoda slow
        • heureka7 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 19:56
          a co najbardziej irytujace, ze wiekszosc nie ma pojecia, jak wyglada zycie i
          wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych, a wypowiada sie jak gdyby bylo
          inaczej...
          • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 20:20
            heureka7 napisała:

            > a co najbardziej irytujace, ze wiekszosc nie ma pojecia, jak wyglada zycie i
            > wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych, a wypowiada sie jak gdyby bylo
            > inacz
            • Gość: echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 20:29
              No widzisz ja wiem cos na ten temat. Byla bieda. Ale byly tez marzenia zeby sie
              z biedy wydostac (takich marzen nie maja moje dzieci). Bylo tez poczucie
              odpowiedzialnosci. Od czasu jak tylko pamietam mialam obowiazki wobec braci i
              siostr. Pilnowac, trzymac butelke z mlekiem, czekac az zasnie etc. Potem pomagac
              w lekcjach, odprowadzac i przyprowadzac do szkoly. Wszyscy musielismy trzymac
              porzadek i scielic lozka jak tylko zaczynalismy szkole (~7go roku zycia).
              Musielismy robic porzadki za mlodszych. Tymczasem moje dzieci przez cale zycie
              mialy problem z nawykiem scielenia lozek i robieniem porzadkow. Nie mowie juz
              o wydawaniu pieniedzy. Po prostu wychowaly sie w komforcie i nawet kiedy
              sztucznie ograniczalam im wydatki i tak wiedzialy ze jak przekrocza budzet
              to rodzicow bedzie stac na zaplacenie.


              > heureka7 napisała:
              >
              > > a co najbardziej irytujace, ze wiekszosc nie ma pojecia, jak wyglada zyci
              > e i
              > > wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych, a wypowiada sie jak gdyby b
              > ylo
              > > inacz
              • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 20:44
                Kwestia ścielenia łóżek, sprzątania po sobie itp to nie kwestia rodzin
                wielodzietnych, tylko wychowania dziecka, wybacz.
                Wystrczy troje dzieci, aby te warunki opieki nad rodzeństwem spełniać.
                A znane mi 3 rodziny wielodzietne - łóżek nie scieliły w ogóle.

                Mysle tez, że dzieci powinny miec inne marzenia, niż wydostanie się z biedy.
                • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 21:07
                  > Mysle tez, że dzieci powinny miec inne marzenia, niż wydostanie się z biedy.

                  Dla nas to byl impuls do zdobycia wyksztalcenia. Czesto obserwuje jedynakow
                  z profesorskich rodzin. Nie mam statystyk ale wydaje mi sie ze pomimo idealnych
                  warunkow conajmniej polowa nie zdobyla dobrego wyksztalcenia. Do tego potrzebna
                  jest samodyscyplina ktorej latwiej nauczyc w rodzinie wielodzietnej niz
                  gdzie indziej. Poza tym co zlego masz do powiedzenia o mojej 13-osobowej
                  roddzinie (11 plus 2). Bo ja mam tylko superlatywy.
                  • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 21:16
                    Gość portalu: Echo napisał(a):

                    > > Mysle tez, że dzieci powinny miec inne marzenia, niż wydostanie się z bie
                    > dy.
                    >
                    > Dla nas to byl impuls do zdobycia wyksztalcenia. Czesto obserwuje jedynakow
                    > z profesorskich rodzin. Nie mam statystyk ale wydaje mi sie ze pomimo
                    idealnych
                    > warunkow conajmniej polowa nie zdobyla dobrego wyksztalcenia. Do tego
                    potrzebna
                    > jest samodyscyplina ktorej latwiej nauczyc w rodzinie wielodzietnej niz
                    > gdzie indziej.

                    Jest to duże uproszczenie.
                    Wykształecenie zdobywaja (lub nie) dzieci z rodzin tak wielodzietnych, jak
                    innych. Mozna by to zbadac statystycznie - i mysle, że jednak rodziny
                    wielodzietne wypadłyby tu gorzej (z różnych względów).

                    Upieram się, że samodyscyplina w znacznej mierze wynika ze sposobu wychowania
                    dziecka przez rodziców. Duża liczba dzieci może pobudzac poczucie
                    odpowiedzialności u rodzeństwa, umiejętność wyrzeczeń, współpracy i temu
                    podobne zachowania społeczne.



                    Poza tym co zlego masz do powiedzenia o mojej 13-osobowej
                    > roddzinie (11 plus 2). Bo ja mam tylko superlatywy.

                    Nie mam do powiedzenia ani nic złego, ani dobrego na temat rodziny, której nie
                    znam)
                    Ufam, że gdybym ją znała, mogłbym wyrazić sie o niej w samych superlatywach.
                    • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 21:29
                      > Nie mam do powiedzenia ani nic złego, ani dobrego na temat rodziny, której nie
                      > znam)
                      > Ufam, że gdybym ją znała, mogłbym wyrazić sie o niej w samych superlatywach.

                      fair enough,

                      Pozdr.

                      Echo
                  • Gość: ANNA Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 21:38
                    Poza tym co zlego masz do powiedzenia o mojej 13-osobowej
                    > roddzinie (11 plus 2). Bo ja mam tylko superlatywy.

                    Ale się przyczepiłaś. Nikt tu nie pisze nic złego o Twojej rodzinie. Nikt też
                    nie napisał że WSZYSTKIE rodziny wielodzietne są patologiczne. Niestety dotyczy
                    to jednak większości takich rodzin. Kilka rodzin wielodzietnych jest OK, ale
                    zdecydowana większośc to darmozjady, które uważają że państwy (czyli inni)
                    powinno ich utrzymywać. Chodziłam z paroma osobami z takich rodzin do
                    podstawówki (jedna dziewczyna miała 5 rodzeństwa, a chłopak chyba 6) i żadne z
                    tych dzieci nie skończyło nawet szkoły średniej.
                    • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 21:43
                      Gość portalu: ANNA napisał(a):

                      > Poza tym co zlego masz do powiedzenia o mojej 13-osobowej
                      > > roddzinie (11 plus 2). Bo ja mam tylko superlatywy.
                      >
                      > Ale się przyczepiłaś. Nikt tu nie pisze nic złego o Twojej rodzinie. Nikt też
                      > nie napisał że WSZYSTKIE rodziny wielodzietne są patologiczne. Niestety
                      dotyczy
                      > to jednak większości takich rodzin. Kilka rodzin wielodzietnych jest OK, ale
                      > zdecydowana większośc to darmozjady, które uważają że państwy (czyli inni)
                      > powinno ich utrzymywać. Chodziłam z paroma osobami z takich rodzin do
                      > podstawówki (jedna dziewczyna miała 5 rodzeństwa, a chłopak chyba 6) i żadne z
                      > tych dzieci nie skończyło nawet szkoły średniej.

                      Ale dla nas wszystkich byłoby lepiej, żeby skończyli, prawda?
                      Też uważam, że dzieciom urodzonym z nierównym startem społeczeństwo jest
                      obowiązane pomóc zrównac się z innymi w momencie wejścia w dorosłość. czy z
                      tego skorzystaja, czy nie - to inna sprawa, ale trzeba dac szansę.
                      Bo lepiej miec wokół siebie ludzi mądrzejszych, niz głupszych.
                      >
                      • Gość: ANNA Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 21:49
                        > Ale dla nas wszystkich byłoby lepiej, żeby skończyli, prawda?

                        Oczywiście. Tylko że dziecko wychowywane w rodzinie, w której się wręcz gardzi
                        wykształceniem nigdy nie skończy jakiejś porządnej szkoły. Nie wmusisz w kogoś
                        wiedzy na siłę. Dawanie zasiłków takiej rodzinie powoduje że jest więcej gotówki
                        na wódkę, a nie na ksiązki czy np. naukę języków obcych.
                        • po_godzinach Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 21:52
                          Gość portalu: ANNA napisał(a):

                          > > Ale dla nas wszystkich byłoby lepiej, żeby skończyli, prawda?
                          >
                          > Oczywiście. Tylko że dziecko wychowywane w rodzinie, w której się wręcz gardzi
                          > wykształceniem nigdy nie skończy jakiejś porządnej szkoły. Nie wmusisz w kogoś
                          > wiedzy na siłę. Dawanie zasiłków takiej rodzinie powoduje że jest więcej
                          gotówk
                          > i
                          > na wódkę, a nie na ksiązki czy np. naukę języków obcych.

                          Sa rózne formy pomocy, niekoniecznie dawanie pieniędzy do ręki.
                          Nigdy nie wiesz z góry, które dziecko z szansy skorzysta, a które nie. Jasne,
                          ze na siłe sie nikogo nie nauczy, ale są różne zajęcia, niekoniecznie musi to
                          byc "nauka języków" i "kariera w biznesie". Wazne, żeby dac tym dzieciom
                          poczucie godności.
                  • Gość: brentakurdwium Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 18:56
                    Gość portalu: Echo napisał(a):

                    > > Mysle tez, że dzieci powinny miec inne marzenia, niż wydostanie się z bie
                    > dy.
                    >
                    > Dla nas to byl impuls do zdobycia wyksztalcenia. Czesto obserwuje jedynakow
                    > z profesorskich rodzin. Nie mam statystyk ale wydaje mi sie ze pomimo
                    idealnych
                    > warunkow conajmniej polowa nie zdobyla dobrego wyksztalcenia. Do tego
                    potrzebna
                    > jest samodyscyplina ktorej latwiej nauczyc w rodzinie wielodzietnej niz
                    > gdzie indziej. Poza tym co zlego masz do powiedzenia o mojej 13-osobowej
                    > roddzinie (11 plus 2). Bo ja mam tylko superlatywy.

                    Skoro jest jak mówisz to ta bieda tez byBa super. Po co sie z niej wyrywalas.
              • Gość: brentakurdwium Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 18:53
                Tymczasem moje dzieci przez cale zycie
                > mialy problem z nawykiem scielenia lozek i robieniem porzadkow. Nie mowie juz
                > o wydawaniu pieniedzy. Po prostu wychowaly sie w komforcie i nawet kiedy
                > sztucznie ograniczalam im wydatki i tak wiedzialy ze jak przekrocza budzet
                > to rodzicow bedzie stac na zaplacenie.

                To twój proble, |e nie nauczylas swojej progenitury porzadku.
    • bartosz_kania Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 15.07.05, 19:59
      Właśnie leci na TVN program o wielodzietnej rodzinie, która (prawdopodobnie) z biedy zabiła dwoje noworodków. Opieka społeczna pomagała tej rodzinie, ale pewnie nie dawali im prezerwatyw...
    • Gość: wiu Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.saska.krakow.pl 15.07.05, 20:29
      Ludzie! Bez przesady! Można mieć nastawienie prorodzinne i wieść wartościowe
      życie poświęcając się swojej wielodzietnej rodzinie, ale... wszystko ma swoje
      granice. I właśnie o te granice chodzi oponentom rodzin wielodzietnych. W
      momencie, kiedy się czuje, że większej ilości dzieci już się nie zapewni
      utrzymania, po prostu mówi się stop i się zabezpiecza. Osobną rzeczą
      jest "pomnażanie szczęścia gdy jest dzielone" i "wychowywanie Człowieka" a
      osobną beztroskie poczynanie kolejnych istnień w błogiej nadziei, że "Państwo
      pomoże". Państwo jest biedne, brakuje na wszystko. Z drugiej strony można
      być "produktywną" rodziną mając 1, 2, 3... albo żadnego dziecka (swojego). Nie
      przeginajmy. Rodziny wielodzietne jakoś sobie radzą (mam na myśli rodziców) i
      wiadomo, że funkcjonują inaczej niż rodziny mało-dzietne. Uderzmy się w pierś i
      powiedzmy szczerze, czy dobrze postępujemy, mając "wiecej i więcej" dzieci.
      Uderzmy się w pierś i powiedzmy, dlaczego nie chcemy mieć "już więcej" dzieci.
      Tylko kto się zdobędzie na szczerą odpowiedź...
      • Gość: Echo Szczera odpowiedz IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 20:37
        Wiekszosc rodzin wielodzietnych nie dostaje zadnej pomocy poza symboliczna.
        Sa takie gdzie matka ma 18scioro z roznych tatusiow albo z jednego tatusia
        pijaka ktory nie daje zonie spokoju. Oczywiscie to jest problem. Tylko jakie
        jest rozwiazanie? W Ameryce sprawe przejmuje tzw. social worker i sadownie
        przekazuje dzieci do adopcji. Co jednak z rodzinami moromonow ktore maja po
        12-15 dzieci i cala spolecznosc mormonska przynosi im ubrania, zabawki jedzenie.

        Przymusowa sterylizacja? Rownie dobrze mozesz wprowadzic przymusowa kastracje
        homoseksualistow bo to najlepsza gwarancja ze nie beda mieli inspiracji do
        ryzykownych wyskokow za ktore musi placic podatnik. Jesli nie mozesz zrobic
        drugiego to jak mozesz zrobic pierwsze?
        • Gość: Aplus. Re: Szczera odpowiedz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.05, 21:20
          Nikt w Ameryce nie odebralby molestowanej matce jej gromadki.Znam wiele
          przypadkow(Kanada) gdzie samotna matka z jednym dzieckiem dostaje domek
          szeregowy i wszelka dostepna pomoc, a im wiecej dzieci tym wieksza pomoc , po
          prostu sukces w kasie. Mam pytanie do Oczka co powinno sie z toba zrobic jesli
          stracisz prace? Po prostu urzedowo cie wysterylizowac?
          • Gość: ANNA Re: Szczera odpowiedz IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 21:40
            Mam pytanie do Oczka co powinno sie z toba zrobic jesli
            > stracisz prace? Po prostu urzedowo cie wysterylizowac?

            Wiesz.... chyba jest jednak róznica między kimś kto straci pracę i znajdzie się
            w trudnej sytuacji, a kimś kto nigdy tej pracy nie miał (i nie chciał mieć) ale
            za to ma talent do płodzenia kolejnych potomków.

            • Gość: Aplus CO ZA BEZWZGLEDNOSC.. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.05, 21:59
              Mysle ze ludzie sa tak bezwzgledni w stosunku do tych nielicznych dzis rodzin
              wielodzietnych bo nigdy nie dotknelo ich zadne nieszczescie a i z wyobraznia
              nienajlepiej. Dzisiaj masz dach nad glowa i chleb na stole, ale droga do
              bezdomnosci chociazby jest niedaleka dla niemal kazdego.Moze spotkac cie
              wypadek, czy choroba i pozostajesz bez srodkow do zycia. Co wowczas robisz?
              Idziesz mieszkac pod most?, szukasz rodziny ( a jesli jej nie masz?)? czy
              zglaszasz sie natychmiast do punktu gdzie dokonuje sie sterylizacji?? Poziom
              wrazliwosci spoleczenstwa mierzy sie stosunkiem do najslabszych....a rodziny
              wielodzietne wlasnie do nich naleza. Trzeba im pomoc a nie krytykowac.
              • Gość: ANNA Re: CO ZA BEZWZGLEDNOSC.. IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 22:57
                A to ja pisałam o sterylizacji???????????????? chyba Ci się coś pomieszało.

                A zdania nie zmienię: jest różnica między kimś kto nagle wpadł w biedę, chorobę
                czy inne nieszczęście, a kimś kto ma po prostu taki styl zycia (nigdy nie
                pracował i NIE MIAŁ zamiaru pracować). Jeśli tego nie widzisz to bardzo mi
                przykro, ale taka dyskusja nie ma sensu.
                • Gość: Aplus NIE PYSKUJ TU TAK MALA i nie dyskutuj wiec IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.07.05, 23:28
                  • Gość: ANNA Re: NIE PYSKUJ TU TAK MALA i nie dyskutuj wiec IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.05, 12:37
                    Ale jesteś chamski. Żałośc bierze jak się czyta Twoje wypociny.
    • Gość: bassPL Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.07.05, 21:37
      Ważne że psy prezydenta Mercedesem jeżdzą na spacer w obstawie borowików.
      Ileż to jest tych wielodzietnych rodzin ? Ile im potrzeba ?
      Ile kosztuje utrzymanie złodziejskiej władzy która jak widać dzieli i rządzi.
      Gdzie wasze człowieczeństwo i poczucie wspólnoty ?
      Geniusze rodzą się wszędzie nie tylko na salonach.
      Obrzydliwe komentarze, zwłaszcza w wykonaniu kobiet. Tych zimnych, po
      korporacyjnej tresurze, które nie mają z kim i kiedy mieć dzieci.
      Bo ich świat to ich firma.
      Dzicz z dyplomami psia krew ...
      • Gość: Aplus Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.05, 22:03
        Nie obrazaj wszystkich z dyplomami, bo ja mam dwa dyplomy Wyzszej Uczelni i tak
        nie mysle. Potepienie wcale nie musi wychodzic od ludzi wyksztalconych. To jest
        raczej zalezne od poziomu wrazliwosci czlowieka ,wyniesonego z domu rodzinnego.
      • baobab181 Ostre słowa, ale zasłużone 15.07.05, 22:11
        Apeluję o więcej wyobraźni, zwłaszcza do osób z dyplomami.
    • 0golone_jajka No dobrze, ale co zrobić? 15.07.05, 22:23
      z rodziną w której jest już np. pięcioro dzieci, a pracuje tylko ojciec (no bo matka ma dość pracy z dziećmi, więc zarobkowo udzielać się praktycznie nie może), który zarabia, dajmy na to, 2000 zł netto?
      Pomoc państwa - odpada, bo państwo biedne jak mysz. A nawet jak pomoc jest, to symboliczna.
      Antykoncepcja - odpada, bo rodzice (najczęściej) katoliki.
      Naturalne metody zapobiegania - chyba nie sądzicie, że prosta kobiecina ze wsi będzie sobie temperaturę mierzyć, robić wykresy i pilnować dni płodnych i niepłodnych?

      Ja byłbym za przekonaniem ich jednak do "mniejszego zła" czyli prezerwatywy albo pigułki czy innej spirali. Ja wiem, że "dziecko to dar" itd. itp. ale dar musi jeść, musi się ubrać, powinien mieć rowerek i komputer.... A tego niestety bozia już nie da. Co proponujecie?
    • Gość: bartek28 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.server.ntli.net 15.07.05, 22:28
      masz racje i kropka
      • Gość: Echo Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.07.05, 23:00
        Mysle, ze ci (postympowi) co sa przeciwko baaardzo juz nielicznym duzym rodzinom
        (bo to katoliki) przygotowuja dobry grunt kiedy niekatoliki beda produkowac
        15-dzietne rodziny i to nie jako wyjatek. Moze nawet wprowadza wielozenstwo
        i ogolnie pelnie szczescia. Czego serdecznie zycze.
        • Gość: ANNA Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 23:01
          Jasne..... wszyscy którzy mają dużo dzieci to katolicy, a cała reszta to
          bezbozni ateiści. BREZDISZ!!!!!!!
          • Gość: jaija Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.elblag.dialog.net.pl 15.07.05, 23:32
            Sorry, Echo, ale rzeczywiście, sobie dobry nick wybrałaś, bo nic, tylko
            powtarzasz, powtarzasz, powtarzasz to samo, cokolwiek kto by nie powiedział.
            Nikt nie mówi, że wszystkie wielodzietne rodziny są złe, że Twoja jest. To
            jasne (zwłaszcza dla psychologów), że pochodząć z wielodzietnej rodziny,
            bedziesz chwaliła porządki w niej panujące. Ale dyscyplina, której brak
            zarzucasz swoim dzieciom, a która miałas wpojoną w domu, gdzie każdy musiał coś
            robić, nie bierze się z wielodzietności, tylko z dobrego postępowania rodziców.
            Więc jeśli Twoje dzieci ociągają się ze słaniem łóżek, to tylko Wasza,
            rodziców, wina. Wiesz, przypomnij sobie, czy zawsze byłaś szczęśliwa, musząc
            karmić, przewijać, pilnować, podczas, gdy miałaś również swoje sprawy na
            głowie? Ja jestem za tym, żeby w rodzinie każdy miał czas dla każdego, ale
            także dla siebie. I żeby nie uderzać w żebry do przeciążonej opieki społecznej,
            która nie nadąża, żeby tym wszystkim wielodzietnym pomoc nieść. W końcu, ma się
            głowę na karku. Ja, jeżeli będę miała dziecko, -ci(?), postaram się ich nie
            rozpuścić, nie wyrobić postawy roszczeniowej, ale na pewno nie zgodzę się na
            żadną drużyne piłkarską, bo wiem, że to już jest problem.
          • Gość: Aplus SKAD TYLE W TOBIE AGRESJI MALA? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.07.05, 23:31
            • Gość: jaija Re: SKAD TYLE W TOBIE AGRESJI MALA? IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.07.05, 00:14
              Hym, Hym, jakiej agresji??? To krytyka jest agresją? Nikogo nie wyzwałam ani
              nie wyżyłam się na nikim. Agresją można nazwać napaść na interlokutora,
              jednakże ja intencji napastniczych nie przejawiłam. Może prawda Aplausa w oczy
              kole? Posłodzić?
              • Gość: Aplus Agresywna i niegrzeczna .Nie pozdrawiam IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.05, 00:17
        • 0golone_jajka Echo znalazła rozwiązanie: WIELOŻEŃSTWO 15.07.05, 23:41
          Moze nawet wprowadza wielozenstwo
          > i ogolnie pelnie szczescia. Czego serdecznie zycze.

          Masz rację!!! Gratuluję pomysłu. Że też ja na to nie wpadłem.
          Wielożeństwo byłoby jak najbardziej uzasadnione. Nie wiem czy jesteś matką, ale gwarantuję Ci, że już z dwojgiem małych dzieci jest kuuupa roboty. A gdyby tak mąż miał np. 3 żony, to one mogłyby się wzajemnie wyręczać. Poza tym jedna czy dwie mogłyby pracować zawodowo, co przyczyniłoby się znacznie i istotnie do poprawy warunków życia całej rodziny. A i pan mąż miałby urozmaicenie w łóżku :)) Ja widzę same plusy. No, poza jednym minusem. Nie wszystkie kobiety by na to poszły. Ale to kwestia odpowiedniego wychowania religijnego już od przedszkola :))
          • Gość: Echo Re: Echo znalazła rozwiązanie: WIELOŻEŃSTWO IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 17:45
            W czasach kiedy terrorrysci bolszewiccy zyli sobie w Szwajcarii, zanim
            pojechali budowac jedynie sluszny (ateistyczny) ustroj w ROsji, jedna z
            rewolucyjnych idei bylo posiadanie wspolnych kobiet (kazdemu wg. potrzeb, kazdy
            wg. mozliwosci). Dzieci tez mialy byc wychowywane w sposob naukowy we wspolnych
            zlobkach, przedszkolach z duza iloscia mamus i tatusiow.

            Lenin jednak zaczal rewidowac te postempacka idee jak zlapal syfilis. W islamie
            to jednak podobno dziala i podobno kobiety sa z tego bardzo zadowolone.
            • Gość: Jadwiga Re: Bez zabezpieczenia finansowego IP: *.lublin.mm.pl 16.07.05, 19:02
              Mieszkam na starym spółdzielczym osiedlu mieszkaniowym do czasu wyposażonym w
              żlobek, przedszkole, szkołę podstawową. Wszyscy się znali. Nie było problemu z
              ustaleniem nazwiska sąsiada, czy sasiadki. Matki wiekszosci dzieci pracowały.
              Przy małej dochodowosci na czlonka rodziny korzystały ze zlobka bezplatnie, a
              także w uzasadnionej sytuacji z przedszkola. Osiedle nie było zatłoczone
              samochodami w kazdym możliwym zakątku. Dziś nie znamy swoich sąsiadów, nie
              pamiętamy ich nazwisk ( bo ochrona dóbr osobistych)zlikwidowała wymazała
              nazwiska ze spisu lokatorów i z tabliczek przy dzwonkach domofonów. Nie ma
              żłobka, przedszkole płatne nie dla wszystkich dzieci dostępne, a wielokrotnie
              zdarzało się ze do moich drzwi dzwoniły dzieci, nawet chyba piecioletnie
              przyprowadzane pod klatkę schodową i podnoszone przez starsze rodzeństwo do
              głosnika domofony z prośbą o pomoc. Dzieci chodziły nawet wieczorem od drzwi do
              drzwi i prosiły o produkty spozywcze, a jeszcze lepiej o pieniądze na jedzenie,
              bo mama i tata sa bezrobotni. Mama i Tata wstydzili się żebrać,ale uczyli tego
              procederu dzieci od najmłodszych lat. Dzieci mieszkajace na tym samym osiedlu a
              także dzieci z dalszych okolic. To było przerazajace. Chciało by się takiego
              głodnego dzieciaka nakarmić, ale to nie zawsze było bezpieczne, bo to mógł być
              takze zwiad złodziejski, bo przecież niewinnemu dziecku trudno nie ufać.
              Taka demoralizujaca szkoła zycia prowadzona w rodzinach wielodzietnych napewno
              nie jest godna pochwały za zaradność.
            • squirrel9 CO ZA POMYSŁ ... 16.07.05, 19:26
              ... jestem za wielożeństwem ale w polskim wydaniu to kobieta powinna mieć kilku
              mężów i kilkanaścioro dzieci. Wtedy nie będzie problemu z utrzymanie tej
              gromadki i na pomoc domową wystarczy :)))
              • Gość: jaija Re: CO ZA POMYSŁ ... IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.07.05, 00:12
                dobre:))))))))))
            • Gość: terry Re: Echo znalazła rozwiązanie: WIELOŻEŃSTWO IP: *.aster.pl 17.07.05, 23:56
              Echo - lecz się! Ty znów o wszystko posądzasz ateizm? Poważnie ci radzę, idź do
              psychiatry.
    • Gość: samotnamatka1 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.gda.pl / *.gda.pl 17.07.05, 11:41
      Ogólnie zgadzam się ze stwierdzeniem że płodzenie kilkunastorga dzieci w
      naszych czasach przez bezrobotnych rodziców to tragedia dla tych dzieci.Kobiety
      obudźcie się!!!Sama mam dwójkę i dużo wysiłku i pracy kosztuje mnie ich
      utrzymanie i wychowanie. Nie oglądam się na nasze państwo, bo wiem że to nic
      nie daje, pracuję po czternaście godzin dziennie, ale na tym cierpią i moje
      dzieci i ja. Siły człowieka po pewnym czasie się wyczerpują i państwo powinno
      takim ludziom pomagać, a nie rzucać kłody pod nogi. Gdybym wiedziała że taka
      będzie nasza przyszłość, to pewnie nie zdecydowałabym się na sprowadzenie nawet
      tej dwójki na ten nasz świat!!!
      • heureka7 przerazajace stereotypy 19.07.05, 13:33
        mam wrazenie, ze Tobie (tu ze zlosci mam ochote "rzucic miechem", ale sie
        powstrzymam przez szacunek do ciebie jako czlowieka) wszystkie rodziny
        wielodzietne jawia sie niczym dziwne zbiorowiska pol-zwierzat, ktore nie robia
        nic procz alkoholizowania sie i niekontrolowanej kopulacji...

        ani krzty refleksji, tylko chorobliwy lek "okropnego mieszczucha" o pelnym
        brzuchu... taka reifikacja LUDZI to pierwszy krok w strone obozow
        koncentracyjnych!!!
    • maldives DO ZWOLENNIKÓW RODZIN WIELODZIETNYCH....... 17.07.05, 12:40
      O co Wam chodzi?
      Jesli jesteście za tym, żeby ludzie bez pracy i bez chęci do pracy sprowadzali
      na świat dzieci w licznie kilkunastu, a potem wyciągali łape po pieniądze na ich
      utrzymanie (a często gęsto na alkohol) to przecież każdy z Was ma prawo oddawać
      takim ludziom swoją wypłatę.
      Niech każdy kto broni takich rodzin znajdzie sobie jedną "rodzinkę" i co miesiąc
      zasila ją swoją gotówką.

      Ja nie zamierzam marnować w ten sposób pieniędzy. Od moich pieniędzy i moich
      poidatków wara !!!!!
      • Gość: bassPL Re: DO ZWOLENNIKÓW RODZIN WIELODZIETNYCH....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 20:39
        Przyjrzyj się ile kosztuje władza i 30 tysiecy samochodów służbowych którymi
        dupę wozi za twoje pieniądze.
        ile takich rodzin w kraju jest ? setka ?
        To pieniądze bez znaczenia.
        Proponuję zobaczyć koszty miesięczne kancelarii prezydenta.
        • Gość: jaija Re: DO ZWOLENNIKÓW RODZIN WIELODZIETNYCH....... IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.07.05, 23:46
          Setka???? Chyba żartujesz. W mojej miejscowości przynajmniej kilka. To nie jest
          kasa bez znaczenia. Co nie umniejsza faktu, że nasze władze pożerają stanowczo
          za dużo kasy, którą można lepiej spożytkować. Np. na ochronę zabytków.
          • Gość: Aplus NIE DAJCIE TAK SOBA MANIPULOWAC.. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.07.05, 00:50
            E, tam co to za pomoc? Wiecej tutaj gadania niz realnej pomocy dla tych ludzi.
            Wladza ktora nie tylko pozera wasze podatki bezczelnie odwraca uwage od siebie
            i wystawia na celownik Bogu ducha winnych biednych ludzi. Nie dajcie im sie
            manipulowac. A p. Drzazga niech wezmie sie lepiej za tylek p. Kwasniewskiej, a
            nie biedakow.
        • Gość: ona Czepiacie sie skrajnosci - po obu stronach... IP: *.ser.netvision.net.il 24.08.05, 14:58
          Ja jestem tez z rodziny wielodzietnej (no, raczej, takiej wiekszej nisz
          przecietna - jest nas 5-cioro). Mieszkamy w jednym z najwiekszych miast Polski.
          Kazde z nas uczy sie dobrze, starsze z nas ukonczyly liceum, studiuja, mlodsze
          uczeszczaja do dobrych szkol. Wszyscy ucza sie jezykow obcych, poniewaz w
          dzisiejszych czasach jest to okno na przyszlosc.
          Mama zawsze byla z nami - dla nas przerwala kariere zawodowa. I chwala jej za
          to... Tato pracowal w panstwowym sektorze - z przecietnymi zarobkami.

          Zawsze wiekszosc wolnego czasu spedzalismy w lonie natury - najczesciej na wsi
          u dziadkow, znajomych, pomagajac przy czym sie dalo. Stad mamy teraz przewage
          nad "miejskimi" rowiesnikami - jestesmy bardziej zaradni, obrotni, mamy wiecej
          doswiadczenia w roznych dziedzinach i nie bedziemy mieli problemow z praca -
          nawet dorywcza...

          Opieka nad mlodszym rodzenstwem - nic zlego... Nie zabiera dziecinstwa... To
          przyjemnosc i takze zdobywanie doswiadczenia. Teraz bez problemu znajde prace
          opiekunki czy au-pair, a w przyszlosci nie bede sie bala dotknac mojego
          pierworodnego dziecka, bo bede wiedziala jak sie zachowac i co robic...

          Wszystko zalezy od rodzicow. Na wsi wielodzietne (nawet 16 osobowe) rodziny
          moga zyc w zgodzi i harmoni, uczyc sie w dobrych szkolach, skonczyc studia,
          jesli tylko tego chca i jesli rodzicom nie sa obojetne...
          • Gość: polubu Re: Czepiacie sie skrajnosci - po obu stronach... IP: 82.177.166.* 24.08.05, 15:42
            Można jednak jeszcze wprowadzić opłaty od posiadanych dzieci i podnosić je do
            woli (zależnie ile potrzeba dla górników i innych ciężko pracujących.
    • p.s.j Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 18.07.05, 12:19
      Tzn. jest zaleta jak głód przyjdzie, albo wojna będzie - najmniej
      zdrowe/grzeczne/dobre z dzieci można wówczas zjeść i jakoś najgorsze przetrwać.
    • Gość: echtom Mieszkałam przez 9 lat na wsi, więc znam problem z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 01:02
    • Gość: echtom Mieszkałam przez 9 lat na wsi, więc znam problem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 01:31
      z bliskiej obserwacji. Wśród rodzin wielodzietnych było kilka z 5-6 dzieci -
      dobrze funkcjonujących i niezależnych materialnie. Prawdziwym problemem były
      pozostałe, mające przeważnie 7-8 dzieci - niedożywionych, zaniedbanych i
      upośledzonych umysłowo. Niech mi tylko nikt nie pisze, że w normalnych
      rodzinach też zdarzają się upośledzenia, bo nie lubię demagogii. Te dysfunkcje
      wynikały ze skrajnego zaniedbania na wczesnych etapach rozwoju dziecka. Rodziny
      te były oczywiście zawodowymi klientami pomocy społecznej i z pewnością nie
      wychowają nowych podatników, tylko kolejnych zawodowych klientów GOPS-u czy
      MOPS-u (w mieście takie rodziny też są, tylko nie każdy o nich wie, bo ludzie
      mniej się znają)- po szkole specjalnej mają niewielkie szanse na pracę,a
      istnieje duże prawdopodobieństwo, że większość z nich też spłodzi gromadkę
      dzieci. Taka wielodzietność nie jest wyrazem pragnienia posiadania dzieci,
      tylko kompletnej życiowej nieodpowiedzialności lub bezradności. Największą rolę
      w edukacji tych środowisk mógłby odegrać Kościół, bo księdza może jeszcze by
      posłuchali, no ale przy obowiązującej nauce społecznej tegoż Kościoła nie ma na
      to szans. I tak stajemy wobec dramatu demograficznego - dobrze sytuowani,
      wykształceni ludzie płodzą dzieci w granicach błędu statystycznego, a lukę
      wypełniają częściowo środowiska, które z wychowywaniem dzieci nie powinny mieć
      nic wspólnego. Już paru mądrych ludzi (m. in. Stanisław Lem) zauważyło, że
      trzeba mieć uprawnienia do wykonywania każdego, nawet niewymagającego wysokich
      kwalifikacji zawodu, a nikt nie sprawdza kompetencji ludzi podejmujących się
      najważniejszego i najtrudniejszego zadania, jakim jest wychowanie człowieka.
      • 0golone_jajka Re: Mieszkałam przez 9 lat na wsi, więc znam prob 19.08.05, 00:04
        Dzięki za rzeczową odpowiedź.
    • semka3 OBRAŻACIE MNIE!!! 19.08.05, 08:53
      Mam ośmioro rodzeństwa.
      Rodzice ciężko pracowali żeby nas utrzymać i wychować.
      Ojciec na etacie, mama na gospodarstwie.
      Dzieci pomagały przy pracach domowych i polowych jak wszyscy na wsi.
      W wieku kilkunastu lat potrafiłam gotować, piec, szyć, itd.
      Nigdy nie miałam markowych ciuchów ale do dziś z sentymentem wspominam
      rękawiczki szaliki, skarpety, z wełny i włóczki które mama lub sama wydziergałam.
      Oraz mleko z miodem i czosnkiem które mama przynosiła nam do łóżka w zimie przed
      snem i czułą jej dłoń gładzącą po głowie.
      I wingwamy z liści olszyn które robiliśmy wspólnie latem odgrywając indian.
      WSZYSCY z mojego rodzeństwa byli najlepszymi, wyrózniajacymi się uczniami w
      swoich klasach.
      Obecnie czworo ma ukończone studia, i to nie po jednym kierunku. Reszta
      przynajmniej średnią szkołę i nie kształcili się dalej tylko z braku pieniędzy.
      Jeden z braci ma tytuł doktora i jest specjalistą naukowcem rozchwytywanym
      przez zagraniczne jednostki badawcze.
      Nikt z mojego rodzeństwa się nie stoczył, nikt nie popadł w narkomanię czy
      alkoholizm. Wszyscy sobie radzą, wszyscy są wyjątkowo inteligentni i często
      stawiani za przykład pracowitości, solidności, uczciwości, ułozenia, umijętności
      wczucia się w problemy innych.

      Tak, nie jeżdziliśmy na wczasy, nie piliśmy specjalnych soczków w dzieciństwie
      ani zupek ze słoiczka, nie mielismy super ciuchów bo dzieci zdzierały ubrania
      po starszym rodzeństwie. Brak finansów często nas ograniczał w otwieraniu się na
      swiat ale nigdy nie chodziliśmy głodni a spizarnia zawsze była zaopatrzona w
      wiktuały pól i lasów które sami przygotowywaliśmy na zapas. Mama musiała
      pożyczać pieniądze na nasze kształcenie, na przejazdy, na internaty, na składki
      w szkołach itd. Tym bardziej że jeszcze spłacali kredyt na budowę domu. Ale
      jedyny wyrażny slad niezamożnego dzieciństwa to...obecny fatalny stan uzębienia-
      leczonego u konowałow w państwowych przychodniach lepionych amalgamatowymi
      plombami gdyż na dobrych prywatnych dentystów nas nie było stac. Resztę-
      wczasy, wyjazdy, kursy językowe itd- nadrabiam teraz, juz za własne pieniądze.



      Proszę sobie więc nie wycierać gęby wielodzietnymi rodzinami a PATOLOGICZNYMI
      rodzinami. Bo to jest zdecydowana różnica.

      • 0golone_jajka współczuję wam 19.08.05, 08:59
        >Obecnie czworo ma ukończone studia, i to nie po jednym kierunku. Reszta
        >przynajmniej średnią szkołę i nie kształcili się dalej tylko z braku pieniędzy.

        O to mi właśnie chodzi. Wasi rodzice płodząc aż tyle dzieci uniemożliwili im zdobycie wyższego wykształcenia.

        Ale
        > jedyny wyrażny slad niezamożnego dzieciństwa to...obecny fatalny stan uzębienia
        > -
        > leczonego u konowałow w państwowych przychodniach lepionych amalgamatowymi
        > plombami gdyż na dobrych prywatnych dentystów nas nie było stac. Resztę-
        > wczasy, wyjazdy, kursy językowe itd- nadrabiam teraz, juz za własne pieniądze.

        Kolejny dowód.
        • semka3 a ja współczuję tobie 19.08.05, 09:08
          jeśli przez przypadek podwinie ci sie noga w życiu i zostaniesz bez pracy - co
          zrobisz ze swoim jedynakiem?zamordujesz?z litości nad tym ze nie wyślesz go juz
          na Majorkę na wakacje?


          sprawy finansowe to rzecz płynna-
          -ale cos takiego jak "poczucie człowieczeństwa" i rozwój intelektualny albo się
          ma albo nie. dlatego -tak jak w temacie.
          • 0golone_jajka Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 09:23
            Mam dwoje dzieci i nie zamierzam ich zabijać. Ale chyba przyznasz, że łątwiej mi będzie je utrzymać i zapewnić wykształcenie, nauczyć języków, pokazać Polskę i świat, zachęcić do różnych sportów, a więc rozwinąć psychofizycznie niż gdybym miał ósemkę.

            Człowieczeństwo jest ważne, ale czy chcesz to przyznać czy nie, pieniądz też jest bardzo istotny. Bez pieniądza NIE ZAPEWNISZ wszystkim dzieciom równego startu. Co zresztą sama przyznajesz, pisząc, że tylko połowa z was otrzymała wyższe wykształcenie - dla reszty nie starczyło kasy. Tak więc dla połowy wiele drzwi pozostanie zamkniętych.
            • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 09:49
              zastanów się co mówisz.
              czy jedynym dobrem sa finanse, przyjemnośc zycia w dobrobycie i obowiązkowe
              uprawianie sportów i wyzsze wykształcenie ?
              czy ludzie tylko w tym mają upatrywać szczęscia?
              czy zwykły robotnik nigdy nie doswiadczy szczęscia i jest typem ograniczonym i
              uposledzonym w rozwoju dlatego że ma niewiele kasy i nie zrobił studiów?
              skad te częste ostatnie trendy do uciekania od cywilizacji sukcesu?
              jak to się dzieje że w Koziej Wólce mieszkaja syci, spokojni i zadowoleni ludzie
              z Koziej Wólki którzy nigdy nie byli w Paryzu i wcale nie czują się przez to
              gorsi od innych?
              jak ty sobie radzisz żyjąc w Polsce -kiedy w Stanach twoje dzieci by miały
              lepsze mozliwosci rozwoju??? co ty tu jeszcze robisz?:))). jak wytrzymujesz z
              tym ,że ten kto stoi w finansowej hierarchi oczko wyżej od ciebie lituje się że
              twoje dzieci mają tak mało? :))) jak wytrzymujesz to parcie widząc że ciągle są
              rOwniejsi od twoich dzieci, że są ci którzy mają lepiej i więcej? Czy twoja
              granica "dobrobytu" nie będzie za niska dla twoich dzieci? czy nie upomna się o
              więcej i więcej bo przecież "rozwój"? o studia w stanach? o coroczne wczasy w
              egzotycznych krajach i mnóstwo innych rzeczy ktore INNI przeciez MAJĄ? :))jak
              możesz z tym zyć?

              kończę ta czczą dyskusję.
              nie stan finansów determinuje ograniczoność w poglądach.




              • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:09
                semko, nie chodzi o to, czy ktos jest lepszy, czy gorszy, tylko o zdrowy
                rozsądek
                Czy Ty chciałbyś być rodzcem, który dzisiaj (podkreslam - dzisiaj) nie może
                swoim dzieciom kupić potrzebnych książek (w tym podręczników), komputera
                (wiesz, jak jest to dzis potrzebne), zapewnić dentysty, czy innego lekarza, i
                tak dalej ?

                W byciu robotnikiem, oczywiście, nie ma nic złego, ale czy robotnik nie może
                mieć zdrowego uzębienia i domowej bibioteki oraz wakacji? A na to trzeba
                zarobić. Zarobki zaś ludzi niewykształconych nie są wysokie (o ile w ogóle maja
                oni pracę). Czy chciałbyś, aby Twoje dzieci nie miały pracy, bo nie stać Cię
                było na to, aby je wykształcić?
                Oczywiście, że pieniądze szczęścia nie dają, dają jednak szanse i - często -
                zdrowie. Chciałbyś, aby Twoje dzieci były tego pozbawione - miłość rodziców nie
                zapewni im bowiem ani pracy, ani zdrowych zębów, ani, nie daj Bóg, zdrowia.
                Nie popadajmy w ekstrema.
                • Gość: Antychryst Re: a ja współczuję tobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:18
                  Dobrze to ująłeś po_godzinach, może teraz semka zrozumie
                  • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:23
                    Ostatnio czytałam, że jednej trzeciej polskich rodzin nie stać na zakup
                    podręczników dla dzieci.

                    Nikt mi nie powie, że to jest dobre.
                    • Gość: Antychryst Re: a ja współczuję tobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:31
                      > Ostatnio czytałam, że jednej trzeciej polskich rodzin nie stać na zakup
                      > podręczników dla dzieci.
                      >
                      > Nikt mi nie powie, że to jest dobre.

                      No ale mają za to duuuużo człowieczeństwa (cokolwiek to znaczy) :/
                      • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:33
                        "No ale mają za to duuuużo człowieczeństwa (cokolwiek to znaczy) :/"

                        To nie ma nic do rzeczy. Kasa nie zapewnia człowieczeństwa, cokolwiek to
                        znaczy. Nie mieszajmy różnych rzeczy).
                    • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 10:46
                      Gość portalu: po_godzinach napisał(a):

                      > Ostatnio czytałam, że jednej trzeciej polskich rodzin nie stać na zakup
                      > podręczników dla dzieci.
                      >
                      > Nikt mi nie powie, że to jest dobre.


                      I co? Czy wszyscy oni są wielodzietni?
                      • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:52
                        Nie wiem. Niemniej współczuję tym dzieciom i ich rodzicom. Jest to jednak dowód
                        na to, że pieniądze są ważne.
                • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 10:45
                  Nie kazdy rwie się do nauki i studiowania mimo że rodzice mają kasę. Nie każdy
                  po studiach ma dobrze płatna pracę i brak problemów finansowych. Czasem
                  szybciej dostanie pracę chłopak po zawodówce niż absolwent studiów z aspiracjami
                  i teoriami.
                  Dzieci sąsiadki maja popsute zęby mimo że jest ich tylko dwójka a oboje rodzice
                  mają nienajgorsza pracę, dlaczego?
                  Kazdy daje dzieciom życie na swoją miarę i swoje wyobrazenie życia. Jak dorosna
                  to same to weryfikują. I nie ma ani nigdy nie było równości. Muszą byc
                  dyrektorzy i sprzątaczki nie tylko dyrektorzy. Konieczne jesty "minimum
                  socjalne" ale co powyżej tego to już wolna wola.

                  Co zapewnia nam państwo jeśli chodzi o leczenie? Jak chcesz być zdrowy to omijaj
                  państwową służbę zdrowia mimo że wszystko jest "za darmo". Ale ile musisz mnieć
                  by cię było stać na zabezpieczenie jakichś operacji "na wszelki wypadek"? Czy
                  kogos na to "stać"?
                  Dlaczego uciekaja z domu dzieciaki często ustawionych rodziców? Teoretycznie
                  mają wszystko do szczęścia i prawidłowego rozwoju potrzebne.
                  Czekanie aż się będzie "ustawionym" z posiadaniem dzieci skutkuje tym że się ich
                  w końcu nie ma wcale. Nie jestem upośledzona ani skrzywdzona przez to że
                  pochodzę z wielodzietnej rodziny. I śmieszą mnie teorie autora tematu, że
                  POWINNAM się czuć gorsza i nieszczęśliwa bo z wielodzietnej rodziny pochodzę i
                  rodzice NA PEWNO mnie i moje rodzeństwo ograniczyli i skrzywdzili mając tyle
                  dzieci. Są rodzice którzy potrafią wychowac bez większych problemów ósemkę a są
                  tacy którzy z dwójką ledwo sobie radzą. A poza tym w większości dlatego chce
                  się mieć max jedno lub dwoje dzieci nie tyle z troski o nie, ale dlatego, że
                  SAMEMU chce się żyć wygodnie a dzieci to wysiłek i praca.Przy kalkulacji stanu
                  posiadania dzieci są równie dokładnie wkalkulowane.



                  • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:01
                    Odwracasz kota ogonem.
                    Mówimy o sytuacji, gdy nie kształcimy dziecka z powodu biedy, nie jego
                    niezdolności do nauki.

                    Muszą byc i dyrektorzy, i sprzątaczki, oczywiście i to jest dobre. Ale
                    sprzątaczka jest sprzataczką nie z powodu niezdolności do nauli, tylko dlatego,
                    iz rodziców nie było stac na podręczniki, naukę i komputer, to jest złe.

                    Powrócę jednak do mojego pytania - czy chciałabyś byc matką dzieci, której nie
                    stać na podręczniki i dentystę?

                    Nie jest dobre, jeśli bezrobotni bez dachu nad głową decydują się na dzieci, bo
                    jest to egoizm z ich strony. Argument "chcę mieć dziecko" jest daleko
                    niewystarczający, należy bowiem zdawać sobie sprawę z jego konsekwencji dla
                    drugiego człowieka.
                    • Gość: po_godzinach powinno być IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:03
                      "Ale
                      sprzątaczka jest sprzataczką "

                      powinno byc "Ale jeśli sprzątaczka jest sprzataczką (...)"
                    • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 11:23
                      Gość portalu: po_godzinach napisał(a):


                      > Ale jeśli
                      > sprzątaczka jest sprzataczką nie z powodu niezdolności do nauli, tylko
                      dlatego,> iz rodziców nie było stac na podręczniki, naukę i komputer, to jest złe.

                      Oczywiście,ze to jest złe.
                      Ale tak naprawdę dokładnie to jest rzadkie- bo ambitne dziecko które chce coś
                      więcej osiągnąc dorastając pojedzie sprzątać do Angli i wróci by się uczyć i być
                      dyrektorem. Najgorsza jest "chęć tkwienia w biedzie", uzaleznienia i patologie.



                      • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:29
                        A tak. Powiedz to 8-letnim dzieciom, które nie maja dziś książek do szkoły i
                        zeszytów, że jak dorosną, to pojadą do Anglii dorobic i będzie OK.

                        W tym temacie, który jest bardzo przyziemny, wolę poruszać się w realności, nie
                        poboznych życzeniach.
              • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 10:21
                1.Finanse nie są jedynym dobrem ale są ważne. Nie będę tego uzasadniać - to
                chyba jasne.
                2.Moim zdaniem normalne jest, że każdy człowiek dba o WŁASNĄ rodzinę i jej
                dobro.
                3.Ja i nie tylko ja - znam wiele osób myślących podobnie- robię wszystko, by
                moje dzieci miały choć odrobinę lepiej niż ja.
                4. Myślę w perspektywie nieco dłuższej niż pieluchy, soczki, ubranka czy
                rowerek. Myślę o kursach językowych,poznawaniu świata, sportach (narty czy
                tenis kosztują) dobrym wykształceniu na wszystkich poziomach, mieszkaniu,
                pomocy na start. Co więcej (a za to pewnie mi się dostanie) myślę o zapewnieniu
                moim dzieciom możliweie najlepszych warunków - z ekstrawagancjami włącznie.Co
                rzecz jasna nie wyklucza poświęcania uwagi, wychowywania, dyscypliny i MIŁOŚCI
                w dużych dawkach - to konieczne ale niewystarczające by wychować człowieka
                dającego sobie radę i mającego podstawy do zapewnienia moim przyszłym wnukom
                JESZCZE LEPSZEGO życia.
                5. W związku z tym mam tyle dzieci aby im to zapewnić i NIE ZAMIERZAM mieć
                więcej bo mnie na to NIE STAĆ.
                6. I NIE WIDZĘ POWODU by zabierać coś moim dzieciom aby dać cudzym. To są MOJE
                geny i z czysto darwinowskiego punktu widzenia chcę aby one przetrwały i
                rozwijały się możliwie najlepiej. A poza tym kocham je nad życie (dzieci
                oczywiście);).
                7. A jeśli chodzi o moją przyszłą emeryturę to właśnie dostałam wydruk z
                którego wynika, że w zeszłym miesiącu tylko na ubezpieczenie rentowe i
                emerytalne (nie licząc chorobowego, wypadkowego, zdrowotnego i czego tam
                jeszcze) wpłaciłam 1600 zł. Mam pracować jeszcze przynajmniej 30 lat. To daje
                kwotę ponad 500000 zł. Więc nie opowiadajcie mi, że ktoś będzie mi robił
                łaskę... A poza tym właśnie po to inwesuję w dzieci aby potem (gdyby nie daj
                Bóg było to ptrzebne one pomagały mi - taka prywatna polisa.
                Pozdrawiam.
                • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 10:54
                  andzia_19741 napisała:


                  > 6. I NIE WIDZĘ POWODU by zabierać coś moim dzieciom aby dać cudzym.


                  Tzn?
                  czy ktoś cię do tego namawia?
                  Tak na marginesie - będziemy finansować górników, kadrę rządzącą finansujemy
                  cały czas i jeszcze kilka "grup wpływów" które zadbały o to by z naszych składek
                  finansować ich interesy itd...i jakoś wszyscy się na to godzą. Dlatego
                  zastanawia mnie skąd myslenie u np autora tematu że zasiłki dla rodzin
                  wielodzietnych sa oburzające -a równocześne przejawianie troski o te biedne
                  niedozywione dzieci których nie stać na naukę.. Dzieci są przyszłością
                  narodu...byle nie było ich więcej niz dwójka na rodzinę?:)
                  • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 11:13
                    Nie zgadzam się również na finansowanie górników, hutników, stoczniowców, itd.
                    Po prostu nie podoba mi się wypaczanie opieki społecznej która jest niezbędna w
                    sytuacjach doraźnych i wyjątkowych a w tym państwie przekaształciła sie w
                    instytucję utrzymującą pokaźne rzesze zdrowych ludzi, który WIERZĄ, że mogą
                    bezkarnie płodzić bo im państwo (czyli m.in. ja) da. Często jeżdżę na Mazury,
                    do małej postpegeerowskiej wsi. Tam kolejne dziecko to kolejny stały dochód
                    (zasiłek dla samotnej matki, jakaś zapomoga itd.). Nikt nie myśli o dzieciach w
                    kontekście ich wychowania czy utrzymania, to ONE utrzymują (via opieka
                    społeczna) rodzinę. I to jest chore! Haracz jaki ściąga ze mnie i moich dzieci
                    państwo powinien być przeznaczany na wędkę a nie rybę! W końcu żyjący na koszt
                    państwa (czyli m. in. mój i moich dzieci)przejedają coraz więcej, a mnożąc się
                    i dalej rządając wsparcia rozkręcają spiralę roszczeń którą coraz trudniej
                    zaspokoić. Z całym przekonaniem łożyłabym więcej na edukację, czy leczenie,
                    aktywizację zawodową, ale nie na kolejne zasiłki, dotacje i dodatki dla
                    wielodzietnych. TO SĄ PIENIĄDZE ZABIERANE MOIM DZIECIOM i przejadane przez
                    cudze.
                    • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 11:26
                      andzia_19741 napisała:

                      >
                      >Haracz jaki ściąga ze mnie i moich dzieci
                      > państwo powinien być przeznaczany na wędkę a nie rybę! W końcu żyjący na koszt
                      > państwa (czyli m. in. mój i moich dzieci)przejedają coraz więcej, a mnożąc się
                      > i dalej rządając wsparcia rozkręcają spiralę roszczeń którą coraz trudniej
                      > zaspokoić.


                      Z tym się zgadzam. Ale czy to tylko wielodzietne rodziny popegeerowskie? Co z
                      elitą która nas skubie? Łatwiej dokopać tym którzy juz są biedni i z nędzy nie
                      umieją wyjsc niz tym którym "podskoczyć" się nie da?
                  • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:18
                    "...i jakoś wszyscy się na to godzą. "

                    Nie jest prawdą, że wszyscy się na to godzą.

                    Troska o dzieci to odpowiedzialność po pierwsze rodziców. Państwo, czyli
                    wszyscy obywatele mogą podjąc decyzję, że będą współfinansowć te rodziny,
                    których nie stac na utrzymanie dzieci (zasiłki rodzinne). Nie powinno to jednak
                    zwalniać rodziców od odpowiedzialności.
                    • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 11:29
                      Gość portalu: po_godzinach napisał(a):

                      > Nie powinno to jednak
                      > zwalniać rodziców od odpowiedzialności.

                      Oczywiście, że tak. Tak jak teoretycznie- nalezą się alimenty samotnej matce na
                      dziecko od jego ojca a nie ode mnie czy ciebie.
                      • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:33
                        To, co piszesz, potwierdza moja tezę. Dzieci trzeba mieć w sposób
                        odpowiedzialny i świadomy. Dotyczy to również tego, z kim kobieta je ma, jeśli
                        z jakims gó..arzem, który ucieka od alimentów, no to w pewien sposób sama
                        sobie jest winna. A Ty płacisz za jej nieodpowiedzialność.
                        • Gość: chyba Twoja rowies Echo .... napisala......................Echo IP: *.ias.bredband.telia.com 19.08.05, 11:47
                          "...Alez ja jestem jedna z 11 dzieci. Moja rodzina byla bardzo biedna
                          i sama sie
                          nami zajmowala. Jakis czas trojka z nas mieszkala u babci
                          bo mama nie mogla
                          sobie poradzic.
                          I coz. Osmioro z nas jest po studiach.
                          Chce tylko zeby role
                          mojej babci pelnila opieka spoleczna ktora nie daje jalmuzny
                          ale stwarza
                          rodzicom warunki do w miare komfortowego wychowywania dzieci..."




                          Czyzby Twoja mama rodzila te dzieci za czasow KOMUNY ???
                          Bo wtedy panstwo OPIEKOWALO sie dziecmi i mlodzieza.
                          Bylo dla nich mnostwo bezplatnych zajec pozalekcyjnych,
                          a studiowac bylo latwo bo byly bezplatne akademiki,
                          a takze stypendia fundowane przez zaklady pracy.

                          Poza tym jestem pewna, ze pochodzisz ze wsi
                          gdzie produkty do codziennego utrzymania mozna bylo uprawiac samemu.

                          A ubranie i inne kupowalo sie z tego, co ojciec odstawil do skupu,
                          ktore to produkty dotowalo panstwo !!!


                          A ile dzieci masz sama, Echo???
                          • Gość: po_godzinach To do mnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:53
                            jakas pomyłka
                            • pia.ed Wyglada na to , ze to do nicka echo 19.08.05, 12:27
                              Tak to rozumiem, jej nick jest w tytule, a takze jej wypowiedz.

                              A wiec odpowiedz NIE do pani po_godzinach ...
                        • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 11:55
                          Liczba wpadek i małżeństw zawieranych "bo dziecko w drodze" przeczy częstemu
                          wykorzystywaniu w praktyce tej tezy. Co nie świadczy o stopniu "udania" rodziny.

                          Dzieci nie są winne ,że mają takich a nie innych rodziców. A jesli nie chcemy
                          żeby powielały jakąs patologię to nalezy temu przeciwdziałac i uświadamiać i te
                          dzieci najlepiej jak najwcześniej(osiedlowe punkty kulturalne, szkoła podstawowa
                          itd) i rodziców(opieka społeczna i inne instytucje do tego powołane).
                          Sprzeciwiam się wrzucaniu wszystkich wielodzietnych do jednego wora bo to
                          naduzycie i bzdura.
                          A, że są ciągle na świecie obszary zapomniane przez boga i ludzi gdzie "kaganek
                          oświaty i świadomości" nie dotarł - i zamiast realnej pomocy robi się z tego
                          poletko pokazowe do grania na emocjach innych.
                          • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 12:03
                            A tu się zgadzam: "Dzieci nie są winne ,że mają takich a nie innych rodziców".
                            I zgadzam się też, że nie należy godzić się na istnienie obszarów biedy.

                            Mowa jest jednak o tym, że egoistyczne i nieodpowiedzialne jest podejście
                            rodziców do prokreacji takie, gdzie ma się dzieci nie mogąc ich utrzymać. Nie
                            jest etyczne rodzic dzieci, a potem żądać, aby inni brali za nie
                            odpowidzialność. Na to bowiem, czy jest się w ciąży, czy nie, zwykle ma się
                            wpływ.
                            Jasne, że edukacja i antykoncepcja. Pobozne życzenie).
                            • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:13

                              > Mowa jest jednak o tym, że egoistyczne i nieodpowiedzialne jest podejście
                              > rodziców do prokreacji takie, gdzie ma się dzieci nie mogąc ich utrzymać. Nie
                              > jest etyczne rodzic dzieci, a potem żądać, aby inni brali za nie
                              > odpowidzialność. Na to bowiem, czy jest się w ciąży, czy nie, zwykle ma się
                              > wpływ


                              Ale to jest jedynie STWIERDZENIE STANU FAKTYCZNEGO.
                              Zmienić to mozna jedynie przez uświadomianie U ŹRÓDŁA. Utrzymujemy rzeszę
                              darmozjadów w sejmie a wkurzamy sie jak mamy pomóc ludziom autentycznie biednym?
                              Osoby o których mówisz nie siedzą teraz przed kompem. W tym miejscu ich nie
                              uswiadomisz żeby zaczęły inaczej podchodzic do zycia...
                              • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 12:32
                                To, że cos jest stanem faktycznym nie znaczy, że jest normalne i dobre. O ile
                                jednak sejm jako taki musi być, o tyle nikt nie musi rodzić dzieci, jeśli go na
                                to nie stać.

                                "> Osoby o których mówisz nie siedzą teraz przed kompem. W tym miejscu ich nie
                                > uswiadomisz żeby zaczęły inaczej podchodzic do zycia..."

                                Ano, widzisz sama. Nie uświadczę, bo ich rodzice nie zadbali o to, aby zapewnic
                                im start w zyciu (wiem, że to jest przewrotne, co piszę).



                                • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:34
                                  A dlaczego nie zadbali? Dlatego że są wielodzietni??
                                  • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 12:36
                                    Z różnych pewnie powodów. Między innymi dlatego, że urodzili dzieci, na które
                                    ich nie było stac.
                                    • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:40
                                      Równie dobrze dlatego że dom im się spalił a był nieubezpieczony, że
                                      zlikwidowali jedyny w okolicy zakład pracy, że się nieszczęśliwie zakochali i
                                      zaczęli pić z rozpaczy az komornik ich zlicytował za długi... prawda?
                                      • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 12:44
                                        Nie upraszczaj, Napisałam "miedzy innymi dlatego". Wypadki chodzą po ludziach,
                                        wiadomo.
                                        Mowa jest o rodzinach wielodzietnych, których nie stac na zapewnienie dzieciom
                                        wykształcenia, które da nieźle płatna pracę, która z kolei pomoże teraz
                                        rozmawiac na tym forum.
                                        Nie manipuluj rozmową.

                                        Przykład z nieszczęśliwie zakochanym mnie ubawił)
                                        Czy chcesz wzbudzac moje poczucie winy za to, że ktos się nieszczęśliwie
                                        zakochał i przez to poszedł z torbami?))
                                      • po_godzinach Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:58
                                        Poza tym sama napisałaś:
                                        "WSZYSCY z mojego rodzeństwa byli najlepszymi, wyrózniajacymi się uczniami w
                                        swoich klasach.
                                        Obecnie czworo ma ukończone studia, i to nie po jednym kierunku. Reszta
                                        przynajmniej średnią szkołę i nie kształcili się dalej tylko z braku pieniędzy."

                                        Jeśli wsztscy byłiscie bardzo zdolni, wszyscy powinniście mieć równe szanse w
                                        zdobyciu wykształcenia. Brak pieniędzy uniemozliwił połowie z Was skończyć
                                        szkoły, nie wypadki losowe. Pieniędzy więc Waszym rodzicom starczyło tylko dla
                                        części dzieci.
                                        Nie dezawuuję wartości Waszej rodziny, mówie wyłącznie o pieniądzach, bo o tym
                                        jest mowa w tym wątku.
                                        • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:23
                                          Nie ma czegoś takiego jak "równe szanse" w świecie ani społeczna rwnośc...to już
                                          było w poprzednim ustroju teraz trzeba leczyć skutki.
                                          Rozumiem, że super jest móc podać dziecku wszystko na tacy, ale nie kazdy to
                                          może nawet mając 2dzieci.

                                          Tak naprawdę częśc rodzeństwa owszem, nie poszła na studia, ale to był ich wybór
                                          częsciowo zdeterminowany brakiem funduszy. Gdyby byli uparci w dązeniu do tego
                                          to by mieli wyzsze wykształcenie. Ale jakoś wcale im to nie przeszkadza teraz bo
                                          mają sie dobrze. Ale żadnym problemem w przypadku brata nie było najpierw zdobyć
                                          zawód i prace a potem skończyć studia na własną rękę.
                                          Brak pieniędzy zapewne też Tobie nieraz ogranicza pole działania bo wszystko by
                                          mozna "lepiej" "dalej" i "więcej". Ale nie wszyscy to mają.
                                          Jesli tak mamy patrzec na pieniądze=prawo do posiadania dzieci -to może
                                          wprowadzić kupowanie dziecka w sklepie? jako towar luksusowy dla tych których
                                          stać...
                                          • po_godzinach Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:31
                                            Semko, czy Ty naprawdę mnie nie rozumiesz?
                                            Odnoszę sie tylko do tego, co piszesz, nie znam Twojej rodziny.
                                            Napisałas, co napisałaś.
                                            Kto mówi o podawaniu na tacy? Mówimy tylko o tym, że powinno sie miec tyle
                                            dzieci, na ile kogoś stac, aby dziecku zapewnić jedzenie, mieszkanie, odzież,
                                            naukę, zdrowie i rozwijanie zainteresowań. To nie jest luksus, tylko podstawa.
                                            Nie mówię przecież o domu ze złotymi klamkami, tylko o tym, że nie jest dobrze
                                            mieć dzieci, jesli nie możemy im kupić podręczników, czy dentysty, bowiem
                                            robimy tym dzieciom krzywdę.

                                            A co do równych szans uważam, że dzieci jednych rodziców powinny mieć je równe.
                                            • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:41
                                              Była kiedyś historia normalnej rodziny, przeciętnej, ustabilizowanej, bez żadnej
                                              patologi, oboje rodzice pracujący, z 4 dorastających dzieci- 14do 24lata. Matka
                                              niespodziewanie zaszła w ciązę. Stwierdziłą, że juz nie chce wychowywać
                                              kolejnego dziecka, że w domu będzie za ciasno, że wiele rzeczy będą sobie
                                              musieli odmówic, że dziecko będzie przeszkadzac starszym w nauce itd...
                                              Postanowiła dziecko urodzić i oddać do adopcji. Myślisz, że to dobry sposób na
                                              "zapewnienie dziecim odpowiednich warunków i niekrzywdzenie ich"...?
                                              • po_godzinach Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:50
                                                To sprawa matki i ojca oraz ich sumienia.
                                                Nie nam to oceniać.

                                                Nie chodzi o to, czy przy przeciętnym standardzie "przydarzy si" jeszcze jedno
                                                (piate) dziecko, bo to nikomu wielkiej szkody nie uczyni.
                                                Jeśli jednak w domu jest bieda, to wiadomo, że im więcej osób, tym mniejsze
                                                szanse każdego dziecka i na zdrowie i na zycie.

                                                Do licha, nawet jeśli chcę bardzo miec psa to kalkuluję, czy mogę sobie na
                                                niego pozwolić, a co dopiero człowieka.
                        • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:02
                          Alimenty należy skutecznie ściągać sądownie - tylko mi nie mówcie,że się nie
                          da - jakoś provident z dłużnikami sobie radzi.
                          Tematem tego wątku są rodziny wielodzietnie - nie elity, samotne matki, górnicy
                          czy stoczniowcy. To, że nie podoba mi się wyuczona bezradność, coraz większe
                          rządania i żerowanie na opiece społecznej nie oznacza, że podobają mi się inne
                          sposby marnotrawienia pieniędzy.
                          Nie narzycam nikomu modelu rodziny. Nie twierdzę, że wielodzietni to zawsze
                          patologia a jedynacy są z definicji szczęśliwi. Jeżeli ktoś zdecyduje, że jest
                          w stanie zaspokoić wszelki materialne i emocjonalne potrzeby 14 dzieci to niech
                          je ma. Ja tylko NIE CHCĘ ZA TO PŁACIĆ - ani teraz (w formie zasiłków czy
                          zapomóg) ani w przyszłości (zmagając się z coraz biedniejszym, słabiej
                          wykształconym, niezaradnym ale wściekle roszczeniowym społeczeństwem a'la
                          Lepper). Gdyby ludzie WIEDZIELI, że nic nie dostaną zastanawiali by się dłużej,
                          a u nas niestety pokutuje przekonanie, że "jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie
                          było", że "się załatwi", że "państwo musi dać" no i jeszcze, że zamożniejsi
                          powinni się podzielić...
                          • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:06
                            Oczywiście miało być "żądania" ale tak intensywnie myślałam o "rządzie"...
                          • Gość: po_godzinach Re: a ja współczuję tobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 12:09
                            "zamożniejsi
                            powinni się podzielić... "

                            Ależ to prawda, nie każdy bowiem urodził się mądry, zdrowy i zaradny. Ale od
                            tego są podatki, aby wspomagać tych, którzy sobie nie z własnej winy gorzej
                            radzą i jest to moim zdaniem sprawiedliwe.

                            Sa też instytucje charytatywne, poprzez które każdy, kto chce może pomagac
                            potrzebującym.

                            Nijak nie zwalnia to jednak rodziców od odpowiedzialności za własne dzieci.
                            • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:18
                              Ale ja nie chcę płaciś 40% podatku po to by żywić i ubierać mniej zaradne za to
                              baardzo liczne rodziny! Podatki płacę na funkcjonowanie państwa! (Policję,
                              Wojsko, administrację, szkolnictwo). Ja nie chcę być zmuszana do przejmowania
                              odpowiedzialności materialnej za decyzje prokreacyjne innych osób. Ja MOGĘ dać
                              pieniądze instytucji charytatywnej ale nie chcę być do tego nakłaniana poprzez
                              wzbudzanie we mnie poczucia odpowiedzialności za los dziaci, które MAJĄ
                              rodziców.
                              • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 12:28
                                A myślisz, że do tych rodzin wiele dociera z tego twojego podatku??
                                Będziesz płacic za to że ktoś wybrał sobie pracę w kopalni a nie gdzie indziej,
                                płacisz za to że ktos się wkręcił do sejmu i za jego zagraniczne wojaże, płacisz
                                za rozgrywki w MSW -prywatne poletka elyty rządzącej itd.
                                To że telewizja robi emocjonalny szoł pt "rodziny wielodzietne"- ..za to tez
                                częsciowo płacisz.
                                PAŃSTWO własnie tak funkcjonuje, że tworzą się coraz większe obszary biedy i
                                ciemnoty.
                                • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:25
                                  Ja nie oglądam tego "szoł" w telewizji, ja je widzę na codzień w wielu
                                  miejscach kraju. Widzę brudne, umorusane, zaniedbane mazurskie dzieci wożące
                                  starym, rozpadającym się wózkiem kolejną "pociechę" - tata niestety pije, mama
                                  niestety znowu w ciąży. Widzę je przy drogach z grzybami i jagodami - czasem
                                  się zatrzymuje żeby kupic jagody dla swoich pociech i zawsze pytam ile mają
                                  rodzeństwa - nigdy nie było mniej niz 6 i na co zarabiają - z reguły na książki
                                  do szkoły. Widzę je w dużych miastach na skrzyżowaniach - próbujące myć szyby i
                                  na parkingach hipermarketów - żebrzące o drobne z wózka. Widzę te zupełnie
                                  malutkie - gdy proszą o drobne albo lizaka w wiejskim sklepie i te większe i te
                                  dorastające - niestety zwykle za szybko - 16, 17 latki w ciąży, 16, 17 latkowie
                                  w dresach. I jest mi przykro, i serce czasem boli jak patrzy się na te głodne,
                                  zaniedbane szraby które nie maja szans na porądną edukację, którym nikt nie
                                  czyta książeczek i nie opowiada bajek, które nie widziały nic poza swoją wioską
                                  i powiatem, które nie mają porządnych ubrań, dentysty i szczepień. Nie mają
                                  zabawek, dodatkowych zajęć ani perspektyw na lepsze jutro. Mają za to kupę
                                  obowiązków, udręczoną matkę i nieodpowiedzialnego ojca. To wszystko prawda, ale
                                  to nie jest moja wina i ja nie chcę za to płacić - swój wysiłek wkładam w
                                  zapewnienie lepszego jutra swoim dzieciom. Oczywiście są rodziny w których 7 -8
                                  dzieci chowa się w doskonałych warunkach i są takie, gdzie jedno nie ma co do
                                  garnka włożyć ale mówimy o przeciętnej.
                                  • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:34
                                    Dlatego wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest dotrzec do takich rodzin
                                    i dzieci jak najwcześniej... zanim patologia stanie się rodzinną tradycją.
                                    Pokazac im istnienie perspektyw. ale tego się nie zdziała przez wytykanie ich
                                    palcami jako jednostki które nalezy kastrować i eliminować ze społeczeństwa
                                    • po_godzinach Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:37
                                      "Pokazac im istnienie perspektyw."

                                      A jak to widzisz w praktyce?

                                      I co zrobić z rodzicami, którzy dalej rodzą wciąż nowe dzieci?
                                      • semka3 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:46
                                        od tego jest państwo i powołane do tego instytucje na ktore łożymy podatki i
                                        które powinny wypełniać swoją misję.


                                        > I co zrobić z rodzicami, którzy dalej rodzą wciąż nowe dzieci?

                                        dobre pytanie. może odpowiedzą ci którzy są tak bardzo przeciw rodzinom
                                        wielodzietnym?
                                        • po_godzinach tak myslałam 19.08.05, 13:52
                                          ze nie znasz odpowiedzi

                                          bardzo latwo jest teoretyzowac

                                          " może odpowiedzą ci którzy są tak bardzo przeciw rodzinom
                                          > wielodzietnym? "

                                          Czyzby? To raczej pytanie do Ciebie, Ty bowiem uważasz, że "jakos to będzie".
                                          Tylko juz konkretów "jak" podac nie umiesz.
                                          • semka3 Re: tak myslałam 19.08.05, 14:05
                                            a jaka ty znasz odpowiedz?

                                            jaką odpowiedz znaja ci którzy tu najeżdzają na tych ludzi?
                                            jaka im dają alternatywe? jaką pomoc?

                                            czy to może takie własnie "typowe lepperowskie narzekanie" na tych złych
                                            biednych którzy chcą oskubać państwo i do których ciągle trzeba dokładać?czym
                                            się to różni od ich narzekania na państwo?

                                            sprawa sumienia oddac własne dziecko żeby nie zubożeć?
                                            ale nie sprawa sumienia zatrzymać dziecko mimo bycia biednym?
                                            do czyjego sumienia się odwołujesz?
                                            jak twoje sumienie pozwala ci oceniać ludzkie tragedie?
                                            dziecko stojace z jagodami przy drodze nie potrzebuje litości jaśnie państwa
                                            jadących dobrym samochodem. potrzebuje żebyście kupili te jagody to sobie kupi
                                            zeszyt albo dropsa. z gołosłownej litości i wyrazów oburzenia na temat jego
                                            beznadziejnych rodziców nic nie będzie.
                                            • po_godzinach wszystko mieszasz 19.08.05, 14:17
                                              semka3 napisała:

                                              > a jaka ty znasz odpowiedz?
                                              >
                                              > jaką odpowiedz znaja ci którzy tu najeżdzają na tych ludzi?
                                              > jaka im dają alternatywe? jaką pomoc?
                                              >
                                              > czy to może takie własnie "typowe lepperowskie narzekanie" na tych złych
                                              > biednych którzy chcą oskubać państwo i do których ciągle trzeba dokładać?czym
                                              > się to różni od ich narzekania na państwo?
                                              >
                                              > sprawa sumienia oddac własne dziecko żeby nie zubożeć?
                                              > ale nie sprawa sumienia zatrzymać dziecko mimo bycia biednym?
                                              > do czyjego sumienia się odwołujesz?
                                              > jak twoje sumienie pozwala ci oceniać ludzkie tragedie?
                                              > dziecko stojace z jagodami przy drodze nie potrzebuje litości jaśnie państwa
                                              > jadących dobrym samochodem. potrzebuje żebyście kupili te jagody to sobie kupi
                                              > zeszyt albo dropsa. z gołosłownej litości i wyrazów oburzenia na temat jego
                                              > beznadziejnych rodziców nic nie będzie.


                                              Gdzie Ty widzisz to "najeżdzają na tych ludzi?" Nie widzisz troski, z jaka
                                              piszemy?

                                              Rozwiązanie podała własnie poniżej Anouka, przeczytaj sobie.

                                              "> dziecko stojace z jagodami przy drodze nie potrzebuje litości jaśnie państwa
                                              > jadących dobrym samochodem. potrzebuje żebyście kupili te jagody"

                                              Taaa, jasne, pod warunkiem, że własnie potrzebujemy tych jagód. Jesli kupujemy,
                                              choć ich nie potrzebujemy, znaczy, że kupujemy je z litości.

                                              "sprawa sumienia oddac własne dziecko żeby nie zubożeć?"

                                              No a czego innego?


                                      • 0golone_jajka Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 13:47
                                        > I co zrobić z rodzicami, którzy dalej rodzą wciąż nowe dzieci?

                                        I nie chcą stosować środków antykoncepcyjnych bo:
                                        a) nie stać ich na to
                                        b) proboszcz mówi, że za to się idzie do piekła
                                        • Gość: polubu Re: a ja współczuję tobie IP: 82.177.166.* 23.08.05, 23:02
                                          Gdyby jedna rodzina (na tyle bogata) wzięła na wychowanie wszystkie polskie
                                          dzieci Wy moglibyście na wczasy za pieniądze tych dzieci jeździć trzy razy w
                                          roku a rodzinie tej wytykać błędy wychowawcze i głupotę bo takie jest Wasze
                                          rozumowanie!
                                      • andzia_19741 Re: a ja współczuję tobie 19.08.05, 14:00
                                        Dawanie zasiłków, zapomóg, dodatków, paczek, bonów i czego tam jeszcze UTRWALA
                                        moim zdaniem patologię - bo przecież po co się starać - państwo musi dać. Z
                                        moich doświadczeń (mazurskich) wynika, że przy całej biedzie i beznadziei
                                        trudno o uczciwych i sumiennych ludzi do pracy - im się to NIE OPŁACA. Tak jak
                                        nie opłaca się uprawianie warzyw czy hodowanie kur. Przecież zawsze jest
                                        zasiłek na dziecko, jakieś alimenty, paczka z opieki. A może zlikwidować
                                        zasiłki a w zamian zmusić do prac interwencyjnych (dotowanych z pieniędzy
                                        wydawanych na owe zasiłki), tak żeby nie można było nic dostać za darmo, bez
                                        wysiłku za sam fakt posiadania licznego potomstwa, a może sześcioletnia
                                        podstawówka to był błąd - do gimnazjum na prowincji bywa naprawdę daleko i
                                        należało by rozważyć jakąś formę zachęt do edukacji - np. bezpłatne bilety czy
                                        obiady. Może warto dotować czy nawet bezpłatnie zakładać najbiedniejszym
                                        spirale, czy fundować pigułki - to się chyba powinno opłacić. Może zamiast
                                        okazjonalnej wypłaty 50 zł. doinwestować biblioteki? Może warto przestać
                                        wycierać sobie usta niskim przyrostem naturalnym i zamiast ilością
                                        zainteresować się jakością przyszłego pokolenia i skończyć z mitem, że wszyscy
                                        mamy moralny obowiązek wobec takich rodzin. Nie mamy - i trzeba o tym mówić
                                        głośno. A co do przyszłego utrzymywania państwa i wymiany pokoleniowej - to jak
                                        na razie mamy ZA DUŻO rąk do pracy - nowe technologie i postęp sprawiają, że
                                        maleje popyt na robotników i rolników a rośnie na wykształconych fachowców.
                                        • po_godzinach oczywiście 19.08.05, 14:10
                                          Nie powinno sie finansowac biedy, tylko wychodzenie z niej.

                                          Wszystko racja, co piszesz, tylko musiałby znależć się w rządzie ktos odwazny,
                                          kto nie bałby sie wcielić tego w zycie. Nie przestraszyłby się blkokad, kamieni
                                          i gróźb związków zawodowych, przeciwnego zntykoncepcji i edukacji seksualnej
                                          Kościoła i niejakiego Andrzeja L.
            • Gość: pionek z mafii Re: a ja współczuję tobie IP: 82.177.166.* 20.08.05, 23:31
              Tyle gadacie a nikt z was nie wie jak wyglądałaby Polska gdyby nie rodziny
              wielodzietne(nie mielibyście kogo okradać)
    • Gość: radio wu-zet Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 195.136.118.* 20.08.05, 20:58
      Ja się wypowiem, gdyz sama pochodze z rodziny wielodzietnej. Nie było nas 11,
      ale było dużo.

      Uważam, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy: dużo dzieci a rodzina
      patologiczna czy nieodpowiedzialni rodzice. Jeżeli to świadomy wybór rodziny,
      powtrzam świadomy, to czemu odmawiamy komus prawa do życia jak chce??

      Po to mamy państwo, opiekę społeczną, płacimy podatki by pomagac ludziom
      słabszym, w trudnej sytuacji. Wyobraźmy sobie sytuacje, że żyje sobie spokojnie
      rodzina z dziecmi, ojciec pracuje, matka nie bo np. nie może znaleźć pracy.
      Płacą podatki, zusy, krysy i inne srusy. I nagle ojciec ginie w wypadku. Mamy
      odmówić tej rodziny pomocy, bo mają kilkoro dzieci? Bo byli nieodpowiedzialni?!
      Jakim prawem?

      Pomoc, moim zdaniem, należy się dziciom nie rodzicom. Piszę o przypadkach
      skrajnej biedy. I to dawać kij, a nie marchewkę. Kupić ubranie, książki, wysłać
      na kurs obsługi komputera (starsze dzieci), zapłacić internat, by dzieciak nie
      skończył zawodówki tylko technikum. Dzieci niczemu nie winne.
      Jeżeli juz rodzice są niereformowalni, to chociaż pomóżmy dzieciom.
      • snajper55 Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 20.08.05, 21:50
        Gość portalu: radio wu-zet napisał(a):

        > Uważam, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy: dużo dzieci a rodzina
        > patologiczna czy nieodpowiedzialni rodzice. Jeżeli to świadomy wybór rodziny,
        > powtrzam świadomy, to czemu odmawiamy komus prawa do życia jak chce??

        Jeśli jest to świadomy wybór, to takie osoby nie powinny wyciągać ręki po pomoc
        państwa, czyli nas wszystkich. Ja rozumiem przypadek losowy, gdy jedna osoba
        zachoruje lub ginie. Ale jeśli rodzina mnoży się bez opamiętania, to niech
        ponoszą odpowiedzialność tego mnożenia się.

        S.
        • 0golone_jajka Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 20.08.05, 22:45
          Dokładnie. Świadomym wyborem jest nieużywanie środków antykoncepcyjnych (bo z ambony proboszcz powiedział, że to grzech) i płodzenie dzieci rok w rok. Jeśli rodziców nie stać na utrzymanie tych dzieci na godnym poziomie, to nie znaczy że społeczeństwo ma to robić. Oczywiście najgorzej wychodzą na tym dzieci - żyją w biedzie, nie zdobędą dobrego wykształcenia, a co za tym idzie pracy i będą żądać od państwa zasiłku. Generalnie zero pożytku, a tylko koszty. Oczywiście jest to skrajny scenariusz - zazwyczaj nie jest aż tak źle. No ale jeśli rodzice w sumie zarabiają tysiąc albo dwa, a mają już piątkę dzieci na utrzymaniu, to naprawdę nie widzę powodu by robili sobie następne dziecko. Dlaczego JA mam płacić za ICH świadomy wybór?
          I tylko dzieci szkoda.
          • Gość: pionekz mafii Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 21.08.05, 08:41
            Każdy człowiek powinien sam na siebie zapracować. Jeśli przykładowo zostanie
            znaleziony na śmietniku noworodek to na niego należy patrzeć jak na
            przeciętnego człowieka, czyli takiego co sam na siebie zapracuje. Nikt nie
            musi na niego wydać złotówki. Jeśli nikt nie musi wydać na niego złotówki to
            traci sens dokonywanie aborcji. Jest gdzieś w Polsce osoba dorosła, która nie
            może mieć swoich dzieci lub osoba która nie chce mieć swoich dzieci i one
            zwracać muszą koszty, które na nie zostały wydane gdy były dziećmi właśnie temu
            znalezionemu dziecku! Podkreślam zwracać nie pomagać bo taka jest prawda
            zwykłych rachunków! To dziecko jak dorośnie zwróci te koszty następnemu dziecku
            i wyjdzie na zero w rozliczeniu ze społeczeństwem ! Co jest proste to trudno
            zrozumieć! Polaku! Dlaczego jesteś taki głupi? Twoje życie składa się z trzech
            okresów a-dzieciństwo, b-wiek dojrzały c-emerytura. Jeśli a-to średnio dla
            Polski 250000 zł to musisz to `a' oddać innemu dziecku. Jeśli tego nie oddasz
            to znaczy że ktoś inny za Ciebie musi to zwrócić. Ja twierdzę, że w naszej
            sytuacji za Ciebie zwracają dzieci z rodzin wielodzietnych, sieroty zupełne a
            nawet wszystkie inne dzieci, które przez to obniżają poziom swojego życia. !
            Nie można rozumować, że dali Ci rodzice bo oni Ci zwrócili za swoje wychowanie,
            oni też mieli trzy okresy i swoje `a `oddali Tobie.

            Może Ty durny Polaku od swoich rodziców otrzymałaś tak mało miłości i "pomocy",
            że swoim dzieciom musisz coś dawać i na siłę robić się dobrym człowiekiem, ja
            zwracam i ciągle boję się że nie będę w stanie tego zwrócić co otrzymałem od
            swoich rodziców. Co jednak z tymi co nie zwracają bo nie chcą?
        • Gość: pionek z mafii Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 21.08.05, 11:41
          Mógłbyś się nauczyć normalnej matematyki to wiedziałbyś kto komu pomaga.
          Jeśli rodzina (najbogatsza w Polsce) weźmie na wychowanie wszystkie polskie
          dzieci(8000000) to pozostali Polacy muszą tej rodzinie zwracać koszty swojego
          wychowania z przeznaczeniem na te dzieci. Kto nie zwraca kosztów swojego
          wychowania ten okrada dzieci. Patologiczne rodziny to wynik tego okradania.
          Dla normalnej ekonomii nie ma znaczenia kto jest rodzicem-rodzic wystarczy jak
          tylko na siebie zapracuje(kto wychowuje 8000000 dzieci nie musi być 8000000
          razy wydajniejszy!
    • Gość: pionek z mafii Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 20.08.05, 23:16
      Każde dziecko ma ręce nogi i głowę, nie ma więc obawy że zapracuje na siebie
      podobnie jak jedynak! Jak każdy na siebie zapracuje to rodzice nie muszą!
      Rodziny patologiczne służą do nauki rozumu mądrali z jajami!
      • Gość: pionekz mafii Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 21.08.05, 19:08
        Bóg stworzył ludzi równych, to ludzka niesprawiedliwość ich zróżnicowała.
        Wprowadzając NORMALNĄ ekonomię ludzie znów gdzieś w nieskończoności mogą dojść
        do równości.
        Wystarczy tylko jedno -nie okradaj dzieci
    • Gość: pionek z mafii Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 22.08.05, 16:47
      Bóg stworzył ludzi równych to ludzka niesprawiedliwość ich zróżnicowała.
      Wprowadzając NORMALNĄ ekonomię ludzie znów gdzieś w nieskończoności mogą dojść
      do równości.
      Sprawdź więc czy znasz NORMALNĄ ekonomię, jeśli nie znasz to w kilka pokoleń
      zróżnicujesz ludzi równych tworząc z nich rodziny patologiczne, narkomanów,
      alkoholików, bandytów, terrorystów itp. I oczywiście nie będziesz się czuł
      winny.
      Przyjmij do nauki NORMALNEJ ekonomii że ludzie ci żyją jednakowo długo (80lat)
      nie chorują. Każdy z tych ludzi w ciągu całego życia wykona pracę, którą
      przeliczając na złotówki wyrazić możemy kwotą 1500000 zł.
      Dla dalszego ułatwienia przyjmij jeszcze że przyrost naturalny równy jest zero
      (tylu ludzi ilu umiera tylu się rodzi ) Wszyscy ludzie do 60-roku mają pracę.
      Jak podzielisz płacę (nie masz problemu z górnikami) by ludzie równi mogli żyć
      na równym poziomie?
      Nie możesz płacy ustawić równo bo rodziny wielodzietne będą żyły na niższym
      poziomie pomimo takiego samego wkładu pracy.
      Zobacz sam jakim to sprytnym sposobem możesz okradać innych i jeszcze wmawiać
      im że są głupi i musisz im pomagać (nawet sam mieć takie przekonanie).
      Płacę musisz tak ustawić by na każdego w ciągu życia przypadło to co
      wypracował, czyli 1500000 zł- nie pomyl tego z komunizmem!
      Gdy jednak tego nie potrafisz to czy masz prawo o ekonomii dyskutować nawet
      nazywając się Balcerowicz?
      • 0golone_jajka Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 22.08.05, 17:31
        No dobra, ale z twego toku rozumowania wynika chyba, że rodziny wielodzietne przyczyniają się do ogólnego spadku dobrobytu, bo wszyscy pracujący muszą dzielić sie tym co wyprodukują z większą liczbą ludzi. A poza tym, ludzie bezdzietni mogą chcieć przeznaczyć wypracowane pieniądze na swoje własne przyjemności (zakłądam, że zwrócili społeczeństwu już koszt wychowania samego siebie) a nie utrzymywać pietnaścioro dzieci sąsiadki.
        • Gość: polubu Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 22.08.05, 20:49
          Dlaczego nie możesz uwierzyć, że dziecko nie potrzebuje pomocy -nawet jak ich
          jest piętnaścioro bo każde na siebie zapracuje.
          Problem może wystąpić tylko jak przeinwestujemy, ale nawet ten problem nie
          zwalnia ze zwrotu dzieciom swojego wychowania.
          Polska to kraj ludzi samotnych, którzy nie zwracają kosztów swojego wychowania
          a na tym cierpią dzieci.
          Jeśli nie urodzi się dziecko przez 50 lat w Polsce to Polacy kosztem dzieci
          będą żyć na wyższym poziomie.
          Według normalnej matematyki zostaną złodziejami.
          • 0golone_jajka Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci 22.08.05, 22:48
            Wiesz, ja mam dwoje dzieci i zaręczm ci, że na siebie nie zapracowały jeszcze. A modlę się o to codziennie.
            • Gość: polubu Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: 82.177.166.* 22.08.05, 22:58
              Dalej popełniasz podstawowy błąd, że martwisz się o swoje dzieci. Ty masz na
              siebie zapracować a nie na swoje dzieci. Ty by na siebie zapracować musisz
              oddać swoim dzieciom to co dostałeś będąc dzieckiem. Razem z żoną musicie oddać
              swoim dzieciom własne wychowanie, czyli zapracować na swoje szkoły,
              przedszkola, wyżywienie itp.
              Wasze dzieci zrobią to jak dorosną. Nie rób swoim dzieciom łaski i się im nie
              poświęcaj a dobrze je wychowasz!
    • Gość: Ed Re: Rodziny z kilkunastorgiem dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 00:45
      Hihihihihi!!!

      Ogoliłeś i nie masz problemu :o))

      Problem leży tam, gdzie się ich nawet nie myje :))
Pełna wersja