Idealne państwo.

14.07.05, 19:34
Mój typ:

pozwalające obywatelom bogacić się, o dobrym systemie prawnym, neutralne
światopglądowo w taki sposób, aby znaleźli w nim równorzędne miejsce ludzie
wielu religii i swiatopglądów, orientacji i ras, wspomagające kulturę, sztukę
i naukę, sprawujące opiekę nad osobami niepełnosprawnymi i tym, którzy nie z
własnej winy nie radzą sobie w rzeczywistości.

Coś pominęłam?
    • Gość: Doki Re: Idealne państwo. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.07.05, 21:06
      Pominelas? Napisalas moim zdaniem za duzo.

      Piszesz:

      > równorzędne miejsce ludzie
      > wielu religii i swiatopglądów, orientacji i ras

      Jesli jakas spolecznosc ma sprawnie funkcjonowac, to jej czlonkowie musza miec
      zblizone poglady na rozne sprawy. Dlatego panstwo idealne to panstwo w miare
      jednolite pod wzgledem religii, swiatopogladow itp. Pluralizm, spoleczenstwa
      wielokulturowe to w najlepszym przypadku pobozne zyczenia, a w najgorszym
      wprowadzanie tych poboznych zyczen na sile, w imie politycznie poprawnej
      ideologii. Nie mozna jednoczesnie miec jakiegos pogladu, ktory uwaza sie za
      wazny i jednoczesnie nie zauwazac obok siebie pogladu wrecz przeciwnego (lub
      poglad wedle mnie bledny uwazac za rownorzedny z moim). Tolerancja bez granic to
      recepta na rozlozenie kazdej organizacji, takze panstwa.
      • Gość: po_godzinach Re: Idealne państwo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 21:16
        "Nie mozna jednoczesnie miec jakiegos pogladu, ktory uwaza sie za
        wazny i jednoczesnie nie zauwazac obok siebie pogladu wrecz przeciwnego (lub
        poglad wedle mnie bledny uwazac za rownorzedny z moim). "

        Moim zdaniem mozna. To, że mam na jakąs ważną sprawę okreslony pogląd nie
        znaczy, że koniecznie pogląd przeciwny uwazam za gorszy. On jest tylko inny.
        Wiele spraw mozna pozostawic ludziom do osobistych (bądź grupowych) decyzji.
        Pozostałe sprawy powinno regulować prawo - wszelkie zachowania, które zagrażają
        innym ludziom.

        Poza tym wierzę w skutecznośc kompromisów i dialogu - które "produkują"
        szacunek dla poglądów innych ludzi.

        • llukiz prosty przykład 14.07.05, 21:29
          Jedni uważają że mogą płacić kobietom mniej niż mężczyzną, że mogą je
          molestować do woli... drudzy mają przeciwne zdanie w tej kwestii. Ci drudzy
          próbują coś na siłę narzucać tym pierwszym (własne zdanie).

          Z tych i wielu innych przyczyn uważam że idealne państwo nie istnieje.
          • Gość: po_godzinach Re: prosty przykład IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 21:32
            Pewnie. że nie istnieje, to tylko dywagacje)).

            Przykłady, jakie podałes dotyczą działania ze szkodą dla innych - i powinny byc
            regulowane prawem.
        • Gość: Doki Re: Idealne państwo. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.07.05, 22:12
          > Moim zdaniem mozna. To, że mam na jakąs ważną sprawę okreslony pogląd nie
          > znaczy, że koniecznie pogląd przeciwny uwazam za gorszy. On jest tylko inny.

          Moment. Jesli sa dwa sprzeczne poglady, to tylko jeden moze byc prawdziwy.
          Bledny poglad jest z definicji gorszy- gdyz bledny. Zatem albo ja wyznaje bledny
          poglad- prosta droga do schizofrenii- albo to druga strona wyznaje bledny poglad
          i wtedy nie mam zadnego powodu, by przychylac sie do cudzych bledow. Nie ma przy
          tym wiekszego znaczenia gdzie lezy prawda, wystarczy sam fakt istnienia
          sprzecznosci i fakt istnienia "prawdy operacyjnej", czyli tego, co w danej
          chwili dana osoba przyjmuje za prawde, w odroznieniu od prawdy obiektywnej.

          To jasne, ze wspolzycie ludzi opiera sie na kompromisach. Jednak kompromis to
          nie tylko ustepowac, ale takze otrzymac cos w zamian. W imie czego mam ustepowac
          wobec czyichs zwariowanych idei? Zeby jemu bylo dobrze? No sorry...

          Kompromis ma swoja cene. Podobnie jak llukiz uwazam, ze idealne panstwo albo
          gromadzi jednostki w pewnych sprawach do siebie podobne, albo rozplywa sie w
          nicosci, bo gdy kompromisy siegaja zbyt szeroko, albo gdy zgadzamy sie tylko i
          wylacznie co do najbardziej fundamentalnych spraw, to nie ma mowy o wspolnocie,
          dumie ze wspolnie zbudowanego panstwa, checi dalszego budowania panstwa czy
          nawet zwyklej solidarnosci z innymi czlonkami tego stada. Na przyklad jak mam
          byc solidarny z Lepperem?

          Idealne panstwo to takie panstwo, ktorego nie ma. Nie ma, zniknelo, rozplynelo
          sie, przestalo ingerowac w zycie obywateli. To poglad raczej skrajny i grozacy
          anarchia. Idzmy wiec na kompromis. Idealne panstwo ogranicza sie do tego, czego
          obywatele nie moga sobie skutecznie zalatwic we wlasnym zakresie (przede
          wszystkim dzieki prywatnej inicjatywie), a wiec: obrona terytorium, wymiar
          sprawiedliwosci i ochrona porzadku wewnetrznego, reprezentowanie obywateli na
          zewnatrz panstwa. Tylko to. Od reszty niech panstwo trzyma sie z daleka.
          Jesli obywatele beda sie zgadzac co do innych spraw, to sami sie zorganizuja i
          byc moze przypisza panstwu szersze prerogatywy. Jesli nie- to zawsze dla czesci
          obywateli panstwo ingerujace bedzie tyrania- czyli nie bedzie idealne.
    • llukiz Re: Idealne państwo. 14.07.05, 21:24
      > wspomagające kulturę, sztukę

      jestem przeciw wspieraniu kuktury i sztuki przez państwo, bo potem powstają
      takie gnioty że żal patrzeć...

      > opieka nad tymi którzy nie z
      > własnej winy nie radzą sobie w rzeczywistości.

      a kto ma oceniać kto sobie nie radzi z własnej, a kto nie z własnej winy?
      • Gość: po_godzinach Re: Idealne państwo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 21:30
        > jestem przeciw wspieraniu kuktury i sztuki przez państwo, bo potem powstają
        > takie gnioty że żal patrzeć...

        Kultura i sztuka to istotne elmenty tożsamości narodu, nie wartości handlowe.
        Dlatego mysle, że nie wolno ich traktować, jak kiełbasę - nie przymierzając.
        Nie piszę przecież "wspierac bezmyślnie jak leci").

        > a kto ma oceniać kto sobie nie radzi z własnej, a kto nie z własnej winy?

        Ci wszyscy, którzy zaczynają zycie falstartem, czyli od początku w sposób
        niezawiniony przez siebie nie mają równych szans - powinni miec prawo oczekiwac
        pomocy od współobywateli, którzy mieli więcej szczęścia.
        >
        • llukiz Re: Idealne państwo. 14.07.05, 21:46
          > Kultura i sztuka to istotne elmenty tożsamości narodu, nie wartości handlowe.
          > Dlatego mysle, że nie wolno ich traktować, jak kiełbasę

          zgadza się, że nie można ich traktować jak kiełbasy, bo żywność jest jednak
          ważniejsza od kultury. Bez żywności się przecież umiera...

          > Nie piszę przecież "wspierac bezmyślnie jak leci").

          czyli wolny rynek w świecie kultury, bez ingerencji państwa, doprowadził by ją
          do upadku?

          > Ci wszyscy, którzy zaczynają zycie falstartem, czyli od początku w sposób
          > niezawiniony przez siebie nie mają równych szans - powinni miec prawooczekiwac
          > pomocy od współobywateli, którzy mieli więcej szczęścia.

          czyli pomoc państwa tak, ale tylko do momentu wejścia w dorosłość? Jak dla mnie
          od biedy może być.
          • po_godzinach Re: Idealne państwo. 14.07.05, 21:53
            >
            > zgadza się, że nie można ich traktować jak kiełbasy, bo żywność jest jednak
            > ważniejsza od kultury. Bez żywności się przecież umiera...

            Tak. Chleb jest wazniejszy. Mówimy jednak o państwie "idealnym", które powinno
            dać obywatelom prócz pelnego brzucha równiez powód do dumy, że są obywatelami
            własnie tego, nie innego państwa.
            >

            >
            > czyli wolny rynek w świecie kultury, bez ingerencji państwa, doprowadził by ją
            > do upadku?

            Myslę, że nie doprowadziłby. Teraz mamy nieomal wolny rynek i narzekamy na
            upadek kultury, obyczaju, amerykanizację itp.
            Sztuka nie upadnie, po prostu artysci wyemigrują).

            >
            > czyli pomoc państwa tak, ale tylko do momentu wejścia w dorosłość? Jak dla
            mnie
            > od biedy może być.

            To mnie cieszy).
Pełna wersja