Gość: aseksualnamama Re: aseksualizm - czy jest nas więcej? IP: 213.25.88.* 31.08.05, 00:22 A ja chciałam tutaj poruszyć kwestie aseksualnosci a wlasciwie niedotykalskości z nieco innej strony. Otóż ja także stronie od seksu z mezem, ale jemu to chyba nie przeszkadza i nawet pasuje. Generalnie ja także od zawsze byłam niedotykalska (chyba przez to jak mnie wychowano), nie lubię do dziś powitań, całusów, chwytania za rękę w rozmowie. Nieznoszę całować się z mężem, a był pierwszym facetem z którym sie całowalam i spotykałam. Mój mąż to zresztą chyba tez aseksualny typ, bo to ja jakby wymusiłam na nim wszystkie kroki naszego "związku" tj pierwsze spotkanie, całowanie, seks. Wymuszałam ale jemu sie to chyba spodobało, bo mnie podobno pokochał i chciał się ożenić. Ja jednak po jakimś czasie miałam dość tego do czego sie zmuszałam, czyli do pocałunków, seksu. Ale nie wiem czy chodziło o to ze jestem aseksualna czy moze o to, że nie był odpowiednim facetem. Chyba raczej to drugie, bo ja mimo tego, że stronie od zbytniej bliskości potrafiłam się parę razy zabujać w facetach i marzyć o nich (ale mąż się do tego grona nie kwalifikował; mąż był tylko kimś na kim chciałam zdobyć doświadczenie). Z czasem jednak uznałam, że taki związek, pomimo ze bardzo letni jest lepszy niż żaden, więc jak dotąd sie nie rozwiodłam. Mamy dziecko. Z dzieckiem nie mam żadnych problemów jeśli chodzi o moją "niedotykalskość". Moje dziecko jest przeze mnie wypieszczone i wycałowane jak nikt inny. Ale tylko wobec dziecka nie mam zadnych oporów. Natomiast mam opory we wchodzeniu w czułe kontakty i relacje z wszystkimi innymi ludźmi, także z matką, ojcem, no i rzecz jasna z mężem. Czułe kontakty z mężem to dla mnie coś prawie jak zboczenie, nie jestem w stanie się przemóc, zbyt wiele rzeczy i jechego cech mnie do tego zniechęca. Ale co ciekawe, czasami wydaje mi się, że byłabym w stanie się przemóc, gdybym autentycznie się zakochała i kogos pożądała... Ogólnie jak patrzę na Wasze wypowiedzi, to wydaje mi się że większość jest pisana przez bardzo młode osoby (przed 25 rokiem życia ;) i wielu z was po prostu jeszcze nie miało szcześcia wejść w bliskie relacje z kimś w kim by się prawdziwie zakochały. Ja mam zresztą podobnie - nie miałam szczescia w życiu być z kimś w kim byłabym wcześniej bardzo zakochana. Chyba przez swoją nieśmiałość, a może trudny (wredny) charakter albo może głupie kompleksy, choć nie jestem brzydka... Odpowiedz Link Zgłoś
zgrabnenogi Re: aseksualizm - czy jest nas więcej? 04.09.05, 23:54 Też nie lubię tego zwyczaju cmokania się i obściskiwania na powitanie ze znajomymi. Co to się porobiło, jakby nie można było kazdemu podać ręki i spokój! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam81 Pytanie do ASEKSUALNYCH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 22:19 Jestem młodym facetem, po dwudziestce, bez żadnych doświadczeń seksualnych, których nigdy nie chciałem, choć propozycji miałem sporo, bo jestem ponadprzeciętnie przystojny. Dotychczas żyłem nie myśląc o tym, wydawało mi się, że wciąz nie spotkałem tej jedynej. Dziś już wiem, że to we mnie jest problem. Rodzice się niepokoją tym, że nie mam nawet dziewczyny (ojciec w moim wieku byl już żonaty), przyjaciele i znajomi non stop pytają - "jak tam twoje życie osobiste". Czuję pustkę, wszystko co robię wydaje mi się bez sensu - studia, praca, pasje... Dla większości osób w naszej kulturze seks nie tylko jest naturalny, jest często najważniejszą rzeczą w życiu, motorem życia. Wielu facetów deklaruje, że gdyby stali się impotentami bez szansy wyleczenia, to by popełnili samobójstwo. Pytanie: co jest dla was ważne w życiu, skoro nie macie tej dla wielu najważniejszej rzeczy, czym wypełniacie sobie czas, co jest motorem i sensem waszego zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aseksualnama Re: Pytanie do ASEKSUALNYCH IP: 213.25.88.* 09.09.05, 23:59 Gość portalu: adam81 napisał(a): > Pytanie: co jest dla was ważne w życiu, skoro nie macie > tej dla wielu najważniejszej rzeczy, czym wypełniacie sobie czas, co jest > motorem i sensem waszego zycia? Witaj! Ja nie wiem czy jestem do końca aseksualna, wydaje mi się, że jestem aseksualna na większość facetów, w tym mojego męża (ale to chyba też aseksualny typ), ale to nie znaczy że nie miewam snów erotycznych z różnymi ciekawymi facetami np tymi w których w przeszłości byłam zakochana albo tymi, którzy gdzieś mocno tam zaprzątali moje myśli. Nie mam jednak pewności jakby było z moją seksualnością, gdyby było mi dane być z którymś z tych "facetów moich marzeń". Jak do tej pory (mam 28 lat) żyję sobie zaliczjąc bardzo sporadycznie seks z mężem. Chodzi o to, że kobiety mają coś takiego jak cykl miesiączkowy i w trakcie owulacji zwykle pojawia się "ochota", która ma niewiele wspólnego z tym jak ktoś na nas działa. Ostatnio chyba jednak przyzwyczaiłam się do tego braku seksu ze nawet w tzw dni płodne mi się nie zachciewa. Czy czuję się przez to nienormalna? Trochę mi dziwnie, zwłaszcza wtedy kiedy wszędzie się trabi o tym, jak to nie można żyć bez seksu, że popęd płciowy determinuje wiekszosc naszych działań albo że skes należy regularnie uprawiać dla zdrowia. Nie rozumiem też czegoś takiego, na co narzekają niektórzy: OBOWIĄZEK MAŁŻEŃSKI. Dla mnie seks to żaden obowiązek i nie mam zamiaru się do niczego zmuszać, zwłaszcza jeśli nie czerpię z tego należytej przyjemności i nie czuję "ciągu" do męża. Ale prawdą jest, że ciągle myślę o rozwodzie, z tym że nie wiem czy to ma jakiś sens i nie mam gwarancji że trafię kiedykolwiek na kogoś do mnie pasujacego, kto by na mnie lepiej działał. Jak do tej pory uczę się żyć z brakiem seksu. Jakoś mi ten brak mocno nie doskwiera, chociaż wiem, że gdzieś w głębi duszy tkwi nadzieja, że moje życie seksualne kiedyś się ożywi, może trafię jeszcze na odpowiedniego faceta. W tej chwili życie wypełnia mi dziecko. Faceci mi się niepotrzebni. Moje potrzeby przekazywania czułości i czerpanie z tego przyjemności są zaspokojone dzięki dziecku. Do innych ludzi nie muszę i nie lubię być czuła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aseksualnama Re: Pytanie do ASEKSUALNYCH IP: 213.25.88.* 10.09.05, 00:10 A jeszcze chciałabym dodać, że winą za moją aseksualność w dużym stopniu obarczam męża, ponieważ on sam nie jest wystarczająco zdeterminowany w staraniach o seks. Taki trochę niemrawy jest... Ale może to wina że brakuje nam tych iskier...Mi się wydaje, że po prostu potrzebuje bardziej zdecydowanego faceta, który zwyczajnie by mnie podniecał. Wydaje mi się, że żądza seksu pojawia się jakby wtedy, kiedy dwoje ludzi jest sobą zafascynowanych (nie tylko seksualnie ale i emocjonalnie) i potrafi sie zaczarować oczami; kiedy iskrzy między nimi... Odpowiedz Link Zgłoś
pia.ed Re: Pytanie do ASEKSUALNYCH 10.09.05, 11:16 Taka sytuacja jest w wielu malzenstwach, szczegolnie po urodzeniu dziecka... Kobieta swoja milosc przelewa na dziecko, maz wyzywa sie w pracy zawodowej. Poki zyje sie Wam spokojnie, bez klotni, to nie radzilabym myslec o rozwodzie. Kiedy bedzie brak pociagu do siebie, a do tego awantury (z innego powodu!), to nie bedziesz sie zastanawiac, tylko naturalny bedzie rozwod. Jedno jest pewne: nie jestes aseksualna czy oziebla, tylko nie trafilas na wlasciwego partnera! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aseksualnama Re: Pytanie do ASEKSUALNYCH IP: 213.25.88.* 11.09.05, 12:13 Żyje się nam wprawdzie całkiem spokojnie, bo mąż to raczej spokojny, a właściwie obojętny na wiele rzeczy typ. Problem w tym, że to nie tyle dziecko wpływa na to, że dla niego już nie starcza czułości, ale to, że nie żywię do niego żadnych ciepłych uczuć. Jestem jakby wyprana z ciepłych uczuć do niego. Problemem jest nie tylko brak "ciągu seksualnego" ale chyba przede wszystkim brak miłości. To że nic do niego nie czuję powoduje moją oschłość i nieumiejętność nawet przytulenia się do niego. Natomiast to że taka jestem zależy chyba też od niego. Mąż po prostu ma zwis na moje uczucia i potrzeby i do głowy mu nie przyjdzie, że aby codzienne życie było znośne, potrzeba z jego strony pewnych miłych gestów czy chociażby pamietania o tym, że wieczorem to należy parę chwil spędzić na rozmowie z żoną a nie zasiadać do komputera. Kiedy taki "mąż" sobie nagle przypomni że ma ochotę na seks, to moim zdaniem nawet sie nie powinien dziwić, że żona na to nie ma najmniejszej ochoty. Ja już jestem w takim stanie, że nawet gdyby on zaczął mi nagle okazywać czułość, zainteresowanie czy chęć rozmowy, to nie potrafiłabym tego przyjąć. Nie żyje się nam wprawdzie źle, żeyjemy raczej jak dwie samotne osoby w jedym domu, ja bym to porównała do współlokatorów, którzy muszą się tolerować, ale poza wspólnym mieszkaniem (a w naszym przypadku dzieckiem) nic nas nie łączy. Nie wiem, ale chyba coś takiego powinno się kwalifikowac do rozwodu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Pytanie do ASEKSUALNYCH IP: *.sympatico.ca 11.09.05, 19:30 Z tego co piszesz to jestes mezem znudzona. Nie wiem czy rozwod jest dobrym wyjsciem z tej sytuacji. Co ty pozniej zrobisz? Jako samotna matka mozesz trafic na payboya, ktory okaze Ci czulosc i przejmie inicjatywe w lozku. Przez pewien czas bedziesz z nim szczesliwa. Tylko playboy szybko Toba znudzi i znajdzie inny, nowy obiekt zainteresowania. Masz niesmialego meza o obnizonym libido. Nie wiem czy jestem kompetentny w udzielaniu rad kobietom, ale moze zanim pojdziesz do prawnika w sprawie rozwodu poeksperymentuj sobie troche. Slyszalem o tabletkach dla starszych panow, viagra, czy cos takiego. Wrzuc jedna mezowi do kawy i zobaczysz co sie bedzie dzialo. Odpowiedz Link Zgłoś