Miękka dyskryminacja

08.08.05, 11:28
Skoro mam być ekspertem od spraw Śląska ;-), a to forum o dyskryminacji,
warto by połączyć oba tematy.

Ślązakom zabrania się mówić w ich języku. Oczywiście nie wprost. Są inne, jak
się okazuje bardzo skuteczne, metody. By je jednak przedstawić należy cofnąć
się w czasie o jakieś 80 lat.
Po przyłączeniu części Górnego Śląska do Polski w roku 1922. polska
administracja, wbrew wcześniejszym przedplebiscytowym obietnicom, dostała w
ręce napływowej ludności z Galicji czy Wielkopolski. Już po kilku latach
zaczęło rodzić to ogromne zniechęcenie Ślązaków do państwa polskiego.
Antagonizmy nasiliły się jeszcze bardziej po 1926 r., gdy śląskim wojewodą
został "człowiek Piłsudskiego" - Michał Grażyński. Prowadził on wyjątkowo
brutalną politykę wynaradawiania Ślązaków, przy której Otto von Bismarck ze
swoim Kulturkampfem, byłby niewiele znaczącym pionkiem. Stanowiska w
administracji i kierownicze stanowiska w zakładach przemysłowych, otrzymywały
tylko osoby spoza Śląska lub ci, którzy wykazali się dostatecznym stopnie
spolonizowania. Język śląski sprowadzony został do poziomu gwary, dzieci w
szkole były często bite przez nauczycieli za posługiwanie się tym językiem.
Statu organiczny województwa śląskiego, wprowadzający szeroką autonomię, był
łamany niemal co dzień.
Propaganda państwowa stosowała następujący zabieg: jeśli ktoś uważał się za
Polaka, musiał mówić po polsku, natomiast jeśli nie uważał się za Polaka, to
był Niemcem, za co zresztą spotykały surowe - choć również nieoficjalne -
sankcje. Nie było miejsca na jakieś inne, niż polska i niemiecka,
narodowości. Podobną taktykę stosowali w tym samym okresie naziści na
niemieckiej części Górnego Śląska.
Władza komunistyczna po 1945 r. wprowadziła również nowe metody
wynaradawiania. Do starych, sanacyjnych sposobów, doszły również wywózki w
głąb ZSRR, morderstwa, gwałty, obozy koncentracyjne, czy wypędzenia do
Niemiec. Te przeżycia głęboko utkwiły w pamięć Ślązaków. Coraz więcej z nich –
szczególnie ci, którzy chcieli zrobić jakąś karierę – odchodziło od śląskiej
mowy i tradycji. Językiem śląskim posługiwały się tylko osoby wywodzące się z
nizin społecznych i nie mające żadnych ambicji zawodowych. W ten sposób po
dziś dzień, osoby mówiące w języku śląskim w miejscach publicznych (np. w
środkach komunikacji miejskiej) są obrzucane pogardliwie wzrokiem przez
innych (również samych Ślązaków!), przez co większość Ślązaków, wstydzi się
swojej mowy.
Od roku 1989, zauważyć można, pewną formę odwilży. Organizuje się konkursy
tzw. gwary śląskiej. Jednak osoby występujące w takich konkursach są ubrane w
wiejskie szaty sprzed 150 lat. Ma to na celu zasugerowanie odbiorcy, że tylko
na wsi używa się jeszcze tzw. gwary. Śląska kultura sprowadzona została w
ciagu ostatnich 80 lat (i nadal jest tak postrzegana) do formy cepeliowskiej
atrakcji. Kto chce być nowoczesny, musi o śląskiej tożsamości zapomnieć raz
na zawsze...
    • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 08.08.05, 13:58
      KAżdy z nas uczył się historii, ale.. jak przyszło do dyskusji nad tematem
      śląskim, zdziwiliśmy się, że czego ten Ślązak chce, jak mu przecież dobrze za
      piecem. Otóż, za piecem. A czemu miałby nie siedzieć na wprost z głową wysoko
      uniesioną? Mamy na forum Ślązaczkę, obecnie mieszkającą w Szwajcarii,
      posługującą się zarówno piękną polszczyzną i wyborną śląszczyzną, i jak sama
      gdzieś pisała, także doskonałym niemieckim.
      Mam wielu znajomych w dużych miastach śląskich. Nikt z nich nie posługuje się
      śląskim! Nie wiem czy go znają.
      Rzeczywiście to przykre. Wynarodowienie, pozbawianie korzeni. Próbuję zrozumieć,
      bo wczuć się do końca nie potrafię. Z pewnością byłabym głęboko niezadowolona,
      gdyby zabroniono mi posługiwać się j.polskim. Xurek pisała, "jakby nas nie było"
      Piszesz:
      " Śląska kultura sprowadzona została w ciagu ostatnich 80 lat (i nadal jest tak
      postrzegana) do formy cepeliowskiej atrakcji. Kto chce być nowoczesny, musi o
      śląskiej tożsamości zapomnieć raz na zawsze..."

      Z czym nie do końca zgodzę się, bo obserwuję także inne zjawiska, na przykład,
      propagowanie kultury śląskiej w telewizji. Odbywa się to za pośrednictwem
      serialu, (trochę głupawego trzeba przyznać) w którym grają aktorzy śląscy, i
      posługują się śląskim. Nadawany jest w TVP2 pt. "Święta wojna". Serial
      komediowy, dotyczy środowiska śląskiego, porusza się w nim mnóstwo tematów
      związnych ze Śląskiem, w połączeniu oczywiście z nowoczesnością. Także.. może
      nie całkiem cepelia?

      ps. Bardzo dziękuję za wprowadzenie.
      • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 10.08.05, 10:40
        ijaw napisała:

        > Z czym nie do końca zgodzę się, bo obserwuję także inne zjawiska, na
        > przykład,propagowanie kultury śląskiej w telewizji. Odbywa się to za
        > pośrednictwem serialu, (trochę głupawego trzeba przyznać) w którym grają
        > aktorzy śląscy, iposługują się śląskim. Nadawany jest w TVP2 pt. "Święta
        > wojna". Serial komediowy, dotyczy środowiska śląskiego, porusza się w nim
        > mnóstwo tematów związnych ze Śląskiem, w połączeniu oczywiście z
        > nowoczesnością. Także.. może nie całkiem cepelia?

        Podałaś znakomity przykład na potwierdzenie mojej tezy. Na Śląsku serial ten
        cieszy się BARDZO złą sławą! Główny "bohater" - Bercik - to osoba pozbawiona
        jakiejkolwiek inteligencji i kultury, głupia, naiwna i niewykształcona. Żyje w
        swoim wysublimowanym świecie, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tak
        naprawdę serial ten niesie bardzo wyraźne przesłanie: "Patrzcie jacy ci Ślązacy
        są głupi". O ile dorośli mogą się domyślić, że jest to ewidentne
        przejaskrawienie, to dzieci tego nie dostrzegają. Dla nich ktoś kto posługuje
        się językiem śląskim (oops! powinienem napisać "gwarą") to prymityw pozbawiony
        rozumu. Czy młodzi Ślązacy chcieliby w przyszłości prezentować się podobnie do
        Bercika? Podejrzewam, że nie. Jak więc najprościej odróżnić się od takiego
        debila? Po prostu posługiwać się inną mową. Proste, nieprawdaż?
        Krzysztof Hanke (z kabaretu Rak) grający postać Bercika, oskarżany jest na
        Śląsku, o to, że dał się wmanewrować w antyśląską propagandę. Wiele osób ma mu
        za złe, że dla pieniędzy (za grę w serialu) dał się zeszmacić.

        I jeszcze jedno. Piszesz o nowoczesności. Ciekaw jestem czy zauważyłaś
        scenografię w tym serialu, m.in. kredens (po śląsku "bifyj") w kuchni czy meble
        w pokoju. Takie meble widywano na Śląsku 50-100 lat temu. Ja sam pamiętam je z
        odwiedzin u mojej ś.p. prababci jakieś 20 lat temu. Teraz meble takie spotkać
        można jedynie u osób z marginesu społecznego.
        Czy taki ma być wizerunek nowoczesnego Śląska?

        Pozdrawiam
        • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 10.08.05, 18:43
          >Na Śląsku serial ten cieszy się BARDZO złą sławą! Główny "bohater" - Bercik -
          to osoba pozbawiona jakiejkolwiek inteligencji i kultury, głupia, naiwna i
          niewykształcona.

          Nie liczyłam na entuzjazm z Twojej strony. O serialu nie mam zbyt dobrego
          zdania, choć dostrzegam próbę przybliżenia tematu. Oglądałam kilka odcinków i to
          przypadkiem. Jednak jest to komedia, której zamysłem jest obnażanie i
          wyśmiewanie wad. Dostaje się też i Warszawiakom, choć bez porównania gorsze
          cięgi otrzymuje Bercik, więc może i Ślązacy. Prawdę pisząc, nie postrzegałam w
          ten sposób. Oceny filmu nie przenosiłam na zbiorowość śląską. Być może nie
          zastanawiałam się nad tym głębiej.
          Oczywiście, że zauważyłam wystrój wnętrza. I taki kredens zrobił klimat, czego
          nie uczyniłaby nowoczesna zabudowa kuchni. Moja zamożna przyjaciółka też ma taki
          kredens, obok nowych mebli. Trudno wyobrazić sobie na tle nowoczesnego
          umeblowania rodzinę z tradycjami regionalnymi, prawda? Więc nie o zacofanie
          chodziło.
          "Nowoczesność" - chodziło mi o nowe trendy życiowe, ze środowisk zawodowych,
          komputery, internet, itd.
          Rozumiem Twoje oburzenie. Warto wziąć pod uwagę, że obecne seriale komediowe
          wielkimi wartościami nie grzeszą, choć w tych głupawkach znajduje się też trochę
          humoru. Jak bezlitośnie obchodzą się z wizerunkiem policjanta w Rodzinie
          zastępczej! Gdyby chcieć postrzegać policjantów poprzez postać bohatera serialu,
          to by był cyrk.:-) I chyba za postać posterunkowego z serialu nie cierpi cała
          policja?! Totalne przejaskrawienie, ale o to chodzi w komediach.

          Tak czy siak, poprzez te produkcje widzi się sprawy, o których nigdy by się nie
          pomyślało. W tym przypadku są to Ślązacy. Dla wielu stanie się to chwilą
          refleksji, być może spowoduje przeszukanie materiałów źródłowych nt? Ja tak
          pomyślałam. Chyba jest więcej takich osób?

          ps. zupełnie nie wyobrażam sobie któregokolwiek z moich wykształconych śląskich
          znajomych grających Ślązaka w podobnym filmie. Pomijam uzdolnienia aktorskie,
          ale kto uwierzyłby im, bęzbłędnie posługującym się j. polskim, niczym nie
          odróżniającym się od reszty Polaków, że są Ślązakami? Wiarygodność zerowa. Hanke
          jest w tej roli znakomity, choć gra niezbyt inteligentnego faceta.
          • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 11.08.05, 14:28
            ijaw napisała:

            > Trudno wyobrazić sobie na tle nowoczesnego umeblowania rodzinę z tradycjami
            > regionalnymi, prawda?

            I tu Cię mam! Właśnie wpadłaś w pułapkę stereotypu: "regionalizm nie ma nic
            wspólnego z nowoczesnością". To oczywiście nie Twoja wina. Byłaś poddana przez
            całe życie indoktrynacji. Szkoła, wszechobecna kultura "masowa" bombardowały
            Cię niewielkimi dawkami przekazów, że regionalizm związany jest z przeszłością.
            A to jakaś czytanka w szkolnym podręczniku, gdzie stara babuleńka mówi jakimś
            mało zrozumiałym dla kilkuletniego dziecka dialektem, a to niby-rozrywkowy
            film "Janosik", gdzie główny bohater, dla wyróżnienia spośród reszty zbójów,
            swojej kultury i wykształcenia, wysławia się czystą, dwudziestowieczną (sic!)
            polszczyzną (abstrahuję nawet od faktu, że Janosik był Słowakiem), a to -
            wspomniany wcześniej przeze mnie - konkurs "gwary" śląskiej, którego uczestnicy
            jak jeden mąż, zakładają wiejskie stroje sprzed dwóch wieków. Te wszystkie
            elementy "robią swoje".
            A przecież regionalizm tylko w małej części dotyka sfery wiejskiej! Na Śląsku,
            wraz z rozwojem przemysłu (przełom XVIII i XIX wieku), zaczęły powstawać jak
            grzyby po deszczu, wielkie skupiska ludzkie, bardzo szybko przeradzające się w
            nowoczesne miasta, a następnie w jeden z największych w świecie, obszarów
            zurbanizowanych. Na Śląsku właśnie powstawały pierwsze na terenach obecnego
            państwa polskiego, huty żelaza, zakłady chemiczne, elektrownie, elektryczne
            tramwaje (nawet w obecnej chwili jest to najdłuższa sieć tramwajowa w Europie)
            itd. itp. Ślązacy mieli więc od dwustu lat ciągły dostęp do najnowszych
            technologii. Nowoczesność stała się niemal ich wyróżnikiem. Zmiany
            technologiczne miały o wiele szybszy wpływ na życie Górnoślazaków, niż np.
            mieszkańców, w dużym stopniu rolniczej, Bawarii. Oczywiście takie zmiany
            pociągały za sobą i inne, począwszy od stylu ubierania, na umeblowaniu i
            wyposażeniu domost skończywszy. Czy jednak ci Ślązacy zatracili poprzez ciągły
            dostęp do nowoczesności, swoją regionalną/narodową tożsamość? Samo to, że w
            dalszym ciągu - pomimo wieloletnich prób ich wymazania przez Niemców czy
            Polaków - istnieją, przeczy tej tezie.
            W największym uproszczeniu można więc powiedzieć, że nowoczesność jest cechą
            regionalną/narodową Ślązaków, więc ukazywanie ich w scenografii sprzed
            conajmniej 50 lat, jest czymś więcej niż naużyciem...

            > Warto wziąć pod uwagę, że obecne seriale komediowe
            > wielkimi wartościami nie grzeszą, choć w tych głupawkach znajduje się też
            > trochęhumoru. Jak bezlitośnie obchodzą się z wizerunkiem policjanta
            > w Rodzinie zastępczej! Gdyby chcieć postrzegać policjantów poprzez
            > postać bohatera serialu, to by był cyrk.:-)
            > I chyba za postać posterunkowego z serialu nie cierpi cała
            > policja?! Totalne przejaskrawienie, ale o to chodzi w komediach.

            Zgodzę się. Ale dlaczego Ślązacy pokazywani są TYLKO w głupkowatym serialu
            komediowym? Czy nie ma innych gatunków filmowych, gdzie Ślązacy mogliby się
            znaleźć? Wszak policjantów oglądać można również gdzie indziej (o ile się nie
            mylę to w "Złotopolskich"; choć na telenowelach się nie znam prawie wcale) i
            nikt się tam z nich nie nabija. To równoważy przejaskrawienia z różnego typu
            sitcomów.

            > Tak czy siak, poprzez te produkcje widzi się sprawy, o których nigdy by się
            > nie pomyślało. W tym przypadku są to Ślązacy. Dla wielu stanie się to chwilą
            > refleksji, być może spowoduje przeszukanie materiałów źródłowych nt? Ja tak
            > pomyślałam. Chyba jest więcej takich osób?

            Chciałbym by tak było, ale obawiam się, że należysz do nielicznej grupy
            chlubnych wyjątków. Niestety dzisiejsze społeczeństwo jest skrajnie leniwe. Nie
            czytuje książek, gazet, nawet informacje w TV muszą być podane w bardzo prosty
            i szybki sposób.
            Komu "normalnemu" chciałoby się szukać jakichś informacji o śląskiej kulturze
            po obejrzeniu Bercika?

            > ps. zupełnie nie wyobrażam sobie któregokolwiek z moich wykształconych
            > śląskich znajomych grających Ślązaka w podobnym filmie. Pomijam uzdolnienia
            > aktorskie, ale kto uwierzyłby im, bęzbłędnie posługującym się j. polskim,
            > niczym nie odróżniającym się od reszty Polaków, że są Ślązakami?
            > Wiarygodność zerowa. Hanke jest w tej roli znakomity, choć gra niezbyt
            > inteligentnego faceta.

            Kolejny stereotyp! Nawet kilka :-)
            1. Wykształceni Ślązacy znają swój śląski język. Wprawdzie część z nich
            (obawiam się, że większa część) go nie używa, z powodów o których wspomniałem,
            ale znają doskonale. Cbyba, że zostali wychowani w rodzinie, która świadomie
            odeszła od śląskości (z tych samych powodów co powyżej). Tylko czy oni uważają
            się jeszcze za Ślązaków? To są właśnie ofiary wieloletniej polonizacji...
            2. Hanke też potrafi mówić po polsku! On nie jest głupi, tylko "rżnie głupa".
            • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 11.08.05, 21:34
              Pułapka? Może nie do końca? Twórczość, niezależnie od jej rodzaju, najlepiej
              trafia przez dosadność, przerysowania, nawet przekłamania. Inaczej nie spotka
              się z odzewem. Zrobić film ze Ślązakiem na codzień mówiącym polskim, to zabrzmi
              nieszczerze. Tak widzę ze swojej strony, bo ja tych Ślązaków znam jako Polaków.
              To fakt, nigdy nie rozmawialiśmy o problemach śląskich. Dlaczego więc nie mówią?
              Trudno mi uwierzyć, by oglądający potraktowali wszystkich Ślązaków jak głupca
              Bercika. Śląsk nie leży w Afryce, ledwie 2 godz jazdy magistralą z Warszawy.
              Przeciętny Polak był lub przejeżdżał przez Śląsk, więc widział zmiany i
              nowoczesność. Filmy o Śląsku robił kiedyś Kazimierz Kutz. Śląski reżyser,
              obecnie także senator. To fakt, że filmy "Sól ziemi czarnej", czy "Perła w
              koronie" dotyczyły innych okresów politycznych. I nie o takie w tej chwili
              chodzi. Zdaje się, że "Paciorki jednego różańca" ujmuje tematykę powojenną, ale
              tego filmu nie oglądałam. Szkoda, że najlepiej znający problemy śląskie K. Kutz
              nie zajął się popularyzowaniem współczesnej śląskości.
              Można by mu to zasygnalizować? Lub komu innemu. Może nie przyszło to nikomu do
              głowy?

              >Chciałbym by tak było, ale obawiam się, że należysz do nielicznej grupy
              >chlubnych wyjątków. Niestety dzisiejsze społeczeństwo jest skrajnie leniwe.

              Dziękuję za miłe słowo. Mam nadzieję, że wyjątków jest znacznie więcej. Może i
              leniwe to społeczeństwo, może zmęczone i dlatego chętnie ogląda nędzne filmiki?
              Prawdopodobnie dlatego, że nic w tej telewizji "nie dają". Nie każdy ma przecież
              wybór z kablówki. Widzę szansę dla nowych twórców, w tym śląskich, którzy lepiej
              niż kto inny zrobią dobry film o Śląsku.

              >Hanke też potrafi mówić po polsku! On nie jest głupi, tylko "rżnie głupa".

              Wiem, że zna polski. Jak również, że głup to jego rola. Ale jest w tym znakomity.
              Czy chciałbyś by uczono śląskiego w szkołach?
              • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 12.08.05, 21:10
                ijaw napisała:

                > Pułapka? Może nie do końca? Twórczość, niezależnie od jej rodzaju, najlepiej
                > trafia przez dosadność, przerysowania, nawet przekłamania.

                Smutne to co piszesz. Biernie wyrażasz zgodę na fałszowanie historii, kultury,
                języka w imię jakiejś nieokreślonej twórczości. Ktoś kto raz coś zafałszuje
                będzie się w tym coraz bardziej zagłębiał aż w końcu sam uwierzy, że prawdą
                jest to, co wcześniej sam zmieniał.

                > Zrobić film ze Ślązakiem na codzień mówiącym polskim, to zabrzmi
                > nieszczerze. Tak widzę ze swojej strony, bo ja tych Ślązaków znam jako
                > Polaków.

                A za kogo oni sie uznają? Jeszcze mi nie odpowiedziałaś. Możliwe, że oni są do
                tego stopnia spolonizowani, że - tak po prawdzie - Ty znasz Polaków
                mieszkających na Śląsku a nie Ślązaków.

                > To fakt, nigdy nie rozmawialiśmy o problemach śląskich. Dlaczego więc nie
                > mówią?

                Tego Ci nie powiem. Musisz ich zapytać...

                > Trudno mi uwierzyć, by oglądający potraktowali wszystkich Ślązaków jak głupca
                > Bercika. Śląsk nie leży w Afryce, ledwie 2 godz jazdy magistralą z Warszawy.
                > Przeciętny Polak był lub przejeżdżał przez Śląsk, więc widział zmiany i
                > nowoczesność.

                Być może faktem jest, że przeciętny Polak nie postrzega Śląska jako "ostoi
                średniowiecza". Ale ciekawe co przeciętny Polak powiedziałby na
                temat "nowoczesności" i kultury ludzi, rozmawiających w miejscu publicznym w
                języku (gwarze) śląskim?

                > Filmy o Śląsku robił kiedyś Kazimierz Kutz. Śląski reżyser,
                > obecnie także senator. To fakt, że filmy "Sól ziemi czarnej", czy "Perła w
                > koronie" dotyczyły innych okresów politycznych. I nie o takie w tej chwili
                > chodzi. Zdaje się, że "Paciorki jednego różańca" ujmuje tematykę powojenną,
                > ale tego filmu nie oglądałam.

                Tamte filmy, robione w "głębokiej komunie" również nie oddają całkowitej
                prawdy. Zresztą "tamten" Kutz to zupełnie inna osoba niż ten obecny. My,
                Ślązacy, mieliśmy mu za złe, że na zamówienie władz komunistycznych, dokonał
                wtedy przekłamań historii. Jednak jego dzisiejsza działalność sprawiła, że
                odpuściliśmy mu tamte grzechy :-)

                > Szkoda, że najlepiej znający problemy śląskie K. Kutz nie zajął się
                > popularyzowaniem współczesnej śląskości. Można by mu to zasygnalizować?
                > Lub komu innemu. Może nie przyszło to nikomu do głowy?

                A właśnie, że sie zajął popularyzowaniem śląskości. Ma stałą rubrykę w
                katowickim dodatku do GW. Często w Senacie podejmuje syskusję nt. śląskich
                problemów. Ciekawe jednak, że wicemarszałek Senatu nie potrafi się przebić ze
                swoim - jak to nazwałaś - popularyzowaniem współczesnej śląskości, przez
                embargo mediów. Przecież skoro by się przebił to z pewnością byś o tym
                wiedziała! Natomiast o jego udziale w Paradzie Równości media w całym kraju
                trąbiły na lewo i prawo...
                Pisał Kutz nie raz, o tym, że polskie władze, polskie media a może nawet
                polskie społeczeństwo udają, że nie istnieje śląski problem i za każdym razem
                gdy ktoś zaczyna ten temat wkładają głowę w piasek. Najlepszym przykładem jest
                haniebna Ustawa o mniejszościach narodowych z listopada zeszłego roku, w której
                całkowicie pominięto wolę 173 tys. polskich obywateli.
                • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 12.08.05, 22:39
                  > Smutne to co piszesz. Biernie wyrażasz zgodę na fałszowanie historii, kultury,
                  > języka w imię jakiejś nieokreślonej twórczości. Ktoś kto raz coś zafałszuje

                  Trochę. W rzeczywistości sztuka rzadko kiedy jest odbiciem realiów. Dokument,
                  rys historyczny, ale nie sztuka, zwłaszcza niskiego lotu, czym są wszelkie
                  seriale komediowe. Nie można winić twórcy, że odbiera świat po swojemu. W naszym
                  odczuciu to wypaczenie, przeinaczenie, a dla niego jest prawdą, subiektywną,
                  przysłoniętą być może emocjami i podkoloryzowaną z lekka dla osiągnięcia
                  wrażenia. Przekłamania w dokumencie drażnią bezmiernie. W żadnym innym gatunku
                  nie, ponieważ wiem, że uczestniczę w sztucznym widowisku opartym na realiach,
                  jak w tym przypadku ale niezgodnym z nim. Sądzę, że inni też mają tego
                  świadomość, świadomość uczestniczenia w pewnej fikcji, i nikt poważny nie oprze
                  swych poglądów w pełni na takich produkcjach, a jedynie znajdzie w nich bodziec
                  do dalszych poszukiwań.
                  Czy artystom można ograniczyć wolę wyrażania? Zmuszając ich do pisania sztuk
                  wiernych w stu procentach z rzeczywistością wkrótce stracilibyśmy artystów
                  ,zyskując być może zręcznych warsztatwo pisarzy, scenarzystów, malarzy, ale ich
                  dzieł nie chciałoby się czytać, oglądać, itp. Coś na kształt tfurczości
                  socrealistycznej.

                  >Ktoś kto raz coś zafałszuje będzie się w tym coraz bardziej zagłębiał aż w
                  końcu sam uwierzy, że prawdą jest to, co wcześniej sam zmieniał.

                  To prawda, będą i są marzyciele, fantaści, są łgarze, kpiarze, realiści,
                  wrażliwcy, romantycy, a my z tego wachlarza możemy wybrać rodzaj który nam
                  odpowiada. Gorzej jeśli nie możemy i o tym mówimy, o jednym filmie poruszającym
                  tematykę śląską, której sposob przedstawienia budzi Twój sprzeciw. Według mnie
                  jest to początek, mniej lub bardziej udany. Dla innych może być inspiracją, i
                  wzorem, do przyjęcia lub odrzucenia.

                  > A za kogo oni sie uznają? Jeszcze mi nie odpowiedziałaś. Możliwe, że oni są do
                  > tego stopnia spolonizowani, że - tak po prawdzie - Ty znasz Polaków
                  > mieszkających na Śląsku a nie Ślązaków.

                  Nie wiem, kogo znam, nigdy nad tym nie zastanawiałam się. Niewykluczone, że będę
                  za tydzień w Katowicach, to porozmawiam o tym.

                  >Ale ciekawe co przeciętny Polak powiedziałby na temat "nowoczesności" i kultury
                  >ludzi, rozmawiających w miejscu publicznym w języku (gwarze) śląskim?

                  Przeciętna Polka powie, gwary, śląskiego, ona nie rozumie. Czytałam czyjeś wpisy
                  na pewnym forum i miałam spore problemy ze zrozumieniem. Odczucie dziwne. Ale
                  Xurek uroczo pisała śląskim i podobało się. Odszukam potem linki z jej wpisami.

                  > A właśnie, że sie zajął popularyzowaniem śląskości. Ma stałą rubrykę w
                  > katowickim dodatku do GW. Często w Senacie podejmuje syskusję nt. śląskich
                  > problemów. Ciekawe jednak, że wicemarszałek Senatu nie potrafi się przebić ze
                  > swoim - jak to nazwałaś - popularyzowaniem współczesnej śląskości, przez
                  >embargo mediów.

                  Świetnie. Wobec tego jest ktoś kto rusza problemy. Trzeba być dobrej myśli,
                  kiedyś coś z tego wyjdzie. Ach, media. Widzisz czym one się teraz zajmują.
                  Słychać tylko nieustanny wrzask, zalew tandety, o byle czym, o skandalach, lub
                  same czynią skandale. Śląska sprawa jest o wiele za trudna dla mediów. Gazety
                  nie będą się sprzedawały a programy telewizyjne stracą widzów. Teraz jest moda
                  na sensację. Szkoda, ale to prawda.

                  >Natomiast o jego udziale w Paradzie Równości media w całym kraju trąbiły na
                  lewo i prawo...

                  Potwierdzenie czym zajmują się media.

                  >Kutz nie raz, o tym, że polskie władze, polskie media a może nawet
                  > polskie społeczeństwo udają, że nie istnieje śląski problem i za każdym razem
                  > gdy ktoś zaczyna ten temat wkładają głowę w piasek

                  Trudne to sprawy. Większość społeczeństwa też nie wie o co chodzi. Jak i ja nie
                  wiedziałam. Szczerze mówiąc nie wiem jakie jest wyjście z tej sytuacji.
                  • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 13.08.05, 16:43
                    ijaw napisała:

                    > Trochę. W rzeczywistości sztuka rzadko kiedy jest odbiciem realiów. (...)

                    Chciałbym wierzyć, że celem "tfurcy" było tylko subietkywne przesłanie
                    artystyczne, a nie kolejny etap indoktrynacji...

                    > Gorzej jeśli nie możemy i o tym mówimy, o jednym filmie poruszającym
                    > tematykę śląską, której sposob przedstawienia budzi Twój sprzeciw. Według mnie
                    > jest to początek, mniej lub bardziej udany.

                    Pożyjemy, zobaczymy...

                    > Przeciętna Polka powie, gwary, śląskiego, ona nie rozumie. Czytałam czyjeś
                    > wpisyna pewnym forum i miałam spore problemy ze zrozumieniem. Odczucie
                    > dziwne. Ale Xurek uroczo pisała śląskim i podobało się.

                    Istnieje jeszcze problem tego, że język śląski nie został do tej pory
                    skodyfikowany (w wersji pisanej). Ostatnio jednak ta sprawa nabrała gwałtownego
                    przyspieszczenia z tej racji, że ludzie komunikują się między sobą słowem
                    pisanym. Jest obecnie conajmniej kilkanaście wersji śląskiej ortografii, ale
                    wydaje mi się, że już niedługo uda nam się doprowadzić do jakiegoś
                    ujednolicenia. Dodatkowa trudność to to, że w różnych rejonach Górnego Śląska
                    (rejon przemysłowy czyli GOP, opolskie, tzw. Śląsk Cieszyński, okręg rybnicki,
                    leżące obecnie na terenie Republiki Czeskiej tzw. Zaolzie i Ziemia Opawska)
                    występują różne dialekty i gwary języka śląskiego. No ale jakoś z tym musimy
                    sobie dać radę.
                    Swoją drogą to kolejny dowód na to, że śląska mowa jest językiem a nie gwarą
                    jak twierdzą polscy "językoznawcy". Jaka gwara może zawierać w sobie inne gwary
                    i dialekty? A język (np. polski) jak najbardziej tak!

                    > Śląska sprawa jest o wiele za trudna dla mediów. Gazety
                    > nie będą się sprzedawały a programy telewizyjne stracą widzów. Teraz jest moda
                    > na sensację. Szkoda, ale to prawda.

                    A mnie się właśnie wydaje, że to jest dla mediów sensacja. Czy tytuły: "Ślązacy
                    chcą odfałszować swoją historię", albo "Autonomia Śląska to szansa dla Polski"
                    nie brzmią sensacyjnie? Gdybym był dziennikarzem - obojętnie jakiej
                    narodowości - to napewno bym coś takiego wykorzystał. Dlaczego jednak tak nie
                    robią? Długo się nad tym zastanawiałem i jedynym rozwiązaniem (choć przyznaję,
                    że niezbyt rozsądnym) jest to, że dostali "prikaz z góry".

                    > Trudne to sprawy. Większość społeczeństwa też nie wie o co chodzi. Jak i ja
                    > nie wiedziałam. Szczerze mówiąc nie wiem jakie jest wyjście z tej sytuacji.

                    Hmmm... Myślałem, że jesteś przekonana do tej idei. Może wcześniej wyjaśniałem
                    coś nie fo końca jasno? Albo nie poruszyłem wszystkich aspektów tej sprawy?
                    Napisz czego się jeszcze obawiasz. Spróbuję się ustosunkować do tych obaw. Mam
                    nadzieję, że je rozwieję.
                    Jeśli nie uda mi się przekonać Ciebie, osoby światłej i tolerancyjnej - to
                    bynajmniej nie kurtuazja - to jak przekonać do tej idei innych?
                    • ijaw Przeczytajcie to Polacy, Niemcy i Ślązacy -kopia 13.08.05, 17:29
                      Żeby lepiej zrozumieć prolbem, poszłam tropem Twej sygnaturki, Eichendorff a w
                      konsekwencji trafiłam na forum Arnolda. Przeczytajcie wszyscy ten post Arnolda.

                      Przeczytajcie to Polacy, Niemcy i Slazacy
                      Autor: arnold7
                      Data: 08.05.2005 11:54

                      + dodaj do ulubionych wątków

                      + odpowiedz cytując + odpowiedz
                      Czy Górnoślązacy mają prawo do niepodległości?

                      Nie ma nas.
                      Nie istniejemy.
                      Jesteśmy chmarą kilkunastu podejrzanych politycznie prowokatorów, idących
                      oczywiście
                      na pasku niemieckich ziomkostw i bankrutów ideologicznych.
                      Nie mamy własnego języka.
                      Nasz język jest upośledzoną historycznie gwarą wielkoprzemysłową polskiego
                      języka, " zanieczyszczoną germanizmami ".
                      Fakt, że naszą gwarę mało kto rozumie, na Mazowszu nie przeszkadza
                      wielkopolskim nacjonalistom w negowaniu naszej odrębności kulturowej i
                      językowej. Nasza ziemia jest nieodłączną częścią wielkiej Macierzy Polskiej
                      tak jak Bośnia
                      jest częścią Większej Chorwacji albo Wielkiej Serbii.
                      Bośniaków też nie ma, ich język jest "gwarą" serbskiego albo chorwackiego,
                      zależnie od narodowości językoznawcy.
                      Górnoślązacy podobnie jak Bośniacy są fikcją, ludem z pogranicza fantazji
                      politycznej i magicznego realizmu. Górnoślązacki fundamentalizm
                      małoojczyzniany też jest bombą z opóźnionym zapłonem, która ma rozwalić
                      fundamenty państwa. Państwa, które tak hojnie nas śląską fikcją - obdarowało
                      wolnościami etnicznymi i hanysów mówiących
                      "nie po polsku " tak serdeczną miłością ogarniało, że połowa naszej fikcji
                      stała się postkomunistycznym realizmem masowych wyjazdów do Niemiec.
                      Staliśmy się autentyczną mniejszością w naszej małej ojczyźnie, która nagle
                      stała się Piemontem dla rozgorączkowanych kasztelanów przedmurza zagrożonego
                      panpolonizmu. Z dupowatych roboli trzeciej klasy awansowaliśmy do roli piątej
                      kolumny napierającego krzyżactwa.
                      Zauważono nas nareszcie.
                      Po zachodniej stronie Odry i nad Elba również nas przyuważono i potępiono.
                      Bo tam też nie wierzą, ze istnieją Górnoślązacy.
                      Dla Huberta Hupki nie ma ślonzokow, tylko Niemcy z heimatlandu Oberschlesien.
                      Czytając eseje i felietony oponentów powstawania narodowości i autonomii GS
                      nie można oprzeć się wrażeniu że jesteśmy czymś w rodzaju marksowskiego
                      widma z "Manifestu Komunistycznego" które zaczyna krążyć nad głowami i
                      główkami Wielkiej Polski i Odrodzonej Rzeszy.
                      Heloci Polski zniewolonej pod sowieckim jarzmem uzyskali wolność słowa i
                      natychmiast nauczyli się używać jej
                      na obrone swojej tożsamości. Zaczęli pisać i zbierać się.

                      Górnoślązacy nie będą kupować swojej niezależności i niezawisłości, bo po
                      pierwsze:
                      takich imponderabilii nie da się kupić,
                      po drugie, nie mamy swoich Rotszyldów i Nobli,
                      po trzecie; wierzą oni naiwną wiarą Teofila Ociepki, iż Polacy nie poczują
                      się mniejszym narodem lub pomniejszonym państwem, jeśli poprosimy ładnie,
                      demokratycznie swoich ziomków w różnych partiach politycznych III
                      Rzeczypospolitej, o prawo do własnego parlamentu (Sejmu Śląskiego), w którym
                      tak jak Szkoci będziemy się wypowiadać za drogami do samookreślenia ludu,
                      którego okoliczności polityczne i potężna siła przywiązana do własnej kultury
                      plemiennej zmusiły do stawania się narodowością lub nawet narodem.
                      Możemy mówić tym samym językiem, lub podobnymi gwarami i mieć jednocześnie
                      swoje swobodnie skonfederowane lub federalne " landy ". Granice z drutu
                      kolczastego powoli staja się anachronizmem. Jeśli jesteśmy rodziną
                      słowiańskich ludów lub Europejczykami, lepiej być polską Bawarią, i wraz z
                      Kaszubami, Lemkami, Mazurami, podlaskimi Tatarami, Białorusinami, Niemcami,
                      Kujawiakami, Kurpiami, a nawet autonomicznym Podhalem tworzyć Rzeczpospolitą
                      Polskę Federalną, niż zmuszą nas obelgami i wrogością do kroczenia na wąską i
                      bolesną ścieżkę Basków, Korsykańczyków, czy też Północnych Irlandczyków.

                      Jeżeli nas nie ma, to możemy być.
                      I nie pomogą tu procesy sądowe, aresztowania, szkalowanie, filipiki i anty-
                      silesianizm.
                      Lud górnośląski zdaje się zastanawiać poważnie, czy aby nie jesteśmy małym
                      narodem górnoślązackim. Powstają ugrupowania Narodowości GS.
                      Rodzą się marzenia o autonomii, lecz autonomia nie wystarcza.
                      Autonomia jest koncesją, unikiem geo-politycznym oddalającym w przyszłość to
                      co nieuchronnie nadchodzi. Granice, państwa i ideologie co pół wieku się
                      zmieniają, lecz zostają ludy, narody, grupy etniczne z silną kulturą.
                      Czym bardziej nas nie ma, tym bardziej się stajemy.
                      Czym wścieklej się nam odmawia prawa do samookreślenia politycznego i
                      narodowościowego, tym bardziej wybija się na niepodległość myśl nowa o starej
                      odrębnej kulturze sponiewieranej i wyszydzanej.
                      Czym więcej zacietrzewienia wywołuje czarna jaskółka na błękitnym polu, tym
                      krótsze stają się skrzydła białego orła, który z czarnym adlerem bijąc się o
                      panowanie nad naszym niebem górnośląskim traci swój dawny czar dla
                      spadkobierców księstw piastowskich.
                      Jeśli lud indyjskich Romów ma prawo do swojej tożsamości etnicznej, to
                      dlaczego nie Górnoślązak?

                      Mój przyjaciel, Górnoślązak, który spolonizowany jak ja, utrącił zdolność
                      godanio po Śląsku, zarzuca językowi Śląskiemu " ubóstwo pojęć
                      abstrakcyjnych". Lecz obs+trohere ("poza opisem") jest zapożyczony z łaciny,
                      która tworzy 45 proc. pojęć abstrakcyjnych w języku polskim. Jeśli był śląski
                      język ubogim narzędziem komunikacji ubogich śląskich chłopów, to się
                      wzbogacił w okresie rewolucji przemysłowej słowami i pojęciami niemieckimi.
                      Jeśli Nyere przetłumaczył Szekspira na Swahili, który jest wschodnio-
                      afrykańską
                      "gwarą" arabsko-milocką, to i po ślonsku można tłumaczyć Moliera.
                      Już się śląski język pięknie zakorzenia na kolumnach pism codziennych i w
                      tygodnikach lokalnych, w radiu i TV. Ciągle jeszcze jest to język "we ftorym
                      łosprawio się bery i bojki" , ale polski język pisany też się narodził z
                      pieśni religijno-wojennych i żniwnych.
                      Za dwie dekady będziemy mieć swoich wieszczów, swoich ojców literatury.
                      Nadchodzi Renesans Śląski. Język polski który jest najbliższy i najbardziej
                      znany Slonzokom, wzbogaca codziennie nasze słownictwo. I nie powinien zanikać
                      na Górnym Śląsku.
                      Bez niego cała nasza kultura językowa byłaby tym czym jest włoski bez łaciny.
                      Z nim i z niego będziemy tworzyć nowe pojęcia i zwroty wybijając się ponad
                      gwary i przywary Trzeciej Rzeczypospolitej, odrębni i niezależni.
                      I w tym języku zapisuje swój głos wolność śląska ubezpieczający, i w tym to
                      języku do braci Poloków pisze manifest wzywający do przyznania nam
                      podstawowego prawa ludzkiego i obywatelskiego, prawa do samookreślenia, prawa
                      do rozwodu narodów, jeśli nie będzie nam po drodze.
                      Jeśli nasi sąsiedzi słowiańscy, Czesi i Słowacy doszli do mądrego
                      porozumienia w sprawie separacji, to i my, Górnoślązacy i Polacy możemy
                      porozumieć się w sprawach lepszej Unii pomiędzy nami, w której maleńki Slonsk
                      może dać Polsce
                      swoich wielkich "Jagiellonów", po wiekach, które rozdzieliły Piastowiczów
                      śląskich i polskich.

                      I na koniec jeszcze jedno wyjaśnienie:
                      My Górnoślązacy, nikogo nie będziemy przepędzać, deportować i weryfikować
                      urodzinami z matki Ślonzoczki.
                      Nam się nasz Górny Śląsk wieloetniczny podoba.
                      I taki ma przyszłość w Globalnej Wiosce.

                      K. Byzuch
                      Katowice
                      • eichendorff O niepodległości mówią tylko prowokatorzy 13.08.05, 20:29
                        W odpowiedzi na ten post (z którym zresztą w znacznej części sie zgadzam) podam
                        pewien link (nie wiem do końca czy na tym forum nie jest to zakazane, ale teraz
                        zrobię wyjątek; kopiowanie większości postów pokolei mijałoby sie z celem).
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25133498
                        Możliwość podlinkowania jeszcze kilku wątków znacznie ułatwiłaby mi zadanie...
                        • ijaw Re: O niepodległości mówią tylko prowokatorzy 13.08.05, 21:09
                          Oczywiście podlinkuj. Lepiej zrozumiemy temat.
                          • eichendorff Re: O niepodległości mówią tylko prowokatorzy 14.08.05, 13:59
                            Okazało się, że trochę tego jest...

                            Co naprawdę jest ważne dla Ślązaków?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25209482
                            Górny Śląsk jakiego nie znacie
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25252995
                            Sukcesy Górnego Śląska po 1989 r.
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23133879
                            Największe zaniedbania i błędy ostatnich 15 lat
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23133501
                            Wizerunek Górnego Śląska
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23655855
                            A moze juz czas na turystykę?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23284322
                            Jak "rozruszać" społeczeństwo?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=24125060
                            Górnośląski branding
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=24076369
                            Porozmawiajmy o gospodarce
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23242053
                            • ijaw Re: O niepodległości mówią tylko prowokatorzy 14.08.05, 16:35
                              Bardzo dziękuję za te linki, zajrzę do nich później. Na pewno przejrzę gruntownie.
                              • ijaw Joseph von Eichendorff 15.08.05, 01:06
                                Ha, ha, i zagadka się wyjaśniła:) Powinnam spłonąć ze wstydu? Trudno, dałam plamę.
                                Z całą pewnością tożsamości narodowej ustalić się nie da?!

                                Post z linka, żeby ułatwić innym:)
                                "• Joseph von Eichendorff *1788 - +1857
                                eichendorff 15.06.2005 19:29 + odpowiedz

                                Pozwólcie, że rozpocznę od mego idola :-)

                                "Jeden z najważniejszych twórców niemieckiego romantyzmu urodził się na zamku
                                Lubowitz (Łubowice) pod Raciborzem.
                                Jego opowiadania: "Das Marmorbild" - 1819 r. ("Obraz z marmuru"), "Aus dem
                                Leben eines Taugenichts" - 1823 r. ("Z życia nicponia"), "Das Schlos Durande" -
                                1837 r. ("Zamek Durande") to najlepsza niemiecka proza doby romantyzmu. W
                                dodatku arcydzieło późnego romantyzmu "Z życia nicponia", czyli pochwała
                                wędrującego po świecie romantyka, to najczęściej czytana nowela tego czasu w
                                Niemczech. Eichendorff był także autorem nastrojowych wierszy. Do najlepszych
                                dzieł należą: "O Thäler weit, o Höhen" ("O doliny szerokie, o góry") oraz "In
                                einem kühlen Grunde" ("W chłodnym uroczysku").
                                Jego poezja należy do stałego repertuaru śpiewaków, ponieważ muzykę do niej
                                skomponowali m.in. Felix Mendelssohn i Robert Schumann. Eichendorff był wielkim
                                przyjacielem Polaków i kultury polskiej. Jak sam pisze w pamiętnikach, w
                                Łubowicach rozmawiał z mieszkańcami po śląsku."
                                Prawie wszystko w tej krótkiej notce biograficznej się zgadza - za wyjątkiem
                                tego, że J.v.E. był Niemcem. 200 lat temu tożsamość narodowa dopiero się
                                rodziła, więc on pewnie uważał się głównie za Ślązaka a nie za Niemca.
                                Jeszcze jeden cytat: "Joseph von Eichendorff miał pecha. Gdy żył, był
                                urzędniczyną, marzącym o burzliwym losie artysty. Po śmierci naziści zrobili z
                                niego swego idola, a Polacy unikali jak ognia. Czy przyszedł wreszcie czas,
                                by "śląski Mickiewicz" stał się symbolem dobrego sąsiedztwa Polaków i Niemców?""
                                • eichendorff Re: Joseph von Eichendorff 15.08.05, 13:41
                                  :-)))))))))))))))))))
                                  Między mną a J.v.E. są pewne podobieństwa (dlatego też wybrałem sobie tego
                                  nicka), ale są też wielkie różnice.
                                  Ja w dużym stopniu jestem romantykiem, tak jak i żyjący w epoce romantyzmu
                                  Eichendorff. Ja jednak kroczę drogą - jeśli tak można powiedzieć - polskiego
                                  romantyzmu: po zawodzie miłosnym zwróciłem się ku "walce" o odrodzenie śląskiej
                                  świadomości narodowej. Eichendorff nie miał takiego problemu, bo jego pierwsza
                                  WIELKA miłość (wcześniej bywały - i to w dużych ilościach ;-) - w jego życiu
                                  przelotne miłostki wśród młodych łubowickich wieśniaczek) wyszła za niego za
                                  mąż i żyli długo i szczęśliwie (choć - choć porównując z innymi arystokratami -
                                  klepali biedę). Ale i ja ustatkowałem swoje życie uczuciowe i wiem, że do
                                  końca swoich dni będę szczęśliwy.
                                  On chciał zostać żołnierzem i walczyć z Napoleonem. Ja nigdy wojskowych
                                  ciągotek nie miałem (no może poza dziecięcymi zabawami w "czterech pancernych").
                                  On został urzędnikiem, ja - w pewnym sensie - również.
                                  On przelewał swoje uczucia w postać utworów poetyckich, ja również (choć z
                                  pewnością nie w takich ilościach i - przede wszystkim - nie takiej jakości).
                                  No i ostatnie podobieństwo: obaj byliśmy (a ja jeszcze jestem) nierozerwalnie
                                  związani ze śląską ziemią i dawaliśmy temu wyraz w postaci wierszy
                                  (Eichendorff) czy postów na forum ;-) (ja).
                                  • ijaw Re: Joseph von Eichendorff 15.08.05, 16:29
                                    W Twoim przypadku romantyzm jest zasadny:-)
                                    Sprawa śląska jeszcze długo pozostanie w naszej uwadze, ale co do tej kwestii:

                                    "Ale i ja ustatkowałem swoje życie uczuciowe i wiem, że do końca swoich dni będę
                                    szczęśliwy."

                                    życzę, by szczęścia nigdy nie brakowało.

                                    > On przelewał swoje uczucia w postać utworów poetyckich, ja również (choć z
                                    > pewnością nie w takich ilościach i - przede wszystkim - nie takiej jakości).

                                    Należy mieć nadzieję, że zaprezentujesz nam, kiedyś, swoje dzieło.
                                    Piszesz w śląskim? Czy polskim? Tak czy owak, ciekawa jestem, ale nie nalegam.
                                    pozdrawiam
                                    • eichendorff Re: Joseph von Eichendorff 15.08.05, 17:19
                                      ijaw napisała:

                                      > Należy mieć nadzieję, że zaprezentujesz nam, kiedyś, swoje dzieło.

                                      może... ;-)

                                      > Piszesz w śląskim? Czy polskim?

                                      Narazie nie czuję się na tyle dobrze w "pisanym" śląskim. Ale w przyszłości
                                      (bliskiej czy dalszej) kto wie?
                                      Są jednak osoby, które piszą w języku śląskim całkiem nieźle np. "król śląskiej
                                      fraszki" - Broneknotgeld lub Karol Gwóźdź - młody chłopak z Siemianowic
                                      Śląskich.
                                      • ijaw Re: Joseph von Eichendorff 15.08.05, 20:18
                                        > może... ;-)

                                        to prawie jak obietnica:-)

                                        >Są jednak osoby, które piszą w języku śląskim całkiem nieźle np. "król śląskiej
                                        fraszki" - Broneknotgeld lub Karol Gwóźdź - młody chłopak z Siemianowic
                                        Śląskich.

                                        Możesz jakiś kawałek zaprezentować?
                                        • eichendorff Re: Joseph von Eichendorff 16.08.05, 09:23
                                          ijaw napisała:

                                          > > może... ;-)
                                          >
                                          > to prawie jak obietnica:-)

                                          :-)))))))))))

                                          > Możesz jakiś kawałek zaprezentować?

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10650&w=18266559&a=18266559
                                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=28940

                                          Jeśli chodzi o Bronkanotgelda, to tego jest tak wiele na różnych forach, że
                                          chyba życia by zabrakło by to wszystko znaleźć i przeczytać :-)
                                          • ijaw Re: Joseph von Eichendorff 16.08.05, 19:30
                                            Dziękuję:))
                                            Rzeczywiście twórczość bogata. Nawet daje się zrozumieć.

                                            ps.Sporo jest forów o tematyce śląskiej.
                    • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 13.08.05, 18:32
                      >Chciałbym wierzyć, że celem "tfurcy" było tylko subietkywne przesłanie

                      Uwierz, bo tak jest najczęściej, choć nie wykluczam innych elementów.

                      >Istnieje jeszcze problem tego, że język śląski nie został do tej pory
                      > skodyfikowany (w wersji pisanej). Ostatnio jednak ta sprawa nabrała
                      >gwałtownego przyspieszczenia z tej racji, że ludzie komunikują się między sobą
                      >słowem pisanym. Jest obecnie conajmniej kilkanaście wersji śląskiej ortografii

                      Rozumiem, że prace są zaawansowane i można się spodziewać podręczników?

                      >Czy tytuły: "Ślązacy chcą odfałszować swoją historię", albo "Autonomia Śląska
                      >to szansa dla Polski" nie brzmią sensacyjnie? Gdybym był dziennikarzem -
                      >obojętnie jakiej

                      Afera Rywina, teczki agentów SB, PKN Orlen, i tego typu, plus zwykłe pyskówki,
                      awantury. To jest sensacyjne. Coś mi się wydaje, że nie ma dobrej atmosfery do
                      rozmów o Śląsku. Szczególnie teraz. Może po wyborach? Kiedy opadną emocje? O ile
                      nie wzrosną!

                      >Myślałem, że jesteś przekonana do tej idei. Może wcześniej wyjaśniałem
                      > coś nie fo końca jasno? Albo nie poruszyłem wszystkich aspektów tej sprawy?
                      > Napisz czego się jeszcze obawiasz.

                      Chwileczkę, to nie tak. Napisałam >nie wiem jakie jest wyjście<, bo zdaję sobie
                      sprawę, że mój wpływ na rozwój sytuacji na Śląsku jest minimalny. Ale masz
                      rację, jeszcze nie oswoiłam się z autonomią. Do tego próbuje mnie także
                      przekonać mr_pope. Nie jestem uprzedzona. To coś znaczy.
                      W gruncie rzeczy jestem otwarta na zmiany. Więc przezwyciężę przyzwyczajenia i
                      jakieś wątpliwości.

                      W mojej naturze leży łączenie. Chciałabym by świat był jednym wielkim państwem
                      bez granic. A tu problem podziału. Rozumiesz ten ból?:)
                      • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 13.08.05, 19:52
                        ijaw napisała:

                        > Rozumiem, że prace są zaawansowane i można się spodziewać podręczników?

                        Narazie "Elementarz" dla najmłodszych by mogli poznać literki i przypisane im
                        dźwięki. Wbrew pozorom w języku ślaskim brakuje niektórych dźwięków
                        wystepujących w j.polskim ([ą], [ę]), za to jest conajmniej jeden (co do innych
                        głosek nie ma jeszcze zgody) dźwięk, który w języku polskim nie występuje. Ja
                        akurat zapisuję go w postaci podwójnego "o" (jak w mojej sygnaturce), ale
                        niektórzy zapisują go jak polskie "u zamknięte" (choć czytają nieco inaczej).

                        > Chwileczkę, to nie tak. Napisałam >nie wiem jakie jest wyjście<, bo zda
                        > ję sobiesprawę, że mój wpływ na rozwój sytuacji na Śląsku jest minimalny.

                        Jesteś obywatelem państwa polskiego więc masz takie samo prawo jak każdy inny
                        (w postaci kartki wrzucajcanej do urny).

                        > Ale masz rację, jeszcze nie oswoiłam się z autonomią.
                        > Do tego próbuje mnie także przekonać mr_pope.

                        On od strony ogólnej decentralizacji, więc w tym temacie mnie wyręczył
                        potrosze. Ja skupię się więc na obawach dotyczących stricte Śląska.

                        > Nie jestem uprzedzona. To coś znaczy. W gruncie rzeczy jestem otwarta na
                        > zmiany. Więc przezwyciężę przyzwyczajenia i jakieś wątpliwości.

                        :-)))
                        Wolałbym abyś była NAPRAWDĘ przekonana do tej idei, a nie godziła się na
                        coś "dla świętego spokoju".

                        > W mojej naturze leży łączenie. Chciałabym by świat był jednym wielkim państwem
                        > bez granic. A tu problem podziału. Rozumiesz ten ból?:)

                        Rozumiem. A co byś powiedziała na ideę "Europy 100 flag". Zamiast 25 (a za dwa
                        lata 27) luźno ze sobą powiazanych państw, Unia Europejska składałaby się z
                        około 100-200 zespolonych ze sobą regionów. Nie rządziłby już żaden Schroeder
                        czy Chirac. W Brukseli i Strassburgu zamiast nich pierwsze skrzypce graliby
                        przedstawiciele Bretanii, Korsyki, Toscanii, Szkocji, Katalonii, Baskonii,
                        Westfalii, Saksonii, Szkocji, Walii, Mazowsza, Małopolski, Pomorza, Śląska i
                        wielu, wielu innych... W ten sposób nikt nie miałby już tak silnej pozycji, jak
                        obecnie hamulcowy tandem "Niemcy+Francja".
                        Tę ideę promuje Wolny Sojusz Europejski - sojusz partii regionalistycznych z
                        całej Europy. Jednym z jego założycieli był ...Ruch Autonomii Śląska, a
                        niedawno przyłączyli się do sojuszu Kaszubi. Obecnie Wolny Sojusz Europejski ma
                        kilkudziesięciu eurodeputowanych (niestety żadnego z terytorium Polski).
                        • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 13.08.05, 20:49
                          > Narazie "Elementarz" dla najmłodszych by mogli poznać literki i przypisane im
                          dźwięki.

                          To już coś. Gdzie odbywa się nauka śląskiego? W szkołach?

                          > Jesteś obywatelem państwa polskiego więc masz takie samo prawo jak każdy inny

                          Tak też należało rozumieć co napisałam. Wrzucę tę kartkę ale z jakim skutkiem.
                          Proszę nie mów, że to pesymizm. Realizm. Dla osiągnięcia efektu, jakiego
                          oczekujesz społeczeństwo polskie musi zrozumieć ten problem.

                          > On od strony ogólnej decentralizacji, więc w tym temacie mnie wyręczył
                          > potrosze. Ja skupię się więc na obawach dotyczących stricte Śląska.

                          Łatwiej przez tę dyskusję zrozumieć potrzeby regionu.

                          > Wolałbym abyś była NAPRAWDĘ przekonana do tej idei, a nie godziła się na
                          > coś "dla świętego spokoju".

                          To nie znasz mnie. Dla świętego spokoju mogę załagodzić spór, ale tak ważne
                          decyzje podejmuję po gruntownej analizie, na którą potrzebuję czasu. Im więcej
                          się dowiem, tym lepiej poznam.

                          > Rozumiem. A co byś powiedziała na ideę "Europy 100 flag". Zamiast 25 (a za dwa
                          > lata 27) luźno ze sobą powiazanych państw, Unia Europejska składałaby się z
                          > około 100-200 zespolonych ze sobą regionów. Nie rządziłby już żaden Schroeder
                          > czy Chirac.

                          Czemu nie? Lepsze zarządzanie w jednej unii, cel ten sam. Podoba mi się.

                          ps. co znaczy Twój nick? zaintrygowałeś mnie.
                          • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 14.08.05, 15:38
                            Mam kilka pytań.
                            1.Napisałeś, że nie we wszystkim zgadzasz się z Arnoldem. Mógłbyś wskazać różnice?
                            2.Jakie są gwarancje, że ruch nacjonalistyczny nie będzie dążył do separacji?
                            Czy Ślązacy dążący do autonomii są w stanie przeciwdziałać tym dążeniom?
                            3. Czy można wyrazić w przybliżeniu udział Ślązków w ruchu nacjonalistycznym, a
                            ruchu dążącym do autonomii? Który z tych nurtów w świadomości Ślązaków jest
                            wyraźniejszy?
                            • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 13:16
                              ijaw napisała:

                              > 1.Napisałeś, że nie we wszystkim zgadzasz się z Arnoldem. Mógłbyś wskazać
                              > różnice?

                              Tamten post nie był autorstwa Arnolda. On po prostu przytoczył czyjąś
                              wypowiedź. Sam Arnold jest - przyznaję - czasem trochę prowokacyjny, ale jeśli
                              zdaży mu się przekroczyć jakieś granice to - zapewniam - robi to dla żartu. W
                              rzeczywistości jest to bardzo łagodny człowiek i nie skrzywdziłby nawet muchy
                              (poznałem go parę tygodni temu).
                              A w tamtym poście zdenerwował mnie jedynie tytuł oraz ton wypowiedzi. Zgadzam
                              się z tym, że udawanie przez polskie elity oraz większą część społeczeństwa, że
                              nie ma ślaskiego problemu, powoduje tylko większą frustrację wśród Ślązaków, a
                              frustracja rodzi tylko wzrost poparcia dla pomysłów ekstremalnych. Jednak
                              jeszcze bardziej zgadzam się z tą częścią wypowiedzi:
                              "My Górnoślązacy, nikogo nie będziemy przepędzać, deportować i weryfikować
                              urodzinami z matki Ślonzoczki. Nam się nasz Górny Śląsk wieloetniczny podoba.
                              I taki ma przyszłość w Globalnej Wiosce"

                              > 2.Jakie są gwarancje, że ruch nacjonalistyczny nie będzie dążył do separacji?
                              > Czy Ślązacy dążący do autonomii są w stanie przeciwdziałać tym dążeniom?

                              Gdy w roku 1990 powstał Ruch Autonomii Śląska, główne role odgrywali tam
                              działacze, którzy w istocie dążyli do secesji Śląska. Oficjalne ich stanowisko
                              przeczyło artykułom w różnych gazetach np "Czy Śląsk może się wybić na
                              niepodległość". Na szczęście od kilku lat te osoby w RAŚ przestały odgrywać
                              ważniejszą rolę. Nie jestem członkie RAŚ (tylko sympatykiem), ale z pewnego
                              źródła wiem, że obecne władze CAŁKOWICIE odcinają się od działań poprzednich
                              władz (nie tylko oficjalnie, lecz również w rozmowach zakulisowych). W zeszłym
                              roku powołana została nowa organizacja, Młodzież Górnośląska. Nazwa może trochę
                              niefortunna (ze względu na skojarzenia z Młodzieżą Wszechpolską), ale styl
                              działania całkiem inny. We wrześniu organizowane będą - w ramach Europejskich
                              Dni Dziedzictwa - Górnośląskie Dni Dziedzictwa. Składać będą się na nie
                              prelekcje, wycieczki po śląskich zabytkach (a tych jest naprawdę dużo; sam się
                              nie spodziewałem choć mieszkam tu całe życie). Planowane są szkolenia wśród
                              sympatyków MG z zakresu pozyskiwania funduszy (nie tylko) unijnych na różnego
                              rodzaju projekty (np. ratowanie zabytków). Z myślą o dniach dziedzictwa
                              przygotowują poświęconą temu tematowi stronkę
                              www.gornoslaskie-dziedzictwo.com
                              Sama sobie odpowiedz czy separatyści działaliby w podobny sposób.

                              > 3. Czy można wyrazić w przybliżeniu udział Ślązków w ruchu nacjonalistycznym,
                              > a ruchu dążącym do autonomii? Który z tych nurtów w świadomości Ślązaków jest
                              > wyraźniejszy?

                              Prawda jest taka, że w obecnej chwili większość Ślązaków (nieinteresujących się
                              polityką) odbiera ideę autonomii tak jak większość Polaków. Dla nich autonomia
                              to synonim secesji. Większość osób, z którymi rozmawiam (również w mojej
                              rodzinie) bardzo się dziwi gdy opowiadam im o przedwojennej autonomii. Jest to
                              z pewnością jeden z powodów, dla których RAŚ nie odnosił do tej pory jakichś
                              spektakularnych sukcesów w wyborach. Wydaje się, że podjęta w ostatnim czasie
                              akcja edukacyjna (w tym m.in. GDD) uzmysłowi mieszkańcom Śląska (nie tylko
                              Ślązakom, ale i Polakom), że autonomia nie ma nic wspólnego z secesją. Wtedy -
                              mam nadzieję - poparcie dla idei autonomii znacznie wzrośnie. Wydaje się, że
                              obecna niechęć miszkańców Śląska do autonomii traktowanej jak secesja, jest
                              gwarancją tego, że w przyszłości, po odzyskaniu autonomii, nikt nie będzie
                              poważnie traktował głosów wzywających do oderwania sie od Rzeczypospolitej. A
                              tacy ekstremiści z pewnością będą (bo żadne środowisko nie jest pozbawione
                              jakichś skrajności), jednak ich powolna marginalizacja nie ulega dla mnie nawet
                              w tej chwili najmniejszym wątpliwościom.
                              • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 16:15
                                "A w tamtym poście zdenerwował mnie jedynie tytuł oraz ton wypowiedzi. Zgadzam
                                się z tym, że udawanie przez polskie elity oraz większą część społeczeństwa, że
                                nie ma ślaskiego problemu, powoduje tylko większą frustrację wśród Ślązaków, a
                                frustracja rodzi tylko wzrost poparcia dla pomysłów ekstremalnych."
                                Nie zdenerwował mnie. Prowokacji Arnoldowi nie mam za złe, (takie są niezbędne).
                                Widziałam jego forum tuż po założeniu. Niestety nie odwiedzam go.
                                Post przyniosłam, bo wydawał mi się tu potrzebny.

                                > www.gornoslaskie-dziedzictwo.com
                                > Sama sobie odpowiedz czy separatyści działaliby w podobny sposób.

                                To bardzo ciekawy projekt. Popieram. Myślę, że nie.

                                >Prawda jest taka, że w obecnej chwili większość Ślązaków (nieinteresujących
                                się (polityką) odbiera ideę autonomii tak jak większość Polaków. Dla nich
                                autonomia to synonim secesji. Większość osób, z którymi rozmawiam (również w
                                mojej rodzinie) bardzo się dziwi gdy opowiadam im o przedwojennej autonomii.
                                Jest to z pewnością jeden z powodów, dla których RAŚ nie odnosił do tej pory
                                jakichś spektakularnych sukcesów w wyborach. Wydaje się, że podjęta w ostatnim
                                czasie akcja edukacyjna (w tym m.in. GDD) uzmysłowi mieszkańcom Śląska (nie
                                tylko Ślązakom, ale i Polakom), że autonomia nie ma nic wspólnego z secesją.

                                Zatem nie dziwisz się nieufności i zdziwieniu wśród Polaków?
                                Życzę powodzenia w przedsięwzięciach.
                                • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 17:27
                                  ijaw napisała:

                                  > Nie zdenerwował mnie. Prowokacji Arnoldowi nie mam za złe, (takie są
                                  > niezbędne).
                                  > Widziałam jego forum tuż po założeniu. Niestety nie odwiedzam go.
                                  > Post przyniosłam, bo wydawał mi się tu potrzebny.

                                  To miał być w zamyśle Arnolda, taki żart. Ale ku jego i innych osób zdziwieniu,
                                  tamto forum w pewnym okresie stało się głównym ośrodkiem wymiany myśli "o
                                  naprawie Rzeczypospolitej".

                                  > Zatem nie dziwisz się nieufności i zdziwieniu wśród Polaków?

                                  Nie dziwię się polskiemu społeczeństwu. Za to BARDZO dziwię się tzw. elitom
                                  czyli politykom i mediom. Gdyby tylko chcieli może już od 15 lat nie byłoby
                                  żadnego "problemu Śląska". Ale zamiast ruszyć głową, łatwiej wkładać ją w
                                  piasek.
                                  • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 20:28
                                    >Ale ku jego i innych osób zdziwieniu,tamto forum w pewnym okresie stało się
                                    głównym ośrodkiem wymiany myśli "o naprawie Rzeczypospolitej".

                                    Wobec tego muszę trochę poczytać:-)

                                    >Za to BARDZO dziwię się tzw. elitom czyli politykom i mediom. Gdyby tylko
                                    chcieli może już od 15 lat nie byłoby żadnego "problemu Śląska". Ale zamiast
                                    ruszyć głową, łatwiej wkładać ją w piasek.

                                    Gdyby... Jak mają zobaczyć problem? Przez kłotnie, zawiści, gry i podchody? Do
                                    tego trzeba politykiem z powołania, a nie dla kariery czy korzyści materialnych.
                                    • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 16.08.05, 09:30
                                      ijaw napisała:

                                      > Gdyby... Jak mają zobaczyć problem? Przez kłotnie, zawiści, gry i podchody? Do
                                      > tego trzeba politykiem z powołania, a nie dla kariery czy korzyści
                                      > materialnych.

                                      Hmmm... Politycy jak to politycy mówią ludziom to co tamci chcą usłyszeć.
                                      Dlatego gdy idea autonomii zdobędzie popularność, to każda partia będzie ją
                                      miała w programie.
                                      Natomiast osobnym tematem są media, które kształtują opinię publiczną. Dopóki
                                      tam nie będzie odpowiedniej promocji, możemy zapomnieć o jakimkolwiek sensowym
                                      dialogu...
                                      • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 16.08.05, 19:39
                                        eichendorff napisał:

                                        > Dlatego gdy idea autonomii zdobędzie popularność, to każda partia będzie ją
                                        > miała w programie.
                                        > Natomiast osobnym tematem są media, które kształtują opinię publiczną. Dopóki
                                        > tam nie będzie odpowiedniej promocji, możemy zapomnieć o jakimkolwiek sensowym
                                        > dialogu...

                                        Przed Wami ogrom pracy, przekonać społeczeństwo, i zachęcić media. Życzę
                                        powodzenia:)
                          • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 12:17
                            ijaw napisała:

                            > To już coś. Gdzie odbywa się nauka śląskiego? W szkołach?

                            Jeśli bylibyśmy uznaną mniejszością narodową to taka nauka byłaby możliwa.
                            Narazie nie ma na to szans. Oficjalnie system oświaty daje dość duże
                            uprawnienia nauczycielowi w doborze programy nauczania. Ale praktycznie sprawa
                            wygląda o wiele gorzej:
                            1. Musi się znaleźć nauczyciel przedmiotów humanistycznych z autentycznym
                            powołaniem do nauki, który za darmo (bo przecież szkoła mu nie zapłaci za takie
                            zajęcia) będzie uczył śląskie dzieci śląskiej historii czy języka.
                            2. Dzieci muszą chcieć uczęszczać na takie nieobowiązkowe zajęcia. A z tym bywa
                            przecież różnie. Który dzieciak wolałby słuchać o niemieckich osadnikach z XIII
                            wieku na Śląsku, albo o bitwie pod Białą Górą, zamiast pograć w piłkę? Gdyby
                            zajęcia były obowiązkowe (w ramach obowiązkowego programu) frekwencja na takich
                            lekcjach wyglądałaby zupełnie inaczej.
                            3. Dyrekcja szkoły musi zezwolić na takie lekcje. W szkole gdzie pracuje moja
                            przyszła małżonka, osoba, która chciała właśnie przekazać dzieciom jak
                            najwięcej informacji o ich mieście i regionie, usłyszała od dyrektorki: "Niech
                            się pani nie wychyla!".

                            > Tak też należało rozumieć co napisałam. Wrzucę tę kartkę ale z jakim skutkiem.
                            > Proszę nie mów, że to pesymizm. Realizm.

                            Po raz pierwszy od powrotu demokracji do Polski nie mam na kogo głosować.
                            Polska klasa polityczna sięgnęła niemal dno. Gruntowna decentralizacja państwa
                            sprawiłaby, że władza znalazłaby się bliżej obywateli. Ludzie z kolei, gdy
                            zauważyliby, że np. prezydent miasta ma NAPRAWDĘ realną władzę, dokładniej
                            przyglądaliby się jego poczynaniom. Tak właśnie działa demokracja w krajach
                            federalnych. I te kraje nieźle na tym wychodzą...

                            > ps. co znaczy Twój nick? zaintrygowałeś mnie.

                            To już odkryłaś sama :-) Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale w dniu
                            wczorajszym miałem problemy z netem.
                            • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 15:35
                              > Jeśli bylibyśmy uznaną mniejszością narodową to taka nauka byłaby możliwa.
                              > Narazie nie ma na to szans. Oficjalnie system oświaty daje dość duże uprawnienia..

                              I to jest problem. Oczywiście, dzieciaki chcą się bawić i jak najmniej siedzieć
                              w książkach. Pomocne w tym są ośrodki kultury, koła zainteresowań. Nie jest to
                              edukacja masowa, raczej dla fascynatów. Coż zrobić? Lepiej zasiać trochę ziarna
                              niż wcale.

                              > Po raz pierwszy od powrotu demokracji do Polski nie mam na kogo głosować.
                              > Polska klasa polityczna sięgnęła niemal dno. Gruntowna decentralizacja państwa
                              > sprawiłaby, że władza znalazłaby się bliżej obywateli.

                              Chyba każdy. Ale pójdę wybierać, żeby nie dać szansy oszołomom. Nie martwiłabym
                              się jednak tą sytuacją. Plewy muszą odpaść. Będzie lepiej.
                              Może dojdziemy do landów?

                              ps. Rozmawialiśmy o Kutzu. Przeglądając wskazane linki, na Silesianie
                              przeczytałam, jak bardzo przywiązujecie uwagę do udziału Kutza w paradzie
                              równości. Wydaje mi się, że obawy są trochę przesadzone, bo w paradzie wzięli
                              udział także inni politycy, np, Nałęcz, i jakoś nie słyszy się, by jego
                              działalność miała być postrzegana przez fakt poparcia dla homoseksualistów. Czy
                              nie tworzy się w ten sposób sztuczna bariera?
                              Linków nie przejrzałam wszystkich, trochę tego jest, a niektóre kwestie wymgają
                              skupienia.
                              • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 17:48
                                ijaw napisała:

                                > I to jest problem. Oczywiście, dzieciaki chcą się bawić i jak najmniej
                                > siedzieć w książkach. Pomocne w tym są ośrodki kultury, koła zainteresowań.
                                > Nie jest to edukacja masowa, raczej dla fascynatów. Coż zrobić? Lepiej zasiać
                                > trochę ziarna niż wcale.

                                Na taką edukację potrzebna jest kasa. W normalnych warunkach finansowanie
                                oświaty zapewnia państwo. Mniejszości narodowe są dotowane z budżetu państwa w
                                celu zachowania swojej kultury. Ponieważ Ślązacy nie są uznawaną mniejszością
                                przez władze Rzeczypospolitej, nie otrzymują środków finansowych na rozwój
                                swojej oświaty i kultury. Mogliby sobie sami sfinansować taką oświatę, ale nie
                                mają środków bo ...płacą podatki do budżetu centralnego.

                                > ps. Rozmawialiśmy o Kutzu. Przeglądając wskazane linki, na Silesianie
                                > przeczytałam, jak bardzo przywiązujecie uwagę do udziału Kutza w paradzie
                                > równości. Wydaje mi się, że obawy są trochę przesadzone, bo w paradzie wzięli
                                > udział także inni politycy, np, Nałęcz, i jakoś nie słyszy się, by jego
                                > działalność miała być postrzegana przez fakt poparcia dla homoseksualistów.
                                > Czy nie tworzy się w ten sposób sztuczna bariera?

                                Nie doczytałaś chyba do końca. Ślązacy deklarujący właśnie narodowość polską
                                podnieśli larum o uczestnictwie Kutza w tej paradzie. Istnieje dziwna
                                zbieżność: ci którzy są przeciwni mniejszości śląskiej, są jednocześnie
                                przeciwni mniejszościom seksualnym. Nie wiem czy to wina ksenofobii, ale tak
                                właśnie jest.
                                Ślązacy (autonomiści) w walce o swoje prawa mogliby zawiazać koalicję
                                z ...gejami :-) Dziwne prawda? Ogromna większość z nich, zezwoliłaby na związki
                                partnerskie (z zastrzeżeniem, że nie miałyby prawa na adopcję dzieci).
                                • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 15.08.05, 20:49
                                  >Mniejszości narodowe są dotowane z budżetu państwa w celu zachowania swojej
                                  kultury. Ponieważ Ślązacy nie są uznawaną mniejszością przez władze
                                  Rzeczypospolitej, nie otrzymują środków finansowych na rozwój swojej oświaty i
                                  kultury.

                                  A nie można starać się o dotację z UE?

                                  > Nie doczytałaś chyba do końca. Ślązacy deklarujący właśnie narodowość polską
                                  > podnieśli larum o uczestnictwie Kutza w tej paradzie. Istnieje dziwna
                                  > zbieżność: ci którzy są przeciwni mniejszości śląskiej, są jednocześnie
                                  > przeciwni mniejszościom seksualnym

                                  Nie doczytałam, to prawda. Jeszcze sporo zostało do przerobienia ze wskazanych
                                  linków. Sporo tego, a problemy też nie łatwe i czas ograniczony. Przepraszam.

                                  Szukanie sprzymierzeńców w gejach może być dodatkowym argumentem dla nich na
                                  nie. Co potrafię zrozumieć, bo stwarza okoliczności do lamentów, że nie każdy
                                  Ślązak jest gejem. Tak czy owak kwestie narodowe pomieszane z seksualnymi
                                  brzmią dziwnie. Nie jestem homofobem, ale nie bardzo gustuję w tych połączeniach.
                                  • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 16.08.05, 09:51
                                    ijaw napisała:

                                    > A nie można starać się o dotację z UE?

                                    Trafiłaś akurat na osobę, która zawodowo zajmuje się funduszami unijnymi :-)
                                    W tej dziedzinie są 2 ważne aspekty:
                                    1. pomysł + projekt (z tym nie będzie problemu)
                                    2. udział własny (w zależności od programu 20-50%; z tym niestety problem jest
                                    poważny).
                                    Kilka osób przymierza się do założenia fundacji, która zbierałaby kasę na różne
                                    projekty. Pewnie więc coś się ruszy w tej sprawie, ale - podejrzewam - to tylko
                                    kropla w morzu potrzeb.

                                    > Szukanie sprzymierzeńców w gejach może być dodatkowym argumentem dla nich na
                                    > nie. Co potrafię zrozumieć, bo stwarza okoliczności do lamentów, że nie każdy
                                    > Ślązak jest gejem. Tak czy owak kwestie narodowe pomieszane z seksualnymi
                                    > brzmią dziwnie. Nie jestem homofobem, ale nie bardzo gustuję w tych
                                    > połączeniach.

                                    To był oczywiście żart z tym śląsko-gejowskim sojuszem. Chodziło tylko o
                                    podkreślenie, że te same środowiska atakują zarówno Ślązaków jak i gejów.
                                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na Śląsku też są konserwatyści i mogą mieć
                                    duże "ale" w stosunku do mniejszości seksualnych. Choć wydaje mi się, że na
                                    Śląsku istnieje chyba większy stopień tolerancji. Nie ma żadnych głosów
                                    przeciwnych mniejszościom seksualnym (oprócz wspomnianego wcześniej środowiska
                                    antyautonomicznego). Nawet moja babcia, zagorzała katoliczka, nie ma nic
                                    przeciwko środowiskom gejowskim. Zresztą śląski katolicyzm różni się od
                                    polskiego (choć jest to różnica bardzo subtelna i trudno dostrzegalna dla osób
                                    stojących z boku).
                                    • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 16.08.05, 20:52
                                      > Trafiłaś akurat na osobę, która zawodowo zajmuje się funduszami unijnymi :-)

                                      Ach, prawidłowych wyborów dokonuję intuicyjnie:))

                                      2. udział własny (w zależności od programu 20-50%; z tym niestety problem jest
                                      > poważny).

                                      Jakie to sprytne, prawda? Zamożni skorzystają, a biedni nie będą mogli
                                      zrealizować nawet świetnych pomysłów.
                                      Na pomoc z województw pewnie nie ma co liczyć?

                                      >To był oczywiście żart z tym śląsko-gejowskim sojuszem. Chodziło tylko o
                                      > podkreślenie, że te same środowiska atakują zarówno Ślązaków jak i gejów.
                                      > Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na Śląsku też są konserwatyści i mogą mieć
                                      > duże "ale" w stosunku do mniejszości seksualnych.

                                      Krytyka krytyce nierówna. Ślązaków atakują z innych powodów niż gejów.
                                      Piszesz o przeciwnikach autonomii, a jak dużo jest zwolenników autonomii?

                                      https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21149">DR,K</a>
                                      • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 17.08.05, 11:08
                                        ijaw napisała:

                                        > Ach, prawidłowych wyborów dokonuję intuicyjnie:))

                                        :-)))))))))))))

                                        > Jakie to sprytne, prawda? Zamożni skorzystają, a biedni nie będą mogli
                                        > zrealizować nawet świetnych pomysłów.

                                        Mechanizm jest dobry i sprawdzony. Gdyby coś finansować w 100% z jakichś
                                        funduszy, to beneficjenci nie dbaliby tak bardzo o przedmiot projektu, jak będą
                                        dbać, kiedy włożą tam część swoich pieniędzy.
                                        To dokładnie tak jak z nauką. Dopóki korzystasz z darmowej edukacji w ramach
                                        powszechnego systemu oświaty, nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele dzięki temu
                                        zyskujesz. Dopiero gdy płacisz za studia, czy jakieś kursy językowe, to ta
                                        wiedza nabiera KONKRETNEJ wartości.

                                        > Na pomoc z województw pewnie nie ma co liczyć?

                                        Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego to właśnie fundusz, z
                                        którego BYĆ POWINNO najwięcej kasy. Narazie jednak (w skali kraju) beneficjenci
                                        otrzymali (uwaga!) 0,3% przyznanych środków z UE na lata 2004-2006.
                                        Część z tego przeznaczone będzie na kulturę i turystykę (na czym nam bardzo
                                        zależy), ale projekty typu "kodyfikacja języka śląskiego" z pewnością nie mogą
                                        liczyć na dofinansowanie z tego źródła (prznajmniej do czasu oficjalnego
                                        uznania mniejszości śląskiej przez państwo polskie). Trzeba szukać pomocy
                                        prywatnych sponsorów lub organizacji pozarządowych.

                                        > Krytyka krytyce nierówna. Ślązaków atakują z innych powodów niż gejów.

                                        Tak, tak. Ale te same osoby.

                                        > Piszesz o przeciwnikach autonomii, a jak dużo jest zwolenników autonomii?

                                        Nie ma żadnych miarodajnych danych dotyczących tej sprawy bo nikt nie zlecał
                                        badań opinii publicznej. Swoją drogą to też dziwne bo w innych sprawach
                                        jesteśmy wprost zasypywani różnego rodzaju wynikami mniej lub bardziej
                                        poważnych badań (od plebiscytów na aktorkę/a, poprzez stosunkek do mniejszości
                                        seksualnych, aż po sondaże przedwyborcze).
                                        Spis powszechny pokazał, że ludzi którzy identyfikują się z narodowością śląską
                                        jest stosunkowo dużo (173 200). Biorąc pod uwagę, że wiele deklaracji zostało
                                        sfałszowanych przez ankieterów (były dość liczne przypadki wpisywania
                                        narodowości śląskiej ołówkiem, podczas gdy reszta ankiety była wypełniana
                                        długopisem; co później działo się z takim wpiseme nie wiadomo; inni ankieterzy
                                        wręcz wykłucali się z osobami podającymi narodowość śląską, twierdząc, że nie
                                        istnieje taka narodowość i nie mogą jej wpisać; wiele osób - szczególnie
                                        starszych - skapitulowało wobec takiej "argumentacji" i podało narodowość
                                        polską), wynik ten należy uznać za duży sukces. W ten sposób osoby narodowości
                                        śląskiej stały się NAJWIĘKSZĄ mniejszością narodową na terenie
                                        Rzeczypospolitej. Tym większe zdziwienie, że nie uznawaną (podczas gdy uznaje
                                        się mniejszośći karaimskie, łemskie czy tatarskie, do których należy po
                                        kilkaset osób).
                                        Trudno ocenić skalę fałszerstw podczas tego spisu, ale niektórzy oceniają
                                        wielkość mniejszości śląskiej na jakieś 300-500 tys. osób. Oczywiście stanowią
                                        oni mniejszość na Śląsku. Oprócz tej grupy jest też duża liczba Ślązaków,
                                        związanych etnicznie ze Śląskiem, poczuwających się jednak do narodowości
                                        polskiej. Są też Polacy przybyli na Śląsk po roku 1922 lub 1945, którzy
                                        zasymilowali się z ludnością autochtoniczną. Obie te grupy - w jakimś stopniu -
                                        popierać również mogą ideę autonomii. Jak duże jest to poparcie, to w tej
                                        chwili NAJWIĘKSZA niewiadoma, a to właśnie rozstrzygnie o tym czy autonomia w
                                        ogóle stanie się faktem, oraz - ewentualnie - jakie przybierze granice.
                                        • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 17.08.05, 18:22
                                          >Mechanizm jest dobry i sprawdzony. Gdyby coś finansować w 100% z jakichś
                                          funduszy, to beneficjenci nie dbaliby tak bardzo o przedmiot projektu, jak będą
                                          dbać, kiedy włożą tam część swoich pieniędzy.

                                          Tak, to prawda. Zakładam, że w większości. W moim przypadku to nie działa:))

                                          >Oprócz tej grupy jest też duża liczba Ślązaków,
                                          > związanych etnicznie ze Śląskiem, poczuwających się jednak do narodowości
                                          > polskiej. Są też Polacy przybyli na Śląsk po roku 1922 lub 1945, którzy
                                          > zasymilowali się z ludnością autochtoniczną. Obie te grupy - w jakimś stopniu
                                          - popierać również mogą ideę autonomii. Jak duże jest to poparcie, to w tej
                                          > chwili NAJWIĘKSZA niewiadoma, a to właśnie rozstrzygnie o tym czy autonomia w
                                          > ogóle stanie się faktem, oraz - ewentualnie - jakie przybierze granice.

                                          Biorąc pod uwagę, że ideę autonomii propaguje Ruch Autonomii Śląskiej wraz z
                                          sympatykami, których liczebność jest nieznana, drogę przed Wami widzę długą. Nie
                                          niemożliwą, ale trudną.
                                          Ciekawi mnie jak prężny jest RAŚ?
                                          • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 18.08.05, 13:08
                                            ijaw napisała:

                                            > W moim przypadku to nie działa:))

                                            Dlaczego? Przykładasz sie jednakowo do nauki, niezależnie od tego czy nauka
                                            jest płatna czy darmowa?

                                            > Ciekawi mnie jak prężny jest RAŚ?

                                            Ostatnio w GW ukazał się artykuł, w którym autor marginalizował znaczenie RAŚ.
                                            Wydaje się jednak, że w ciągu ostatnich 2 lat, RAŚ stał się bardziej aktywny.
                                            Rozpoczęto akcję wizerunkową, czego kolejnymi etapami jest powołanie Młodzieży
                                            Górnośląskiej czy - obecnie - Górnoślaskie Dni Dziedzictwa. O ile w internecie
                                            RAŚ szybko zdobywa sympatyków, o tyle poza internetem nie jest jeszcze
                                            powszechnie dostrzegalny. Może to się zmieni we wrześniu? W dużym niestety
                                            stopniu o posrzeganiu pewnych organizacji decydują 2 sprawy:
                                            1. finanse na kampanie (wyborcze czy wizerunkowe), a w tej dyscyplinie RAŚ nie
                                            może w żaden sposób konkurować z partiami ogólnopolskimi, które na dodatek
                                            dostają dotacje z budżetu (tak, tak - telewizyjna reklama "Głosuję na Ligę
                                            Polskich Rodzin" jest finansowana z NASZYCH pieniędzy)
                                            2. stosunek mediów do tych organizacji (jak piszą: dobrze czy źle? czy w ogóle
                                            piszą?), a z tym - o czym wcześniej już pisałem - jest bardzo źle; choć w
                                            ostatnim czasie w GW ukazało się kilka artykułów dotyczących autonomii, więc
                                            może pojawiają się wyłomy w murze milczenia? ale chyba bardzo powoli...
                                            • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 19.08.05, 00:13
                                              > Dlaczego? Przykładasz sie jednakowo do nauki, niezależnie od tego czy nauka
                                              > jest płatna czy darmowa?

                                              Wystarczającym dopingiem jest własna motywacja, inne nie działają. Zdarzyło się
                                              wydać pieniądze i kompletnie nie przyłożyć się, bez żalu za kasą.
                                              Przypuszczalnie jest więcej takich "odszczepieńców" z silną motywacją, przy tym
                                              dobrymi pomysłami. Tego potencjału szkoda.

                                              > Rozpoczęto akcję wizerunkową, czego kolejnymi etapami jest powołanie Młodzieży
                                              > Górnośląskiej czy - obecnie - Górnoślaskie Dni Dziedzictwa. O ile w internecie
                                              > RAŚ szybko zdobywa sympatyków, o tyle poza internetem nie jest jeszcze
                                              > powszechnie dostrzegalny.

                                              Akcje internetowe dość szybko przenikają do środowisk na zewnątrz. Górnośląskie
                                              Dni Dziedzictwa to świetna akcja. Po stronie myszkowałam:)

                                              Z powodu likwidacji kopalń wielu górników jest bezrobotnych. Czytałam kiedyś o
                                              bieda szybach, z których wykopują węgiel także byli górnicy, i inni bezrobotni,
                                              chcący utrzymać się na powierzchni. Jak duże jest bezrobocie na Śląsku? Czy
                                              urzędy pracy nie prowadzą żadnych kursów przekwalifikujących?
                                              To w nawiązaniu do linków, w których pisaliście o bolączkach Śląska, z
                                              rozruszaniem społeczeństwa. Ostatnio jest lansowana teza, że coraz wiekszy rynek
                                              pracy powstaje właśnie na Śląsku. Więc jak to jest?
                                              • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 19.08.05, 19:39
                                                ijaw napisała:

                                                > Z powodu likwidacji kopalń wielu górników jest bezrobotnych. Czytałam kiedyś o
                                                > bieda szybach, z których wykopują węgiel także byli górnicy, i inni
                                                > bezrobotni, chcący utrzymać się na powierzchni. Jak duże jest bezrobocie na
                                                > Śląsku? Czy urzędy pracy nie prowadzą żadnych kursów przekwalifikujących?
                                                > To w nawiązaniu do linków, w których pisaliście o bolączkach Śląska, z
                                                > rozruszaniem społeczeństwa. Ostatnio jest lansowana teza, że coraz wiekszy
                                                > rynek pracy powstaje właśnie na Śląsku. Więc jak to jest?

                                                Ponoć dobrze, choć ani ja, ani nikt z moich znajomych poprawy nie odczuł.
                                                W samych Katowicach bezrobocie jest - podobno - stosunkowo niewielkie. Lecz w
                                                okolicznych miastach (Siemianowice Śląskie, Chorzów, Świętochłowice, Bytom,
                                                Ruda Śląska, Zabrze) jest TRAGICZNIE. Bezrobocie ponad 20%, a zdarza się, że
                                                zbliża się do 30%.
                                                Bezrobocie na Śląsku jest TYPOWO strukturalne - pozostałości prężnego niegdyś
                                                przemysłu ciężkiego. Kiedyś uważałem, że Śląsk musi swoje odcierpieć gdyż jego
                                                największe bogactwo - węgiel - przeszło już do historii. Jednak ostatnie
                                                wydarzenia sprawiły, że wcale tak nie musi być. Najpierw boom inwestycyjny w
                                                Chinach wywindował ceny stali i węgla do niespotykanych w ostatnich
                                                dziesięcioleciach cen. Wprawdzie ceny zaczęły już spadać, ale - nieoczekiwanie -
                                                przyszedł ratunek z innej strony. Kiedyś, w szkole, większość uczyła się jakie
                                                to ciekawe produkty da się produkować z węgla (od opon aż po damskie
                                                pończochy). Oczywiście komunistyczna gospodarka nigdy nie potrafiła tego
                                                urzeczywistnić. Ostatnio przeczytałem, że w Stanach Zjednoczonych za 300 mln $
                                                postawiono zakład, który węgiel kamienny zamienia w paliwo płynne (jedną z
                                                pochodnych ...ropy naftowej). Taka produkcja opłacalna jest to już przy cenie 30
                                                $ za baryłkę. Pewnie wszyscy wiedzą, że ostanio ceny ropy przekroczyły już 60$.
                                                Jakoś jednak właściciel śląskich kopalń (czyli państwo) nie garnie się aby
                                                znaleźć zbyt na wiele, wiele długich lat dla śląskiego węgla.
                                                Szkolenia (finansowane głównie z funduszy europejskich) rzadko trafiają w
                                                społeczne zapotrzebowanie. Również wysokie odprawy sprzed kilku lat, to nie byl
                                                najlepszy pomysł. Trzeba sobie uzmysłowić, że osoby pracujące na dole kopalni,
                                                nie potrafią same zadbać o swoje interesy w gospodarce rynkowej. Nie ma co
                                                ukrywać, że do pracy w górnictwie przez wiele lat ściagano z całej Polski
                                                ludzi - łagodnie mówiąc - nie odznaczających się sprecjalną inteligencją. Więc
                                                trudno teraz od nich wymagać by założyli swój własny biznes i stali się podporą
                                                gospodarki.
                                                Ja osobiście uważam, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu pozostałości
                                                po przemyśle ciężkim, jest przeprowadzenie jak najszybszej prywatyzacji.
                                                Znalezienie inwestora, który postawiłby za 300 mln $ taki zakład jak w USA. A
                                                następnie przeprowadzenie reformy emerytalnej, która ukróciłaby ich wczesne
                                                emerytury. Prawdą jest, że 25 lat na dole to dużo (wiem bo sam kiedyś tam
                                                pracowałem). Prawdą jest również, że mogliby później wykonywać prace na
                                                powierzchni kopalni.
                                                Niestety od 16 lat władza w Warszawie nie potrafi rozwiązać tego problemu,
                                                który widziany z bliska, wcale nie ma tak wielkich oczu jak mogłoby się wydawać.
                                                • ijaw Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 20.08.05, 21:05
                                                  Śląsk moi drodzy, to nie tylko zagłębie węglowe. To zagłębie uroczych miejsc,
                                                  czarownych zamków. Dinozaura na Śląsku można wykopać, wystarczy pojechać do
                                                  Dinoparku w Krasiejowie.
                                                  Właśnie wróciłam z eskapady po Śląsku, niestety, tylko wirtualnej. Jestem
                                                  oczarowana pięknem budowli np. Pławnicowic, Moszny, Głogówka, kościółków, no i
                                                  słuchajcie rezydencją Prezydenta RP w Wiśle!
                                                  Tu jest link podany przez Eichendorffa, w którym jest mnóstwo linków do
                                                  prawdziwych perełek.
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=23284322
                                                  Eichendorff, na turystyce możecie wiele zarobić!
                                                  Myślę, że trzeba te linki uporządkować, i w jednym zgromadzić te cuda. Łatwiej
                                                  je będzie znaleźć przypadkowym wirtualnym turystom.
                                                  Pomożecie? Pomożemy:-))
                                                  • eichendorff Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 21.08.05, 14:05
                                                    ijaw napisała:

                                                    > Śląsk moi drodzy, to nie tylko zagłębie węglowe. To zagłębie uroczych miejsc,
                                                    > czarownych zamków. Dinozaura na Śląsku można wykopać, wystarczy pojechać do
                                                    > Dinoparku w Krasiejowie.
                                                    > Właśnie wróciłam z eskapady po Śląsku, niestety, tylko wirtualnej. Jestem
                                                    > oczarowana pięknem budowli np. Pławnicowic, Moszny, Głogówka, kościółków, no i
                                                    > słuchajcie rezydencją Prezydenta RP w Wiśle!

                                                    Cieszę się, że Ci się podobało :-)

                                                    > Eichendorff, na turystyce możecie wiele zarobić!
                                                    > Myślę, że trzeba te linki uporządkować, i w jednym zgromadzić te cuda. Łatwiej
                                                    > je będzie znaleźć przypadkowym wirtualnym turystom.
                                                    > Pomożecie? Pomożemy:-))

                                                    Pracuję właśnie nad pewnym projektem związanym z tym tematem, którego
                                                    szczegółów wolałbym jednak nie ujawniać dopóki nie będzie gotowy ;-)
                                                    Ale każda pomoc będzie mile widziana!
                                                  • ijaw Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 23.08.05, 00:58
                                                    >Cieszę się, że Ci się podobało :-)

                                                    Baaardzo. Nie przypuszczałam, że są takie urocze miejsca. Koniecznie trzeba je
                                                    promować i pokazywać ludziom. Ukrywać je to zgroza:-)
                                                    Nie, oczywiście, ani słowa o projekcie przed faktem, by nie zapeszać. W każdym
                                                    razie trzymam kciuki by się powiodło.
                                                  • eichendorff Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 24.08.05, 10:27
                                                    ijaw napisała:

                                                    > Baaardzo. Nie przypuszczałam, że są takie urocze miejsca. Koniecznie trzeba je
                                                    > promować i pokazywać ludziom. Ukrywać je to zgroza:-)

                                                    Najciekawsze jest to, że wielu Ślązaków (w tym moja rodzina, znajomi,
                                                    przyjaciele) nie miało (a niektórzy nadal nie mają) pojęcia o istnieniu tych -
                                                    cytuję - uroczych miejsc. Wszyscy za to znali doskonale ruiny zamków położonych
                                                    na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej (a więc już poza Śląskiem). Nie sądzę aby to
                                                    był przypadek. Raczej działanie mające na celu ukazanie ubogości kulturowej
                                                    Śląska. "Patrzcie! U was tylko kopalnie i huty, a parenaście kilometrów od was,
                                                    ale już ZAGRANICĄ, w Polsce, była PRAWDZIWA KULTURA sięgająca średniowiecza".
                                                    Społeczeństwem wyzutym ze swojego dziedzictwa, łatwiej się kieruje i łatwiej je
                                                    sprowadzić na "jedynie słuszną narodowo drogę".
                                                  • ijaw Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 24.08.05, 16:36
                                                    >Nie sądzę aby to był przypadek. Raczej działanie mające na celu ukazanie
                                                    ubogości kulturowej Śląska. "Patrzcie! U was tylko kopalnie i huty, a parenaście
                                                    kilometrów od was, ale już ZAGRANICĄ, w Polsce, była PRAWDZIWA KULTURA sięgająca
                                                    średniowiecza".

                                                    To bardzo możliwe. Brak informacji świadczy o tym najlepiej. Choć wziąć pod
                                                    uwagę trzeba, że w pewnym okresie węgiel był najważniejszy, a o turystyce nie
                                                    myślało się. Granice zamknięte, mało turystów zagraniczynych, a Polak
                                                    najchętniej nad morzem wypoczywał.
                                                    Może jutro, jak się wyrobię z pracą, wyciągnę wszystkie linki z atrakcjami
                                                    turystycznymi na Śląsku. Mam pomagać:)
                                                  • eichendorff Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 25.08.05, 10:52
                                                    ijaw napisała:

                                                    > Choć wziąć pod uwagę trzeba, że w pewnym okresie węgiel był najważniejszy,
                                                    > a o turystyce nie myślało się.

                                                    Ale w tym samym okresie promowało się "Szlak orlich gniazd", na którym można
                                                    poogląć pozostałości po kilku średniowiecznych zamkach.
                                                    Nawet na temat Częstochowy (a to przecież centrum chrześcijaństwa więc wtedy
                                                    bardzo "niepoprawny politycznie" temat) można było w lokalnych mediach wiele
                                                    usłyszeć/zobaczyć/przeczytać.
                                                    Wtedy było to dla mnie oczywiste. Jak teraz - z perspektywy dwudziestu paru
                                                    lat - na to patrzę, to nie wiem: śmiać się czy płakać...
                                                  • ijaw Re: Jestem oczarowana - jedziemy na Śląsk 25.08.05, 11:23
                                                    > Wtedy było to dla mnie oczywiste. Jak teraz - z perspektywy dwudziestu paru
                                                    > lat - na to patrzę, to nie wiem: śmiać się czy płakać...

                                                    Śmiać się, mimo wszystko. Nie ma co poddawać się frustracji. Śląsk jest piękny.
                                                    I trzeba to pokazać.
                                                    Mam do przerobienia jeszcze dwa linki, wieczorem do nich zajrzę.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • ijaw Co trzeba zwiedzić i zobaczyć na Śląsku 27.08.05, 23:49
                                                    A to polecane atrakcje turystyczne na Śląsku. Zobaczcie sami, wirutalnie a potem
                                                    koniecznie w realu. Miłego podróżowania
                                                    www.goraswanny.pl/html/franciszkanie.asp
                                                    www.lanfest.internetdsl.pl/wilson/index.htm
                                                    Galeria Wilson
                                                    www.moszna-zamek.pl
                                                    zamek w Mosznie
                                                    www.glogowek.pl/zamek.htmGłogówek
                                                    www.kamien.biz/
                                                    Kamień Śląski
                                                    www.powiatgliwicki.pl/_files_/rudziniec_plawniowice_zespol_palacaowo_parkowy.jpg
                                                    www.powiatgliwicki.pl/_files_/plawniowice_palac_perelka_6.jpg
                                                    www.poczta-polska.pl/mw/o/3_Plawniowice_18.jpg
                                                    www.poczta-polska.pl/mw/o/3_Plawniowice_24.jpg
                                                    www.poczta-polska.pl/mw/o/3_Plawniowice_45.jpg
                                                    Pławniowice cudo!
                                                    zamekchudow.republika.pl/index.htmlChudów
                                                    krentz.kurian.pl/koscioly/1.html
                                                    krentz.kurian.pl/koscioly/2.htmlKościółki
                                                    www.mtk.katowice.pl/targi_2005.php
                                                    www.mtk.katowice.pl/targi_2_2005.php
                                                    targi katowickie
                                                    www.um.gliwice.pl/index.php?id=64/1
                                                    palmiarnia w Gliwicach
                                                    www.fot.com.pl/thumbnails.php?album=36zdjęcia
                                                    www.opolweb.pl/Opole
                                                    www.opolskawieliczka.pl/
                                                    Jaskinia solna
                                                    www.zamek.wisla.pl/
                                                    Rezydencja Prezydencka w Wiśle
                                                    www.teberia.pl/news.php?id=1611
                                                    www.wrotaopolszczyzny.pl/pl/turystyka/warto+zobaczyc/lista+obiektow/Dinozaury+z+Krasiejowa/default.htm
                                                    Krasiejów i dinozaury
                                                    dinopark.pl/dinopark.phpdinopark
                                                    www.toszek.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4&Itemid=5Toszek
                                                    www.strzelceopolskie.pl/?aid=21&PHPSESSID=634924a08ae94521ae4519d65646c62d
                                                    Strzelce Opolskie
                                                    www.um.gliwice.pl/index.php?id=125/1Gliwice
                                                    www.polskieszlaki.pl/artykul.php?id=2&rodz=kra
                                                    Tarnowskie Góry
                                                    www.zamkipolskie.hg.pl/zamek/za12/zamek/kozle.htmlKoźle
                                                    www.zamkipolskie.hg.pl/zamek/za12/zamek/rogow_opis.html
                                                    Rogów Opolski
                                                    www.zamkipolskie.hg.pl/zamek/za12/zamek/otmet_opis.htmlOtmęt
                                                    www.komplekszamkowy.pl/
                                                    Tarnowice Stare
                                                    www.palacrybna.pl/
                                                    Pałac w Rybnej
                                                    www.zamkipolskie.hg.pl/mapa/mapa12.html
                                                    mapka zamków
                                                    niemodlin.terramail.pl/zabytki.htm
                                                    Niemodlin
                                                    www.pszczyna.pl/xs/index.htmPszczyna
                                                    www.pszow.pl/serwis/module.php?op=galery&cmd=18Pszów
                                                    www.piekary.bazylika.katowice.opoka.org.pl/
                                                    Piekary Śląskie - bazylika
                                                    www.fraczkow.pl/pliki/index_1_pl.htmFrączków
                                                    www.tulowice.pl/Tułowice
                                                    www.korfantow.pl/Korfantów
                                                    chrzelice.secura.pl/zamek.phpChrzelice
                                                  • eichendorff Re: Co trzeba zwiedzić i zobaczyć na Śląsku 28.08.05, 13:24
                                                    Wielki Brat jest pod wrażeniem :-)
                                                  • ijaw Re: Co trzeba zwiedzić i zobaczyć na Śląsku 28.08.05, 21:14
                                                    Wielki Bracie dziękuję:)
                                                    Może później zajrzę do pozostałych linków. W każdym razie pamiętam.
                                                    pozdrawiam
                                                  • ijaw Re: Co trzeba zwiedzić i zobaczyć na Śląsku -nowe 30.08.05, 15:31
                                                    Miałam nieoczekiwany łut szczęścia wejść na stronę województwa śląskiego skąd
                                                    wyjęłam kilka linków nie wskazanych w poście wyżej.
                                                    www.silesia-region.pl/sad/index.php?kat=0_06_17_01&katrodzic=0_06_17
                                                    Szlak architektury drewnianej
                                                    www.silesia-region.pl/doc/2004/07/22/1090497715.htm
                                                    szlak zabytków techniki
                                                    turystyka.silesia-region.pl/index.php?str=zabytkizabytki
                                                    turystyka.silesia-region.pl/wyszukiwarka.php?w=rekreacja&ws=1,2&slowoklucz=orlich&menl=1
                                                    szlak orlich gniazd

                                                    a tu portale, z ktorych czerpałam wiedzę
                                                    www.silesia-region.pl/
                                                    województwo śląskie
                                                    www.us.edu.pl/katowice/informator/tekst/poliso/start.shtml
                                                    informator o Katowicach

                                                    ps. ciekawe czy Wielki Brat patrzy:-)
                                                  • eichendorff Re: Co trzeba zwiedzić i zobaczyć na Śląsku -nowe 31.08.05, 10:08
                                                    ijaw napisała:

                                                    > ps. ciekawe czy Wielki Brat patrzy:-)

                                                    Patrzy, patrzy... ;-)
                                                • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 20.08.05, 21:16
                                                  >"Ja osobiście uważam, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu pozostałości
                                                  po przemyśle ciężkim, jest przeprowadzenie jak najszybszej prywatyzacji.
                                                  Znalezienie inwestora, który postawiłby za 300 mln $ taki zakład jak w USA. A
                                                  następnie przeprowadzenie reformy emerytalnej, która ukróciłaby ich wczesne
                                                  emerytury. Prawdą jest, że 25 lat na dole to dużo (wiem bo sam kiedyś tam
                                                  pracowałem). Prawdą jest również, że mogliby później wykonywać prace na
                                                  powierzchni kopalni."

                                                  Niestety, w przedwyborczym szale podpisano kiepską ustawę. Jeśli Trybunał jej
                                                  nie odrzuci będziemy mieli trochę problemów.
                                                  Ciekawe historie z tym węglem i wielka szkoda, że nasi politycy cierpią na
                                                  krótkowzroczność, bo o prywatę nie posądzam:-). Życzyć należy by po wyborach
                                                  doszli do głosu mądrzy gospodarze, a nie krzykacze. Bo tak błędne koło, tu jest
                                                  potencjał, pasja, a tam hamulce.
                                                  • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 21.08.05, 13:57
                                                    ijaw napisała:

                                                    > Ciekawe historie z tym węglem i wielka szkoda, że nasi politycy cierpią na
                                                    > krótkowzroczność, bo o prywatę nie posądzam:-)

                                                    Nigdy nie byłem wyznawcą "spiskowej teorii dziejów", ale po wydarzeniach
                                                    ostatnich dwudziestu kilku miesięcy zaczynam zmieniać zdanie.
                                                    Może to nie do końca prywata, ale pewne grupy interesów BARDZO dużo straciłyby
                                                    gdyby powstał taki zakład. Na samej górze z pewnością jest PKN Orlen. Jego
                                                    akcjonariuszami jest wiele znanych i słynących niekoniecznie z etyki swojej
                                                    działalności osób np. dr Jan Kulczyk...
                                                  • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 23.08.05, 00:50
                                                    >Może to nie do końca prywata, ale pewne grupy interesów BARDZO dużo straciłyby
                                                    > gdyby powstał taki zakład. Na samej górze z pewnością jest PKN Orlen.

                                                    Być może. Najgorsze, że nie ma się jak przebić przez te układy.
                                                  • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 23.08.05, 20:08
                                                    ijaw napisała:

                                                    > Być może. Najgorsze, że nie ma się jak przebić przez te układy.

                                                    Gruntowna decentralizacja państwa część tych układów (pewnie nie wszystkie, ale
                                                    większość) by zlikwidowała.
                                                  • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 24.08.05, 03:03
                                                    eichendorff napisał:

                                                    > Gruntowna decentralizacja państwa część tych układów (pewnie nie wszystkie,
                                                    >ale większość) by zlikwidowała.
                                                    >
                                                    Czarno to widzę. Vide wątek "Kaszubi i Ślązacy chcą autonomii"
                                                    Ale nie będzie tak źle, obojętnie czyje zwycięstwo w wyborach = nasza
                                                    tępodemokracja.:((
                                              • ijaw Sevkvović ratuje śląski sport 11.03.07, 14:50
                                                Bohater Big Brothera zajął się rozwojem sportu i działalnością samorządową. I
                                                podobno są efekty, a te się liczą najbardziej.

                                                "Tymczasem kilka dni temu został menedżerem polskiej reprezentacji kobiet w
                                                piłce ręcznej. Klaudiusz Sevković z telewizyjnego "Sznikersa" (takie przezwisko
                                                nadali mu widzowie reality show TVN-u) w ciągu paru lat stał się jednym z
                                                najważniejszych ludzi śląskiego sportu.
                                                Nuda dla mnie nie istnieje - twierdzi Klaudiusz. Rzeczywiście, ten kucharz z
                                                zawodu był już aktorem, piosenkarzem, reklamował samochody i przymierzał się
                                                nawet do wielkiej polityki (w maju 2004 r. kandydował w wyborach do Parlamentu
                                                Europejskiego). Cztery miesiące temu został radnym w Chorzowie. Jednak
                                                prawdziwym jego żywiołem jest sport - przed czterema laty został prezesem Klubu
                                                Piłki Ręcznej Ruch Chorzów. To, że zespół awansował w tym czasie z III ligi do
                                                ekstraklasy, jest w dużej mierze jego zasługą.(...)

                                                (...)Zenon Łakomy, trener reprezentacji Polski kobiet w piłce ręcznej przyznaje,
                                                że od dawna szukał kogoś takiego. Wiedzieliśmy, co zrobił dla Ruchu, ale na
                                                próbę wysłaliśmy go z żeńską reprezentacją młodzieżową na mistrzostwa świata do
                                                Brna - wspomina. Szybko odkrył w Klaudiuszu świetnego organizatora i "światowca
                                                pełną gębą" (Sevković zna trzy języki obce - angielski, niemiecki i serbski). To
                                                najlepszy człowiek na dzisiejsze czasy - mówi Łakomy."
                                                wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UG9sZWNhbXk%3D,wid,8767414,wiadomosc.html
                                                • ijaw Silesiana - śląska czcionka 20.04.07, 14:10
                                                  W portalu Urzędu Marszałkowskiego województwa śląskiego udostępniono cyfrową
                                                  wersję Pisma Śląskiego Silesian Type – kroju pisma zaprojektowanego przez
                                                  znanych typografów na potrzeby samorządu jako element identyfikacji regionu.
                                                  Krój pisma oparto na ozdobnych starodrukach przechowywanych w śląskich
                                                  bibliotekach. O bezpłatnym udostępnieniu czcionek wszystkim zainteresowanym
                                                  zdecydował Zarząd Województwa 12 kwietnia.
                                                  Krój Silesian Type stworzyli projektant pism drukarskich Henryk Sakwerda oraz
                                                  projektant graficzny i typograf dr Artur Frankowski. Projektem „Pisma Śląskiego”
                                                  kierowała Ewa Gołębiowska - dyrektor Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości
                                                  w Cieszynie. Po raz pierwszy czcionki zostały pokazane mieszkańcom Śląska na
                                                  wystawie, która odbyła się w Bibliotece Śląskiej w Katowicach w październiku
                                                  ubiegłego roku.
                                                  Krój „Pisma Śląskiego” nawiązuje do działalności literniczej Hieronima Wietora,
                                                  XVI–wiecznego śląskiego wydawcy i typografa oraz do śląskiej kurrenty,
                                                  odręcznego pisma wywodzącego się z gotyckiej bastardy.
                                                  Województwo Śląskie odkupiło od Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości
                                                  licencję na font dla potrzeb promocji regionu. 12 kwietnia Zarząd Województwa
                                                  podpisał aneks do umowy, pozwalający na powszechny dostęp do pisma.
                                                  Grafika (przykładowy krój Silesian Type) - Województwo Śląskie
                                                  Jerzy Piątek
                                                  wiadomosci.polska.pl/kultura/article,Slaska_czcionka_dla_kazdego,id,271948.htm
                                                  • ijaw Muzeum Śląskie 18.06.07, 11:31
                                                    wiadomosci.polska.pl/kultura/article,,id,281378,from,rss.htm
                                                    Rozstrzygnięto konkurs na koncepcję architektoniczną nowego Muzeum Śląskiego
                                                    oraz zagospodarowanie części terenu byłej kopalni „Katowice”. Zwyciężyła praca
                                                    przygotowana przez austriacką pracownię Riegler Riewe Architecten. W najbliższym
                                                    czasie zostanie przygotowana wystawa prezentująca prace konkursowe. Będzie można
                                                    ją zwiedzić na terenie byłej KWK Katowice.
                                                  • ijaw Język śląski w rejestrze języków świata 28.07.07, 10:07
                                                    Dobra wiadomość dla Ślązaków:

                                                    "Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa
                                                    instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru
                                                    języków świata. Dla wnioskodawców oznacza to nobilitację śląskiej mowy. Także
                                                    językoznawcy są zdania, że to istotny fakt.
                                                    - Językowi śląskiemu został nadany skrót "szl". Uwieńczyło to nasze paroletnie
                                                    starania o nobilitację "ślunski godki". Wniosek o jej rejestrację został
                                                    wniesiony przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej - poinformował w piątek
                                                    PAP przedstawiciel wnioskodawców, Andrzej Roczniok.
                                                    (...)
                                                    Do swojego wniosku do Biblioteki Kongresu jego autorzy dołączyli spis
                                                    kilkudziesięciu książek i innych publikacji, napisanych po śląsku lub na temat
                                                    śląskiej mowy. To m.in. różnego rodzaju baśnie, opowieści i pogwarki, anegdoty,
                                                    zbiory pieśni i piosenek, ale także liczne słowniki gwary śląskiej.
                                                    (...)
                                                    Zdaniem kierownika Pracowni Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami
                                                    Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr. Tomasza Wicherkiewicza,
                                                    zarejestrowanie języka śląskiego w Bibliotece Kongresu USA to istotne
                                                    wydarzenie, który - podobnie jak w przypadku zarejestrowania w końcu lat 90.
                                                    języka kaszubskiego - może być ważnym bodźcem dla lokalnej społeczności,
                                                    potwierdzeniem lokalnej tożsamości i dumy.
                                                    Jak powiedział, zarejestrowanie języka w Bibliotece Kongresu nie ma mocy
                                                    dekretującej, ale ze względu na wielkość i prestiż tej instytucji, ma swoje
                                                    znaczenie. Według niego, decydując o rejestracji języka eksperci biblioteki
                                                    biorą pod uwagę m.in. ilość publikacji w danym języku, potwierdzającą, że nie
                                                    funkcjonuje on jedynie jako język mówiony.
                                                    - Dla języka kaszubskiego moment rejestracji w Bibliotece Kongresu był bardzo
                                                    znaczący w podnoszeniu jego statusu; kaszubski stworzył pewien wzorzec rozwoju
                                                    autonomizacji języka w skali europejskiej. Być może język śląski powtórzy tę
                                                    drogę, mimo sporów dotyczących tego, czy jest to język, gwara, czy też zespół
                                                    dialektów lub gwar - ocenił dr Wicherkiewicz, uznawany z jednego z najlepszych w
                                                    Polsce specjalistów w tej dziedzinie.
                                                    Wskazał, że w dyskusji na temat tego, czy dany dialekt lub gwara jest językiem
                                                    czy nie, argumenty językoznawcze często nie są najważniejsze, rolę odgrywają
                                                    natomiast także czynniki pozajęzykowe - polityczne, historyczne, społeczne i
                                                    edukacyjne. Natomiast kryteria językowe, związane z odrębnościami językowymi,
                                                    wzajemną porozumiewalnością języków itp. często schodzą na dalszy plan.
                                                    Dr Wicherkiewicz wskazał, że dla języka śląskiego można z powodzeniem zastosować
                                                    znane już w polskim ustawodawstwie pojęcie języka regionalnego. Po raz pierwszy
                                                    pojawiło się ono w Europejskiej Karcie Języków Regionalnych lub
                                                    Mniejszościowych, w odniesieniu do niektórych regionalnych dialektów używanych w
                                                    Europie, np. dolnoniemieckiego.
                                                    Zastrzegł, że odrębność językowa nie implikuje automatycznie odrębności
                                                    narodowej czy etnicznej - osoby posługujące się dolnoniemieckim nie są
                                                    "Dolnoniemcami"; nie należy zatem bać się statusu języków regionalnych,
                                                    szczególnie w sytuacji, gdy mają one również swoją odrębność literacką.
                                                    Dowartościowanie regionalnych języków dr Wicherkiewicz uznał za czynnik
                                                    pobudzający lokalną dumę, patriotyzm oraz podkreślający tożsamość mieszkańców
                                                    poszczególnych regionów.
                                                    Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to największa biblioteka świata.
                                                    Posiada ponad 130 mln różnego rodzaju dokumentów, ponad 29 mln książek, 58 mln
                                                    rękopisów 4,8 mln map i atlasów, 12 mln fotografii, 6 mln mikrofilmów, 3,5 mln
                                                    dokumentów muzycznych, 0,5 mln filmów; wszystko w ponad 460 językach.
                                                    Liczbę języków na świecie szacuje się na 5-7 tys., z czego ok. 800 ma również
                                                    formą pisaną, pozostałe to dialekty funkcjonujące jedynie w mowie."

                                                    (PAP)
                                                    wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=389516
    • eichendorff Logika a uzasadnienie wyroku 30.08.05, 11:02
      Czytając tego "newsa" proszę zwrócić uwagę na uzasadnienie wyroku ogłoszonego
      przez sąd. Jeśli ktoś chce może zastanowić się na jego logiką w kontekście
      wyników spisu powszechnego sprzed 3 lat ;-)

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2892090.html
      Sąd prawie się zgodził na zarejestrowanie Związku Ludności Narodowości
      Śląskiej. Chodzi tylko o "drobiazg" - w nazwie nie może być... narodowości
      śląskiej
      Sąd Rejonowy w Katowicach, który zajmował się sprawą rejestracji Związku,
      zobowiązał jego inicjatorów do rozważenia korekty statutu organizacji.
      Najważniejsza miałaby polegać na wyeliminowaniu z niego pojęcia "narodowość
      śląska", bo zdaniem sądu jest to "kategoria pojęciowa nie istniejąca
      obiektywnie", a w dodatku "nie mająca oparcia w obowiązującym stanie prawnym".
      Z tym drugim argumentem inicjatorzy Związku się zgadzają, bo ustawa ze stycznia
      tego roku o mniejszościach narodowych i etnicznych rzeczywiście nie wymienia
      Ślązaków jako mniejszości narodowej czy etnicznej. Jednak o tym, że narodu
      śląskiego obiektywnie nie ma, nikt z założycieli stowarzyszenia nawet nie chce
      słuchać. - Skoro 173 tys. osób zadeklarowało taką narodowość podczas spisu
      powszechnego w 2002 r., to może oni obiektywnie też nie istnieją? - pyta
      kpiącym głosem Andrzej Roczniok z komitetu założycielskiego Związku.
      W uzasadnieniu swojej decyzji sąd nie wspomniał o spisie powszechnym. Za to
      stwierdził, że nazwa Stowarzyszenia sugeruje istnienie narodowości śląskiej, a
      przez to wprowadza w błąd i zawiera informacje nieprawdziwe. W związku z tym
      deklarowana w statucie chęć ochrony praw etnicznych osób deklarujących
      przynależność do narodowości śląskiej jest - zdaniem sądu - nadużyciem. No bo
      jak można chronić coś, co nie istnieje?
      - Czy zmienicie nazwę? - pytam Rocznioka.
      - Nie ma mowy - odpowiada bez namysłu.
      Godzinę później ma jednak kompromisową, jak twierdzi, propozycję. - Będziemy
      się nazywać Związkiem Ludności Narodowości Śląskiej nieuznawanej w Polsce -
      proponuje. - W Czechach Ślązacy są uznawani - dodaje.
      Na przekazanie oficjalnej odpowiedzi do sądu inicjatorzy stowarzyszenia mają
      dwa tygodnie.
      Starania o powołanie Związku Ludności Narodowości Śląskiej rozpoczęły się w
      1997 r. Sąd początkowo zarejestrował organizację, ale zmienił decyzję po tym,
      jak od tego wyroku odwołał się wojewoda katowicki. Potem sprawa przeszła przez
      wszystkie instancje sądowe w Polsce, które powoływały się głównie na to, że
      nikt nie słyszał o narodowości śląskiej. Trafiła nawet do Trybunału w
      Strasburgu, który nie zajmował się kwestią istnienia narodowości śląskiej, ale
      uznał, że polskie władze nie naruszyły praw człowieka, odmawiając rejestracji
      Ślązakom. Przed rokiem grupa Ruchu Autonomii Śląska wprowadziła zmiany do
      statutu Związku i podjęła nową próbę powołania stowarzyszenia. Żeby uniknąć
      sporu o istnienie narodowości śląskiej, Związek miałby być w nowej
      wersji "organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej",
      a nie - jak poprzednio - "stowarzyszeniem mniejszości narodowości śląskiej".
      Mimo takiej poprawki Sąd Rejonowy odrzucił wniosek. Sąd Okręgowy nakazał jednak
      ponowne rozpatrzenie sprawy.
      • ijaw Re: Logika a uzasadnienie wyroku 30.08.05, 15:49
        Jeszcze chwilę i przestanę rozumieć:) Uroda prawniczych wywodów polega na ich
        specyfice, w tym przypadku trąci śmiesznością. No właśnie, czemu nie bierze się
        pod uwagę spisu powszechnego. A w Strasburgu nie podniesiono problemu narodowości?
        "organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej" to
        odpada, jak rozumiem? Nie jestem pewna, czy ten wariant znajdzie uznanie w
        oczach sędziów : "Związkiem Ludności Narodowości Śląskiej nieuznawanej w Polsce"
        Ale życzę powodzenia.
        • eichendorff Re: Logika a uzasadnienie wyroku 31.08.05, 10:33
          ijaw napisała:

          > A w Strasburgu nie podniesiono problemu narodowości?

          W Strassburgu sprawa trafiła aż do Izby Wyższej Trybunału. Do Izby Wyższej
          trafiają TYLKO najpoważniejsze i najtrudniejsze sprawy, o dużym ciężarze
          gatunkowym. Świadczyć to może o problemach jakie mieli europejscy sędziowie z
          tą sprawą. W uzasadnieniu tamtego wyroku, podkreślano KILKAKROTNIE, że Trybunał
          nie zajmował się sprawą istnienia narodu śląskiego, a tylko i wyłącznie tym czy
          sądy polskie mogły odmówić rejestracji Związku. Ponieważ istniało podejrzenie,
          że rejestracja związku mniejszości narodowej, może być sposobem na ominięcie 5-
          procentowego progu wyborczego w wyborach do Sejmu (i na tym opierała się
          argumentacja strony polskiej przed Trybunałem), powództwo Ślązaków oddalono.
          Ponieważ jednak Ślązakom wcale nie chodziło o to by "bocznym wejściem" znaleźć
          się w Sejmie, statut Związku zmieniono w taki sposób, by JEDNOZNACZNIE
          zlikwidować taką możliwość (i tym samym odebrać JEDYNY argument, na który
          strona polska się powoływała) i złożono ponowny wniosek o rejestrację Związku z
          nowym już statutem. Ponieważ strona polska zdaje sobie sprawę, że następny
          proces w Strassburgu jest Z GÓRY przegrany, gra na zwłokę. Sąd Rejonowy odrzuca
          rejestrację Związku, a po apelacji działaczy śląskich Sąd Okręgowy kieruje
          sprawę do powtórnego rozpatrzenia. I tak w nieskończoność! Ponieważ sędziom
          zajmującym się tą sprawą zaczyna brakować pomysłów, uzasadnienia wyroków I
          instancji są coraz bardziej śmieszne, groteskowe i coraz bardziej przypominają
          Kafkę (Franza a nie małą czarną), a coraz mniej system sądowniczy państwa prawa.

          > "organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej" to
          > odpada, jak rozumiem? Nie jestem pewna, czy ten wariant znajdzie uznanie w
          > oczach sędziów : "Związkiem Ludności Narodowości Śląskiej nieuznawanej w
          > Polsce"
          > Ale życzę powodzenia.

          To pewnie był żart pana Rocznioka. Podejrzewam, że w momencie udzielania
          wywiadu, był bardzo rozżalony z jednej strony i rozweselony (z racji
          komiczności uzasadnienia) z drugiej...
          Polacy trafili na "twardego zawodnika", więc on nie spocznie póki nie
          zarejestruje Związku. No chyba, że się zestarzeje i umrze...
          • ijaw Re: Logika a uzasadnienie wyroku 02.09.05, 00:33
            >Ponieważ strona polska zdaje sobie sprawę, że następny
            >proces w Strassburgu jest Z GÓRY przegrany, gra na zwłokę. Sąd Rejonowy odrzuca
            >rejestrację Związku, a po apelacji działaczy śląskich Sąd Okręgowy kieruje
            >sprawę do powtórnego rozpatrzenia. I tak w nieskończoność!

            Miejmy nadzieję, że nie będzie to najdłuższy proces w dziejach Rzeczpospolitej.
            • ijaw Czy na Śląsku powstanie fabryka paliwa przyszłości 07.09.05, 01:11
              W wp.pl wyczytałam:

              "Mamy szansę na wartą ponad miliard euro inwestycję naukową - pisze "Gazeta Wyborcza". W Polsce może stanąć pierwsza w Europie doświadczalna fabryka, w której z węgla wytwarzać się będzie paliwo przyszłości - wodór.
              Nasi naukowcy zabiegają o to w Brukseli. Doktor Jan Rogut z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach mówi dziennikowi, że z polskiego węgla można wyprodukować tyle wodoru, że wystarczyłoby na zaspokojenie wszystkich potrzeb naszego transportu. Dodaje, że mając wodór, moglibyśmy znacznie ograniczyć import coraz droższej ropy naftowej. Oczywiście nie od razu, ale dopiero wtedy, gdy w kraju powstanie infrastruktura do magazynowania i dystrybucji paliwa wodorowego, a na nasze ulice wyjadą pojazdy z ogniwami paliwowymi.
              Profesor Jan Kozubowski z Politechniki Warszawskiej dodaje, że o powstanie fabryki zabiegamy w Unii razem z Czechami, Niemcami i Słowakami. Złożyliśmy w Brukseli wspólny projekt, przekonujemy urzędników, próbujemy zainteresować sprawą naszych polityków - mówi profesor Kazubowski. Podkreśla, że dzięki tym zapasom Europa mogłaby przynajmniej częściowo uwolnić się od importu ropy i w ten sposób zwiększyć swoje bezpieczeństwo energetyczne. Dodaje, że decyzja w tej sprawie zapadnie w przyszłym roku. (IAR)"
              ====
              Oby, oby.

              ps. w czwartek mam nadzieję wejść do nieczytanych linków.
              pozdrawiam
              • ijaw Na Śląsku powstanie delfinarium 11.09.05, 13:49
                Śląskowi przybędzie jeszcze jedna atrakcja turystyczna.
                fakty.interia.pl/news?inf=665208
                • ijaw Horst Bienek 02.12.05, 11:50
                  Artykuł w GW o Horście Bienku związany z rocznicą jego śmierci.


                  "Nową tablicę ku czci Horsta Bienka odsłonięto w czwartek na ścianie gliwickiego
                  domu, w którym mieszkał ten pochodzący z tego miasta pisarz i poeta. - Dzięki
                  jego pisanym po niemiecku książkom Polacy mają szansę zrozumieć dzisiejszy Śląsk
                  - mówi Marcin Wiatr, znawca twórczości Bienka
                  Czterodniowe uroczystości z okazji 15. rocznicy śmierci pisarza stały się okazją
                  do odkrywania historycznych korzeni miasta, które po II wojnie światowej stało
                  się największym, oprócz Wrocławia, skupiskiem lwowian. Wczoraj w gliwickim
                  muzeum została otwarta wystawa poświęcona Bienkowi.
                  Urodzony w 1930 roku Bienek opuścił Gliwice w kilka miesięcy po II wojnie
                  światowej. Trafił do radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec (od 1949 roku -
                  NRD), gdzie został uczniem Bertolda Brechta i cenzorem w wydawnictwie.
                  Przepuszczał nieprawomyślne teksty, za co został w 1951 roku aresztowany przez
                  NKWD i skazany za szpiegostwo na 25 lat karnego obozu w Workucie. Udało mu się
                  wrócić tylko dzięki temu, że kanclerz Adenauer podpisał z władzami ZSRR umowę,
                  na podstawie której amnestionowano więzionych w łagrach Niemców. Przeżyciom
                  obozowym poświęcił swoją pierwszą, wydaną w 1968 r. książkę zatytułowaną "Cela".
                  W Polsce ukazała się ona w drugim obiegu na krótko przed wprowadzeniem stanu
                  wojennego. Nigdy nie pogodził się z żelazną kurtyną, ale choć mieszkał w
                  Monachium - w tamtym czasie "twierdzy" ziomkostw niemieckich, z premedytacją od
                  nich się dystansował. Angażował się za to na rzecz pisarzy emigracyjnych i
                  opozycyjnych z krajów bloku wschodniego, organizował dla nich kongresy,
                  popularyzował twórczość, a czasami wspierał materialnie. Niejedno zawdzięczają
                  mu m.in.: Zbigniew Herbert, Adam Zagajewski czy Ota Filip, czeski pisarz
                  wydalony z kraju po 1968 r. I właśnie Filip jest gościem zorganizowanych w
                  Gliwicach przez tutejszy Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej uroczystości
                  poświęconych Bienkowi.
                  Bienek w swojej twórczości długo unikał tematyki śląskiej, aż do przełomu lat 70
                  i 80. Akcja czterech jego książek ("Pierwsza Polka" sfilmowana przez Klausa
                  Emmericha, "Wrześniowe światło", "Czas bez dzwonów" oraz "Ziemia i ogień" -
                  wszystkie w latach 90. ukazały się po polsku nakładem wydawnictwa Wokół nas)
                  rozgrywa się w czasie wojny w Gliwicach. Powieści Bienka mówią o symbiozie
                  między Polakami i Niemcami żyjącymi na Górnym Śląsku, która z biegiem czasu
                  doprowadziła tam do przemieszania kultury polskiej i niemieckiej. Przybysze z
                  głębi Rzeszy spoglądali na miejscowych z poczuciem wyższości, a ich mowy (tzw.
                  Wasserpolnisch) często nie rozumieli. Podobny los - odrzucenie i brak
                  zrozumienia - spotkał wielu mieszkańców Śląska po II wojnie światowej i to -
                  zdaniem Marcina Wiatra - skłoniło Bienka do napisania tetralogii. - Choć po
                  niemiecku, to pisał swoje książki z myślą o Polakach - przekonuje Wiatr. Na
                  krótko przed śmiercią zdążył jeszcze odwiedzić rodzinne miasto. Pisał: "Nie
                  udało mi się powrócić do krainy mojego dzieciństwa. Wszystko się zmieniło, choć
                  tak wiele pozostało niezmienione. Myślę, że w tym sensie wszyscy jesteśmy
                  wypędzeni - wypędzeni z krainy dzieciństwa w momencie, gdy wkraczamy w
                  dorosłość.". Zmarł 7 grudnia 1990 r.
                  Patronat nad uroczystościami objęły m.in. "Gazeta Wyborcza" i tygodnik "Polityka"
                  serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3043743.html?nltxx=1721533&nltdt=2005-12-02-03-05
          • eichendorff ZLNŚ nie chce zmienić nazwy 10.09.05, 10:54
            eichendorff napisał:

            > To pewnie był żart pana Rocznioka. Podejrzewam, że w momencie udzielania
            > wywiadu, był bardzo rozżalony z jednej strony i rozweselony (z racji
            > komiczności uzasadnienia) z drugiej...

            Okazuje się, że miałem rację.

            Związek Ludności Narodowości Śląskiej nie chce zmienić nazwy. W piątek Andrzej
            Roczniok, członek komitetu założycielskiego tego stowarzyszenia, skierował do
            Sądu Rejonowego w Katowicach odpowiedź na postanowienie z połowy sierpnia.
            Sąd sugerował wtedy m.in. zmianę nazwy związku, bo wprowadzałaby ona w błąd.
            Zdaniem sądu narodowość śląska nie istnieje, bo nie została uwzględniona w
            ustawie o mniejszościach narodowych. Inicjatorzy związku z takim twierdzeniem
            się nie zgadzają i w przesłanej wczoraj odpowiedzi powołują się na wyniki spisu
            powszechnego, podczas którego 173 tys. osób zadeklarowało przynależność do
            narodowości śląskiej.
            - Niedopuszczalne jest stwierdzenie, że tak wielka liczba osób "obiektywnie nie
            istnieje" - napisali działacze ZLNŚ. Ponadto powołali się na dokumenty i
            artykuły z ostatnich dwóch stuleci, w których pojawia się termin narodowości
            śląskiej. Przypominają, że hasło: "Niech żyje narodowość śląska" skandowano na
            wiecach ks. Józefa Szafranka, a narodowość śląską deklarowano w okresie
            międzywojennym w Czechosłowacji i Polsce. Nawet w sporządzonej przez polskie
            władze wiosną 1945 r. ankiecie ludności pokaźną grupę stanowiły osoby wpisujące
            do ankiety narodowość górnośląską. W samym Zabrzu - 22 proc.
            Według działaczy Związku są to historyczne dowody na istnienie narodowości
            śląskiej. Sprawy nie przesądza też, ich zdaniem, brak Ślązaków w ustawie o
            mniejszościach narodowych. - Ustawa ta wymienia mniejszości, które państwo
            polskie chce wspierać, a nie mniejszości, które zamieszkują terytorium Polski.
            Nie wymienia np. Wietnamczyków, których 50 tys. żyje w Polsce.
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2909655.html
            • ijaw Re: ZLNŚ nie chce zmienić nazwy 11.09.05, 13:44
              Zatem czekamy na finał sprawy.
              pozdrawiam
      • ijaw Co postanowi SN w sprawie narodowości śląskiej? 01.02.07, 13:49
        Z ostatniej chwili:

        PAP
        14 lutego Sąd Najwyższy rozpatrzy skargę kasacyjną założycieli Związku Ludności
        Narodowości Śląskiej- Stowarzyszenia Osób Deklarujących Przynależność do
        Narodowości Śląskiej (ZLNP), na decyzję katowickiego sądu, który w lipcu 2006 r.
        odmówił rejestracji ich stowarzyszenia. Katowicki sąd stwierdził bowiem, że
        prawnie narodowość śląska nie istnieje.
        Zarzuciliśmy katowickiemu sądowi m.in. naruszenie konstytucji RP, przede
        wszystkim przepisów gwarantujących wolność zrzeszania się. Oczekujemy, że Sąd
        Najwyższy przekaże sprawę do ponownego rozpoznania z sugestią rejestracji
        stowarzyszenia. My wyeliminowaliśmy już wszystkie elementy, które mogłyby temu
        przeszkadzać" - powiedział przedstawiciel komitetu założycielskiego
        stowarzyszenia, Andrzej Roczniok..
        W złożonej w listopadzie do Sądu Najwyższego skardze kasacyjnej Ślązacy
        podkreślili, że centralnym zagadnieniem, na którym skupiły swoją uwagę sądy
        orzekające w ich sprawie, była sprawa istnienia bądź nieistnienia narodowości
        śląskiej.
        W tekście skargi Ślązacy zaznaczyli, że "kwestia bytności narodu śląskiego nie
        może mieć istotnego znaczenia dla sprawy". Ujawnili, że celem założycieli było
        zrzeszenie osób, które "odczuwają wewnętrzne przekonanie, że są członkami
        wyszczególnionej w pewien sposób zbiorowości".
        "Stanowisko członków komitetu założycielskiego o istnieniu narodu śląskiego,
        poparte statusem prawnym takiej zbiorowości w Republice Czeskiej i wynikami
        spisu powszechnego w 2002 roku, nie może być inaczej odczytywane jak objaw tego
        głębokiego wewnętrznego przekonania o przynależności do narodowości śląskiej" -
        głosi skarga.

        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=8712822&fromChan=1
        • eichendorff Re: Co postanowi SN w sprawie narodowości śląskie 07.02.07, 11:12
          Pewnie to co napiszę teraz zabrzmi trochę dziwnie, ale chciałbym by Sąd
          Najwyższy podtrzymał wyrok niższej instancji. Wtedy sprawa trafi do Trybunału w
          Strassburgu, a tam sprawa jest wygrana. Efekt medialny dla sprawy śląskiej
          tożsamości - olbrzymi.
          Inną kwestią jest to, że "szef" stowarzyszenia, Andrzej Roczniok, poszedł na
          zbyt duże ustępstwa dotyczące nazwy organizacji. Dodanie drugiego członu
          "Stowarzyszenie Osób Deklarujących Przynależność do Narodowości Śląskiej" do
          wcześniejszego "Związku Ludności Narodowości Śląskiej" całkowicie rozmyło
          pierwotne brzmienie nazwy. Cóż... Tak to jest gdy za sprawę zabiera się ktoś,
          komu marzy się jak najszybsza kariera polityczna, a w stowarzyszeniu Ruch
          Autonomii Śląska nie znalazł poparcia do swoich, czasem bardzo kontrowersyjnych,
          pomysłów.
          • ijaw Re: Co postanowi SN w sprawie narodowości śląskie 08.02.07, 23:15
            >Cóż... Tak to jest gdy za sprawę zabiera się ktoś,
            > komu marzy się jak najszybsza kariera polityczna, a w stowarzyszeniu Ruch
            > Autonomii Śląska nie znalazł poparcia do swoich, czasem bardzo kontrowersyjnych

            A może rozsądek a nie ambicje polityczne "szefa" zadecydowały o ustępstwach?
            Myślę, że realnie ocenił szanse, nikłe, jak sam zauwazyłeś.

            >Efekt medialny dla sprawy śląskiej tożsamości - olbrzymi.

            Ciekawe co ponadto.
            Życzę jak najlepiej:)
            • eichendorff Re: Co postanowi SN w sprawie narodowości śląskie 28.02.07, 11:51
              www.rasopole.org/phpBB2/viewtopic.php?t=868
              Na szczęście polskie sądy podlegają tak dużej presji politycznej, że dostaliśmy
              drugą szansę by udać się do Strassburga, choć pan Roczniok robił wszystko (o
              wiele więcej niż musiał) by "go" zarejestrowały. Dlatego tę decyzję przyjmuję z
              radością, choć też - nie przeczę - ze zdumieniem, bo moje wyobrażenie o
              niezależności władzy sądowniczej w Rzeczypospolitej Polskiej prysło jak bańka
              mydlana...
              • ijaw Re: Co postanowi SN w sprawie narodowości śląskie 05.03.07, 23:43
                Na Twoje życzenie:) Ciekawe co będzie w Strasburgu, o ile tam dotrzecie.
        • eichendorff RAŚ a ZNLŚ 07.03.07, 11:44
          W trakcie sobotniego Kongresu RAŚ doszło do symbolicznej zmiany. Andrzej
          Roczniok, założyciel ZNLŚ, a jednocześnie członek RAŚ, wystąpił na Kongresie w
          roli ...zaproszonego gościa.
          www.raslaska.aremedia.net/index.php?option=com_content&task=view&id=146&Itemid=3
          "W otwartej części Kongresu wzięli udział zaproszeni goście: (...) Andrzej
          Roczniok reprezentujący komitet założycielski ZLNŚ (...)".

          Ciekaw jestem czy działania ZNLŚ w dalszym ciągu będą przez media kojarzone z
          RAŚ, bo do tej pory po każdej "akcji" Rocznioka, tłumaczyć się musiał
          Przewodniczący RAŚ, Jerzy Gorzelik.
          • ijaw Re: RAŚ a ZNLŚ 11.03.07, 13:56
            eichendorff napisał:

            > W trakcie sobotniego Kongresu RAŚ doszło do symbolicznej zmiany. Andrzej
            > Roczniok, założyciel ZNLŚ, a jednocześnie członek RAŚ, wystąpił na Kongresie w
            > roli ...zaproszonego gościa.


            > Ciekaw jestem czy działania ZNLŚ w dalszym ciągu będą przez media kojarzone z
            > RAŚ, bo do tej pory po każdej "akcji" Rocznioka, tłumaczyć się musiał
            > Przewodniczący RAŚ, Jerzy Gorzelik.
            >

            Ech, myślisz, że dziennikarzy można wyprowadzić w pole?:)
    • eichendorff 2 przykłady 09.02.06, 12:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=36432888&a=36437319
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=36432888&a=36437622
      Szczególnie ten drugi przykład jest bardzo wymowny. Agresja u dzieci może
      przybierać skrajne formy.
      • ijaw Re: 2 przykłady 09.02.06, 13:13
        No ale ktoś ma wpływ na taką sytuację. Chce się śląskiego, a jednocześnie
        wstydzi się nim posługiwać? Oczywiście można powiedzieć, że sprawcą jest
        polonizacja. A gdzie świadomość śląska?
        Dzieciaki są szczere do bólu, co wyrażają czasami zbyt ekspresyjnie.

        ps. nie słyszałam Durczoka po śląsku, ale nie jestem zapaloną telewidzką.


        --
        ijaw
        --
        DR,K
        • eichendorff Re: 2 przykłady 09.02.06, 14:11
          ijaw napisała:

          > No ale ktoś ma wpływ na taką sytuację. Chce się śląskiego, a jednocześnie
          > wstydzi się nim posługiwać? Oczywiście można powiedzieć, że sprawcą jest
          > polonizacja. A gdzie świadomość śląska?

          Świadomość narazie się rodzi (odradza) i to w bólach. Te ataki na Ślązaków na
          śląskich forach mają przecież jakieś swoje źródło, nie?
          Prawda jest taka, że każdy żyje w jakimś świecie stereotypów. Duża część
          społeczeństwa została wychowana w okresie komunistycznym, gdy śląskość była w
          znacznym stopniu "tępiona". Obowiązywało wciąż hasło z początków XX w.: "Albo
          jesteś Polakiem, albo jesteś Niemcem, nie ma trzeciej drogi". Śląską kulturę
          sprowadzono do roli cepeliowskiej ciekawostki. Śląska mowa stała się gwarą,
          mającą jednocześnie podkreślić "odwieczną polskość" tych ziem i tego ludu.
          Oczywiście ktoś kto chciał "gdzieś dojść", "być kimś", awansować w społecznej
          hierarchi nie mógł posługiwać się "wiejską gwarą". Przecież inteligencja
          posługuje się językiem literackim!!! Bo tak WYPADA! Dlatego ci ambitniejsi
          Ślązacy, można by rzec "elita", zaczęła świadomie rezygnować z używania języka
          ojczystego. Ten proces trwał oczywiście przez dziesięciolecia.
          Drugim ważnym stereotypem jest teza "Żaden Ślązak nie jest wykształcony". Nawet
          moja mama często powtarzała: "Ślonzok gupi a mocny". Dlatego jeśli ktoś nie
          chciał uchodzić za gbura czy chama musiał unikać rozmowy po śląsku w miejscach
          publicznych.
          Niestety te stereotypy są aktualne po dziś dzień, mimo, że wielu Polaków - jak
          można w tamtym wątku przeczytać - neguje istnienie tych stereotypów.
          Ja sam, osobiście, w miejscach publicznych nie używam języka śląskiego. I
          bardzo mi wstyd z tego powodu, że nie potrafię się przełamać. Widać strach
          przed ewentualnymi konsekwencjami takiego zachowania (ktoś może mnie wziąść za
          niewychowanego chama) jest większy.

          > Dzieciaki są szczere do bólu, co wyrażają czasami zbyt ekspresyjnie.

          Są miasta, dzielnice prawie całkowicie spolonizowane. Tam najtrudniej jest
          tym "śląskim niedobitkom".
          Oczywiście przyszłość śląskiej tożsamości (takie "być albo nie być") to
          najmłodsze pokolenie. Tutaj oświata miałaby olbrzymie pole do popisu. Niestety
          system edukacjyjny wciąż działa tak jak w latach osiemdziesiątych. Program
          przedmiotów humanistycznych nie zmienił się w ogóle. A przecież świadomość
          kształtuje właśnie historia czy literatura. Oczywiście można to robić w ramach
          zajęć pozalekcyjnych, ale:
          1. ilu dzieciom będzie się chciało w tym uczestniczyć?
          2. ilu jest nauczycieli-idealistów, którzy poświęcają swój wolny czas dla
          jakiejś idei?
          3. nie we wszystkich szkołach są na to odpowiednie warunki.
          Inna sprawa, to to, że nawet jeśli trafią się jacyć nauczyciele-idealiści, to
          obawiają się reakcji rodziców. Wszak może się znaleźć ktoś, kto uważając się za
          PRAWDZIWEGO Polaka, nie będzie tolerował tego, że jego dzieciom wpaja się
          śląskie wartości. To może się skończyć skargą na tego nauczyciela i - nawet -
          wydaleniem go z pracy.

          > ps. nie słyszałam Durczoka po śląsku, ale nie jestem zapaloną telewidzką.

          Ja słyszałem kilka razy w Wiadomościach. Najczęściej były to jakieś krótkie
          żarciki bądź komentarze do filmowych felietonów o sprawach Śląska.
          • ijaw Re: 2 przykłady 10.02.06, 15:17
            >Oczywiście można to robić w ramach
            >zajęć pozalekcyjnych, ale:
            1. ilu dzieciom będzie się chciało w tym uczestniczyć?
            2. ilu jest nauczycieli-idealistów, którzy poświęcają swój wolny czas dla
            jakiejś idei?
            3. nie we wszystkich szkołach są na to odpowiednie warunki.

            Warto spróbować. Charyzmatyczny lider (nauczyciel) załatwi sprawę. Ile jest
            idealistów, nie tylko nauczycieli poświecających swój czas na sprawy społeczne?
            Może wśród emerytów?
            Życzę powodzenia. Początki są trudne, potem z górki.
    • eichendorff Tramwajem przez dwie granice... 02.07.07, 13:56
      Fotograficzna relacja z obchodów 85-tej rocznicy podziału Górnego Śląska.

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,65177915,65177915.html
      • ijaw Re: Tramwajem przez dwie granice... 02.07.07, 20:26
        Fajne. Przemyt doskonale zorganizowany, nie ma co:))) Faktycznie, podpada pod kk:)
        Dzięki.
        Pozdrawiam
    • eichendorff Jutro I Marsz Autonomii... 14.07.07, 10:51
      Będą Kutz, Waniek, Smolorz i inni...

      www.raslaska.aremedia.net/index.php?option=com_content&task=view&id=183
      katowice.echomiasta.pl/artykuly.php?czytaj=701
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4313667.html
      Jak widać z ostatniego artykułu, nawet nasi oponenci zauważyli jak ważna dla
      Śląska jest data 15.07.1920 r. Choć na razie ich argumentacja nie trzyma się
      "ani kupy ani d.py", widać już wyraźny postęp, bo jeszcze niedawno zaprzeczali
      faktom jakoby 15 lipca 1920 roku wydarzyło się cokolwiek ważnego...
      • eichendorff Re: Jutro I Marsz Autonomii... 15.07.07, 20:19
        I już po Marszu. Impreza się udała. Następna w przyszłym roku.
        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9024040,wiadomosc.html?ticaid=141b1
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,4315987.html
        foto-gslask.blog.onet.pl/2,ID231251429,index.html
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,65941759.html
        • ijaw Re: Jutro I Marsz Autonomii... 16.07.07, 21:14
          To i zadowolenie:)
          pozdrawiam
    • eichendorff Pierwsze Dyktando Języka Śląskiego 20.09.07, 11:32
      www.dyktando.org
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4498261.html
      Zapraszam nie tylko Ślązaków ;)
      • ijaw Re: Pierwsze Dyktando Języka Śląskiego 22.09.07, 14:18
        Powodzenia:)
    • eichendorff Re: Miękka dyskryminacja 28.01.09, 00:45
      Dawno mnie tu nie było. Dość dużo się przez ten czas wydarzyło.

      Niemal dokładnie rok temu zarejestrowane zostało nowe stowarzyszenie -
      Pro Loquela Silesiana Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy.
      Zeszły rok pod względem językowym był bardzo udany.
      W styczniu odbyła się premiera pierwszej w historii sztuki na deskach Teatru
      Śląskiego w Katowicach.
      Na wiosnę powstała pierwsza w historii prywatna telewizja regionalna - TV
      Silesia, na antenie której dość często można spotkać audycje śląskojęzyczne.
      Wprawdzie pozostawiają jeszcze dużo do życzenia pod względem jakości, ale
      "lepszy rydz jak nic". Mamy też nadzieję, że powoli jakość będzie się poprawiać.
      Również wiosną ruszyła wreszcie - po dwuletnich dyskusjach - śląska wikipedia,
      zupełnie niezależna od polskiej. Nie byłoby to możliwe gdy wcześniej język
      śląski nie otrzymał międzynarodowego kodu ISO.
      W czerwcu została zarejestrowana kolejne stowarzyszenie zajmujące się językiem
      śląskim - Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy "Danga".
      Pod koniec czerwca nastąpiło historyczne wydarzenie - w historycznej sali Sejmu
      Śląskiego odbyła się po raz pierwszy naukowa konferencja poświęcona mowie
      śląskiej: "Śląsko godka - jeszcze gwara czy jednak już język?" pod patronatem
      wojewody i wicemarszałka Sejmu.
      W październiku podpisana została Umowa partnerska pomiędzy Pro Loquela Silesiana
      a Uniwersytetem Śląskim w sprawie realizacji Programu "Standaryzacja śląskiej
      mowy", którego jednym z elementów będzie powołanie Komisji Standaryzacyjnej
      złożonej z naukowców.
      Początek grudnia to historyczna "Śląska debata" w Komisji Mniejszości Narodowych
      w Sejmie w Warszawie.

      8 stycznia tego roku Pro Loquela Silesiana otrzymała - po kilkumiesięcznych
      przepychankach z sądem rejestrowym - status organizacji pożytku publicznego. W
      roku bieżącym nie będzie jednak możliwości przeznaczenia 1% podatku w trakcie
      rozliczania PIT-u za rok 2008 (będzie taka możliwość od roku 2010). Niemniej
      jednak już teraz można dokonywać darowizn wpłacając na nasze konto (nr 35 2130
      0004 2001 0446 1356 0001) niewielkie nawet sumy by za rok móc odliczyć sobie te
      kwoty od podstawy opodatkowania. Za wszelkie wpłaty, które przeznaczone zostaną
      na sfinansowanie wkładu własnego planowanych na rok 2009 projektów z góry
      dziękujemy!
      • ijaw Re: Miękka dyskryminacja 01.02.09, 23:15
        Powody do radości. Gratuluję.
Pełna wersja