Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((((((((

10.08.05, 14:41
Nie wiem właściwie dlaczego zdecydowalam się o tym napisać. Może potrzebuje
wskazówki , moze rady a może poprostu zrozumienia ... Chcialabym opisać tu
pewnien problem bo myślę ze jest to jednak problem.
A wiec chodzi mi o to abyscie wyrazili swoje zdanie w kwestii dotyczącej
relacji SYN - rodzice (konkretniej matka)
Czy uwazacie ze wporządku jest kiedy rodzice kierują ,wręcz rządzą i
narzucają 21-letniemu synowi swoje zdanie i swoje racje , ze nie pozwalają mu
na poźne wyjsca ze musi sie bardzo starac zeby cos od nich otrzymac i prosic
kilka dni wcześniej o pozwolenie na wyjscie na impreze ???

Chodzi o mojego chlopaka i jego relacje z rodzicami ...jestesmy razem od
prawie 3 lat a ja przez ten czas praktycznie bylam na dyskotece moze hmmm 3
razy ? W kinie nie bylam juz nie wiem ile czasu ...czasem wychodzimy na
piwo....(czasem czyt. raz na 3 m-ce lub rzadziej)Najczęsciej siedzimy w domu
albo chodzimy na spacery. A z imprez musimy zrywac się w najlepszych
momentach bo jego rodzice kazali mu byc w domu na konkretną godzine :(

Czesto kłocilismy się wlasnie z powodu jego rodziców. Zabraniają mu chodzic
na imprezy całonocne, gdzoe ja chcialabym zostac a on nie może z wlasnie w/w
powodu.
Dorosły facet a tak nim sterują ze az sie żal robi Mają bardzo "stare"
metody wychowawcze, moim zdaniem nie obrażając nikogo ....zacofane...ale to
ich syn i oni wiedzą najlepiej...

Wiem jak to jest ,,,, jak ktos jest tak wychowany to już taki poprostu jest,
ale kiedys czasy byly inne kiedys sie zylo inaczej i moim skromnym zdaniem
trzeba iść z duchem czasu .

Dzisiaj chcialam zeby przyszedł do mnie na noc(tak mało czasu spędzamy razem
a ja mam akurat wolny dom) ...on idzie do pracy na popołudniu następnego dnia
wiec moze zostac. Rozmawial z mamą i ona mu powiedziala ze sie nie zgadza
zeby nocowal poza domem bo ma gdzie spac i nie musi lazic po ludziach a on
sie boi sprzeciwic bo chcemy razem wyjechac i on sie boi ze jak ich nie
posłucha i nie bedzie grzeczny to mu zabronią jechac.

Osobiście uwazam, że nie ma sensu wiecznie "chronic" dziecka i zabraniac
wszystkiego tylko z tego powodu ze tyle jest zła wokolo. Jego matka sie boi
ze jemu sie cos stanie jak bedzie chodzil po nocach Boi sie też ze on wpakuje
sie w klopoty. Ale ja go znam i wiem jaki jest. Jest dobrym człowiekiem. Ja
po cichu cierpię bo tyle tracę i chwil i momentów. Męczy mnie ta sytuacja
jestem bezsilna nic nie mogę zrobic.
Myślę, że oni są nadopiekunczy i przewrażliwieni
i nie mają do niego zaufania. Nie słuchają tego co ma do powiedzenia tylko
umieją rozkazywac a jak nie to foch !

Matka go tak jakby troche szantazuje... mowi mu ze jak on gdzies idzie to ona
całą noc nie moze spac a na rano musi isc do pracy ze przez niego sie nie
wysypia bo on lazi a ona siedzi w oknie i sie zamartwia czy nic mu sie nie
stało.Budzi tym samym w nim poczucie winy a on jest taki ze chciałby zeby
wszyscy byli zadowoleni i zeby wszystko bylo ok Ale tak sie nie da !! ja mu
powiedzialam ze jak sie nie postawi to bedzie tak mial juz zawsze ! dopoki
sie nie wyprowadzi a nie zanosi sie na to przez najbliższe 4-5 -6 lat .
Mielismy wyjechac razem na studia do innego miasta ale oczywiscie jego
mamusia była przeciwna bo on sobie nie poradzi , bo nie ma pieniędzy na jego
utrzymanie i ze wogóle nie wierzy ze on sobie tam da rade ! Jak to pisze to
plakac mi sie chce ze złości ! Wiem że oni nie chcą źle ... że wydaje im się
ze robią dobrze dla niego,ale ja mysle ze odnosi to troche odwrotny skutek !
Uwazam ze powinien postawic na swoim bo to juz najwyższy czas. Jest na tyle
dojrzały ze moze sam o sobie decydować.Wkurza mnie to ze on cale zycie musi
wybierac miedzy mną a nimi,albo ze musimy sie urywac z imprez kiedy jest
super zabawa bo on musi wrocic na tą i na tą godzine. Dla mnie to chore !!
Traktuja go jak 12 - latka a nie 21 latka :(

On jest juz dorosły jakby nie patrzeć jest jednostką moim zdaniem psychicznie
ukształtowaną i nie da sie go juz zmienic. Myślę, że oni zrobili juz to co do
nich należalo. Wpajali mu wszystko przez te 21 lat wkoncu to nie mogło pójśc
w las te wszystkie lata i te nauki. Teraz powinni dac mu wolny wybór, zeby
mogli sami się przekonać jak wychowali syna. Tylko nie daja mu nawet takiej
szansy pokazania jaki jest naprawde !!!
Jak im to uświadomic ??? Czesto mam ochote z nimi o tym porozmawiać, ale
byloby to niestosowne i stałabym sie wtedy dla nich wrogiem numer 1. Wkońcu
jakby to wyglądało : jakas siksa bedzie im mowila jak mają postępowac i jak
mają wychowywac syna. On zawsze jak z nimi rozmawia to konczy sie na
klotni....Sytuacja bez wyjscia ???? Bo zaczynam sie poddawać :((((
















    • Gość: murowany Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 19:48
      Tylko drastyczne rozwiazania. Ale chlopak musi byc twardy i nie dac sie zlamac.
      Sadzisz, ze go wyrzuca z domu po wyjsciu na noc? Bo ja nie.
      Ale zrobic jeszcze lepszy nr. Niech wroci nawalony do domu albo lepiej, zeby go niebieskie miski przywiozly nad ranem, oczywiscie pijanego. Chryja bedzie niesamowita ale wtedy moze cos sie ruszy.
      Ale to, ze go nie puscili na studia to zrobili chlopakowi krzywde.
      • Gość: onna Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 19:50
        DUPA nie facet:(( Daj sobie spokój póki nie jest za późno!
    • Gość: Aplus Tosyczna dziewczyna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.05, 20:36
      Jestem pelna podziwu nie tylko dla jego rodzicow ale przede wszystkim dla tego
      mlodego czlowieka. Majac takie naciski z twojej strony i ze strony kolegow
      potrafi wrocic do domu na umowiona godzine? Dziewczyno tos ty w czepku urodzona
      ze masz szczescie spotykac sie z tak dobrze wychowanym i SILNYM czlowiekiem.
      Presja otoczenia jest dzis wielka, w szczegolnosci jesli jest to towarzystwo
      dosyc rozpuszczone i zle wychowane.A on potrafi powiedziec NIE , nawet
      narazajac sie na docinki ze strony rowiesnikow. Mozesz byc pewna ze jesliby
      kiedys zechcial zwiazac sie z toba bedziesz mogla na nim polegac jak na
      Zawiszy. Napewno nie poleci schlac morde jak bedziesz na porodowce. Gratulacje.
      Sama przemysl troszke swoje postepowanie. Nie musisz sciagac facetow na noc
      tylko dlatego ze twoi rodzice wyjechali. Z pewnoscia robisz to wbrew temu jak
      cie probowali wychowac.A co do studiow. Jesli chlopak ma okazje studiowac w
      miejscu zamieszkania to jest to super z ekonomicznego punktu widzenia. A poza
      tym mysle, ze jego rodzice maja powazne watpliwosci(musialas im dac tego
      powody) czy mialby czas na nauke gdyby byl tam z toba.
      • Gość: onyks Re: Tosyczna dziewczyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 20:43
        Hihihii... zdaje się, że się Twoja przyszła-niedoszła teściowa odezwała...;))))
        • Gość: Aplus Chlopak dla Julitty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.05, 21:18
          Zdaje sie ze jakis rozwydrzony i zle wychowany mlodzian sie odezwal. Pasujesz w
          sam raz do Julitty. Nie bedzie miala problemow z calonocnymi imprezami. Zglos
          sie do niej, na co czekasz?
          • Gość: Lena Re: Chlopak dla Julitty IP: 80.48.96.* 11.08.05, 00:26
            Grubo się mylisz. Ja taki właśnie egzemplarz faceta mam. Był zdalnie sterowany
            przez mamuśkę, mamuśka "umierała na serce" (oczywiście wyimaginowana choroba)
            gdy on wyjeżdżał z domu. Żyła jego sprawami, wszysto co jego dotyczyło
            dotyczyło i jej, przeżywała mocno jego maturę, egzaminy na studia, sesje i
            wszelkie jego sprawy o których wiedziała (o wielu jej nie mówił by "jej nie
            martwić"). Na pierwszy rzut okiem cudowny facet ale to pozór - to facet
            przyzwyczjony dom toksycznych stosunków z matką, unikający wszelkiej zależności
            bo te z matką są już wyjątkowo toksyczne. Jest moim mężem od ponad 20 lat. Taka
            sytuacja była dla mnie nieznana, jestem wychowywana na samodzielną osobę więc
            nie przypuszczałam, że to układ tak trujący. Po prawie 10 latach małżeństwa
            musiałam taki egzemplarz wystawić za drzwi by umiał powiedzieć matce żeby nie
            poprawiała mu rodziny i nie mieszała się do jego spraw, nie dyrygowała nim i
            nie "wyrażała swoich oczekiwań" bo jego sprawy to jego sprawy a nie jej. Tak
            naprawdę mój mąż uspokoił się 3 lata temu po śmierci teściowej, jakby
            wyluzował, jakby toksycznej osoby trzymajćej go za gardło się pozbył.
            Nieprawdą jest,że "synek mamusi" potrafi być dobrym mężem i partnerem. On jest
            tak sterowany,że potrafi być taki jak matka oczekuje i zrobi wszystko by matka
            go się nie czepiała. On sam nie istnieje, nieważne jest co on chce, ważne są
            oczekiwania mamusi lub pozory stwarzane po to by mamusia mogła myśleć,że tak
            jest. Choćby był dyrektorem w swojej firmie, po godzinach pracy jest synkiem
            mamusi.
            Czy zwyciężyłąm? Może tak ale gdybym miała jeszcze raz wybierać i wiedziała co
            mnie czeka (nawet z finałem) - za mojego całkiem fajnego męża NIGDY nie
            wyszłabym za mąż. Szkoda szarpania się, szkoda energii na walkę z tosycznymi
            ludźmi, szkoda życia.
            • Gość: Aplus Re: Chlopak dla Julitty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 01:09
              Wspolczuje ci, ze wybralas niewlasciwego czlowieka za partnera zyciowego.
              Musisz jednak wziasc pod uwage ze chlopak Julitty to nie jest twoj maz, a ty
              nie jestes Julitta.Chlopak Julitty ma matke i ojca ( nie samotna matke), ktorzy
              zwyczajnie boja sie o niego i chca dla niego (a nie dla siebie) jak najlepiej.
              Moze widza cos o czym my tutaj od Julitty nie uslyszymy. Czasami rodzice mowia
              NIE dla okreslonych kolegow, czy kolezanek, a ci odbieraja to jako zasade w
              stosunku do wszystkich. Jesli powiedzmy chlopak pije w nadmiarze, uzywa dragi
              to watpie aby jakikolwiek rodzic byl szczesliwy ze jego syn czy corka spotyka
              sie z towarzystwem, ktore to robi. Napisz moze jak wychowujesz swoje dzieci, bo
              musza byc juz pewnie nastolatkami. Puszczasz je na cale noce bez ograniczen,
              albo na noc do domu dziewczyny , bo starzy wyjechali?
              • Gość: Lena Re: Chlopak dla Julitty IP: 80.48.96.* 11.08.05, 07:45
                Mylisz się,że mam niewłaściwego człowieka za partnera, ja miałam partnera
                z "niewłaściwą" matką a to różnica. Też podobało mi się, że jest dobrze
                wychowany, ułożony i słucha dobrych rad matki. Tylko to,że on w stosunku do
                szantażującej go emocjonalnie matki jest taki nie oznacza,że taki jest naprawdę
                i wszędzie, taki człowiek uczy się prezentować mamusi tak jak chciałaby go
                widzieć. Poza zasięgiem mamusi wcale nie musi taki być. Okres "młodzieńczego
                buntu" też miewa daleko przesunięty.
                Normalnym jest to,że dorosły człowiek odcina dziecku pępowinę, robi to
                sukcesywnie dając mu coraz więcej swobody i ucząc go samodzielności, pozwalając
                mu na jego własne wybory. Jeśli robi coś wręcz przeciwnego - im dziecko starsze
                tym uzależnia bardziej (np. szantażem emocjonalnym) to odcinanie pępowiny
                zostawia dziecku. Jest to proces bardzo bolesny i długotrwały.
                Co to znaczy "puszczasz dziecko na noc"? Toż to pracujący facet!!! Chyba
                dorosły i samodzielny. A mamusia nie śpi jak synek poza domem... w jakim wieku
                uważasz będzie mógł wychodzić pozostawać poza domem bez "nerwicy" mamy? Za 2
                lata, 10? On do kina nie może wyjść z dziewczyną bo mamusia się zdenerwuje!!!
                Mam taką sąsiadkę (wprawdzie syn jedynak ale to pełne małżeństwo)która tak
                steruje swoim 23-letnim synem. Jak ma "zapotrzebowanie" na to by syn miał
                dziewczynę (rodzina pyta) syn kogoś przyprowadza, jak uważa, ze synek powinien
                się jednak więcej uczyć to chłopak nie przyprowadza (ukrywa - szczerze móiwąc).
                Moja 24-letnia koleżanka nie mogła z pracy jechać na kurs tygodniowy bo
                matka "nie przespałaby jedenj nocy" - codzinnnie z Katowic jeździła ekspresem
                do Warszawy i wracała do domu. Odcinanie pępowiny było bardzo bolesne i gdyby
                nie to,że w końcu wyszła za mąż (wbrew rodzicom) i mąż odmówił latania do
                mamusi przez całe miasto na codzinne obiady i zagroził,że jeśli będzie
                codzinnie u matki to odwiezie jej tam rzeczy. Ona ma 40 lat i histerie matki do
                dziś gdy np. gdy codzinnie nie zatelefonuje. Mój kumpel ma taką matkę z którą 3
                razy dzinnie kontaktuje się telefonicznie (12, 17, 21) przesyłając sobie
                sygnały z "komórki na komórkę" żeby było wiadomo,że wszystko ok. Co robił gdy
                nie mieli "komórek"? Nawet nie pamięta. Co niedzielę on z żoną i dziećmi od 18
                lat (tyle są małżeństwem) musi być u matki na obiedzie, usprawiedliwieni byli
                tylko raz gdy żona jedno z dwójki dzieci urodziła w piątek. Gdy raz wyjechali
                na wczasy to matka wezwała pogotowie i rodzina ściągnęła ich z tych wczasów.
                Teraz jego dzieci nie chcą jeżdzić do babci, wyjeżdżają na obozy, kolonie o co
                ma stałe awantury ze strony matki. Ma on siostrę która zerwał z matką kontakty
                gdy dzięki jej "interwencjom" rozbiło się jej małżeństwo. Jego matka uważa,że
                ona ma z nimi normalne rodzinne stosunki.A on wie,ze to nie jest normalne ale
                już nie umie tego przerwać i czasem pyta nas jak to zrobić.
                Ja mam 21-letnią córkę. Studentkę 3 (już 4) roku, właśnie od kilku miesięcy
                znalazła fajną pracę (w jej studiowanym zawodzie) więc pożyczam jej często mój
                samochód by godziłą jedno z drugim. Ponieważ podpisano z nią właśnie umowę na
                czas nieokreślony chyba skończy te studia zaocznie. Chciałam by na ostatni rok
                studiów pojechała do Kanady (była tam kilkakrotnie u mojej rodziny i zawsze
                mówiła,że mógłby być to jej drugi kraj), tam skończyła studia mając amerykański
                dyplom i tu w Polsce skończyła rok później. Jeśli jednak bęzie miała pracę to
                pewnie nie będzie chciała jechać - jest to jednak jej wybór, my z mężem możemy
                ją tylko wesprzeć finansowo. Jest instruktorką narciarstwa i żeglarzem. Muszę
                powiedzieć,że córkę wychowuję ja, mój mąż sam przyznaje,że nie potrafiłby dać
                jej swobody i "oddechu", nie potrafiłby układać sobie z nią partnerskich
                stosunków. U niego w domu rację musiał mieć matka i nawet gdy jej nie miała nie
                można było tego głośno powiedzieć. Mój mąz mimo tego,że wie,że był szantażowany
                emocjonalnie i z trudem z tego się uwolnił idealnie potrafiłby powielić to na
                swoim dziecku więc wolał zawsze mówić,że wychowywanie dziecka to moja rola i on
                się nie miesza. Cóka wyjeżdża na swoje obozy, czasem z nimi na narty, na
                żaglach byliśmy razem z 5 lat temu, na wczasy np. do Egiptu chętnie załapuje
                się z nami by ponurkować. Odkąd studiuje gdy wyjeżdżamy zostaje sama (wcześniej
                przyjeżdżała moja mama), pichci albo je na stołówce studenkiej, robi imperzy
                (domu jeszcze nie zdewastowali). Od roku ma chłopaka - wygląda na trochę
                poważniajszą sprawę niż poprzednie sympatie (na temat antykoncepcji odbyłyśmy
                już wiele rozmów dużo wcześniej, do ginekologa pierwszy raz zabrałąm ją ja -
                nawet po to by zrobiła badania i wiedziała jak to jest), oceniamy go na trochę
                dziecinnego ale to nie nasz chłopak tylko córki.
              • julitaa20 Do Aplus !!!! 11.08.05, 13:20
                Czytam tak i czytam Te Twoje wypowiedzi i zastanawiam się skad w
                Tobie tyle jadu ? Bo pierwsze to moj chlopak jest dobrym człowiekiem nie pije i
                nie pali i nie ćpa ! A juz na pewno ja go do tego nie namawiam jak sugerujesz.
                Wcale nie jestem taka niedobra. Jestem zwyczaja dziewczyną ktorej zależy na
                szczęsciu chłopaka dlatego usiłuje mu pomoc. Po to napisalam tu posta zeby
                usłyszec opinię , moze radę jak postępowac. To ja mam sobie ukladać z nim życie
                a nie z jego rodzicami. Oni skutecznie nam to zatruwają. Mowią mu ze zmienil
                sie od kiedy jest ze mną . Tak racja zmienil sie ....bo zacząl samodzielnie
                mysleć i to ich boli !
                • Gość: Aplus Re: DO JULITTY !!!! ZMIEN SWOICH RODZICOW IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 18:23
                  Julita zapytalas i dalam ci szczera odpowiedz. Nie ma we mnie zadnego jadu. U
                  innych znajdziesz go napewno , bo zamiast pisac na temat atakuja mnie
                  osobiscie, tylko dlatego ze mam inne zdanie. Na drugi raz zamieszczajac watek
                  napisz ze odmienne niz twoje opinie sa zakazane. Jezeli naprawde zalezaloby ci
                  na tym chlopaku to nie upieralabys sie dziko na te nocne imprezy. Po co robisz
                  mu klopot, skoro wiesz ze ma rodzicow z twardymi zasadami? Zniechecasz ich
                  rowniez do siebie. Nie kazdy rodzic musi byc ekstremalnie tolerancyjny. Nawet
                  twoi tolerancyjni rodzice nie akceptuja pewnych zachowan. Sprobuj ich zmienic w
                  kwestii nocowania chlopakow podczas ich obecnosci. Zacznij od nich a jak ci sie
                  uda to zmieniaj wowczas jego rodzicow.
                  • julitaa20 Do Aplus !!!! 13.08.05, 11:27
                    Nie jest tak jak piszesz....bo to ty zaczelas mi dokuczac a nie ja Tobie...
                    Kazda opinia jest dla mnie jak najbardziej istotna i kazdą uważnie analizuje.
                    Wcale nie upieram sie przy nocnych imprezach, bo tak naprawde nigdzie prawie
                    nie chodzimy, ale jak juz sie zdarzy (bardzo rzadko podkreślam) to chcialabym
                    sie bawic jak inni a nie zawsze wychodzic w najlepszym momencie. To takie
                    dziwne ??? Nie chce robic chlopakowi klopotu, i to nie jest tak ze ja go
                    buntuje On sam ma tego dosyc ! Ja mu chce tylko pomoc. Wiem ze jego rodzice po
                    tym wszystkim na pewno nie będą za mnaprzepadali ale zalezy mi juz teraz
                    wylacznie na szczęsciu faceta a nie jego mamy ktora nie moze spac bo synka nie
                    ma. Przychodzi w zyciu kazdej matki taki moment ze musi pogodzic sie z tym ze
                    zjawia sie inna kobieta w zyciu jego syna i nie jest juz tą jedyną. Tak samo
                    jak musi sobie zdać sporawe z tego ze syn tal sie mężczyzną ze chce zyc wlasnym
                    zeyciem i nie moze mu ukladac scenariusza według swoich oczekiwac tak samo jak
                    nie moze za niego wiecznie decydowac . Bo robi mu tym poprostu krzywde choc
                    chce jak najlepiej !!!
            • Gość: mysz Re: Chlopak dla Julitty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:28
              Leno, masz 100% rację. Wiem o czym mówisz. Moja Mama wegetuje z takim
              człowiekiem juz prawie 30 lat. Jej tesciowa wciąż zyje i pępowina mojego ojca
              wciąż jest nie odcięta ... Jego matka nigdy nie zaakceptowała tego, że jej
              synuś się ożenił, nie zaakceptowała jego dzieci, nienawidzi jego żony. Mieszka
              w tym samym mieście, a nawet nie wiem jak ona wygląda, widziałam ją ostatnio 20
              lat temu, jako małe dziecko. Gdy był młodym chłopakiem i umawiał się na
              randki,chowała mu spodnie, żeby nie miał jak wyjść z domu (ojciec sam to
              opowiadał kiedyś mojej mamie). W ogóle, na temat relacji mój ojciec - jego
              mamuśka - ja, brat i mama, możnaby książkę napisać. Koszmar, koszmar, koszmar.
      • Gość: "_" Re: Tosyczna dziewczyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:59
        Gość portalu: Aplus napisał(a):

        Dziewczyno tos ty w czepku urodzona ze masz szczescie spotykac sie z tak dobrze
        wychowanym i SILNYM czlowiekiem.

        Silnym człowiekiem? Gratulacje? O czym Ty piszesz? Ten facet się nigdy nie
        usamodzielni i nie będzie potrafił o nic zawalczyć. Jeżeli nawet nie potrafi
        spełnić tak błahej zachcianki swojej dziewczyny (a myślę, że także swojej),
        jaką jest zostanie na całonocnej imprezie, to dla mnie jest to doopa, nie
        facet, sorry.
        • Gość: Aplus Skad wiesz co chce chlopak? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 00:19
          Silny mezczyzna to znaczy taki ktory robi to co mu mowia koledzy i dziewczyna?
          Skad wiesz ze chlopak chce tego samego co ona? Czy dobra zabawa musi ciagnac
          sie przez cala noc, inaczej nie jest dobra? O wiele trudniej jest powiedziec
          NIE rowiesnikom i wystawic sie na ich potepianie i osmieszanie niz sprzeciwic
          sie rodzicom, a jeszcze trudniej powiedziec ,ze samemu tego sie chce a nie
          rodzice. Co nazywasz blaha zachcianka dziewczyny???? Nocowanie u niej podczas
          nieobecnosci jej rodzicow ? Chodzenie na calonocne, alkoholowe imprezy? Zreszta
          mysle ze czesto kwestia nie jest na jak dlugo sie idzie tylko z KIM. Moze tu
          jest pies pogrzebany?
          • heureka7 Re: Skad wiesz co chce chlopak? 11.08.05, 08:49
            Aplus, czlowiek w wieku 21 lat powinien SAM decydowac o tym, co dla niego dobre
            lub zle. Rodzice moga najwyzej sluzyc rada. A ty piszesz o nim, jak gdyby to byl
            nadal nastolatek...
          • squirrel9 Re: Skad wiesz co chce chlopak? 11.08.05, 09:17
            Obawiam się,że jesteś takim toksycznym osobnikiem. Niczego o dziewczynie nie
            wiesz a sugerujesz jej podle i podstępnie,ze to ona nie jest dobra dla tego
            chłopaka i to dlatego jego matka tak się zachowuje. Gdyby to była inna
            dziewczyna to na pewno pozwoliłaby i do kina i na dyskotekę i nie stałaby w
            oknie zamartwiona.Myślę, że tu możesz mieć rację, gdyby była inna i nie chciała
            na dyskoteki,do kina,na imprezy a ewntualnie przychodziłaby czasem do ich syna
            na chwilę /by nie było to źle widziane/, miała takie samo zdanie jak matka to
            matka nie zamartwiałaby się bo ... nie miałaby powodu. Wychowała syna na
            ciapciusia to i jego dziewczynę też może.Pokieruje rozsądnie jego czy później
            ich życiem a oni przecież są tak dorośli,rozsądni i ukształtowani,że przecież
            wiedzą,żę mamusia musi mieć rację i chce dobrze.
            Świat zna pełno takich osobników trzymających się spódnic mamuś,nieumiejących
            podejmować decyzji,podejmować wyzwań, pokierować własnym życiem,zarażonych
            lękiem rodziców "że sobie nie poradzą" a potem "zdiwka" dlaczego synek nie umie
            poszukać sobie pracy jak go zwolnili z poprzedniej,dlaczego nie
            awansuje,dlaczego jest życiową doopą. No dlaczego?
            Obserwuję dzieci w rodzinie i wśród znajomych i widać które będzie samodzielne
            i dojrzałe a które doopowate i podporządkowane.Mamy takie dzieci jakie sobie
            wychowujemy a nie wychowujemy z dnia na dzień,nie uznajemy ich dorosłości w
            określonym wieku z 31 grudnia na 1 styczeń, to poces.Jeśli ktoś uważam 21 latka
            za dzicko któe należy prowadzić za rękę to te jest to wieczny rodzic wiecznego
            dziecka.Od chłopaka w tym wieku należy wymagać samodzilności,
            zdecydowania,planowania swoich spraw i ponoszenia odpowiedzialności za własne
            pomysły.
            O narkotykach rozmawia się z dzieckiem w wieku młodszych klas szkoły
            podstawowej.
          • Gość: "_" Re: Skad wiesz co chce chlopak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 10:36
            Gość portalu: Aplus napisał(a):

            > Silny mezczyzna to znaczy taki ktory robi to co mu mowia koledzy i
            dziewczyna?
            Co nazywasz blaha zachcianka dziewczyny???? Nocowanie u niej podczas
            > nieobecnosci jej rodzicow ? Chodzenie na calonocne, alkoholowe imprezy?

            Silny mężczyzna potrafi powiedzieć NIE, kiedy tego wymaga sytuacja. A musisz
            przyznać, że opisana tu sytuacja nie jest normalna. Nie chodzi o to, żeby
            wybierać między tym, co mówi mama, a tym co mówią koledzy, lecz żeby umieć
            podejmowć samodzielnie właściwe decyzje.
            Z tą błahą zachcianką chodziło mi o to, że jest to chyba najprostsze co może
            być do załatwienia, a jednak facet autorki wątku nie potrafi tego zrobić. W
            życiu musimy się zmagać z dużo trudniejszymi sprawami, i z taką siłą przebicia
            nie widzę tego faceta np. przy załatwieniu kredytu czy negocjacji wyższej
            pensji.
            A przecież nie chodzi tu o nagminne całonocne imprezy alkoholowe, nie popadajmy
            w skrajności. Oni są już razem 3 lata, więc dlaczego nie mogliby Twoim zdaniem
            spędzić wspólnie nocy, kiedy mają taką możliwość?
    • Gość: Lolka Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 10.08.05, 21:03
      Ha! To się jedynie zmieni jeżeli on się wyprowadzi z domu. I tylko wtedy.
      Zostanie starym kawalerem albo znajdzie sobie taka dziewczyne jak jego Matka.
      Ja go rozumiem i Ciebie rozumiem i rodziców też. Ale niestety, nie licz na
      zmiane metod w domu. Jedyne rozwiązanie to się wyprowadzić.
    • charl75 moze zozumiesz 10.08.05, 21:28
      to co czuja jego rodzice kiedy troche lat Ci przybedzie albo sama bedziesz
      miala dzieci i bedziesz drzala o kazdych ich ruch. mnie tez rodzice bardzo,
      bardzo pilnowali, ale docenic to potrafie dopiero jako kobieta 30-letnia
    • Gość: ktoś Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:51
      Muszę Ci powiedzieć że doskonale Cię rozumiem. Mam 23 lata.Swiadomie załozoną
      rodzinę.Pracuję studiuję i niedługo się wyprowadzam od rodziców.Bo mam właśnie
      takich rodziców jakich opisujesz.Dla których jedyne poprawne decyzje to takie
      które oni uznają za słuszne.Nigdy nie miałam prawa mieć własnego zdania a jeśli
      tak było to znaczyło że jestem "pyskatą" rozpieszczoną nastolatką.Chyba nie
      muszę pisać że mój mąż jest nieakceptowany w rodzinie.Tylko że ja się im
      stawiałam i potakiwałam żeby był w domu spokój a myślałam coś innego i robiłam
      potajemnie rzeczy zupełnie przeciwne.Teraz kiedy zamierzam się od nich
      wyprowadzić nie otrzymuję żadnej pomocy.Jestem nieakceptowana i nie mam żadnego
      wsparcia u nich.Nie mówię o finansowym bo tego nie wymagam.Wiem że tylko
      czekają aż mi się noga podwinie i wrócę do nich i zobaczę ich tryumfujące miny.
      Powiem Ci jedno: jedyna szansa na wydobycie się z tego to studia daleko od domu
      a potem szybkie usamodzielnienie się.Niestety z takimi ludzmi nie da się
      rozmawiać.Ja to próbowałam przez wiele lat.Więc radziłabym Ci przekonywać
      chłopaka do wyjazdu.Musisz się liczyć z tym że stracisz u jego rodziców i może
      on też straci.Może być wam bardzo bardzo ciężko.Ale to jest według mnie jedyny
      sposób.I wydaje mi się że warto.
      • Gość: Aplus Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 00:26
        A czy nie wyszlas za maz czasami aby zrobic starym na zlosc? Albo udowodnic
        samej sobie ze jestes juz dorosla? Piszesz ze decyzja byla swiadoma, ale
        materialnie to chyba nie stalas na wlasnych nogach. Nie moglas poczekac ze
        slubem na te wyprowadzke? Musialo byc ci przeciez trudno.
        • Gość: Lena Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: 80.48.96.* 11.08.05, 00:35
          Dla siostry mojej teściowej (ponad 80-letniej) siostrzeńcy lub bratankowie w
          wieku 40-50 lat (ci, którzy sobie na to pozwalają) są smarkaczami którym należy
          mówić co mają mysleć i jak żyć. Nie muszę dodawać,że "siedź w kącie a znajdą
          cię, reklamują i chwalą się tylko buble - to podstawa). Tay istnieją i
          przyzwyczajeni są do tego,że "młodzi" nigdy niczego nie wiedzą>
          • Gość: Aplus Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 00:55
            40-50 lat to dla ciebie mlodzi???? Jak mozesz porownywac ich do 20 latkow
            ktorzy wchodza w zycie? I o co ci chodzilo z ta reklama?
            • Gość: Lena Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: 80.48.96.* 11.08.05, 07:58
              Jeśli dla 40-50-latka pracujący 21-letni facet jest dzieckiem któremu należy
              mówić z kim się może zadawać a z kim nie powinien to do diabła kiedy ci ludzie
              dziecko wychowywali? Zaczęli wychowywać jak uświadomili sobie zagrożanie? Jak
              zaczął spotykać się z dziewczyną to oni mu o motylkach? W ty wieku samodzielny
              człowiek musi umieć rozróżnić dobro od zła, dobierać sobie towarzystwo. No
              chyba,że zawsze decydowaliśmy za niego.
              Właśnie jeśli dla 40-50-latka jego 21-letnie pracujące dziecko jest dzieckiem
              którego należy trzymać za rękę i prowadzić w życiu to dla 80-latka ten 50-latek
              też będzie gó..arzem któremu trzeba mówić jak ma żyć i co mysleć. To nie jest
              problem wieku to problem nieodciętej pępowiny.
              Mojego kolegi 21-letnia córka właśnie obroniła licencjat i razem z chłopakiem
              pojechali do Anglii na rok popracować, wyszlifować język i poczuć
              samodzilność.Mają pracę i są zadowoleni. Przyjadą za rok zrobić 2-letnie studia
              magisterskie. To normalne,że ludzie są samodzielni i odpowiedzilni.Ale z
              drugiej strony to "zasługa" rodziców.
              O co chodzi z reklamą? Ludzie w starszym wieku (przynajmniej w rodzinie mojego
              męża) są oburzeni gdy mówi się dobrze o sobie i swoim życiu, o swoich
              umiejętnościach, swojej pracy - ich zadniem należy narzekać i nie " reklamować
              się" bo to podejrzane.
        • Gość: ktoś Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 09:36
          Starałam się zawsze oddzielać to co oczekują rodzice od tego co bym sama
          chciała.Nauczyłam się buntować od młodych lat w sposób który nie był szkodliwy
          dla mnie tzn że nie buntowałam się na złość rodzicom tylko żebym to ja mogła
          obrać swoją drogę.Było mi bardzo ciężko i nadal mi jest ciężko ,bo to nie jest
          sytuacja której można się jakoś "pozbyć" przez przeprowadzkę.NAwet jak się
          wyzwoli od takich rodziców to pozaostaje jakaś pustka.Rodzice to nie są znajomi
          których można zmienić nie są jakimiś kuzynami czy ciotkami.To są jednak
          najblizsi i chyba każdy oczekuje nawet podświadomie wsparcia od rodziców.Ja
          wiem że nigdy! nie otrzymam od nich wsparcia w trudnych chwilach.Wiem że jeśli
          moja rodzina się rozpadnie(odpukać!) to nie będę mogła do nich przyjść wyżalić
          się czy chocby zamieszkać.To już niestety zostaje na całe życie.Czasem myśle że
          nie wszyscy powinni zostać rodzicami...
    • kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 10.08.05, 21:51
      Z postu wynika, że facet pracuje. Jeśli tak, czemu się nie usamodzielni nie
      wyprowadzi od rodziców i nie zacznie żyć na własny rachunek, np. z Tobą w
      parze. Skoro mieszka z rodzicami to musi się trochę z nimi liczyć. Nie piszesz
      o której musi wracać z imprez do domu. Może niekoniecznie o 22.00? Dlaczego
      miałby studiować w innym mieście skoro może w swoim, czy jego rodzice mają
      worki pieniędzy? Imprezowanie to miła rzecz, ale włóczenie się po nocach niesie
      za sobą pewne niebezpieczeństwa. Ostatnio ktoś zadźgał nożem syna moich
      znajomych, 19 letniego, skoczył wieczorkiem po piwko na imprezce.
    • camel_3d koszmar,, 10.08.05, 21:53
      ´rozumiem, ze facet szanuje rodzicow. mowi, gdzie wychodzi i kiedy przyjdzie.
      ale nie powinno byc tak, ze nie pojedziesz bo nie, bo ja nie usne i do
      widzenia. zreszta jak sama piszesz on juz pracuje. wiec moze pomyslelibyscie o
      jakims wlasnym lokum.
    • tonik_17 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 11.08.05, 00:57
      ja mam 18 lat, niedawno zmarla mi matka i wiele zrozumialem, ze musze zyc
      wlasnym zyciem. jestem jeszcze uzalezniony od ojca ale tylko do czasu jak nie
      skoncze sredniej. moim zdaniem powinien sie postawic rodzicom i powiedziec nie
      to jest moje zycie i mam prawo do niego bez waszego udzialu, niech nie patrzy
      na rodzicow oni sie wkurza ale za kilka lat bedzie sobie a moze tobie jak go
      namowisz na ten czyn dziekowal ze tak postapil. on jak tak dalej bedzie im
      posluszny nie poradzi sobie w zyciu bo bedzie z kazdym pytaniem lecial do matki
      zeby myslala za niego, a najwiecej oberwie sie tobie bo niewytrzymasz nerwowo z
      takim facetem(bez urazy), a najlepiej jest kogos szantazowac i grac mu na
      uczuciach bo wtedy ma sie niepodwazajce argumenty. ze strony rodzicow to chore
      moim zdaniem to jest zbyt przesadne traktowanie swojego dziecka, taki terroryzm
      rodzinny, wchodzenie na ambicje. on ma 21 lat i prawnie jest dorosly i
      psychicznie pewnie tez wiec pomoz mu przezwyciezyc terror matki, jej juz nie
      zmienisz a jego mozesz "uratowac"a najlepiej tez wez sie na odwage i pojdz
      razem z nim i powiedz co ci w duszy gra, co ci po takiej mozilwe ze przyszlej
      tesciowej, a najelpiej to wez go za reke i jak najdalej od niej. wiem ze latwo
      sie mowi gorzej robi ale trzeba robic szalone rzeczy w zyciu pozdrawiam
      • Gość: Aplus Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 01:16
        Wyrazy wspolczucia z powodu straty mamy. Czy ojciec jest dla ciebie wsparciem w
        tym trudnym czasie? Tez uciekalbys od swojej mamy jak najdalej gdybys poznal
        jakas Julitte?
        • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 11.08.05, 08:55
          Aplus, uczepilas/les sie chamsko julityy...

          pewnie jestes jakims "naczelnym" forumowym prowokatorem ;)
          • Gość: owerower [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 09:47
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 20:38
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 20:41
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • heureka7 do Aplus 12.08.05, 10:27
              Gość portalu: Aplus napisał(a):

              > A ty jestes podrzedna forumowa gnida. Jesli chcesz aby pisano na twoj temat
              to zaloz wlasny watek. Tylko nie zapomnij dodac ze nie tolerujesz innego zdania
              niz twoje wlasne.


              Droga/i Aplus!

              Dziekuje za mily komplement :/ Wlasciwie powinnam skasowac Twoj post, bo
              uzylas/les w nim niewybrednej inwektywy... I wlasciwie (z tego powodu) nie
              powinnam z Toba dyskutowac...

              Ale to, co napisalas/les, tak mnie rozsmieszylo (pomijam te smutna "podrzedna
              forumowa gnide", ktorej poziom nie sklania nawet do ironicznego usmieszku), ze
              nabralam ochoty skomentowac Twoja wypowiedz ;)

              Ciekawi mnie, gdziez to przyuwazylas/les moja rzekoma narcystyczna chec
              sklonienia forumowiczow do "pisania na moj temat" ???!

              I dlaczego probujesz mnie sklonic do propagowania Twych wlasnych hasel o
              nietolerancji?

              Zle trafilas/les, droga/i Aplus! Mnie to nie pasuje, jestem bowiem osoba raczej
              tolerancyjna, a do tego jeszcze dosc milosierna - zwazywszy na to, ze z Toba
              dyskutuje ;)
              • Gość: Aplus Re: do heureka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 18:39
                Nikt twojego milosierdzia tu nie potrzebuje, podobnie jak twoich inwektyw.
                • heureka7 Re: do heureka 13.08.05, 09:53
                  Aplus - i jak tu z Toba dyskutowac ????!!!

                  albo czytasz kompletnie bez zrozumienia, albo swiadomie manipulujesz faktami...
                  za chwile okaze sie, ze to ja nazwalam Cie "gnida" :/
    • pan_pndzelek To zależy... 11.08.05, 09:50
      julitaa20 napisała:
      > Czy uwazacie ze wporządku jest kiedy rodzice kierują ,wręcz rządzą i
      > narzucają 21-letniemu synowi swoje zdanie i swoje racje , ze nie pozwalają mu
      > na poźne wyjsca ze musi sie bardzo starac zeby cos od nich otrzymac i prosic
      > kilka dni wcześniej o pozwolenie na wyjscie na impreze ???
      > Traktuja go jak 12 - latka a nie 21 latka :(

      To zależy... w dalszej części piszesz, że chłopak ma pracę, czyli teoretycznie
      jest samodzielny... mógłby zatem zacząć zachowywać się tak jak CHCE... i tu
      chyba dochodzimy do sedna sprawy: on właśnie teraz zachowuje się TAK JAK
      CHCE... czyli albo trafiłaś wyjątkowego wygodnisia albo też niespotykaną
      niedojdę życiową...

      Ponieważ w każdej sytuacji należy wyszukiwać przede wszystkim plusy, zauważ
      korzyści dla siebie... kiedy "mały posłuszny miś" przejdzie na twoją "własność"
      najprawdopodobniej będzie równie spolegliwy wobec ciebie... że to nudne? No nie
      można mieć w życiu wszystkiego...
      • heureka7 Re: To zależy... 11.08.05, 10:09
        male jest prawdopodobienstwo, ze "maly mis" stanie sie "wlasnoscia" zony...
        jesli tego odpowiednio nie "przepracuje", mamusia zawsze pozostanie pierwsza
        kobieta jego zycia... ;)
        • pan_pndzelek Re: To zależy... 11.08.05, 10:14
          Wbrew pozorom całkiem jednak duże... tylko trzeba misia zapakować w torbę i
          przynieść do siebie... miś odizolowany zacznie się słuchać nowej
          właścicielki... jeśli się zaś założycielka wątku do misia sprowadzi to
          faktycznie nie ma co liczyć na cokolwiek...
          • heureka7 Re: To zależy... 11.08.05, 10:17
            oj, misio wracac do mamusi szybciutko chcial bedzie ;)
    • mosiia Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 11.08.05, 10:53
      Oj zdecydowanie Ci współczuję.Niezależnie jakie kroki podejmiecie, każde
      będą "złe"... I duuużo czasu minie zanim mamusiny misio zmieni się.Ba-istnieje
      ryzyko, że niestety nigdy to nie nastąpi....

      Aplus - słabo mi się robi jak czytam Twoje wypowiedzi.Jak ognia unikam takich
      osób, które nie rozumieją, że dzieci nie są własnością rodziców.
      Masz syna? I pewnie jakieś "niemoralne" dziewczyny go atakują?

      Żyj i daj żyć innym.

      Pzdr
      • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 20:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mosiia Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... mosiia 11.08.05, 20:58
          To żałosne co piszesz....a przed chwilą napisałeś komuś innemu :
          >Toksyczny i despotyczny jestes ty , bo nie masz
          zadnych argumentow jedynie kilka wyswiechtanych epitetow<

          Nawet mi się nie chce marnować czasu na polemikę z kimś takim.
          Żałosne

          • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 21:12
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • apja Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 11.08.05, 13:33
      Jak on teraz nie potrafi dać sobie prawa do odrobiny luzu to zawsze matka
      będzie nim sterowała.
      • julitaa20 Odpowiadam... 11.08.05, 13:40
        Wielu z Wad mowi zebym dala sobie spokoj bo to sytuacja beznadziejna i zebym go
        zostawila Ale jak ja nie chce innego ....kocham go wiem to przekonalam sie o
        tym ....mam
        go zostawic bo ma taką matke ?? Ma płacic za jej przekonania ??? To by chyba
        nie było wporządku. Spodziewałam sie takich komentarzy ....myslalam o
        rozstaniu , ale byłoby ono wbrew mnie. Napiszecie ...to się męcz głupia
        babo....ale czasami trzeba sie chyba poświecic ? Czy zawsze isc na łatwiznę ?
        Ja tak nie potrafię bo szanuje ludzkie uczucia...


        • julitaa20 Re: Odpowiadam... 11.08.05, 13:41
          Wiem ze teraz to on musi wykonać ten krok i czekam na jego
          decyzję ....powiedzial ze przyjdzie dzisiaj do mnie na noc,czyli coś jakby
          drgnęło. Wracając do jego mamy to ... ona jest ok ogólnie mila , uśmiecha sie
          do mnie, zawsze częstuje czymś jak jestem u nich w domu. No wieć oczywiste ze
          ją znam, choć rzadko z nią rozmawiam bo mało odwiedzam chłopaka w jego
          domu.Głownie siedzimy u mnie. Moja mama bardzo go lubi moj tato też wiec jest
          ok. A przypomnialo mi się coś .... Kiedys w trakcie kłotni z chłopakiem wlasnie
          o jego mamę powiedzial mi ze narazie musi sie podstosować bo jest na ich
          utrzymaniu (teraz pracuje ale tylko przez wakacje) Ale jemu mama powiedziala ze
          jak juz sie wyprowadzi po ślubie (bo nie ma mowy o mieszkaniu z nimi) to ona
          sie nie bedzie wtrącala do jego życia. Wcale nie będzie ją obchodzilo co robi z
          kim i o ktorej wraca... co myslicie ?


          • Gość: elwira Re: Odpowiadam... IP: 85.28.140.* 11.08.05, 13:49
            Mama go tak szantażuje emocjonalnie... mówiąc że jak sie wyprowadzi to ona nie
            będzie mu pomagać... Dlatego go teraz do siebie tak uwiązuje żeby on sie wcale
            nie chciał żenić i wyprowadzać... żeby się od niej uzaleznił materialnie, i
            psychicznie. Też mam toxyczną matkę która nie pozwala mi nigdzie chodzić,
            jeździc samochodem, wracać późno do domu... pilnuje mnie i kontroluje... ale do
            czasu jak zaczęłam prowadzić podwójne życie. A w tym roku wyjechałam sobie bez
            jej wiedzy do chłopaka 500km od domu i zachowuje sie samodzielnie i dojrzale.
            Niestety nie pracuje i kase musze od niej prosić. Ale jeśli chłopak zacznie
            robic kroki na własną rękę i udowodni rodzicom ze mu sie nic nie stało i
            potrafił o siebie zadbać to oni powoli przestaną go traktować jak dziecko.
        • julitaa20 Aha i jeszcze jedno... 11.08.05, 13:43
          Zrozumieliscie z postu ze on pracuje...teraz pracuje bo są wakacje ale tak
          normalnie to nie moze isc do pracy bo studiuje dziennie. I co nadal ma sie tak
          słuchać i być
          na każde skinienie bo daja mu jesc i ma gdzie spac ??? Skoro chłopak sie uczy
          to rodzice powinni mu pomagac
          bezinteresownie . I robia to ...tzn tak im sie wydaje ...


        • julitaa20 Nie przyszedł:(( 11.08.05, 13:45
          Nie przyszedł :((((((((((( Bo mu rodzice nie pozwolili !!!!!!! Znowu
          przepłakalam całą noc :(((( Ja tego nie wytrzymam !!! Tak sie staralam tak
          czekalam , zrobilma pyszną kolację, ustawilam świece , przygotowalam kąpiel A
          On dzwoni i mowi ze nie przyjdzie bo nie moze.

          Jeszcze w dzien przed pracą poszedł do mamy do pracy zeby jej powiedziec ( a
          raczej sklamać) ze idzie na impreze do kolegi(bo gdyby powiedzial ze do mnie
          spać to chyba by tam padla jak długa). A ona ze nie zgadza i juz ! On
          odpowiedzial tylko ze zrobi co zechce bo ma wakacje ze ma juz dość tych
          wszystkich zakazów i życia jak w więzieniu, ze w tym momencie na siebie zarabia
          i jeszcze kilka agrumentów. Mial przyjechac od razu po pracy i wiecie co ???
          Ojciec po niego pojechał !!! Siłą wsadzil go w samochod i przywiózł do
          domu !!!! To jakis koszmar !!! Mamuśka zarządzila tak i tak ma byc ! Kłotnia
          tam byla podobno straszna , ja tu w domu siedzialam i plakalam bo tyle staran i
          na darmo. Kazał sie chłopakowi spakowac i wyjsc z domu to mowil ze nie da rady
          bo musialby sie pobic z ojcem ! A nie podniesie na niego ręki . Powiedzialam,
          zeby wybierał ( choc nigdy nigdy nigdy !!! nie chcialam do tego doprowadzić)
          miedzy nimi a mną . Wybrał ich .......a teraz ich nienawidzi za to co mu
          zrobili :((((((((((((


          • heureka7 Re: Nie przyszedł:(( 11.08.05, 18:10
            To jakis cyrk! Twoj mezczyzna powinien sie "postawic" i nie dac traktowac jak
            niewolnika! A dopoki sie uczy, rodzice maja OBOWIAZEK go finansowac! Jesli
            odmowia, moze ich nawet pozwac...
            • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 21:01
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mosiia Re: Nie przyszedł:(( 11.08.05, 21:20
                Gość portalu: Aplus napisał(a):

                > Gdyby glupota umiala fruwac to heureka fruwalaby jak synogarlica. Jak zwykle
                > twoje wypowiedzi sa najglupsze wsrod obecnej tu mlodziezy.

                Oj schlebiłeś/aś mi tym.
                Moje dzieci sie uśmiały żem "młodzież" ;D
                • Gość: Aplus Re: Nie przyszedł:(( IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 21:24
                  Ciesze sie niezmiernie, ze masz poczucie humoru. Jednak to prawda ,ze
                  najgorsza jest ta mlodziez po 40- tce...
              • heureka7 Re: Nie przyszedł:(( 12.08.05, 10:31
                Aplus, bez komentarza. Reprezentujesz poziom polskiej "elity politycznej":
                polacznie watpliwej erudycji na poziomie I klasy szkoly sredniej z chlopskim
                "zdrowym rozsadkiem". Brawo
                • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 17:56
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • heureka7 Re: Nie przyszedł:(( 13.08.05, 09:58
                    to twoje wlasne projekcje ;)
              • julitaa20 Aplus nie przeginaj !!! 13.08.05, 11:33
                Jakim prawem wypowiadasz sie w moim imieniu co ??? Co Ty wogole wiesz...ja sie
                narzucam a Ty jesteś Jennifer Lopez z ptaszkiem. I moj facet sie buntuje tylko
                szanuje rodzicow i nie chce robic im przykrosci ! I nie wlaze facetowi do łożka
                na sile !!!! Bo przez calą tą sytuację wogole praktycznie nie mamy czasu dla
                siebie ! A matka z ojcem nie jest wymowika tylko są ludźmi z ktorymi mamy
                problem nie sprowadzaj ich do podrzednych kategorii
        • Gość: Aplus Dla kogo sie poswiecasz Julita ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.08.05, 21:08
          Matka i ojciec wiedza co robisz w ich chacie pod ich nieobecnosc? No chyba nie
          sa jakimis zgredusami i pozwalaja ci spac z chlopakami jak sa w domu? Dlaczego
          czekasz az wyjada aby sie poswiecac? Inaczej to chyba byloby takie samo
          ograniczanie i bestialstwo jak u chlopaka.
          • Gość: combi [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:38
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Aplus [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 17:33
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • julitaa20 Re: Dla kogo sie poswiecasz Julita ?- odp !!! 13.08.05, 11:37
            Nie dam sie wyprowadzic z równowagi "zyczliwa/y" formułowiczko/u Masz jakies
            problemy emocjonalne ze musisz sie ze wszystkich wokolo wyżywac??? bo nie
            rozumiem. Nie potrafisz tez zrozumiec ze nie kazdy musi i chce obnoscic sie z
            tym co robi za drzwiami sypialni ? i prosze nie obrażac moich rodzicow !
    • po_godzinach Miłe dziewczęta 11.08.05, 21:39
      ... oto macie na przykładzie niejakiej Aplus przykład, jak mogą wyglądac
      relacje z matką chłopaka, która przypisała sobie rolę jego niezmiennej
      towarzyszki zycia. Tak bedziecie traktowane - jako "gnidy" (cyt. z Aplus).
      Macie okazję - trenujcie).

      A teraz czekam na skoncentrowany atak wsciekłej Aplus, ale ma to w nosie).

      • Gość: owerower Re: Miłe dziewczęta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:50
        O Aplusie:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=27102308&a=27624170
        • chantal11 Re: Miłe dziewczęta 11.08.05, 22:37
          Własnie mialam zaproponowac wam jaki jad zionie z postow Aplus.
          Ona,a moze on?ktoz to wie? krytykuje osoby zakładajace watek,tak jakby znała
          druga str medalu.A tego kto sie z nia nie zgadza,wyzywa.Jej jedynym celem wpisow
          jest atakowanie.Bezsensem jest odpowiadanie na jej posty.To jest toksyczna baba!

          Aplus,skoro tak sie lubisz wypowiadac w tych tematach,to moze bys zdradziła
          wszystkim czy jestes synowa,masz dzieci?co?bo mysle ze nie!Jakos inni moga o tym
          pisac?
          Wyjdz forumowymi drzwiami,bo nikt nie pała do ciebie sympatia.
          Jestes strasznie zarozumiała,brakuje ci samokrytyki.
          Nie mierz swoja miara innych,nie kazdy jest tak złym czlowiekiem jak ty.
          • Gość: ania Re: Miłe dziewczęta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 14:07
            ja bym chyba na miejscu tego chłopaka też zaszantażowała ich i zagrała im na
            emocjach.Napisalabym list pożegnalny do rodziców z
            wszystkimi "wyrzutami"niechaj sobie myślą co najgorsze,a sama pojechalabym
            gdzieś na małe wakacje.Sorry ,ale tak bym uczynila.
            • snajper55 Re: Miłe dziewczęta 13.08.05, 00:51
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > ja bym chyba na miejscu tego chłopaka też zaszantażowała ich i zagrała im na
              > emocjach.Napisalabym list pożegnalny do rodziców z
              > wszystkimi "wyrzutami"niechaj sobie myślą co najgorsze,a sama pojechalabym
              > gdzieś na małe wakacje.Sorry ,ale tak bym uczynila.

              Oczywiście pojechałabyś za ich kasę ? ;))))

              S.
            • julitaa20 re ania 13.08.05, 11:41
              Myslelismy o tym , przecież on uciekl z domu do mnie .... mieszkal u mnie dwa
              dni oni nie chcieli z nim rozmawiac jak dzwonil rzucali słuchawką i mowili ze
              nie jest ich synem. a potem co ? Sami zadzwonili .... nie wiem jak to wszystko
              bedzie . Ale ja mysle ze dobrze ze sie postawil ! Przynajmniej sprowokowal ich
              do myslenia nawet do malej rozmowy a nie monologu jak to zazwyczaj bywalo :(
              Tylko ze teraz dla jego rodzicow jestem wrogiem nr 1 Oni myslą ze to wszystko
              moja sprawka ze ja chlopaka podburzam przeciwko nim ! A to nie tak :(((((
          • squirrel9 Re: Miłe dziewczęta 12.08.05, 17:13
            Moim zdaniem trochę przesadzacie w tym "ignorowaniu" Aplusa. Ma prawo do
            własnego zdania choćbyśmy się nie zgadzali. A ja nie zgadzam się ale
            połowicznie. Bo rzezczywiście może i chłopak jest doopowaty, rodzice
            przyzwyczajeni są do tego,ze mają zawsze rację i ich obowiązkiem jest trzyymać
            za rękę "dzidziusia" ale z drugiej strony, do diabła!!! jeśli chłopak jest na
            ich utrzymaniu to musi przyjąć ich warunki. Jeśli nie chce - droga otwarta,
            może iść do pracy, być odpowiedzialny za swoje życie i nie prosić rodziców
            o "zgodę na wyjścia". Nie wszyscy rodzice są luzaccy i liberalni i nie muszą
            uważać,że pełnoletniemu dziecku wszystko wolno a oni muszą tylko dać kasę, popu
            i opierunek.Mogą uważać,że dopóki jest na ich utrzymaniu i w ich domu to
            przyjmuje ich zasady. Nie wszyscy muszą być obowiązkowo za wolnym seksem bo
            chata wolna.
            Może chłopak przez to trochę dojrzeje i jeśli do tej pory nie zastanawiał się
            nad swoją samodzielnością, osobowością to zastanowi się. Może i rodzice
            popatrzą wcześniej czy później na niego jak na mężczyznę a on określi swoją
            pozycję w życiu. Nie zawsze to co łatwe i szybie jest właśnie tym co powinno
            się wybierać. Może Aplus ma spojrzenie ekstremalne w porównaniu z obecnym luzem
            ale warto to przemyśleć.
            • heureka7 Re: Miłe dziewczęta 12.08.05, 17:19
              gdyby to Ciebie Aplus nazwal/a "gnida", tez pewnie zastanowilbys sie, czy warto
              z kims takim dyskutowac :/
              • Gość: Aplus Nie jestescie wcale az takie mile IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 17:42
                Heureka gnida to nic w porownaniu z epitetami jakimi obrzucono mnie tutaj .
                Brak obiektywizmu? A dlaczegoz to wyzywa sie mnie tak bezpardonowo od roznych
                tylko dlatego ze mam swoje zdanie? Po coz wiec ta cala dyskusja? Z toba to
                napewno nie warto dyskutowac.
                • heureka7 Re: Nie jestescie wcale az takie mile 13.08.05, 10:08
                  Hmm, to ciekawe... Rozgrzeszasz sie z wyzwania mnie od "gnid" argumentem, ze
                  Ciebie tez ktos tam kiedys wyzywal...

                  I z gory zakladasz, ze ze mna "to napewno nie warto dyskutowac" (ciekawe,
                  dlaczego? bo ci nie bede przyklaskiwac?) - mimo ze to wlasnie TY lamiesz zasady
                  dyskusji...

                  Czyli tak naprawde masz sie za "glos wolajacego na puszczy" - natchnionego acz
                  fatalnie ignorowanego proroka. A prorok nie dyskutuje, prorok GLOSI prostaczkom
                  jedynie sluszne PRAWDY OBJAWIONE... ;)
            • Gość: matylda Re: stop tyranii IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 20:00
              squirrel9 napisała:
              Mogą uważać,że dopóki jest na ich utrzymaniu i w ich domu to
              > przyjmuje ich zasady. Nie wszyscy muszą być obowiązkowo za wolnym seksem bo
              > chata wolna.

              nie żartuj,przecież to jest ubezwłasnowolnienie...owszem rodzice mają prawo się
              sprzeciwiać gdyby to syn zapraszał swą wybrankę na wolny sex do ich chaty ,
              syn przez szacunek do nich powinien taki sprzeciw rozważyć i moim zdaniem
              respektować go, ale nie mają prawa zabraniać mu tego w nie swoim domu...

              poza tym tak jak ktoś wcześniej wspomniał rodzice nie robią łaski,że utrzymują
              swoje uczące się dziecko,jest to ich prawny obowiązek...ale u nas wiadomo wciąż
              kultywowana jest zasada,ze dzieci i ryby głosu nie mają ,a rodzice to
              nietykalne,święte krowy
          • Gość: Aplus Nie takie znowu mile dziewczeta IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 17:48
            Chantal 11 nie odgrywaj sie za to ze nic nie wyszlo ci z ublizania mi w innym
            watku. Gdybys uwaznie czytala (watek o zlych synowych) to wiedzialabys czy mam
            dzieci, czy nie, czy jestem synowa, czy tez nie, czy jestem tesciowa czy nie
            jestem. Wszystko napislam. Nie rob nagonki na innych aby ktos nie zrobil jej na
            ciebie.
            • chantal11 Re: Nie takie znowu mile dziewczeta 12.08.05, 20:39
              Ani nie robie na nikogo nagonki,ani nie odgrywam sie na tobie,ani na nikim
              innym.A z tego co sobie przypominam,to ty ublizałas mi i innym.Poczytaj siebie:)
              Nie mam zadnej satysfakcji z ublizania i wyzywania epitetami innych, w
              przeciwienstwie do ciebie!no!niech ktory sie z toba sprobuje nie zgodzic!zaraz
              potrafisz dowalic!ciekawa jestem jaką osoba jestes w realu.Lubiana?hmm
        • Gość: Aplus Atakujaca klika IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 18:08
          owerower dlaczego nie wybrales komentarza z tego samego watku w ktorym ludzie
          podziwiaja moje opinie i odwage,bo trzeba miec na tym forum duza odwage pisania
          tego co sie mysli. Tchorze tak nie pisza ,bo boja sie kliki ktora po chamsku
          zaatakuje ich tak jak atakuje sie mnie tutaj.
          • heureka7 Re: Atakujaca klika 13.08.05, 10:12
            oho... pare kompleksow, i do tego jeszcze poczatki manii przesladowczej ;)
      • Gość: Aplus Jak zwykle zlosliwa po-godzinach IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.08.05, 17:51
        Nic nie wiesz o zadnych relacjach wiec po co te puste slowa? Najwyrazniej brak
        ci Dooma, bo nikt inny jak widac nie chce z toba gledzic jalowo godzinami.
        • Gość: Doom [...] IP: *.aster.pl 13.08.05, 22:18
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Hmmm [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.08.05, 02:05
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • squirrel9 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 12.08.05, 21:50
      Zupełnie niepotrzebnie obrażacie się nawzajem i obrzucacie czy się da jakbyście
      nie potafili wypośrodkować pewnych spraw. Aplus chętnie odpowiadasz na wyzwiska
      dokładając swoje ale rzeczowych argumentów jakoś mało.
      Każdy z nas zna już ze szkoły podstawowej takie dzieci które nie wyjeżdżały na
      kolonie czy obozy bo one wyłącznie z rodzicami na wczasy ("zły wpływ" i te
      sprawy), w szkole średeniej może już mniej ale zawsze zdarzał się
      taki "ewenement". Na dyskotekę nie wolno bo rodzice nie puszczą, impreza u
      kolegi odpada, mama nawet sprawdzi na jaki flim do kina poszedł.O wyjeździe na
      wakacje z paczką w ogóle nie ma co mówić. O ile ogromna większość z nas
      wychodzi z domu czyli odcina pępowinę bezkolizyjnie z rodzicami (to właściwie
      oni nam odcinają tą pępowinę) o tyle taki człowiek zaczyna uczyć
      się "dorosłości" nagle, w przyspieszonym tępie i z konfliktami z rodzicami. Bo
      jak chłopak Julity poznał dziewczynę i chciałby choć trochę urwać się z
      łańcucha a rodzice właśnie po to by pokazać swoją "wyższość i władzę" obcinają
      te ogniwa i przyciągają smycz.Przecież ogromna większość z nas w wieku
      studenckim nie miała konfliktów z rodzicami na punkcie wychodzenia, wracania,
      wyjeżdżania nie dlatego,że nie wychodziliśmy więc nie musieliśmy wracać, nie
      wyjeżdżaliśmy, nie chodziliśmy na imperezy. Jak to sie działo? Zwykle rodzic
      nastolatka wie jak odpowiedzialne jest jego dziecko, daje mu trochę i coraz
      więcej swobody a w wieku studenckim traktuje jek dorosłego. Niektózy rodzice
      nie potrafią wychować dziecka na dorosłego co właśnie widać w przypadku
      chłopaka Julity. Pewnie,że mają prawo do tego, nie muszą być "nowocześni" ale
      sytuacja gdy rodzice zachowują się tak jak rodzice chłopaka Julity jest
      szczerze powiedzawszy niedojrzała. Oni łamiąc chłopaka niczego nie zyskują, on
      jeśli teraz dał się złamać to i tak będzie walczył o swoją niezależność i albo
      znajdzie pracę i wyprowadzi się albo będąc na ich utrzymaniu pielęgnował będzie
      żal i niechęć. Z rodzicami już się nie dogada. Czy o to im chodziło? Chcą mieć
      na chwilę jeszcze posłusznego synka? Wykazali się brakiem wyobraźni. Nie mają
      pojęcia kiedy ich "dziecko" zacznie być dorosłe, kiedy zmienić postępowanie bo
      to już nie przedszkolak. Rodzic któy nie wypuszcza 21 dzicka z domu "bo się
      denerwuje" powinien leczyć nerwy albo porozmawiać z psychologiem bo dorosły
      człowiek charakteryzuje się panowaniem nad swoimi emocjami. Każdy rodzic
      denerwuje się o dziecko - gdy ono pierwszy raz wyjeżdża na kolonię, na
      zimowisko, na obóz, na samodzielną wyprawę, gdy zamieszkuje w akademiku, gdy
      poznaje dziewczynę/chłopaka i podejrzewa,że uprawiają seks. Dojrzały rodzic o
      niepokojach rozmawia z dzieckiem, niedojrzały stosuje zakazy starając się
      traktować dziecko jak przedszkolaka młodszego. Rozmawiając buduje się
      płaszczyznę porozumienia, stosując zakazy buduje się mur. I to właśnie
      pozostaje do końca życia, mamy rodziców-przyjaciół lub rodziców-wrogów,rodziców-
      sędziów. Ja mam rodziców-przyjaciół i nie chciałabym innych.
    • Gość: chicarica Do Aplus IP: *.softlab.gda.pl 12.08.05, 23:58
      Aplus, ja się częściowo zgadzam z Twoimi poglądami na temat stosunków między
      dziećmi a rodzicami. Sama byłam dość krótko trzymana do końca liceum i uważam że
      wyszło mi to z grubsza na dobre. Jednak to co piszesz o akceptowaniu towarzystwa
      dzieci, kierowaniu ich życiem w odpowiedni sposób itp., odnosić się może do osób
      15, 16, 17, no - max 18-letnich. 21-lat u dziecka to czas, kiedy wychowanie już
      się skończyło i rodzice zbierają żniwo swoich wieloletnich wysiłków. Za późno
      już na zakazy i nakazy, a zabranianie 21-letniemu w zasadzie już mężczyźnie
      spotkań z dziewczyną i imprez zakrawa na śmieszność.
      Moi rodzice "odpuścili" kiedy miałam 18 lat, ale i wcześniej stopniowo
      przyzwyczajali mnie do odpowiedzialności i dorosłości. Uważam że to był rozsądny
      moment, o czym świadczy to, jaką jestem osobą.
      Niektórzy rodzice mają jednak problem ze zrozumieniem, że ich dorosłe dziecko
      nie jest ich własnością. Wiem co mówię, mam taką toksyczną babcię, która mojej
      ponad 50-letniej matce próbowała wyznaczać z kim ona ma się spotykać, jak
      układać życie z ojcem, co kupować, jak spędzać czas.
      Domyślam się co chciałaś przekazać i częściowo się z tym zgadzam, ale wydaje mi
      się że trochę się pomyliłaś jeśli chodzi o wiek tego chłopaka.
      • Gość: kolo Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 00:12
        Dzisiaj widziałem kolesia w koszulce z napisem "Teściowa albo zdrowie - wybór
        należy do ciebie". Pierwszym moim skojarzeniem był właśnie ten wątek...
      • muszalik20051973 Re: Do Aplus 14.08.05, 03:59
        Z wlasnego doswiadczenia wiem ze rodzice tego chlopaka robia dobrze. Otoz nier
        jest prawda iz omprezy calonocne sa najciekawsze. W moim domu obowizywaly
        nastepujace reguly gry:
        -do matury moglem (i moja siostra tez) uczetniczyc w imprezach do godz 20-21,
        -do zlozenia egzaminow polowkowych-do godz. 22-23,
        -dziasiaj poza sluzbowymi imprezami i ta zmywamy sie z ona ok.22.
        -zero alkoholu, papierosow, "trawy i prochow"i tak zostalo
        -zero seksu-do 31 roku zycia
        I co? Dzisiaj mam zone, fajna prace, wlasna (no ze wspolnikiem firme), mieszkam
        troche tu troche tam (no u zonki i w miejscu gdzie prowadzimy biznes).
        Moja siostra robi doktorati ma udane zycie osobiste.
        • Gość: chicarica Re: Do Aplus IP: *.softlab.gda.pl 14.08.05, 10:52
          Widzisz, tylko że tu nie chodzi o imprezy. Tu chodzi o to, że chłopak nie może
          prowadzić własnego życia, mimo że jest dorosły.
          PS. Zasady panujące w twoim domu uważam za leciutką, wybacz, przesadę. Chyba
          jednak jesteś po prostu ciapciusiem, bez urazy. Nawet nie wiesz ile straciłeś -
          nocne ogniska, gadanie z przyjaciółmi... Facet który nie uprawiał seksu do 30tki
          zmarnował najlepszy okres swojego życia. Ale co kto lubi, tylko nie każ innym
          robić tak jak ty chcesz.
          • abaddon_696 Re: Do Aplus 14.08.05, 14:49
            Facet który nie uprawiał seksu do 30tk
            > i
            > zmarnował najlepszy okres swojego życia.

            Wybacz, ale życie normalnych mężczyzn jest trochę bogatsze i "seks do 30tki"
            nie jest najlepszą rzeczą, jaka może ich spotkać, powiedziałbym nawet, że to
            nie "top 10".
            Równie złośliwie mógłbym napisać, że najlepszą rzeczą jaką może doświadczyć
            kobieta przed 30tką to spłodzenie bachora.
            Pozdr.
          • snajper55 Re: Do Aplus 14.08.05, 16:17
            Gość portalu: chicarica napisał(a):

            > Widzisz, tylko że tu nie chodzi o imprezy. Tu chodzi o to, że chłopak nie może
            > prowadzić własnego życia, mimo że jest dorosły.

            Nie jest dorosły, skoro jest na utrzymaniu rodziców. Nie będzie prowadził
            swojego życia, dopóki mieszka z rodzicami, bo to jest ich wspólne życie.
            Podobnie zresztą później też nie będzie prowadził "swojego" życia, tylko życie
            wspólne z zona. No, chyba że od rodziców sie wyprowadzi i z nikim się nie
            zwiąże.

            > Facet który nie uprawiał seksu do 30tki zmarnował najlepszy okres swojego
            > życia.

            Jeśli dla Ciebie seks to najlepsze, co Cię spotkało, to składam Ci wyrazy
            współczucia.

            > Ale co kto lubi, tylko nie każ innym robić tak jak ty chcesz.

            No właśnie... ;))

            S.
            • heureka7 :O 14.08.05, 16:37
              ojej, jaki nagly wysyp aseksualnych mezczyzn! ;)

              seks moze byc czyms wspanialym; seksualnosc to istotna czesc naszej osobowosci -
              czy tego chcemy, czy nie - i nalezy ja rozwijac jak cala reszte.

              nie propaguje tu bynajmniej mechanicznego seksu (ba! daleka jestem od tego!),
              ale faktem jest, ze asceza seksualna w pewnym wieku powinna byc wylacznie
              rezultatem swiadomego wyboru, a nie zewnetrznych zakazow!
              • snajper55 Re: :O 14.08.05, 17:52
                heureka7 napisała:

                > ojej, jaki nagly wysyp aseksualnych mezczyzn! ;)

                Widzę, że nie potrafisz odróżnić aseksualizmu od niestawiania seksu na
                pierwszym miejscu. Jeśli komuś nic innego nie sprawia takiej satysfakcji jak
                seks, to jest to człowiek o bardzo ograniczonej gamie odczuć i jest on godny
                litości.

                S.
                • heureka7 Re: :O 14.08.05, 18:01
                  spokojnie - to byl tylko zart ;)
                  poza tym nie napisalam przeciez, ze seksualnosc jest NAJWAZNIEJSZA czescia
                  ludzkiej osobowosci. co nie znaczy, ze ma byc pomijana, lekcewazona, oblozona
                  wywolujacymi frustracje zbyt daleko idacymi zakazami

                  a propos - 31-letni mezczyzna, ktoremu rodzice z jakiegos powodu ZABRANIAJA
                  uprawiania seksu... mnie to baaaardzo dziwi
                  • the_dzidka Re: :O 17.08.05, 15:33
                    > a propos - 31-letni mezczyzna, ktoremu rodzice z jakiegos powodu ZABRANIAJA
                    > uprawiania seksu... mnie to baaaardzo dziwi

                    No przecież gościu sobie jaja robi... jeszcze bym uwierzyła w to czasowe
                    ograniczenie, jeśli o imprezy chodzi, ale z seksem to przegiął :) Dlaczego do
                    31 a nie do 33? Podpucha i tyle.
            • po_godzinach Re: Do Aplus 14.08.05, 16:38
              Nie będzie prowadził
              > swojego życia, dopóki mieszka z rodzicami, bo to jest ich wspólne życie.


              Jak rozumiesz słowo "wspólne"?
              Czy - jesli rodzice utrzymują dziecko, mają prawo własności jego zycia?
              W opisanej sytuacji pojęcie "wspólne" nie występuje, wystepuje tylko
              pojęcie "zasady stanowione jednostronnie przez tych, którzy płacą".
              "Wspólne" bowiem wystepuje tylko wtedy, gdy koszty i profity rozdzielane są
              równo. Tu tak nie jest. Tu rodzice kupują sobie posłuszeństwo tego, komu dają
              jeść.


              > Podobnie zresztą później też nie będzie prowadził "swojego" życia, tylko
              życie
              > wspólne z zona. >

              Czy jeśli jego zona będzie na przykład na jego utrzymaniu, on powinien stanowic
              zasady dotyczące jej zycia i je regulujące? jesli dobrze Cię rozumiem, powinien
              w takiej sytuacji kupic sobie jej posłuszeństwo?
              • snajper55 Re: Do Aplus 14.08.05, 17:59
                po_godzinach napisała:

                > Jak rozumiesz słowo "wspólne"?

                To znaczy branie pod uwagę potrzeb innych, a nie jedynie swoich zachcianek. Zaś
                tutaj kilka osób oburza się, że rodzice oczekują, iż syn będzie brał pod uwagę
                ich uczucia.

                > Czy - jesli rodzice utrzymują dziecko, mają prawo własności jego zycia?
                > W opisanej sytuacji pojęcie "wspólne" nie występuje, wystepuje tylko
                > pojęcie "zasady stanowione jednostronnie przez tych, którzy płacą".
                > "Wspólne" bowiem wystepuje tylko wtedy, gdy koszty i profity rozdzielane są
                > równo. Tu tak nie jest. Tu rodzice kupują sobie posłuszeństwo tego, komu dają
                > jeść.

                Oczywiście, że tu tak nie jest, bo syn nie ponosi żadnej odpowiedzialności za
                to wspólne życie, nie ponosi żadnych kosztów. Jedynie korzysta z wysiłku
                innych. To i prawa powinien mieć proporcjonalne.

                > Czy jeśli jego zona będzie na przykład na jego utrzymaniu, on powinien stano
                > wic zasady dotyczące jej zycia i je regulujące? jesli dobrze Cię rozumiem, po
                > winien w takiej sytuacji kupic sobie jej posłuszeństwo?

                Już pisałem, że to jest żyie wspólne, a więc trzeba w nim brać pod uwagę
                uczucia innych. Rodziców, żony, dzieci. W rodzinie nie ma "swojego" życia, jest
                życie wspólne.

                S.
                • po_godzinach Re: Do Aplus 14.08.05, 18:49
                  "Już pisałem, że to jest żyie wspólne, a więc trzeba w nim brać pod uwagę
                  uczucia innych. Rodziców, żony, dzieci. W rodzinie nie ma "swojego" życia, jest
                  życie wspólne."

                  Czy zatem myslisz, że owi rodzice biorą pod uwage uczucia swojego syna?
                  Czy syn bierze pod uwage ich uczucia?
                  Byc może jest to w ogóle chory układ, w którym nikt nie bierze pod uwagę
                  niczyich uczuć, dbając jedybie o uczucia własne?
                  Jesli bowiem syn nie dba o uczucia rodziców, znaczy, że nie został tego
                  nauczony. Byc może też nie dbano o jego uczucia.
                  • snajper55 Re: Do Aplus 14.08.05, 19:20
                    po_godzinach napisała:

                    > Czy zatem myslisz, że owi rodzice biorą pod uwage uczucia swojego syna?
                    > Czy syn bierze pod uwage ich uczucia?

                    Wydaje mi się, że biorą i to właśnie ma mu za złe jego dziewczyna. Że bierze
                    pod uwagę uczucia swoich rodziców.

                    S.
                    • po_godzinach Re: Do Aplus 14.08.05, 19:25
                      Wydaje mi się, że biorą i to właśnie ma mu za złe jego dziewczyna. Że bierze
                      pod uwagę uczucia swoich rodziców.


                      Hmmm ... nie rozumiem.
                      Biorą pod uwagę jego uczucia i to ma za złe jego dziewczyna?

                      Czy ona ma za złe, że nie biorą pod uwagę?

                      Że tylko on ma brać pod uwagę ich uczucia? A oni jego już nie.
                      • snajper55 Re: Do Aplus 16.08.05, 09:46
                        po_godzinach napisała:

                        > Hmmm ... nie rozumiem.
                        > Biorą pod uwagę jego uczucia i to ma za złe jego dziewczyna?
                        >
                        > Czy ona ma za złe, że nie biorą pod uwagę?
                        >
                        > Że tylko on ma brać pod uwagę ich uczucia? A oni jego już nie.

                        Jego dziewczyna ma mu za złe, że bierze pod uwagę uczucia swoich rodziców.
                        Widocznie ona uczucia swoich rodziców ma w... głębokim poważaniu.

                        S.
                        • po_godzinach Re: Do Aplus 16.08.05, 11:47
                          "Jego dziewczyna ma mu za złe, że bierze pod uwagę uczucia swoich rodziców.
                          Widocznie ona uczucia swoich rodziców ma w... głębokim poważaniu."

                          Ja to rozumiem nieco inaczej. Tak mianowicie, że dziewczyna ma pretensje o to,
                          że rodzice chłopca nie biorą pod uwage jego uczuć, chcą tylko, aby on brał pod
                          uwagę ich uczucia.

                          Myslę też, że jeśli chcemy dla siebie samych szacunku, musimy mieć też szacunek
                          dla innych.

                          Są rodziny bardzo tradycyjne, w których panuje przekonanie, że dopóki dziecko
                          jest na utrzymaniu rodziców, ma byc im całkowicie posłuszne.
                          Często jednak kończy się to okłamywaniem rodziców. A tak nie powinno być.

                          D;a chłopca dziewczyny widzę dwa wyjścia - albo wyprowadzi się z domu, albo
                          będzie kłamał.

                          • snajper55 Re: Do Aplus 16.08.05, 13:41
                            po_godzinach napisała:

                            > Ja to rozumiem nieco inaczej. Tak mianowicie, że dziewczyna ma pretensje o to,
                            > że rodzice chłopca nie biorą pod uwage jego uczuć, chcą tylko, aby on brał
                            > pod uwagę ich uczucia.

                            Ona ma pretensje i do jego rodziców i do niego. Pisze: "Czesto kłocilismy się
                            wlasnie z powodu jego rodziców." Ona wchodzi w pewien układ i usiłuje ustawiać
                            tych ludzi po swojemu. A dlaczego ma być tak jak ona chce, a nie tak jak chce
                            chłopak i jego rodzice ?

                            > Myslę też, że jeśli chcemy dla siebie samych szacunku, musimy mieć też szacu
                            > nek dla innych.
                            >
                            > Są rodziny bardzo tradycyjne, w których panuje przekonanie, że dopóki dziecko
                            > jest na utrzymaniu rodziców, ma byc im całkowicie posłuszne.
                            > Często jednak kończy się to okłamywaniem rodziców. A tak nie powinno być.

                            Wydaje mi sie, że to nie jest taki przypadek. Chłopak z rodzicami sie dogaduje.

                            > D;a chłopca dziewczyny widzę dwa wyjścia - albo wyprowadzi się z domu, albo
                            > będzie kłamał.

                            Jest trzecia możliwośc - zmieni dziewczynę.

                            S.
                            • po_godzinach Re: Do Aplus 16.08.05, 13:59

                              > Ona ma pretensje i do jego rodziców i do niego. Pisze: "Czesto kłocilismy się
                              > wlasnie z powodu jego rodziców." Ona wchodzi w pewien układ i usiłuje
                              ustawiać tych ludzi po swojemu. A dlaczego ma być tak jak ona chce, a nie tak
                              jak chce chłopak i jego rodzice ?

                              Zacytuję więc inny fragment wypowiedzi Autorki: "Jeszcze w dzien przed pracą
                              poszedł do mamy do pracy zeby jej powiedziec ( a raczej sklamać) ze idzie na
                              impreze do kolegi(bo gdyby powiedzial ze do mnie spać to chyba by tam padla jak
                              długa). A ona ze nie zgadza i juz ! On odpowiedzial tylko ze zrobi co zechce bo
                              ma wakacje ze ma juz dość tych wszystkich zakazów i życia jak w więzieniu, ze w
                              tym momencie na siebie zarabia i jeszcze kilka agrumentów. Mial przyjechac od
                              razu po pracy i wiecie co ??? Ojciec po niego pojechał !!! Siłą wsadzil go w
                              samochod i przywiózł do domu !!!! To jakis koszmar !!! Mamuśka zarządzila tak i
                              tak ma byc ! Kłotnia tam byla podobno straszna (...). Kazał sie chłopakowi
                              spakowac i wyjsc z domu to mowil ze nie da rady bo musialby sie pobic z ojcem !
                              A nie podniesie na niego ręki . "

                              Czy dalej jesteś pewien, że to, czego chce syn jest tym samym, czego chcą jego
                              rodzice?

                              "Chłopak z rodzicami sie dogaduje."

                              Patrz wyżej. Ja tego "dogadywaniem się" nie nazwałabym.

                              > Jest trzecia możliwośc - zmieni dziewczynę.

                              Albo straci. Czyli - albo dziewczyna zmieni chłopaka.

                              To jest sytuacja niedobra dla wszystkich zainteresowanych.
                              Jasne, że chłopak, który na siebie nie zarabia, nie jest w pełni dorosły ani za
                              siebie odpowiedzialny do końca. Jednak pomiędzy jednym a drugim ekstremum
                              (całkowity zakaz albo całkowita swoboda) istnieje szereg kompromisowych
                              rozwiązań, na których wygraliby wszyscy.
                              W innym miejscu Autorka pisze, że chłopak już zaczął rodziców okłamywać, a ona
                              jest temu przeciwna. Być może, chce ona za dużo, ale - prawdę mówiąc - nie
                              otrzymuje prawie nic. Z pewnością mozna to wypośrodkować, do tego jednak nalezy
                              dojść poprzez rozmowę i umowę, nie zaś przemoc, która tutaj wobec chłopca -
                              moim zdaniem - występuje.

        • Gość: klara Re: IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.05, 12:06
          muszalik20051973 napisał:
          > -zero seksu-do 31 roku zycia
          ***
          żeby tylko to nie zemściło się na Tobie w przyszłości,narazie traktujesz to jak
          trofeum,a za ok.10-15 lat możesz mieć natrętne poczucie straty i chęć
          zrekompensowania sobie tego...oczywiście nie musi tak być,ale niestety wielu się
          to zdarza
    • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 00:49
      julitaa20 napisała:

      > Czy uwazacie ze wporządku jest kiedy rodzice kierują ,wręcz rządzą i
      > narzucają 21-letniemu synowi swoje zdanie i swoje racje , ze nie pozwalają mu
      > na poźne wyjsca ze musi sie bardzo starac zeby cos od nich otrzymac i prosic
      > kilka dni wcześniej o pozwolenie na wyjscie na impreze ???

      Mieszka u nich, utrzymują go, więc powinien sie stosować do ich zasad.
      Rozumiem, że Ty uważasz, że to oni powinni się starać, aby mu cos dać ?

      > Matka go tak jakby troche szantazuje... mowi mu ze jak on gdzies idzie to ona
      > całą noc nie moze spac a na rano musi isc do pracy ze przez niego sie nie
      > wysypia bo on lazi a ona siedzi w oknie i sie zamartwia czy nic mu sie nie
      > stało.Budzi tym samym w nim poczucie winy a on jest taki ze chciałby zeby
      > wszyscy byli zadowoleni i zeby wszystko bylo ok Ale tak sie nie da !!

      To jest szantaż ??? Mówi mu co czuje, dlaczego nie chce, aby późno wracał.

      > Mielismy wyjechac razem na studia do innego miasta ale oczywiscie jego
      > mamusia była przeciwna bo on sobie nie poradzi , bo nie ma pieniędzy na jego
      > utrzymanie i ze wogóle nie wierzy ze on sobie tam da rade !

      A Ty wiesz lepiej od nich na co ich stać finansowo ???

      > Jak to pisze to
      > plakac mi sie chce ze złości ! Wiem że oni nie chcą źle ... że wydaje im się
      > ze robią dobrze dla niego,ale ja mysle ze odnosi to troche odwrotny skutek !
      > Uwazam ze powinien postawic na swoim bo to juz najwyższy czas. Jest na tyle
      > dojrzały ze moze sam o sobie decydować.

      To niech decyduje. Niech zacznie zarabiać, wynajmie mieszkanie i sam się
      ytrzymuje. Wtedy będzie sam decydować gdzie wychodzi i o której wraca. Niech
      weźmie za siebie odpowiedzialność, a dopóki tego nie zrobi, to nie ma co mówić
      o jego dorosłości.

      > Wkurza mnie to ze on cale zycie musi
      > wybierac miedzy mną a nimi,albo ze musimy sie urywac z imprez kiedy jest
      > super zabawa bo on musi wrocic na tą i na tą godzine. Dla mnie to chore !!
      > Traktuja go jak 12 - latka a nie 21 latka :(

      Traktują go jak niesamodzielne dziecko, jakim nadal jest.

      > On jest juz dorosły jakby nie patrzeć jest jednostką moim zdaniem psychicznie
      > ukształtowaną i nie da sie go juz zmienic. Myślę, że oni zrobili juz to co do
      > nich należalo.

      No to jak już wszystko zrobili, to niech on idzie na swje. Na co czeka ?

      > pajali mu wszystko przez te 21 lat wkoncu to nie mogło pójśc
      > w las te wszystkie lata i te nauki. Teraz powinni dac mu wolny wybór, zeby
      > mogli sami się przekonać jak wychowali syna. Tylko nie daja mu nawet takiej
      > szansy pokazania jaki jest naprawde !!!

      Jak to nie dają ? Toż jego los jest w jego rękach, Tylko że jak na razie to
      syneczek jest na utrzymaniu rodziców, więc o jakiej to dorosłości piszesz ?
      Seksualnej ? ;))

      > Jak im to uświadomic ??? Czesto mam ochote z nimi o tym porozmawiać, ale
      > byloby to niestosowne i stałabym sie wtedy dla nich wrogiem numer 1. Wkońcu
      > jakby to wyglądało : jakas siksa bedzie im mowila jak mają postępowac i jak
      > mają wychowywac syna. On zawsze jak z nimi rozmawia to konczy sie na
      > klotni....Sytuacja bez wyjscia ???? Bo zaczynam sie poddawać :((((

      Ktoś złośliwy by napisał, że jakaś siksa wybraża sobie, że jest kobietą. ;)

      S.
      • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 10:43
        to, ze rodzice zdecydowali sie na dziecko, oznacza rownoczesnie, ze zdecydowali
        sie poniesc wszystkie "koszty" (materialne i psychiczne) wychowania tegoz
        dziecka. a wychowanie to nie tresura niewolnika - to przygotowanie CZLOWIEKA do
        ZYCIA. a zycie to przeciez nie bezwolne wypelnianie woli mamy, tylko m.in. prawo
        i obowiazek podejmowania swiadomych decyzji, wyborow itd. tak wiec obowiazkiem
        rodzicow jest nie tylko wpojenie dzieciakowi co "cacy", a co "be" - ale przede
        wszystkim nauczenie go odpowiedzielnosci za samego siebie, przygotowanie go do
        zycia w wolnosci, bez mamusi (ktora wszak nie jest niesmiertelna), ktora
        nakarmi, przytuli i powie, co sluszne, a co nie...

        we wspolczesnej Polsce 21-letni mezczyzna z pewnoscia posiada juz wszelkie prawa
        do stanowienia o sobie samym - jest czlowiekiem wolnym (tu pojawia sie
        oczywiscie pytanie o granice wolnosci, ktore jednak pomine), ale jednoczesnie w
        pewnym stopniu zaleznym finansowo od rodzicow, ktorzy maja (niestety?) obowiazek
        finansowania jego nauki do 26 roku zycia... taka jest rzeczywistosc... dlczego
        niby syn mialby zrezygnowac ze swego prawa? przeciez bez wyksztalcenia ma
        niewielkie szanse nawet na znalezienie pracy!

        wydaje mi sie, ze jedynym wyjsciem bylyby dla niego studia w innym miescie -
        dalyby "usprawiedliwiony" pretekst do koniecznego wszak dla zdrowia psychicznego
        chlopaka "odciecia pepewiny" bez zrywaniarelacji z rodzicami... ale - z tego, co
        zrozumialam - cholopak, mimo takiej checi, nie zdolal przeforsowac swego
        pomyslu... oto pierwszy znak, ze prawdopodobnie nie jest wystarczajaco silny, by
        w przyszlosci realizowac wlasne projekty (ktore z pewnoscia beda wiazaly sie z
        tysiacem problemow do rozwiazania)...
        • squirrel9 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 11:16
          Obawiam się,że myslisz się,że rodzice mają obowiązek finansować naukę dziecka
          do 26 roku życia. Gdyby było takie egzekwowalne prawo to ogrom młodych ludzi
          którzy nie studiują bo ich rodziców na to nie stać, pracują i studiują by się
          utrzymać studiowałoby na studiach dziennych na koszt rodziców. Dziecko
          natomiast jest tak samo człowiekiem "wolnym" jak i każdy człowiek w małżeństwie
          i w rodzinie. Granice tej wolności zakreślają zwyczaje danej rodziny i jej
          chrakter. W jednej każde z małżonków może mieć własne zainteresowania i nie
          musi podporządkowywać wszystkich swoich działań "rodzinie" a w innej własne
          dążenia, realizowanie własnych zainetresowań jest traktowane jako nielojalność
          lub nawet "zdrada". Rodzina może być pasywana, spędzać czas przed TV ale
          wszystcy razem i bez wyłomów. Jak już wszystcy siedzą przy stole i są "w kupie"
          to wzrasta im poczucie bezpieczeństwa. Przyjmuje się,że ludzie wychodzą do
          pracy, szkoły i wracają i na tym kończy się ich działalność "na zwenątrz". Syn
          wychodzący "nie wiadomo gdzie" to zagro żenie dla rodziny. Kobieta może czuć
          strach,że i mąż możej jej się urwać jak zobaczy,że syn ma więcej wolności.
          Do snajper55 - mówienie do "dziecka" o swoich obawach i lękach jest normaleną
          czynnością, naturalną sprawą i takie rozmowy przeprowadza się w każdym domu.
          Czym innym jest histeryczne okazywanie lęków, sceny dantejskie gdy "dzicko"
          chce wyjść, szlaban na wyjścia i godzina policyjna. To może już nawet nie
          poddawać się leczeniu. Jeśli tak reaguje matka 21 lataka to nie będzie inaczej
          postępowała za 2-3 lata a nawet 5. Zorentuje się, że coś jest nie w porządku
          gdy w domu będzie miała "grzacznego" 40-latka wychodzącego do pracy i
          wracającego na obiad a rodzina będzie podśmiechiwała się. Oni mają prawo
          być "staroświeccy" tylko w dzisiejszych czasach nikt nie chce pracownika
          staroświecko poddanego pracodawcy a takiego człowieka "hodują" rodzice. Bo
          prochu to on nie wymysli.
          Myślę,że jest nadzieja,że chłopak gdy zaczął w pewnm sensie starać się żyć na
          własne konto i został "sprowadzony do parteru" poczuje,że tak nie chce mieć
          całe życie. Bo nieprawdą jest,zę isteryczny rodzic z dnia na dziń przestanie
          się martwić o "dziecko" gdy ono wyjdzie z domu i np. założy rodzinę. Będzie to
          dziecko nachodził i gnębił, jego i jego rodzinę by "żyli jak ludzie" czyli jak
          oni - praca i dom i podporządkowanie jedno drugiemu.
          • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 11:32
            co do obowiazku finansowania nauki do 26. roku zycia - nie w stanie podac ci
            zrodel, ale moja kolezanka przez cale 5lat studiow dostawala alimenty z ZUS,
            ojciec jej bowiem byl bezrobotny i nie stac go bylo na finansowanie jej nauki.
            nie znam szczegolow, niestety... istnieja tez przypadki, gdy dzieci podaja
            rodzicow do sadu, by wyegzekwowac "alimenty". oczywiscie, czesc studentow nie
            chce takich sytuacji i woli zrezygnowac z pomocy rodzicow...

            oczywiscie, rozumiem powody, jakie kieruja rodzicami/mama?/ bohatera naszego
            watku... co nie znaczy jednak, ze je pochwalam. chlopak bedzie mial problemy z
            odnalezieniem sie w roli doroslego; jego partnerke czeka ciezka walka... mama,
            jak widac, latwo nie "popusci" ;)
            • squirrel9 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 11:49
              Czymś zupełnie innym jest obowiązek alimentacyjny (jeszcze płacony z funduszu
              alimentacyjnego - sprawdź czy kwota alimentów wystarczałą na utrzymanie się -
              na pewno nie!!!) a zupełnie czyś innym obowiązek (???) utrzymywania dziecka do
              26 roku.
              Chłopak Julity zawze będzie żył z oddechem rodziców na plecach, od niego
              wyłącznie zależy na jaką ingerencję w swoje życie im pozwoli. Już mu jest
              trudno bo szantaż emocjonaly rodzica to bardzo silna broń, matka
              zacznie "chorować na serce" i obwiniać syna za własne złe samopoczucie, za
              wszystko zło któe ją spotka i za to co złego sama zrobiła (to on
              ją "zdenerwował"). Bo to jest szantaż "jeśli nie zrobisz tak jak ja chcę to ja
              będę chora, nie będę spałą". Obrzydliwy szantaż. Nikt z nas nie chciałby mieć
              takiej kotwicy u nóg i żyć z poczuciem winy.
              • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 11:58
                No, tak - masz jednak racje ;) Napisz cos wiecej o obowiazku alimentacyjnym, bo
                nie znam szczegolow... Ale mala watpliwosc - slyszalam o procesach wytacznych
                przez dzieci rodzicom, ktorzy nie pomagali im finansowo podczas studiow...
                • julitaa20 Moze sama zainteresowana odpowie ... 13.08.05, 12:18
                  na uczące się dziecko jest obowiązek alimentacyjny do 26 roku życia, co
                  oznacza, że Moj chłopak może wystąpić do sądu o alimenty od rodziców dopóki się
                  uczy. Gdyby miało być aż tak źle, to wiem że złożenie takiego pozwu jest
                  bezpłatne,adwokata nie potrzeba. Nie mogą go także wyrzucić z domu, tam gdzie
                  jest zameldowany, może przyjść z policją i wyważyć drzwi jeśli te będą
                  zamknięte. Bo przecież odgrażali sie ze nie ma juz wstępu do domu po tym jak
                  uciekl do mnie :(
                  • snajper55 Re: Moze sama zainteresowana odpowie ... 13.08.05, 17:11
                    julitaa20 napisała:

                    > na uczące się dziecko jest obowiązek alimentacyjny do 26 roku życia, co
                    > oznacza, że Moj chłopak może wystąpić do sądu o alimenty od rodziców dopóki
                    > się uczy.

                    Alimenty przysługują wtedy, gdy rodzice uchylają sie od utrzymywania dziecka,
                    co w jego przypadku nie zachodzi. Tak więc wystepowanie o alimenty pozbawione
                    jest jakiegokolwiek semsu.

                    > Gdyby miało być aż tak źle, to wiem że złożenie takiego pozwu jest
                    > bezpłatne,adwokata nie potrzeba. Nie mogą go także wyrzucić z domu, tam gdzie
                    > jest zameldowany, może przyjść z policją i wyważyć drzwi jeśli te będą
                    > zamknięte. Bo przecież odgrażali sie ze nie ma juz wstępu do domu po tym jak
                    > uciekl do mnie :(

                    No to jak uciekł, to po co maja go wyrzucać ??? Rozumiem, że już się znudził
                    ucieczką i już do domu wrócił ? Kuchnia mamusi jednak smaczniejsza ? ;)))

                    S.
      • abaddon_696 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 15:25
        > Mieszka u nich, utrzymują go, więc powinien sie stosować do ich zasad.
        > Rozumiem, że Ty uważasz, że to oni powinni się starać, aby mu cos dać ?

        Snajper, zależność finansowa syna od rodziców nie oznacza, że mają oni prawo
        rządzić jego życiem. Mogą jedynie naciskać, by się szybciej usamodzielnił.

        Pozdr.
        • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 13.08.05, 17:14
          abaddon_696 napisał:

          > Snajper, zależność finansowa syna od rodziców nie oznacza, że mają oni prawo
          > rządzić jego życiem. Mogą jedynie naciskać, by się szybciej usamodzielnił.

          Alez oni jedynie swoim życiem chcą rządzić. Dopóki mieszkają razem to jest to
          ich wspólne życie i to rodzice powinni mieć glos decydujący jak to zycie ma
          wyglądać. Nie tylko z powodów finansowych, oczywiscie. Także z powodu
          odpowiedzialności, jaką w takiej sytuacji czuja rodzice.

          S.
          • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 16:43
            21-letni facet od jakiegos czasu odpowiada sam za siebie.

            a argument, ze utrzymujac go finansowo, rodzice maja prawo decydowac o zyciu
            doroslego syna, swiadczy, ze jestes materialista, ktory postrzega swiat
            wylacznie w kategoriach merkantylnych. placisz = posiadasz niewolnika :/ brawo! :(
            • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 18:02
              heureka7 napisała:

              > 21-letni facet od jakiegos czasu odpowiada sam za siebie.
              >
              > a argument, ze utrzymujac go finansowo, rodzice maja prawo decydowac o zyciu
              > doroslego syna, swiadczy, ze jestes materialista, ktory postrzega swiat
              > wylacznie w kategoriach merkantylnych. placisz= posiadasz niewolnika :/ brawo!
              > :(

              Nie zrozumiałaś. Nie jest dorosły, dopóki nie jest za siebie odpowiedzialny. A
              nie jest za siebie odpowiedzialny, dopóki sam się nie utrzymuje, dopóki jest na
              garnuszku rodziców. To oni będą poniosić konsekwencje tego, co on zrobi. To oni
              odpowiadają za jego czyny. Gdzie tu jest ta jego dorosłość ? To nadal jest
              dziecko na utrzymaniu rodziców. To ponoszenie konsekwencji jest istotne, a nie
              fakt płacenia za jedzenie i mieszkanie. Choć jedno z drugiego wynika.

              S.
              • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 18:17
                jakie to niby konsekwencje ponosza rodzice doroslego mezczyzny?
                • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 09:48
                  heureka7 napisała:

                  > jakie to niby konsekwencje ponosza rodzice doroslego mezczyzny?

                  Na przykład bawią jego dzidziusia. Albo musza go utrzymywać, gdy bawiąc się
                  zawali studia. Ba, jego, jego żonę i jego dzieci.

                  S.
                  • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 14:39
                    Czyli z gory zakladasz czarny scenariusz...

                    Swoja droga, to ciekawe, ze nieswiadomie (??) przyznajesz, ze tak represyjne
                    wychowanie raczej nie przynosi dobrych skutkow. Jakbys z gory wiedzial, ze gdy
                    taki "tresowany" dzieciak dostanie w koncu troche wolnosci, z pewnoscia nie
                    bedzie potrafil z niej dojrzale skorzystac, bo go tego po prostu rodzice w
                    odpowiednim czasie nie nauczyli...
                    • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 19:45
                      heureka7 napisała:

                      > Czyli z gory zakladasz czarny scenariusz...
                      >
                      > Swoja droga, to ciekawe, ze nieswiadomie (??) przyznajesz, ze tak represyjne
                      > wychowanie raczej nie przynosi dobrych skutkow. Jakbys z gory wiedzial, ze gdy
                      > taki "tresowany" dzieciak dostanie w koncu troche wolnosci, z pewnoscia nie
                      > bedzie potrafil z niej dojrzale skorzystac, bo go tego po prostu rodzice w
                      > odpowiednim czasie nie nauczyli...

                      Nie zakładam. Po prostu takie bywają konsekwencje zabawy w dorosłych ludzi.
                      Konsekwencje, które spadną na rodziców tego "dorosłego" człowieka.

                      S.
                      • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 20:45
                        i wlasnie po to sa rodzice, by przez odpowiednie wychowanie - biorace pod uwage
                        fazy rozwojowe dziecka - przygotowac mlodego czlowieka do zycia w wolnosci!!!

                        a nasz bohater nie sprawia wrazenia dobrze przygotowanego, niestety...
          • po_godzinach Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 16:52
            Alez oni jedynie swoim życiem chcą rządzić.

            Chyba nieuwaznie przeczytałeś. Oni chcą jednostronnie wytyczać zasady dotyczące
            zycia drugiego człowieka. Czyli chcą żądzic jego zyciem.


            Dopóki mieszkają razem to jest to
            ich wspólne życie

            Wspólne zycie w części wspólnej - czyli należałoby własnie WSPÓLNIE ustalic
            zasady, nie jednostronnie.

            i to rodzice powinni mieć glos decydujący jak to zycie ma
            wyglądać.

            Decydujący - czyli, rozumiem, wtedy, gdy przy wspólnym ustalaniu zasad brak
            kompromisu. Ale tu nie ma wspólnego ustalania zasad.

            Nie tylko z powodów finansowych, oczywiscie. Także z powodu
            odpowiedzialności, jaką w takiej sytuacji czuja rodzice.

            Bycie rodzicem to nie jest hodowanie psa, którego tresujesz. To wychowywanie
            człowieka, który tylko przez chwilę jest przy rodzicach po to, aby oni nauczyli
            go poruszania się w świecie. Potem "dziecko" powinno iść swoją droga - jak
            pisklę, które opuszcza gniazdo, bo juz rodzice nauczyli je fruwać.
            A lęki rodziców to jeden z uroków macierzyństwa i ojcostwa.
            • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 18:10
              po_godzinach napisała:

              > Alez oni jedynie swoim życiem chcą rządzić.

              Jakim "swoim" życiem ? Swoje życie to on będzie miał wtedy, gdy to on będzie
              ponosił konsekwencje swoich decyzji. Ja na razie, to te konsekwencje ponoszą
              rodzice.

              > Chyba nieuwaznie przeczytałeś. Oni chcą jednostronnie wytyczać zasady dotyczą
              > ce zycia drugiego człowieka. Czyli chcą żądzic jego zyciem.

              Dopóki żyja razem, to nie jest jego życie, tylko ich wspólne zycie.

              > Wspólne zycie w części wspólnej - czyli należałoby własnie WSPÓLNIE ustalic
              > zasady, nie jednostronnie.

              Zgoda. Powinni razem ustalić.

              > Decydujący - czyli, rozumiem, wtedy, gdy przy wspólnym ustalaniu zasad brak
              > kompromisu. Ale tu nie ma wspólnego ustalania zasad.

              Znamy jedynie relację jednej ze stron i nawet z niej nie wynika, że to jacyś
              strapowie. Jak dziewczyna mówienie matki o jej odczuciach nazywa szantażem, to
              nie wiem jak takie wspólne ustalanie zasda miałoby wyglądać.

              > Bycie rodzicem to nie jest hodowanie psa, którego tresujesz. To wychowywanie
              > człowieka, który tylko przez chwilę jest przy rodzicach po to, aby oni nauczy
              > li go poruszania się w świecie. Potem "dziecko" powinno iść swoją droga - jak
              > pisklę, które opuszcza gniazdo, bo juz rodzice nauczyli je fruwać.
              > A lęki rodziców to jeden z uroków macierzyństwa i ojcostwa.

              Ależ tak !!! To niech idzie swoja drogą, niech się usamodzielni i wtedy sam lub
              razem ze swoją towarzyszką będzie o wszystkim decydował. Ale jak na razie, to
              siedzi w gnieździe, dziób jak jest głodny rozdziawia i oczekuje, iż wszystko
              będzie według jego życzeń. Jakoś nie zauważyłem, aby to co czują jego rodzice
              brali oni pod uwagę.

              S.
              • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 18:20
                oto paradoksalna sytuacja, w ktorej znajduje sie wiekszosc studentow - sa
                dorosli, a jednoczesnie z koniecznosci zalezni finansowo od swych rodzicow.
                wiekszosc tych ostatnich potrafi jednak odnalezc zloty srodek w tak niewygodnej
                dla obu stron sytuacji...
                • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 09:50
                  heureka7 napisała:

                  > oto paradoksalna sytuacja, w ktorej znajduje sie wiekszosc studentow - sa
                  > dorosli, a jednoczesnie z koniecznosci zalezni finansowo od swych rodzicow.

                  Dla mnie osoba dorosła to taka, która ponosi konsekwencje swojego postępowania.
                  Taki student dla mnie dorosły nie jest. Swoje błędy popełnia na knto rodziców.

                  S.
                  • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 14:40
                    dlaczego sadzisz, ze "na konto rodzicow"?
                    • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 19:46
                      heureka7 napisała:

                      > dlaczego sadzisz, ze "na konto rodzicow"?

                      Ponieważ student nie jest w stanie utrzymać rodziny, a więc ponosić
                      ewentualnych konsekwencji zabawy w dorosłość.

                      S.
                      • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 20:46
                        dla Ciebie doroslosc = zalozenie rodziny?
                      • kinkygirl zasady postepowania z 20-letnimi dziećmi 17.08.05, 09:49
                        aha, czyli ludzie mogą uprawiać seks dopiero kiedy znajdą sobie pracę, i to nie
                        byle jaką, ale wystraczającą na utrzymanie conajmniej 3 osób ("rodziny"). a do
                        tej chwili, aby uniknąć cienia ryzyka, że ów straszliwy prowadzący do prokreacji
                        seks nastapi, opiekuni udzielający świadczeń materialnych uczącej się
                        pełnoletniej osobie, mają prawo owej osobie wyznaczać dokładnie gdzie ma
                        przebywac, z kim i co robic.
                        środki zalecane w razie nieposłuszeństwa: szopki, że się umieraja na serce,
                        niewpuszczanie do mieszkania (działa do momentu, gdy nadmiernie uświadomiony
                        prawnie delikwent się pojawi w towarzystwie policji) lub też stara dobra przemoc
                        fizyczna.
                        stosowanie powyższych środków można zarzucić w momencie znalezienia przez
                        dwudziestopięcioletnie dziecko pracy za conajmniej 6 brutto.
                        dzięki nim wychowamy człowieka odpowiedzialnego, obytego, znającego świat i
                        ludzi (w końcu przebywając długie wieczory w domu mógł oglądać discovery i
                        wiadomości).
                        do tego na pewno zachowa czystość az do ślubu, bo przeciez seks uprawia się
                        tylko po 21 ;D
              • po_godzinach Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 14.08.05, 19:04
                Tak, znamy relację jednej strony i na niej oprzyjmy się, nie mamy bowiem innych
                danych.

                Weźmy za przykład takie zdanie Autorki: "... mowi mu ze jak on gdzies idzie to
                ona całą noc nie moze spac a na rano musi isc do pracy ".

                Czy według Ciebie matka 21-letniego mężczyzny powinna mu o tym mówić? Co na to
                ojciec chłopca? To on powinien swoją zonę uspokoić i zaopiekować się nią w
                takim momencie. Chłopiec powinien oczywiście powiedzieć, że wychodzi i wróci
                późno, matka ma prawo niepokoić się o niego. Ale - należy narysować granicę
                samodzielności syna. Jak bowiem chce ona nauczyć go odpowiedzialności, jeśli
                nie daje mu żadnej szansy na sprawdzenie się?
                I powtarzam - ona ma męża, który powinien rozumieć chłopca i umieć uspokoić
                swoją zonę. To jest sprawa, którą obaj mężczyźni powinni między sobą załatwić.
                Cos mi się jednak wydaje, że jest to rodzina, w której wszyscy chodzą tak, jak
                zagra matka chłopca. Ale może się mylę.


                • Gość: julitaa20 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 22:29
                  Nie mylisz się ....
                  • kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 15.08.05, 23:05
                    Mam niejasne wrażenie że rodzice chłopaka nie mają do Julity specjalnego
                    zaufania stąd ich opór przeciwko wspólnym nocnym wypadom itd. Bardziej bym się
                    przechyliła do opinii snajpera. Rodzice pewnie chcą żeby ich syn skończył
                    studia, znalazł dobrą pracę i ożenił się ( w tej kolejności). Wspólne nocki
                    mogą zaowocowac niekoniecznie planowanym dzidziusiem (prezerwatywa pękła,
                    tabletka nie zadziałała - ileż to forów było na ten temat!), a dzidziuś
                    zostałby podrzucony do bawienia i utrzymywania pewnikiem tej złej teściowej,
                    czego ona chce uniknąć. I byłby powód do następnego forum jaka to teściowa
                    wredna, co prawda mieszkamy u niej i gotuje nam obiady, ale musimy sprzątac
                    łazienkę, i rowerek dziecku kupiła zielony a nie czerwony. Straszna baba po
                    prostu.
                    • Gość: Marsellus Wallace Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 01:07
                      Dwóch bezmózgów wychowuje ofiarę życiową ot co. Koleś ma 21 lat a zna świat na
                      długośc łańcucha na którym go trzymaja, a jest to łancuch bardzo krótki. W tym
                      wieku pasuje miec jakieś doświadczenie , mieć swoja paczke przyjacół, pójśc do
                      knajpy z kolegami, obalic parę browarów również, młodość musi się wyszumieć,
                      kiedy będzie mieć czas na zabawę jak nie teraz? Może też Julitę zmienić na kilka
                      innych dziewczyn po kolei, czegos sie dowie o innych i o sobie:))) Ale tak nie
                      jest rodziciele maja "obawy" i profilaktycznie zarządzili w praktyce izolacje.
                      Albo są zamordystami co jest najbardzierj prawdopodobne, szczególnie biorąc pod
                      uwagę wywarzony ton Julity
                      Tenkoleś ma dwie drogi: albo zostać kundlem jak teraz albo się zbuntować natychmiast
                      a na miejscu Julity po prostu dałbym sobie spokój z tym człowiekiem, wiek 20 lat
                      to nie czas na klimaty - facet pierdoła, i sroga teściowa - aż się zrymowało:))))
                      Dziewczyna będzie miała spokój a koleś nauczy się że nie warto być kundlem
                      mamusi, może strata dziewczyny go otrzeżwi i zobaczy ze uległość też kosztuje
                      A tak na marginesie pamietam pare osób na 1 roku studiów, ci którzy pochodzili z
                      podobnych rodzin byli pierwsi do imprez, picia i innych gorszych rzeczy. Ciekaw
                      jestem jaki byłby teraz po odzyskaniu swobody, czy nie wziąłby sie do "odrabania
                      strat" z przesadna tym razem gorliwością:)))
                    • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 14:48
                      z tego, co pisala julitaa, rodziece chlopaka niechetnie patrza rowniez na inne
                      formy spedzania przezen wolnego czasu poza domem (czyt. zabraniaja mu)

                      poza tym scenariusz studia - dobra praca - malzenstwo zdaje sie byc w obecnych
                      czasach nieco anachroniczny (zwlaszcza jesli chodzi o te "dobra prace") ;)
                      • Gość: kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 19:23
                        W swoim czasie mój brat poznał dziewczynę, którą darzył wielkim uczuciem.
                        Rodzice nie za bardzo podzielali jego zachwyty. Na czwartym roku studiów młodzi
                        pobrali się i mój brat z bratową absolutnie się usamodzielnili. Wyprowadzili
                        się ze swoich domów, wynajęli pokój sublokatorski. Mój brat w tym momencie miał
                        już odłożoną całkiem sporą sumę pieniędzy, ponieważ dorabiał całe studia w
                        każdy możliwy sposób. Rodzice pomagali mu minimalnie, bo więcej nie mogli. Mój
                        brat uczył się świetnie. Dopóki mieszkał z rodzicami stosował się do reguł
                        przyjętych w domu, kiedy te reguły zaczęły mu ciążyć, wyprowadził się,
                        udowodnił rodzicom, że sobie poradzi, skończył studia, w życiu bardzo mu się
                        powiodło. U nas w domu panowała jednak zasada, że rodzice nie lecieli na
                        ratunek jak narozrabialiśmy, musieliśmy sami ponosić konsekwencje swoich
                        czynów. Toteż bardzo uważaliśmy, co robimy. Myślę, że jest to jakiś sposób na
                        życie. Nikt nikogo nie trzyma w domu na siłę, dziś jest bardzo dużo szans dla
                        młodych ludzi, muszą tylko chcieć.
                      • Gość: kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 19:42
                        Heureko, mam paru znajomych którym się doskonale sprawdził ten przestrzały
                        scenariusz. Dopóki studiowali i mieszkali u rodziców, zakuwali solidnie,
                        kończyli kursy językowe, wygrywali olimpiady i dziękowali, że starzy to
                        wszystko finansują, choć nie są bogaci. Nie żyli w tym czasie jak mnisi, ale
                        byli odpowiedzialni. Teraz w wieku dwudziestu paru lat pracują gdzieś w
                        Europie, w światowych instytucjach, które zanim kogoś zatrudnią każą pokazać
                        indeks, mają po 5 tysiecy euro na początek i ich rozrywką jest zaliczanie
                        kolejnego egzotycznego kraju,a kobiety ich raczej nie unikają.
                        • heureka7 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 21:27
                          bomba, ale przeciez nie wszyscy marza o takiej karierze, nie wszyscy sa
                          wystarczajaco zdolni, pracowici, ambitni...

                          poza tym problem lezy w tym, ze rodzice naszych "Europejczykow" umozliwili im
                          dobry start - rodzice naszego bohatera - nie :/
                          • Gość: kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:34
                            Dom rodzinny często narzuca ograniczenia wynikające ze światopoglądu rodziców,
                            nadmiernej troski o dziecko, w miarę dorastania i dojrzewania ograniczenia te
                            zaczynają nam coraz bardziej ciążyć, rodzice ze swoim gadaniem robią się
                            męczący i wtedy najlepiej rozwinąć skrzydła i odlecieć z rodzinnego gniazda.
                            Podziękować rodzicom pięknie za trudy wychowania i usamodzielnić się. Trzeba
                            się odważyć, wiąże się to z różnymi tymczasowymi niewygodami, ale warto.
                            • Gość: kol.3 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:44
                              I jeszcze - uważam właśnie, że rodzice chłopaka Julity umożliwiają mu dobry
                              start, chłopak jest na studiach dziennych, utrzymują go, nie warto tego
                              zaprzepaścić. Moi znajomi sami sobie załatwili te euopejskie posady przez to,
                              że byli bardzo dobrymi uczniami, studentami, w krajach zachodnich posiadanie
                              polskich "pleców" nie pomaga. Rodzice moich znajomych to nauczyciele,
                              niebogaci inżynierowie itp.
                      • snajper55 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 16.08.05, 19:48
                        heureka7 napisała:

                        > poza tym scenariusz studia - dobra praca - malzenstwo zdaje sie byc w obecnych
                        > czasach nieco anachroniczny (zwlaszcza jesli chodzi o te "dobra prace") ;)

                        Jaki proponujesz inny scenariusz ? Dzieci, rodzina, studia, praca ? A dopóki
                        pracy się nie znajdzie, dzieci na garnuszku dziadków ? Razem z rodzicami ?

                        S.
                        • emigrant007 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( 17.08.05, 05:44
                          Przepraszam,panstwa ale czy przypadkiem chlopak ten ,jest jedynakiem,jasli tak
                          to jest wszystko w porzadku z rodzicami ,jest i bedzie to dla nich ( DZIECKO),i
                          za szybko nic nie zmienisz dziewcze, taki to ich zwyczaj w stosunku do jednego
                          dziecka ,bedzie mial 40-tke i nadal bedzie dzieckiem.Juz pewnie maja cie
                          docyc,ale co zrobic ,a zrobic mozna duzo ,starajac sie choc na jakis czas ,wejsc
                          w ich polozenie, starac sie zrozumiec co w trawie piszczy.Masz trudne zadanie on
                          jest jedynakiem, pilnuja go jak oka w glowie,jak by mial braci i siostry nie
                          byloby zadnego problemu.Uwazam, ze musisz popracowac nad soba ,i wyciagnac
                          wnioski jak dzialac,aby owca byla cala i wilk syty.Powodzenia.
                          • Gość: julitaa20 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:31
                            On nie jest jedynakiem ma brata .....
                            • Gość: Emigrant007 Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: *.sympatico.ca 18.08.05, 07:46
                              A ,moze dla odmiany ,jeden dwa dni ,w tygodniu dla niego ,poniewaz jestes bardzo
                              zajeta i zobaczysz czy sie ,cos ruszy z jego strony .
    • Gość: pomoc Re: Toksyczni ludzie, toksyczna matka .... :((((( IP: 137.68.32.* 19.08.05, 08:55
      Trudna sytuacja. On musi zawalczyc o wolnosc i postawic na swoim. Respekt dla
      rodzicow to jedna rzecz, ale dajac sie cale zycie kontrolowac nic nie osiagie.
      Jego matka cie bedzie nienawidzic, ale moze w koncu zrozumie... albo i nie. On
      musi wybrac wolnosc!
Pełna wersja