julitaa20
10.08.05, 14:41
Nie wiem właściwie dlaczego zdecydowalam się o tym napisać. Może potrzebuje
wskazówki , moze rady a może poprostu zrozumienia ... Chcialabym opisać tu
pewnien problem bo myślę ze jest to jednak problem.
A wiec chodzi mi o to abyscie wyrazili swoje zdanie w kwestii dotyczącej
relacji SYN - rodzice (konkretniej matka)
Czy uwazacie ze wporządku jest kiedy rodzice kierują ,wręcz rządzą i
narzucają 21-letniemu synowi swoje zdanie i swoje racje , ze nie pozwalają mu
na poźne wyjsca ze musi sie bardzo starac zeby cos od nich otrzymac i prosic
kilka dni wcześniej o pozwolenie na wyjscie na impreze ???
Chodzi o mojego chlopaka i jego relacje z rodzicami ...jestesmy razem od
prawie 3 lat a ja przez ten czas praktycznie bylam na dyskotece moze hmmm 3
razy ? W kinie nie bylam juz nie wiem ile czasu ...czasem wychodzimy na
piwo....(czasem czyt. raz na 3 m-ce lub rzadziej)Najczęsciej siedzimy w domu
albo chodzimy na spacery. A z imprez musimy zrywac się w najlepszych
momentach bo jego rodzice kazali mu byc w domu na konkretną godzine :(
Czesto kłocilismy się wlasnie z powodu jego rodziców. Zabraniają mu chodzic
na imprezy całonocne, gdzoe ja chcialabym zostac a on nie może z wlasnie w/w
powodu.
Dorosły facet a tak nim sterują ze az sie żal robi Mają bardzo "stare"
metody wychowawcze, moim zdaniem nie obrażając nikogo ....zacofane...ale to
ich syn i oni wiedzą najlepiej...
Wiem jak to jest ,,,, jak ktos jest tak wychowany to już taki poprostu jest,
ale kiedys czasy byly inne kiedys sie zylo inaczej i moim skromnym zdaniem
trzeba iść z duchem czasu .
Dzisiaj chcialam zeby przyszedł do mnie na noc(tak mało czasu spędzamy razem
a ja mam akurat wolny dom) ...on idzie do pracy na popołudniu następnego dnia
wiec moze zostac. Rozmawial z mamą i ona mu powiedziala ze sie nie zgadza
zeby nocowal poza domem bo ma gdzie spac i nie musi lazic po ludziach a on
sie boi sprzeciwic bo chcemy razem wyjechac i on sie boi ze jak ich nie
posłucha i nie bedzie grzeczny to mu zabronią jechac.
Osobiście uwazam, że nie ma sensu wiecznie "chronic" dziecka i zabraniac
wszystkiego tylko z tego powodu ze tyle jest zła wokolo. Jego matka sie boi
ze jemu sie cos stanie jak bedzie chodzil po nocach Boi sie też ze on wpakuje
sie w klopoty. Ale ja go znam i wiem jaki jest. Jest dobrym człowiekiem. Ja
po cichu cierpię bo tyle tracę i chwil i momentów. Męczy mnie ta sytuacja
jestem bezsilna nic nie mogę zrobic.
Myślę, że oni są nadopiekunczy i przewrażliwieni
i nie mają do niego zaufania. Nie słuchają tego co ma do powiedzenia tylko
umieją rozkazywac a jak nie to foch !
Matka go tak jakby troche szantazuje... mowi mu ze jak on gdzies idzie to ona
całą noc nie moze spac a na rano musi isc do pracy ze przez niego sie nie
wysypia bo on lazi a ona siedzi w oknie i sie zamartwia czy nic mu sie nie
stało.Budzi tym samym w nim poczucie winy a on jest taki ze chciałby zeby
wszyscy byli zadowoleni i zeby wszystko bylo ok Ale tak sie nie da !! ja mu
powiedzialam ze jak sie nie postawi to bedzie tak mial juz zawsze ! dopoki
sie nie wyprowadzi a nie zanosi sie na to przez najbliższe 4-5 -6 lat .
Mielismy wyjechac razem na studia do innego miasta ale oczywiscie jego
mamusia była przeciwna bo on sobie nie poradzi , bo nie ma pieniędzy na jego
utrzymanie i ze wogóle nie wierzy ze on sobie tam da rade ! Jak to pisze to
plakac mi sie chce ze złości ! Wiem że oni nie chcą źle ... że wydaje im się
ze robią dobrze dla niego,ale ja mysle ze odnosi to troche odwrotny skutek !
Uwazam ze powinien postawic na swoim bo to juz najwyższy czas. Jest na tyle
dojrzały ze moze sam o sobie decydować.Wkurza mnie to ze on cale zycie musi
wybierac miedzy mną a nimi,albo ze musimy sie urywac z imprez kiedy jest
super zabawa bo on musi wrocic na tą i na tą godzine. Dla mnie to chore !!
Traktuja go jak 12 - latka a nie 21 latka :(
On jest juz dorosły jakby nie patrzeć jest jednostką moim zdaniem psychicznie
ukształtowaną i nie da sie go juz zmienic. Myślę, że oni zrobili juz to co do
nich należalo. Wpajali mu wszystko przez te 21 lat wkoncu to nie mogło pójśc
w las te wszystkie lata i te nauki. Teraz powinni dac mu wolny wybór, zeby
mogli sami się przekonać jak wychowali syna. Tylko nie daja mu nawet takiej
szansy pokazania jaki jest naprawde !!!
Jak im to uświadomic ??? Czesto mam ochote z nimi o tym porozmawiać, ale
byloby to niestosowne i stałabym sie wtedy dla nich wrogiem numer 1. Wkońcu
jakby to wyglądało : jakas siksa bedzie im mowila jak mają postępowac i jak
mają wychowywac syna. On zawsze jak z nimi rozmawia to konczy sie na
klotni....Sytuacja bez wyjscia ???? Bo zaczynam sie poddawać :((((