szerle
15.08.05, 00:12
Warszawa, 12.08.05
Każdą przeciętną publikację którą ma się pokazać szerszej publiczności - np. w
prasie czy jak tu - na forum dyskusyjnym, zawierającą jakieś odniesienie do
czasów jakich żyjemy powinno się zacząć krótkim biograficznym wstępem - taką
tendencję obserwuję w prasie od długiego czasu i nikt z tego powodu nie mówi,
że to oczywiste lub powszechnie znane więc i tutaj nie będzie inaczej - po
prostu zaczynamy.
2 Kwietnia b.r zmarł Karol Wojtyła, Papież który przybrał imię Jana Pawła II.
Śmierć dotknęła cały świat który - to był niesłychany widok, dający jednak
jeszcze temu światu jakieś szanse - złączył się w bołu niezależnie od rasy,
wieku czy wyznania, ale trzeba przyznać ze własnie odejście tej zacnej osoby
uderzyło najbardziej ojczyznę zmarłego Ojca Świętego, czyli naszą Polskę. Ból
i smutek który przybrał epicką wielkość był zrozumiały przez długi okres...
niestety, im dłużej ten okres trwał, tym bardziej byłem zdolny zaobserwować
pewną rzecz. Byłem świadkiem dziwnego zjawiska; popularności osoby zmarłej.
Historia nie raz pokazywała jakże wielki boom na kulturę tą pop i tą nie-pop
odgrywało odejście jakiejś znanej i powszechnie szanowanej osoby (lub też nie,
co było jeszcze wiekszą sensacją), jednakże jakiś czas po śmierci Jana Pawła
II zacząłem sobie zadawać pytanie, jaki rozmiar przybierze popularność którą
mieliśmy stawić... no i stawiliśmy, a wyniki dla mnie co najmniej PATOLOGICZNE.
Zacznijmy od plebsu, zwykłych ludzi, tej najszerzej znanej grupy społecznej.
Tam zacznijmy od młodych, bo w młodych nadzieja i odrodzenie Rzeczypospolitej.
Młodzi ci w Papieżu znaleźli kolejny sposób na lansowanie sie - przy swoich
komputerach zaczęły szukać nerwowo biografii, uczyć się podstawowych dat,
zapisywać się na swoich interaktywnych stronach do klubów o Papieżu i głosząc
swoje wielkie ubolewanie nad stratą tego człowieka. Lans powoli przetacza się
na granice tekstylne, gdyż widziałem juz pin-upy z wizerunkiem Jana Pawła II -
mam nadzieję nie dożyje czasów gdy największym hitem wśród przedszkolaków będą
trampki na rzepy które przy każdym stąpnięciu odgrywają "Abba Pater".
Ludzie w średnim wieku są najbezpieczniejsi - minęli już etap naiwności, nie
są jeszcze tak starzy aby ich poglądy nagle zrobiły karkołomny manewr i
odwróciły się o 180 stopni (z prawo na lewo lub z lewo na prawo), stając się
bardziej konserwatywnymi niż były wcześniej. Ci zazwyczaj jeśli już się
udzielają to robią to jako dziennikarze w prasie, pisząc dające do myślenia
artykuły, przepytując w wywiadach co i raz to ludzi będacych mniej lub
bardziej powiązanych z osobą Jana Pawła II i w końcu dając upust swym własnym
uczuciom mieszając je jakoś mniej lub bardziej zgrabnie do końcowego wyniku
jakim jest gotowy artykuł.
Na końcu znajduje się grupa najbardziej ortodoksyjnych wyznawców religii
Chrystusa, delikatnie mówiąc, osoby w wieku podeszłym. Tutaj bez
niespodzianek. Przynajmniej w grupie przeciętnych zjadaczy chleba.
Zajmijmy się teraz grupą medialną, czyli całym aparatem takim jak wydawnictwa
telewizyjne, książkowe, prasowe, radiowe...wskoczymy w nią dając szeroki krok,
omijając grupę młodych, jako że ta jeszcze tutaj istnieje w iście minimalnym
procencie.
Grupa średnia, to cała rzesza kierowników którzy kierując swoim małym/dużym
kombinatem próbują wszystko aby został on zauważony. Po śmierci Papieża nacisk
na zauważenie nie padł tym razem na kontrowersje i skandale pisane wielką
pogrubioną czcionką na pierwszych stronach gazet, ale raczej nad
pseudorefleksyjne dumanie o tym jak bardzo opłakujemy Ojca Świętego pisane
przez osobę której w ręku połamały się już setki piór, które same już nie
mogły znieść bełkotu jakie z nich wychodzi. Atrament widząc jakie BREDNIE ma
sobą wypisane w gazetach większych lub mniejszych, ze wstydu najchętniej sam
by się zamienił w sympatyczny... o ile zwyczajne publikacje prasowe jak
wspomniałem wcześniej nie są jeszcze tak złe (oczywiście mówimy o gazetach NA
POZIOMIE), tak reszta elementu prasowego (dobrze znana NIE NA POZIOMIE - czyt.
domowe poradniki dla starych panien, emerytów itp.) która dokłada do swoich
kilku kartek niesłychane "wydawnictwa" typu Modlitewnik Ojca Świętego, Album
ze zdjęciami Ojca Świętego, Wielkie zdjęcie Ojca Świętego, Płyta z piosenkami
Ojca Świętego, płyta z cytatami Ojca Swiętego, kaseta VHS zatytułowana
"KREMÓWKI" - oczywiście - Ojca Świętego jest ŻENUJĄCA. Tematyka Papieża
powinna być podana jeśli już, to w jakiejś dystyngowanej oprawie, w końcu jest
to osoba zmarła...a tak możemy być świadkami wizerunku Karola Wojtyły lezącego
zawiniętego w folię obok fenomenalnego nagłówka o nowym romansie kogoś-z-kimś,
kolejnym zabójstwie, doniesieniu na gwiazdkę pop-kultury itepe...nie wymagam
traktowania ze świętością, ale, do cholery, z jakimś należytym SZACUNKIEM!
Śmierć Papieża okazała się niezwykle silną koniunkturą, przynoszącą krocie
zyski nie tylko wielkim przedsiębiorstwom (nie tylko prasowym - ilez to
poważnych wydawnictw wydawało chociażby od nowa Biblię z dopiskiem "z
OSOBISTYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM OJCA ŚWIĘTEGO" i dodawało do tego bajońską cenę -
a jakże wielka była sprzedaż!... nie mówiąc już o setkach innych publikacji
ludzi, którzy - świadomie czy nie - pisząc swoje "duchowe przeżycia" w związku
z postacią Papieża chcieli zarobić na fali popularności która wcale nie chce
opaść w dół...) ale i także... zwykłym ludziom! Tutaj właśnie warto wreszcie
wspomnieć o ostatniej, podeszłej już grupie wiekowej która także zna dobre
pomysły na dorobieniu grosza... pozwólcie, że przytoczę tutaj pewien obrazek
jaki był mi dany do obejrzenia gdy miałem okazję chodzić po targowisku; w
stoisku z przeróźnymi "suwenirami" a'la bursztyny, koraliki, wyroby drewniane
i plastikowe na samym dole wyraźnie dołożone zostały elegancko oprawione
wizerunki Ojca Świętego, które walając się w kurzu czekały na dobroczyńcę
(zazwyczaj tej samej grupy wiekowej co sprzedawca) który podniesie obrazek,
popatrzy na gracko przyklejoną metkę na czole Ojca Swiętego z nabazgranym
niezdarnie napisem "25 ZŁ", zapłaci takąż samą kwotę(może w międzyczasie uda
się jakieś małe targowanie?) i zabierze sobie zadowolony do domu. To nie było
jedno stoisko, od razu zaznaczam. Je można spotkać wszędzie. Ostatnio w
kwiaciarni.
Zaznaczam - nie jestem ortodoksem. Nie jestem osobą która nawet regularnie
uczęszcza do kościoła, która religię woli postrzegać jako samego Boga, bez
nadmiernego udziału kościoła. Jednak są rzeczy które potrafią zbulwersować, aż
tak bardzo, że proszą się o komentarz. To był jeden z nich. I pewnie będzie
więcej. Za dużo chorego się tu dzieje.
Jeśli macie konstruktywne opinie - czekam.
P.