"NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedykta

22.08.05, 10:13
Nie nowy papież nawet nie próbuje być podobnym do naszego papieża - to
będzie tylko parodia
Panowie z mediów - nie czyńce porównań- bo ich i dla Benedykta i kazdego
następnego nie będzie - nasz papież najpierw był człowiekiem - inni papierze
to już od człowieka prawie odeszli -
Jan PawełII - nasz ukochany Karol - miał ciało i krew ludzka - był -a wielka
szkoda ze tylko był -
    • adas313 Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 10:48
      JPII byl kochany miedzy innymi za to ze byl soba, wiec pozwolmy Benedyktowi
      rowniez byc soba. Nie zmieniajmy Ratzingera na sile bo ani sie to nie uda ani
      nie bedzie to mialo sensu. A tym bardziej nie wymagajmy od niego zeby kogos
      udawal, on sie bedzie z tym zle czul a i tak bedzie sztuczny. Jesli ma nature
      delikatnego i zamknietego w sobie profesora, ktory najszczesliwszy jest wtedy
      gdy czyta cudze ksiazki i pisze wlasne to niechze nim bedzie.

      Przekraczanie wlasnej niesmialosci, introwersji i "nieporadnosci
      publiczno-medialnej" to jak najbardziej czlowieczenstwo i wielkie wyzwanie. Po
      Ratzingerze widac jak krepujace byly dla niego chocby wiwaty na jego czesc i
      okrzyki tlumu - on wygladal jakby najzwyczajniej w swiecie nie wiedzial jak sie
      ma zachowac. A mimo to probowal jakos reagowac (dziekowac? pozdrawiac?).
      Sytuacja ktora Wojtyle _nigdy_ nie sprawiala wiekszego problemu, czego swietnym
      przykladem byly chocby Dni Mlodziezy w Rzymie, gdzie m.in... nie wyglosil
      przemowienia na Lateranie wskutek przedluzajacego sie (25 minut) halasu w
      wykonaniu zebranych tam Wlochow, ktorym na koniec... podziekowal za katecheze
      radosci.
      Moze to jest jakas lekcja? JPII pokazywal jak zyc z problemami fizycznymi, od
      Benedykta uczmy sie tego jak pokonywac samego siebie na plaszczyznie
      psychologicznej.

      Niech PT. eksperci postawia sie w sytuacji w ktorej maja wyjsc przed milionowy
      tlum (+ drugie tyle telewidzow) i cos do tego tlumu powiedziec majac swiadomosc,
      ze te slowa moga zmienic zycie sluchaczy (wszak licza na to ze uslysza cos co
      zmieni ich zycie), czujac ciezar odpowiedzialnosci za tych ludzi i wiedzac ze
      bedzie sie porownywanym z jedna z najbardziej charyzmatycznych osobowosci w
      dziejach (i co gorsza pod kazdym wzgledem "medialnym" wypada sie duzo slabiej).

      A co do opinii NYT - uwazam sie za mlodego czlowieka, a Benedykta jednak
      rozumiem, byc moze lepiej niz Jana Pawla Wielkiego nic temu ostatniemu nie
      ujmujac... wiec moze by tak zwrocic uwage na tresc a nie forme?
      • Gość: Z Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... IP: 195.204.181.* 22.08.05, 11:27
        Swietny komentarz. Brawo!
      • Gość: Matylda Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 11:27
        > Moze to jest jakas lekcja? JPII pokazywal jak zyc z problemami fizycznymi, od
        > Benedykta uczmy sie tego jak pokonywac samego siebie na plaszczyznie
        > psychologicznej

        Pontyfikat Jana Pawła II byłby bardzo ubogi, gdyby nauczał nas li tylko, jak
        radzić sobie z chorobą. Pokazał światu przede wszystkim, że w kościele ważny
        jest CZŁOWIEK, że kościół bez niego nie miałby w ogóle sensu. I sposób w jaki
        to ukazał był niedościgniony, piękny, prawdziwy. Dla konserwatystów takich jak
        Ratzinger zbyt spontaniczny i serdeczny. Droga Karola Wojtyły prowadziła przez
        Człowieka do Boga. Natomiast droga Benedykta jak narazie w pierwszym rzędzie do
        Boga, z człowiekiem nowy papież musi się jeszcze oswoić. To widać na każdym
        kroku. Benedykt nie potrafi jeszcze wsłuchiwać się w młodych ludzi. Być może
        nigdy nie będzie mu to dane. Spotkanie z młodzieżą było raczej obowiązkiem niż
        uciechą z obcowania z nimi.

        A jeżeli chodzi o media to mam taką małą uwagę odnośnie niemieckich. Nie mogą
        wyjść z podziwu jak nagle temat prezerwatyw, Aids, roli kobiety w kościele,
        betonowy konserwatyzm zastąpiły peany na temat nowego papieża. To jest dla
        wręcz zdumiewające, po ponad dwudziestu latach natrętnego, wręcz obelżywego
        krytykowania poczynań papieża z Polski świat nad Renem olśnił ogarek wiary
        niesiony z Rzymu przez papieża z Niemiec. Jan Paweł leżał już na łożu śmierci
        jak usłyszałam na falach Deutschlandfunk, że gest polskich biskupów w tym
        Karola Wojtyły wobec niemieckich biskupów "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie"
        był gestem teatralnym, dosłownie teatralnym. To jednak nie znaczy, że wszyscy
        Niemcy tak myślą.
        • adas313 Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 11:48
          > Pontyfikat Jana Pawła II byłby bardzo ubogi, gdyby nauczał nas li tylko, jak
          > radzić sobie z chorobą.

          Oczywiscie, masz racje. Dotknalem jednego aspektu, ktory akurat zauwazylem.

          > Droga Karola Wojtyły prowadziła przez
          > Człowieka do Boga. Natomiast droga Benedykta jak narazie w pierwszym rzędzie
          > do Boga, z człowiekiem nowy papież musi się jeszcze oswoić.

          A ja mysle ze obaj szli do Boga z Czlowiekiem.

          > Benedykt nie potrafi jeszcze wsłuchiwać się w młodych ludzi

          Co przez to rozumiesz?

          > Spotkanie z młodzieżą było raczej obowiązkiem niż uciechą z obcowania z nimi.

          Ratzinger nie czuje sie chyba dobrze na takich uroczystosciach to fakt - moim
          zdaniem bardziej ze wzgledu na jego nature.

          PS. Co o tym pisze Messori:
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2878797.html
          • Gość: Matylda Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 12:23
            > > Benedykt nie potrafi jeszcze wsłuchiwać się w młodych ludzi
            >
            > Co przez to rozumiesz?

            Ratzinger nigdy nie obcował z młodzieżą jak Karol Wojtyła jeszcze w Polsce. On
            znał ją z oglądu, z własnego doświadczenia, on z nią rozmawiał i się w nią
            wsłuchiwał. Często też stojąc z boku, nie ingerując w tok dyskusji. To są znane
            fakty. Te doświadczenia przeniósł do Rzymu i dlatego stworzył Dni Młodzieży, po
            prostu z potrzeby serca. Ratzinger jest teologiem "książkowym", unikającym
            bezpośredniego kontaktu z ludźmi, jeżeli tylko jest to możliwe. W sobotnim
            czuwaniu na błoniach koło Kolonii słychać było nawet gwizdy, bo papież
            przerywał młodym ludziom ich spontaniczne reakcje. A jak ma reagować prawie
            milion młodych ludzi? Nastrój festynu udziela się każdemu.

            Nie chce mi się czytać, co napisał niejaki Messori. Jest to dla mnie żałosny
            obraz dziennikarza zajmującego się tematyką chrześcijaństwa! Za jakieś 10 albo
            20 lat i tak historia papiestwa będzie już na nowo napisana za sprawą takich
            właśnie Messorich oraz niemieckich mediów przy poklasku niektórych polskich
            oraz samych Polaków.
            Próba:
            1. Historyczna wizyta Bendedykta XVI w synagodze! Jako pierwszy papież...
            2. Historyczny przełom w dialogu z muzułmanami! Jako pierwszy...
            3. Historyczna wizyta w Moskwie! Tylko dzięki Benedyktowi XVI...
            itd. itp.

            • adas313 Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 12:42
              > Ratzinger nigdy nie obcował z młodzieżą jak Karol Wojtyła jeszcze w Polsce.

              Racja.

              > Ratzinger jest teologiem "książkowym", unikającym
              > bezpośredniego kontaktu z ludźmi, jeżeli tylko jest to możliwe.

              Moze bez przesady. Ja mysle ze po prostu preferuje skupienie i cisze przy tego
              typu okazjach. Co poniekad nie jest nieuzasadnione.

              > W sobotnim czuwaniu na błoniach koło Kolonii słychać było nawet gwizdy, bo
              > papież przerywał młodym ludziom ich spontaniczne reakcje.

              Smiem twierdzic ze to jednak gwizdzacy sie wyglupili a nie Papiez.

              > A jak ma reagować prawie milion młodych ludzi? Nastrój festynu udziela się
              > każdemu.

              Pewnie ze sie udziela, znam z autopsji. Ale trzeba umiec oddzielic festyn od
              celebracji liturgicznej, lub jak kto woli sacrum od profanum. I fakt ze
              Ratzinger nie panuje nad tlumem tak jak Wojtyla nie jest wytlumaczeniem dla
              gwizdow w czasie czuwania modlitewnego.
              • Gość: Matylda Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 13:03
                Bardzo zgrabnie argumentujesz, a co ważniejsze przekonująco.
                Jan Paweł II wprowadził swobodę na Stolicy Apostolskiej, która sprawiła, że
                wiele ludzi powróciło do religii. Włoskie kościoły były prawie puste przed jego
                pontyfikatem. Nie chce mi się po prostu wierzyć, że te masy ludzi przychodziły
                przez ponad 20 lat na msze tylko po to, by zobaczyć jak papież z Polski tańczy
                albo usłyszeć, jak śpiewa. Bo gdyby tak było, to te milion młodych ludzi na
                błoniach pozostałyby w domach.
                Sposób w jaki "nasz papież" się zachowywał zaczął drażnić wielu (szczególnie z
                Opus Dei) w momencie, gdy choroba i wiek JP II wskazywały na schyłek jego
                pontyfikatu. Pojawiły się nawet propozycje, aby mszę na nowo celebrować po
                łacinie oraz zabronić oklasków. Jeszcze w czasie konklawe kościół był pełen
                brudu (Ratzinger), ale już po wyborze był czysty oraz młody jak nigdy. Proszę
                sobie obejrzeć ostatnie ujęcie telewizyjnej kamery rzekomego Jana Pawła II z
                tyłu. Okaże się, że to była głowa z dosyć bujnymi (takich JP II na krótko przed
                śmiercią nie miał) włosami...
                • wredna_jedza Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 13:09
                  > Pojawiły się nawet propozycje, aby mszę na nowo celebrować po
                  > łacinie oraz zabronić oklasków.
                  Tjaaa, wracamy do czasów przed-soborowych??? Bo to Vaticanum II wprowadziło
                  języki narodowe do liturgii :)))
                  Że kogoś w Opus Dei przyćmiło, to jeszcze nie świadczy, że wszyscy w kościele są
                  "mądrzy inaczej" :))
                  > Jeszcze w czasie konklawe kościół był pełen
                  > brudu (Ratzinger),
                  Raczej "tonąca łódź" z rozważan Drogi Krzyżowej - ale to było jeszcze na
                  życzenie i za zgoda JP 2 :)
                  > ale już po wyborze był czysty oraz młody jak nigdy.
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

                  PS - na niektórych zdjęciach B-XVI przypomina JP 2, jakby był jego klonem :)
                • adas313 Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 13:20
                  > Jan Paweł II wprowadził swobodę na Stolicy Apostolskiej
                  ...
                  > błoniach pozostałyby w domach.

                  Zgoda.

                  > Sposób w jaki "nasz papież" ...

                  Ja to widze tak: akcja powoduje reakcje. JPII wprowadzil pewien (jak najbardziej
                  pozytywny) luz, ktory niektorzy zaczeli traktowac jako cel sam w sobie - rowniez
                  w Polsce gdzie z Papiezem najbardziej kojarzy sie... kremowki. Krotko mowiac:
                  forma mogla zaczac przyslaniac tresc. Stad pojawila sie reakcja w postaci chocby
                  zadan powrotu do laciny o czym piszesz.

                  Sadze jest to skutek jakiejs "komercjalizacji" religii (badz co badz Papiez to
                  dobry towar medialny), braku swiadomosci religijnej za co odpowiada fatalny moim
                  zdaniem program katechezy (rok formacji w jakims rozsadnym ruchu odnowy daje
                  wiecej niz 12 lat nauki religii w szkole) i zatracenia poczucia sacrum - to co
                  pisalem wczesniej.

                  > Jeszcze w czasie konklawe kościół był pełen
                  > brudu (Ratzinger), ale już po wyborze był czysty oraz młody jak nigdy.

                  Ale przedwczoraj nie byl - Papiez dosc wyraznie mowil o kakolu.

                  > Proszę sobie obejrzeć ostatnie ujęcie telewizyjnej kamery rzekomego Jana Pawła
                  > II z tyłu.

                  Niestety nie mialem okazji.
                  • wredna_jedza Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... 22.08.05, 13:27
                    > Ja to widze tak: akcja powoduje reakcje. JPII wprowadzil pewien (jak najbardzie
                    > j
                    > pozytywny) luz, ktory niektorzy zaczeli traktowac jako cel sam w sobie - rownie
                    > z
                    > w Polsce gdzie z Papiezem najbardziej kojarzy sie... kremowki. Krotko mowiac:
                    > forma mogla zaczac przyslaniac tresc. Stad pojawila sie reakcja w postaci chocb
                    > y
                    > zadan powrotu do laciny o czym piszesz.
                    Nie uogólniaj, bo teraz sugerujesz, że katolicy sa tak nierozsądni, że będa od
                    każdego papieża wymagac opowieści o kremówkach :)))) Poza tym - kremówki nie
                    pojawiły sie w treści kazania, tylko podczas spotkania z mieszkańcami Wadowic :)
                    Ponadto - do Murzynów czy Indian w amazońskiej dżungli, których ojcowie jeszcze
                    czcili Słońce i demony, nie będziesz snuć rozważań teologiczno-filozoficznych na
                    poziomie z najwyższej półki. Bo po prostu tego nie zrozumieją.
                    > Sadze jest to skutek jakiejs "komercjalizacji" religii (badz co badz Papiez to
                    > dobry towar medialny), braku swiadomosci religijnej za co odpowiada fatalny moi
                    > m
                    > zdaniem program katechezy (rok formacji w jakims rozsadnym ruchu odnowy daje
                    > wiecej niz 12 lat nauki religii w szkole) i zatracenia poczucia sacrum - to co
                    > pisalem wczesniej.
                    Co rozumiesz przez pojęcie "rozsądnych ruch odnowy"?
                    Nauka religii w szkole? Zalezy jeszcze przez kogo prowadzona :)))
                    Przyznaję jednak szczerze, nie znam najnowszej wersji "programu nauczania"
                    religii w szkole...
                    > > Jeszcze w czasie konklawe kościół był pełen
                    > > brudu (Ratzinger), ale już po wyborze był czysty oraz młody jak nigdy.
                    > Ale przedwczoraj nie byl - Papiez dosc wyraznie mowil o kakolu.
                    Z twierdzeń o brudzie póki co B-XVI sie nie wycofał :) Używa tylko bardziej
                    "dyplomatycznego" języka...
                  • Gość: Matylda Re: Dajciez Papie Ratzingerowi spokoj... IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 13:54
                    "Komercjalizacja", to słuszna uwaga.
                    To media w b. dużej mierze kreują dzisiaj prawie wszystkie dziedziny naszego
                    życia, w tym również kościół i religię. To że tak już wyśmiewane wadowickie
                    kremówki stały się tak popularne, że "Barka" jest na ustach wszystkich, że
                    naukę JP II zredukowano do spływu kajakowego oraz wymachiwanie laską i
                    wkładanie sombrero na głowę - to wszystko zawdzięczamy wszędobylskim kamerom
                    telewizyjnym oraz poziomowi osób odpowiedzalnych za relację z ważnych spotkań
                    religijnych. Te wszyskie "uboczne" elementy papieskich pielgrzymek stały w
                    centrum zainteresowań mediów na całym świecie. A w naszym kraju szczególnie
                    wraz z powtarzanym jak mantra stwierdzeniem: Polacy nie słuchają papieża.
                    Bo "Wiadomości" albo "Panorama" wiedzą wszytko najlepiej. Kto w tym festynowym
                    klimacie szukał głębi, ten ją znalazł. Kto chciał szukać encylkik papieskich,
                    ten je znalazł i czytał, jak chociażby "Fides et ratio" albo nowy Katechizm.
                    Ale to były tematy tabu dla płaskich i miałkich przekazów prasowo-telewizyjnych.

                    A tak już na samo zakończenie: Nie jest moim zamiarem prowadzenie tutaj
                    polemiki JP II versus Benedykt XVI. Ja tylko chcę zwrócić uwagę na jedno, a
                    mianowicie, że "posag", jaki nowy papież otrzymał od "naszego" ułatwi mu bardzo
                    tak ogromne zadanie, jakim jest prowadzenie wielomilionowej parafii na całym
                    świecie. Ten posag nie jest w żadnym wypadku kulą u nogi, jak to nam wielu
                    próbuje już sugerować. Jest również na bardzo wysokim filozoficzno-teologicznym
                    poziomie. Trzeba tylko najpierw cokolwiek przeczytać. Bo papież tańczący,
                    śpiewający oraz jeżdżący na nartach nie wyklucza papieża pochylonego z powagą
                    nad losem ludzi i świata.

                    adas313,
                    przjemnie mi się z Tobą dyskutowało,
                    życzę miłego dnia i pozdrawiam serdecznie
              • wredna_jedza Szara myszka z biblioteki :) 22.08.05, 13:05
                Tak większość publicystów postrzega B-XVI :-)
                Fakt, do tej pory nie występował przed aż tak wielkim tłumem w swoim imieniu...
                Dotychczasowe publiczne wystąpienia przed wiekszym audytorium:
                - Polska-Kraków 2003 - jako legat papieski na uroczystościach 750-lecia
                kanonizacji św. Stanisława [ok. 70 tys. ludzi]
                - Msza pogrzebowa JP 2
                - Msza inaugurująca pontyfikat
                Za każdym razem jest coraz lepiej :) Zarówno jedna jak i druga strona przekonuje
                się, że nie można porównywac B-XVI z jego poprzednikiem. Każdy ma swój styl,
                B-XVI, naśladujący JP 2 będzie tylko karykaturą.
                PS - a'propos gwizdów, gwizdać to można na meczu :D
                • Gość: Matylda Re: Szara myszka z biblioteki :) IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 13:16
                  Szara myszka z biblioteki :)

                  A może kościelna i biedniutka jak trzy nieszczęścia.
    • galba Dlaczego nie wspominał o młodości? 22.08.05, 11:15
      A o czym miał dowcipkować? O Hitlerjugend?
    • ostatni.skaut.piwny Jak powiedział Benedykt XVI: 22.08.05, 11:22
      Piwo jest zdrowe,
      piwo pić trzeba,
      kto pije piwo,
      pójdzie do Nieba.
    • laclos Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy 22.08.05, 11:26
      "New York Times" raczej kojarzy mi się bardziej z wiedzą na tematy
      narodowosciowe w Europie Środkowej niż na zagadnienia wiary katolickiej. Tym
      niemniej wypowiada sie, jak widać, i w tej kwestii. Co do meritum, sądzę, że
      różnica (podkreslana przez Benedykta) miedzy oboma papieżami jest bardziej
      fundamentalna niż wizerunek medialny i zdolność kokietowania tłumów. Jan Paweł
      II był nastawiony na szeroką ewangelizację według dewizy" nie ważne, jak
      głęboko, byle dużo". Benedykt XVI stawia na głęboką wiarę i kontakt z Bogiem, a
      nie posrednikami, chocby to nawet był Jego namiestnik . Nie ma tam miejsca na
      capstrzyki i popisy sceniczne. Nie sądzę, aby to zniechęciło młodzież żądną "to
      have a good time". Introwertyczny Benedykt został prawdopodobnie odebrany jako
      "dobry dziaduś", a że nie tańczy i nie śpiewa - trudno, starość
    • laclos Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy 22.08.05, 11:34
      "New York Times" kojarzyl mi się, jak dotąd z głęboką wiedzą na tematy
      narodowościowe w Europie Środkowej, ale, jak widać, jest kompetentny także w
      sprawach kościoła katolickiego. Co do meritum, sądzę że różnica między Janem
      Pawłem II a Benedyktem (podkreślana zresztą przez obecnego papieża) jest
      bardziej fundamentalna. Jan Paweł skoncentrował się na szerokiej ewangelizacji
      według dewizy "byle jak najwięcej, jakość nie ważna", Benedykt XVI skupia sie na
      esencji katolicyzmu, stawia na głębię wiary i kontakt z Bogiem, a nie Jego
      pośrednikiem, choćby to był nawet Jego namiestnik. Ale nie sądzę, żeby to
      przeszkodziło młodzieży "to have a good time". Zapewne przyjęła go jako
      sympatycznego dziadka, a że nie tańczy i nie śpiewa - trudno - starość
      • Gość: Matylda Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 11:41
        Gdby nie Jan Paweł II nie byłoby ani Dni Młodzieży ani z pewnością Ratzingera
        jako Benedykta XVI. Ten milion młodych ludzi zjawił się tam, bo Karol Wojtyła
        pokazał, że są dla kościoła ważni.

        > Jan Paweł skoncentrował się na szerokiej ewangelizacji
        > według dewizy "byle jak najwięcej, jakość nie ważna"

        Może szanowny forumowicz potrafi choć parę słów zacytować z poprzednich spotkań?
        Byle jak najwięcej, proszę.
        • Gość: laclos@gazeta.pl Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 12:04
          Z wielka przyjemnoscia przeczytałam twoją wypowiedź na forum. Rozumiem jednak,
          że należysz do rzeszy wiernych w Polsce, które znajduja najlepiej droge do Boga
          z pomocą osoby Jana Pawła, czy chocby Jego pamieci. Z poprzednich spotkan Jana
          Pawła nie jestem w stanie niczego zacytować, ponieważ nie powiedział niczego,
          czego bym nie wiedziała od rodziców i z lekcji religii. Jego duszpasterstwo
          natomiast było niezwykle ważne w odniesieniu do tej młodzieży, która została
          wychowana w PRL bez Boga i wiary w wartości wyższe. Dzis ta młodzież czuje sie
          osierocona i - obym nie miała racji - jest zagrożona powtórną laicyzacją, jako
          że Benedykt nie odpowiada jej oczekiwaniom: Niemiec, sztywny, a przede wszystkim
          to nie Jan Paweł. Co do Josepha Ratzingera - przykro mi bardzo, ale byl on
          uznanym teologiem, kiedy o Karolu Wojtyle wiedziano tylko w Polsce. Odegrał
          znaczaca rolę przy elekcji Wojtyły (sam był w 1978 r. dwukrotnie na listach
          papabili w przeciwienstwie do Wojtyły), dopiero po trzech latach pontyfikatu
          Jana Pawła dał sie namówić na funkcje w Watykanie i pod względem teologicznym
          ksztaltował ten pontyfikat opiniując każdy dokument papieski.
          • adas313 Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy 22.08.05, 12:23
            > Dzis ta młodzież czuje sie osierocona i - obym nie miała racji- jest zagrożona
            > powtórną laicyzacją, jako że Benedykt nie odpowiada jej oczekiwaniom: Niemiec,
            > sztywny, a przede wszystkim to nie Jan Paweł.

            Obawiam sie ze ta laicyzacja i tak byla obecna, nawet mimo osoby Jana Pawla. tu
            jestem pesymista - JPII byl niestety nie tylko autorytetem ale raczej swego
            rodzaju "folklorem".

            > Co do Josepha Ratzingera - przykro mi bardzo, ale byl on
            > uznanym teologiem, kiedy o Karolu Wojtyle wiedziano tylko w Polsce.

            Oj, cos nie tak. Wojtyla byl wazna postacia Soboru, Synodow a poza tym glosil
            rekolekcje dla Papieza. W kregach wyzszej hierarchii byl kims bardzo znaczacym.
            Nie umniejszajac pozycji Ratzingera.

            > Odegrał znaczaca rolę przy elekcji Wojtyły

            Jako czlonek stronnictwa "wszystko tylko nie Siri" ktore dalo sie namowic na
            Wojtyle kard. Koenigowi.

            > (sam był w 1978 r. dwukrotnie na listach papabili w przeciwienstwie do
            > Wojtyły),

            Z tego co wiem to nie byl. Papabili byli Baggio, Benelli i Siri. Z nazwisk
            nie-wloskich przebakiwano o Koenigu. Ale moge sie mylic.
            • laclos Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy 22.08.05, 13:04
              Swoja wiedzę opieram na świeżo przetłumaczonej na polski słynnej biografii
              Ratzingera pióra Johna L. Allena, bynajmniej nie fana Josepha R.
          • Gość: Matylda Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 12:44
            Gość portalu: laclos@gazeta.pl napisał(a):

            > Z wielka przyjemnoscia przeczytałam twoją wypowiedź na forum. Rozumiem jednak,
            > że należysz do rzeszy wiernych w Polsce, które znajduja najlepiej droge do
            Boga
            > z pomocą osoby Jana Pawła, czy chocby Jego pamieci.

            Wydaje mi się, że źle rozumiesz. Już przez Karolem Wojtyłą oraz później Janem
            Pawłem II żyli w Polsce katolicy, i nie było ich tak mało. Prawdopodobnie nie
            znikną tylko dlatego, że JP II zmarł. A moja droga do Boga jest czyśm bardzo
            osobistym i nie bardzo chciałabym o tym tutaj i teraz rozmawiać. Do reszty
            Twoich argumentów nie odniosę się.
            Pzdr.
          • wredna_jedza Re: "NYT": Młodzież nie do końca rozumiała Benedy 22.08.05, 13:19
            > Z wielka przyjemnoscia przeczytałam twoją wypowiedź na forum. Rozumiem jednak,
            > że należysz do rzeszy wiernych w Polsce, które znajduja najlepiej droge do Boga
            > z pomocą osoby Jana Pawła, czy chocby Jego pamieci. Z poprzednich spotkan Jana
            > Pawła nie jestem w stanie niczego zacytować, ponieważ nie powiedział niczego,
            > czego bym nie wiedziała od rodziców i z lekcji religii. Jego duszpasterstwo
            > natomiast było niezwykle ważne w odniesieniu do tej młodzieży, która została
            > wychowana w PRL bez Boga i wiary w wartości wyższe.
            JP II nie był teologiem, a raczej filozofem religii, z naciskiem na nową etykę
            katolicką.
            Stąd też rzeczywiście nie dowiedziałaś sie niczego nowego :)
            > Dzis ta młodzież czuje sie
            > osierocona i - obym nie miała racji - jest zagrożona powtórną laicyzacją, jako
            > że Benedykt nie odpowiada jej oczekiwaniom: Niemiec, sztywny, a przede wszystki
            > m
            > to nie Jan Paweł.
            Wyszedł ci z tego kult "wodza" JP 2 :)
            :))))))
            > Co do Josepha Ratzingera - przykro mi bardzo, ale byl on
            > uznanym teologiem, kiedy o Karolu Wojtyle wiedziano tylko w Polsce.
            Bzdura, Wojtyła był jednym z ważniejszych teologów na Soborze :)
            Głosił rekolekcje dla pracowników Kurii Rzymskiej i papieża, pomagał Pawłowi VI
            w redagowaniu conajmniej dwóch encyklik :)
            > Odegrał
            > znaczaca rolę przy elekcji Wojtyły (sam był w 1978 r. dwukrotnie na listach
            > papabili w przeciwienstwie do Wojtyły),
            Opowiadasz głupoty, o szansach Ratzingera na wybór w 1978 roku :))))
            Z nie-Włochów do papabili był zaliczany Koenig z Wiednia , a nie Ratzinger :)
            W 1978 Ratzinger miał 51 lat :) Tak młody papież? Eeeeee, to by była zbyt duża
            rewolucja :))))
            Chociaż... gdyby w 1981 roku zamach sie powiódł - to kto wie :)
            > dopiero po trzech latach pontyfikatu
            > Jana Pawła dał sie namówić na funkcje w Watykanie i pod względem teologicznym
            > ksztaltował ten pontyfikat opiniując każdy dokument papieski.
Pełna wersja