Jak wyglądają lekcje religii?

08.09.05, 21:03
Rozpoczął się nowy rok szkolny. Dziatwa z uśmiechem chodiz na lekcje religii, które nie są ani na pierwszej ani na ostatniej godzinie. Katachetki sprawdzają obecność na niedzielnej mszy świętej i na tej podstawie wystawiają oceny. Nie ma dyskusji, jeśli ktoś nie zgadza się z jedynie słuszną interpretacją, może wyjść za drzwi.
Tak jest u dziecka mojego znajomego. A jak u was/waszych dzieci?
    • tomash8 Re: Jak wyglądają lekcje religii? 09.09.05, 10:08
      Ja miałem w LO to szczęście, że trafił się normalny ksiądz, któy... nie był
      zwolennikiem religji w szkołach. Np. w ostatniej klasie uczyliśmy się o różnych
      religiach. Ale to wyjątek. Przeważnie nie robi się nic, bo księża nie nadają się
      do prowadzenia jakichkolwiek lekcji.
      • ianek70 Re: Jak wyglądają lekcje religii? 09.09.05, 10:59
        Ja na szczęście wychowałem się w pierwszym świecie, gdzie panuje "politycznie
        poprawna" opinia, że pranie mózgu dzieci jest be. Dzieci praktykujących
        dowiadują się o religii rodziców w kościele.
        W szkołach nie ma miesca dla zabobonów, w kościołach nie ma miejsca dla nauki i
        wiedzy.
    • Gość: Kasia Re: Jak wyglądają lekcje religii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 11:37
      No to ja opowiem o religii u mojego dziecka. Ma siostrę, która nigdy nie p[yta
      o obecność w kościele w niedzielę. Kiedyś na zebraniu jedno z rodziców oburzyło
      się na ten proceder, na co siostra z rozbrajającym uśmiechem spytała w jaki
      sposób w takim razie sprawdzić, czy dziecię nie liczyło much na suficie w
      czasie Mszy Św tylko rozmawiało z Panem Bogiem. Zapadło kłopotliwe milczenie po
      czym od siostry dostaliśmy solidną lekcję wychowawczą na temat tego, że nikogo
      do wiary nie da się zmusić nakazami, że nie tego Bóg od nas oczekuje. Faktem
      jest, że Msze na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego oraz z okazji innych
      uroczystości są takie, że dzieci z radością wędrują do kościoła. Trzeba
      przyznać, że księża mają tam doskonałe podejście do dzieci i od razu to widać
      patrząc na chęć uczestnictwa w naborzeństwach. Jakoś nikt nie krąży dookoła
      kościoła napędzając starsze dzieci do środka. Po prostu wszystko zależy od
      ludzi.
    • gienkaglog Re: Jak wyglądają lekcje religii? 09.09.05, 12:26
      U mnie w podstawówce były na religii jaja jak berety. Możnaby o tym opowiadać
      do rana. Klasa była rozbrykana ,nikt kobiety nie słuchał, to czy chodzimy do
      kościoła nie było kontrolowane. Często zdarzały się obowiązkowe zebrania
      rdziców w związku z zachowaniem ich pociech. Strsza Pani katechetka kompletnie
      sobie z dziećmi nie radziła. Kazdy robił to na co miał ochote, gadał, chodził
      po klasie, grał w piłke, wyrzuacał kwatki przez okno, kłócił sie itp. W jednym
      kobieta była stanowcza, nie wpuszczała do klasy chłopaków w
      koszulkach "diabelskich kapel muzycznych" , mówiła ze to sataniści. Wtedy były
      wieksze jaja bo zlatywały sie oburzone na to mamuśki:) Raz była scena już
      legendarna jak nauczycielka wpadła w jakiś dziwny stan, rozłozyla szeroko
      ramiona i krzyczala na poł budy "ukrzyżujcie mnie" hehehe:) chyba mi jej jednak
      troszke szkoda.
      No a w liceum było już nieco inaczej, ksiadz proboszcz był lagodny jak
      baranek, lubił dyskutowac szczegolnie z dziewczynami w spodnicach i bluzkach z
      dekoltami. Był chyba troszkę naiwny. Sprawdzał obecnośc na lekcjach- ale
      ostatecznie nie miala ona potem wpływu na oceny. To czy chodzimy do kościoła
      było nasza sprawa, zdarzało mu sie zapytać kto byl na mszy w niedziele ale
      tylko tak dla wlasnej informacji. Było okej, w 4 klasie mielismy kurs
      przedmałżeński, na koniec roku każdy dostał papierek. :^)
Pełna wersja