aireen
18.09.05, 20:42
Nie wiem czy wybrałam dobre forum. Chcę się wygadać, ale i też zapytać o radę. Mam 20 lat i wielki, rodzinny problem.
Mój ojciec jest alkoholikiem. Rodzice prowadzą sklep i bar, a ojciec tym piwem codziennie się upija. Obraża klientów, przez co mamy ich co raz mniej. Nie mamy pieniędzy, toniemy w długach. Nie zatrudniamy nikogo, pracuje tam tylko mama (od rana do wieczora), a ojciec przychodzi tam po pracy i pilnuje jej. Ubzdurał sobie, że zdradza go z klientami. Codziennie podejrzewa kogoś innego. Wyżywa się na niej psychicznie, ubliża, a za chwilę przeprasza i dalej robi swoje. Jej nie wolno rozmawiać wesoło z klientami i klientkami, wychodzić poza dom i pracę. Nie wolno jej ładnie wyglądać (bo to dla innych facetów). To wszystko przenosi się do domu. Mam jedenastoletnią siostrę i obie możemy powiedzieć, że nie mamy ojca. Nie interesuje się młodszym dzieckiem, nie ma go nigdy w domu. Tylko siedzi w barze i pilnuje matki. Siostra jest niby jego ulubienicą, ale nie opiekuje się nią w ogóle. Ubliża matce przy ludziach, a ona biedna płacze ciągle i bardzo podupada na zdrowiu. To okropne, ale zmusza ją, żeby poszła z nim do łóżka. W razie odmowy od razu mówi o jej "przydupasach" itd. Najgorsze jest to, że mówi to przy nas - mnie i siostrze. Nie używa przemocy fizycznej, tylko psychicznej. W nocy kilka razy wchodzi do mamy i budzi ją, każąc do siebie przyjść, bo on inaczej nie zaśnie. W ogóle nie interesuje go co mysli o tym mama. Kilka razy zagroziła mu rozwodem. Wtedy on przepraszał i mówił, że się zmieni, ale góra po tygodniu, znów się zaczynało.
Zgodził się na wszycie Esperalu (to chyba tak sie nazywa). Było dobrze przez pół roku. Niedawno znów zaczął pić i "przepił" Esperal. Codziennie są awantury. Raz nawet zagroził nożem mamie, gdy ta powiedziała, że odejdzie. Powiedział wtedy: "Jeśli ja odejdę, to ty też". Tak mi mama powiedziała. W jednej chwili przeprasza, a za 10 sekund znów wyzywa. Powtarza, że ją kocha. Mamy tego dość. Czujemy się bezradne. Nie mamy pieniędzy na rozwód, poza tym mama mi powiedziała, że nawet po rozwodzie ojciec ma prawo tu mieszkać. Nie wyobrażam sobie tego. Jak mamy się go pozbyć z domu? Jak udowodnić przemoc, skoro nie ma siniaków? Gdzie powinnyśmy się zgłosić? Mama myślała już o samobójstwie. Powiedziała, że tylko dla nas żyje. Ja w październiku wyjeżdżam na studia i mama zostanie bez wsparcia, a siostra będzie praktycznie mieszkała w sklepie, bo nikt, oprócz mamy się nią nie zaopiekuje. Coś wczoraj we mnie pękło. Powiedziałam, do niego, że nie mam ojca. Nie odzywam się do niego, co jest dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem, bo jestem nauczona szacunku do rodziców. Wiem, że moja opowieść jest chaotyczna i pewnie pełno w niej błędów, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Znajomi tylko kiwają głowami ze zrozumieniem, ale nikt nie zna wyjścia z sytuacji. Pomocy!