strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary?

IP: 195.13.26.* 12.09.02, 09:01
Po obejrzeniu rocznicowego reportazu o 09/11: bylo 2801 ofiar, z tego 300
strazakow. Moglo byc 2501 ofiar, gdyby jakis idiota nie poslal tych ludzi po
schodach na 87 pietro.

W sytuacji masowych katastrof ofiary musza byc. Przez niepotrzebne
bohaterstwo zgineli wykwalifikowani strazacy. Ta akcja byla niepotrzebna.
    • alfalfa Re: strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary? 13.09.02, 19:02
      Sądze, że niespodziewano się zawalenia tych budynków - WTC były budowane z
      zalożeniem żeby wytrzymały uderzenie samolotów. Myśleli, że pożar jest tym z
      czym muszą walczyć i tyle. Ja też widziałem ten reportaż - strażacy byli w
      miarę spokojni jak i ci którzy wychodzili z budynku (moim zdaniem za wolno).
      Przyspieszyli gdy padła pierwsza wieża a potem była panika.
      pzdr.
      • Gość: marcee Re: strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 09:12
        swietny reportaz

        makabryczy byl odglos upadajacych cial, powinni to tez sfilmowac, w koncu to
        dokument
        • alfalfa Re: strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary? 14.09.02, 14:53
          W sumie to, ze ten odgłoś to ginący ludzie (straszna sprawa! tak jak zdjęcia
          tych co wyskakiwali z okien) to wiemy z komentarza, a jak było? Reportaż trochę
          tendencyjny, na zamówienie publiki, potwierdza amerykańską propagandę. Przecież
          gdyby pokazać całą prawdę, to wniczym by to nie umniejszyło tragedii,
          bohaterstwa i poświęcenia tych ludzi. Dlaczego było tyle ofiar, czy te budynki
          stały się pułpką, czy strażacy w nią weszli nieświadomie? Pewnie się już tego
          nie dowiemy.
          pzdr
          • Gość: dodo Re: strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary? IP: 209.226.65.* 16.09.02, 18:42
            a mnie raczej zastanawia to, ze tak wielu ludzi z drugiej wiezy pozostalo
            normalnie w pracy gdy juz pierwsza wieza byla trafiona. stali w oknach
            i patrzyli na tragedie w drugim budynku. juz nawet nie zeby siebie ratowac ale
            z mysla, ze moze pomoge komus, wybieglabym z tej drugiej wiezy.
            wysluchalam wielu relacji roznych swiadkow i ten motyw powracal w wielu opisach
            ludzi z drugiej wiezy - "popatrzylem/am przez okno, to bylo okropne,
            wrocilem/am do swojego komputera". az mi sie wierzyc nie chcialo, ze tylu ludzi
            moglo zareagowac w ten sposob - bez zadnego odruchu rzucania sie na pomoc,
            chocby i bez szans powodzenia... jest to otyle tragiczne, ze dzis wiemy, ze
            gdyby wielu z nich wyszlo z 2 wiezy, to i straty w ludziach mogly byc o wiele
            mniejsze.
            co zas do strazakow, to podejrzewam, ze po prostu sytuacja przerosla wyobraznie
            jakichkolwiek trenerow czy dowodcow - nie wszystko da sie przewidziec...
            • alfalfa Re: strazacy z WTC: bohaterowie czy ofiary? 16.09.02, 21:16
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > a mnie raczej zastanawia to, ze tak wielu ludzi z drugiej wiezy pozostalo
              > normalnie w pracy gdy juz pierwsza wieza byla trafiona. stali w oknach
              > i patrzyli na tragedie w drugim budynku. juz nawet nie zeby siebie ratowac
              ale
              > z mysla, ze moze pomoge komus, wybieglabym z tej drugiej wiezy.
              > wysluchalam wielu relacji roznych swiadkow i ten motyw powracal w wielu
              opisach
              >
              > ludzi z drugiej wiezy - "popatrzylem/am przez okno, to bylo okropne,
              > wrocilem/am do swojego komputera". az mi sie wierzyc nie chcialo, ze tylu
              ludzi
              >
              > moglo zareagowac w ten sposob - bez zadnego odruchu rzucania sie na pomoc,
              > chocby i bez szans powodzenia... jest to otyle tragiczne, ze dzis wiemy, ze
              > gdyby wielu z nich wyszlo z 2 wiezy, to i straty w ludziach mogly byc o wiele
              > mniejsze.
              > co zas do strazakow, to podejrzewam, ze po prostu sytuacja przerosla
              wyobraznie
              >
              > jakichkolwiek trenerow czy dowodcow - nie wszystko da sie przewidziec...
              Faktycznie, teraz sobie przypomniałem, że narrator w tym reportażu mówił "...wy
              pewnie więcej wiedzieliście z tv niż my..." (strażacy) - czyli może
              jednak "ofiary" pomyłki, złej organizacji, zaskoczenia? Pamiętam, że na żywo
              oglądałem moment gdy drugi samolot uderzył i to było wstrząsające, myślałem o
              pasażerach którzy widzą, wiedzą co się stanie...
              pzdr.
Pełna wersja