around.the.corner
15.10.05, 13:55
Zakotwiczyłem teraz w Katowicach i spędze tu pewnie pare lat. Jestem
przerażony tym co widzę na ulicach - masa osób chodzi od kosza do kosza i
sprawdza czy czasem czegoś konkretnego nie można z niego wyjąć. Ostatnio
stałem na przystanku autobusowym, dosyć dużym (kilka stanowisk, ale to nie
był dworzec). Przy przystanku był kosz na śmieci. Przez 15 minut do kosza
zajrzało 3 bezdomnych i dokładnie sprawdziło jego zawartość. A to był jeden
kosz i zaledwie 15-minutowy przedział czasu. Innego dnia jeden z bezomnych
mnie zaczepił i prosił o 2zł na jedzenie. Dałbym, gdyby nie to, że dosłownie
dusił mnie zapach alkoholu z jego ust. Natręt się jednak nie poddawał, a że
przemoc jest mi obca, to musiałem odejść w inne miejsce.
Czy w innych dużych miastach jest podobnie? Skąd ci ludzie się biorą?
DBezdomnym się przecież nikt nie rodzi.