Dodaj do ulubionych

rodzina wymusza na mnie wesele !

01.11.05, 19:03
Witam
Mam dopiero 23lata, ale już coś osiągnąłem, mam mieszkanie w Warszawie, samochód, dobrą pracę, skończyłem polibudę teraz staram sie o uprawnienia jako budowlaniec no i pora założyć rodzinę........
Mam już idealną kandydatkę, już po zaręczynach, ale narazie termin ślubu nie wyznaczony bo......rodzina ma inne zdanie niż ja.
Ja nie chcę mieć wesela, mnie takie rzeczy męczą, nigdy tego nie lubiłem i będę się żle czuł. Nażeczona niby się ze mną zgadza, ale mówi, że Ona była zapraszana i głupio będzie się czuła, jak ich nie zaprosi.
Rodzice moi robią wszystko żeby na mnie wymusić zmianę zdania, tzn. niby nic się nie stanie, ale po prostu nie wypada nie robić. Teściowie z kolei nie przekoniują i nie zabraniają, ale mówią, że "będzie im bardzo przykro"
Pół roku temu poruszyłem ten temat, niezobowiązująco przy okazji innych rozmów, że ja nie będę robił wesela, to usłyszałem zdania, że inni na to czekają itp. ciotki które nie mogą się nigdy wytańczyć i wójowie, którzy za plecami w męskim towarzystwie mówią: "przywież po pół litra, świniaka się zarżnie i będzie obżerka, a ciotki przekonamy, żeby zmieniły zdanie"
no i mam wielki problem. Obawiam się, że po prostu zarzucą mi że jestem przeciw nim, a to nie prawda. Wszyscy uważają, że powinienem się poświęcić.

Z góry dodam, że ja nie myślę, kategoriami że jak zaproszę gości to na nich zarobię, bo kasę przyniosą. Temu też jestem przeciwny, nie potrzebuję kasy.

Co mam robić? Mieliście kiedyś takie problemy?
Obserwuj wątek
      • 149k Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 01.11.05, 19:13
        marcysia77 napisała:

        > dorosnij

        Czyli co? mam czekać? ja chcę mieć jeszcze dzieci we właściwym czasie, a to najwcześniej jest możliwe za ponad rok. Mój ojciec miał tyle lat co ja teraz jak się urodziłem! Pozatym jestem konerwatystą i katolikiem, sex przed ślubem nie wchodzi w grę, więc chyba naturalne że mi się spieszy :-)

        > usamodzielnij sie

        kolejne pytanie o uściślenie, bo już od 5lat nie mieszkam z rodzicami a od 2 ostatnich nie biorę od nich ani grosza

        > i szanuj narzeczona

        szanuję :-)
          • Gość: sd Re: Sex przed ślubem-NIE, to po ślubie-KLĘSKA !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 10:55
            koleś chyba sobie jaja robi. Skończył polibudę i takie byki wali że hej. nie wie
            jak odmówić ludziom a chwali się że ma dobrą pracę (asertywność?). W wieku 23
            lat chce mieć stado dzieci kiedy sam zachowuje się jak dzieciak. W końcu kto w
            wieku 23 lat kończy polibudę mając mieszkanie, dobrą pracę itd? O ile pamiętam
            to studia najwcześniej kończy się mając lat 24. A koleś pisze o sobie jak o 50
            letnim szefie. Coś mi tu "śmirdzi wicie".
            A wesele to dla mnie jakaś abstrakcja. Mam 29 lat i wzdycham do niebios aby Bóg
            zesłał mi w przyszłości albo jakąś "nażeczoną" z rodzicami w wersji "light"
            których nie będę musiał widzić co dzień albo sierotkę bidulkę która nie obarczy
            mnie teściową. Generalnie to chyba w ogóle nie chce mi się żenić. Życie singla
            to taka fajna sprawa. No gdyby nie sąsiedzi, rodzina i cała ta reszta co ci mówi
            że coś z tobą nie tak.
          • Gość: jkm Re: Sex przed ślubem-NIE, to po ślubie-KLĘSKA !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 10:59
            > Sex przed ślubem-NIE, to po ślubie-KLĘSKA !!!
            > Kupuj kota worku, a jak!
            A co za róznica? jak kto chce to czemu nie. Przecież to od razu widać co z
            danego stadła w łózku będzie. Ja osobiście jak widzę że nijak sie nie mogę
            wpatrzyć w określony egzemplarz to nawet nie zabieram się za sprawdzenie
            empiryczne. Odchodzę i już. Co mam sobie zawracac głowe kimś kto mi się
            zwyczajnie nie podoba. A jak się podoba to jeszcze nie miałem przypadku że coś
            było w wyrku nie po kolei. I czy przed czy po ślubie to żadna różnica
        • xax Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 08.11.05, 19:05
          Sex po ślubie to bzdura.Sprawdz przed żebyś tego potem nie żałował.Przed
          podpisaniem umowy sprawdzaj towar,bo reklamacji nie będzie.Wesela też nie
          organizuj ponieważ to jest twoje życie i ty o tym decydujesz a nie rodzina.
    • truten.zenobi Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 01.11.05, 20:35
      my nie robiliśmy wesela tylko objad dla najbliższej rodziny i pojechalismy na 3
      tyg nad ciepłemoże ;) ale ja miałem łatwiej bo miałem oparcie w mojej obecnej
      żonie i w rodzicach.

      Teściu nosem kręcił ale jak padło pytank o kase to się rakiem wycofał więc
      miałem spokój!

      A wesele fajna rzeczy byle odpowiednie towarzycho było tj. do zabawy a nie
      tylko do chlania! no i oczywiście przewaga Twoich przyjaciół a nie cioć które
      widujesz 2x w roku (albo zobaczysz 1 x po 10 latach ;( )
    • tingel-tangel Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 01.11.05, 20:45
      Wesele to wsiowy potańct dla buractwa, żeby zbiorowy prymityw mógł tam schlać
      się jak wieprze, nażreć i porzygać - z przepicia i przejedzenia lub od słuchania
      tej żałosnej niby-muzyki. Mieszkam naprzeciwko knajpy organizującej tego typu
      odpusty dla chamstwa to dosyć się nasłuchałem fałszywie śpiewanych "białych
      misiów" i ludzi kwiczących jak świnie.
      • kora3 Przesadzasz :) 01.11.05, 23:18
        Sorty, moze jesteś bardzo młody i stąd takie podejscie .. :) Wesela bywają rózne
        i zalezą głównie od ... gosci ... jeśli chodzi o zachowania, ktore byles
        upzrejmy opisac .. Nie przypominam sobie, by an moim weselu ktos ryczał,
        kwiczal, wymiotowal itepe. Odbywało sie ono w uroczym pensjonacie w gorach,
        kazda para gości miala swój pokój, muzyka była fajna, bo orkiestra nie grałą
        zadnych "Białych misów tylko standardy (rożne) i bawili sie i młodzi (była to
        iwiekszosc) i starsi. Jesli ktos ma burackich znajomych, ewentualnie sam
        burakiem jest to takie ma wesele, jakich gosci zaprosi ...Proste ..
      • Gość: <> Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 19:01
        > Wesele to wsiowy potańct dla buractwa, żeby zbiorowy prymityw mógł tam schlać
        > się jak wieprze, nażreć i porzygać - z przepicia i przejedzenia lub od
        słuchani
        > a
        > tej żałosnej niby-muzyki. Mieszkam naprzeciwko knajpy organizującej tego typu
        > odpusty dla chamstwa to dosyć się nasłuchałem fałszywie śpiewanych "białych
        > misiów" i ludzi kwiczących jak świnie

        Napewno wielu gości posiada tytuły naukowe i zajmuje wysokie stanowiska
      • antidotumm Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 12:09
        Jako delikatna kobieta ujelabym to innymi slowami, ale generalnie zgadzam sie z
        przedmowca ponizej:

        tingel-tangel napisał:

        > Wesele to wsiowy potańct dla buractwa, żeby zbiorowy prymityw mógł tam schlać
        > się jak wieprze, nażreć i porzygać - z przepicia i przejedzenia lub od słuchani
        > a
        > tej żałosnej niby-muzyki. Mieszkam naprzeciwko knajpy organizującej tego typu
        > odpusty dla chamstwa to dosyć się nasłuchałem fałszywie śpiewanych "białych
        > misiów" i ludzi kwiczących jak świnie.
    • kora3 Na "tak" i na "nie" :) 01.11.05, 23:07
      Hmm jako kobiecina doświadczona :) To Ci powiem tak .
      Jedno mnie uderza w Twoim poście i powiem to wprost całkiem - Piszesz JA nie
      chce wesela, MNIE to męczy, JA tego nie potrzbuje .. Nie zrozum mnie źle, ale
      zwiażek, takze ten malzeński ;-) to jest sztuka kompromisów :) Dlatego nie
      mozesz patrzec na tę sprawę tylko i wyłącznie pod kątem siebie, powinieneś brac
      pod uwagę również zdanie Twojej anrzeczonej. Istotnie, jesteście jak sadze w
      wieku, kiedy ona i być moze i Ty byliscie zaparszani na przyjecia weselne (no,
      jak nie lubisz to moze Ty nie chodziłeś akurat) i przy okazji wąłsnego slubu
      narzeczona chciałaby móc sie zrewanżować. Tak, czy owak moim zdaniem to powinna
      być nie tylko Twoja, ale po prostu Wasza decyzja.
      Skądinąd .. hmm większosc luzdi ktorych znam nawet jeśli bardzo chciala hucznego
      wesela i anwet jeśli było ono bardzo udane i miło je wspominają, dodaje też, ze
      to duży wydatek i niekoniecznie miało oakzje gościc na imprezei osoby tylko
      lubiane. Tak to bywa, bo weselnicy to często rodzina, a tejze nie wybiera się. :)
      Na pewno nie pozwólcie sobie na to, by to Rozdice wasi zdecydowali o kształcie,
      miejscu, czy formie uczczenia Waszego slubu. Trudno trochę, byscie poszli do
      domku i właczyli TV, albo poszli do kina. ale mozecie pomyślec o paru
      komprosmisach, zeby nie sprawiać przykrości i nie wyjśc na nietaktownych, a
      jednoczesnie nie uczestnizcyć zaraz w piopijawie i wyzerce na 100 osób z disco
      polo. :)
      Oto pare wariantów:
      a) jeśli jak sam iszesz pieniązde nie stanowią wielkiej bariery po slubie
      zapraszacie najbliższą rodzinę i swiadków (ewentulanie najbliższych pzryjaciół)
      na obiad w eleganckiej restauracji. rezerwujecie wcześniej stolik, menu mozecie
      nie ustalać, kazdy zje co zechce z karty, rachunek regulujecie dyskretnie,
      najlepiej uprzedzajac o tej okolicznosci obsługę restauracji przy okazji
      najlepiej osobistej rezerwacji stolika odpoiwednio wcześniej.
      Jeśli bęzdiecie miec ślub koscielny a panna młoda kreacje typowo ślubna to razde
      sie przed impeza w otwartej restauracji pzreprac, by nie budzić sensacji, albo
      zamówić stolik tzw. gabnetowy tzn. odzdielony od reszty sali, niekrepujacy.
      Sa tego takei zalety, ze Rodzice i świadkowie poczują się docenieni, nie bezdei
      wielkiej popijawy całonocnej i tańców, a będzei okazja pogadać, nie za dlugo i
      pewnie miło.
      b) zrobic mini wesele :) najwyżej 15-20 maksymalnie osób. Wynajk\eta mała salka
      w restauracji, muzyczka mechaniczna, albo jaka chcecie np. skrzypek) menu
      zamówione wczesniej, do powiedzmy 24. Kameralnie, tańce niekonieczne, żadnego
      oplistwa, a zaproszeni zadowoleni. Obu wariantów dotyczy pewne zastzreżenie,
      jeśli chodzi o nieurazanie. Jeśli macie bardzo liczna rodzinę to prosicie np.
      tylko Dziadków obojga i załózmy Chrzestnych oraz ewentualnie osoby z rodzinki, z
      którymi jesteście bardzo blisko zwiazani. Nie wypada zaprosić jednej siostry
      matki, a innej - nie, no chyba,z e np. mieszka barzdo daleko i sama wymawia sie
      od przyjazdu na ślub i obiadek, bez wesela. Dziadków, Chrzestnych no i
      naturalnie włąśnego rodzeństwa i Rodziców nie można pomijać.
      Takei przyjątko można zorganizować całkowicie w mini gronie świadkowo -
      rodzinym, a założmy pzryjaciół, zcy znajomków zaprosić na impreze bardziej
      młodzieżową w innym terminie, w lubianym pzrez większosc klubie, zcy pubie.
      c) Pozwalacie Rodzicom zorganizowac wam większa impe, ale od razu zastrzegacie,
      ze pojawicie się tam na pewnien tylko czas, bo wyjezdzacie po slubie w podróż :)
      Trwacie na ":weselu" do pierwszego współnego tańca. To ma wadę, bo wesele bez
      młodej pary jest dziwne (byłam :) i niektorzy, zwłazscza starsi odczytują to
      jako afront.
      Wybór nalezy do was ma sie rozumieć (OBOJGA).
      Powodzenie :)
      • 149k Re: Na "tak" i na "nie" :) 02.11.05, 01:12
        dziękuje za dobre chęci i podpowiedzi

        policzmy najbliższą rodzinę

        -rodzice: 4
        -chrześni: 2*4
        -dzieci chrzestnych: 7
        -świadkowie: 2
        -rodzeństwo: 3 + ich małżonkowie 2 ich dzieci: 2

        łącznie z nami : 30 osób jeśli dobrze liczę
        chyba, że zrezygnujemy z dzieci rodziców chrzestnych, albo nawet z samych
        chrzestnych, ale czy wypada nie zaprosić chrzestnych???

        Ślub będzie kościelny, a tak się składa, że moim światkiem jest współwłaściciel
        pensjonatu z małą restauracją, wiec z tym akurat nie ma problemu, kolacja ok,
        nawet mogę gościom pokoje załatwić :-) w ostateczności możnaby ich zaprosić,
        ale czy taka sama kolacja, bez tańców wystarczy?

        Mamy też bliskich znajomych, których chcielibyśmy zaprosić, ale wymyśliliśmy,
        że zrobilibyśmy to po powrocie z miesiąca miodowego, ok 8-10osób, ale to by się
        ich przyjeło już w domu i bardziej jako zwykłe spotkanie :-)

        Tylko co zrobić, jeśli te osoby które najbardziej tego oczekują od nas, nie
        zaliczają się do tych 30 a tym bardziej do 15 os. z absolutnego najbliższego
        kręgu?
        Uważam, że ślub to nie jest byle co i powinno się o tym na pewno poinformować
        najbliższych przed jego zawarciem, czy można reszcie wysłać na ładnym papierze
        oficjalne powiadomienie, takie jak zaproszenie na ślub, tylko, że z
        dopiskiem "Państwo młodzi nie przewidują uroczystości weselnej" bądz jakiś inny
        tekst. Jeśli inny to proszę podpowiedzieć co tam się pisze?

        Poważnie myślałem też na zorganizowaniu ślubu w takim miejscu, żeby było miło i
        żeby było tak daleko, że części z gośći nie będzie się chciało tam jechać i na
        to zwalić np. w Wieliczce albo w Wieży TV w Berlinie na 303m :-) z tego co się
        orientuję to w wieliczce kosztuje ok. 2000zł a wynajęcie wieży TV to już
        1000euro za godzinę, ale ..... jeszcze do przeżycia

        Nażeczona pochodzi ze wsi, a tam właśnie duże wesela są na porzątku dziennym,
        gdzie się zaprasza sąsiadów.
          • kora3 Re: Spróbuję podpowiedzieć :) 02.11.05, 10:17
            Za wcześnie mi się nacisnęło :) Sorry
            A więc :

            policzmy najbliższą rodzinę

            -rodzice: 4
            -chrześni: 2*4
            -dzieci chrzestnych: 7

            Dzieci rodziców chrzestnych nie musicie prosić, chyba że sa Wam bardzo bliscy.
            Nie jest to żaden afront, ze ich nie zaprosicie.

            -świadkowie: 2
            -rodzeństwo: 3 + ich małżonkowie 2 ich dzieci: 2

            łącznie z nami : 30 osób jeśli dobrze liczę
            chyba, że zrezygnujemy z dzieci rodziców chrzestnych, albo nawet z samych
            chrzestnych, ale czy wypada nie zaprosić chrzestnych???

            Jak wyżej - chrzestnych nie wypada nie zaprosić ich dzieci wcale niekoniecznie
            musza być zapraszane.

            Ślub będzie kościelny, a tak się składa, że moim światkiem jest współwłaściciel
            pensjonatu z małą restauracją, wiec z tym akurat nie ma problemu, kolacja ok,
            nawet mogę gościom pokoje załatwić :-) w ostateczności możnaby ich zaprosić,
            ale czy taka sama kolacja, bez tańców wystarczy?

            Najzupełniej, jeśli taka będzie Wasza decyzja. Tańce nie sa obligatoryjne. ;-)
            Niekoniecznie musisz załatwiać pokoje, chyba że goscie przyjadą z bardzo daleka.
            Jeśli mieszkają blisko byłoby miło, gdyby mogli wypic szamapna, czy lamke wina
            izostać odwiezieni do domu. Mozan wynając taksi, albo ewentualnie poprosić kogos
            znajomego.


            Mamy też bliskich znajomych, których chcielibyśmy zaprosić, ale wymyśliliśmy,
            że zrobilibyśmy to po powrocie z miesiąca miodowego, ok 8-10osób, ale to by się
            ich przyjeło już w domu i bardziej jako zwykłe spotkanie :-)

            No i ok .. całkiem w porządku pomysł ...:)


            Tylko co zrobić, jeśli te osoby które najbardziej tego oczekują od nas, nie
            zaliczają się do tych 30 a tym bardziej do 15 os. z absolutnego najbliższego
            kręgu?
            Uważam, że ślub to nie jest byle co i powinno się o tym na pewno poinformować
            najbliższych przed jego zawarciem, czy można reszcie wysłać na ładnym papierze
            oficjalne powiadomienie, takie jak zaproszenie na ślub, tylko, że z
            dopiskiem "Państwo młodzi nie przewidują uroczystości weselnej" bądz jakiś inny
            tekst. Jeśli inny to proszę podpowiedzieć co tam się pisze?

            Hmmm generalnie to sie wysyłą powiadomienia o ślubie po prostu. Można i wypada
            zaprosic na sam ślub tylko, ale jest pare zastzreżeń. Nie wypada wysyłac
            powiadomienia o samym li tylko slubie do osób, u których obecna młoda para
            gosciłą na weselu, Poza tym nietaktem jest zapraszac jedynie na ślub osoby
            mieszkające barzdo daleko, dla których podroż byłaby długa i kosztowna.
            Nic takiego, ze nie planuje sie wesela sie nie pisze na powiadomieniach :) Po
            prostu nie ma na zaproszeniu na ślub w ogóle częsci o weselu, dla tych których
            sie nie zaprasza. Dla zaproszonych na kolację (obiad) na zaproszeniu poiwnna byc
            adnoitacja. "Po ceremonii ślubnej Młoda Para ma zaszcyt zaprosić Państwa na
            uroczystą kolację (obiad) w restauracji X pzry ulicy itepe. Ważne jest
            okjreślenie typu imprezy (kolacja, obiad, a nie przyjecie weselne), bo
            obowiązuja inne stroje.
            Można do znajomych wysląc powiadomienia o zawartym ślubie po ślubie już ..


            Poważnie myślałem też na zorganizowaniu ślubu w takim miejscu, żeby było miło i
            żeby było tak daleko, że części z gośći nie będzie się chciało tam jechać i na
            to zwalić np. w Wieliczce albo w Wieży TV w Berlinie na 303m :-) z tego co się
            orientuję to w wieliczce kosztuje ok. 2000zł a wynajęcie wieży TV to już
            1000euro za godzinę, ale ..... jeszcze do przeżycia

            Brz przesady :)

            Nażeczona pochodzi ze wsi, a tam właśnie duże wesela są na porzątku dziennym,
            gdzie się zaprasza sąsiadów.

            Hmmm no tak, ale to Wasza impra i nie kierujcie sie tradycjami tylko dobrym
            wychowaniem
        • Gość: Joanna Re: Na "tak" i na "nie" :) IP: *.chello.pl 04.11.05, 10:27
          Wiesz są gorsze rzeczy od wesela np. gastroskopia bez narkozy czy
          kolanoskopia... A tak serio. Jeśli pieniądze nie stanowią problemu lepiej
          zrobić porządne weselisko. Naprawdę po latach będzie co wspominać. Żona może
          mieć do Ciebie żal po latach. Ja w ogóle nie chciałam ślubu i tego calego
          wesela ale wszystko się odbyło a teraz myślę że był to jeden z ważniejszych
          momentów w życiu i wart takiego podkreślenia. Poza tym coraz więcej osób
          obecnych wtedy mogę już obejrzeć tylko na filmie z wesela )-:. Moja siostra nie
          zaprosiła brata ciotecznego (redukcja gości) z którym swietnie się dogadywała,
          a była na jego weselu i dla niego już nie istnieje - całkowita obraza do końca
          życia...
          • kora3 Re: Na "tak" i na "nie" :) 04.11.05, 10:58
            wiesz, jesli ktos sie obraza "do końca życia" tylko za to, ze kogos innego np.
            nie było stac na wielkie wesele, to raczej nie jest to przyjaciel. Faktycznie
            niezrecznie czuja sie osoby, które może i chciałayby miec duże weselisko,
            zaprosić wszsytkich u ktorych sami gościli i rodzinkę, a tu po prostu nie stać
            na to :( Wydaje mi sie, ze to nie jest propblem prawdziwy między przyjaciółmi,
            arczej to dotyczy starszych członków rodziny, jktórzy są przyzwyczajeni, ze za
            ich czasów weselicha bywaly po 120 sztuk i z wielka pompą :) Kuzynostwo, czy
            znajomych zawsze można podjąc poza weselem - w domku na kameralnym pzryjęciu, w
            klubie. ...Nie to, ze nie jestem za tym, by mieć wesele - sama miałam :) Ale
            jestem opzrede wszystkim, przeciw uleganiu presji. Nie przekonuje mnie takie coś
            , że zaraz rodzina zlinczuje, albo sie śmiertelnie obrazi ...
            W przypadku tego watkodawcy ludziska piszą róznie, bo chłopina się przyznal, ze
            nie o kase biega, a że po prostu nie ma ochoty. Nadal uważam, ze za mało do
            powiedzenia ma nazreczona- w końcu to ich slub i ewentualnie ich impra -
            wspólna, a nie tylko pana młodego. Tak zcy owak .. pomyśl co poradzilabys komuś,
            kto by tu pisał "Nie stac mnie na wesele, ja, moja przyszła zona (ewentualnie
            Rodzice i Teściowie) będziemy musieli wziąc kredyt na wesele" .. Fajny "start",
            nie ? A przeciez nie poradzisz komuś , zeby wział wyciąg z konta i pokazywał
            niedoszlym weselniko, udowadniając, ze są niedoszli, bo serio ma malo kasy :)
            • dorota_98 Re: Na "tak" i na "nie" :) 08.11.05, 21:52


              ja uważam że teraz sie nie opłaca wogule robić wesela .Ja i mój mąż chcieliśmy
              mieć piękne wesele ,ale z kasą było krucho ,fakt faktem dołożyliśmy wszelkich
              starań i wesele sie odbyło.Finał był taki że na 90 osób nie przyszło 30 i to
              jeszcze na dokładke z najbliższej rodziny,ci któży znali naszą sytuacje i
              wiedzieli ile to nas kosztowało.Także nie rób wesela jeśli ma być to tylko dla
              rodziny bo jak jeszcze daleko to głośno krzyczą ze by sie pobawili i nie tylko a
              jak przyjdzie co do czego to sie wymigają to jest wasz dzień i to wy macie być
              szczęśliwi tego dnia bo taki dzień jest tylko raz w życiu i pamięta sie go całe
              życie nic na siłe naprawde nie warto.To ma być wasza decyzja i czy wesele
              zrobicie to ma zależeć tylko od was od nikogo innego
        • kora3 Re: Jak to 15-20 osób???? Ja to bym chciała... 05.11.05, 22:19
          Gość portalu: ucce napisał(a):

          > ...przynajmniej własną rodzinę pomiescic a jeszcze i mojego chłopaka by się
          > przydała (ale to już niekoniecznie ;-))))... Myślisz, że ktoś może miec
          > najbliższą rodzinę poniżej 15 osób?

          No pewnie :) Znam ludzi, co mają po mniej w najbliższej rodzinie. Najbliższa
          (stricto) Rodzina to Rodzice, Dziadkowie, Rodzeństwo ...Ewentualnie jeszcze
          rodzeństwo Rodziców .. wierz mi nie wszyscy maja pk 25 cioc i wujków :)
    • Gość: N Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! IP: *.acn.waw.pl 03.11.05, 12:16
      U mnie w najblizszyn czasie na slub się nie zanosi ale też nie chcę wesela,
      jeśli już to uroczysty obiad dla najbliższej rodziny i najbliższych znajomych.
      Tu decydują poza wszystkim też względy finansowe, wole dołożyć do zakupu
      mieszkania niż wywalać grubą kasę na wyżerkę i tańce których podobnie jak Ty
      nie cierpię. A robienie wesela po to żeby dostać kasę czy prezent to czysta
      hipokryzja, czyż nie ??

      Pozdro
      N
    • Gość: doświadczona. Re: 149k IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 16:47
      Miałam taki problem 25 lat temu. Też nie chcieliśmy wesela ale rodzice
      postanowili inaczej i zrobili dobrze. Jakoś to przeżyliśmy i dobrze wspominamy
      już tyle lat. Ślub jest uroczystością młodych ale wesele już nie tylko. Rodzice
      też mają swoje zobowiązania rodzinno - towarzyskie i skoro finansują
      przynajmniej część imprezy powinni mieć coś do powiedzenia. Dlaczego zresztą
      nie sprawić przyjemności tym wszystkim, z którymi przecież na co dzień żyjemy w
      przyjaznych relacjach? Wesele nie musi być jakieś wyjątkowo długie czy
      spektakularne. Wystarczy jak ludzie się pobawią, popiją (rozsądnie) i pojedzą.
      Ty się nie nadwyrężysz bo na weselu ludzie już nie męczą tak młodej pary, mają
      przyjemniejsze zajęcia. Nikt nie liczy na prezenty ale i nikt nie przychodzi z
      pustą ręką. Potem są to miłe pamiątki. Pewnie, że powinieneś się poświęcić tym
      bardziej, że Twoja dziewczyna chce mieć wesele, chce być trochę
      dłużej "królewną" niż trwa ślub. Trudno się dziwić, teraz są takie piękne
      suknie... Generalnie wesele to dobra rzecz i nie należy go sobie odmawiać.
      Jedyny przypadek kiedy nie powinno być wesela to ten kiedy rodziny po prostu
      nie stać. Szkoda się zapożyczać, stawać na głowach na tę jedną noc. Ale taki
      przypadek Ciebie nie dotyczy więc...życzę Wam najsympatyczniejszego wesela jak
      to tylko jest możliwe.
      Ps. Moje dziewczyny mogą nie chcieć ale wesela będą miały i już (chociażby ze
      względu na ciotki)
      • asanti Re: 149k 03.11.05, 19:24
        masz racje doswiadczona
        bardzo to rozsadne, ze wesele to rowniez zobowiązania towarzysko rodzinne i ze
        to równiez sprawienie przyjemnosci innym
        poza tym nie zawsze wesele musi byc polaczone z upiciem sie do nierpzytomnosci
        i bialym misiem...
        btw bylam ostatnio na weselu w niewielkiej nadmorskiej miejscowosci, w
        pobierowie, ktore było DOSKONALE rowniez dzieki temu, ze:
        nie bylo zbyt duzo gosci (chyba ok. 60)
        dobry zespol
        ladna sala
        pokoje dla gosci
        a takze - klucz do szafki z alkoholem - mial tylko swiadek, dzieki temu do
        konca wesela goscie pozostali w przyjemnym stanie (na nieustajacym rauszu ale
        nie pijani)
        No i masz racje, doswiadczona o tej krolewnie.. to takie wazne....
    • Gość: Zed Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 17:32
      Zgadzam się z przedmówcami, poziom wesela zależy TYLKO od gości. Ja swoje wesele
      BARDZO dobrze wspominam, muzykę grali moi znajomi i wszyscy bawili się świetnie,
      od 10-letnich brzdąców do 60-letnich ciotek. Ogólnie polecam, pomimo że mi się
      też nie chciało na początku. Nie ma się co bać. Wesele to okazja do spotkania
      bliższej i dalszej rodziny, znajomych i ogólnie odświeżenia relacji rodzinnych.
      A te bardzo się przydają, zwłaszcza jak jesteście młodym małżeństwem. No nie
      mówię już o tym że wszystkie laski na czele z panną młodą uwielbiają wesela,
      poza tym przychodzi cała masa ładnych kuzynek, które widziałeś ostatnio jak
      miały 5 lat a teraz mają 25 ;) Jak najbardziej rób wesele, potem będziesz żałował.
    • Gość: Szerszeń Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 19:01
      Witaj Kolego, tak trzymaj. Ja właśnie się orzeniłem (3tyg. temu). Wesela nie
      zrobiłem!!!! Momo, że wszystkie Ciocie itd chciały. Zrobiłem bardzo kameralne
      przyjęcie dla najbliższych, co prawda niektórych poinformowałem, że biorę ślub,
      ale ich nie zapraszam, bo impreza kameralna, brak kasy itd. W każdym razie na
      przyjęciu było 18 osob, łącznie z nami. Skończyliśmy obiadek o godz. 18.00 i
      wszyscy się rozeszli, nasze mamy i kilka osób poszły do domu na wódeczkę z
      sałatką, a my zaprosiliśmy ok 20 znajomych do klubu, gdzie postawiliśmy pizzę i
      beczkę piwa. Zabawa była rewelacyjna, ciotki zadowolone bo kasy nie wydały, my
      rano na lekkim kacyku. Rewelacja, wszystko jak chcieliśmy, bez sztampy, kiczu
      itd.... Obraził się tylko jeden wujek, więc straty są niewielkie... A my
      szczęśliwi. Gorąco polecam taki numer.... i srtonkę z naszymi zdjęciami
      doszak.pl/galeria/g7/001.php
    • rumina Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 19:16
      A mnie się wydaję, że Twoja narzeczoan ma ochotę na wesele. Pewnie ma jakiś
      powód, żeby Ci nie powiedzieć. Jeśli postawisz na swoim, to byc może będziesz
      dumny z siebie, ale ona będzie miała żal. Możliwe, że powie Ci po latach.
      Może nabrałam takich podejrzeń, bo ta jej opinia niewyraźna jakaś, a nie
      słyszałam jeszcze o katolickiej pannie, która nie miałaby opinii o własnym weselu.
    • Gość: bezweselny w USA no to masz problem IP: 207.152.116.* 03.11.05, 19:23
      ja jestem po slubie z moja zona juz 10 lat - przechodzilismy pewnego dnia obok
      City hall i zobaczylismy znak: Rejestracja Malzenstw. Zaplacilimy 10 dolarow i
      na drugi dzien przyszlimy wziac slub. W dzinsach, bez swiadkow i obraczek.
      Wszystko trwalo 10 minut. Zadnego przyjecia ani wesela ani koscielnego.
      Wolelismy przeznaczyc tysiace dolarow dla nas samych niz wydawac na wesele.
      Podrozy poslubnej tez nie bylo. Cale nasze zycie jest weselem a wszystkie
      podroze traktujemy jak poslubne. Do dzis ludziom opada szczeka jak sie o tym
      dowiaduja. Ludzie sa kontrolowani przez tradycje jak owce. Na szczescie i ja i
      zona jestesmy tego samego zdania i nie ma problemu. Kumpel ostatnio robil
      wesele i nas zapraszal - jak sobie popil to swierdzil, ze bedzie go kosztowalo
      kilkanascie tysiecy, ale powinno sie zwrocic w prezentach i datkach pienieznych
      od gosci. Nie poslzismy.
    • szpil1 Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 19:58
      My nie robilismy żadnego wesela i nawet nie zapraszaliśmy rodziny. Nie
      chcieliśmy wesela, oboje uważamy, że to jest uroczystość tylko dla nas, a nie
      dla rodziny. Oboje bardzo miło wspominamy nasz ślub i wcale nie uważam, że coś
      straciłam nie ubierając się w białą suknię. Jeśli nie lubisz takich imprez, to
      się nie zgadzaj, bo będziesz się żle czuł. Tylko problem będzie jeśli Twoja
      narzeczona jednak po cichu marzy o weselu.
    • Gość: Bożena Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! IP: *.interecho.com / *.interecho.com 03.11.05, 20:02
      Ale masz problem... chciałabym mieć tylko takie. Imieniny w pracy to podobna
      sprawa; nikt nie lubi, ale trzeba, a po wszystkim stwierdza się, że było nawet
      fajnie. Wesele, jak sama nazwa wskazuje to powód do radości, w ten sposób
      podkreśla się wagę wydarzenia i że to wydarzenie jest radosne, niezwykłe i
      zdarza się tylko raz w życiu.Chyba, że nie macie kasy, ale nawet wtedy warto
      zrobić jakiś mały poczęstunek, chociaż ciasto postawić. Ehhh...
    • anga1976 Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 20:43
      ja mialam niedawno wesele. kiedys mi sie wydawało, że to takie romantyczne -
      nie robic wesela i prosto po slubie odjechać w sina dal... Jednak doszlismy do
      wniosku, ze własnie dla naszej rodziny i przyjaciół robimy wesele. Że Oni będą
      z nami najpierw w kościele a potem na imprezie, bo nam dobrze zycza i chca byc
      z nami w tym dniu. Teraz widze, że to była dobra decyzja. Rodzice spotkali sie
      z dawno niewidziana rodzinką, paczka wreszcie się zobaczyła w komplecie, a my
      mieliśmy ich wszystkich na swojej ogromnej imprezie. Cały czas wspominamy ta
      jedyną w swoim rodzaju zabawe. Obiady dla rodziny zdążymy jeszcze wydać
      (chrzciny, rocznice..). Wesele jest naprawde swietna sprawa, i nie jest ono
      tylko dla Ciebie ale takze dla rodziny i przyjaciół. Taka jest nasza polska
      tradycja(wierz mi ze wyjatkowa na skale swiatowa) i tak nam podpowiedzialo
      serce.
    • Gość: normalny przestancie juz z ta ortografia IP: 207.152.116.* 03.11.05, 20:47
      jak nie maja nic do powiedzenia to protactwo sie przyczepia do ortografii -
      marnowanie czasu. Tysiace bedacy po studiach robia bledy ortograficzne -
      Eisntein caly czas robil...po co matematykowi czy fizykowi ortografia? Co maja
      studia jakiekolwiek (chyba, ze polonistyczne) do ortografii? To jest taka nasza
      polska mania przyczepiania sie do bledow w tekscie, byle by nie podjac tematu -
      probujac zdyskredytowac autora Meritum - bez podjecia tematu. Jest to nagminne
      wsrod posrywujacych po necie madrali bez polotu. Wszyscy musza pisac ladnie,
      tylko porzadnej drogi nie potrafi nikt w Polsce zbudowac.
    • fanka7 Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 21:12
      Najlepiej weź kredyt i zaproś mieszkańców z całej wsi Twojej przyszłej żony. W
      końcu wesele raz , a bieda zawsze;-p...A potem zawsze będziesz miał po co żyć...
      (a może zostaniesz marynarzem i będziesz pływał...w długach;-D).
    • Gość: pepe RADA CZŁEKA Z PRAKTYKĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 21:38
      Jeżeli cię stać na wesele to zaryzykuj!. Ja nie miałem kasy i zrobiłem w domu,
      trochę matka się burzyła bo wszyscy w rodzinie zapraszają ale w końcu
      zrozumiała i po kilku tygodniach już się nie obrażała zresztą tak jak rodzina.
      Głupota zadłużać się dla jednej nocy zabawy.
      A w USA w New Jersey byłem na weselu gdzie para młoda stawiała obiad i dwa
      drinki. Jak chciałeś poszleć to sam płaciłeś . To jest pragmatyzm !!!


    • mamadwojga Może tak??? 03.11.05, 21:52
      Ja też nie chciałam wesela i na szczęście dokładnie tak samo wesela nie chciał
      mój małżonek (wtedy narzeczony).
      Jak to rozwiązaliśmy?
      Załatwiliśmy sami wszystkie formalności, kupiliśmy ubrania do ślubu i dwa
      tygodnie przed ślubem powiedzieliśmy rodzicom że ich zapraszamy na ślub.
      W dwa tygodnie to oni ledwo z szoku wyszli, nic nie udało im się zorganizować.
      Ogólnie rzecz biorąc, rodzina była zawiedziona, my zadowoleni.
      Do dalszej i bliższej rodziny wysłalismy tylko powiadomienia PO fakcie.
      A na samej uroczystości byli TYLKO rodzice i koledzy ze studiów, lamka szampana
      i do domciu.
      Mam nadzieję że moje dzieci też tak będą chciały.
    • thorgalla Re: rodzina wymusza na mnie wesele ! 03.11.05, 22:03
      Ponad rok temu przechodzilam przez taka sytuacje.
      Tyle,że wyszlam za obcokrajowca i slub byl zagranica.
      Zgodnie z moim narzeczonym twierdzilismy,ze nie chcemy wesela.
      Oczywiscie protest mojej polskiej rodziny byl ogromny.Poobrazali sie co
      niektorzy.Nie widzieli chyba problemu w tym,ze przyjazd jego rodziny do Polski
      albo wyjazd polskiej rodziny zagranice to bardzo duze koszty.
      Budujemy dom i wolelismy pieniadze przeznaczyc na ten cel.
      Po slubie w Urzedzie (slub cywilny) poszlismy ze swiatkami do reustaracji na
      maly obiad.

      Jedynie co Ci moge radzić to musisz porozmawiac z narzeczona.Najwazniejsza
      bedzie Wasza wspolna zgoda co do tego jak ma to wygladac.Jezeli tak bedzie to
      razem przeciwstawicie sie zapedom rodziny co do weseliska.

      Zycze powodzenia

      PS.Zapomnalam dodac,ze rodzinka z czasem ochlonela,nie zostalam wykleta i nadal
      odzywaja sie do mnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka