Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci!

02.11.05, 22:03
Awantury mi robią, choć starsze ma już 3 lata i dotąd siedzieli cicho. Co najciekawsze, to nawet ta część rodziny, która nie chadza do kościółka też mi głowę suszy! Stawiam sprawę twardo i mówię, że dzieci ochrzczą się same, świadomie i dobrowolnie. Wrrrrrrrrr - taka jest reakcja, zwłaszcza teściów.
Ostatnio nawet wypisałem się z kościoła, żeby pokazać, że nie robię sobie jaj. Może to pomoże? Mieliście taki problem?
    • squirrel9 Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 02.11.05, 22:31
      Nie, nie mieliśmy ale mam pytanie - jak wygląda wypisanie się z kościoła?
      • nelsonek Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 10:59
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=23026577
    • Gość: kijek Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 02.11.05, 22:41
      jajek, jeśli ulegniesz rodzinie to przestaniesz być dla mnie autorytetem :)
    • ipekakuana Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 02.11.05, 23:15
      Może to kara boska za twoją monotematycznośc na forum? ;)

      A poważnie, to teściów trzeba trzymać krótko. A co do reszty rodziny, to niech nie wtrynia nosa w nie swoje sprawy.
    • crax Olej ich... 03.11.05, 00:40
      Powiedz tak, jak ja mówię: "Nic z tego. I co mi zrobicie?"
    • mr_pope Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 01:08
      Wspaniale. A co na to lekarze?
      • Gość: Echo Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 03.11.05, 06:44
        JEstem wstrzasnieta!!!
        Dobrze ze nie wyznaja jakiejs religii pokoju bo mogloby sie zle skonczyc:)
        • kosciol.mlodziezy.psychicznej Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 10:12
          Biedne dziecko. Jeśli Jajco go nie ochrzci to bezwzględnie będzie zamordowane
          przez wstrętnych islamistów. A później upadnie cała Europa.
          • ianek70 Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 12:25
            kosciol.mlodziezy.psychicznej napisał:

            > Biedne dziecko. Jeśli Jajco go nie ochrzci to bezwzględnie będzie zamordowane
            > przez wstrętnych islamistów. A później upadnie cała Europa.

            A z drugiej strony, jak dziecko ochrzci to bezwzględnie będzie potępione przez
            pobożnych protestantów, jako bałwochwalca i sługa antychrysta rzymskiego.
            Niech więc dziecko zdecyduje...
        • po_godzinach jesteś za przymusowym chrztem? 03.11.05, 10:45
          • kosciol.mlodziezy.psychicznej Re: jesteś za przymusowym chrztem? 04.11.05, 16:41
            A pewnie! Nie widzisz że taki kraj jak Holandia nie istnieje?!? To wszystko
            dlatego że tam nie ma chrztu a głupie pacholęta mogą sobie wybrać religie i co
            gorsza może to być islam! Precz z wolnym wyborem!
        • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:48
          No właśnie wyznają - katolicką religię pokoju zmuszającą do chrztu.
      • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:47
        Teściowa sama w sobie jest lekarzem, więc traktują ją po znajomości i nie wysyłają na leczenie :(
    • koza_w_rajtuzach Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 08:14
      W pełni Cię rozumiem.
      My z mężem również nie planowaliśmy ochrzcić dziecka. Jedna z ciotek zrobiła
      mojemu mężowi takie pranie mózgu, że chciałby już teraz nasze dziecko ochrzcić,
      do komunii wysłać i pewnie jeszcze na bierzmowanie. Ja chcę, aby moje maleństwo
      świadomie podjęło decyzję do jakiej wiary chce współnależeć, jeśli w ogóle do
      jakiejkolwiek chce i nie uważam, abyśmy my (ja, mąż, ciotki, babki) mieli prawo
      podejmować za nie taką decyzję.
      Mam ślub cywilny tylko, planuję w najbliższym czasie wypisać się z kościoła
      katolickiego i łudzę się, że to wystarczy, żeby ksiądz nie zgodził się na
      chrzest. Niestety mój książulo to bardzo fajny, miły człowiek i wątpię, żeby
      robił z czymkolwiek problemy. Choć.. w sumie to nie wydaje mi się, aby mój mąż
      potrafił sam zorganizować taką imprezę jaką jest chrzest. Ja w tej szopce
      uczestniczyć nie będę. Sam biedactwo nie poradzi sobie... :) Ale nie chcę w ten
      sposób rozwiązywać sprawy, w końcu dogadaliśmy się wcześniej, że chrzest nie,
      co najwyżej jak dziecko dorosłe będzie.
      • seth.destructor Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 11:01
        O ile pamiętam, musi być zgoda obojga rodziców na takie ceremonie, aczkolwiek
        znam przypadki tajniaczenia się i realizowania chrztu w warunkach wręcz
        przeciwnych - np. matka katoliczka (taka normalna, raz w roku na Pasterkę)
        przemyciła dzieciaka do kościoła na chrzest, mimo braku zgody ojca prawosławnego.
    • kamajkore Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 10:44
      no nie wierzę, żeby Ciebie złamali :)
      ja na razie mam taki problem tylko w perspektywie, a póki co rodzinka juz trzeci
      rok zmusza mnie do ślubu. chociaż ostatnio stonowali widząc że nic nie wskórają
      i poprzestają na zachwalaniu zalet cywilnego.
      ale najważniejsze, że ja i mój mężczyzna mamy takie same zdanie na temat
      wspomnianych obrzedów, jeśli nie ma w parze takiej zgodności to współczuję...
    • Gość: Kasia Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: 195.205.71.* 03.11.05, 10:52
      Brawo! Trzymaj się - wg.mnie masz absolutną rację i dobrze robisz!
    • Gość: who_the Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.biskupin.wroc.pl 03.11.05, 12:03
      opieraj sie i nie daj odebrac wolnej woli i sobie, i dzieciom. mam dzis prawie
      30tke i serdecznie nienawidze faktu, ze zostalem ochrzczony. laczy mnie to
      symbolicznie ze wszystkimi fundamentalistycznymi oszolomami, z ktorymi
      niechcialbym miec nic wspolnego. dokladnie tak jak mowisz - beda chcialy -
      ochrzcza sie. lepsza wiara prawdziwa lub zadna, niz wbita w glowe bez wyboru.
      hough!
      • yoma Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 12:25
        Jaj-co! Jaj-co!
    • antidotumm Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 12:39
      Jestem osoba niepraktykujaca, ale uwazam,ze katolickie sacrum i obrzedowosc sa
      elementem naszego zycia, istotnym przezyciem dla malego dziecka i absolutnie nie
      powinno sie tego dzieci pozbawiac.
      Ochrzcze, pojdziemy do komunii, a co do bierzmowania to niech sama decyduje.
      • kosciol.mlodziezy.psychicznej Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:42
        Pamiętam jak moje trzymiesięczne przeżywało. Od urodzenia o niczym innym nie
        gadało.
    • ianek70 Mnie nikt nie ochrzcił, nikogo nie ochrzciłem 03.11.05, 12:44
      I mam sie całkiem dobrze.
      Moi rodzice byli zdania, że skoro nie chodzą do kościoła to byłby szczyt
      tchórzliwej hipokryzji, obciachu i niesmaku, gdyby mnie ochrzcili i zapisali do
      jakiegoś kościoła.
      Mieli rację - takich żałosnych konformistów należy powieszać na latarniach.
      Moi rodzice jednak nie są Polakami.

      Jak mi się urodziła w Polsce córeczka ukochana, to jakoś trzeba było ją
      ochrzcić, bo tak sie po prostu robi. Ani ja, ani jej matka nie wierzę w
      aniołki, grzeczność antykoncepcji, nieomylność papieża, monopol KK na wszystko
      co dobre, i nikt wśród znajomych czy rodziny mojej czy jej nie chodzi do
      kościoła. Ale wiem jaką ogromną rolę w społeczeństwie polskim odgrywają
      hipokryzja i konformizm, więc podpisałem zgodę na chrzest.
      Jakiś bałwochwalca oddał mi zaświadczenie do ponownego podpisania, bo nie można
      pisać w rubryce "religia" "żadna". Trzeba pisać "niewierzący", bo według nich
      jak nie wierzysz w kłamstwa rzymskie, to w nic nie wierzysz.
      Niech się bawią tak, jak chcą. Jak ktoś im daje parę złotych za pusty rytuał,
      to się cieszą. Dla mnie to nic nie znaczy. W kościele obecni byli dwóch
      chrzestnych, śpiące dziecko, matka Polka i ksiądz w butach kowbojowych.
      • antidotumm Re: Mnie nikt nie ochrzcił, nikogo nie ochrzciłem 03.11.05, 12:49
        "Ale wiem jaką ogromną rolę w społeczeństwie polskim odgrywają
        hipokryzja i konformizm... "

        Male dzieci inaczej to wszystko przezywaja: moja malenka coreczka po prostu
        uwielbia chodzic na msze dla dzieci (ma 3 latka); widze jak dzieci znajomych
        przezywaja komunie. Dla nich to nie jest hipokryzja.
        Czytalam kiedys zdanie psychologa ateisty "religijnosc bardzo pasuje do psychiki
        dziecka'. On takze byl za tym, zeby malego dziecka nie odcinac od swiata religii
        i zwiazanych z tym praktyk, tradycji.
        • ianek70 Re: Mnie nikt nie ochrzcił, nikogo nie ochrzciłem 07.11.05, 00:07
          antidotumm napisała:

          > "Ale wiem jaką ogromną rolę w społeczeństwie polskim odgrywają
          > hipokryzja i konformizm... "
          >
          > Male dzieci inaczej to wszystko przezywaja: moja malenka coreczka po prostu
          > uwielbia chodzic na msze dla dzieci (ma 3 latka); widze jak dzieci znajomych
          > przezywaja komunie. Dla nich to nie jest hipokryzja.

          Moja córeczka miała parę tygodni, jak ją ochrzcili, a i tak spała. 3-latki o
          wiele bardziej rozumieją tajemnice teologii, wiedzą na tym polega różnica
          pomiędzy praniem mózgu a prawdziwą wiarą.
    • marikaso Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 14:24
      powiedz im, ze to juz niemodne...
      problemu nie miałam, bo nikt nie ma prawa wtrącac sie w moje i mojej rodziny sprawy.
    • mycha70 Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 03.11.05, 23:22
      Ja też co jakiś czas słucham od mojej babci. Próbuje wymusić na mnie obietnicę
      chrztu, żeby jeszcze zdążyć przed jej śmiercią. Bo ona ma odłożone pieniądze na
      chrzest, ale jak nie będzie chrztu, to nie będzie pieniędzy. Akurat mi na jej
      pieniądzach nie zależy. Groźbą, prośbą, zrzędzeniem, wyzywaniem od Żydów,
      płaczem. My jesteśmy nieugięci (ja i mój niesakramentalny mąż).
      Myślę, że w przypadku wypisania się z kościoła, to żaden normalny ksiądz nie
      powinien się zgodzić na udzielenie chrztu. Ale wiadomo, że pieniądze nie śmierdzą.
      • Gość: Echo Rodzina wymusza na mnie mycie zebow! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.11.05, 07:45
        Naprawde mam tego dosyc. Zalatwcie to w rodzinie
        • nelsonek Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dziecka 04.11.05, 08:40
          to forum publiczne i mozna sobie zakladac watki jakie sie chce.
          jak sie nie podoba to nie czytaj.
          • Gość: wata [...] IP: *.crowley.pl 04.11.05, 09:27
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 0golone_jajka publiczne pranie brudów 04.11.05, 16:10
          O radę spytać nie można czy jak?
          Bicie żony też pewnie owa żona powinna załatwić w rodzinie, a nie publicznie "brudy prać", co?
    • apja Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 09:48
      Powiedz teściom, żeby sami się ochrzcili jeszcze raz.

      A jak myślisz kiedy dzieci będa świadome na tyle aby się ochrzcić albo i nie?
      Myślaleś o tym, że jak pójda do szkoly to będzie religia, inne dzieci będą szly
      do komuni i twoje może też będą chcialy? Bo wtedy może to byc falszywa jeszcze
      świadomośc.
      Nie zrozum mnie źle nie próbuję wcale robic Ci wyrzutów tylko tak mnie
      zainteresowalo to co napisaleś. Jak to potem dzieci przechodzą, czy inne dzieci
      nie patrzą na nie wilkiem, nie docinają im itp..? Chociaz to może najmniejszy
      problem.
      Ja mieszkam w malym mieście i wiem, że tu moje dzieci mialyby przerąbane i nie
      wiedzialabym jak się zachowywac jak im tlumaczyć. Bo z jednej strony nie
      chcialabym ich odcinać od kościola z myślą o tym aby świadomie podjęly decyzję
      o chrzcie a z drugiej sama bylabym nie wierząca. Balabym się, że ta ich
      świadoma decyzja w wieku np. 8 lat wcale nie bylaby świadoma. Bo rozumiem że
      nie chcesz narzucac im swoich przekonań ale chcesz żeby one byly pewne.
      • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:15
        Nie wiem jak to będzie. Mieszkam w dużym mieście i mam nadzieję, że nie ma tu typowych małomiasteczkowych obyczajów (bez obrazy). Coraz więcej rodziców decyduje się na niechrzczenie dzieci. Może moje dzieci nie będą jedynymi w klasie? Zamierzam pozwolić im chodzić na religię, ale jak katechet(k)a będzie im kładła do głowy bzdury typu: twoi rodzice nie chodzą do kościoła to się będą smażyć w piekle i ty tez razem z nimi, a w ogóle to są złymi ludźmi, to więcej ich stopa na religii nie postanie. Jeśli religia będzie uczyła o dobru, miłości, posłuszeństwie rodzicom, a nawet o bogu, to może być. Sam zamierzam już niebawem zacząć edukację religijną mojego starszego dziecka - będę mu czytał mity greckie dla dzieci. Potem dziecko dowie się o innych religiach i wyznaniach i bogach. Samo wybierze. I nie sądzę by wiek 8 lat był odpowiedni. Raczej bliżej 12-14.
        • apja Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:53
          A czy Jezus nie byl ochrzczony mając 30 lat?
          • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 16:57
            Takie argumenty w ogóle do wierzących nie trafiają. Święte jest to co mówi kościół, a nie Jezus. Wiem, to chore ale prawdziwe.
            • apja Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:00
              Jako praktykujący katolik balabym się nie ochrzcić dziecka i grzechem jest nie
              sprowadzać zabląkanej owieczki o imieniu Ogolone jajka na wlaściwą drogę, ale
              co tam pójdę do spowiedzi. "Wal to."
            • ejkuraczek Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:03
              0golone_jajka napisał:

              > Takie argumenty w ogóle do wierzących nie trafiają. Święte jest to co mówi
              kośc
              > iół, a nie Jezus. Wiem, to chore ale prawdziwe.

              A czy Jezus nie został przez Maryję i Józefa zanisiony do świątyni i ofiarowany
              Bogu jako niemowlę?
              Takie argumenty w ogóle do niewierzacych nie trafiają. Święte jest to co oni
              sobie wygodnie wymyslą, a nie to co mówi Jezus i Jego Kościół.
              >
              • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:05
                Ale ja powiedziałem teściowej, że jak chrzcić to we wszystkich kościołach i obrządkach - kto wie który bóg jest prawdziwy? Wielce się obruszyła. A ja nie rozumiem dlaczego mam chrzić w kościele katolickim skorokatolikiem nie jestem? No dlaczego?
                • Gość: apja Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 17:37
                  No to w czym problem. jak nie jesteś katolikiem - nie chrzcij.
                  • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 07.11.05, 23:51
                    Problem jest, bo rodzina się obraża i moją żonę to boli. Mnie tam wszystko jedno, ale ona się łamie.
              • miaukocisko Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 09.11.05, 18:29
                Dzień dobry, ja tu tylko tak, przelotem. Od tego niemowlęcego ofiarowania to
                chyba była inna nieco świątynia. Synagoga, o ile dobrze pamiętam. I pewnie to
                ofiarowanie było obrzezaniem, po prostu, bo nie bardzo pamiętam.
                miaukot
                PS A w wieku lat 30 nastąpił chrzest wg. świętego Jana, czyli chrześcijański
                jakby. :)
                • ejkuraczek Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 09.11.05, 20:29
                  miaukocisko :

                  > Dzień dobry, ja tu tylko tak, przelotem. Od tego niemowlęcego ofiarowania to
                  > chyba była inna nieco świątynia. Synagoga, o ile dobrze pamiętam. I pewnie to
                  > ofiarowanie było obrzezaniem, po prostu, bo nie bardzo pamiętam.
                  > miaukot
                  > PS A w wieku lat 30 nastąpił chrzest wg. świętego Jana, czyli chrześcijański
                  > jakby. :)
                  Nie wiem czy to do mnie ,ale odpowiem:
                  "Chrzescijańaski" znaczy sie zwiazany z osobą Chrystusa. To ofiarowanie w
                  swiatyni nie było zwiazane z Osobą Chrystusa?
                  Poza tym chrzest po zmartwychwstaniu Jezusa a chrzest Janowy "z wody" to nie to
                  samo, sam Jezus też o tym mówił.
                  No i mój post byl odpowiedzia na zarzuty ,ze dzieciom robi sie krzywde ,ze sie
                  robi cos bez ich woli,a życie Jezusa na to nie wskazywało,aby coś robic bez
                  woli dziecka.
                  Otóz wskazywało i to w calości.

                  • miaukocisko Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 09.11.05, 23:46
                    Owszem, do p. ejkuraczka to było. I dziwuję się dalej. Wdawać się w rozważania
                    etymologiczne teraz nie będę, bo idę spać. Może innym razem. Tyle tylko że
                    etymologia nie ma tu nic do rzeczy.
                    Jednak:
                    idąc tropem Twego rozumowania: skoro chrzest w świątyni był związany z osobą
                    Chrystusa, a świątynia była synagogą, to synagoga jest świątynią
                    chrześcijańską. I wszystkie synagogi zapewne także. Cóż, można i tak to
                    interpretować, ale jakoś mnie nie przekonuje.
                    Tak, jak i wysnuty na podstawie ofiarowania w świątyni wniosek, że życie Jezusa
                    w całości wskazywało na to, by robić z dzieci jego wyznawców bez ich woli.
                    Ja nie chcę powiedzieć, że bycie chrześcijaninem, czy wręcz katolikiem, to coś
                    złego - zależy jakim katolikiem się jest, ale uważam, że zrobienie komuś
                    czegokolwiek bez jego woli nie jest dobre. Usprawiedliwione wydaje mi się
                    jedynie w przypadku ratowania życia, a i to, jeśli nie mamy do czynienia z
                    samobójcą.
                    Pozdrawiam
                    miau
    • crax ciekawa rzecz... 04.11.05, 09:58
      Zauważcie, że na tym wątku ani razu (nie licząc dwóch bezsensownych postów od
      Echo) nie pojawił się dyżyrny forumowy arcykatolik.
      Na wątku "Aborcja i antykoncepcja" jest ich przecież multum.
      Taka np. mala.mi74 wciąż płacze i narzeka, jak to katolicy są prześladowani za
      swoje poglądy, a jak jej usiłujemy udowodnić, że jest dokładnie na odwrót to
      zarzuca nam niedoinformowanie i ogólną ignorancję. A przecież treść
      wątku "0golonego" w 100% potwierdza nasze racje. To jest u katolików
      charakterystyczne: jak nie mają żadnych argumentów to chowają głowę w piasek,
      przemilczają niewygodny dla siebie temat albo (patrz: posty Echo) wymyślają
      jakieś nonsensy nie na temat.
      • apja Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 10:32
        Może jeszcze nie zdązyli.
        Ja jestem wierząca i praktykująca. Chodzę do kościoła, wierzę w Boga, siedzę
        zazwyczaj z przodu i nie tylko dlatego, że mam male dzieci.
        Ale ja wierzę w Boga a nie w księdza. Mam znajomych księży których nawet lubię.
        Wqrza mnie jak ksiądz krzyczy na ambonie, że homoseksualistów to trzeba leczyć
        bo oni są tacy i owacy a najczęściej nienormalni. Są homoseksualistami trudno.
        Powinniśmy ich zaakceptować bez względu na to czy jest to choroba czy nie. Sama
        jestem przeciwna malżeństwom homo... ale wcale nie dlatego że tak ksiadz kazal,
        tylko jakoś tak - może jeszcze do tego nie doroslam. Nie wiem.
        A jak jeszcze slysze, że ksiądz nie pozwala używac prezerwatywy albo kochac się
        z mężem tylko wtedy kiedy kalendarzyk pozwala bo stosunek przerywany to grzech
        to mnie normalnie się otwiera scyzoryk w kieszeni.
        • crax Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 10:52
          apja napisała:

          "Może jeszcze nie zdązyli."

          apja, NA PEWNO go widzieli i przeczytali, na pewno. Był założony przedwczoraj
          wieczorem, a dyskusja, o której wspomniałem odbyła się wczoraj. Po prostu nie
          maja nic do powiedzenia, ponieważ czarno na białym jest udowodnione, że nie
          mają racji.

          A co do reszty Twojego postu - cóż... jak słyszę, że "wierzę w Boga, nie w
          księdza", to zawsze mówię, że do kościoła chodzić nie trzeba. Pomodlić się
          można równie dobrze w domu, na spacerze itp. Wyszyński się modlił w więzieniu
          na przykład.

          Pozdrawiam.
      • mala.mi74 Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 10:52
        craxie,
        Nie we wszytskie watki wchodzę,wlasciwie to już wprawie żadne, bo czuję się
        zmęczona i znudzona tym ciaglym wlakowaniem tych samych tematów (patrz watek:
        Forum demokratyczne).I mam wrażenie,ze innych katoli tez zaczyna już to
        nudzic...
        Oczekujesz ,ze podejme za kogos decyzje odnosnie chrztu dziecka? to jest sprawa
        sumienia autorki-w końcu przy chrzcie przysiega przed Bogiem,że wychowa dziecko
        w wierze chtrrzescijańskiej. Zreszta to jest warunek chrztu dzieci.
        To co oczekujesz,że katolicy podejma za nia decyzje czy będzie wychowywac
        dziecko po chrzescijansku czy nie? Tobie chrzest w czyms pomógł? Chrzest pomaga
        tylko tym ,ktorzy potem dalej ksztaltuja dziecko w wierze ( w wierze, a nie w
        moralności, bo to nie to samo, moralnośc jest tylko rezultatem wiary ,a nie nia
        samą)
        I nie zaczepiaj mnie w ten sposób, jak chesz to napisz do mnie na priva, a nie
        mecz mnie w taki sposób takimi nudnymi watkami.
        I ta Twoja ciagła podejrzliwośc... nuda.
        • mala.mi74 tj. autora watku, a nie autorki jak napisalam(n/t) 04.11.05, 10:53
        • crax Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 11:01
          mala.mi74 napisała:
          "Oczekujesz ,ze podejme za kogos decyzje odnosnie chrztu dziecka?"

          Nie. Oczekuję, że skomentujesz fakt, że katolicy zmuszają do czegoś
          niewierzącego. Czyli wracam do meritum naszej wczorajszej dyskusji. Wczoraj
          twierdziłaś, że to katolicy są dyskryminowani. Natomiast ja chciałem udowodnić,
          że jest dokładnie odwrotnie. I wyszło na moje, prawda?
          • mala.mi74 Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 11:28
            crax napisał:

            > > "Oczekujesz ,ze podejme za kogos decyzje odnosnie chrztu dziecka?"
            >
            > Nie. Oczekuję, że skomentujesz fakt, że katolicy zmuszają do czegoś
            > niewierzącego. Czyli wracam do meritum naszej wczorajszej dyskusji. Wczoraj
            > twierdziłaś, że to katolicy są dyskryminowani. Natomiast ja chciałem
            udowodnić,
            >
            > że jest dokładnie odwrotnie. I wyszło na moje, prawda?

            Nadal twierdze ,ze na tym forum katolicy i wszytsko co zwiazane z katolicyzmem,
            a nawet z wszelkimi wyzszymi wartościami jest opluwane, i obrzucone wyzwiskami.
            I nie sa to moje subiekytywne odczucia-ale fakt- wystraczy poczytac posty w
            kolejnych watkach, czasami wystarczy nawet przeczytac tytuł watku.
            A na Twoje pytanie: skąd mam wiedziec czy to sa faktycznie katolicy , ktorzy
            zmuszają kogoś do wiary?? Do wairy nikogo zmusic nie mozna, dlatego częsc
            księzy odmawia chrztu dzieciom jesli widzi,ze nie będa spelnione warunki:
            czyli wychowanie dziecka po chrzescijansku. Dziecko chowane w hipokryzji i
            pseudowierze potem jest agresywne do wiary i Kościoła, co widac po wielu tu
            piszących antyklerykalach.
            Czesto rodzina zmusza kogos do sakramentów bo tak tradycja karze, kultura czy
            wrecz w obawie prze opinia ludzka. Ale nie jest to zachowanie katolickie: bo
            katolicyzm mowi,ze wiare trzeba przyjąc szczerze i odpowiedzialnie,a nie pod
            wplywem przymusiu, bo tak się przyjąc nie da. I naiwni ci,którzy mysla inaczej.
            Więc nie będę odpowiedac za czyjes niekatolickie zachowania wobec
            niewierzacych. Nie kazdy kto twierdzi o sobie ,ze jest katolikiem nim
            faktycznie jest. Nie moge odpowiadac za innych ludzi -tylko za siebie.
            I nie jest to moja sprawa, tylko sumienia jajka.
            >
            >
            • mala.mi74 Re: ciekawa rzecz..ps. 04.11.05, 11:31
              ps. I nigdy nie chodziło mi na forum aby "moje było na wierzchu" ,ale o to aby
              bronic prawdy,a prawda jest obiektywna i jest nia Bóg tj. ja prawdy nie
              posiadam ona jest w Bogu, ja jej tylko szukam czego i Tobie zycze
              Z Bogiem
              • nelsonek Re: ciekawa rzecz..ps. 04.11.05, 11:42
                nie ma prawdy obiektywnej, podobnie jak nie ma prawdy nieobiektywnej. prawdy nie ma w Bogu, bo ten nie istnieje.
                przepraszam za podwojny post, ale jakos sie zakrecilem:)
            • nelsonek Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 11:41
              a czy Ty myslisz, ze antyklerykalowie pochodza z antyklerykalnych rodzin? wrecz przeciwnie. ja na przyklad pochodze z rodziny katolickiej, gdzie co niedziele do kosciola to obowiazek. takich jak ja jest wielu, bardzo wielu. a z kolei Ty, z tego co wiem (mowilas o tym kiedys), pochodzisz wlasnie z antyklerykalnej rodziny. i jak to sie ma do tego, ze dzieci wychowane przez antyklerykalow wychodza na chamow?
              No i czy chrzest niemowlat nie jest przypadkiem ZMUSZANIEM niemowlaka do sakramentu?
              • mala.mi74 Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:02
                > a czy Ty myslisz, ze antyklerykalowie pochodza z antyklerykalnych rodzin?
                wrecz
                > przeciwnie. ja na przyklad pochodze z rodziny katolickiej, gdzie co
                niedziele
                > do kosciola to obowiazek. takich jak ja jest wielu, bardzo wielu. a z kolei
                Ty,
                > z tego co wiem (mowilas o tym kiedys), pochodzisz wlasnie z antyklerykalnej
                ro
                > dziny. i jak to sie ma do tego, ze dzieci wychowane przez antyklerykalow
                wychod
                > za na chamow?
                > No i czy chrzest niemowlat nie jest przypadkiem ZMUSZANIEM niemowlaka do
                sakram
                > entu?
                Przeczytaj dokładnie mój ostatni wpis. Napisałam,że antyklerykalowie biora się
                czesto z rodzin pelnych religijnej hipokryzji i pseudowiary opartej na zakazach
                i nakzach a nie na relacji z Bogiem(rzadko z ateistycznych rodzin-dla tych
                najczęsciej wiara jest obojetna). W mojej rodzinie niegdy nie było obłudy (nie
                byla skrajnie antyklerykalna, raczej ateizujaca) co mnie nauczyło pociagu do
                prawdy i przejrzystości -stad moje zdanie o chrzcie powyżej(zresztą to jest
                zdanie Kościoła).
                Jesli dla mnie coś jest piekne: przyroda, chodzenie po górach, nauka historii ,
                wiara w Boga to będę się starac przekazac to dziecku. To naturalne ,że rodzice
                chca dla dzieci jak najlepiej i chca dac im szanse na najlepsze zycie. Dlatego
                będe dziecko zabirac na wycieczki górskie, bede z nim podziwiac przyrode, kupie
                mu rybki czy psiaka, czy ksiązke z historii i ochrzce go. A jesli w zyciu
                dorosłym będzie chiałao to wszytsko rzucic to już nie będe miec na to wpływu.
                Ale nie sądze,aby ktoś rzucił piekno, dobro i miłośc- bo do tego czlowiek
                został stworzony i tego bedzie cale zycie szukal.
                "Niespokojne jest serce czlowieka póki nie spocznie w Bogu"
                Pozdrawiam .Z Bogiem...
                ps. i znajdżcie sobie innego katola do wałkowania
                ja juz jestem znudzona i wykończona
                • nelsonek Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:34
                  ja nie zmuszam nikogo do odpisywania na moje posty. robisz to tylko z wlasnej, nieprzymuszonej woli. czyz nie tak?
                  a skad sie biora antyklerykalowie? nie wiem. chyba nie ma jakiejs reguly.
                  piekno, milosc, dobro nie musi miec nic wspolnego z bogiem.
            • crax Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:00
              mala.mi74 napisała:

              "... katolicy , ktorzy zmuszają kogoś do wiary..."

              Nie mówię tu o zmuszaniu kogoś do wiary, bo do tego faktycznie zmusić się nie
              da, tylko do określonych zachowań. Do ochrzczenia dziecka, do ślubu
              kościelnego, do chodzenia na coniedzielną mszę.
              ------------------------------------------------
              "potem jest agresywne do wiary i Kościoła"

              Jeśli chodzi o mnie, to byłem wychowywany w normalnej katolickiej rodzinie.
              Przyczyny mojego "odstępstwa" są całkiem inne.
              Natomiast moja agresja w stosunku do KrK wynika stąd, że w wyniku jego
              działalności mamy to, co mamy: totalnie sklerykalizowane państwo. A stąd już
              bardzo niedaleko do państwa wyznaniowego.
              • mala.mi74 Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:24
                crax napisał:

                > mala.mi74 napisała:
                >
                > "... katolicy , ktorzy zmuszają kogoś do wiary..."
                >
                > Nie mówię tu o zmuszaniu kogoś do wiary, bo do tego faktycznie zmusić się nie
                > da, tylko do określonych zachowań. Do ochrzczenia dziecka, do ślubu
                > kościelnego, do chodzenia na coniedzielną mszę.


                Iiii.... jeszcze raz przyeczytaj dokaldnie co napisalam o zmuszaniu kogoś do
                wairy i praktykowania wiary tez (drugie wynikac powinno z pierwszego)- to nie
                sa katolickie zachowania w kazdym badź razie jesli chodzi o ludzi doroslych i
                odpowiedzialnych za siebie. Czytajcie dokladnie posty wspólrozmówców.
                > ------------------------------------------------
                > "potem jest agresywne do wiary i Kościoła"
                >
                > Jeśli chodzi o mnie, to byłem wychowywany w normalnej katolickiej rodzinie.
                > Przyczyny mojego "odstępstwa" są całkiem inne.
                > Natomiast moja agresja w stosunku do KrK wynika stąd, że w wyniku jego
                > działalności mamy to, co mamy: totalnie sklerykalizowane państwo. A stąd już
                > bardzo niedaleko do państwa wyznaniowego.

                Ja nie wiedze zadnych dzialan Kościoła, ktore zmuszalyby niewierzcych do wiary
                czy jej praktykowania. Żadnych.
                Ale niektorzy myla wartości etyczne wspólne dla wszytskich bez względu na
                wyznanie (np. aborcja, eutanazja)z wartościami religijnymi (jak np, spowiedź ,
                chrzest, msza).
                I nie wiedze zadnych dzialan Kościoła mających zamiar wprowadzic państwo
                wyznaniowe tj. zmuszanie kogoś do praktykowania wiary.
                A ze w naszym kraju zyje wielu katolikow, a katolicyzm wrecz jest pewna kultura
                i tradycja naszego panstwa to ja już nic nie poradze. Tak ludzie wybierają.
                I wiekszośc nie bedzie się podporzodkowywac mniejszości- bo to nie jest
                demokracja.
                Niedawno pytałam moich znajmoych niewierzących przyjaciól czy Kosciól w
                jakikolwiek wpływa na ich zycie. Stwierdzili,ze zyja jak chca i nikt im nic nie
                narzuca. I to jest prawda, bo problem nie jest na zewnatrz,ale w Was, w Waszym
                lękowym postrzeganiu swiata i innych ludzi.
                I nie będe tego następne 1000 razy pisac.
                pozdrawiam i zegnam:)

                >
                • nelsonek Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:37
                  a czy powiedzielsmy gdzies, ze wszyscy niewierzacy uwazaja, ze kosciol narzuca swoja wole? tez czytaj dokladnie posty wspolrozmowcow. a sama przyznalas, ze chrzest jest wartoscia religijna, zatem ZMUSZANIE wlasnego dzicka do chrztu jest zle. i nie musisz mi odpowiadac.
                  • mala.mi74 Re: 04.11.05, 12:43
                    nelsonek napisał:

                    > > rzest jest wartoscia religijna, zatem ZMUSZANIE wlasnego dzicka do chrztu
                    jest
                    > zle. i nie musisz mi odpowiadac

                    masz wyraźnie braki z rozpoznaniem na czym polega wychowanie dzieci. lepiej
                    swoich nie miej poki co. To na koniec dobra rada.
                    pzdr
                    >
                    • nelsonek Re: 04.11.05, 23:15
                      cos jednak jest w tym, ze najpierw mowisz, ze nie chcesz odpisywac a pozniej odpisujesz. a swoje rady zachowaj dla swoich dzieci bo sa nic nie warte.
                      wychowanie wychowaniem, a chrzest niczego nieswiadomych tego czynu ludzi to zupelnie inna sprawa. ale tego chyba nie rozrozniasz. trudno.
                • crax Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 12:50
                  mala.mi74 napisała:

                  "wartości etyczne wspólne dla wszytskich bez względu na wyznanie (np. aborcja,
                  eutanazja)"

                  No a juz myślałem, że obejdzie się bez nerwów...

                  mala.mi74...

                  tzw. świętość "życia poczętego" to nie są wartości etyczne wspólne dla
                  wszystkich. Jeśli kobieta chce usunąć ciążę to powinna mieć do tego prawo, a
                  tymczasem jest jej to zakazane. "Dzięki" właśnie Kościołowi kat. Niech KrK nie
                  zmusza mnie do uznawania, że zarodek to człowiek.
                  • Gość: Echo Re: ciekawa rzecz... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.11.05, 15:43
                    Chrzest to cos tak jak zaklad Pascala.

                    Dla nas wierzacych jest dolaczeniem sie do czegos duzo wiekszego niz zycie
                    i czerpanie z poswiecenia Chrystusa.

                    Dla niewierzacych Chrystus nie ma znaczenia i nie ma nic wiekszego niz zycie.
                    No coz, tylko jedna ze stron ma racje. Jedno wiem ze cynizm i odrzucanie prawd
                    wiekszych niz zycie rujnuje juz tu na Ziemi. Przygladam sie rozrobom w cynicznym
                    Paryzu i mysle: "juz siekiera przylozona do korzeni."

                    Co do uprzedzen i antyklerykalizmu to kompletnie sie zgadzam z mala.mi74.
                    Niektorzy ludzie utozsamiaja postepowanie niektorych ksiezy z Bogiem. Ksieza
                    tymczasem sa ludzmi. Wiekszosci z nich udaje sie podazac za idealami. Niestety
                    jeden zly ksiadz moze wiele zniszczyc w umyslach niedojrzalych ludzi.
                  • ejkuraczek Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 20:28
                    >>
                    > tzw. świętość "życia poczętego" to nie są wartości etyczne wspólne dla
                    > wszystkich. Jeśli kobieta chce usunąć ciążę to powinna mieć do tego prawo, a
                    > tymczasem jest jej to zakazane. "Dzięki" właśnie Kościołowi kat. Niech KrK
                    nie
                    >
                    > zmusza mnie do uznawania, że zarodek to człowiek.

                    Z medycznego punktu widzenia zarodek to juz zycie. I to nie kurze ani krowie
                    tylko ludzkie. Z medycznego punktu widzenia jest to człowiek w etapie płodowym.
                    Dlatego powstaje problem etyczny czy wazniejsza jest jakośc zycia matki czy
                    usuniecie zycia na poczatkowym etapie rozwoju.
                    Nie jest to kwestia religii.
                    dr kuraczek
                    >
                    >
                    >
                  • ejkuraczek Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 20:40

                    >
                    > "wartości etyczne wspólne dla wszytskich bez względu na wyznanie (np.
                    aborcja,
                    > eutanazja)"
                    >
                    > No a juz myślałem, że obejdzie się bez nerwów...
                    >
                    Na nerwy młodym ludziom polecam neospazminę lub jakiekolwiek ziołowe(dostępne w
                    aptekach) ,ale regularnie .
                • Gość: demi77 Re: baaaaaaaaaaaaardzo ciekawa rzecz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 17:14
                  > I nie wiedze zadnych dzialan Kościoła mających zamiar wprowadzic państwo
                  > wyznaniowe tj. zmuszanie kogoś do praktykowania wiary.


                  a ja widze: ostatni wynik wyborow jest tego dowodem.
                  • ejkuraczek Re: baaaaaaaaaaaaardzo ciekawa rzecz... 04.11.05, 20:41

                    > > I nie wiedze zadnych dzialan Kościoła mających zamiar wprowadzic państwo
                    > > wyznaniowe tj. zmuszanie kogoś do praktykowania wiary.
                    >
                    >
                    > a ja widze: ostatni wynik wyborow jest tego dowodem.

                    Kaczyński kazał Ci siedziec w kościele?
                    • nelsonek Re: baaaaaaaaaaaaardzo ciekawa rzecz... 08.11.05, 07:34
                      nie. jeszcze nie kazal. jednak powoli zblizamy sie do chrzescijanskiego Iranu.
            • 0golone_jajka Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 16:19
              Moja teściowa uważa się za katoliczkę. Dwa razy w tygodniu chodzi do kościoła, należy do jakiejś przykościelnej Oazy. Poza tym jest normalną pracujacą osobą.
              I to ona głównie napiera byśmy ochrzcili dzieci. Czy to jest postawa katolicka??
              • Gość: Echo Re: ciekawa rzecz... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.11.05, 16:28

                > Moja teściowa uważa się za katoliczkę. Dwa razy w tygodniu chodzi do kościoła,
                > należy do jakiejś przykościelnej Oazy. Poza tym jest normalną pracujacą osobą.
                > I to ona głównie napiera byśmy ochrzcili dzieci. Czy to jest postawa katolicka?
                > ?

                To jest postawa tesciowej ktora wie ze Twoje dziecko jest tez jej potomstwem
                i chce dla niego jak najlepiej. Biologii nie oszukasz.
                • 0golone_jajka Re: ciekawa rzecz... 04.11.05, 16:31
                  Zgadzam się, ona uważa że dla dziecka będzie tak najlepiej, ale jeśli moje zdanie i jej są różne, to kto powinien dać za wygraną? Zwłaszcza, że OBIEKTYWNIE krzywdy dziecku nie robię.
        • miaukocisko Re: ciekawa rzecz... 09.11.05, 18:36
          mala.mi74 napisała:
          "Chrzest pomaga tylko tym, ktorzy potem dalej ksztaltuja dziecko w wierze"

          Szanowna, nie bardzo rozumiem, jak można "kształotwać w wierze". O ile dobrze
          pamiętam, czego mnie w KK uczono, wiara jest łaską i jako taka zupełnie nie
          zależy od wierzącego. Tak więc i kształtować w niej nikogo nie można. Można,
          owszem, w religii. Ale to wszakże nie to samo...
          miaukot
          • miaukocisko Re: ciekawa rzecz... 09.11.05, 18:38
            Przepraszam, "kształtować", rzecz jasna. A za polskie znaki, też przepraszam.
            Kalwiatura chodzi mi jak chce.
            miau
    • olaaprilka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:15
      Poczytałam sobie trochę tutejszych wypowiedzi róznież niektóre linki te na
      czerwono. Czy Ty aby nie jesteś całkowicie anty wszystkim żyjącym i nieżyjącym
      katolikom?
      Niektórzy są całkiem, całkiem, a niektórzy sam wiesz, ale tak jest ze
      wszystkimi nawet bardzo racjonalnymi i tymi, u których żadna myśl nie była
      związana z Bogiem.
      A co do chrztu, nie zaszkodzi na pewno, skoro Ty sam mogłeś się wypisać.
      Myślę tak, dla Ciebie to chyba nie ma większego znaczenia (a może ma?) czy te
      dzieci będą ochrzczone czy nie. A dla teściów, może to stanowić poważny
      problem, może ich zasmucać, przygnębiać, mogą nigdy tego nie zrozumieć albo sie
      z tym nie pogodzić. Ich świat, hierachia wartości jest inna. Dla nich to ma
      decydujące znaczenie, właśnie chrzest otwiera drogę do zbawienia.
      Z drugiej strony Ty decydujesz bo Ty wychowujesz. Ja nawet nie wiem czy można
      tutaj rozważać taki problem, można podyskutować ale chyba nie sugerować się
      wypowiedziami, nie które z nich to kpina (z całym szacunkiem dla forumowiczów).
      W dzisiejszych czasach nie liczy się tradycja, liczy się tzw. ogólniepojęta
      tolerancja, śmiał by ktoś powiedzieć, że czegoś nie toleruje.
      Jeżeli teściowie są konserwatywnymi katolikami możesz im powiedzieć, że nawet
      papież Jan Paweł II w czasie II wojny światowej nie kazał kiedyś ochrzcić
      żydowskiego dziecka przybranym rodzicom. Może chciał żeby dziecko mogło kiedyś
      samo wybrać i nie zrywać z tradycją i własnym narodem.
      Ja nie wiem, to trudna decyzja. Zresztą zrobisz tak czy tak jak sam zechcesz.
      A czas pokaże czy decyzja była właściwa.
      Pozdrawiam
      • 0golone_jajka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:20
        > A co do chrztu, nie zaszkodzi na pewno, skoro Ty sam mogłeś się wypisać.

        A w czymś pomoże?? Poza tym chrzest nie zając, nie ucieknie.
        Ja się wypisałem (jeszcze odpowiedzi nie mam) ale faktu ochrzczenia mnie cofnąć się nie da.
        • olaaprilka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 04.11.05, 17:40
          0golone_jajka napisał:

          > A w czymś pomoże??
          No właśnie pomoże, ale to długa historia.
          Tak się zastanawiam bo może masz rację co jest lepsze:
          lepiej być ochrzczonym i nie być dobrym, czy lepiej nie być chrześcijaninem a
          być dobrym?
          Może tylko pytanie jest źle postawione. Chodziło mi w mojej wypowiedzi o coś
          innego. Mianowicie o uczucia tych osób w Twojej rodzinie, dla których jest to
          bardzo ważne. Bo jeżeli coś nie jest ważne to nie ma wtedy większego znaczenia
          i nie naciska się. Wsród osób, które znam do chrztu podchodzi się raczej tak,
          jak do sprawy oczywistej. Ale zdarzyło się kiedyś, że ochrzono dorosłą niemal
          dziewczynkę, chyba też zdecydowały rozmowy z babcią, bo rodziców ta sprawa nie
          obchodziła. Dziecko pewnie i tak nie będzie cierpiało, może tylko żona bo chyba
          chciała trochę. Zauważyłam nawet, że większość osób, które z czasem odeszły z
          kościoła z takich czy innych powodów była na początku z nim związna, nie
          koniecznie z kościołem katolickim. Może chodzi o to, że najpierw trzeba coś
          poznać żeby potem odrzucić. Oj ale się wymądrzam, już przestaję. Nie jestem
          absolutnie fanatyczką czegoś. Uważam tylko że to nie przypadek że rodzimy się w
          takim miejscu w tym czasie i w tej rodzinie. Ja w ogóle nie wierzę w przypadki.
          Ale wszystko można zmienić, może to właśnie ten czas dla Ciebie i Twojej
          rodziny.
    • Gość: <> a pieniążki od rodziny pewnie by się brało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 19:05
      • nelsonek Re: a pieniążki od rodziny pewnie by się brało 04.11.05, 23:55
        co maja pieniadze do chrztu?
        • Gość: <> Re: a pieniążki od rodziny pewnie by się brało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.05, 21:40
          Chodzi o pieniądze rodziców.
          Często obserwuję obrazek ,że młody cwaniakuje jaki to jest mądry i nikogo nie
          musi słuchać. A z drugiej strony patrzy aby jak najwięcej wsparcia finansowego
          płyneło od tych nigy głupich i nie nowoczesnych rodziców.
          • nelsonek Re: a pieniążki od rodziny pewnie by się brało 07.11.05, 16:42
            a skad wiesz, ze Jajco jest mlody i ze bierze pieniadze od rodzicow? skad wiesz, ze jajco nie slucha rodzicow? moze chrzest jest tylko jedna z bardzo nielicznych rzeczy z ktorymi nie zgadza sie Jajo w przeciwienstwie do swoich rodzicow? czy WSZYSTKO czego pragna rodzice nalezy wykonywac bez mrugniecia okiem?
            • Gość: <> Re: a pieniążki od rodziny pewnie by się brało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.05, 18:29
              Przypuszczan że tak jest na podstawie wielu znanych przypadków. Oczywiście
              pewności nie mam
    • Gość: murowany Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 20:46
      Jajko!!! Twojego postu na glownej nie ma a ten o wymuszaniu slubu byl. Czyzby wyborcza dalej byla taka prokatolicka?
      • ejkuraczek antyogolona a prokatolicka to to samo????(n/t) 04.11.05, 20:48
    • ateistazwyboru NIE MAM WYBORU 05.11.05, 10:34
      Mnie chrzest w niczym nie pomógł. Zostałem ochrzczony a jestem ateistom. Wolałbym nie być
      ochrzczony. No ale JA NIE MAM WYBORU. Szkoda.
      • Gość: ejk Re: NIE MAM WYBORU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 16:55
        to ,że się urodziłes to tez nie z Twojego wyboru,co nie znaczy ,że to bylo złe,
        ale w zyciu najczęściej zawsze JEST WYBÓR
    • kaemka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 06.11.05, 23:16
      Dorzucę swoje trzy grosze. Ja katoliczka "z tych wierzących, praktykujących"
      mam znacznie więcej szacunku dla ludzi, którzy konsekwentnie żyją według swoich
      poglądów, nienaginając ich do oczekiwań innych ludzi, tzn. np. nie chrzczą
      dzieci, skoro sami są niewierzący, nie biorą ślubu kościelnego, bo nie ma on
      dla nich znaczenia, itp. Są przynajmniej uczciwi wobec siebie i innych.
      Denerwuje mnie zaś, kiedy ktoś, kto z Kościołem nie ma nic wspólnego od I
      komunii nagle idzie do ślubu kościelnego, bo "rodzina tak chce". Ciekawe, czy
      gdyby rodzina chciała, żeby rozstał się ze swoim wybrankiem/wybranką też byłby
      tak mało asertywny?
      Odnośnie samego tematu wątku: myślę, że to raczej kwestia, jakimi ludźmi są ci
      nakłaniający do chrztu. Chodzi o to,że to po prostu konformiści, którzy nie
      wyobrażają sobie, że można zrobić coś "pod prąd", niezgodnie z pewną dość
      powszechną praktyką. Gdyby teściowie byli prawosławnymi, to nakłanialiby do
      chrztu w tym obrządku, gdyby byli żydami, nakłanialiby do obrzezania [no,
      chyba, że to dziewczynka:)]. Ot, taka mentalność. Na swoim przykładzie mogę
      powiedzieć, że gdybym postanowiła nie chrzcić dzieci (mało prawdobodobne, ale
      zawsze), to mama - katoliczka pewnie nie byłaby zachwycona i coś przebąkiwała,
      a tata - katolik powiedziałby "wasze życie, róbcie jak uważacie".
      Co do chrzczenia dzieci, których rodzice nie wierzą, to jestem przeciwna.
      Przecież chrzest niemowlęcia jest dopiero początkiem. Potem trzeba uczęszczać
      na Mszę, kierować się określonymi zasadami w życiu. Dziecko, które w kościele
      słyszy, że Bóg jest, a w domu od rodziców, że oni w to absolutnie nie wierzą i
      że to nieprawda, głupieje i już niczego nie jest pewne. Więcej z tego szkody
      szkody niż pożytku. A jak w dorosłości samo do tego dojrzeje, to tak jak autor
      wątku sie "wypisał", ono może się "wpisać" do Kościoła.
      • eff_ka Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 07.11.05, 18:46
        Ja też chcę się wypowiedzieć, bu w mojej rodzinie wszystko było postawione na
        głowie: tata ateista i mama (wychowana w katolickiej rodzinie, ale mająca swoje
        poglądy na wiarę i niechętna Kościołowi) po moim urodzeniu wcale nie mysleli o
        chrzcie. Jednak jak zaaczęłam chodzic do podstawówki zapisano mnie na religię
        (chyba po to zebym wiedziała z czego ewentualnie rezygnuję)na której siedziałam
        jak na tureckim kazaniu i byłam zupełnie niezorientowana o czym jest mowa. I
        g... mnie obchodziły rysunki z Jezuskiem i inne bzdury. Najgorsze nastąpiło w
        trzeciej klasie: tata uznał ze będzie mi smutno jak inne dzieci pójdą do komunii
        a ja nie, więc szybka akcja-organizacja i polecieliśmy taksówka do jakiegoś
        kościoła na Jelonkach i po chrzcie mama mi suszyła włosy suszarką na zapleczu:D
        żebym się nie przeziębiła:D No i na komunii tez nie wiedziałam po ch... to
        wszystko, ogólnie byłam wyobcowana bo nie chodziłam na jakieś spotkanka itd.
        Podsumowując : to był jeden wielki absurd!!! Teraz nie chodzę do kościoła, nie
        wkurzają mnie za bardzo katolicy bo w moim otoczeniu są raczej sami mądrzy i
        przyzwoici, co nie narzucają mi się z niczym. ale jak wspominam hipokrycki
        wyskok mojego starego to sie wkurzam. bo nie ma nic gorszego dla dziecka niz
        wymuszone uczestniczenie w obrzędach religijnych których w ogóle nie
        rozumie.czysty stres. odradzam uleganie. raz ulegniesz , potem nie wieadomo czy
        babcia nie zażyczy sobie komunii, a dziecko będzie tylko nic nie rozumiejącą
        ofiarą całej sytuacji.
    • barbie4 !!!! 07.11.05, 20:17
      ale bzdury piszecie......
      byłam swiadkiem akcji pt "chrzest", kiedy to rodzice anty - koscielni, anty-
      klerykalni itp. bardzo szybko zmienili postanowielnie o wychowaniu dziecka w
      wolnosci i wyborze religii i jak błagali ksiedza o chrzest.... gdy dziecko
      bardzo mocno zachorowało i było na granicy śmierci.
      przestancie !!! po prostu to jest załosne
      • ejkuraczek Re: !!!! 07.11.05, 20:27
        barbie4 napisała:

        > ale bzdury piszecie......
        > byłam swiadkiem akcji pt "chrzest", kiedy to rodzice anty - koscielni, anty-
        > klerykalni itp. bardzo szybko zmienili postanowielnie o wychowaniu dziecka w
        > wolnosci i wyborze religii i jak błagali ksiedza o chrzest.... gdy dziecko
        > bardzo mocno zachorowało i było na granicy śmierci.
        > przestancie !!! po prostu to jest załosne

        Nie przestana ,bo tu panuje zasada "boso, ale w ostrogach!"
        a potem i tak wszyscy leca do koscioła
        bardzo ciekawe rzeczy tu mozna zauwazyc na tym forum :o)
        >
        • eff_ka Re: !!!! 07.11.05, 23:41
          eh no i znowu jakas tania prowokacja, "żałosne" ,"panujące zasady" i inne bzdury.

          po co uogólniać? To, że sie zdarzją różni ludzie to nie daje nikomu prawa
          wpierać wszystkim hipokryzji i zakłamania! sama jestes barbie4 żałosna, usiłując
          na siebie zwrócic uwagę w ten sposób(czyli pisząc prowokacyjne ale za to
          bezsensowne posty bo co to za argument ze jakaś baba poleciała z chorym
          dzieckiem do kościoła.jednostkoiwy przypadek to nie argument w dyskusji)
          nie czytaj jak takie to ci się wydaje głupie!
          • 0golone_jajka Re: !!!! 07.11.05, 23:50
            Mnie proszę do takich hipokrytów nie zaliczać! Wypraszam sobie!

            Moje drugie dziecko urodziło się 3 miesiące przed terminem i było na granicy życia i śmierci! I nie skorzytałem z oferty kapelana szpitalnego by ochrzcić dziecko - ku wielkiemu zdumieniu i oburzeniu teściów.
            • eff_ka Re: !!!! 08.11.05, 00:02
              to musiała być afera w rodzinie! :D :D
              wydaje mi się, że każda myśląca i świadoma swoich wyborów osoba by tak
              postąpiła, choć w takiej traumatycznej chwili można zrobic wszystko, więc w
              zasadzie "chrztu w ostatniej chwili" nie oceniałabym bardzo surowo...prawda?
    • alberto4 Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 07.11.05, 23:08
      (...)6. Kiedy Jezus rzekł: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie
      przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże (Mk 10,14),
      ukazywało to Jego miłość do dzieci.

      7. Rzymski ksiądz wmawia katolickim rodzicom, że chrzest jest absolutnie
      konieczny do zbawienia i jeśli dziecko nieochrzczone umrze, nie może być
      przyjęte do chwały.

      8. Starożytna satanistyczna ceremonia złożenia niemowlęcia w ofierze Baalowi z
      użyciem oleju i soli będzie teraz zastosowana na ich dziecku przez wystawienie
      go demonom Babilonu ze względu na nieświadomość jego rodziców.

      9. W sakramencie chrztu nie wolno przedstawić dziecka rzymskokatolickiemu
      'Jezusowi'. Jakiemu Jezusowi? Mówimy o opłatku lub wafelku magicznie
      przemienionym przez księdza w Jezusa podczas mszy.

      10. Waflowy Bóg (rzymskokatolicki Jezus) jest umieszczony w tabernakulum na
      ołtarzu 'Kościoła'. To jest ten Jezus, któremu nie wolno przedstawić dziecka,
      dlatego jest ono chrzczone z tyłu Kościoła.

      11. Ksiądz twierdzi, że musi egzorcyzmować, żeby uchronić dziecko od
      demonicznych sił. Poczym kreśli na głowie niemowlęcia znak Tammuza (symbol
      krzyża).

      12. Następnie wkłada do ust dziecka sól i chrzci je wodą.

      13. Dziecko staje się członkiem wielkiej babilońskiej religii Watykanu. Od tego
      momentu zostaje ono rzekomo oczyszczone z grzechu pierworodnego i uczynione
      dzieckiem Boga i dziedzicem nieba. Dziecię zostaje narodzone na nowo.

      14. Ależ Alberto, Biblia mówi, że można ochrzcić tylko te osoby, które wierzą w
      Chrystusa.

      15. Robi się to, aby ukazać ich identyfikację z Panem Jezusem i Jego śmiercią,
      pogrzebem i zmartwychwstaniem. (Rz 6,3-10; Dz 8,36-38)

      16. Chrzczenia niemowląt nie ma w Biblii.

      17. Wiem, Tim, ale to był szatański wymysł, by uwierzyli, że są w drodze do
      nieba.

      18. Ten nie dający się zmazać znak na duszy niemowlęcia jest satanistyczny.
      Dziecię otrzymało piętno czarnoksięstwa(...)
      alberto.pl
      • Gość: mru Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 10:26
        punkt 6-prawda
        7- nieprawda
        8- nie wiem
        9-n ierwada, bzdura
        10- z tyyyłu? chrzcielnica zazwyczaj jest przy oltarzu
        11- pólprawda
        12- sóllllllll??????????????????????????????????????
        13- połprawda, nie wiem o jakim babilonie piszemy
        14- pólprawda
        15- pólprawda, jakie znaczenie ma jakis pogrzeb?
        16- jest chrzczenie niemowląt (dom Koryntiusza)
        17- since fiction
        Sience fiction dla półidiotów
        • alberto4 Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! 08.11.05, 13:14
          Gość portalu: mru napisał(a):

          > punkt 6-prawda
          > 7- nieprawda
          > 8- nie wiem
          > 9-n ierwada, bzdura
          > 10- z tyyyłu? chrzcielnica zazwyczaj jest przy oltarzu
          > 11- pólprawda
          > 12- sóllllllll??????????????????????????????????????
          > 13- połprawda, nie wiem o jakim babilonie piszemy
          > 14- pólprawda
          > 15- pólprawda, jakie znaczenie ma jakis pogrzeb?
          > 16- jest chrzczenie niemowląt (dom Koryntiusza)
          > 17- since fiction
          > Sience fiction dla półidiotów

          Sluchaj "Mru'czku. To tylko wierne tlumaczenie komixu Alberto IV wyd. po ang. w
          1983 r., w odruznieniu od Alberto III kture juz je na stronce->
          alberto.pl
          • Gość: mru Re: Rodzina wymusza na mnie chrzest dzieci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 13:49
            to uwazaj co cytujesz
            tutaj wiekszośc piszacych komiksy jak te bierze za prawde
    • jah.rastafari.jest.mym.panem Sam je ochrzcij! 08.11.05, 10:19
      Ja tam bym sam ochrzcił bez dwóch zdań. I to wtedy gdy będą to sam erozumiały i
      czuły. Nie wcześniej.
      Poszedłbym z nimi nad rzekę i po kolei zanurzał, całe. Sam albo z jakimś
      kumplem. Ale dopiero gdy będą miały naście lat co najmniej.
    • Gość: :)) Re: Bardzo słusznie postępujesz ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 11:23
      "...świadomie i dobrowolnie..." - i tylko tak dalej.

      Twoja rodzina postepuje z Tobą tak samo, jak żołnierze kościoła - prymitywni,
      ograniczeni i podli. Kościól zarabia ok. $ 20 mld rocznie, a w tym czasie
      zdycha z głodu ok. 20 000 000 ludzi (ok. 50 000 - 60 000 dziennie).

      Pzdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja