m_m78
03.11.05, 12:28
Teoretycznie w pracy tworzymy kilkuosobowy zespół. Teoretycznie, bo to jest
taki pseudozespol. W zespole są moje dwie "koleżanki"- pseudokolezanki. Nie
znoszę ich zachowania.
Nie wyobrażam sobie, ze można wejść do pokoju w którym siedzą dwie osoby i
tylko do jednej powiedzieć dzień dobry, totalnie pomijając drugą. Mielismy
spotkanie zespolu. W pokoju bylismy juz ja i nasz doktor, one weszly,
spojrzaly sie tylko w jego kierunku, powiedzialy tylko do niego dzien
dobry, w moim kierunku nawet nie odwrocily glowy.
Wiem, ze mnie nie lubia, ale to nie powod, zeby sie tak zachowywac.
Zawsze jak do nas wchodza i cos chca od doktora, mnie kompletnie nie
zauwazaja. Nie stac ich na powiedzenie do mnie "cześć".
A z drugiej strony potrafia zadzwonic i zapytac sie: "Magda, przeslesz mi
swoje dokumenty, ktore wypelnialas przed wyjazdem na staż"?, "Magda,
pojedziesz ze mna samochodem do hurtowni? trzeba kupic szklo laboratoryjne,
najlepiej by bylo jechac teraz."
Ja nie rozumiem, ze mozna sie tak zachowywac. Jest mi ciezko z nimi. Jestem w
tym calym pseudozespole sama. Tylko one dwie sa moimi rowiesnicami. POzostale
dwie osoby sa duzo starsze - starsze od moich rodzicow.
Jak zachowywalibyscie sie wzgledem takich pseudokolezanek na moim miejscu?
Nie chcę się źle czuć w pracy. Choc ostatnio nie bylo mi juz przykro.
Ostatnio mnie to tylko smieszylo.