Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatolicyzm?

04.11.05, 16:27
ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a ON nie jest katolikiem-
własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk...
Jakie sa szanse?
    • triss_merigold6 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:29
      Nie. Jeśli on ma ugruntowany światopogląd to nie. Dwie takie próby znam kiedy
      panna katoliczka starała się zaciągnąć obojętnego religijnie faceta do
      kościoła. Obie próby zakończyły się rozstaniem par.
      • diegoa1 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:43
        Hmm,niezbyt optymistyczne...

        • triss_merigold6 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:50
          Dlaczego nieoptymistyczne? Niech każdy wierzy albo nie wierzy a inni dadzą mu
          spokój.
    • Gość: wilk Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 16:30
      Najłatwiej jest nawrócić "przed" i w "trakcie" bo "po" już nie!
      • yoma Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:33
        "W trakcie" to znaczy "jak się nie nawrócisz, to nie dostaniesz'?
        • Gość: wilk Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 16:34
          yoma napisała:
          > "W trakcie" to znaczy "jak się nie nawrócisz, to nie dostaniesz'?
          Dostaniesz ale tylko "po bożemu"
          • yoma Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:35
            No to bez sensu - i chłopa nie nawróci, i związku nie utrzyma :)
      • diegoa1 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 16:42
        Gość portalu: wilk napisał(a):

        > Najłatwiej jest nawrócić "przed" i w "trakcie" bo "po" już nie!


        Jak w trakcie?Jak przed?Wyjasnic prosze:)
    • 0golone_jajka Czy mężczyźnie uda sie NAWRÓCIĆ faceta na ateizm? 04.11.05, 17:13
      Zadaj sobie odwrotne pytanie. Odpowiedź jest identyczna.
      • 17_mgnien_wiosny Re: Czy mężczyźnie uda sie NAWRÓCIĆ faceta na ate 04.11.05, 17:36
        Ale to bardzo szczególny przypadek...
    • b-beagle Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 17:21
      Dajcie spokój biednemu chlopakowi jak poczuje potrzebe to sam się nawróci
    • nik82 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 17:33
      Nie jest znane cos tkaigo jak nawrocenie na cos.
    • Gość: who_the Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: *.biskupin.wroc.pl 04.11.05, 17:40
      nie uda sie, odpowiadam z pozycji agnostyka ze wzgledow logicznych, ateisty z
      przekonania. w szopkach religijnych moze pouczestniczy, ale zeby tak naprawde
      uwazal, ze to jest serio i cos znaczy? bardzo nie przypuszczam. nikt dobrowolnie
      w dyby sie nie wezmie
    • ejkuraczek Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 18:23
      diegoa1 napisał:

      > ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a ON nie jest katolikiem-
      > własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk...
      > Jakie sa szanse?

      Zależy czy:
      1.ją kocha,
      2.chce poznac to czym sie ona interesuje
      3.chce poznac jej światopoglad i w to co wierzy,
      4. mysli o niej,ze to mądra kobieta,
      5.nie ma uprzedzen do wiary i religii
      6. bedzie chciał pojsc z nią na jakies katechezy, rekolekcje itp aby dowiedziec
      się czegos o jej wierze
      7. czy dostanie od Boga prezent w postaci wiary i dalej za tym pójdzie
      Znam osobiscie taka historię: ona pobozna katoliczka, on agnostyk z pewną
      niechecią do kościoła ale spełniajacy wiekszośc powyzszych punktów. Rezultat:
      Po dwóch latach on poszedł do klasztoru i teraz jest jednym z najlepszych
      zakonników w Polsce. Tak też może być i czasem bywa.
      • diegoa1 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 18:38
        ejkuraczek napisała:

        > diegoa1 napisał:
        >
        > > ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a ON nie jest katolikiem-
        > > własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk...
        > > Jakie sa szanse?
        >
        > Zależy czy:
        > 1.ją kocha,
        > 2.chce poznac to czym sie ona interesuje
        > 3.chce poznac jej światopoglad i w to co wierzy,
        > 4. mysli o niej,ze to mądra kobieta,
        > 5.nie ma uprzedzen do wiary i religii
        > 6. bedzie chciał pojsc z nią na jakies katechezy, rekolekcje itp aby
        dowiedziec
        >
        > się czegos o jej wierze
        > 7. czy dostanie od Boga prezent w postaci wiary i dalej za tym pójdzie
        > Znam osobiscie taka historię: ona pobozna katoliczka, on agnostyk z pewną
        > niechecią do kościoła ale spełniajacy wiekszośc powyzszych punktów. Rezultat:
        > Po dwóch latach on poszedł do klasztoru i teraz jest jednym z najlepszych
        > zakonników w Polsce. Tak też może być i czasem bywa.


        1.Raczej tak
        2.tak
        3.tak
        4.Raczej tak
        5.I tak i nie
        6.Na razie nie
        7.Yyy...nie wiem
        :)
        • ejkuraczek Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 18:41
          >> > niechecią do kościoła ale spełniajacy wiekszośc powyzszych punktów. Rezul
          > tat:
          > > Po dwóch latach on poszedł do klasztoru i teraz jest jednym z najlepszych
          >
          > > zakonników w Polsce. Tak też może być i czasem bywa.
          >
          >
          > 1.Raczej tak
          > 2.tak
          > 3.tak
          > 4.Raczej tak
          > 5.I tak i nie
          > 6.Na razie nie
          > 7.Yyy...nie wiem
          > :)

          To jakiś rozdwojony facet. Chce poznać Twoją religię czy nie chce? A jak chce
          to w jaki sposób?A jakie ma uprzedzenia?
          Ateista- czasem bywa ok, ale rozdwojony-już gorzej.
          dr kuraczek
          • triss_merigold6 Ale bzdury 04.11.05, 19:54
            Co to znaczy chce poznać? Znam katolicyzm tj. historię religii, historię KK,
            tezy ojców Kościoła, dogmaty, część katechizmu KK ale wpływu na brak wiary to
            nie ma.
            Z chęcią mogę poznać inne religie ale to nie oznacza nawrócenia.
            Ateista na katechezie... nie bądźcie smieszni. Może pójść w celach
            ogólnopoznawczych i żeby mieć materiał do polemik ale na 100% się nie nawróci.
            Rada dla koleżanki: daj gościowi spokój, będziesz mu truła d... a on będzie
            nieszczęśliwy a w końcu Cię zostawi.
            • ejkuraczek Re: Ale bzdury 04.11.05, 20:11

              > Co to znaczy chce poznać? Znam katolicyzm tj. historię religii, historię KK,
              > tezy ojców Kościoła, dogmaty, część katechizmu KK ale wpływu na brak wiary to
              > nie ma.
              > Z chęcią mogę poznać inne religie ale to nie oznacza nawrócenia.
              > Ateista na katechezie... nie bądźcie smieszni. Może pójść w celach
              > ogólnopoznawczych i żeby mieć materiał do polemik ale na 100% się nie nawróci.
              > Rada dla koleżanki: daj gościowi spokój, będziesz mu truła d... a on będzie
              > nieszczęśliwy a w końcu Cię zostawi.

              FAKTY sa takie ,że jednak wielu ludzi w ten sposob sie nawraca.
              "Sucha" znajomośc dogmatów ,a poznanie Boga to zupełnie inne rzeczy.
              Podobnie jak wiedza o Koperniku a poznanie Kopernika osobiście.
              • crax Re: Ale bzdury 05.11.05, 10:07
                ejkuraczek napisała:

                "FAKTY sa takie ,że jednak wielu ludzi w ten sposob sie nawraca..."
                Skąd wzięłaś tych "wielu ludzi" ????!!!! Na podstawie jednego kumpla zakonnika?

                A w ogóle co Ty możesz miarodajnego powiedzieć, skoro jestes katoliczką, i to
                głęboko wierzącą? To pytanie raczej do niewierzących facetów, prawda?
                Czyli do mnie, bo u mnie jest identyczna sytuacja. Panna praktykująca
                katoliczka, jej rodzina też, ja ateista (od ok. 15 lat). Znam dogmaty waszej
                wiary, bo przedtem byłem rzymskim katolikiem, znam Katechizm itp. itd.
                Więc ta moja panna ciągnie mnie co niedzielę do kościółka, a ja chodzę, bo niby
                dlaczego nie? Te 3 kwadranse mogę posiedziec i posłuchać. Zresztą - rzadko jest
                czego :/ Dla mnie pójście do kościoła nie znaczy totalnie nic. I nie nawrócę
                się NA PEWNO. No, chyba, że dostałbym dowody do ręki. I rzeczywiście, może być
                tak jak pisze Merigold: jeśli za bardzo będzie mi truła d..., to w końcu zerwę
                związek i tyle.

                Pozdrawiam.
                • ejkuraczek Re: Ale bzdury 05.11.05, 10:21
                  crax napisał:
                  > "FAKTY sa takie ,że jednak wielu ludzi w ten sposob sie nawraca..."
                  > Skąd wzięłaś tych "wielu ludzi" ????!!!! Na podstawie jednego kumpla
                  zakonnika?

                  na podstawie mnóstwa ludzi,którzy w ten sposób sie nawrócili, mojej osoby tez

                  >
                  > A w ogóle co Ty możesz miarodajnego powiedzieć, skoro jestes katoliczką, i to
                  > głęboko wierzącą?

                  A co Ty możesz powiedziec o nawróconych w ten sposób ludziach skoro nie masz z
                  takimi kontaktu? O tym mogą się wlasnie wypowiadac katolicy ,a nie ci
                  trzymajacy się z dala od kościoła



                  To pytanie raczej do niewierzących facetów, prawda?
                  > Czyli do mnie, bo u mnie jest identyczna sytuacja. Panna praktykująca
                  > katoliczka, jej rodzina też, ja ateista (od ok. 15 lat). Znam dogmaty waszej
                  > wiary, bo przedtem byłem rzymskim katolikiem, znam Katechizm itp. itd.
                  > Więc ta moja panna ciągnie mnie co niedzielę do kościółka, a ja chodzę, bo
                  niby
                  >
                  > dlaczego nie? Te 3 kwadranse mogę posiedziec i posłuchać.

                  O tym było w moim poprzednim poście(poszukaj): co innego znajomośc dogmatów co
                  innego poznanie Boga

                  > czego :/ Dla mnie pójście do kościoła nie znaczy totalnie nic. I nie nawrócę
                  > się NA PEWNO.
                  W zyciu nie ma niczego na pewno. Wielu duchownych tak mówiło kiedy byli jeszcze
                  świeccy "na pewno się nie nawróce!" , "na pewno nie wejde do kościoła!" itp., a
                  teraz co? To bardzo czeste i czuję ,że własnie w Twoim wypadku bedzie
                  podobnie.
                  • crax Re: Ale bzdury 05.11.05, 11:59
                    ejkuraczek napisała:

                    "A co Ty możesz powiedziec o nawróconych w ten sposób ludziach skoro nie masz z
                    takimi kontaktu? O tym mogą się wlasnie wypowiadac katolicy ,a nie ci
                    trzymajacy się z dala od kościoła"

                    Ja nie wypowiadam się na temat nawróconych tylko na temat MOŻLIWOŚCI
                    nawrócenia. A moje zdziwienie wynika stąd, że ja osobiście nie znam nikogo
                    nawróconego. Raczej odwrotnie :) Ty pewnie masz takie znajomości, bo obracasz
                    się w kręgach religijnych, a tam takich jest dużo.
                    -----------------------------------------------------

                    "O tym było w moim poprzednim poście(poszukaj): co innego znajomośc dogmatów co
                    innego poznanie Boga"

                    Posłuchaj, kurde, ja pisząc to nie odnosiłem się do Twoich postów, tylko
                    opisałem po prostu siebie i swoją sytuację. Czemu się tego czepiłaś?
                    -------------------------------------
                    "Wielu duchownych tak mówiło kiedy byli jeszcze świeccy "na pewno się nie
                    nawróce!" , "na pewno nie wejde do kościoła!" itp."


                    Heh, powiedzenie "na pewno nie wejde do kościoła" świadczy o jakiejś obawie
                    przed nim, przed tym, co jest w nim w środku (w sensie duchowym oczywiście).
                    Natomiast mnie do religii cechuje całkowita obojętność. Ja na Wielkanoc
                    przystapiłem do Komunii Św. na przykład, wcześniej powiedziawszy dziewczynie,
                    że się wyspowiadałem. Mnie to nie rusza, bo nie wierzę, żeby coś w tym było. Za
                    dużo przemysleń kiedyś było, żebym zmienił zdanie.
                    No, chyba, jak już mówiłem, że dostanę do ręki bezsprzeczny dowód. Wtedy tak.
                • robert_32 Re: Ale bzdury 15.11.05, 14:50
                  też nie jestem chyba wierzącym - ale potrafię sobie wyobrazić sytuację kiedy
                  moja niewiara w Boga mogłaby się zachwiać. Nie wiem co bym zrobił gdybym musiał
                  przeżyć jakieś wielkie nieszczęście np. śmierć całej mojej rodziny w jakiejś
                  katastrofie. Wtedy człowiek ma do wyboru: albo w coś wierzyć albo popaść w
                  obłęd…Znam kilka osób, które po takich traumatycznych przeżyciach nawróciły się.
                  I widzę, że ta wiara daje im siły do życia. Co ja bym w takiej sytuacji zrobił?
                  Nie wiem i nie chcę się przekonać….
      • Gość: murowany Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 13:05
        > 7. czy dostanie od Boga prezent w postaci wiary i dalej za tym pójdzie

        Podoba mi sie to haslo:) Swoja droga, skoro nie wierzy, to nie dostanie. Jako ateista wyznaje poglad, ze Bog czy bog /jak kto woli/ to indywidualny wymysl kazdego umyslu - jak go sobie chlop wymysli w sobie to moze wtedy dostanie ten dar wiary:)
    • Gość: mercurek Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: *.atol.com.pl 04.11.05, 18:57
      a kto w ogóle powiedział ze trzeba kogokolwiek nawracać..wszyscy jesteśmy
      wolnymi ludzmi ..dorosłymi..i najczęsciej umysłowo rozwiniętymi..wiec sami
      podejmujemy decyzje co do naszego zycia..zwłaszcza swiatopogladowo-duchowego..!
      • diegoa1 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 04.11.05, 20:08
        Diegoa1 jest facetem!!!
    • ianek70 Jasne! 05.11.05, 10:26
      Wystarczy mu wyjaśnić, że warunkiem zbawienia jest członkostwa w pewnej
      organizacji z siedzibą w Rzymie oraz, że pismo świete kłamie twierdząc, iż sam
      Pan Bóg ma prawo do tytułu Ojciec Święty.
      Potem przedstawiając mu dowód na istnienie Boga i aniołów, wyjaśnij w logiczny
      sposób, dlaczego jego grzechy są sprawą dla księży a nie dla samego Boga, i jak
      święte ciasteczko nie symbolizuje ciała zmartwego żydowskiego stolarza, ale nim
      jest. Udowodnij, że wszelkie wątpienie na te tematy to herezja i już po
      kłopotach.
      Prosta sprawa :-)
      • szajba666 Re:NIECH SIĘ SAMA NAWRÓCI NA ATEIZM 05.11.05, 10:53
        BĘEDZIE ZDROWIEJ!
      • Gość: LGK Re: Jasne! żartowniś z Ciebie IP: *.unregistered.media-com.com.pl 07.11.05, 10:46
        Równie dobrze mogłaby go szantażować że jak będzie niegrzeczny to dostanie od
        św mikołaja ruzgę :-)
    • vivian.darkbloom nie powinno się zmuszać do wiary 05.11.05, 12:06
      Jeśli się kogoś kocha to nie powinno się wymagać od niego zmiany światopoglądu.
      Uczciwą postawa jest odejście od tej osoby jeśli nie akceptuje się jej
      wyznania/ateizmu/agnostycyzmu/pogladów itd. a nie stawianie warunków. Przecież
      nie da sie zmusić do wiary! Można co najwyżej sprawić, ze ktoś będzie
      przestrzegał rytuałów bez żadnego wewnętrznego zaangażowania - jesli komuś
      zależy na takiej hipokryzji to żle to o nim świadczy.
      • ejkuraczek Re: nie powinno się 05.11.05, 12:21
        Myslę,ze wiekszość tu piszących nie wie co oznacza słowo "wiara"
        Dla ułatwienia NIE jest ona: światopogladem, pogladami na temat Biblii,
        znajomością dogmatów i poglądów Kościoła na sprawy takie i takie, literalna
        znajmością Biblii, praktykowaniem dla praktykowania, oczekiwaniami czy planami
        np. wierzę,że jutro bedzie ładna pogoda, pogladami politycznymi, spełnianiem
        zasad i przestrzeganiem zakazów itd.
        Dla ułatwienia powiem,że jest poznaniem osobistym Żyjącego Boga w swoim własnym
        zyciu i widzeniem Jego działania w drugich i w świecie.
        I tego trzeba osobiscie doświadczyc, druga osoba może mu tylko wskazac drogę
        lub zainteresować Osobą Boga. Łaske wiary mozna często uzyskac we wspólnocie
        wierzących ,ale nie jet to warunek.
        Amen.
        dr kuraczek
        • ejkuraczek Re: objawy nawrócenia 05.11.05, 12:38
          Objawy nawrócenia u neofity to : otwarcie sie na zupelnie inny swiat, odczucie
          wyjścia z ciemności bądź zerwania czarnej opaski z oczu (częste), inne widzenie
          świata i ludzi, odkrycie świata duchowego u siebie, zanik lęku, radość, pokój
          wewnetrzny, zanik pośpiechu w życiu, zmniejszanie się agresji , empatia i
          wspołczucie dla innych, chęc zdobycia Mont Ewerestu w godzinę(;o)), odczucie
          siły psychicznej w sobie , chęc niesienia pomocy innym ,słabszym itp itd
          Więc obserwuj chłopa!
          • crax Re: objawy nawrócenia 05.11.05, 12:45
            Hej, takie objawy to wystepują po zażyciu działki amfetaminy. Jakby takie coś
            zaobserwowała to powinna zacząć się niepokoić. I to bardzo! :)
            • ejkuraczek Re: objawy nawrócenia 05.11.05, 15:35
              crax napisał:

              > Hej, takie objawy to wystepują po zażyciu działki amfetaminy. Jakby takie coś
              > zaobserwowała to powinna zacząć się niepokoić. I to bardzo! :)
              1.Albo nigdy nie brałes amfy,
              2.Albo to co piszę jest tak dalece trudne i niedostepne dla Ciebie że nie
              zrozumiałes. I to tylko Ty! Nie zawodzisz mnie!
        • inquisition NIE UDA SIĘ nawrócić 07.11.05, 01:37
          tym bardziej, że autorka sama nie za bardzo wie co to jest wiara.

          Wiara to jak sama nazwa wskazuje wiara - nie da się tego nauczyć, czy
          udowodnić... jeśli u autorki wiara nie jest wiarą a poglądem zakorzenionym
          przez rodziców to prędzej ona się "nawróci" niż on!
          • Gość: LGK Re: NIE UDA SIĘ nawrócić racjonalisty IP: *.unregistered.media-com.com.pl 07.11.05, 10:44
            Gdyby nie był racjonalistą byłby pewnie katolikiem
          • Gość: marQ Wiary nie da się nauczyć! IP: *.unregistered.media-com.com.pl 07.11.05, 13:18
            Wiary nie da się nauczyć! Albo wierzysz albo nie
    • vvitch Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:30
      diegoa1 napisał:

      > ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a ON nie jest katolikiem-
      > własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk...
      > Jakie sa szanse?

      NAWRACAĆ!!! ha ha ha ha......Na co go nawracać? Co, odpowiedz!
      • diegoa1 Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:33
        To JA jestem ten niekatolik!
        • crax Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:42
          Jeśli Ty nim jesteś, to nie martw się. Nic Ci nie grozi. Mówię z własnego
          doświadczenia ;)
          • diegoa1 Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:50
            Nic mi nie grozi?
            A opowiedz mi o Twoim doświadczeniu,proszę.
            • crax Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:53
              Skopiowałem ze swojego innego postu na tym forum:

              Panna praktykująca katoliczka, jej rodzina też, ja ateista (od ok. 15 lat).
              Znam dogmaty
              wiary, bo przedtem byłem rzymskim katolikiem, znam Katechizm itp. itd.
              Więc ta moja panna ciągnie mnie co niedzielę do kościółka, a ja chodzę, bo niby
              dlaczego nie? Te 3 kwadranse mogę posiedziec i posłuchać. Zresztą - rzadko jest
              czego :/ Dla mnie pójście do kościoła nie znaczy totalnie nic. I nie nawrócę
              się NA PEWNO. No, chyba, że dostałbym dowody do ręki. I rzeczywiście, może być
              tak jak pisze Merigold: jeśli za bardzo będzie mi truła d..., to w końcu zerwę
              związek i tyle.


              Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania to chętnie odpowiem.
              Pozdrawiam.
              • diegoa1 Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 12:56
                No,ale to nie jest wg Ciebie hipokryzja i tchorzostwo?
                Czyli ona wie,ze Ty chodzisz do Kosciola,ale NIE WIERZYSZ?
                Jaki statut ma Wasz zwiazek?(Czy zamierzacie npo wziac slub koscielny?)
                • crax Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 13:04
                  Czy ja wiem...? Hipokrytą sie nie czuję, tchórzem także. Wiesz, jak kiedyś się
                  nad tym zastanawiałem to sądzę, że to dlatego, żeby po prostu jej przykrosci
                  nie robić. Drugi powód, mniej ważny, to to, że po prostu nie chce mi się kłócić
                  i stawiać sprawy na ostrzu noża. Zbyt mało to warte. Z tym, że ona ma jasno
                  określone granice. Na nic więcej sobie nie pozwoli. Bo jeśliby na przykład
                  ciągnęła mnie na pielgrzymkę, to nie ma w ogóle mowy, to już byłaby przesada.
                  Ona o tym wie i to akceptuje.
                  Status naszego związku to narzeczeństwo. I owszem, mam zamiar wziąć ślun
                  kościelny. Dlaczego nie?
                  • diegoa1 Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 17:10
                    No sory,ale slub koscieln ona akceptuje i Ty-jesli TY NIE WIERZYSZ???
                    Przeciez,zeby brac to trzeba przechodzic spowiedz itd.-czyli...byc wierzacym.
                    • annb nie trzeba nic przechodzic 05.11.05, 17:20
                      wezcie jednostronny
                      ona przysiega na Boga ty nie
                      i wszyscy sa szczesliwi
                      rodzina ze slub w kosciele
                      panna ze miala biala suknie
                      ty ze wreszcie bedziesz mogl sie legalnie bzykac
                      najgorzej jest wstrzymywac.....w nieskonczonosc
                      • ejkuraczek Re: nie trzeba nic przechodzic 05.11.05, 17:35

                        > wezcie jednostronny
                        > ona przysiega na Boga ty nie
                        > i wszyscy sa szczesliwi
                        > rodzina ze slub w kosciele
                        > panna ze miala biala suknie
                        > ty ze wreszcie bedziesz mogl sie legalnie bzykac
                        > najgorzej jest wstrzymywac.....w nieskonczonosc

                        Zgadza się. Możecie wziąc kościelny -ona jako wierzaca, Ty zupełnie legalnie
                        jako niewierzący. Bedziesz miał nieco inna "regułkę" do powiedzenia, bez
                        odniesienia do Boga, nie musisz przechodzic zadnch sakramentów. Idźcie do jej
                        parafii i powiedzcie co i jak. Ale najwazniejsze- Ty powiedz jej co i jak -
                        szczerze. Nie ma nic gorszego niz zaklamanie i brak szczerości od poczatku
                        malzenstwa. Ona musi wiedziec na co sie zgadzasz a na co nie np. czy na
                        ochrzczenie i katolickie wychowanie dzieci? A antykoncepcja i NPR? Nie wiem jak
                        jest w przypadku takich "miesznych" malzeństw, lepiej spytaj jakichś teologów
                        na jakims forum katolickim ,a może tutaj tylko na Forum prywatnym "Kościół,
                        religie"?. Tam się kreci nieco teologów. Tu nie pytaj bo tu niepiśmienni z
                        teologii i nie spodziewaj się żadnych głębokich refleksji nt. wiary tutaj.
                        dr kuraczek
                      • crax Re: nie trzeba nic przechodzic 06.11.05, 20:34
                        annb napisała:

                        > wezcie jednostronny
                        > ona przysiega na Boga ty nie
                        > i wszyscy sa szczesliwi
                        > rodzina ze slub w kosciele
                        > panna ze miala biala suknie
                        > ty ze wreszcie bedziesz mogl sie legalnie bzykac
                        > najgorzej jest wstrzymywac.....w nieskonczonosc

                        Ty się dobrze czujesz? Uważasz, że ja rozróżniam seks na legalny (tzn. z tzw. "błogosławieństwem" kościółka) i nielegalny? Weź się puknij...
                        • annb odpowiadałam diego 07.11.05, 08:37
                          nie tobie crax
                          • crax Re: odpowiadałam diego 07.11.05, 10:44
                            Faktycznie, strasznie Cię przepraszam. Wiek już nie ten i oczy nie działaja jak
                            trzeba ;) Jeszcze raz wielkie "sorry".
                    • crax Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 06.11.05, 20:32
                      Tak. Jestem niewierzącym i jednocześnie akceptuję slub koscielny. Niech ma, jeśli jej to potrzebne. Mnie to ani ziębi ani grzeje. A żeby go wziąć nie trzeba być wierzącym.
                  • ejkuraczek Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 05.11.05, 17:28
                    crax napisał:

                    > Czy ja wiem...? Hipokrytą sie nie czuję, tchórzem także. Wiesz, jak kiedyś
                    się
                    > nad tym zastanawiałem to sądzę, że to dlatego, żeby po prostu jej przykrosci
                    > nie robić. Drugi powód, mniej ważny, to to, że po prostu nie chce mi się
                    kłócić
                    >
                    > i stawiać sprawy na ostrzu noża. Zbyt mało to warte. Z tym, że ona ma jasno
                    > określone granice. Na nic więcej sobie nie pozwoli. Bo jeśliby na przykład
                    > ciągnęła mnie na pielgrzymkę, to nie ma w ogóle mowy, to już byłaby przesada.
                    > Ona o tym wie i to akceptuje.
                    > Status naszego związku to narzeczeństwo. I owszem, mam zamiar wziąć ślun
                    > kościelny. Dlaczego nie?

                    Ale zaklamany hipokryta. biedna dziewczyna...
                    • crax Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 06.11.05, 20:35
                      ejkuraczek napisała:
                      "Ale zaklamany hipokryta..."

                      To jest obelga, wiesz?
                      • ejkuraczek Re: ZOSTAWCIE CZŁOWIEKA W SPOKOJU! 07.11.05, 17:05
                        crax napisał:

                        >> "Ale zaklamany hipokryta..."
                        >
                        > To jest obelga, wiesz?
                        to jest prawda,wiesz?
                        >
    • no_login Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 05.11.05, 13:13
      a nie mogą zwyczajnie przespać się ze sobą?
    • waclaw.jurny Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 05.11.05, 13:26
      Jak ma ładne cycki to pewnie tak.
    • szajba666 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 05.11.05, 16:02
      taki z niego dobry chłopak a zostanie katolikiem
    • atrakcyjna_zmija Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 05.11.05, 17:54
      diegoa1 napisał:

      > ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a ON nie jest katolikiem-
      > własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk...
      > Jakie sa szanse?

      są szanse, choc marne, pod warunkiem, że on ja sznuje i nie jest zatwardziałym
      ateistą, potrafią żyć w takim układzie, jaki jest obecnie, a później jesli on
      sam wybierze katolicyzm (bez nawracania na siłę:)!)) to dobrze dla niej,

      gdy na początku znajomości wiadomo, że maja odmienne poglądy, to umiejętność
      tolerancji powinno być podstawą
    • Gość: Katoliczka Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli IP: 195.205.71.* 07.11.05, 11:40
      Samo to,że używasz sformułwoania nawrócić już dobrze nie wróży. Dlaczego nie
      szanujesz jego poglądów, dlaczego chcesz " nawracać"? To nie cczasy wypraw
      krzyżowych ( na szczęście!). Uciekaj chlopie jak najdalej, bo nic dobrego takie
      sformułowania nie wrózą~!trzeba sie szanować, a nie " nawracać".
    • tracershy Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 07.11.05, 17:56
      To nie ma roznicy czy kabieta nawraca faceta ,czy odwrotnie-to zalezy tylko od
      niego,czy on szuka czy juz znalazl....
      moj facet jest ateista ,ja natomiast wierzacy,wazne byscie sie kochali,pamietaj
      ze Bog jest miloscia...
    • zoppino Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 07.11.05, 20:59
      Jak dotąd to kobieta raczej deprawowała faceta, patrz Księga Rodzaju.
    • marakesz13 Re: Czy kobiecie uda sie NAWRÓCIĆ faceta nakatoli 07.11.05, 21:03
      A po co chchesz go nawracać? Jesli sie kochacie, to chyba nie ma znaczenia
      wierzy w Boga czy nie, prawda? Jesli Tobie zalezy na ślubie kościelnym, to
      mozecie uzyskac zgode na taki u odpowiednich władz koscielnych. Nie roumiem o
      co biega. Człowiek ma być dobry, i zyć tak by nikt przez niego nie płakał, a
      czasem wierzący potrafi być gorszy od diabła.
    • bystra_26 LUDZIE NAWRACAJĄ SIĘ SAMI 15.11.05, 14:06
      Gdyby zajrzeć do Biblii i Katechizmu Kościoła Katolickiego, to widać tam jasno,
      że chrześcijanie nie mają na celu nawracania kogokolwiek. Mają za to obowiązek
      dzielenia się Dobrą Nowiną o zbawieniu w Jezusie z innymi, czyli ewangelizacji.
      Polega ona na przedstawieniu bliźniemu propozycji Boga, jednak decyzję o
      uwierzeniu Bogu i nawróceniu człowiek musi podjąc już sam i to w zupełnej
      wolności. Czyli - ludzie nawracają się sami!
      A Ty - możesz się za niego modlić, by Bóg Mu objawił Prawdę, by go pociągnął ku
      sobie i przede wszystkim składać świadectwo swoim życiem, że wierzysz Bogu i
      Kościołowi, bo ludzi najbardziej zniechęca do chrześcijaństwa hipokryzja
      (nieprzestrzeganie wyznawanych katolickich wartości w codziennych decyzjach).
    • diegoa1 Jesteśmy razem,a wczoraj... 14.01.06, 20:02
      Poprosiła mnie,zebym sie przezegnał przed snem...
      Odmówiłem...
      Była na mnie zła, miała do mnie nawet zal...

      I w ogóle powiedziała,ze dalej,jesli chcemy byc na powanzie razem,to ona sobie
      tego tak nie wyobraza,ze ja nie bede praktykujacym katolikiem...ze bede tak
      uparty i w ogóle...

      Ale na szczescie rano juz była mila,ale powiedziła,ze opinii o tym nie
      zmienia...

      NO I CO ???

      Eh...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja