Czy zaczyna się piekło kobiet w Ciemnogrodzie?

14.11.05, 16:42
    • b-beagle Re: Czy zaczyna się piekło kobiet w Ciemnogrodzie 14.11.05, 16:44
      To się okaże
      • Gość: Echo Masz na mysli Maroko? IP: 70.137.170.* 14.11.05, 16:49
        czy Francje? A moze przedmiescia Berlina?
        Oj nieladnie uzywac epitetow wobec tych miejsc. Nieladnie!!
        • yoma Re: Masz na mysli Maroko? 14.11.05, 17:11
          Przypuszczalnie czarną Afrykę.
    • Gość: Henx trwa od 10+ lat-przynajmniej dla tych najubozszych IP: 80.91.145.* 14.11.05, 22:29
      • marysia75 Re: trwa od 10+ lat-przynajmniej dla tych najuboz 14.11.05, 23:50
        I to jest tragiczne; bieda idzie w parze z obskurantyzmem i vice versa, kolo
        sie zamyka...
    • aldekmistrz pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 15.11.05, 22:43
      • marysia75 Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 15.11.05, 23:02
        Tajne komplety dla kobiet:)
        • Gość: Echo Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? IP: 70.137.170.* 16.11.05, 07:01
          Nie trzeba zadnych kompletow w Europie. Szczegolnie jesli kobiety
          sa socjalistkami i obnosza sie z aborcja. To takie odswiezajace i postepowe!
          • aldekmistrz :) 16.11.05, 08:54
          • paddy77 Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 16.11.05, 10:33
            A co masz do np legalnej aborcji w ludzkich warunkach, świadomość o prawach,
            wolności wyboru i szeroko pojętej edukacji i wolność umysły??
          • kamajkore Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 16.11.05, 10:52
            no tak, w porównaniu z USA z buszystami na czele rzeczywiście w Polsce kompletów
            jeszcze organizować nie trzeba :) ale z PiSiorstwem już staczamy się po równi
            pochyłej...
    • Gość: Anna Re: Czy zaczyna się piekło kobiet w Ciemnogrodzie IP: 195.205.71.* 16.11.05, 10:26
      Oj chyba taaak....:\
    • braineater nie 16.11.05, 10:54
      ponieważ nigdy się nie skończyło.
      Patrząc na moje babcie (obie jeszce z międzywojnia), moja matkę, moją teściową,
      moją żonę i moje przyjaciółki, nie widze żadnych zmian. Kobieta zawsze była w
      PL gatunkiem niższym, podporzadkowanym w całości kretyńskim ideom facetów. I
      tak jak moje babcie miały do wyboru tylko dwie drogi, czyli Kinder, Kuche,
      Kirche lub wyklęcie ze społeczności, tak było i w czasach mojej matki
      (ewentualnie Partia, zamiast koscioła, ale to to samo)i tak jest dziś.
      Najgorsze w tym wszystkim zaś jest to, że te dziesiątki lat manipulacji, tak
      skutecznie niektórym namieszały w głowach, że wreszcie uwierzyły, że stanie
      przy garach i masowa hodowla bachorków to jest ich cel życiowy i że do tego się
      tylko nadają. I nie byłoby to takie straszne gdyby tego pokroju idotki nie
      dorwały się do władzy i mediów, przy oczywiście współudziale równie lotnych
      facetów (dwa przykłady: z brzegu nasz aktualny marionetkowy premier i aktualny
      pajacowaty marszałek, o parodii prezydenta nie wspominając)i nie zaczęły głosić
      swoich zbrodniczych poglądów, jako jedynej obowiązującej ideologii. Na
      szczęscie ratuje nas to, że duży procent kobiet w kraju nie urodziło się
      kretynkami zdolnymi jedynie do płodzenie kolejnych pokoleń kretynków i nie dają
      się manipulować.
      Ale faktycznie urodzić się w Polsce Kobietą to tragedia większa niż urodzić się
      w tym samym kraju Żydem.
      • blinski Re: nie 16.11.05, 11:18
        och, człowieku. masz trochę racji, ale za ostro pojechałeś:) pojechałbyś sobie
        do serbii czy chorwacji np., zobaczyłbyś jak mogą być w dzisiejszej europie
        traktowane kobiety. czytałem w 'wo' ostatnio wywiad z chorwatką wydającą u nas
        swoją ksiażkę, dla niej polskie kobiety są wyzwolone.
        • no_login Re: nie 16.11.05, 12:19
          no cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
          i nie zgadzam się że Brain pojechał za ostro,
          wprawdzie żyjemy w "cywilizowanym" kraju ale
          mężczyzna nadal jest "panem i władcą"
          • crax mózgojad ma rację w 100% 16.11.05, 12:19

          • blinski Re: nie 16.11.05, 12:30
            stosowanie skrajności i przesady to wkładanie adwersarzom w dyskusji broni do
            ręki. przesadę odbiegającą od rzeczywistości bardzo łatwo wyśmiać, dlatego mimo
            że z grubsza się zgadzam nie lubię gdy ktoś operuje tylko czernią i bielą, mimo
            tego, że być może odcień szarości jest tutaj bardzo ciemny.
            • no_login tak 16.11.05, 12:46
              Brain wcale nie popadł w skrajność,
              bardzo umiarkowaną i całkowicie słuszną,
              opinię zamieścił
              • yoma Re: tak 16.11.05, 14:15
                Ja też was lubię, panowie!
                • po_godzinach Re: tak 16.11.05, 14:19
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
                  ja też
        • braineater Re: nie 16.11.05, 12:47
          Ja wiem, że u nas nie Indie, gdzie małżonkę można traktować jako wkład do
          kominka, ewentualnie wybatożyć uciesznie na oczach gawiedzi, ani też nie
          ortodoksja muzułmańska, z wszystkim jej, dość dobrze przez media nagłośnionymi
          szykanami wobec kobiet, ale też nie są to dla mnie skale porównawcze. Nie
          żyjemy na kontynencie Azjatyckim, i nie żyjemy w kregu islamskim, tylko w
          Europie, ponoć najbardziej tolerancyjnym i wysublimowanym kawałku świata. I
          tylko pytanie dlaczego w 90% spraw, poza dojeniem kasy z Unii, nadal ta Europa,
          do której tak aspirujemy i u której klamki wisimy od wieków, łasząc sie i
          pełzając (taki sport narodowy)jest nadal w sprawach istotnych dla normalnych
          ludzi (w odróżnieniu od spraw dla polityków, którzy, jak świat światem, nigdy
          normalni nie byli), takich jak własnie prawa kobiet, prawa mniejszości
          wszelakich - czy etnicznych czy społecznych, prawa dzieci, negowana i
          szykanowana.
          Bo co? Bo wstyd się przyznać, że przez ostanie 300 lat siedziało się z głową we
          własnej dupie, hamletyzując i mesjasząc na potęgę, skamląc i zrywając się do
          coraz bardziej idiotycznych rewolt i rebelii, i nie było czasu pomyśleć o
          zwykłych ludziach? Bo utknęło sie w zaściankowo sarmackim toku myślenia, suto
          podlanym megalomanią przykrywającą tysięczne kompleksy, że Ojczyzna ponad
          wszystko i że jednostka nie ma znaczenia (a to już socjalizm, który padł tu na
          najbardziej podatny grunt na świecie), i wstyd sie teraz przed światem
          przyznać, że no sorry, ale jeszce nie doroślismy do tego, by pozwolić ludziom z
          Polski, stanowić samym o sobie? Bo nie znamy innego rodzaju władzy, jak
          odwieczny sojusz garniturów z sutannami, którego żadna okupacja, żaden komunizm
          nie był w stanie naruszyć (poza kilkoma wypadkami przy pracy, całkowicie, mimo
          medialnego szumu, marginalnymi) i który w sposób perfekcyjny narobił ludziom
          takiego bajzlu w głowach, że być może dopiero nasze praprawnuki, będą mogły
          pomyśleć, jesteśmy Polakami, równorzędnym europejskim narodem, w którym każdy
          ma prawo do decydowania o samym sobie? Bo nie potrafimy przyznać, że od dobrych
          kilku wieków, jesteśmy pośmiewiskiem całego cywilizowanego świata, i co gorsze,
          z naszego moralnego błazeństwa i hipokrytycznej fanfaronady postanowiliśmy
          uczynić sobie sztandar, wygodną szmatę, do zawiązywania ludziom oczu?
          I co gorsze to się nie zmieni jeszce przez wiele lat, bo wszyscy którzy mogli
          by coś zmienić, w kolejnych emigracyjnych falach odpływają stąd w siną dal, by
          móc choc przez chwilę żyć jak człowiek, a nie jak Polak-Bydle, któremu trzeba
          mówić, co ma robić, myśleć, w co wierzyć i co oglądać.

          Tyle
          Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię.
          • no_login Re: nie 16.11.05, 12:52
            > Bo co? Bo wstyd się przyznać, że przez ostanie 300 lat siedziało się z głową
            > we własnej dupie
            i siedzi się nadal

            > Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię.
            nigdy nie jest takźle żeby nie mogło być jeszcze gorzej
          • crax Brawo, mózgojad, brawo! 16.11.05, 13:02

          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:13
            Ten Polak-Bydle to także ty...No chyba, że przestaniesz uogólniać na wszystkich
            Polaków...
          • Gość: Echo Re: nie IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:29
            > Tyle
            > Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię.

            Stop this nonsens. Najwyrazniej zezarles sobie mozg jesli
            wypisujesz takie glupoty.
            • po_godzinach brain ma rację 16.11.05, 17:22
              powtarzam


            • braineater Re: nie 16.11.05, 17:26
              Dziewcze przemiłe, jesli nie pasuja Ci takie posty, po prostu ich nie czytaj,
              ani na nie nie odpowiadaj. Po co masz sobie ciśnienie podnosić, czytając o
              czymś czego mimo wielu prób nie będziesz w stanie pojąć.
              Ja dopuszczam istnienie innego światopogladu, nawet najgłupszego, ale w Twoim
              wypadku zrozumienie że istnieje inny swiat niz ten który dałaś sobie w mózg
              wdrukować, jest z góry skazane na porażkę. Cóz, bywają w zyciu i takie tragedie.
              Pozwolisz, że podaruję sobie pozdrowienia.
      • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:11
        rozumiem, że swoją żonę traktujesz jak gatunek niższy, podporząrkowany w całości
        swoim kretyńskim ideom? I twoja zona też ma do wyboru Kinder, Kuche albo Kirche?
        Twoja żona siedzi cały dzień przy garach? i masowo hoduje bachory?... Współczuję
        twojej żonie, twoim babciom i matce.... Tylko czy przypadkiem taki ich los nie
        jest zasługą Twoją, Twojego ojca i dziadka?
        • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:13
          czy brain jest mężem wszystkich polskich kobiet ???

          wiem, że zdolny, ale az tak?
          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:14
            Napisał: "Patrząc na moje babcie (obie jeszce z międzywojnia), moja matkę, moją
            teściową, moją żonę i moje przyjaciółki, nie widze żadnych zmian." Czyli pisał o
            sobie...
            • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:18
              przydałoby Ci się trochę więcej umiejętności abstrakcyjnego myslenia
              • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:23
                Czyli, że ci źli to jacyś "oni". Wprawdzie daję jako przykład swoją rodzinę ale
                oczywiście ja jestem czysty i bez grzechu - no bo w końcu to ja dokonałem tej
                błyskotliwej diagnozy. Oczywiście te opisane rzeczy też nie dzieją się wśród
                moich sąsiadów bo przecież gdyby się działy to natychmiast bym zareagował. A
                więc dzieje się to gdzieś u "onych" - w gazetach,w telewizji...
                • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:25
                  a "pogodzinach" krzyczy "lubię was panowie"... Czyżbyś była pogodzinach tak
                  strasznie maltretowana przez mężczyzn? A może ciebie też to nie dotyczy tylko
                  tych "onych"?
                  • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:27
                    czy ozumiesz słowo "statystycznie"?

                    to, o czym pisze brain, dotyczy przecietnych polskich kobiet - wydaje sie, że
                    dla Ciebie wyobraznia zatrzymuje się na biciu, ale nie tylko o tym tu mowa

                  • yoma Re: nie 16.11.05, 14:31
                    W kwestii formalnej, to ja krzyknęłam, a dalszą częśc zarzutu nie bardzo
                    rozumiem. Czy lubić panów wolno tylko, gdy maltretują?
                • po_godzinach czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:29
                  w imieniu kobiet sie wypowiadasz?
                  • robert_32 Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:33
                    a czy brain jest kobietą że w ich imieniu się wypowiada?
                    • crax Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:36
                      Nie, nie jest. Ale za to pisze prawdę. Może ostro, ale prawdę. I wcale nie
                      uogólnia.
                    • po_godzinach Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:39
                      jeśli psiszesz, że brain nie ma racji, czyli, ze kobietom dzieje się dobrze, a
                      obecne tu kobiety nie podważają słów braina, tylko twoje, to znaczy, że
                      akceptują słowa braina

                      jesli piszesz, ze kobietom dzieje się dobrze - pytam: skad wiesz? czy jestes
                      kobieta?
                • braineater Re: nie 16.11.05, 14:36
                  1) podaje przykład swojej rodziny, bo nie chcę uogólniać na wszystkich. I w
                  mojej rodzinie zawsze był model męskiego pana i władcy i podległych kobiet. I
                  bynajmniej się nie zastrzegam, że sam takich cech nie mam, bo mam, bo w takim
                  stylu zostałem wychowany i nie było na to rady. I ma tak baaaaaaaardzo duży
                  procent polskich facetów - podejrzewam Robercie, że ty również. Taki był i jest
                  po prostu obowiązujący model kulturowy w tym kraju i przed nim nie umkniesz.
                  2) nic sie nie dzieje u 'onych' - to wszystko dzieje sie w naszych domach, w
                  mieszkaniach za ścianą, w sąsiedniej wsi czy przysiółku. I nie reaguję ja, nie
                  reagujesz ty, reagują ewentualnie panie Środa czy Jaworowicz, bo im za to
                  płacą. A nie reaguja, bo wszystkim (i to nie jest uogólnienie) ta sytuacja
                  wydaje się normalna. No bo co tam jakas baba będzie pie..ć, że czegoś chce,
                  potrzebuje, albo wręcz rząda. Kto by tego słuchał - pobeczy, pomiaucy i
                  przestanie. I nie mów mi, że tego nie widzisz, nie słyszysz, bo raczej nie
                  uwierzę - chyba, że mieszkasz poza Polską.
                  3) Polak - Bydle to oczywiście także ja - tyle, że jeszce na etapie bydlęcia
                  narowistego - podejrzewam, że z wiekiem mi przejdzie i przywykne do uzdy, tak,
                  że przestanę ją zauważać. Jak 40 milionów moich rodaków.
                  Pozdrawiam
                  • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:47
                    To na razie jest nie do uniknięcia.
                    Patriarchalny model rodziny i społeczeństwa jest i bedzie długo przez mężczyzn
                    broniony - kto bowiem rezygnuje z dobrego?

                    Jest jednak różnica między pokoleniem dziadków i wnuków.

                    Wina lezy równiez po stronie kobiet, które muszą nauczyc się głośno mówic o
                    swoich potrzebach - niezaleznie od okloiczności- - ja sie nawet Robertowi nie
                    dziwię, jesli kobiety, które zna, milczą, skąd on ma wiedziec, że nie jest OK?
                    • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:09
                      Co do fatalnej reputacji modelu patriarchalnego. Zależy co kto przez ten model
                      rozumie. Ja uważam, że istnieją duże różnice biologiczne pomiędzy kobietami a
                      mężczyznami i nie tylko w wyglądzie ale także w zachowaniu i charakterze. Nie
                      wierzę w trwałe model Państwa w którym kobiety będą w 50% brać czynny udział w
                      sprawowaniu władzy, nie wierzę, że 50% mężczyzn będzie zajmowała się wychowaniem
                      dzieci. I nie dlatego, że tak jesteśmy wychowani tylko dlatego, że różnimy się
                      na poziomie genów. Oczywiście można sobie wyobrazić Państwo gdzie zadekretujemy
                      taką równość tylko, że wtedy to będzie państwo totalitarne (coś jak komunizm XXI
                      wieku)
                      • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:23
                        Rozumiem patriarchat dośc klasycznie - system, w którym dominujące stanowisko
                        zajmuje mężczyzna stojący na czele rodziny/społeczności.

                        Najlepiej będzie, gdy przeczytasz to:
                        www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=206
                        Różnice w budowie ciała i mózgu u obu płci determinują przemoc?

                        Polecam Ci tez książkę "Dom kobiet".

                        A jako bardzo wyraźny przykład - od niedawna kobiety zaczęły domagac się swoich
                        praw do przezywania przyjemności seksualnej, kulturowo bowiem miały swoje dane
                        im przez mężczyzn miejsce "naczynia męskiej rozkoszy". Nawet dzis wielu ma im
                        to za złe.
                        • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:34
                          hmmm. Mężczyźni są bardziej agresywni co wynika z genów, a więc bardziej skłonni
                          do przemocy. Powinni (muszą) jednak tą agresję wyładowywać nie na kobietach a w
                          inny sposób (sporty walki?). Myślę,że powinniśmy pogodzić się z tym że mężczyzna
                          jest bardziej agresywny i zamiast wmawiać mężczyznom, że z agresji można się
                          leczyć lepiej pokazywać im jak można ją wyładować w cywilizowany sposób. To, że
                          w obecnych czasach męska agresja jest raczej ich wadą niż zaletą nie znaczy, że
                          w przyszłości tacy mężczyźni znów nie będą w cenie. Kto wie co nam np.
                          przyniesie rozwijający się na świecie terroryzm?
                          • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:38
                            bardzo chętnie wyszłabym poza biologię, to, ze ona nas determinuje na pewnym
                            poziomie, to jest oczywiste - jak wszystki zwierzęta

                            tutaj jednak mówimy o poziomie nieco wyższym, niz biologia - o poziomie
                            kulturowym
                            • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:57
                              Tak - ale uzgodnijmy pewne fakty:
                              1. wyższa agresja mężczyzn od kobiet to fakt biologiczny, którego nie da się
                              zmienić kulturą
                              2. Kulturą możemy skierować tą agresję na cywilizowane tory co nie zmieni faktu,
                              że mężczyźni będą bardziej agresywni.

                              I wg mnie uświadomienie sobie tych 2 faktów da szansę na rzeczywistą walkę z
                              przemocą mężczyzn wobec kobiet.
                              • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:05
                                nigdy nie byłam męzczyzną, więc trudno mi powiedzieć
                  • robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:54
                    Jeśli chodzi o moją rodzinę to wydaje mi się że z żoną tworzymy układ który
                    satysfakcjonuje obie strony (pewnie trzeba by zapytać moją żonę ale wydaje mi
                    się że potwierdziłaby tą opinię...) Podział "władzy" w domu to wg mnie osobisty
                    układ męża i żony. Układ ten musi satysfakcjonować obie strony. W pewnych
                    sprawach mąż podejmuje decyzje w pewnych żona. Może zamiast narzekać na swoje
                    cechy lepiej porozmawiaj ze swoją zona? Moze jej taki układ odpowiada? Po co
                    zaraz te kasandryczne tony?
                    • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:58
                      a jak Twoja zona czuje sie poza domem?

                      • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:12
                        Nie skarżyła mi się na jakieś przypadki dyskryminacji. A obecnie studiuje
                        informatykę czyli dziedzinę w której mężczyźni są w większości (tak nawiasem
                        mówiąć wg mnie nie jest to przejawem dyskryminacji kobiet - ale to jest zupełnie
                        osobny temat)
                        • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:25
                          poczekajmy więc, jak pójdzie do pracy, zechce miec dzieci, czy jeśli jej
                          interesy zaczna kolidowac z Twoimi
                          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:39
                            potrafię sobie wyobrazić, że moje i żony interesy tak zaczną się róznić, że się
                            nie dogadamy. Ale czy wtedy to będzie oznaczało że ją dyskryminuję? Feministka
                            wtedy powie: ooo - on próbuje narzucić żonie swoje zdanie. On jest męskim
                            szowinistom.... Tak zgadzam się będę próbował narzucić jej swoje zdanie tak jak
                            i ona będzie próbowała narzucić mi swoje. I jeśli nie będziemy mogli się
                            porozumieć to się rozwiedziemy.
                    • braineater Re: nie 16.11.05, 15:09
                      akurat jesli idzie o moją zonę, to sytuacja domowa jest unormowana i pod
                      kontrolą - przynajmniej mam taka nadzieję:) Każde z nas stara się żyć po
                      swojemu i generalnie mało przejmuje sie opiniami świata zewnętrznego. Nieco
                      gorzej wygląda sytuacja 'na zewnątrz', chociażby w temacie praca. Mamy
                      dokładnie te same wykształcenie, z dokładnie tego samego uniwerku, tylko z
                      róznych wydziałów. I co - ja na dzień dobry dostaję pracę, bez większego
                      napinania się za hipotetyczne 2000 złotych. Dzień później z tego samego
                      ogłoszenia zgłasza się moja żona, o dokłądnie tą samą pracę, z dokładnie takimi
                      samymi kwalifikacjami, jak moje (a nawet ciut lepszymi, bo w odóżnieniu ode
                      mnie ma prawo jazdy i zna o jeden zagramaniczny język więcej) i słyszy, że i
                      owszem, może dostać tę pracę, pod warunkiem, że podpisze papiórek, że nie
                      zajdzie w ciążę przez najbliższy rok i zarabiać będzie 1200 złotych. Gdzie sie
                      podziało 800 złotych? Jakiś tajemniczy podatek za posiadanie pochwy?
                      Inna perspektywa - ja jako facet mam o tyle łatwiej, że nie musze przejmować
                      się sąsiedzką i rodzinną opinią (co z lubością zresztą czynię:), natomiast
                      kobieta musi mocno sie trzymac wytyczonej roli społecznej, nie pozwalac sobie
                      na żadne narowy, bo zostanie po prostu napiętnowana, doczeka się
                      miana 'wyrodnej matki', 'zimnej suki' 'karierowiczki', czy paru innych nieco
                      mniej elokwentnych. I nie mówię tu o jakis małych przez czas zapomnianych
                      wioskach, tylko o bodaj największej miejskiej aglomeracji w Polsce. A dla osób
                      wrażliwych, a dziewczeta już w swej większości takie raczej są, społeczny
                      ostracyzm może być bardzo bolesny i trudny do wytrzymania.
                      Pozdrawiam
                      • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:24
                        Twój przykład z zarobkami. Powiedzmy, że jestem właścicielem firmy, która ma
                        zatrudnić 100 nowych młodych osób (załóżmy w wielu od 20 do 40 lat).
                        Przeprowadzam prosty rachunek ekonomiczny: średnia dzietność kobiet w Polsce to
                        ok 1,5 dziecka na kobietę. Oznacza to, że w interesującym mnie okresie
                        przeciętna kobieta będzie na zwolnieniu lub będzie pracować na zwolnionych
                        obrotach 3 lata (zakładam 2 lata na dziecko). 3 lata w stosunku do 20 lat to 15%
                        i o tyle powinienem mniej zapłacić kobiecie aby kosztowała tyle samo co
                        mężczyzna. A jeśli dzietność kobiet kiedyś wzrośnie? (a musi co najmniej do 2,1
                        jeśli chcemy aby przyszłe pokolenia miały co najmniej takie same warunki życia
                        jak my) to wtedy powinienem płacić nie o 15% mniej a o 21% mniej.... To taka
                        prosta arytmetyka, która wg mnie dość dobrze wyjaśnia istniejące w wysoko
                        rozwiniętych państwach różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn
                        • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:30
                          czy to jest w porządku według Ciebie?
                          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:49
                            Tak - to jest w porządku wobec pracujących w takich firmach i z tymi kobietami
                            mężczyzn. Przecież gdyby zrównać dekretem zarobki kobiety i mężczyzny to w
                            czasie ciąży i potem zaraz po urodzeniu dziecka to oni pracowali by na jej
                            zarobki.., A dlaczego oni mają płacić na taką kobietę a nie wydać tych pieniędzy
                            chociażby na kobietę którą kochają?
                            • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:02
                              dlatego, że nie każda kobieta, która zgłasza sie do pracy chce (lub może) miec
                              dzieci - chociazby

                              dlatego, ze dzieci dotyczą obojga rodziców a mężczyzny nie "rolicza" pracodawca
                              z ewentualnego ojcostwa

                              dlatego, ze z góry zakładasz, że kazda kobieta w wypadku, gdy zostanie matką,
                              będzie chciała rezygnowac z pracy, nawet do głowy Ci nie przychodzi, ze urlopy
                              macierzyńskie mogą brać ojcowie

                              dlatego, ze jesli chcemy, aby rodziło się więcej dzieci, odpowiedzialnośc za to
                              powinni wziąć tez mężczyźni i zrezygnować z części swoich zarobków na rzecz
                              kobiet - czyli "pokryc straty" pracodawcy z tytułu macierzyństwa kobiet

                              i tak dalej
                              • robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:14
                                > dlatego, że nie każda kobieta, która zgłasza sie do pracy chce (lub może) miec
                                > dzieci - chociazby
                                i dla takiej kobiety chyba nie jest problemem zadeklarować, że nie będzie miała
                                dzieci - przypuszczam, że wtedy dostanie zarobki zbliżone do mężczyzn
                                >
                                > dlatego, ze dzieci dotyczą obojga rodziców a mężczyzny nie "rolicza" pracodawca
                                bo kobieta zachodzi w ciążę a nie mężczyzna, bo kobieta karmi piersią dziecko
                                nie mężczyzna, bo to ona po porodzie potrzebuje czasu aby odzyskać wszystkie
                                siły po porodzie.
                                >
                                > z ewentualnego ojcostwa
                                >
                                > dlatego, ze z góry zakładasz, że kazda kobieta w wypadku, gdy zostanie matką,
                                > będzie chciała rezygnowac z pracy, nawet do głowy Ci nie przychodzi, ze urlopy
                                > macierzyńskie mogą brać ojcowie
                                Nigdy nie będzie tak, że mężczyźni będą brali 50% urlopów macierzyńskich (no
                                chyba że zadekretujemy to i będziemy ścigać mężczyzn uchylających się od takiego
                                urlopu). To jest wg mnie mit, a jego wdrożenie na siłę spowoduje więcej szkód
                                niż korzysci.

                                >
                                > dlatego, ze jesli chcemy, aby rodziło się więcej dzieci, odpowiedzialnośc za to
                                >
                                > powinni wziąć tez mężczyźni i zrezygnować z części swoich zarobków na rzecz
                                > kobiet - czyli "pokryc straty" pracodawcy z tytułu macierzyństwa kobiet
                                Ja wolę pokrywać straty swojej żony a nie innych żon. Chcę swoją pracą pomagać
                                żonie i swoim dzieciom a nie chcę aby państwo za mnie decydowało komu mam dawać
                                efekty swojej pracy.

                                >
                                > i tak dalej
                                • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:16
                                  i to jest własnie patriarchalny model społeczeństwa

                                  o tym własnie jest ten wątek - udowodniłeś, że kobiety sa w sytuacji gorszej,
                                  tylko dlatego, że mężczyźni tak chcą
                                  • robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:31
                                    Powiem tak po_godzinach. Bardzo lubię kobiety, lubię przebywać w ich
                                    towarzystwie, ale też zawsze gdy któraś mówi,że ją dyskryminuję, że coś jej mam
                                    dać bo jest dyskryminowana to grzecznie (mam nadzieję) ale stanowczo odmawiam.
                                    Uważam, że jesteśmy (tzn. kobiety i mężczyźni) na siebie skazani i najlepsze co
                                    możemy zrobić to rozmawiać i szukać takich rozwiązań które odpowiadają obu
                                    stronom. Np. moja żona lubi spędzać dużo czasu w jakichś solariach, gabinetach
                                    fitness, ma chyba z 10 razy więcej ode mnie butów i innych ubrań i do póki nas
                                    na to stać to niech ma. Ale gdybym uważał, że powinniśmy wydawać te pienądze na
                                    ważniejsze rzeczy na pewno wdałbym się z nią w długą rozmowę... I albo bym ją
                                    przekonał albo ona mnie albo byśmy się rozstali. Puki co na razie się dogadujemy
                                    i ta ostatnia opcja nigdy nie musiała być brana pod uwagę
                                    • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:40
                                      ja nie mówię o Twojej rodzinie

                                      mówię o Twoim sposobie myślenia, przywiązaniu do stereotypu tak silnym, ze
                                      nawet tego nie widzisz

                                      dlatego napisałam na początku - to, czy kobiety czują sie dyskryminowane, czy
                                      nie, mogą mówić tylko one, plus nieliczni mężczyźni o szczególnej wrażliwości
                                      (jak brain, crax)

                                      dziwi mnie, ze Ty, będąc mężczyzną, z taką pewnością twierdzisz, że wiesz
                                      lepiej od kobiet, jak one czują się w swoich rodzinach lub w społeczeństwie

                                      to, że drażni Cie, gdy kobiety o tym mówią jest nieistotne - bo kobiety nie są
                                      od tego, aby dbac o twoje dobre samopoczucie

                                      moim zdaniem - mozesz mówic tylko o tym, jak czujesz się Ty sam, lub -
                                      uogólniając - jak czują się w rodziniach i w społeczeństwie mężczyźni, brak Ci
                                      bowiem pewnego poziomu wrażliwości, jak ogromnej większości mężczyzn

                                      pozdrawiam
                                      • robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:54
                                        > dlatego napisałam na początku - to, czy kobiety czują sie dyskryminowane, czy
                                        > nie, mogą mówić tylko one, plus nieliczni mężczyźni o szczególnej wrażliwości
                                        > (jak brain, crax)
                                        Jedne kobiety czują, że są dyskryminowane inne nie. Oczywiście to każda z nich
                                        sama najlepiej może ocenić. A my tu sobie dyskutujemy (tak mi się przynajmniej
                                        wydaje) co jest dyskryminacją a co nie. Ja próbuje przekonać cię, że różnice w
                                        zarobkach nie są dowodem dyskryminacji (tak jak różnice np. w ilości
                                        informatyków też nie są dowodem dyskryminacji).

                                        Na pewno wiele jest do zrobienia chociażby w stosunku do kobiet, które są bite
                                        przez swoich mężów (zresztą zdarzyło mi się już interweniować gdy jeden
                                        cwaniaczek na ulicy okładał pięściami kobietę). W pracy współpracuję z wieloma
                                        kobietami i wydaje mi się (znów trzeba by szczerze zapytać moje koleżanki), że
                                        nie mam uprzedzeń do kobiet a bardziej do symulantów (bez względu na płeć).
                                        • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:00
                                          "A my tu sobie dyskutujemy (tak mi się przynajmniej
                                          wydaje) co jest dyskryminacją a co nie"

                                          otóż nie.
                                          Co to jest dyskryminacja, definiuje słownik:

                                          "Dyskryminacja (łac. discriminatio = 'rozróżnianie') - upośledzenie lub
                                          prześladowanie jednostki bądź grupy społecznej, na przykład ze względu na jej
                                          pochodzenie etniczne, orientację seksualną, przynależność klasową, narodową,
                                          rasową bądź wyznaniową albo na płeć lub wiek. Chodzi o ogół działań zarówno
                                          świadomych, jak i nieuświadomionych, zmierzających do pozbawienia
                                          dyskryminowanych osób praw i korzyści przysługujących wszystkim ludziom.

                                          "Seksizm (z ang. sexizm, sex = 'płeć') - przekonanie o biologicznej,
                                          intelektualnej, moralnej lub ustanowionej przez bóstwo wyższości jednej płci
                                          nad drugą, lub o istnieniu innych przyczyn, dla których jedna płeć miałaby
                                          zasługiwać na lepsze traktowanie; dyskryminacja osób wynikająca z owego
                                          przekonania.

                                          W potocznym rozumieniu za seksizm uważa się głównie dyskryminację kobiet, tj.
                                          preferowanie mężczyzn przy zatrudnianiu i awansach, niższe zarobki kobiet na
                                          tych samych stanowiskach, mniejszą reprezentację w strukturach władzy,
                                          tradycyjne przekonanie o nadrzędnej pozycji mężczyzny w rodzinie, sprowadzanie
                                          kobiety do roli zabawki seksualnej itp. Istnieje jednak także seksizm antymęski
                                          i wynikające z niego nierówne traktowanie, np. obowiązek służby wojskowej,
                                          dyskryminacja ojców, niższe nakłady na profilaktykę i badania naukowe dot.
                                          zdrowia mężczyzn (zwł. raka prostaty), presja społeczna na bycie
                                          dostarczycielem dóbr, uprzedzenia wobec mężczyzn, akceptacja radykalnie
                                          antymęskich ideologii przez część środowisk

                                          pl.wikipedia.org/wiki/Seksizm

                                          My zaś rozmawiamy o tym, jakie treści podkładamy pod opisane zjawiska.
                                          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 17:25
                                            czyli, że dyskryminacja to rózne formy prześladowania. Ja twierdzę, że róznice w
                                            zarobkach na poziomie 15-20% mają uzasadnienie biologiczne i nie są przejawem
                                            prześladowania kobiet. Czyli, że nie jest to (wg mnie) dyskryminacja - i do tego
                                            próbuję cię przekonać jak najbardziej logicznymi i spójnymi argumentami.

                                            Po co przytoczyłaś definicję seksizmu to nie wiem. Cały czas próbuję napiać, że
                                            kobiety są inne od mężczyzn z czego wcale nie wynika, że mężczyźni są
                                            biologiczne,intelektualnie, moralnie lub jeszcze jakoś inaczej lepsi od kobiet.
                                            Są inni. Np jeśli chodzi o pracę to po prostu (z powodu tego, że nie rodzą
                                            dzieci) mogą jej statystycznie poświęcić wiecej czasu niż kobiety.

                                            I na koniec potoczne rozumienie. Potoczne rozumienie jakiegoś problemu nie musi
                                            być prawdziwe. Aby zrozumieć przyczyny pewnych zjawisk (np. niższych zarobków
                                            kobiet) trzeba je dokładnie zbadać, zrozumieć jakie są ich przyczyny i wtedy
                                            można dopiero próbować coś zmieniać. Do tej pory było tak, że gdzieś tak do
                                            końca II wojny światowej istniała ideologia, że mężczyźni są Panami tego świata.
                                            Potem nastąpiło odwrócenie i teraz wszędzie doszukuje się dyskryminacji, każdą
                                            nierówność próbuje się wyjaśnić dyskryminacją... A wg i wtedy i teraz bardzo
                                            mało ludzi tak naprawdę się zastanawia dlaczego pewne zjawiska poddają się
                                            zmianie a pewne nie. I ja właśnie twierdzę, że wyrównanie zarobków (nominalne)
                                            jest niemożliwe tak długo jak długo kobiety będą rodzić dzieci. Powiedziałbym,
                                            że te 15-20% to cena jaką kobiety płacą za prawo wyboru: mieć dzieci czy
                                            pracować. Mężczyzna (w społeczeństwie w którym nie wolno używać mu przemocy) nie
                                            ma takiego wyboru. To kobieta decyduje kiedy, z kim i ile chce mieć dzieci.
                                            Mężczyzna może ją uwodzić, namawiać, oferować złote góry (mieszkanie, samochód,
                                            i co tam jeszcze) ale to ona podejmuje decyzję. A te 15-20% to są koszty tego
                                            przywileju....


                                            Rozpisałem się - mam nadzieję, że przekonałem cię, że nie zależy mi ani na
                                            dyskryminowaniu ani na prześladowaniu kobiet.
                                            pozdrawiam i miłego wieczoru. Ja dzisiaj już kończę i obawiam się, że przez
                                            najbliższe dni nie bedę mógł się tu odzywać.
                                            Jeszcze raz - miłego wieczoru po_godzinach
                                            • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:30
                                              dyskutuj dalej ze słownikiem, powodzenia))

                                              nie przekonuj mnie juz, bo prózny Twój trud, jako że nie ma najmniejszej
                                              szansy, abys mnie przekonał - napiszmy protokół rozbiezności i chwatit

                                              OK?

                                              PS mówimy o całkiem unnych sprawach i nie wygląda, abyśmy mieli sie zrozumieć

                                              • robert_32 Re: nie 16.11.05, 17:41
                                                Czyli przed nami (kobietami a mężczyznami) jeszcze wiele lat długich bojów
                                                (jedni są podobno z Marsa a inne z Wenus). Jako, że ciągle te wredne męskie geny
                                                (jakich zdaje się jestem nosicielem) ciągle mają wzięcie u kobiet to problem
                                                jeszcze długo będzie nierozwiązany.

                                                Protokoł rozbieżności:
                                                1. po_godzinach twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni i kobiety
                                                będą zarabiać dokładnie tyle samo. Okres kiedy kobieta nie może pracować z
                                                powodu ciąży powinien być opłacany przez wszystkich mężczyzn

                                                2. robert_32 twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni będą zarabiać
                                                więcej od kobiet o kilkanaście procent a poszczególni mężowie i ojcowie będą
                                                rekompensować swoim dzieciom (i ich matkom) te róznice.

                                                Może być?

                                                Pozdrawiam
                                                • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:50
                                                  robert_32 napisał:

                                                  > Czyli przed nami (kobietami a mężczyznami) jeszcze wiele lat długich bojów
                                                  > (jedni są podobno z Marsa a inne z Wenus). Jako, że ciągle te wredne męskie
                                                  gen
                                                  > y
                                                  > (jakich zdaje się jestem nosicielem) ciągle mają wzięcie u kobiet to problem
                                                  > jeszcze długo będzie nierozwiązany.

                                                  Nie. Ja się z nikim nie biję. Dobieram sobie ludzi, z którymi więcej mnie
                                                  łaczy, niz dzieli na znajomych i przyjaciół. A z nieomal wszystkimi
                                                  mężczyznami, jakich znam, jestem w doskonałych stosunkach.
                                                  Napisałam gdzieś, że kobiety powinny nauczyc sie głośno o swoich potrzebach
                                                  mówić szczerze i niezaleznie od tego, czy to się mężczyznom podoba, czy nie.
                                                  Może wtedy dotrze cos do niektórych.
                                                  Ale do tego potrzebna im niezaleznośc finansowa.
                                                  >
                                                  > Protokoł rozbieżności:
                                                  > 1. po_godzinach twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni i kobiety
                                                  > będą zarabiać dokładnie tyle samo. Okres kiedy kobieta nie może pracować z
                                                  > powodu ciąży powinien być opłacany przez wszystkich mężczyzn
                                                  >
                                                  > 2. robert_32 twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni będą zarabiać
                                                  > więcej od kobiet o kilkanaście procent a poszczególni mężowie i ojcowie będą
                                                  > rekompensować swoim dzieciom (i ich matkom) te róznice.
                                                  >
                                                  > Może być?
                                                  >
                                                  > Pozdrawiam

                                                  Nie. nie może byc.

                                                  Robert twierdzi - kobiety mają zająć w społeczeństwie to miejsce, które wskażą
                                                  im mężczyxni

                                                  Ja mówie - nie ma na to zgody.
                                                  • Gość: m Re: nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 20:12
                                                    A co z tymi kobietami ,ktore nie rodzą juz dzieci,albo które w ogole nie będa
                                                    mialy dzieci? Jak wytlumaczyc sprawiedliwośc ich niższych zarobkow?
                                                    Czesto jest tak,że kobieta pracuje dłużej i lepiej ,facet- krócej i gorzej,ale
                                                    to on ma wyższe zarobki. To jest niesprawiedliwość ,a ta podlega osądom
                                                    etycznym czy moralnym a nie wyliczeniom matematycznym.
                                                  • po_godzinach Re: nie 16.11.05, 20:15
                                                    używałam tego argumentu tez
                                                    ale robert twierdzi, ze powinny one zadeklarowac pracodawcy wolę lub przymus
                                                    niemania dzieci, a on chyba (? zapłaci im więcej

                                                    wiem, że toabsurd, ale tak własnie robert uważa
                                                  • marysia75 Re: nie 16.11.05, 20:19
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > wiem, że toabsurd, ale tak własnie robert uważa

                                                    On jeszcze pare innych absurdow:)
                                                    Widac mlody...

                                                    Za kochana kobiete chce placic a za niekochana nie chce
                                                    Ach, ta milosc, a feromony dzialaja podobno tylko 10 lat (po_ 10_latach juz
                                                    kazda niekochana a kto ma placic na/za niekochane?).
                                                  • Gość: m Re: nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 20:30
                                                    a ktora kobieta wie coś napewno? najpierw nie chce miec dzieci a potem ma np. 4-
                                                    ke,albo chce miec 5-tke a nie ma wcale
                        • braineater Re: nie 16.11.05, 15:33
                          no i tadam!
                          wcale nie chciałem byś się Robercie podłożył, bo rozsądnie się z Tobą pisze,
                          ale własnie to zrobiłeś. Co to w ogóle za wskaźnik 'dzietność'? Dlaczego ma być
                          czegokolwiek wytyczną? Jak dla mnie, może mylnie całkiem, jest to znowu
                          sprowadzanie kobiety do jej roli rozpłodowej i pozbawianie jej praw do
                          wykonywania innych funkcji. Przeciez tysiące kobiet mają ochote robić inne
                          rzeczy niz dokonac życia w połogu, albo zajechać sie przy praniu pieluch. I
                          dlaczego nikt nie bierze pod uwagę, że ta akurat hipotetyczna kobieta może tych
                          dzieci nie chcieć, albo przynajmniej miec je w baaaaaaaardzo dalekich planach.
                          Nie, no bo po co. Lepiej na dzieńdobry założyć, że przyszła do pracy, tylko i
                          wyłacznie po to, by wziąśc sobie urlop macierzyński i korzystać z jego uroków.
                          Facet natomiast może byc alkoholikiem, ćpunem i bumelantem, który dnia uczciwie
                          nie przepracował, ale nikt się go nie pyta, ile ma w planach wziąśc sobie
                          urlopu zdrowotnego na leczenie kaca, albo cięzkiej zwały po trzydniówce na
                          białku.
                          I na takich własnie drobiazgach jest zbudowane to tytułowątkowe piekło kobiet.

                          Pozdrawiam
                          • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:44
                            Tysiące kobiet, które nie chcą dzieci + tysiące które chcą dają w wyniku
                            statystyczne 1,5 dziecka na kobietę. To jest fakt. Faktem jest, że dzieci te
                            kobieta będzie rodzić w czasie pracy w jakiejś firmie. Ty to nazywasz
                            "sprowadzanie kobiety do jej roli rozpłodowej" a ja biologicznym faktem. Co do
                            facetów bumelantów itp... Nie znam statystyk, z których by wynikało, że ilość
                            takich facetów znacząco różni się od ilości takich samych kobiet a więc przy
                            zatrudnianiu tego czynnika nie ma sensu brać pod uwagę przy doszukiwaniu się
                            różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami.
                            • robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:53
                              Poszukałem dokładnych danych w internecie. Obecnie w Polsce dzietność kobiet to
                              1,39 dziecka na kobietę (od 0 do 100 lat) ale należy wziąć pod uwagę, że te 1,39
                              dziecka kobiety rodzą zazwyczaj w wielu powiedzmy 20 do 40 lat
          • yoma Re: nie 16.11.05, 14:16
            Stanowczo stwierdzam, że moim nie ;)
            • znikad Re: nie 16.11.05, 14:35
              To sa chyba rozne modele rodzinne. Moj ojciec byl ze Slaska, z tradycyjnej
              rodziny gorniczej - On jeden sie wylamal i wyjechal, reszta mezczyzn - dziadek
              i 7 wujow pracowalo na kopalni. Dopoki mieszkali w domu, kazdy wyplate co do
              grosza oddawal babci. Potem Ona wydzielala Im po uwazaniu na drobne wydatki.
              Wujowie jak sie pozenili, tak samo traktowali swoje zony - to ciotki rzadzily i
              rzadza pieniedzmi a wiec i calym domem. Babcia ponadto pracowala na poczcie i
              nikt Jej z tego powodu nie wyklinal spolecznie. Tak samo ciotki pracowaly w
              roznych zawodach z blogoslawienstwem ogolu. Braineater - masz bardzo
              specyficzne wspomnienia rodzinny i na swoim jednostkowym przykladzie budujesz
              cala teorie spoleczna. To troche nie fair. Moja mama jest z malej wsi pod
              Tomaszowem Mazowieckim - i Ona i Jej 3 siostry wyjechaly z domu na studia,
              wszystkie porobily kariery zawodowe, nie wszystkie wyszly za maz. PRL byl
              beznadziejnym bagnem ale dla wielu kobiet (w ogole ludzi) z malych miejscowosci
              i wsi byla jednak szansa awansu spolecznego. I kobiety w tym awansie byly
              rowne, rowno traktowane. Jak bedzie teraz to sie zobaczy.
              • braineater Re: nie 16.11.05, 14:46
                hmmmm
                Dwa rózne Śląski?
                Bo przypadkiem moja historia jest również śląska, i moje obserwacje również
                stamtąd pochodzą. I zdecydowanie dużo częsciej zdażało, i zdaża mi się widziec
                w mojej dzielnicy i mieście (Chorzów/ Katowice) kobietę pobitą przez szanownego
                pana i władcę, niż kobietę żyjąca w równoprawnym związku. Może mieszkam w złej
                dzielnicy, może źle patrzę i czarno widzę, ale na tego typu scenki rodzajowe,
                jak pan i władca, nawalający swojej slubnej natykam się co i rusz.
                Co gorsza codzień widze takie opowieści w mediach, czytam o nich w gazetach,
                słysze od znajomych, którzy zawodowo zajmują się rodzinami.
                A z opowieści rodzinnych wynika, że nigdy nie było lepiej, zawsze familoki
                roiły się od sąsiadek uciekających przed swoimi mężami, od nawalonych w trupa
                wulców, którzy po szychcie w kopalni nie znali lepszej radości niz przywalenie
                żonie w łeb, bo sie pod nogami plonto i od dzieci śpiących po chlewikach, bo
                pan tato miał ochotę zabalowac z kolegami.
                I to tyle
                - widać sa jednak dwa Śląski.

                Co do awansu społecznego w PRL, to i owszem był. Tyle, że najsamprzód byłaś tą
                babiną, co godzinami wystawała w kolejkach po jakiś pokarm, zajmowała się
                dziećmi i domem, a dopiero potem, mogłaś sobie być panią magister czy profesor.

                Pozdrawiam
                • znikad Re: nie 16.11.05, 15:17
                  Moj ojciec jest spod Pyskowic - pewnie Ci to cos powie geograficznie. Ja nie
                  przecze, ze chlopy w Polsce pily i bily ale tak bywalo i bywa w wiekszosci
                  spoleczenstw na swiecie. Moja obecna partnerka zyciowa jest z Brazylii - jezyk
                  inny, negatywne zachowania - te same. Moja byla zona mieszka w Kalifornii ze
                  swoim nowym mezem, Amerykaninem od ilus tam pokolen - te same refleksje -
                  chlopy pija i bija. Nie mam na mysli "Jej chlopa", jak sie domyslasz :)
                  Podciaganie tego pod specyficznie polska rzeczywistosc wydaje mi sie wiec
                  sporym naduzyciem. A wrecz mysle, ze ten pieprzony komunizm dal jednak kobietom
                  wiecej mozliwosci niz mialy (i wciaz czesto maja) panie w "cywilizowanych" nie-
                  komunistycznych krajach. Co nie znaczy, ze nie nalezy sie przeciwstawiac
                  przemocy wobec kobiet (i dzieci, i zwierzat, i siebie wzajemnie), ze nie nalezy
                  walczyc z alkoholizmem czy ze nie nalezy edukowac spoleczenstwa. Oczywiscie,
                  nalezy. Ale nie sadze by demonizowanie sytuacji Polek sluzylo czemukolwiek.
                  Niestety, podkreslam - niestety! - kobiety bywaja bardzo zle i okrutnie
                  traktowane kompletnie niezaleznie od paszportow jakie maja w torebkach czy
                  jezykow jakimi ktos na nie wywrzaskuje swoj zal do swiata. Jest okropne ale w
                  zadnym razie nie jest to wyjatkowo polskie :(
                  • braineater Re: nie 16.11.05, 15:21
                    Pełna zgoda
                    Pisze o Polsce i sytuacji tu, bo tu siedzę. Natomiast nie twierdzę, że to
                    specyficznie polski obyczaj, tyle, że ten tutaj dotyczy mnie jakby bezpośrednio.
                    Pozdrawiam:)
                    • marysia75 Re: nie 16.11.05, 15:27
                      braineater napisał:

                      > Pełna zgoda
                      > Pisze o Polsce i sytuacji tu, bo tu siedzę. Natomiast nie twierdzę, że to
                      > specyficznie polski obyczaj, tyle, że ten tutaj dotyczy mnie jakby
                      bezpośrednio
                      > .
                      > Pozdrawiam:)

                      Musze Ci powiedziec, ze pija i leja wszedzie.
                      Kobiety tez coraz czesciej uciekaja sie do *zapozyczen* i tez chleja i leja
                      (chlopow) tylko malo ktory facet ma odwage poskarzyc sie, ze go (pijana) baba
                      tlucze.

                      (A kto wychowuje chlopcow?)
                      • Gość: Echo Zaczyna sie demagogia IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:26
                        "podlanym megalomanią przykrywającą tysięczne kompleksy, że Ojczyzna ponad
                        wszystko i że jednostka nie ma znaczenia (a to już socjalizm, który padł tu na
                        najbardziej podatny grunt na świecie), i wstyd sie teraz przed światem"

                        To swiat sie powinien wstydzic. Europa Zachodnia powinna sie wstydzic za
                        wyludnienie i uzywanie samochodow jako materialow opalowych.

                        Socjalizm padl na podatny grunt np. we Francji i wszycy wiedza ze w Polsce
                        zostal narzucony z zewnatrz i ze Polska ma najwieksze zaslugi w jego obaleniu.

                        Jedyne co wstyd, to ze istnieja tacy co pisza duzo, bezmyslnie celowo
                        przekrecajac fakty.

                        • po_godzinach brain ma rację 16.11.05, 16:47
                          która jest Ci bardzo niewygodna.
                          • Gość: Echo Re: brain ma rację IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:57
                            Naprawde uwazasz ze socjalizm mial w Polsce najbardziej podatny grunt (a nie np
                            w Rosji?) i ze Polacy nie rozwalili tego oblednego ustroju (dzieki
                            katolicyzmowi, ale rozwalili).

                            Naprawde tak uwazasz? Myslalam ze Cie rozumiem.
                            • po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:07
                              Gość portalu: Echo napisał(a):

                              > Naprawde uwazasz ze socjalizm mial w Polsce najbardziej podatny grunt (a nie
                              np
                              > w Rosji?)
                              Zostawmy Rosję, która ma inną historię i polityczną, i religijną i w której tak
                              naprawde nigdy socjalizmu nie było - bo był albo imperator car, albo imperator
                              Stalin. porównywajmy porównywalne - Polskę i Czechy, które znacznie mniej dały
                              się skomunizować, niż Polska. Przychylam sie do zdania ks. prof. Tischnera o
                              dziedzictwie komuny, które nazywa sie "homosovieticus". To jest bardzo wciąż
                              zywe.
                              >
                              > Naprawde tak uwazasz? Myslalam ze Cie rozumiem.

                              i ze Polacy nie rozwalili tego oblednego ustroju (dzieki
                              > katolicyzmowi, ale rozwalili).

                              Rozwalali tak, katolicy, jak i niekatolicy - nie upraszczaj.

                              Owszem, rozwalili system, ale dusza skomunizowana pozostała.

                              • Gość: Echo Re: brain ma rację IP: 70.137.170.* 16.11.05, 17:13
                                Unikasz odpowiedzi nt. Rosji. Czechy byly o wiele bardziej
                                spacyfikowane przez ten zafajtany ustroj. Zreszta Czesi mieli
                                wiekszy potencjal przemyslowy po wojnie niz Szwajcaria
                                wiec mieli inny punkt startu (o wiele lepszy)

                                > Rozwalali tak, katolicy, jak i niekatolicy - nie upraszczaj.

                                Oczywiscie ze intelektualisci byli w opozycji ale bez poparcia
                                katolikow inspirowanych przez papieza do dzis byliby salonowa opozycja
                                • po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:19
                                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                                  > Unikasz odpowiedzi nt. Rosji.

                                  Przeciwnie. Napisałam, jak uważam. Nie będę porównywała spraw moim zdaniem
                                  nieporównywalnych, bo to nie ma sensu.

                                  Czechy byly o wiele bardziej
                                  > spacyfikowane przez ten zafajtany ustroj.

                                  Odsyłam do Dzienników Kisielewskiego w kontekście roku 1968.

                                  Zreszta Czesi mieli
                                  > wiekszy potencjal przemyslowy po wojnie niz Szwajcaria
                                  > wiec mieli inny punkt startu (o wiele lepszy)

                                  Niemniej jednak.
                                  >
                                  > Oczywiscie ze intelektualisci byli w opozycji ale bez poparcia
                                  > katolikow inspirowanych przez papieza do dzis byliby salonowa opozycja

                                  Dla mnie to puste hasło "bez poparcia katolików", pozycja bowiem Kościoła za
                                  komuny nie była naturalna, mniej miała wspólnego z relicgią, więcej z azylem
                                  antykomunistycznym.
                                  Jak długo będziesz dzieliła ludzi na "katolików" i "niekatolików", nie mamy
                                  wspólnego języka.
                                  • marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 17:34
                                    Komunizm to sie sam rozwalil, bo byl nierentowny.
                                    W koncu pszlo o kotleta:)
                                    • po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:39
                                      ja na to mówię "kiełbasa"

                                      gdyby nie - jak to Echo mówi - "intelektualiści" sie nie wtrącili - byłoby
                                      tylko o kiełbasę

                                      swoją drogą ciekawie Echo dzieli Polaków: na katolików i intelektualistów, nie
                                      wiem, czy zauważyłaś (czyzby odbierała miano katlika ks. Tischnerowi?)?

                                      przy czym - przyznaję, że wybór Wojtyły na papieża akurat w tym momencie bardzo
                                      pomógł budowaniu ducha - tak, jak i Nobel dla Wałęsy

                                      • marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 17:47
                                        po_godzinach napisała:

                                        > przy czym - przyznaję, że wybór Wojtyły na papieża akurat w tym momencie
                                        bardzo

                                        > pomógł budowaniu ducha - tak, jak i Nobel dla Wałęsy

                                        Gdyby sztucznie nie skrocono zycia Janowi Pawlowi I, czyli, jasno mowiac, nie
                                        przeprowadzono na nim 'eutanazji', wszystko (kotlet tez) potoczyloby sie
                                        inaczej. Wybor Wojtyly nie mial chyba celu obalenia czegokolwiek juz i
                                        natychmiast. Wojtyla byl gwarancja powrotu do KK przedsoborowego i ciemnych
                                        sprawek skompromitowanego Watykanu.
                                        Dlugo by mowic...
                                        • po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:53
                                          Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków na
                                          duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam.
                                          • marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 18:05
                                            po_godzinach napisała:

                                            > Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków na
                                            > duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam.

                                            Oczywiscie i bezprzecznie:)Polakow podnioslo to na duchu, dajac im natychmiast
                                            potem po nosie a byl to pontyfikat, ktory niezwykle oslabil sile KK tam, gdzie
                                            mogl go umocnic, vide Ameryka Lacinska, Afryka i cala Europa Zachodnia.


                                            • aldekmistrz Re: brain ma rację 16.11.05, 21:37
                                              marysia75 napisała:

                                              > po_godzinach napisała:
                                              >
                                              > > Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków
                                              > na
                                              > > duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam.
                                              >
                                              > Oczywiscie i bezprzecznie:)Polakow podnioslo to na duchu, dajac im natychmiast
                                              > potem po nosie a byl to pontyfikat, ktory niezwykle oslabil sile KK tam, gdzie
                                              >
                                              > mogl go umocnic, vide Ameryka Lacinska, Afryka i cala Europa Zachodnia.
                                              >
                                              > Wybór był też m.in.podyktowany przez Opus dei
Inne wątki na temat:
Pełna wersja