b-beagle Re: Czy zaczyna się piekło kobiet w Ciemnogrodzie 14.11.05, 16:44 To się okaże Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Masz na mysli Maroko? IP: 70.137.170.* 14.11.05, 16:49 czy Francje? A moze przedmiescia Berlina? Oj nieladnie uzywac epitetow wobec tych miejsc. Nieladnie!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henx trwa od 10+ lat-przynajmniej dla tych najubozszych IP: 80.91.145.* 14.11.05, 22:29 Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: trwa od 10+ lat-przynajmniej dla tych najuboz 14.11.05, 23:50 I to jest tragiczne; bieda idzie w parze z obskurantyzmem i vice versa, kolo sie zamyka... Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 15.11.05, 23:02 Tajne komplety dla kobiet:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? IP: 70.137.170.* 16.11.05, 07:01 Nie trzeba zadnych kompletow w Europie. Szczegolnie jesli kobiety sa socjalistkami i obnosza sie z aborcja. To takie odswiezajace i postepowe! Odpowiedz Link Zgłoś
paddy77 Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 16.11.05, 10:33 A co masz do np legalnej aborcji w ludzkich warunkach, świadomość o prawach, wolności wyboru i szeroko pojętej edukacji i wolność umysły?? Odpowiedz Link Zgłoś
kamajkore Re: pOWSTAJE PYTANIE JAK TO ZMIENIĆ? 16.11.05, 10:52 no tak, w porównaniu z USA z buszystami na czele rzeczywiście w Polsce kompletów jeszcze organizować nie trzeba :) ale z PiSiorstwem już staczamy się po równi pochyłej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Czy zaczyna się piekło kobiet w Ciemnogrodzie IP: 195.205.71.* 16.11.05, 10:26 Oj chyba taaak....:\ Odpowiedz Link Zgłoś
braineater nie 16.11.05, 10:54 ponieważ nigdy się nie skończyło. Patrząc na moje babcie (obie jeszce z międzywojnia), moja matkę, moją teściową, moją żonę i moje przyjaciółki, nie widze żadnych zmian. Kobieta zawsze była w PL gatunkiem niższym, podporzadkowanym w całości kretyńskim ideom facetów. I tak jak moje babcie miały do wyboru tylko dwie drogi, czyli Kinder, Kuche, Kirche lub wyklęcie ze społeczności, tak było i w czasach mojej matki (ewentualnie Partia, zamiast koscioła, ale to to samo)i tak jest dziś. Najgorsze w tym wszystkim zaś jest to, że te dziesiątki lat manipulacji, tak skutecznie niektórym namieszały w głowach, że wreszcie uwierzyły, że stanie przy garach i masowa hodowla bachorków to jest ich cel życiowy i że do tego się tylko nadają. I nie byłoby to takie straszne gdyby tego pokroju idotki nie dorwały się do władzy i mediów, przy oczywiście współudziale równie lotnych facetów (dwa przykłady: z brzegu nasz aktualny marionetkowy premier i aktualny pajacowaty marszałek, o parodii prezydenta nie wspominając)i nie zaczęły głosić swoich zbrodniczych poglądów, jako jedynej obowiązującej ideologii. Na szczęscie ratuje nas to, że duży procent kobiet w kraju nie urodziło się kretynkami zdolnymi jedynie do płodzenie kolejnych pokoleń kretynków i nie dają się manipulować. Ale faktycznie urodzić się w Polsce Kobietą to tragedia większa niż urodzić się w tym samym kraju Żydem. Odpowiedz Link Zgłoś
blinski Re: nie 16.11.05, 11:18 och, człowieku. masz trochę racji, ale za ostro pojechałeś:) pojechałbyś sobie do serbii czy chorwacji np., zobaczyłbyś jak mogą być w dzisiejszej europie traktowane kobiety. czytałem w 'wo' ostatnio wywiad z chorwatką wydającą u nas swoją ksiażkę, dla niej polskie kobiety są wyzwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
no_login Re: nie 16.11.05, 12:19 no cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... i nie zgadzam się że Brain pojechał za ostro, wprawdzie żyjemy w "cywilizowanym" kraju ale mężczyzna nadal jest "panem i władcą" Odpowiedz Link Zgłoś
blinski Re: nie 16.11.05, 12:30 stosowanie skrajności i przesady to wkładanie adwersarzom w dyskusji broni do ręki. przesadę odbiegającą od rzeczywistości bardzo łatwo wyśmiać, dlatego mimo że z grubsza się zgadzam nie lubię gdy ktoś operuje tylko czernią i bielą, mimo tego, że być może odcień szarości jest tutaj bardzo ciemny. Odpowiedz Link Zgłoś
no_login tak 16.11.05, 12:46 Brain wcale nie popadł w skrajność, bardzo umiarkowaną i całkowicie słuszną, opinię zamieścił Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: tak 16.11.05, 14:19 ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też ja też Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 12:47 Ja wiem, że u nas nie Indie, gdzie małżonkę można traktować jako wkład do kominka, ewentualnie wybatożyć uciesznie na oczach gawiedzi, ani też nie ortodoksja muzułmańska, z wszystkim jej, dość dobrze przez media nagłośnionymi szykanami wobec kobiet, ale też nie są to dla mnie skale porównawcze. Nie żyjemy na kontynencie Azjatyckim, i nie żyjemy w kregu islamskim, tylko w Europie, ponoć najbardziej tolerancyjnym i wysublimowanym kawałku świata. I tylko pytanie dlaczego w 90% spraw, poza dojeniem kasy z Unii, nadal ta Europa, do której tak aspirujemy i u której klamki wisimy od wieków, łasząc sie i pełzając (taki sport narodowy)jest nadal w sprawach istotnych dla normalnych ludzi (w odróżnieniu od spraw dla polityków, którzy, jak świat światem, nigdy normalni nie byli), takich jak własnie prawa kobiet, prawa mniejszości wszelakich - czy etnicznych czy społecznych, prawa dzieci, negowana i szykanowana. Bo co? Bo wstyd się przyznać, że przez ostanie 300 lat siedziało się z głową we własnej dupie, hamletyzując i mesjasząc na potęgę, skamląc i zrywając się do coraz bardziej idiotycznych rewolt i rebelii, i nie było czasu pomyśleć o zwykłych ludziach? Bo utknęło sie w zaściankowo sarmackim toku myślenia, suto podlanym megalomanią przykrywającą tysięczne kompleksy, że Ojczyzna ponad wszystko i że jednostka nie ma znaczenia (a to już socjalizm, który padł tu na najbardziej podatny grunt na świecie), i wstyd sie teraz przed światem przyznać, że no sorry, ale jeszce nie doroślismy do tego, by pozwolić ludziom z Polski, stanowić samym o sobie? Bo nie znamy innego rodzaju władzy, jak odwieczny sojusz garniturów z sutannami, którego żadna okupacja, żaden komunizm nie był w stanie naruszyć (poza kilkoma wypadkami przy pracy, całkowicie, mimo medialnego szumu, marginalnymi) i który w sposób perfekcyjny narobił ludziom takiego bajzlu w głowach, że być może dopiero nasze praprawnuki, będą mogły pomyśleć, jesteśmy Polakami, równorzędnym europejskim narodem, w którym każdy ma prawo do decydowania o samym sobie? Bo nie potrafimy przyznać, że od dobrych kilku wieków, jesteśmy pośmiewiskiem całego cywilizowanego świata, i co gorsze, z naszego moralnego błazeństwa i hipokrytycznej fanfaronady postanowiliśmy uczynić sobie sztandar, wygodną szmatę, do zawiązywania ludziom oczu? I co gorsze to się nie zmieni jeszce przez wiele lat, bo wszyscy którzy mogli by coś zmienić, w kolejnych emigracyjnych falach odpływają stąd w siną dal, by móc choc przez chwilę żyć jak człowiek, a nie jak Polak-Bydle, któremu trzeba mówić, co ma robić, myśleć, w co wierzyć i co oglądać. Tyle Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś
no_login Re: nie 16.11.05, 12:52 > Bo co? Bo wstyd się przyznać, że przez ostanie 300 lat siedziało się z głową > we własnej dupie i siedzi się nadal > Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię. nigdy nie jest takźle żeby nie mogło być jeszcze gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:13 Ten Polak-Bydle to także ty...No chyba, że przestaniesz uogólniać na wszystkich Polaków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: nie IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:29 > Tyle > Optymistycznego morału znaleźć nie potrafię. Stop this nonsens. Najwyrazniej zezarles sobie mozg jesli wypisujesz takie glupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 17:26 Dziewcze przemiłe, jesli nie pasuja Ci takie posty, po prostu ich nie czytaj, ani na nie nie odpowiadaj. Po co masz sobie ciśnienie podnosić, czytając o czymś czego mimo wielu prób nie będziesz w stanie pojąć. Ja dopuszczam istnienie innego światopogladu, nawet najgłupszego, ale w Twoim wypadku zrozumienie że istnieje inny swiat niz ten który dałaś sobie w mózg wdrukować, jest z góry skazane na porażkę. Cóz, bywają w zyciu i takie tragedie. Pozwolisz, że podaruję sobie pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:11 rozumiem, że swoją żonę traktujesz jak gatunek niższy, podporząrkowany w całości swoim kretyńskim ideom? I twoja zona też ma do wyboru Kinder, Kuche albo Kirche? Twoja żona siedzi cały dzień przy garach? i masowo hoduje bachory?... Współczuję twojej żonie, twoim babciom i matce.... Tylko czy przypadkiem taki ich los nie jest zasługą Twoją, Twojego ojca i dziadka? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:13 czy brain jest mężem wszystkich polskich kobiet ??? wiem, że zdolny, ale az tak? Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:14 Napisał: "Patrząc na moje babcie (obie jeszce z międzywojnia), moja matkę, moją teściową, moją żonę i moje przyjaciółki, nie widze żadnych zmian." Czyli pisał o sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:18 przydałoby Ci się trochę więcej umiejętności abstrakcyjnego myslenia Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:23 Czyli, że ci źli to jacyś "oni". Wprawdzie daję jako przykład swoją rodzinę ale oczywiście ja jestem czysty i bez grzechu - no bo w końcu to ja dokonałem tej błyskotliwej diagnozy. Oczywiście te opisane rzeczy też nie dzieją się wśród moich sąsiadów bo przecież gdyby się działy to natychmiast bym zareagował. A więc dzieje się to gdzieś u "onych" - w gazetach,w telewizji... Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:25 a "pogodzinach" krzyczy "lubię was panowie"... Czyżbyś była pogodzinach tak strasznie maltretowana przez mężczyzn? A może ciebie też to nie dotyczy tylko tych "onych"? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:27 czy ozumiesz słowo "statystycznie"? to, o czym pisze brain, dotyczy przecietnych polskich kobiet - wydaje sie, że dla Ciebie wyobraznia zatrzymuje się na biciu, ale nie tylko o tym tu mowa Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: nie 16.11.05, 14:31 W kwestii formalnej, to ja krzyknęłam, a dalszą częśc zarzutu nie bardzo rozumiem. Czy lubić panów wolno tylko, gdy maltretują? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:29 w imieniu kobiet sie wypowiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:33 a czy brain jest kobietą że w ich imieniu się wypowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:36 Nie, nie jest. Ale za to pisze prawdę. Może ostro, ale prawdę. I wcale nie uogólnia. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: czy jestes kobietą, że 16.11.05, 14:39 jeśli psiszesz, że brain nie ma racji, czyli, ze kobietom dzieje się dobrze, a obecne tu kobiety nie podważają słów braina, tylko twoje, to znaczy, że akceptują słowa braina jesli piszesz, ze kobietom dzieje się dobrze - pytam: skad wiesz? czy jestes kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 14:36 1) podaje przykład swojej rodziny, bo nie chcę uogólniać na wszystkich. I w mojej rodzinie zawsze był model męskiego pana i władcy i podległych kobiet. I bynajmniej się nie zastrzegam, że sam takich cech nie mam, bo mam, bo w takim stylu zostałem wychowany i nie było na to rady. I ma tak baaaaaaaardzo duży procent polskich facetów - podejrzewam Robercie, że ty również. Taki był i jest po prostu obowiązujący model kulturowy w tym kraju i przed nim nie umkniesz. 2) nic sie nie dzieje u 'onych' - to wszystko dzieje sie w naszych domach, w mieszkaniach za ścianą, w sąsiedniej wsi czy przysiółku. I nie reaguję ja, nie reagujesz ty, reagują ewentualnie panie Środa czy Jaworowicz, bo im za to płacą. A nie reaguja, bo wszystkim (i to nie jest uogólnienie) ta sytuacja wydaje się normalna. No bo co tam jakas baba będzie pie..ć, że czegoś chce, potrzebuje, albo wręcz rząda. Kto by tego słuchał - pobeczy, pomiaucy i przestanie. I nie mów mi, że tego nie widzisz, nie słyszysz, bo raczej nie uwierzę - chyba, że mieszkasz poza Polską. 3) Polak - Bydle to oczywiście także ja - tyle, że jeszce na etapie bydlęcia narowistego - podejrzewam, że z wiekiem mi przejdzie i przywykne do uzdy, tak, że przestanę ją zauważać. Jak 40 milionów moich rodaków. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 14:47 To na razie jest nie do uniknięcia. Patriarchalny model rodziny i społeczeństwa jest i bedzie długo przez mężczyzn broniony - kto bowiem rezygnuje z dobrego? Jest jednak różnica między pokoleniem dziadków i wnuków. Wina lezy równiez po stronie kobiet, które muszą nauczyc się głośno mówic o swoich potrzebach - niezaleznie od okloiczności- - ja sie nawet Robertowi nie dziwię, jesli kobiety, które zna, milczą, skąd on ma wiedziec, że nie jest OK? Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:09 Co do fatalnej reputacji modelu patriarchalnego. Zależy co kto przez ten model rozumie. Ja uważam, że istnieją duże różnice biologiczne pomiędzy kobietami a mężczyznami i nie tylko w wyglądzie ale także w zachowaniu i charakterze. Nie wierzę w trwałe model Państwa w którym kobiety będą w 50% brać czynny udział w sprawowaniu władzy, nie wierzę, że 50% mężczyzn będzie zajmowała się wychowaniem dzieci. I nie dlatego, że tak jesteśmy wychowani tylko dlatego, że różnimy się na poziomie genów. Oczywiście można sobie wyobrazić Państwo gdzie zadekretujemy taką równość tylko, że wtedy to będzie państwo totalitarne (coś jak komunizm XXI wieku) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:23 Rozumiem patriarchat dośc klasycznie - system, w którym dominujące stanowisko zajmuje mężczyzna stojący na czele rodziny/społeczności. Najlepiej będzie, gdy przeczytasz to: www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=206 Różnice w budowie ciała i mózgu u obu płci determinują przemoc? Polecam Ci tez książkę "Dom kobiet". A jako bardzo wyraźny przykład - od niedawna kobiety zaczęły domagac się swoich praw do przezywania przyjemności seksualnej, kulturowo bowiem miały swoje dane im przez mężczyzn miejsce "naczynia męskiej rozkoszy". Nawet dzis wielu ma im to za złe. Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:34 hmmm. Mężczyźni są bardziej agresywni co wynika z genów, a więc bardziej skłonni do przemocy. Powinni (muszą) jednak tą agresję wyładowywać nie na kobietach a w inny sposób (sporty walki?). Myślę,że powinniśmy pogodzić się z tym że mężczyzna jest bardziej agresywny i zamiast wmawiać mężczyznom, że z agresji można się leczyć lepiej pokazywać im jak można ją wyładować w cywilizowany sposób. To, że w obecnych czasach męska agresja jest raczej ich wadą niż zaletą nie znaczy, że w przyszłości tacy mężczyźni znów nie będą w cenie. Kto wie co nam np. przyniesie rozwijający się na świecie terroryzm? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:38 bardzo chętnie wyszłabym poza biologię, to, ze ona nas determinuje na pewnym poziomie, to jest oczywiste - jak wszystki zwierzęta tutaj jednak mówimy o poziomie nieco wyższym, niz biologia - o poziomie kulturowym Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:57 Tak - ale uzgodnijmy pewne fakty: 1. wyższa agresja mężczyzn od kobiet to fakt biologiczny, którego nie da się zmienić kulturą 2. Kulturą możemy skierować tą agresję na cywilizowane tory co nie zmieni faktu, że mężczyźni będą bardziej agresywni. I wg mnie uświadomienie sobie tych 2 faktów da szansę na rzeczywistą walkę z przemocą mężczyzn wobec kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:05 nigdy nie byłam męzczyzną, więc trudno mi powiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 14:54 Jeśli chodzi o moją rodzinę to wydaje mi się że z żoną tworzymy układ który satysfakcjonuje obie strony (pewnie trzeba by zapytać moją żonę ale wydaje mi się że potwierdziłaby tą opinię...) Podział "władzy" w domu to wg mnie osobisty układ męża i żony. Układ ten musi satysfakcjonować obie strony. W pewnych sprawach mąż podejmuje decyzje w pewnych żona. Może zamiast narzekać na swoje cechy lepiej porozmawiaj ze swoją zona? Moze jej taki układ odpowiada? Po co zaraz te kasandryczne tony? Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:12 Nie skarżyła mi się na jakieś przypadki dyskryminacji. A obecnie studiuje informatykę czyli dziedzinę w której mężczyźni są w większości (tak nawiasem mówiąć wg mnie nie jest to przejawem dyskryminacji kobiet - ale to jest zupełnie osobny temat) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 15:25 poczekajmy więc, jak pójdzie do pracy, zechce miec dzieci, czy jeśli jej interesy zaczna kolidowac z Twoimi Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:39 potrafię sobie wyobrazić, że moje i żony interesy tak zaczną się róznić, że się nie dogadamy. Ale czy wtedy to będzie oznaczało że ją dyskryminuję? Feministka wtedy powie: ooo - on próbuje narzucić żonie swoje zdanie. On jest męskim szowinistom.... Tak zgadzam się będę próbował narzucić jej swoje zdanie tak jak i ona będzie próbowała narzucić mi swoje. I jeśli nie będziemy mogli się porozumieć to się rozwiedziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 15:09 akurat jesli idzie o moją zonę, to sytuacja domowa jest unormowana i pod kontrolą - przynajmniej mam taka nadzieję:) Każde z nas stara się żyć po swojemu i generalnie mało przejmuje sie opiniami świata zewnętrznego. Nieco gorzej wygląda sytuacja 'na zewnątrz', chociażby w temacie praca. Mamy dokładnie te same wykształcenie, z dokładnie tego samego uniwerku, tylko z róznych wydziałów. I co - ja na dzień dobry dostaję pracę, bez większego napinania się za hipotetyczne 2000 złotych. Dzień później z tego samego ogłoszenia zgłasza się moja żona, o dokłądnie tą samą pracę, z dokładnie takimi samymi kwalifikacjami, jak moje (a nawet ciut lepszymi, bo w odóżnieniu ode mnie ma prawo jazdy i zna o jeden zagramaniczny język więcej) i słyszy, że i owszem, może dostać tę pracę, pod warunkiem, że podpisze papiórek, że nie zajdzie w ciążę przez najbliższy rok i zarabiać będzie 1200 złotych. Gdzie sie podziało 800 złotych? Jakiś tajemniczy podatek za posiadanie pochwy? Inna perspektywa - ja jako facet mam o tyle łatwiej, że nie musze przejmować się sąsiedzką i rodzinną opinią (co z lubością zresztą czynię:), natomiast kobieta musi mocno sie trzymac wytyczonej roli społecznej, nie pozwalac sobie na żadne narowy, bo zostanie po prostu napiętnowana, doczeka się miana 'wyrodnej matki', 'zimnej suki' 'karierowiczki', czy paru innych nieco mniej elokwentnych. I nie mówię tu o jakis małych przez czas zapomnianych wioskach, tylko o bodaj największej miejskiej aglomeracji w Polsce. A dla osób wrażliwych, a dziewczeta już w swej większości takie raczej są, społeczny ostracyzm może być bardzo bolesny i trudny do wytrzymania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:24 Twój przykład z zarobkami. Powiedzmy, że jestem właścicielem firmy, która ma zatrudnić 100 nowych młodych osób (załóżmy w wielu od 20 do 40 lat). Przeprowadzam prosty rachunek ekonomiczny: średnia dzietność kobiet w Polsce to ok 1,5 dziecka na kobietę. Oznacza to, że w interesującym mnie okresie przeciętna kobieta będzie na zwolnieniu lub będzie pracować na zwolnionych obrotach 3 lata (zakładam 2 lata na dziecko). 3 lata w stosunku do 20 lat to 15% i o tyle powinienem mniej zapłacić kobiecie aby kosztowała tyle samo co mężczyzna. A jeśli dzietność kobiet kiedyś wzrośnie? (a musi co najmniej do 2,1 jeśli chcemy aby przyszłe pokolenia miały co najmniej takie same warunki życia jak my) to wtedy powinienem płacić nie o 15% mniej a o 21% mniej.... To taka prosta arytmetyka, która wg mnie dość dobrze wyjaśnia istniejące w wysoko rozwiniętych państwach różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:49 Tak - to jest w porządku wobec pracujących w takich firmach i z tymi kobietami mężczyzn. Przecież gdyby zrównać dekretem zarobki kobiety i mężczyzny to w czasie ciąży i potem zaraz po urodzeniu dziecka to oni pracowali by na jej zarobki.., A dlaczego oni mają płacić na taką kobietę a nie wydać tych pieniędzy chociażby na kobietę którą kochają? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:02 dlatego, że nie każda kobieta, która zgłasza sie do pracy chce (lub może) miec dzieci - chociazby dlatego, ze dzieci dotyczą obojga rodziców a mężczyzny nie "rolicza" pracodawca z ewentualnego ojcostwa dlatego, ze z góry zakładasz, że kazda kobieta w wypadku, gdy zostanie matką, będzie chciała rezygnowac z pracy, nawet do głowy Ci nie przychodzi, ze urlopy macierzyńskie mogą brać ojcowie dlatego, ze jesli chcemy, aby rodziło się więcej dzieci, odpowiedzialnośc za to powinni wziąć tez mężczyźni i zrezygnować z części swoich zarobków na rzecz kobiet - czyli "pokryc straty" pracodawcy z tytułu macierzyństwa kobiet i tak dalej Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:14 > dlatego, że nie każda kobieta, która zgłasza sie do pracy chce (lub może) miec > dzieci - chociazby i dla takiej kobiety chyba nie jest problemem zadeklarować, że nie będzie miała dzieci - przypuszczam, że wtedy dostanie zarobki zbliżone do mężczyzn > > dlatego, ze dzieci dotyczą obojga rodziców a mężczyzny nie "rolicza" pracodawca bo kobieta zachodzi w ciążę a nie mężczyzna, bo kobieta karmi piersią dziecko nie mężczyzna, bo to ona po porodzie potrzebuje czasu aby odzyskać wszystkie siły po porodzie. > > z ewentualnego ojcostwa > > dlatego, ze z góry zakładasz, że kazda kobieta w wypadku, gdy zostanie matką, > będzie chciała rezygnowac z pracy, nawet do głowy Ci nie przychodzi, ze urlopy > macierzyńskie mogą brać ojcowie Nigdy nie będzie tak, że mężczyźni będą brali 50% urlopów macierzyńskich (no chyba że zadekretujemy to i będziemy ścigać mężczyzn uchylających się od takiego urlopu). To jest wg mnie mit, a jego wdrożenie na siłę spowoduje więcej szkód niż korzysci. > > dlatego, ze jesli chcemy, aby rodziło się więcej dzieci, odpowiedzialnośc za to > > powinni wziąć tez mężczyźni i zrezygnować z części swoich zarobków na rzecz > kobiet - czyli "pokryc straty" pracodawcy z tytułu macierzyństwa kobiet Ja wolę pokrywać straty swojej żony a nie innych żon. Chcę swoją pracą pomagać żonie i swoim dzieciom a nie chcę aby państwo za mnie decydowało komu mam dawać efekty swojej pracy. > > i tak dalej Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:16 i to jest własnie patriarchalny model społeczeństwa o tym własnie jest ten wątek - udowodniłeś, że kobiety sa w sytuacji gorszej, tylko dlatego, że mężczyźni tak chcą Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:31 Powiem tak po_godzinach. Bardzo lubię kobiety, lubię przebywać w ich towarzystwie, ale też zawsze gdy któraś mówi,że ją dyskryminuję, że coś jej mam dać bo jest dyskryminowana to grzecznie (mam nadzieję) ale stanowczo odmawiam. Uważam, że jesteśmy (tzn. kobiety i mężczyźni) na siebie skazani i najlepsze co możemy zrobić to rozmawiać i szukać takich rozwiązań które odpowiadają obu stronom. Np. moja żona lubi spędzać dużo czasu w jakichś solariach, gabinetach fitness, ma chyba z 10 razy więcej ode mnie butów i innych ubrań i do póki nas na to stać to niech ma. Ale gdybym uważał, że powinniśmy wydawać te pienądze na ważniejsze rzeczy na pewno wdałbym się z nią w długą rozmowę... I albo bym ją przekonał albo ona mnie albo byśmy się rozstali. Puki co na razie się dogadujemy i ta ostatnia opcja nigdy nie musiała być brana pod uwagę Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 16:40 ja nie mówię o Twojej rodzinie mówię o Twoim sposobie myślenia, przywiązaniu do stereotypu tak silnym, ze nawet tego nie widzisz dlatego napisałam na początku - to, czy kobiety czują sie dyskryminowane, czy nie, mogą mówić tylko one, plus nieliczni mężczyźni o szczególnej wrażliwości (jak brain, crax) dziwi mnie, ze Ty, będąc mężczyzną, z taką pewnością twierdzisz, że wiesz lepiej od kobiet, jak one czują się w swoich rodzinach lub w społeczeństwie to, że drażni Cie, gdy kobiety o tym mówią jest nieistotne - bo kobiety nie są od tego, aby dbac o twoje dobre samopoczucie moim zdaniem - mozesz mówic tylko o tym, jak czujesz się Ty sam, lub - uogólniając - jak czują się w rodziniach i w społeczeństwie mężczyźni, brak Ci bowiem pewnego poziomu wrażliwości, jak ogromnej większości mężczyzn pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 16:54 > dlatego napisałam na początku - to, czy kobiety czują sie dyskryminowane, czy > nie, mogą mówić tylko one, plus nieliczni mężczyźni o szczególnej wrażliwości > (jak brain, crax) Jedne kobiety czują, że są dyskryminowane inne nie. Oczywiście to każda z nich sama najlepiej może ocenić. A my tu sobie dyskutujemy (tak mi się przynajmniej wydaje) co jest dyskryminacją a co nie. Ja próbuje przekonać cię, że różnice w zarobkach nie są dowodem dyskryminacji (tak jak różnice np. w ilości informatyków też nie są dowodem dyskryminacji). Na pewno wiele jest do zrobienia chociażby w stosunku do kobiet, które są bite przez swoich mężów (zresztą zdarzyło mi się już interweniować gdy jeden cwaniaczek na ulicy okładał pięściami kobietę). W pracy współpracuję z wieloma kobietami i wydaje mi się (znów trzeba by szczerze zapytać moje koleżanki), że nie mam uprzedzeń do kobiet a bardziej do symulantów (bez względu na płeć). Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:00 "A my tu sobie dyskutujemy (tak mi się przynajmniej wydaje) co jest dyskryminacją a co nie" otóż nie. Co to jest dyskryminacja, definiuje słownik: "Dyskryminacja (łac. discriminatio = 'rozróżnianie') - upośledzenie lub prześladowanie jednostki bądź grupy społecznej, na przykład ze względu na jej pochodzenie etniczne, orientację seksualną, przynależność klasową, narodową, rasową bądź wyznaniową albo na płeć lub wiek. Chodzi o ogół działań zarówno świadomych, jak i nieuświadomionych, zmierzających do pozbawienia dyskryminowanych osób praw i korzyści przysługujących wszystkim ludziom. "Seksizm (z ang. sexizm, sex = 'płeć') - przekonanie o biologicznej, intelektualnej, moralnej lub ustanowionej przez bóstwo wyższości jednej płci nad drugą, lub o istnieniu innych przyczyn, dla których jedna płeć miałaby zasługiwać na lepsze traktowanie; dyskryminacja osób wynikająca z owego przekonania. W potocznym rozumieniu za seksizm uważa się głównie dyskryminację kobiet, tj. preferowanie mężczyzn przy zatrudnianiu i awansach, niższe zarobki kobiet na tych samych stanowiskach, mniejszą reprezentację w strukturach władzy, tradycyjne przekonanie o nadrzędnej pozycji mężczyzny w rodzinie, sprowadzanie kobiety do roli zabawki seksualnej itp. Istnieje jednak także seksizm antymęski i wynikające z niego nierówne traktowanie, np. obowiązek służby wojskowej, dyskryminacja ojców, niższe nakłady na profilaktykę i badania naukowe dot. zdrowia mężczyzn (zwł. raka prostaty), presja społeczna na bycie dostarczycielem dóbr, uprzedzenia wobec mężczyzn, akceptacja radykalnie antymęskich ideologii przez część środowisk pl.wikipedia.org/wiki/Seksizm My zaś rozmawiamy o tym, jakie treści podkładamy pod opisane zjawiska. Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 17:25 czyli, że dyskryminacja to rózne formy prześladowania. Ja twierdzę, że róznice w zarobkach na poziomie 15-20% mają uzasadnienie biologiczne i nie są przejawem prześladowania kobiet. Czyli, że nie jest to (wg mnie) dyskryminacja - i do tego próbuję cię przekonać jak najbardziej logicznymi i spójnymi argumentami. Po co przytoczyłaś definicję seksizmu to nie wiem. Cały czas próbuję napiać, że kobiety są inne od mężczyzn z czego wcale nie wynika, że mężczyźni są biologiczne,intelektualnie, moralnie lub jeszcze jakoś inaczej lepsi od kobiet. Są inni. Np jeśli chodzi o pracę to po prostu (z powodu tego, że nie rodzą dzieci) mogą jej statystycznie poświęcić wiecej czasu niż kobiety. I na koniec potoczne rozumienie. Potoczne rozumienie jakiegoś problemu nie musi być prawdziwe. Aby zrozumieć przyczyny pewnych zjawisk (np. niższych zarobków kobiet) trzeba je dokładnie zbadać, zrozumieć jakie są ich przyczyny i wtedy można dopiero próbować coś zmieniać. Do tej pory było tak, że gdzieś tak do końca II wojny światowej istniała ideologia, że mężczyźni są Panami tego świata. Potem nastąpiło odwrócenie i teraz wszędzie doszukuje się dyskryminacji, każdą nierówność próbuje się wyjaśnić dyskryminacją... A wg i wtedy i teraz bardzo mało ludzi tak naprawdę się zastanawia dlaczego pewne zjawiska poddają się zmianie a pewne nie. I ja właśnie twierdzę, że wyrównanie zarobków (nominalne) jest niemożliwe tak długo jak długo kobiety będą rodzić dzieci. Powiedziałbym, że te 15-20% to cena jaką kobiety płacą za prawo wyboru: mieć dzieci czy pracować. Mężczyzna (w społeczeństwie w którym nie wolno używać mu przemocy) nie ma takiego wyboru. To kobieta decyduje kiedy, z kim i ile chce mieć dzieci. Mężczyzna może ją uwodzić, namawiać, oferować złote góry (mieszkanie, samochód, i co tam jeszcze) ale to ona podejmuje decyzję. A te 15-20% to są koszty tego przywileju.... Rozpisałem się - mam nadzieję, że przekonałem cię, że nie zależy mi ani na dyskryminowaniu ani na prześladowaniu kobiet. pozdrawiam i miłego wieczoru. Ja dzisiaj już kończę i obawiam się, że przez najbliższe dni nie bedę mógł się tu odzywać. Jeszcze raz - miłego wieczoru po_godzinach Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:30 dyskutuj dalej ze słownikiem, powodzenia)) nie przekonuj mnie juz, bo prózny Twój trud, jako że nie ma najmniejszej szansy, abys mnie przekonał - napiszmy protokół rozbiezności i chwatit OK? PS mówimy o całkiem unnych sprawach i nie wygląda, abyśmy mieli sie zrozumieć Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 17:41 Czyli przed nami (kobietami a mężczyznami) jeszcze wiele lat długich bojów (jedni są podobno z Marsa a inne z Wenus). Jako, że ciągle te wredne męskie geny (jakich zdaje się jestem nosicielem) ciągle mają wzięcie u kobiet to problem jeszcze długo będzie nierozwiązany. Protokoł rozbieżności: 1. po_godzinach twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni i kobiety będą zarabiać dokładnie tyle samo. Okres kiedy kobieta nie może pracować z powodu ciąży powinien być opłacany przez wszystkich mężczyzn 2. robert_32 twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni będą zarabiać więcej od kobiet o kilkanaście procent a poszczególni mężowie i ojcowie będą rekompensować swoim dzieciom (i ich matkom) te róznice. Może być? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 17:50 robert_32 napisał: > Czyli przed nami (kobietami a mężczyznami) jeszcze wiele lat długich bojów > (jedni są podobno z Marsa a inne z Wenus). Jako, że ciągle te wredne męskie gen > y > (jakich zdaje się jestem nosicielem) ciągle mają wzięcie u kobiet to problem > jeszcze długo będzie nierozwiązany. Nie. Ja się z nikim nie biję. Dobieram sobie ludzi, z którymi więcej mnie łaczy, niz dzieli na znajomych i przyjaciół. A z nieomal wszystkimi mężczyznami, jakich znam, jestem w doskonałych stosunkach. Napisałam gdzieś, że kobiety powinny nauczyc sie głośno o swoich potrzebach mówić szczerze i niezaleznie od tego, czy to się mężczyznom podoba, czy nie. Może wtedy dotrze cos do niektórych. Ale do tego potrzebna im niezaleznośc finansowa. > > Protokoł rozbieżności: > 1. po_godzinach twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni i kobiety > będą zarabiać dokładnie tyle samo. Okres kiedy kobieta nie może pracować z > powodu ciąży powinien być opłacany przez wszystkich mężczyzn > > 2. robert_32 twierdzi, że nie będzie dyskryminacji gdy mężczyźni będą zarabiać > więcej od kobiet o kilkanaście procent a poszczególni mężowie i ojcowie będą > rekompensować swoim dzieciom (i ich matkom) te róznice. > > Może być? > > Pozdrawiam Nie. nie może byc. Robert twierdzi - kobiety mają zająć w społeczeństwie to miejsce, które wskażą im mężczyxni Ja mówie - nie ma na to zgody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 20:12 A co z tymi kobietami ,ktore nie rodzą juz dzieci,albo które w ogole nie będa mialy dzieci? Jak wytlumaczyc sprawiedliwośc ich niższych zarobkow? Czesto jest tak,że kobieta pracuje dłużej i lepiej ,facet- krócej i gorzej,ale to on ma wyższe zarobki. To jest niesprawiedliwość ,a ta podlega osądom etycznym czy moralnym a nie wyliczeniom matematycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: nie 16.11.05, 20:15 używałam tego argumentu tez ale robert twierdzi, ze powinny one zadeklarowac pracodawcy wolę lub przymus niemania dzieci, a on chyba (? zapłaci im więcej wiem, że toabsurd, ale tak własnie robert uważa Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: nie 16.11.05, 20:19 po_godzinach napisała: > wiem, że toabsurd, ale tak własnie robert uważa On jeszcze pare innych absurdow:) Widac mlody... Za kochana kobiete chce placic a za niekochana nie chce Ach, ta milosc, a feromony dzialaja podobno tylko 10 lat (po_ 10_latach juz kazda niekochana a kto ma placic na/za niekochane?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 20:30 a ktora kobieta wie coś napewno? najpierw nie chce miec dzieci a potem ma np. 4- ke,albo chce miec 5-tke a nie ma wcale Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 15:33 no i tadam! wcale nie chciałem byś się Robercie podłożył, bo rozsądnie się z Tobą pisze, ale własnie to zrobiłeś. Co to w ogóle za wskaźnik 'dzietność'? Dlaczego ma być czegokolwiek wytyczną? Jak dla mnie, może mylnie całkiem, jest to znowu sprowadzanie kobiety do jej roli rozpłodowej i pozbawianie jej praw do wykonywania innych funkcji. Przeciez tysiące kobiet mają ochote robić inne rzeczy niz dokonac życia w połogu, albo zajechać sie przy praniu pieluch. I dlaczego nikt nie bierze pod uwagę, że ta akurat hipotetyczna kobieta może tych dzieci nie chcieć, albo przynajmniej miec je w baaaaaaaardzo dalekich planach. Nie, no bo po co. Lepiej na dzieńdobry założyć, że przyszła do pracy, tylko i wyłacznie po to, by wziąśc sobie urlop macierzyński i korzystać z jego uroków. Facet natomiast może byc alkoholikiem, ćpunem i bumelantem, który dnia uczciwie nie przepracował, ale nikt się go nie pyta, ile ma w planach wziąśc sobie urlopu zdrowotnego na leczenie kaca, albo cięzkiej zwały po trzydniówce na białku. I na takich własnie drobiazgach jest zbudowane to tytułowątkowe piekło kobiet. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:44 Tysiące kobiet, które nie chcą dzieci + tysiące które chcą dają w wyniku statystyczne 1,5 dziecka na kobietę. To jest fakt. Faktem jest, że dzieci te kobieta będzie rodzić w czasie pracy w jakiejś firmie. Ty to nazywasz "sprowadzanie kobiety do jej roli rozpłodowej" a ja biologicznym faktem. Co do facetów bumelantów itp... Nie znam statystyk, z których by wynikało, że ilość takich facetów znacząco różni się od ilości takich samych kobiet a więc przy zatrudnianiu tego czynnika nie ma sensu brać pod uwagę przy doszukiwaniu się różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. Odpowiedz Link Zgłoś
robert_32 Re: nie 16.11.05, 15:53 Poszukałem dokładnych danych w internecie. Obecnie w Polsce dzietność kobiet to 1,39 dziecka na kobietę (od 0 do 100 lat) ale należy wziąć pod uwagę, że te 1,39 dziecka kobiety rodzą zazwyczaj w wielu powiedzmy 20 do 40 lat Odpowiedz Link Zgłoś
znikad Re: nie 16.11.05, 14:35 To sa chyba rozne modele rodzinne. Moj ojciec byl ze Slaska, z tradycyjnej rodziny gorniczej - On jeden sie wylamal i wyjechal, reszta mezczyzn - dziadek i 7 wujow pracowalo na kopalni. Dopoki mieszkali w domu, kazdy wyplate co do grosza oddawal babci. Potem Ona wydzielala Im po uwazaniu na drobne wydatki. Wujowie jak sie pozenili, tak samo traktowali swoje zony - to ciotki rzadzily i rzadza pieniedzmi a wiec i calym domem. Babcia ponadto pracowala na poczcie i nikt Jej z tego powodu nie wyklinal spolecznie. Tak samo ciotki pracowaly w roznych zawodach z blogoslawienstwem ogolu. Braineater - masz bardzo specyficzne wspomnienia rodzinny i na swoim jednostkowym przykladzie budujesz cala teorie spoleczna. To troche nie fair. Moja mama jest z malej wsi pod Tomaszowem Mazowieckim - i Ona i Jej 3 siostry wyjechaly z domu na studia, wszystkie porobily kariery zawodowe, nie wszystkie wyszly za maz. PRL byl beznadziejnym bagnem ale dla wielu kobiet (w ogole ludzi) z malych miejscowosci i wsi byla jednak szansa awansu spolecznego. I kobiety w tym awansie byly rowne, rowno traktowane. Jak bedzie teraz to sie zobaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 14:46 hmmmm Dwa rózne Śląski? Bo przypadkiem moja historia jest również śląska, i moje obserwacje również stamtąd pochodzą. I zdecydowanie dużo częsciej zdażało, i zdaża mi się widziec w mojej dzielnicy i mieście (Chorzów/ Katowice) kobietę pobitą przez szanownego pana i władcę, niż kobietę żyjąca w równoprawnym związku. Może mieszkam w złej dzielnicy, może źle patrzę i czarno widzę, ale na tego typu scenki rodzajowe, jak pan i władca, nawalający swojej slubnej natykam się co i rusz. Co gorsza codzień widze takie opowieści w mediach, czytam o nich w gazetach, słysze od znajomych, którzy zawodowo zajmują się rodzinami. A z opowieści rodzinnych wynika, że nigdy nie było lepiej, zawsze familoki roiły się od sąsiadek uciekających przed swoimi mężami, od nawalonych w trupa wulców, którzy po szychcie w kopalni nie znali lepszej radości niz przywalenie żonie w łeb, bo sie pod nogami plonto i od dzieci śpiących po chlewikach, bo pan tato miał ochotę zabalowac z kolegami. I to tyle - widać sa jednak dwa Śląski. Co do awansu społecznego w PRL, to i owszem był. Tyle, że najsamprzód byłaś tą babiną, co godzinami wystawała w kolejkach po jakiś pokarm, zajmowała się dziećmi i domem, a dopiero potem, mogłaś sobie być panią magister czy profesor. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
znikad Re: nie 16.11.05, 15:17 Moj ojciec jest spod Pyskowic - pewnie Ci to cos powie geograficznie. Ja nie przecze, ze chlopy w Polsce pily i bily ale tak bywalo i bywa w wiekszosci spoleczenstw na swiecie. Moja obecna partnerka zyciowa jest z Brazylii - jezyk inny, negatywne zachowania - te same. Moja byla zona mieszka w Kalifornii ze swoim nowym mezem, Amerykaninem od ilus tam pokolen - te same refleksje - chlopy pija i bija. Nie mam na mysli "Jej chlopa", jak sie domyslasz :) Podciaganie tego pod specyficznie polska rzeczywistosc wydaje mi sie wiec sporym naduzyciem. A wrecz mysle, ze ten pieprzony komunizm dal jednak kobietom wiecej mozliwosci niz mialy (i wciaz czesto maja) panie w "cywilizowanych" nie- komunistycznych krajach. Co nie znaczy, ze nie nalezy sie przeciwstawiac przemocy wobec kobiet (i dzieci, i zwierzat, i siebie wzajemnie), ze nie nalezy walczyc z alkoholizmem czy ze nie nalezy edukowac spoleczenstwa. Oczywiscie, nalezy. Ale nie sadze by demonizowanie sytuacji Polek sluzylo czemukolwiek. Niestety, podkreslam - niestety! - kobiety bywaja bardzo zle i okrutnie traktowane kompletnie niezaleznie od paszportow jakie maja w torebkach czy jezykow jakimi ktos na nie wywrzaskuje swoj zal do swiata. Jest okropne ale w zadnym razie nie jest to wyjatkowo polskie :( Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie 16.11.05, 15:21 Pełna zgoda Pisze o Polsce i sytuacji tu, bo tu siedzę. Natomiast nie twierdzę, że to specyficznie polski obyczaj, tyle, że ten tutaj dotyczy mnie jakby bezpośrednio. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: nie 16.11.05, 15:27 braineater napisał: > Pełna zgoda > Pisze o Polsce i sytuacji tu, bo tu siedzę. Natomiast nie twierdzę, że to > specyficznie polski obyczaj, tyle, że ten tutaj dotyczy mnie jakby bezpośrednio > . > Pozdrawiam:) Musze Ci powiedziec, ze pija i leja wszedzie. Kobiety tez coraz czesciej uciekaja sie do *zapozyczen* i tez chleja i leja (chlopow) tylko malo ktory facet ma odwage poskarzyc sie, ze go (pijana) baba tlucze. (A kto wychowuje chlopcow?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Zaczyna sie demagogia IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:26 "podlanym megalomanią przykrywającą tysięczne kompleksy, że Ojczyzna ponad wszystko i że jednostka nie ma znaczenia (a to już socjalizm, który padł tu na najbardziej podatny grunt na świecie), i wstyd sie teraz przed światem" To swiat sie powinien wstydzic. Europa Zachodnia powinna sie wstydzic za wyludnienie i uzywanie samochodow jako materialow opalowych. Socjalizm padl na podatny grunt np. we Francji i wszycy wiedza ze w Polsce zostal narzucony z zewnatrz i ze Polska ma najwieksze zaslugi w jego obaleniu. Jedyne co wstyd, to ze istnieja tacy co pisza duzo, bezmyslnie celowo przekrecajac fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: brain ma rację IP: 70.137.170.* 16.11.05, 16:57 Naprawde uwazasz ze socjalizm mial w Polsce najbardziej podatny grunt (a nie np w Rosji?) i ze Polacy nie rozwalili tego oblednego ustroju (dzieki katolicyzmowi, ale rozwalili). Naprawde tak uwazasz? Myslalam ze Cie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:07 Gość portalu: Echo napisał(a): > Naprawde uwazasz ze socjalizm mial w Polsce najbardziej podatny grunt (a nie np > w Rosji?) Zostawmy Rosję, która ma inną historię i polityczną, i religijną i w której tak naprawde nigdy socjalizmu nie było - bo był albo imperator car, albo imperator Stalin. porównywajmy porównywalne - Polskę i Czechy, które znacznie mniej dały się skomunizować, niż Polska. Przychylam sie do zdania ks. prof. Tischnera o dziedzictwie komuny, które nazywa sie "homosovieticus". To jest bardzo wciąż zywe. > > Naprawde tak uwazasz? Myslalam ze Cie rozumiem. i ze Polacy nie rozwalili tego oblednego ustroju (dzieki > katolicyzmowi, ale rozwalili). Rozwalali tak, katolicy, jak i niekatolicy - nie upraszczaj. Owszem, rozwalili system, ale dusza skomunizowana pozostała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: brain ma rację IP: 70.137.170.* 16.11.05, 17:13 Unikasz odpowiedzi nt. Rosji. Czechy byly o wiele bardziej spacyfikowane przez ten zafajtany ustroj. Zreszta Czesi mieli wiekszy potencjal przemyslowy po wojnie niz Szwajcaria wiec mieli inny punkt startu (o wiele lepszy) > Rozwalali tak, katolicy, jak i niekatolicy - nie upraszczaj. Oczywiscie ze intelektualisci byli w opozycji ale bez poparcia katolikow inspirowanych przez papieza do dzis byliby salonowa opozycja Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:19 Gość portalu: Echo napisał(a): > Unikasz odpowiedzi nt. Rosji. Przeciwnie. Napisałam, jak uważam. Nie będę porównywała spraw moim zdaniem nieporównywalnych, bo to nie ma sensu. Czechy byly o wiele bardziej > spacyfikowane przez ten zafajtany ustroj. Odsyłam do Dzienników Kisielewskiego w kontekście roku 1968. Zreszta Czesi mieli > wiekszy potencjal przemyslowy po wojnie niz Szwajcaria > wiec mieli inny punkt startu (o wiele lepszy) Niemniej jednak. > > Oczywiscie ze intelektualisci byli w opozycji ale bez poparcia > katolikow inspirowanych przez papieza do dzis byliby salonowa opozycja Dla mnie to puste hasło "bez poparcia katolików", pozycja bowiem Kościoła za komuny nie była naturalna, mniej miała wspólnego z relicgią, więcej z azylem antykomunistycznym. Jak długo będziesz dzieliła ludzi na "katolików" i "niekatolików", nie mamy wspólnego języka. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 17:34 Komunizm to sie sam rozwalil, bo byl nierentowny. W koncu pszlo o kotleta:) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:39 ja na to mówię "kiełbasa" gdyby nie - jak to Echo mówi - "intelektualiści" sie nie wtrącili - byłoby tylko o kiełbasę swoją drogą ciekawie Echo dzieli Polaków: na katolików i intelektualistów, nie wiem, czy zauważyłaś (czyzby odbierała miano katlika ks. Tischnerowi?)? przy czym - przyznaję, że wybór Wojtyły na papieża akurat w tym momencie bardzo pomógł budowaniu ducha - tak, jak i Nobel dla Wałęsy Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 17:47 po_godzinach napisała: > przy czym - przyznaję, że wybór Wojtyły na papieża akurat w tym momencie bardzo > pomógł budowaniu ducha - tak, jak i Nobel dla Wałęsy Gdyby sztucznie nie skrocono zycia Janowi Pawlowi I, czyli, jasno mowiac, nie przeprowadzono na nim 'eutanazji', wszystko (kotlet tez) potoczyloby sie inaczej. Wybor Wojtyly nie mial chyba celu obalenia czegokolwiek juz i natychmiast. Wojtyla byl gwarancja powrotu do KK przedsoborowego i ciemnych sprawek skompromitowanego Watykanu. Dlugo by mowic... Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: brain ma rację 16.11.05, 17:53 Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków na duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia75 Re: brain ma rację 16.11.05, 18:05 po_godzinach napisała: > Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków na > duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam. Oczywiscie i bezprzecznie:)Polakow podnioslo to na duchu, dajac im natychmiast potem po nosie a byl to pontyfikat, ktory niezwykle oslabil sile KK tam, gdzie mogl go umocnic, vide Ameryka Lacinska, Afryka i cala Europa Zachodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
aldekmistrz Re: brain ma rację 16.11.05, 21:37 marysia75 napisała: > po_godzinach napisała: > > > Nie wiem, nie interesuję sie tym, niemniej na pewno podniosło to Polaków > na > > duchu. Polaków - nie tylko katolików, podkreslam. > > Oczywiscie i bezprzecznie:)Polakow podnioslo to na duchu, dajac im natychmiast > potem po nosie a byl to pontyfikat, ktory niezwykle oslabil sile KK tam, gdzie > > mogl go umocnic, vide Ameryka Lacinska, Afryka i cala Europa Zachodnia. > > Wybór był też m.in.podyktowany przez Opus dei Odpowiedz Link Zgłoś