Trendy czy nie???

20.11.05, 15:23
Nie podnieca mnie oglądanie programów typu "Bar" lub "Załóż się". Wybieram
raczej "Bożą podszewkę" i "Inny punkt widzenia". Chodząc po klubach nie mam
ochoty bawić się przy najnowszych hitach Sean Paul'a czy Nelly'ego, wolę
muzykę elektroniczną, Cafe Del Mar, Hotel Costes lub MOCNO wyselekcjonowany
hip-hop. Moim celem w życiu nie jest posiadanie farbowanego irokeza na głowie
ani blond pasemek, (notabene nie byłem od ładnych kilku miesięcy u
fryzjera);P Nadal wierzę w podstawowe wartości jak uczciwość i równość
wszystkich ludzi. Problemem jest to, że coraz bardziej zauważam to że oddalam
się od typowych ludzi będących w moim wieku. Nie chodzi tu o samotność (na
niedobór znajomych zdecydowanie nie narzekam), ale raczej o styl życia i
priorytety. Wiadomo,że o wiele łatwiej przyswajać elegancko podaną papkę.
Tylko czy w tej ciągłej pogoni za byciem trendy i cool (uwielbiam to słowa)
nie tracimy czegoś znacznie ważniejszego? Ciekaw jestem jakie macie na ten
temat spostrzeżenia i czy są gdzieś ludzie, którzy myślą podobnie jak ja.
    • iberia29 Re: Trendy czy nie??? 20.11.05, 15:28
      jesteś sobą i tego sie trzymaj, nie ma sensu oglądać się na innych.
    • blinski Re: Trendy czy nie??? 20.11.05, 15:43
      ty nie widziałeś co to jest prawdziwa pogoń za byciem trendy i cool. w polsce
      to jest jakby obok, słabo wpływa na odbiór człowieka. pojedź sobie do stanów,
      to dopiero się zmartwisz.
    • maureen2 Re: Trendy czy nie??? 20.11.05, 15:57
      mechanizm jest prosty,media-reklamy powielają np.żucie gumy i ciamkanie i rozko
      łysany krok z krokiem opadających spodni paru prymitywów z meliny, to jest teraz
      cool albo trendy i lansują,lansują,aż gromada ludzi chcących też coś znaczyć ku-
      puje tą bzdurę i zaczyna tak sie ubierać,zachowywać w naiwności wierząc,że stają
      się kimś.A stają się tylko menelami,którzy nigdy nie będą kimś w realnym świe-
      cie,zawsze będą marginesem .
    • mairki Re: Trendy czy nie??? 20.11.05, 20:54
      Ostatnio słyszałam takie stwierdzenie, że teraz:" Mendy są trendy".
      Przerażające to jest ale czy nie ma w tym trochę racji?
      • Gość: nikt niestety full racji, n/t IP: *.crowley.pl 23.11.05, 01:11
    • Gość: FJR Chrzanić trendy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 21:07
      Jest wiele takich osób jak ty. Ja też nie chodzę do klubów czy pubów, której są
      teraz trendy, tylko tam, gdzie rzeczywiście dobrze się czuję i bawię. Nie
      zachwyam się muzyką, bo jeśli bym się nie zachwycał, to by mnie uznano za
      jakiegoś przedpotopowego ignoranta i wykluczono z towarzystwa. Słucham tego, co
      naprawdę lubię. Po prostu trzeba być sobą, a nie gonić za szajsem propagowanym
      przed media! Pozdrowienia!
      • blinski Re: Chrzanić trendy! 20.11.05, 22:19
        robienie z siebie męczenników indywidualizmu jest dosyć śmieszne:) ja słucham
        bardzo różnej muzyki (także powszechnie uznawaną za kicz:), a nikt kto
        kiedykolwiek stanął na na mojej drodze nawet nie pomyślał, że może mnie za to
        chociażby mniej lubić, a co dopiero wykluczyć. czy to różne trendy mendy, czy
        osiedlowe technoluby, czy wielbiciele ostrego zarzynania gitary - mam znajomych
        pośród różnych grup, nie wyobrażam sobie jak coś takiego jak sposób ubierania
        isę czy słuchana muzyka mogą w znacżacym stopniu wpłynąć na ocenę człowieka.
        wydaje mi isę, że w polsce właściwie nie ma takich środowisk, które mogłyby w
        związku z tym odrzucać - co najwyżej jest wątłe i podatne na uraz ego
        niektórych jednostek, które każde spojrzenie inne od aprobującego odbierają
        jako pogardę czy wyśmianie.
        • Gość: FJR Re: Chrzanić trendy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 08:42
          Wierz mi, że są ludzie oceniający innych wg. skali bycia trendy. I nie sądzę,
          by ktokolwiek robił z siebie męczennika indywidualizmu. Robię to, co chcę, a
          jeśli nawet przypadkiem znajdzie się to na liście "trendy", to mam to gdzieś,
          bo robię to dla siebie.
    • b-beagle Re: Trendy czy nie??? 20.11.05, 22:00
      Niech każdy robi to co lubi i kiedy tylko nie szkodzi innym to wszystko jest w
      porządku
      • Gość: jaija Re: Trendy czy nie??? IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.11.05, 00:34
        No właśnie ;) Bycie trendy to sztuczny wymysł gazetek i programów typu lans.
        • przeokrutny_stefan Re: Trendy czy nie??? 21.11.05, 00:50
          Nie wiem, czemu, ale slowo trendy kojarzy mi sie z trądem. Moze jestem jakis
          skrzywiony niczym wszelkie wytwory plastikowej kultury i insze samozwancze
          autorytety z ekranu telewizora.
          • zoppino Re: Trendy czy nie??? 21.11.05, 12:00
            przeokrutny_stefan napisał:

            > Nie wiem, czemu, ale slowo trendy kojarzy mi sie z trądem. Moze jestem jakis
            > skrzywiony niczym wszelkie wytwory plastikowej kultury i insze samozwancze
            > autorytety z ekranu telewizora.

            Mnie tez się tak kojarzy! Można by zorganizować plebiscyt na
            Trendowatą/Trendowatego Roku - i wybrać spośród ludzi szołbiznesu tych
            najbardziej dżezi.
            • Gość: matka Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 12:45
              widze,ze wypowiadaja sie sami dorosli-dobrze "ucharakterowani".
              ale co ma robic uczen ,kiedy z powodu braku funduszy nie moze miec "trendy"
              spodni czy sygnalu w komorce?! jak jest -niestety-jeszcze podatny na nacisk
              srodowiska,nie ma tyle samozaparcia,zeby "byc soba".?!
              dzisiaj bycie"trendy" zaczyna sie juz w przedszkolu!!!markowe
              ubranka,zabawki,gadzety, urodziny wyprawiane w mac-donald`s, itd. a potem
              szkola-istny koszmar! WSZYSTKO musi byc "trendy"(fryzura,ciuchy,nawet
              slownictwo i sposob chodzenia!)-bo inaczej taki uczen nie ma zycia!poprostu sie
              nie liczy! wladze szkolne nie moga-nie chca-temu zaradzic-a rodzice,pod
              presja,finansuja te "trendy".
              czy ktos ma pomysl,zeby ten owczy ped jakos przyhamowac????
              • maureen2 Re: Trendy czy nie??? 21.11.05, 14:18
                mogą organizować się w grupy wspierające się w nieuleganiu absurdom prowdzącym
                do nikąd /coraz bardziej kolorowy telefon do oglądania i grania,kiczowate tredy
                ubranka,idiotyczne fryzury/,ktore nie uczą ich niczego potrzebnego w dorosłym ży
                ciu,a tylko ogłupiają,a rodzice powinni ich w tym wspierać
                • zoppino Re: Trendy czy nie??? 21.11.05, 14:37
                  Skojarzyło mi się.
                  "Wojna domowa":

                  -Założyliśmy stowarzyszenie antybaranów. jak barany szerokie spodnie, to my
                  wąskie. Jak barany berety, to my z gołą głową. Jak barany na łyżwach, to my na
                  pływalnię. Pani rozumie?
                  - Rozumiem. A dużo was jest?
                  - Chwilowo trzech. Z dziewczynami sześć.
                  - No to nieźle.
                  - Ale to nic. Zobaczy pani za kilka miesięcy. Wszyscy się do nas przyłączą.
                  - No tak - powiedziałam - barany.
                  Wstałam, żeby pójść. Juz w przedpokoju usłyszałam dźwięki muzyki jazzowej.
                  Paweł podsłuchiwał wroga.
                • Gość: matka Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 15:30
                  te argumenty o rzeczach niepotrzebnych w doroslym zyciu nie docieraja do nich-
                  oni zyja dzis i chca byc uwazani i tolerowani dzis! no i kto szuka wsparcia
                  rodzicow w wieku kilkunastu lat?!licza sie koledzy,klika!
                  a grupy -raczej jednostki- sa za slabe ,zeby sie przeciwstawic temu nurtowi.
                  czasem mysle,ze dobrze byloby wprowadzic do szkol znow obowiazek jakiegos
                  mundurka-czy przynajmniej zakaz noszenia "trendy" ubran i gadzetow.
                  powie pewnie zaraz jakis antykomuch: <ot,teskni za prl-em> a tak,za pewnymi
                  rzeczami tesknie!!!
                  • maureen2 Re: Trendy czy nie??? 21.11.05, 16:04
                    zabawa i młodzieńcze wygłupy,typu włożyć dw lewe buty,to co innego,niż śmiertel
                    nie powżne traktowanie mody i trendy i cool,zadanie należy do rodziców,kształto-
                    wanie gustu,sensownych zainteresowań,odporności na ogłupiające wpływy otoczenia
                    i bycie w stadzie za wszelką cenę.
                    • Gość: commonbe Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 20:06
                      Dokładnie o to mi chodziło kiedy zaczynałem ten temat. Ja po prostu nie jestem
                      w stanie pojąć tego jak można tak ślepo hołdować wszystkim narzucanym co chwila
                      trendom. Doskonale rozumiem to, że każdy chce dobrze wyglądać, czy też nosic
                      ładne ubrania. Tylko mam wrażenie, że chęć bycia na czasie przesłania
                      większości ludzi to co jest o wiele ważniejsze. Dokładnie to co napisała
                      maureen2: ciekawe zainteresowania, odporność na wszechobecną głupotę czy
                      chociażby zdolność samodzielnego oceniania tego co jest wartościowe a co nie.
                      Tymczasem wczoraj trafiłem na wspaniały program w TVP2 pt. "Hity na czasie". No
                      i co? No i wszyscy tak strasznie starają się być fajni, kolorowi, ładni i
                      zabawni, że chyba przestają zarwcać uwagę na to co propagują. Powiem prawdę, że
                      trochę mnie to przeraża. Mam wrażenie, że za kilka lat nie będę miał już szansy
                      obejrzenia niczego ambitnego w TV, ponieważ wszystkie programy, które starają
                      się przekazywać prawdziwe wartości znikną z naszej anteny. Ich miejsce zajmie
                      to co się dobrze sprzedaje, jest tandetnie różowe i miga w rytmie piosenki z
                      refrenem uhlalalala. Mam wielką nadzieję, że grubo się mylę...
                      • Gość: matka Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 11:31
                        nic ,commonbe, sie nie mylisz! przeciez juz dzis w telewizji przewazaja "bary"
                        i inne niestrawne programy! i to ,niestety ,wplywa na gust i ksztaltuje model
                        zycia widzow. no i do tego te wszystkie reklamy- poprostu TRZEBA TO MIEC !!!
                        media sa potega! trzeba naprawde miec silna osobowosc,zeby nie dac sie omamic!
                        ze cos jest wartosciowe,ladne,dobrze wyglada?! to nasz-rodzicow-punkt widzenia!
                        ONI nie chca byc fajni,ladni, dobrze wygladac-chca byc "trendy"!!!
                        i nic tu nie pomoze uodpornianie, ksztaltowanie wartosci w rodzinie-predzej czy
                        pozniej dzieci przechodza konfrontacje z zyciem poza domem rodzinnym,z
                        odmiennymi "wartosciami",i te wowczas -na ogol-sa preferowane.
                        • Gość: commonbe Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 23:34
                          Hehehehe, piszesz "to nasz-rodzicow-punkt widzenia". No coz, poza tym ze do
                          bycia rodzicem jest u mnie jeszcze dluga droga, to calkowiecie sie z Toba
                          zgadzam. Ja wlasnie jestem w bardzo dobrym wieku na to by byc docelowym
                          produktem firm, ktore kreuja te wszystkie chore wizerunki i utrwalaja
                          prymitywne wartosci w mlodych ludziach. Dlatego dziwi mnie to, ze ludzie w moim
                          wieku, zamiast szukac, odkrywac to co jest naprawde wartosciowe i godne uwagi,
                          wola przyjmowac ta elegancko opakowana papke. Mam wrazenie ze wiek okolo 20 lat
                          to najlepszy czas na poszukiwanie drogi i uczenie sie zycia. Tymczasem z
                          wiekszoscia mlodych ludzi nie porozmawiasz o tym jaki ambitny film widzieli
                          ostatnio, jakie ksiazki czytaja, wlasciwie nie dowiesz sie nawet tego co ich
                          tak naprawde w zyciu interesuje. Masz za to mozliwosc dowiedzenia sie jaka jest
                          teraz najmodniejsza fryzura, ile kosztuje ten najnowszy model butow, kto
                          pokazal biust w "Barze" i z kim sypia teraz Delag. Od razu zaznaczam ze nie
                          jestem jakims ograniczonym typem mola ksiazkowego ktory siedzi w domu i z nikim
                          nie utrzymuje kontaktu. Ja tez chodze do klubow, czytam gazety i ogladam TV.
                          Tylko, ze od moich rowiesnikow oczekuje czasami troche wiecej niz rozmowy na
                          nic nie znaczace tematy.
                          • Gość: matka Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 00:30
                            hi,commonbe-chyle czolo przed toba-! choc z racji wieku moglbys byc moim synem.
                          • blinski Re: Trendy czy nie??? 23.11.05, 11:20
                            haha, najśmieszniejsze jest to, że zapewne większość twoich znajomych o swoich
                            znajomych (czyli o tobie rónież) mówi dokładnie to samo. to jest typowy
                            przykład postawy pod tytułem 'ja nie, ale oni - owszem'.
                            • Gość: commonbe Re: Trendy czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 11:43
                              Oczywiscie ze wszyscy ludzie sa poddani ocenie. Dla mnie jest to naturalna
                              kolej rzeczy. Wcale mnie nie dziwi, ze komus moze sie nie podobac to jak sie
                              ubieram, jakiej muzyki slucham itp. Jednak absolutnie nie zgadzam sie z Twoim
                              podejsciem "ja nie - oni owszem", a tym bardziej mowienia o tym, ze jest to
                              pewnego rodzaju postawa. W tym wypadku postawa kojarzy mi sie troche z czyms
                              nie do konca szczerym. Mysle inaczej niz sie zachowuje. Ja naprawde nie staram
                              sie ukrywac tego jaki jestem, lub osmieszac innych ludzi, mimo ze moje
                              zachowanie jest bardzo podobne. Jesli tak myslisz to niestety kompletnie mijasz
                              sie z prawda. W moich wypowiedziach nie ma nuty nieszczerosci. Mowie wprost:
                              nie podoba mi sie to co dzieje sie z mlodymi ludzmi w dzisiejszych czasach i
                              juz. Nie oznacza to wcale, ze sam robie tak samo,a lubie po prostu kogos
                              krytykowac. Jednoczesnie jestem pewien, ze sam posiadam bardzo wiele wad, z
                              ktorych wiele moze razic innych. Ale jak na razie mowimy tylko i wylacznie o
                              slepym nasladowaniu prymitywnych wzorcow i koncentrowaniu sie na malo istotnych
                              sprawach w naszym zyciu. Tutaj moge powiedziec szczerze: taka postawa jest mi
                              zupelnie obca. Dla mnie sa to po prostu drugorzedne sprawy. Kiedy chodzilem do
                              szkoly sredniej moj wychowawca prezentowal wg. mnie bardzo zdrowe podejscie do
                              zycia. Mowil mianowicie: kiedy zobacze, ze reprezentujecie soba cos
                              wartosciowego, osiagacie bodre wyniki w ktorejs z dziedzin nauki itp. bedzie
                              zgoda na farbowanie wlosow, noszenie kolczkykow w nosach itp. Ale dopoki macie
                              sie wyrozniac tylko zielolymi wlosami, to niestety takej zgody nie ma. Dzisiaj
                              niestety wiekszosc mlodych ludzi wyroznia sie wlasnie tylko tym jak wyglada,
                              gdzie sie bawi i jaki samochod kupili im rodzice. I to jest ta glowna kwestia,
                              ktora mnie smuci.
                              • blinski Re: Trendy czy nie??? 23.11.05, 12:11
                                słowo 'postawa' nie powinno kojarzyć ci sie z nieszczerością, nie wiem skąd
                                takie rozumowanie. chodzi bardzije o twoje przeświadczenie, że jesteś kimś
                                niezwyklym na tle reszty, że może masz swoje wady ale nie 'podążasz ślepo za
                                trendami' jak reszta. chciałem cie po prostu uświadomić, że prawie każdy z
                                tej 'reszty' ma dokładnie takie samo przeświadczenie o innych jak ty - u siebie
                                widzi szereg zachowań świadcżących o tym, że nie podał się masie, a u innych z
                                kolei widzi szereg zachowań o tym świadczących.
                                po prostu jasnym jest, że ty swoje zachowania mogące przez resztę być odebrane
                                jako poddawanie się tłumowi tłumaczysz jakimiś osobistymi przesłankami, np. 'co
                                z tego, że tego zespołu słuchają rzesze ludzi, mi isę on po prostu podoba',
                                natomiast w oczach reszty możesz być człowiekei motępionym przez mtv bez
                                własnego gustu; i tak ze wszystkim.
                                chodzi mi po prostu o to, że twój indywidualizm i otępiani przez modę inni to
                                tylko twoja wizja, która zresztą też jest wynikiem trendu! do głowy ci nie
                                przyjdzie myśleć inaczej, gdy na około - w telewizji, prasie, niecie, czytasz i
                                słyszych o ludziach kierujących się w życiu jedynie trendami, przyjmujesz
                                istnienie tego masowego zjawiska za fakt, i zaczynasz patrzeć na inych,
                                otaczających cię ludzi przez pryzmat tego, czego dowiedziałeś się z mediów -
                                oczywisćie cały czas posiadając przeświadczenie, że to jest oczywiste i sam do
                                tego wszystkiego doszedłeś.
                                to jest dosyć skomplikowany proces, to co opisałem to oczywisćie tylko
                                uproszczenie.
                          • Gość: tak_to_wlasnie_ja Re: Trendy czy nie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 11:54
                            A myslales kiedys o tym, zeby zmienic znajomych? Zapewniam cie, ze wokol ciebie
                            jest mnostwo nie-trendy ludzi. Tylko ze ty ich pewnie wcale nie widzisz:DDDDD
                            No bo jak mialbys zauwazyc kogos kto jest "normalny". Kto nosi nie-trendy
                            ciuchy, kto nie jest wyjatkowo piekny ale wyjatkowo wygadany, no po prostu
                            pozornie niczym sie nie wyroznia. Dopiero jak z kims takim zaczniesz rozmawiac
                            (nie mowie o 5-minutowej gadce pomiedzy np wykladami, choc i tego nie
                            wykluczam) okazuje sie, ze ten "szaraczek" to calkiem fajny-myslacy
                            gosc/kobieta.
                            Apropo filmów: gdybys podszedl do mnie i zapytal "Jaki AMBITNY film widzialas
                            ostatnio?" to pewnie odpowiedzialabym ze misia uszatka. Nie zamierzam ci nic
                            zarzucac ale...nie grasz przypadkiem rólki pt" O jakie to wszystko jest
                            skomercjalizowane afuj fuj. A ja jestem taaaaaki wyjatkowy, oczytany, osluchany
                            i mam takie madre przemyslenia na kazdy temat". Jak juz mowilam - nie zamierzam
                            ci nic zarzucac ale znam rowniez i takich "indywidualistow" wykreowanych, tez
                            na inne-trendi.
                            • commonbe Re: Trendy czy nie??? 23.11.05, 12:21
                              Mam wrazenie, ze chyba niezbyt dokladnie przeczytalas moj ostatni post.
                              Przeciez uczciwie i otwarcie przyznaje sie, ze mam wiele wad, ktore innym sie
                              nie podobaja. Jednak wedlug mnie istnieje wielka roznica pomiedzy byciem
                              taaaaakim wyjatkowym, a zwyczajnym zyciem pozbawionym jednak ciaglego gonienia
                              za moda. Tym bardziej jesli ta moda to jedyne co ma nas wyrozniac.
                              Dokladnie wiem co masz na mysli mowiac o "indywidualistach". Wedlug mnie kazdy
                              z nas probuje byc na swoj sposob inny od reszty. Nie ma w tym nic zlego o ile
                              tylko nie jest to robione na sile. Tak wiec moj punkt widzenia chyba wyklucza
                              moja przynaleznosc do takiej grupy.
                              Jesli chodzi o moich znajomych to ostatnio wlasnie sie nad tym zastanawialem i
                              zauwazylem, ze w tym gronie nie ma nokogo kto pasuje do okreslenia "trendy". Sa
                              tam raczej ludzie z przeciwnego bieguna. To sa wlasnie ludzie, ktorzy
                              absolutnie niczym sie nie wyrozniaja. Jednak ludzie na ktorych moge zawsze
                              polegac i wiem ze nie odwroca sie ode mnie w pogoni za nowymi znajomymi z
                              wielka kasa (a dosc dobrze znam takie przypadki).
    • tripper chrzanisz, chlopcze 23.11.05, 13:52
      i to bardzo. 'bar' i 'zaloz sie' to obciachy, a nie trendy. tak samo jest z
      Seanem Paulem, Nellym, farbowanymi irokezami i blond pasemkami.

      a trendy sa wlasnie (a raczej powoli juz przechodza) Cafe Del Mar, Hotel Costes,
      muzyka elektroniczna i niechodzenie do fryzjera. przykro mi, jestes trendy,
      czyli przyswajasz elegancko podana papke
      • commonbe Re: chrzanisz, chlopcze 24.11.05, 17:59
        HA! No proszę! W przeciągu paru sekund dowiedziałem się o sobie wszystkiego:)))
        Tripper muszę przyznać, że posiadasz jakieś niezwykłe umiejętności oceniania
        innych ludzi mimo tego że nigdy ich nie widziałeś, a poza tym nie zamieniłeś z
        nimi ani słowa! Niesamowita zdolność. Tak naprawdę, to dawno już nie słyszałem
        czegoś równie niedorzecznego. Nawet nie wiem od czego mam zacząć moją odpowiedź.
        Po pierwsze: na jakiej podstawie twierdzisz, że każdy kto słucha muzyki
        elektronicznej i ma dłuższe włosy jest "trendy"? Powiedz mi skąd wysnuwasz
        takie wnioski. Mam wrażenie, że dzielisz ludzi jedynie na tych, którzy trendy
        są i na tych, którzy tacy nie są. Gdzie w takim razie jest miejsce dla tych
        wszystkich, którym ta muzyka się zwyczajnie podoba i mają ochotę nosic taką
        fryzurę? Czy jeśli słucham pewnego rodzaju muzyki i nagle staje się on
        popularny to od razu staję sie trendy??? Chyba nie.
        Po drugie: wydaje mi się że zupełnie inaczej pojmujemy znaczenie tego
        nieszczęsnego słowa. Otóż dla mnie trendy kojarzy się jednoznacznie z
        wymuszonym działaniem w pewnym kierunku. To jest teraz popularne więc będę tak
        się zachowywał albo głosił modne poglądy. Jeśli modne staje sie jedzenie zupy
        ogórkowej to ja też będę ją jadł mimo że na sam jej widok robi mi się
        niedobrze. Ty natomiast do tego worka wrzucasz wszystkich ludzi którzy tą zupę
        po prostu uwielbiają. Jest to chyba największe uproszczenie jakie kiedykolwiek
        słyszałem. Jedynym chyba wyjsciem jest szybko uciekać od swoich przyzwyczajeń
        kiedy staja się modne. Mnie wydaje się to conajmniej śmieszne:)
        Po trzecie: na jakiej zasadzie kategoryzujesz ludzi pod względem przynależności
        do danej grupy. Czy jeśli mam czerwone sznurówki to już jestem terndy czy
        jeszcze nie??? Może potrzebuję jeszcze muzykę Dalekiego Wschodu i purpurowe
        nauszniki?
        Niestety zupełnie nie zgadzam się z tym co napisałeś. Moje fascynacja taką czy
        inną muzyką bądź stylem ubierania zupełnie nie zależą od tego co jest teraz
        modne. Nawet chwili nie zastanawiam sie czy to co znajduje na sklepowej półce
        jest uważane za trendy czy nie. Jeśli mnie się podoba to jest to dla mnie
        wystarczający powód na zainteresowanie daną rzeczą. Poza tym cała dyskusja na
        ten tamat nie dotyczyła tylko i wyłącznie bycia "na topie", ale również
        stawiania mało istotnych spraw na pierwszym miejscu i wyróznania się z tłumu
        tylko i wyłącznie za ich pomocą. Pozdrawiam:)
    • yggdrasill Re: Trendy czy nie??? 24.11.05, 19:46
      Od jakiegos czasu nęka mnie powracająca, uporczywa refleksja: czy nie jest w
      pewnym stopniu tak, że wszelkiego autoramentu wannabe's- indywidualiści darzą
      mainstreamowców i konsumentów popkulturowej brei takim politowaniem, ponieważ w
      głębi duszy zdają sobie sprawę, jak blisko głównego nurtu sami sie znajdują?
      Czy taka krytyka nie wynika z faktu, iż te 'suwerenne pod względem gustu, stylu
      życia i światopoglądu jednostki' zwyczajnie boją się, iż pewnego niezbyt
      pięknego dnia przekroczą te cienką, magiczna linię, za która wyznacznikiem
      sukcesu i nieodzownym elementem funkcjonowania w społeczności jest już tylko
      MTV, McDonald i Nokia 9000000000000? Boimy sie tego, moim zdaniem. Taka
      egzystencja- czy tez stadna wegetacja na obfitych w paszę pastwiskach kultury
      masowej- przeraża nas. I dlatego wytykamy palcami tych, którzy to praktykują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja