co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym

22.11.05, 12:58
No właśnie. Ostatnio w prasie i w internecie odnajduję odniesienia do ich
pozytywnej dla społeczeństwa roli. Co wy sądzicie na ten temat? Czy
rzeczywiście istnieje konieczność jakiejś ogólnopolskiej, ogólno-państwowej,
ogólno-społecznej akcji wspierania ich? Może powinniśmy włączyć ten element
konsekwentnie do każdej dziedziny w której działa pańśtwo?
    • siedemgrzechow Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:03
      przyszla, tania sile robocza.
      • Gość: empik Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:11
        ...która zapracuje na nasze emerytury i renty;))
        • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 19:23
          SAm pracujesz na swoją emeryturę, pracusiu...
          • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 20:38
            i także na emeryturę swoich rodziców kochanych:))
            Boże ale ludzie ciemni są żyja na tym swiecie płacą składki i nawet nie wiedzą
            naco płacą
            • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 20:43
              Może sam emeryt? I za jego czasów rzeczywiście była ta redystrybucja i
              zastępowalność pokoleń?
      • wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:23
        Miałam na myśli wkład tych rodzin polegający na uczeniu ludzi (dzieci) życia w
        gromadzie, wzajemnej pomocy, kompromisu. No i aspekt ekonomiczny - więcej
        młodych obywateli zdolnych "popychać państwo do przodu"...

        Jak to z tym jest...?

        A może popełniamy błąd, dyskredytując te rodziny bądź też pozostawiając je
        samym sobie?
        • crax Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:35
          wiu1 napisała:

          "Miałam na myśli wkład tych rodzin polegający na uczeniu ludzi (dzieci) życia w
          gromadzie, wzajemnej pomocy, kompromisu. No i aspekt ekonomiczny - więcej
          młodych obywateli zdolnych "popychać państwo do przodu"..."

          Rodziny wielodzietne to zazwyczaj rodziny biedne. A bieda jest dziedziczna,
          niestety. Chociaż czasem się zdarza, że dziecko z takiej rodziny "wyjdzie na
          ludzi", to jednak zazwyczaj kontynuują styl życia rodziców.
          • wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:59
            Zwykło się uważać, że rodziny wielodzietne to rodziny "biedne". W takim razie
            należało by przyjrzeć się temu stwierdzeniu "biedne". Czy biedny to taki,
            któreog nie stać na posłanie dziecka do prywatnej szkoły? Czy biedny to taki,
            który ni emoże pozwolić sobie na posłanie dziecka na zajęcia pozaszkolne..? A
            może, jeśli dziecko nie chodzi w nowej kurtce tylko "donasza" starą bądź po
            starszym bracie? A może biedny to po prostu "żyjący skromnie" ale: mający gdzie
            mieszkać, co jeśc i co na siebie włożyć bez powodowania ogólnej konsternacji?

            Chodzi mi o to, że być może należało by przemyśleć podejście do "rodzin
            wielodzietnych". Może nie wszystkie, albo nawet nie większośc z nich to rodziny
            patologiczne? I może ich wkłąd w społeczeństwo jest istotny...?
          • llukiz Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 14:35
            > Rodziny wielodzietne to zazwyczaj rodziny biedne

            ludzie wygłaszający takie poglądy to zazwyczaj idioci
            • blinski Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 18:28
              > > Rodziny wielodzietne to zazwyczaj rodziny biedne
              >
              > ludzie wygłaszający takie poglądy to zazwyczaj idioci


              ale to przecież prawda.
    • nancyboy Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:12
      To zależy "co z nich wyrośnie".
    • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:28
      A "rodzina wielodzitna" od ilu dzieci się zaczyna?
      • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 13:35
        Nie wiem, jaka jest przyjęta oficjalnie definicja, ale do tych rozważań tutaj
        przyjęłabym po prostu kryterium "więcej niż 1 dziecko".
        • siedemgrzechow Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:47
          aaa pochodze z patologicznej rodziny wielodzietnej, aaaa wszyscy moi znajomi i
          rodzina dalsza tez, aaaaa co mam zrobic??? (moze zabije brata i wtedy nie bede
          juz z rodziny wielodzietnej?) hmmm jak by to powiedziec ...twije kryterium jest
          gupie:P
          • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 13:53
            Piszesz berdnie, nikt nie pisze,że rodzina wielodzietna to patologia.
            Nie wiem jednak jaka jest granica między wolo a mało- dzietną. W mojej rodzinie
            i wśród znajomych rodziny z 3 dzieci uważane są za wielorodzinne.
            • wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 14:03
              Squirrel,

              Czytam to forum i nie wymyśliłam sobie tej "opinii, że rodziny wielodzietne są
              postrzegane jako patologiczne". Przecież wokoło wszędzie czuć "w powietrzu"
              taki stereotyp. Nie mówię, że takie jest moje przekonanie. Poddaję to tylko pod
              dyskusję.

              Czy naprawdę nie spotkałeś się z twierdzeniem, że "rodziny wielodzietne to
              patologia"? Lepiej rozglądnij się wokół siebie i lepiej nadstaw ucha. I
              uczciwie odpowiedz na pytanie, czy przypadkiem i w tobie nie ma gdzies ukrytego
              takiego stereotypu.
              • Gość: empik Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 14:07
                Tylko co w obecnych czasach oznacza pojęcie "wielodzietność". Kiedyś to było 5,
                10, 12... A teraz? chyba już troje to sporo. Ja mam dwoje i w pracy żartem
                nazywano mnie dzieciorobem. Reszta miała jedno lub wcale.
              • Gość: patoideologia Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 14:15
                Patologią w mniemaniu salonu i jego apologetów sa oprocz rodzin wielodzietnych
                rodzin osoby zamieszkałe we wsiach i malych miasteczkach oraz WSZYSCY
                zamieszkali na wschód od WIsły. Co pokazało sienajdobitniej po wyborach.
                Normą zaś jest związek gejowski z jednym adoptowanym dzieckiem, oczywiście
                gromadką psów i kotów, oczywiście z Warszawy lewobrzeżnej, oczywiście
                wegetarianie wierzący w reinkarnację.
                • wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 14:21
                  Chodzi mi właśnie o uczciwe wejrzenie w siebie i próbę doszukania się w
                  racjach "strony przeciwnej" odrobiny słuszności. Nie fair jest zarówno
                  potępianie z gruntu wszystkich rodzin wielodzietnych, jak i przekonanie, że z
                  bezdzietnymi lub jedno-dzietnym jest "coś nie w porządku". Zarówno w jedno-
                  dzietności czy bezdzietności są elementy pozytywne, jak i w wielodzietności.
                  Tylko trzeba otwarcie przyznać, że coś takiego jest.

                  CO o tym sądzicie?
                • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 14:28
                  Każdy z nas spotkał się z takim myśleniem : wielodzietna rodzina- patologiczna
                  albo przynajmniej trudna, bo w życiu nieczęsto spotykamy naprawdę wielodzitene
                  rodziny w której ojciec nie pije (inna sprawa,ze często spotykamy małodzietne
                  rodziny w której ojciec pije) ale łatwiej kobiecie poradzić sobie z jednym lub
                  dwójką dzieci, zachować kontrolę nad życiem i finansami niż w przypadku gdy "co
                  rok prorok" a o pracy z jej strony nawet nie ma co myśleć. TV gdy pokazuje
                  jakieś patologie to też zwykle okazuje się,że tam "w każdym kątku po dziciątku"
                  a i tak część oddana już do domu dziecka lub wychowuje babcia. Przecież to
                  logiczne,że dziecko kosztuje, ogranicza i im ich więcej tym trudniejsza
                  sytuacja finansowa a jak do tego dochodzi brak antykoncepcji (ta sytuacja
                  finansowa!!!) to włściwie wpada się w pętlę.
                  Nikt nie powie,że rodzina z 3-4 dziećmi to rodzina patologiczna ale w takiej
                  sytuacji zwykle już kobieta nie pracuje i jeśli jedyny żywiciel rodziny
                  straciłby pracę to do konieczności korzystania z pomocy społecznej jest
                  niedaleko. Pociąga to oczywisście a sobą niemożność wykształcenia tych dzieci.
                  Znam ludzi z 3-4 dzieci i wiem,że to sporo w dzisiejszych czasach choć to
                  najzuepłeniej normalny "stan liczebny" jak np. na standardy amerykańskie.
                  • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 14:39
                    Tylko czy mamy prawo z gruntu przyjmować, że rodzina wielodzietna = patologia.
                    Czy nie powinniśmy najpierw sprawdzić sytuacji dokładniej? Stereotypy mają to
                    do siebie, że niosa jakąś informację i ułatwiają proces myślowy, ale i mogą
                    prowadzić do krzywdzących osądów. Zaczęłam ten wątek nie po to, by zaprzeczać
                    oczywistym sprawom typu: im więcej dzieci, tym więcej "roboty" i tym
                    trudniejsza sytuacja finansowa itd. Chciałam raczej spróbowac przełamać na
                    chwilę ten negatywny obraz rodzin wielodzietnych i spróbowac namóić kogoś,
                    kogokolwiek, do przyznania, że są rodziny wielodzietne któe radzą sobie dobrze
                    i że w rodzinie wielodzietnej MOŻE tkwić coś dobrego wynikającego z tego, że
                    składa się z większej ilości osób.
                    • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 14:53
                      Na pewno nie jest dobrą sytuacją gdy ludzie mają wyłącznie jedno dziecko. Z
                      różnych powodów społecznych. Jednak obserwuję dzieci w rodzinie, w moim kręgu
                      towarzyskich, pamiętam z mojego dzieciństwa i nie powiedziałaby jednoznacznie
                      czy bycie jedynakiem musi być takie złe, czy koniecznie trzeba mieć gromadę
                      rodzeństwa. Dzieci by wyrosły na dobrych ludzi( a o to w sumie chodzi) trzeba
                      wychowywać i to jakim się jest człowiekiem nie zależy od liczby czy też braku
                      rodzeństwa. Nawet powiedziałabym,ze jedynacy żyją jakby na zewnątrz (chyba,ze
                      są osaczeni przez rodziców i nie pozwolono im na to wyjście na zwenątrz), mają
                      więcej przyjaciół bo nie mają rodzeństwa.
                      • arletta.wagner Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:00
                        jestem jedynaczką i mam jedno dziecko.zawsze byłma szczęsliwa ze mam rodziców
                        tylko dla siebie,ze nie muszę sie z nikim niczym dzielić.mój mąz ma brata-w
                        dzieciństwie jeden (młodszy,mój mąz) był tym kochanym i chcianym,szwagier był
                        dzieckiem z przypadku.nie lubili się w dzieciństwie ,teraz są dla siebie obcy.
                        moje dziecko będzie jedynakiem.
                        moja matka jest nauczycielką- dobre gimnazjum i liceum. i twierdzi ze na
                        odległośc widac dzieci z wielodzietnych rodzin -
                        wycofane,zalęknione,zaniedbane.podobnie jak ich matki przychodzące często na
                        zebrania z młodszymi dziećmi.a pózniej dziewczynki z wielodzietnych rodzin
                        skopiują życie swoich matek i kóleczko się zamknie. smutne.
                        • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 15:10
                          Arletto,

                          życie rodzin wielodzietnych nie jest proste, to wiadomo. Ale nie wolno
                          generalizować i czasem też warto wziąć ich w obronę, dowartościowac mówiąc, że
                          więcej braci i sióstr to też może być korzystne, pozytywne. Swoje "trzy grosze"
                          dodają do ich trudnej sytuacje ludzie zmuszający ich by czuli się gorsi.

                          Ja sama pochodzę z rodziny, w której było dwoje dzieci. Im jestem starsza,
                          widze więcej pozytywów z faktu, że mam brata. Oczywiście, w dzieciństwie
                          toczyliśmy nieustanne wojny. Po dziecięcemu niemal go nienawidziłam. Ale
                          teraz...? Cieszy mnie myśl, że po odejściu rodziców z tego świata będzie
                          dodatkowy ktoś kto może wziąć mnie w obronę w razie czego, dodatkowy ktoś na
                          spotkaniach rodzinnych, dodatkowy ktoś kto przypomina mi ojca i matkę...

                          Mój mąż pochodzi z rodziny, gdzie była trójka dzieci. Z obserwacji tej rodziny
                          widzę, że być może z faktu że było ich troje wynikła to, że mieli w
                          dzieciństwie mniej rzeczy niż my z bratem albo niż nasz znajomy jedynak. Ale...
                          mimo wszystko, kiedy się gromadzą, jest jakoś "więcej" tego czegoś.
                        • zoppino Nie mylmy kwantyfikatorów. 22.11.05, 17:58
                          Mój znajomy nauczyciel z dobrego liceum mówi coś odwrotnego: że uczniowie,
                          którzy mają liczne rodzeństwo, są zaradni, odpowiedzialni, śmiali, odporni
                          życiowo i dobrze sobie radzą w kontaktach z grupą. Kazdy zna jakiś przykład na
                          poparcie swojej teorii, ale nie mylmy kwantyfikatorów: to, że istnieje iks,
                          który spełnia jakiś warunek, nie znaczy, że ten warunek jest prawdziwy dla
                          wszystkich iksów w tym zbiorze.
                        • pancwynar Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 12:49
                          > moja matka jest nauczycielką- dobre gimnazjum i liceum. i twierdzi ze na
                          > odległośc widac dzieci z wielodzietnych rodzin -
                          > wycofane,zalęknione,zaniedbane.podobnie jak ich matki przychodzące często na
                          > zebrania z młodszymi dziećmi

                          hmm.. a może to jest odwrotnie? może "na odległość" łatwo dostrzec jedynaków?
                          nikt nigdy nie powiedział, że posiadanie rodzeństwa to same plusy, ale czy
                          tylko stereotypem jest stwierdzenie, iż jedynak to egocentryk? Z własnego
                          doświadczenia wiem, że jedynacy mają problemy z ułożeniem sobie relacji w
                          gronie znajomych (i nie tyczy się to nastolatków, ale ludzi w trakcie lub po
                          studiach). Naprawdę takim problemem była identyfikacja jedynaka w akademiku?
                          Oczywiście dają znać o sobie kwestie osobowości niemniej, biorąc pod uwage moje
                          doświadczenia, stawiam na model 2+2 jako lepszy do prawidłowego wycowania
                          latorośli.
                      • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 15:00
                        Masz rację Squirrel,

                        W sytuacji jedynactwa też może być dobrze. Mam na myśli to, że w sytuacji
                        wielodzietności ludzie często nie dostrzegają żadnych pozytywów. Kiedy
                        przyznamy, że w jednym i w drugim modelu istnieją plusy i minusy, pozwoli nam
                        to patrzeć na sprawę spokojniej i nie wywierać takiego nacisku na to, ile
                        dzieci ma mieć rodzina. Pozwoli nam to szanować ludzi bez względu na to, z jak
                        licznej rodziny się wywodzą. Tylko widzisz - ludzie czasem kochają
                        kontrowersje, podkreślanie odmienności, bo próbują w ten sposób się
                        dowartościować. Rodzice wielodzietni mogą mówić "no,my jesteśmy wielodzietni,
                        nie jesteśmy egoistami, żyjemy w gromadzie..." itd, a rodzice bezdzietni bądź
                        mało-dzietni mogą mówić "no, ale my zapewniamy dzieciom lepszy start ..." itd.
                        Ważne jak się to mówi, w jakiej intencji.

                        A ostatnio napotkałam wiele wypowiediz nacechowanych potępiająco.
                        • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:05
                          W naszym dorosłym życiu nie jest ważne ile się miało lub nie miało rodzeństwa.
                          Ważne jest jakich miało się rodziców :)
                          • po_godzinach Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:06
                            Niemniej bardzo dobrze miec dużą, zaprzyjaźnioną rodzinę).
                            • arletta.wagner Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:08
                              rodzinę -tak. jednak między dorosłym rodzeństwem często dochodzi do konfliktów
                              na najrózniejszym tle- głownie (czyli u nas) na tym najprostrzym.
                              • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 15:13
                                Nie zapominajmy, że dobra wola i skłonnośc do kompromisów, włożenia odrobiny
                                wysiłku w poprawę wzajemnych stosunków - to może pomóc.
                                • arletta.wagner Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:28
                                  tez tak myślałam. zainwestowałam w poprawekontaktów sporo sił i czasu i nic.
                                  zawiśc i zazdrośc to jednak bardzo silne uczucia. w efekcie rodzina odwróciła
                                  sie od brata meża a ja machnełam ręka na poprawę kontaktów. w koncu - jak mówi
                                  mój mąz- my od nich niczego nie potrzebujemy.
                                  • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 15:33
                                    Arletto,

                                    Kiedy próbujemy wszystkiego i nie ma poprawy, pewnie będziemy musieli pogodzić
                                    się z sytuacją. Ale dobrze dla nas samych jest ni echowac w sobie złości i
                                    uprzedzeń. Ci krewni, z któymi nie udało się pogodzić - niech będą po prostu
                                    jak Człowiek, któemu darowana jest Wolna Wola - czynienia dobra lub zła. A
                                    jeśli kiedyś pojawi się promyk nadziei na Lepsze, bądźmy gotowi to wykorzystać.

                                    Jeśli z jakąś częścią rodziny jest źle, doceńmy to, jak dobrze jest z pozostałą
                                    częścią.
                                    • arletta.wagner Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:36
                                      chyba róznimy się temperamentami i podejściem do pewnych spraw:)moze ci ludzie
                                      wyrządzili mi za wiele złego,moze za bardzo ich nie lubię aby chcieć im
                                      wybaczyć. zresztą -czuję się usprawiedliwiona - reszta rodziny męza tez ich nie
                                      znosi.
                                      • Gość: wiu1 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: 80.50.69.* 22.11.05, 15:46
                                        Trudno jest wybaczyć. Człowiek boi się, że "to pójdzie na marne", że zostanie
                                        znowu skrzywdzony, że ten ktoś się rozzuchwali. Nie pozwólmy się krzywdzić. Ale
                                        nie pielęgnujmy w sobie ran. Jeżeli ktoś uczynił nam coś naprawdę złego,
                                        zasłużył na zapomnienie. Ale próba zrozumienia drugiej strony zawsze się
                                        przyda. Czy nie mamy przypadkiem sobie czegoś do zarzucenia...jak
                                        zachowalibyśmy się na miejscu "tych drugich"....Czy trwanie w niechęci coś
                                        nam "da"....
                                        • arletta.wagner Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:52
                                          ja wiem jakbym sie zachowała na ich miejscu.wiem tez jakbym się nigdy nie
                                          zachowała.np.nie zyczyłabym niczego złego komuś komu powodzi sie lepiej i to
                                          nie z wygranej w totoka tylko z pracy. i w tej chwili nie trwam w niechęci - są
                                          mi absolutnie i zimno obojętni.
                              • po_godzinach Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:15
                                Między ludźmi w ogóle dochodzi czasem do konfliktów - no i co z tego?
                                Duża, zaprzyjaźniona z sobą rodzina jest super.
                                • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 15:56
                                  W rodzinie mojego męża zobaczyłam te stare naprawdę duże rodziny (babcia - 13
                                  dzieci, jej siostra - 13, brat- 10, następny brat - 12 i już się pogubiłam).
                                  Wszyscy wykształceni, wychowani na "patriotów", z posłuchem idącym w dół -
                                  starszy zawsze ma rację. Rodzina musi być zgodna czyli słuchać najstarszego i
                                  mieć na każdą sprawę taki sam pogląd, jeśli nie ma - jest czarną owcą. Każdy
                                  każdemu miał nie tylko prawo ale i obowiązek mówić jak ma żyć by było "po
                                  bożemu". Opiekujemy się jedną z sióstr babci (niezamężną i bezdzietną) a, że
                                  została ostatnia z jej pokolenia (najmłodsza) teraz ona "ma prawo innymi
                                  kierować". Ma 87 lat i wsparcie w Radiu Maryja. Tylko ja ją uwielbiam nawet z
                                  jej poglądami i sposobem bycia bo w sumie to cudowny i dobry człowiek (dzieli
                                  się swoją emeryturą z "biednymi sąsiadkami", daje na utrzymanie niepracujących
                                  wnuków (ponad 40-letnich). Ale w takiej "zgodnej" rodzinie nie chciałabym żyć.
                                  Jednak rozumiem,że kiedyś gdy miało się kilkanaścioro dzici to jedno drugiemu
                                  musiało matkować, być za nie odpowiedzialne i wymagać posłuchu.
                                  • po_godzinach Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 16:01
                                    Heh)

                                    Ja tu miałam na myśli raczej znany mi model - gdy rodzina stanowi dla siebie
                                    grupę wsparcia, nie represji).
                              • pancwynar Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 12:57
                                > rodzinę -tak. jednak między dorosłym rodzeństwem często dochodzi do
                                konfliktów
                                > na najrózniejszym tle- głownie (czyli u nas) na tym najprostrzym.

                                przepraszam, ale co to ma do rzeczy?
                                konflikty między ludźmi to naturalny element życia społecznego. Tak samo
                                możnaby napisac, sprowadzając rzecz do absurdu, że moje rodzeństwo może być
                                nieuleczalnie chore i skazane na ciągłą (w domyśle: także moją) opiekę, życiowo
                                niezaradne itd. itp. więc dla zabezpieczenia lepiej poprzestać na jednym
                                dziecku.
                                Czy naprawdę sądzisz, że zaprzeczenie "multiplikacji" potomstwa zabezpieczy Cię
                                przed dodatkowymi konfliktami w Twojej twierdzy - domu rodzinnym?
                                • po_godzinach Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 13:02

                                  > Czy naprawdę sądzisz, że zaprzeczenie "multiplikacji" potomstwa zabezpieczy
                                  Cię
                                  >
                                  > przed dodatkowymi konfliktami w Twojej twierdzy - domu rodzinnym?


                                  Mozna być w konflikcie z samym sobą, jesli nie ma nikogo innego pod ręką).
                • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 19:24
                  związek gejowski z jednym adoptowanym dzieckiem, oczywiście
                  > gromadką psów i kotów, oczywiście z Warszawy lewobrzeżnej, oczywiście
                  > wegetarianie wierzący w reinkarnację.


                  Mówisz o prezydencie elekcie?
                  • squirrel9 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 20:28
                    Raczej o prezesie elekta :)))
                    • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 20:42
                      A bo to wiadomo, oni tacy podobni :))
    • samentu Biedę, bezrobocie, alkoholizm 22.11.05, 16:11
      biedę, bezrobocie, alkoholizm i inne patologie
      jak się mnoży jak króliki i dostarcza nadpodaży siły roboczej na rynek pracy to
      się nie ma co dziwić że potem bezrobocie
      a najbardziej to juz mnie wkurza kult takich dzieciorobów, którzy nic innego nie
      potrafia jak tylko produkować bachory, jęczeć że biedni są i biegac do Kościoła
      dziekować za to ich wielkie szczęście żywione na koszt wszystkich sąsiadów
      tfuj!
      • wiu1 Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm 22.11.05, 16:14
        Samentu,

        piszesz tak negatywnie, że chyba znasz to z autopsji. Czy masz taką rodzinę w
        sąsiedztwie? Pewnie byłeś zmuszony pomagać im ponad twoje możliwości...

        Ciekawią mnie różne punkty widzenia, podziel się swoimi doświadczeniami.
        • samentu Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm 22.11.05, 16:18
          Znam kilka z autopsji i niestety wszystkie przedstawiaja jeden wielki obraz
          nędzy i rozpaczy
          gdzie kluczem była przypadkowe (wpadkowe) zejsćie się rodziców i jedynym
          pomysłem na podtrzymywanie świętego sakramentu małżeństwa była dalsza produkcja
          bachorów
          ku uciesze proboszcza, któremu klientela wzrastała (no bo wiadomo że chrzcic
          trzeba i nie chrzci się za darmo i kasa z pomocy społecznej jeżeli nie została
          przepita lądowała w portfelu księżowskim)
          • Gość: wiu1 Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm IP: 80.50.69.* 22.11.05, 18:19
            Samentu,

            Fakt, ludzie często pobierają się pod "przymusem ciąży" a ci którzy tak
            zrobili, zapewne kontynuują niefrasobliwe podejście do seksu. Ale - czy dla
            ciebie przyjście na świat dziecka jest "produkcją bachora"? Mam nadzieję, że
            nie. Czy wierzysz jeszcze w istnienie czegoś takiego jak "święty sakrament
            małżeństwa"? I czy sądzisz, że wszyscy proboszczowie tak wąsko
            pojmują "mnożenie dusz" w parafii? To chciałabym wiedzieć na początek.

            Przyjrzyj się bliżej sytuacji takiej rodziny, która opisujesz. Po pierwsze -
            ludzie być może nieświadomi metod kontrolowania własnej płodności. Po drugie -
            przemoc (seksualna) w małżeństwie, prowadząca do pojawiania się kolejnych
            dzieci. Nie wierzę, że istnieje kobieta któa wobec nędzy decyduje się z lekkim
            sercem na kolejne i kolejne dziecko. Życie mówi raczej, że każde kolejne
            dziecko to kolejny "ciężar" z którym trzeba się zmierzyć. Wobec tego
            skłaniałabym się raczej do zdania, że to nieświadomość (brak wiedzy) i
            czynniki "kryminalne" powodują tak liczne pojawianie się dzieci, w takich
            rodzinach któe opisujesz. A gdy już taka rodzina jest - czy ktoś nie powinien
            czegoś zrobić? Czegoś więcej niż krytykowanie i wylewanie na takie
            nieszczęśliwe rodziny swojego jadu?
            Myślmy pozytywnie. Szerzmy w szkołach, mediach, parafiach, organizacjach
            społecznych itd edukację.
            • Gość: wiu1 Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm IP: 80.50.69.* 22.11.05, 18:21
              Jeszcze jedno: nie wszystkie rodziny wielodzietne są takie, jak opisujesz. To
              drastyczna skrajność. Nie wolno wszystkim przylepiać tej samej etykietki.
              • samentu Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm 22.11.05, 20:21
                Ależ oczywiście że nie wszystkie
                od każdej reguły są wyjątki
            • samentu Re: Biedę, bezrobocie, alkoholizm 22.11.05, 20:28
              1. nazwijmy rzeczy po imieniu pobieraja się pod przymusem kultury społeczności
              ich otaczającej, co ma instytucja małżeństwa do narodzin dziecka?
              czym sie róznią dzieci urodzone w konkubinacie od tych legalnych (w tradycyjnym
              znaczeniu)??
              2. oczywiście że nie wierzę, instytucje muszą byc dla ludzi jako pomoc w
              osiąganiu lepszych celów, a nie na odwrót
              cała opisana przez mie patologia jest właśnie konsekwencja tak przez Ciebie
              umiłowanego hasła człowiek w słuzbie instytucji w tym wypadku święty sakrament
              (co swoją drogą jest powtórzeniem bo sakrament juz w nazwie jest świety) małżeństwa
              pomysl sobie że są ludzie niewierzący w rozmaitego rodzaju hipostazy pojęciowe i
              wynikające z nich instytucje jak ów sakrament małżeński - choć rozumiem też że
              wielu zatrzymało się na magicznym sposobie pojmowania świata
              3. No właśnie kluczem do likwidacji tej patologii jest edukacja
              a tej niestety po parafiach (zwłaszcza seksualnej) nie uświadczysz
              bo Kościół choćby ekonomicznie nie jest zainteresowany podmywaniem swojej bazy
        • truten.zenobi Tak znam parę takich rodzin... 23.11.05, 13:33
          koszty ich utrzymania ponosimy wszyscy (podatki, kradzieże, bandytyzm,
          chuligaństwo)

          A z tego co widziałem to najlepszą rzeczą jaką uczyniono dla dzieci to było
          odebranie wszelkich zasiłków ich rodzicom.
          Dzieci szybko trafiły do domów dziecka, niedługo po tym tatuś (z kumplami
          najprawdopodobniej) zatłukł mamusię... (poszło o brak pieniędzy na alkohol)

          W zasadzie na klika rodzin które miały powyżej 4 dzieci znam tylko jedną
          normalną. Poza nią były to zwykle rodziny patologiczne, w których dzieci
          wychowywała ulica lub starsze rodzeństwo. Znam tez przypadek gdy dziecko z
          takiej rodziny w wieku około 12 lat nie potrafiło liczyć do 10 o czytaniu i
          pisaniu nie wspomnę.
          W mojej podstawówce dzieci z takiej rodziny powtarzały już 2 klasę, były
          jedynymi dziećmi palącymi w 1 klasie, o innych wyczynach chuligańskich nie
          wspomnę. A i jeszcze jedno były też jedynymi dziećmi które pracowały (zbierały
          butelki, makulaturę, myły szyby „walutowym” turystom) na swoje (i pewnie
          rodziców) utrzymanie.

          ba nawet posłuchaj co takie osoby mówią publicznie w TV, pewna matka "aktywna
          politycznie" spytana jak sobie daje radę, bez żenady stwierdziła że młodszymi
          dziećmi opiekują się starsze... tak wiec ona ma czas(!!!!)
          • po_godzinach to ja tez dodam z doświadczenia 23.11.05, 13:37
            swego czasu byłam nauczycielką - i jedno z dzieci uzyło wobec mnie argumentu
            typu: "nic mi pani nie zrobi, bo ja jestem z rodziny wielodzietnej i poskarżę
            się pani pedagog i ta juz zrobi z panią porządek" ))
          • truten.zenobi I co wiu1? gdzie Twój celny komentarz w stylu... 25.11.05, 08:28
            I co wiu1? gdzie Twój celny komentarz w stylu: "Pewnie byłeś zmuszony pomagać
            im ponad twoje możliwości..."
            Nie mając stycznosci z RW (będąc np. urzednikiem/politykiem) łatwo pouczać
            innych! Wystarczy że ponoszę inne koszty.

            Może tyo nie dotyczy bezpośrednio rodzin wielodzietnych, ale płacąc daniny
            państwowe na poziomie około 80% tego co wypracuję, i ponosząc wszelkie koszty
            złodziejstwa i chuligaństwa (przy całkowitej bezczynności policji!) czuję się
            zwolniony z wszelkiej dalszej "solidarności społecznej" ba wręcz uważam że
            dawanie komukolwiek jakichkolwiek pieniedzy jest krzywdą wyrządzaną i tej
            osobie i całej społeczności!

    • megynka w kwestii formalnej 22.11.05, 16:22
      Według nauk społecznych (polityki społecznej, w tym polityki rodzinnej):
      => Rodzina wielodzietna - 3 i więcej dzieci
      => rodzina biedna - poniżej minimum socjalnego
      => według powyższego kryterium: większość rodzin wielodzietnych jest biedna +
      największy odsetek rodzin biednych to rodziny wielodzietne (oraz emerytów i
      rencistów).

      To tak tylko, żeby zawęzić dyskusję do kwestii merytorycznych, zamiast kłótni o
      pojęcia.
      • pancwynar Re: w kwestii formalnej 23.11.05, 13:02
        > największy odsetek rodzin biednych to rodziny wielodzietne (oraz emerytów i
        > rencistów).

        niestety nie mam dostepu do danych, ale dosłownie w ubiegłym tygodniu
        usłyszałem, iż bodajże na podst. danych GUSu stwierdzono, że emeryci to jedna
        statystycznie jedna z najlepiej sytuowanych finansowo grup społ. w Polsce.
        Sam byłem lekko zaskoczony. Rozumiem, że "statystycznie ja i pies mamy po 3.
        nogi". W inforamacji wyraźnie podano, że ww. dane "obalają mit biednego
        emeryta". Jeżeli ktoś może potwierdzić moja informację będę wdzięczny.
        • po_godzinach Re: w kwestii formalnej 23.11.05, 13:05
          też to czytałam. Na samym dole tabeli lokują się młode małżeństwa z dziećmi.
        • megynka Re: w kwestii formalnej 24.11.05, 12:37
          Pancwynar, tak, masz rację. Podaję przykłądowe dane
          1) źródła: Raport IPISS: sytuacja rodzin i polityka rodzinna w Polsce:
          miesięczny nominalny dochód rozporządzalny (w zł na osobę)
          => gospodarstwa domowe pracowników: 638,07
          => pracowników użytkujących gospodartswo odmowe: 509,73
          => rolników: 497,54
          => pracujących na własny rachunek: 808,22
          => emerytów: 769,21
          => rencistów: 529,61
          2) to samo źródło, tym razem rozbicie na ilość dzieci
          => bez dzieci: 962,96
          => 1 dziecko: 763,89
          => 2 dzieci: 583,01
          => 3 dzieci: 446,37
          => 4 i więcej dzieci: 301,08
          => samotna matka z dziećmi: 577,02
    • ianek70 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 16:52
      Ten cholerny hałas w nocy.
    • pantarejka Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 17:30
      Zauważyłam w swoim otoczeniu następującą prawidłowość: coraz mniej ludzi
      pobiera się i ma dzieci. Większość żyje na kocią łapę i zabezpiecza się na
      potęgę, byle tylko nie było "wpadki". Powstaje pytanie: kto będzie się o nas
      troszczył na starość, gdy będziemy otrzymywać śmiesznie niskie emerytury?
      Niektórzy mówią, że trzeba samemu zadbać o swój byt na starość. Dobrze, ale na
      kim zarobimy te pieniądze, kto kupi nasze usługi, produkty? Chyba tylko na
      Azjatach i Arabach. Niedługo Polska może zacząć przypominać drugie Niemcy
      (kwestia Turków)! Śmiejecie się często z Katolików, wrzucając wszystkich do
      jednego worka. Zauważyłam jednak, że ludzie wierzący częściej decydują się na
      dzieci. Dla niektórych wielodzietność jest świadomym wyborem. Znam jedną taką
      katolicką rodzinę, w której jest 6 dzieci. Oboje rodzice pracują (choć ojciec
      więcej). Są bardzo wierzący. Dla mnie ich postawa jest przykładem heroizmu i
      wiary w to, że człowiek nie zależy od siebie samego, lecz jest stworzony przez
      Boga i że życie jest darem, a nie przekleństwem. Bardzo szanuję tych ludzi i
      podziwiam. Patrząc na nich z punktu widzenia całej populacji należy stwierdzić,
      że są to bardzo wartościowe jednostki i w interesie populacji jest, by właśnie
      takie pozostawiły po sobie potomstwo. Nie wiem, czy starczy mi odwagi, by mieć
      tyle dzieci... Mimo to: "never say never" :)
      • Gość: mm Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.11.05, 17:42
        w niemczech tez wiekszosc bezmyslnych kretynow uwaza ze rodziny posiadajace
        wiecej niz dwoje dzieci to asocjale.
      • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 19:26
        na
        > kim zarobimy te pieniądze, kto kupi nasze usługi, produkty? Chyba tylko na
        > Azjatach i Arabach.

        Czy zarabianie na Azjatach jest zbrodnią zdrady stanu?
        • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 20:57
          hehe, panienka się obudziła i zauważa że świat jest be
          tylko że my Europejczycy na tych Azjatach to juz jakieś 400 lat zarabiamy i nikt
          na ten fakt jakoś nie narzekał
          zresztą Azjaci teraz na nas też zarabiają
          chocby na odzieży
          • pancwynar Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 13:09
            czy naprawdę nie widzisz nic niepokojącego w tendencjach demograficznych zach.
            Europy? Czy sytuacja z Francji nie daje do myslenia?
            I nie chodzi tu o rasistowskie fobie. O ile USA wypracowało sobie w miarę
            sprawny system integracji emigrantów ze społeczeństwem (przy zachowaniu
            proporcji: getta, poprawność polityczna wobec Afroamerykanów itp.) o tyle model
            europejski przezywa wyraźny kryzys. Odpowiedzią na niz demograficzny miała być
            ludnośc napływowa. Efekty? Jak dla mnie lekko traumatyczne.
            • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 24.11.05, 17:19
              a po co nam emigranci???
              problem Francji i innych krajów Europy Zachodniej polega właśnie na nieuctwie i
              ignorancji
              politycy słuchali takich pożał się Boże naukowców dla których w gospodarce od
              XIX wieku się nic nie zmieniło i naściągali taniej niewykształconej siły
              roboczej, która obecnie jest i będzie bezrobotna bo podobnie jak w RP jest tam
              zupełnie zbędna
              wartość nie bierze się z ilości łbów do wyżywienia i ich pracy fizycznej
              bo postepująca techicyzacja kompletnie likwiduje konieczność pracy fizycznej ludzi,
              więc po co ma się ich rodzić nie wiadomo ilu? jak na obecnym etapie rozwoju
              zwyczajnie tych ludzi gospodarka nie potrzebuje (i potrzebować nie będzie)
              świat rzadzi się według cykli po eksplozji demograficznej musi nadejść implozja
              bo swiat nie jest z gumy
              równie dobrze mozna walczyć z nadejściem zimy bo pewnie wielu ludziom zima się
              nie podoba
              • pancwynar Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 25.11.05, 09:31
                samentu napisał:

                > a po co nam emigranci???

                aby wykonywać pracę której żaden tubylec podjąć się nie chce. Fakt. Jest to
                kwestia oderwana od problemu demografii, niemniej odp. na Twoje pytanie (choćby
                retoryczne). A czemu nie chcą? Może taka kolej rzeczy i nawet trudno tu zrzucać
                winę na "państwo opiekuńcze", które tak rozwydrzyło swoich bezrobotnych, że
                ręką im sie ruszyć nie chce.

                i dalej..

                > postepująca techicyzacja kompletnie likwiduje konieczność pracy fizycznej
                > ludzi, więc po co ma się ich rodzić nie wiadomo ilu? jak na obecnym
                > etapie rozwoju zwyczajnie tych ludzi gospodarka nie potrzebuje (i potrzebować
                > nie będzie)

                to prawda, że postęp automatyzacji ogranicza obecność czynnika ludzkiego w
                procesesie produkcji... ale "likwidacja"? ok, produkcja taśmowa.. ale
                budownictwo? usługi? niania? sprzątaczka? no cóż... futurystą to ja nie jestem,
                ale mam niejasne podejrzenie, że Twoje poglądy zwiastują jakiś Martix...
                ale wracając do pierwotnego wątku - jak widzisz budowę systemu emerytalnego
                skoro przy załamaniu obecnej struktury (co już widać na Zachodzie) proporcje
                ułożą się tak a nie inaczej?

                > problem Francji i innych krajów Europy Zachodniej polega właśnie na nieuctwie
                > i ignorancji politycy słuchali takich pożał się Boże naukowców dla których
                > dla których w gospodarce od XIX wieku się nic nie zmieniło i naściągali
                > taniej niewykształconej siły roboczej, która obecnie jest i będzie bezrobotna
                > bo podobnie jak w RP jest tam zupełnie zbędna

                a co powiesz na tezę Ziemkiewicza (pomińmy styl i formę felietonu, skupmy sie
                na meritum):
                fakty.interia.pl/ziemkiewicz/news?inf=686647
                pozdr.
                • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 25.11.05, 18:01
                  1. tych prac niechcianych wiele w nie ma
                  zresztą emigranci tez szcześciem by nie pałali do pracy chocby przy recyklingu
                  odpadków:) a praca to pozyteczna
                  2. policz sobie kolego ile osób pracuje w przemysle, zastap te osoby bardziej
                  zautomatyzowanymi liniami produkcyjnymi i z 400 robotników w fabryce zostaje nam 40
                  a co zrobic z resztą?
                  powiadasz no przecież usługi
                  ale ktoś kto naszych bezrobotnych zatrudni chocby jako tę nianię musi miec takie
                  dochody by utrzymac siebie i opłacić składki, utrzymac swoje dzieci i jeszcze
                  zapłacic pensje niani i jej składki
                  a to jak zauważysz niewielka liczba potecjalnych konsumentów jest
                  no i mamy bezrobocie technologiczne bo rodzący się rynek usług w krótkim czasie
                  nie wchłonie nam nadwyzki taniej siły roboczej, która zresztą po jakims czasie
                  przekona się do koniecznosci podjęcia tej mniej lubianej pracy
                  3. Ziemkiewicz wie że gdzieś dzwoni ale nie wie dlaczego i zamiast konkretnej
                  analizy daje ideologiczną propagandową papkę
                  a różnica jest prosta - kapitalizm to gospodarka finansowa a nie towarowa jak
                  socjalizm i wymiana pieniądza tworzy wartośc dodatkową - wartośc wymienną której
                  brak w socjalizmie
                  innaczej w kapitalizmie mozna produkowac dowolna ilośc pieniądza i nie musi on
                  skutkowac infalacja bo mozna tą inflację poupychac po rynkach finansowych we
                  wzroście cen akcji i innych instrumentów (opcji, kontraktów itp.)
                  w socjalizmie tego nie ma, a produkcja pieniądza powodowała by bądź
                  hiperinflację bądź znikanie towarów z rynku (co przerabialiśmy)
                  stąd chroniczne braki
                  ps.
                  jak się porzuci ideologie i podejdzie do problemów zadaniowo zawsze mozna
                  znaleśc odpowiedzi na dręczące pytania
    • jola_iza Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 18:49
      Jeżeli odrzucimy patologię (a to się zdarza nie tylko w rodzinach
      wielodzietnych) dzieci z rodzin wielodzietnych wyrastają na lepszych ludzi.Są
      mniej egoistyczni.Ja mam dwie córki jedna ,żyje w długoletnim związku bez
      dzieci ,bo jeszcze nie pora,bo nie ma mieszkania odpowiedniego ,samochodu itp.
      Młodsza ma czworo dzieci,żyje im się może skromniej,ale nie biednie.Z całą
      pewnością dzieci wyrosną na wrażliwych,zaradnych ludzi.A wrażliwość w
      dzisiejszych trudnych czasach jest bardzo potrzebna.
      • yoma Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 19:27
        No to twoje córki statystycznie mają po dwoje. To już praktycznie
        zastępowalność pokoleń, czyli zadanie wykonane.
      • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 21:00
        żeby lepiej odczuwać kopniaki które od swiata się zalicza:P
        • pancwynar Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 13:15
          nie, lepiej przygotować na "kopniaki". Abstrahuje od rodzin patologicznych,
          które oprócz płodzenia nie mają dzieciom nic do zaproponowania; nie tylko w
          kwestii możliwości finansowych.
          Swoją drogą czy zycie jest tak traumatycznym doświadczeniem dla Ciebie to
          formułujesz takie wnioski?:)
          • samentu Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 24.11.05, 17:32
            dla mnie nie jest - ja nie mam złudzeń
            dla osób którym takie złudzenia buduje się przez cała młodość
            życie będzie bardzo traumatycznym przeżyciem
    • korowiowek Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 22:04
      przyszlosc - to im zawdzieczamy, bez rodzin wielodzietnych juz niedlugo Polacy
      beda w mniejszosci w Polsce (Anglicy sa mniejszoscia w pewnych miastach a np.
      1/3 populacji Birmingham to przyjezdni imigranci)
      Ja jednak wolalbym nie widziec rosnacych meczetow w Polsce,

      Wystarczy spacer po ulicach jakiegos europejskiego(polecam polnocna Anglie
      np.Bradford, Sheffield) miasta zeby zobaczyc co nas czeka bez rodzin
      wielodzietnych,


      • blinski Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 22.11.05, 22:53
        a przeszedłeś się może po robotniczych dzielnicach londynu, gdzie emigrantów
        nie jest jeszcze tak dużó, za to dużó jest biednych rodzin angielskich?
        podobnie jak w polsce, większość rodzin wielodzietnych to margines społeczny,
        któremu owe dzieci służą przeważnie tylko do tego, by brać na nie duży zasiłek.
        wśród ludzi bogatszych, któzy moga zapenić swoim dzieciom byt na względnie
        wysokim poziomie, wielodzietność nigdy nie była popularna. lwia częśc rodzin
        wielodzietnych to najniższy próg społeczny żyjący z rent i zasiłków.
        to jest od wieków znany mechanizm - planując rodzinę idziesz albo w ilość, albo
        w 'jakość' potomstwa. czyli albo masz mało dzieci (na ogół jedno albo dwoje) i
        wkładasz w nie dużó zasobów, by mieć jak największą pewność że w przyszłości
        będziesz z nich dumny i zapewnią tobie byt na starość, albo idziesz w ilość i
        liczysz na to, że przy małej ilościzasobów jakich jesteś w stanie na dzieci
        przeznaczyć któremuś z nich uda sie be twojej pomocy, i ono będzie mogło
        utrzymywać resztę rodziny. tak wygląda ogólny mechanizm, niech mi tylko nikt
        nie zarzuca że mówię iż ZAWSZE tak jest.
    • Gość: matka Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 00:02
      sadze,ze dyskutanci nie zrozumieli pytan-nie chodzi tu bowiem o osobiste
      doswiadczenia w rodzinie-czy lepiej byc jedynakiem-czy lepiej miec rodzenstwo i
      ile. wiu1 zapewne chodzilo o spoleczny aspekt tej kwestii .czy polityka panstwa
      powinna byc ukierunkowana na wszechstronna pomoc rodzinom,ktore swiadomie
      decyduja sie na urodzenie 3-? dzieci. pisze:"swiadomie" -bo
      dzieci "przypadkowe "najczesciej rodza sie w rodzinach patologicznych i
      raczej " pozytywnej dla spoleczenstwa roli nie odgrywaja" .znaczy to,ze
      wiekszosc z nich wyniesione z domow rodzinnych negatywne wzorce- powiela w
      swoim zyciu . spoleczenstwo ponosi takie koszty jak np.: swiadczenia
      socjalne,leczenie alkoholizmu i chorob pochodnych,alimenty za uchylajacych sie
      od placenia rodzicow,zaklady wychowawcze i karne dla wchodzacych w kolizje z
      prawem i..,i.. tu widze pole do dzialania dla organizacji spolecznych-
      potrzebne jest uswiadomianie,stala pomoc w wychowaniu dzieci ,resocjalizacja
      calych rodzin ,a nie "becikowe"!!-jednorazowa kwota 1000 zlotych.pieniadze te
      dla rodzin biednych byc moze beda dodatkowym zrodlem dochodu raz na rok-albo
      dwa! a dla ludzi lepiej sytuowanych napewno nie stanowia bodzca do urodzenia
      nastepnego dziecka . w tych rodzinach bowiem na ogol obydwoje malzonkowie
      pracuja i utrata jednej pensji oznacza regres spoleczny.dla tych rodzin panstwo
      powinno stworzyc lepsze warunki w postaci pelnoplatnych urlopow
      rodzicielskich,wyzszych zasilkow na dzieci,zlobkow,moze dotacje na opiekunke-
      nawet, jesli to bedzie babcia ,wieksze odpisy od podatkow ,i..,i...
      i to finansowac powinno panstwo-czyli my-bo to jest inwestycja w pryszlosc
      narodu!!!
      • Gość: mm Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.11.05, 13:20
        matka ....Matko Swieta co za sposob myslenia .....;((((
        • blinski Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 23.11.05, 13:43
          wiesz, co innego pobożne życzenia, a co innego rzeczywistość.
      • beatrycze123 Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 24.11.05, 15:05
        A jak odróżnisz patologiczną rodzinę alkoholików od porządnch ludzi klasy średniej? I jak odróżnisz ich dzieci? I dlaczego w takim wypadku jednym dać, a drugim nie? Czy nie lepiej wówczas nie dawać wcale, przynajmniej będzie po równo?
    • sloggi_so Re: co zawdzięczamy rodzinom wielodzietnym 27.11.05, 12:49
      Nade wszystko roszczeniowość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja