Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie

25.11.05, 16:31
Nie wiem czy to dobre forum,ale mam nadzieje,ze ktos pomoze mi zrozumiec.
Prosze tylko bez zlosliwych kometarzy i obelg,bo stresow mam dosc i
przykrosci.
Zaczne od tego,ze jestem w ostatnim miesiacu ciazy i jestem z kims prawie dwa
lata. Zwiazek rozsypal sie w lipcu. Najpierw byly moje bledy,potem jego.
Jednak uczucie nie wygaslo, przynajmniej z mojej strony i postanowilismy
ratowac Nas. Ja robie wszytsko ,okazuje,ze Go kocham,ze jest Jedyny,ze chce
byc wlasnie z nim.On? oszukiwal od lipca,udajac,ze budujemy na
nowo ,pozostawiajac to co zle w tyle.
Ale sytuacja wyglada tak.Ja walcze,bije glowa w mur.On mi mowi,ze odbuduje
moje zaufanie,ze chce by bylo dobrze. Po czym,za moimi plecami, siedzi na
czatach,wymienia sie zdjeciami, umawia sie , pisze komus komplementy, slodko
sie zwraca,smsuje.A do mnie? Ma wiecznie pretensje ,wsyztsko robie zle wedlug
Niego,przeszakdzam mu chyba,ze oddycham. A robie wszytsko dla Niego i dla
Nas,chce i probuje dac mu cieplo, chce byc dla Niego kobieta,a czuje sie jak
monstrum , ktore nosi jego dziecko.Dziecko na tym cierpi, bo odczuwa stres i
moje lzy.Kiedys wiedzialam,ze jestem atrakcyjna, dzis zanizyl mi tak poczucie
wlasnej wartosci,ze zalamalam sie :(((.
Nie wiem w sumie co mam myslec. Ale czy tak wyglada szczerosc w
zwiazku ,zwlaszcza,ze niby chce sie budowac zdrowy zwiazek oparty na milosci
i zaufaniu?
    • siedemgrzechow Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 25.11.05, 16:35
      sorry ale czego tak wlasciwie chcesz? zeby cie ktos pocieszyl, czy dal rade w
      stylu gazetki za zlocisza "jak go zatrzymac"? nie bardzo rozumiem.
      • why_me1 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 25.11.05, 16:36
        Pocieszyl? Nie ,nie chodzi mi o to.
        Wyrazilam sie jasno,ze chodzi mi o ocene sytuacji a nie zlosliwe komentarze.
    • Gość: azymut Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie IP: *.sci-nnov.ru 25.11.05, 17:06
      Jeśli gość zdecydował się z Tobą na dziecko i teraz w ten sposób się zachowuje
      to jest niedojrzały. Chyba że go przyparłaś do muru 9 miesięcy temu albo
      wpadliście. Rzecz w tym, że jeśli mężczyzna i kobieta decydują się na dziecko to
      obydwoje powinni wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za ten fakt. W przypadku
      kobiety to jest oczywiste, ale do wielu mężczyzn to nie do końca trafia, bo nikt
      im takich wzorców nie wpoił - w naszym społeczeństwie "róbta co chceta" w ogóle
      trudno o wzorce :) Wielu facetów myśli że może sobie pozwolić na zachowanie jak
      rozkapryszona panienka. Porozmawiaj z nim poważnie, bez emocji, kobiety to
      potrafią. Ustal jego dalszą odpowiedzialność w waszym związku, bo to już nie
      jest etap kiedy sobie można pozwolić na grymasy. Jeśli ma jaja to zrozumie i
      weźmie się w garść. Jak pisałem, wielu facetów po prostu nie wie jak to zrobić
      bo nikt im nie pokazał. Za dwa miesiące pojawi się w waszym życiu nowa
      odpowiedzialność. Jeśli się nie dogadacie to spieprzycie życie dziecku, które
      bierze od was wszystko a zwłaszcza charakter, wartości i wychowanie. Z drugiej
      strony zastanów się czy facetowi nie robisz piekła o nic. To że smsuje i prawi
      komplementy to jeszcze nic złego, ja też wielu kobietom prawię komplementy
      pomimo że jestem od dawna żonaty i dzieciaty (co nie znaczy że z nimi śpię).
      Poza tym kobiety mają skłonności do nadopiekuńczości a sam wiem jak to potrafi
      wkurzać. Nie wiem co to były te "błędy" z Twojej strony, bo każdy ma czasami
      tendencje do relatywizacji - "no tak, może faktycznie dawałem/am w d..pę ale
      tylko przez chwilę" a druga strona mogła to odczuć zupełnie inaczej. Co
      proponuję: daj mu więcej luzu, nie czepiaj się o byle co, ale równocześnie z
      żelazną konsekwencją pilnuj żeby nie zaniedbywał swoich obowiązków wobec Ciebie
      i dziecka. I wszystko będzie OK.
      • why_me1 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 25.11.05, 17:22
        Ja jetsem odpowiedzialna,nie spieprze zycia wlasnemu dziecku,ale chce miec
        normalna rodzine,a nie zaklamany zwiazek. On mi robi krzywde psychiczna.A
        dziecko to czuje, bo niemozlwie jest by nie odczuwalo mojego stresu.
        Smsy , wymiana zdjec,czatowanie,umawianie, zapraszanie kogos, i udawanie,ze sie
        jest samotnym??? To normalne? Nie dla mnie to chore. Ja nie prawie komplementow
        nikomu,nie wysylam zdjec,smsuje tylko ze ZNAJOMYMI,a nie z potencjalnymi
        kandydatami na Jego nastepce.Moze teraz jasniej to opisalam. Wiesz o co chodzi?
        Mysle,ze tak,bo Twoja opinia swiadczy,ze jestes dojrzalym i inteligentnym
        facetem.Ale moze teraz popatrzysz na to inaczej.

        P.S. JA luzu przy nim nigdy nie mialam . Koledzy z pracy ,przed ktorymi nie
        ukrywalam,ze jestem w zwiazku,byli wedlug Niego Jego wrogami a ja bylam ...Bo
        wedlug niego moja wina bylo to,ze bylam dla nich atrakycjna.
    • seth.destructor A robie wszytsko dla Niego 25.11.05, 18:03
      Tak, sorki, ale w ten sposób pokazałaś, że nie jesteś warta tego związku. Za
      niewolnicę chcesz robic? Godności własnej nie masz? Nie ma nic dziwnego, że
      facet cię wykorzystuje i olewa. A ty wchodzisz w rolę podporządkowanej
      cierpiętnicy, piszesz, jak ty walczysz, próbujesz, bla, bla, egoistka i
      męczennica. Jeszcze śmiesz traktować dziecko jako element przetargowy.
      Po takiej gadce, to się nie dziwię, że nie masz z kim esemesować. A raczej nikt
      z tobą nie chce, jak cię bliżej pozna.
      • why_me1 [...] 25.11.05, 18:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • aulea Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 25.11.05, 19:15
      O widzisz, potrafisz pokazac pazurki:) Pokaz je takze twojemu facetowi. Niech
      sobie zbyt wiele nie wyobraza. Wiem, ze kobiety w ciazy maja swoje himery ale
      facet powinien to uszanowac i nie przysparzac ci zmartwien. Uwazam ze nie jest
      tego wart. Powinnas odejsc jesli masz na tyle sily aby poradzic sobie samej.
      Moze cos zrozumie i sam przyjdzie do ciebie, moze sie zmieni. A jak nie to
      bedzie ci ciezko, bedziesz dlugo plakala itd.a potem zobaczysz jak sie zycie
      ulozy. Trwanie w takim zwiazku jest wykanczajace na dluzsza mete. Tak jak
      napisal ktos wczesniej nadopiekunczosc moze byc denerwujaca a zbytnie uleganie
      do niczego nie prowadzi. heh ale ja tez tak do konca nie potrafie:) Postaraj sie
      nie nudzic. Pokaz ze potrafisz tez sobie radzic a on zglupieje. no nie wiem, ale
      pozdrawiam.
      • Gość: ksyfon Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 01:34
        Właśnie prawie to samo chciałem napisać czytając ten wątek od początku.
        Zauważyłem, że im bardziej kobieta się stara - tym bardziej facet ją olewa.
        Dziwne, ale tak już mają chyba mężczyźni. Najbardziej szanują kobiety silne i
        walczące o swoje. Wydaje mi się, że poziom "zaangażowania w związek" jest
        stały. Im bardziej stara się kobieta - tym mniej mężczyzna i odwrotnie. To
        chyba taka reguła przekory. Wiem że bardzo łatwo jest mówić o kimś i radzić
        komuś. Uważam jednak, że taki "związek" który opisujesz po prostu już nie
        istnieje. Coś tam was trzyma, jakieś uczucie w stylu przywiązania lub poczucia
        obowiązku (dziecko). Święta racja aulea: Pokaż że potrafisz też sobie radzić.
        Ja bym jednak był daleki od sugerowania odejścia. On po prostu pozbędzie się
        problemu. Musi wiedzieć że to co robi, pociąga za sobą pewne konsekwencje.
        Jeżeli jemu zwisa - tobie też (ale nie dosłownie ;-) ). Z mężczyzną nie należy
        postępować dużo inaczej niż z dzikimi zwierzętami: musi wiedzieć na ile może
        sobie pozwolić i kto tak naprawdę jest przewodnikiem a kto "trutniem".
        Przez swoje starania itp. w jego oczach zaczęłaś wyglądać bardzo żałośnie. Do
        tego problemy związane z ciążą. Jego nie bawi płacz, narzekania itp. Ma jeszcze
        dużo energii i testosteronu. Pochylona głowa to na pewno najgorsza rzecz.
        Pozdrawiam.

        jestem facetem więc wiem co mówię (piszę)
    • 17_mgnien_wiosny Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 25.11.05, 19:21
      A czemu chcesz z nim brnąć dalej. Klient jest niepoważny i, uwierz mi, nigdy
      się nie zmieni. Powinnaś pomyśleć o budowaniu swojego życia niezależnie od
      niego. Wiele rzeczy może się wydarzyć, a będąc z gó..arzem zamykasz sobie sporo
      możliwośći. Sethcośtam w jednym miał rację, sama siebie stawiasz w roli
      człowieka II kategorii, przynajmniej tak z Twojego postu wynika.
    • yoma Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 13:03
      robie wszytsko ,okazuje,ze Go kocham,ze jest Jedyny,ze chce
      byc wlasnie z nim.On? oszukiwal od lipca,udajac,ze budujemy na
      nowo ,pozostawiajac to co zle w tyle.

      Jak rozumiem, wygląda to tak:

      On: [siedzi przy kompie]
      Ona: Kochanie, co robisz?
      On (zasłaniając sobą ekran): Siedzę przy kompie.
      Ona (zaglądając przez ramię): Znowu? Obiecywałeś, że koniec z czatami! Co to
      jest (pokazujac palcem ekran)? Co to za "malinko śliczna"? Dlaczego mi to
      robisz? Dlaczego mnie tak traktujesz? Ja cię kocham, ja jestem matką twojego
      dziecka, a ty tylko (szloch) romansujesz na czatch! Ja już nie mogę, tak dłużej
      nie może być! Dlaczego rozbijasz nasz związek?! Miałeś się zmienić! (pada na
      kanapę i długo, demonstracyjnie szlocha)

      Czarno widzę, tylko dziecko biedne, nie trzeba go było robić.

      Ciotka Dobra Rada radzi: może na początek przetań podglądać go przy kompie?
      • why_me1 [...] 26.11.05, 16:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • yoma Re: do yoma 26.11.05, 16:51
          Chciałaś wypowiedzi, to ją masz. Jeśli ci nie w smak, to widać coś w niej
          jest... i odmieniaj mnie, proszę.
          • why_me1 Re: do yoma 26.11.05, 16:57
            Sorry,jesli Cie urazilam ,ale co to za odpowiedz?
            Nie jestem glupia ,zalosna gesia, wiec nie bede skamlec o szacunek i lojalnosc
            faceta.Chce tylko normlanego zdrowego zwiazku.
            • yoma Re: do yoma 26.11.05, 16:59
              Zasugerowałam, żebyś przestała podglądać, co robi przy komputerze. Tyle.
      • marysia75 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 16:52
        yoma napisała:

        > Czarno widzę, tylko dziecko biedne, nie trzeba go było robić.
        >
        > Ciotka Dobra Rada radzi: może na początek przetań podglądać go przy kompie?

        Yoma, czy to czasem nie o norweskim lesie opowiesc?:)
        • yoma Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 16:55
          Tym razem chyba nie, styl odmienny... cześć Marysia :)
          • marysia75 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:06
            yoma napisała:

            > Tym razem chyba nie, styl odmienny... cześć Marysia :)

            Czesc Yomo!
            W pierwszych slowach mego listu donosze Ci, ze u nas wszystko po staremu, czego
            i Tobie, przy boskiej i ludzkiej pomocy zycze:)
            Spadl pierwszy snieg...
            • yoma Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:10
              ze u nas wszystko po staremu, czego
              >
              > i Tobie, przy boskiej i ludzkiej pomocy zycze:)

              A może mi się rozwinąć pozytywnie? Wiesz, żeby zastoju nie dostało. Czego i
              tobie życzę.

              U nas śnieg już od paru dni :)
              • marysia75 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:16
                yoma napisała:

                > A może mi się rozwinąć pozytywnie? Wiesz, żeby zastoju nie dostało. Czego i
                > tobie życzę.
                >
                > U nas śnieg już od paru dni :)

                U mnie o zastoju nie ma mowy, gorzej z rozwojem pozytywnie:)

                U nas snieg juz stopnial i zanosi sie na stluczydupe, czego wam nie zycze:)
                • yoma Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:20
                  stluczydupe

                  Fajne określenie :)))
                  • marysia75 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:23
                    yoma napisała:

                    > stluczydupe
                    >
                    > Fajne określenie :)))

                    A wiesz za co Kain zabil Abla?:)
                    • yoma Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:26
                      Wiem, ale tego nie znałam :)
                      • marysia75 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 17:31
                        yoma napisała:

                        > Wiem, ale tego nie znałam :)

                        U nas, w miescie Lodzi to kreatywne ludzie som:)
    • grupanietrzymajacawladze Tak szczerze i obiektywnie - uciekaj gdzie pieprze 26.11.05, 13:37
      rośnie. SZczęśliwego związku z tego nie będzie, zaś dziecko - owszem powinno
      mieć ojca, ale... nie za wszelką cenę. Czyli z obecnym lubym ustalić jego
      zakres odpowiedzialnośći (alimenty etc.) i rozjerzeć się chociażby w pracy za
      jakims miłym kolegą... Powodzenia!
      • why_me1 Do grupanietrzymajacawladze 26.11.05, 16:53
        Dziekuje za normalna odpowiedz.
        W koncu jeszcze jakas osoba ,ktora normalnie zdrowym umyslem ocenia sytuacje.
        Wiem,ze nie bede z nim za wszelka cene. Nie chce na sile miec ojca dla mojego
        dziecka.
        Sytuacja wczoraj byla poruszona. Nie krzyczalam, wcale tego nie robie,nie
        blagalam. Powiedzialam,ze jesli sie nie zmieni to Nas juz nie bedzie.Bo moj
        rozum mowi mi JUZ inaczej,wiec nie bede ratowac czegos czego nie ma.Jego
        odpowiedz byla taka,ze wie,ze popelnil blad,ze to byla glupia zabawa i ze to
        sie nie powtorzy ,ze odbuduje moje zaufanie. Co bedzie? Nie wiem .Nic na sile.
        Nie naleze do kobiet,ktore na sile lub pod jakims pretekstem chca zatrzymac
        faceta.
        Pozdrawiam cieplutko
        • marysia75 Re: Do grupanietrzymajacawladze 26.11.05, 16:57
          why_me1 napisała:

          > Nie naleze do kobiet,ktore na sile lub pod jakims pretekstem chca zatrzymac
          > faceta.
          > Pozdrawiam cieplutko

          I tak trzymaj, ak Staroslowianki:)
          • why_me1 Re: Do grupanietrzymajacawladze 26.11.05, 16:59
            Dzieki Marysiu75
        • grupanietrzymajacawladze Zdrowym umysłem? :-) 26.11.05, 17:14
          Dzięki za komplement :-) 3maj sie i powodzenia!
    • aaaaa300 Re: Moja historia - prosze o obiektywizm - dlugie 26.11.05, 18:30
      jeju....co Oni Ci tu popisali ...
      nie będę ci radzić co masz zrobić bo kiepski ze mnie doradca, ale z serca tobie
      i maleństwu życze odwagi i siły. (Jemu życze żeby np. dostał zeza od tych
      czatów) Bądź dzielna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja