zoppino
29.11.05, 09:38
Wczoraj rzucił mi się w oczy zimowy zachód słońca - ciemnoczerwona kula
zapadająca się w perłowobiałą pierzynę. Fajnie to wyglądało, tylko zawsze w
percepcji takich zjawisk przeszkadza mi świadomość, że ono wcale nie
zachodzi, że to gwiazda dużo większa od ziemi, a te srebrne punkciki w nocy
to jakieś wielkie bydlaki daleko, a nie malutkie iskierki poprzyczepiane do
nieba. I zdenerwowałam się: CZY KTOŚ MNIE SPYTAŁ BYŁ KIEDYKOLWIEK, CZY JA
CHCĘ O TYM WIEDZIEĆ? Dlaczego nie dano mi wyboru, czy mam mieć tradycyjny czy
naukowy obraz świata? To niesprawiedliwe! Czuję się skrzywdzona!