Dodaj do ulubionych

Brak chrztu nie zamyka drogi do nieba

02.12.05, 07:13
A mowia, ze papieze sa nieomylni w kwestii spraw wiary, hehe :D
Obserwuj wątek
    • p26 Re: Brak chrztu nie zamyka drogi do nieba 02.12.05, 07:57
      " John Haldane, filozof i konsultor Papieskiej Rady ds. Kultury, nazwał z kolei
      ideę otchłani "średniowiecznym kuriozum", wypaczającym wizerunek Boga."

      W Kościele do tej pory istnieje wiele takich kurizów.

      A do tego aby stwierdzić, że zmarłe bez chrztu dzieci idą do nieba nie potrzeba
      żadnych teologicznych rozpraw. To wynika z samej logiki jeśli się weźmie pod
      uwagę istotę Boga, którego drugie imię to Miłość jak twierdzi Biblia.
      To takie moje skromne zdanie
      • arcykr Re: Brak chrztu nie zamyka drogi do nieba 02.12.05, 15:32
        p26 napisał:

        > W Kościele do tej pory istnieje wiele takich kurizów.
        Na przykład?
        >
        > A do tego aby stwierdzić, że zmarłe bez chrztu dzieci idą do nieba nie
        > potrzeba żadnych teologicznych rozpraw. To wynika z samej logiki jeśli się
        weźmie pod
        > uwagę istotę Boga, którego drugie imię to Miłość jak twierdzi Biblia.
        Tylko co w takim razie daje chrzest?
      • mika74 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 08:08
        Papiez jest nieomylny w zatwierdzanych przez siebie ex cathedra dogmatach. A
        teoria o otchłani była tylko hipoteza teologiczną nigdy nie zatwierdzoną przez
        Kościól jako dogmat-prawda wiary(doczytaj w artykule).Do tej pory Kościoł tylko
        wysnuwal teorie,a nie zatwierdzil żadnego dogmatu w tej sprawie.
        W sredniowieczu raczej pokzywano Boga jako sędziego sprawiedliwego i w tym
        kontekście mówiono o miłości- wspólczesny świat ma pelniejszą wizję Boga(miedzy
        innymi dzięki św. faustynie i jej wizji miłosierdzia)
        A w jaki sposób Kościol mogłby karac zmarle dzieci? ich człowiek już skrzywdzic
        nie moze....
        • p26 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 08:16
          Papież oczywiście nie jest nieomylny, chociażby z tej przyczyny że jest tylko
          człowiekiem. Dogamt o niemylności wprowadzono w XIX wieku po upadku państwa
          kościelnego i w stanie zagorżenia ze strony ruchów socjalistycznych,
          modernistycznych, demokratycznych (które uznawana za wrogie itp. jako wynik
          zapędów do centralizacji kościało. Do;robiło się to tego oczywiście stosowną
          idelogię (tak jak do celibatu). Właśnie z teego powodu powstały kościoły
          starokatolickie, które nie uznają tego dogamtu.
          Poza tym niemylnośc to nie tylko dogmaty ale także sprawy morlaności (wg. KK) -
          o tym że to tylko fikcja swiadczy też praktyka. KK niestety nie jest
          nieomylny. Za przestrzeni dziejów KK wieloktonie zmieniał zdanie oraz podejście
          do wielu spraw. Niektórzy papieże wogóle nie powinni nimi zostać (mówie np. o
          gościu który w watykanie odprawił mszę dziękczynną po rzeźi hugentów w Paryżu i
          tym podobnych przypadkach poźniej)
          • bromba2 PAPIEŻ JEST NIEOMYLNY! 02.12.05, 08:40
            Niedouczeni będą wymieniać sytuacje, w których Kościół modyfikował zdanie lub
            przykłady z zycia papieży (tacy już są jak dźwięk kościelnego dzwonka i pod tym
            artykulikiem). Przykłady doktryn nieomylnych są stosunkowo nieliczne i dotyczą
            podstawowych prawd wiary i zasad postępowania. Odnośnie ogłoszenia dogmatu o
            nieomylności papieża (zob. jeden z tych niedouczonych postów powyżej), to trzeba
            odróżnić fakt ogłoszenia jakiejś prawdy za dogmat od sytuacji, w której jest ona
            uznawana przez Kościół, choć jeszcze nie jest (i nieraz wcale nie musi) być
            publicznie ogłoszona jako dogmat. Dogmat o nieomylności papieża został
            sformułowany w 1870 jako dogmat ale przez wieki i tak było to dla Kościoła
            oczywistością.
          • mika74 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 08:50
            Zalezy o jakiej nieomylności mówimy p26. Dogmat o nieomylności papieza dotyczy
            zatwierdzania prawd wiary ,a nie tego czy zjesc pomidorowa czy ogórkowa. Papiez
            jest grzesznikiem i spowiada się( JPII spowiadal się raz na tydzien) ,ale w
            sprawach zatwierdzania prawd wiary Kościoł ma "asystencje Ducha św."-jest więc
            nieomylny.I to wynika z Biblii, to ,że dogmat został zatwierdzony w XIX wieku
            nie znaczy,że wczesniej nie był stosowany,bo był.
            Co do celibatu to nie jest dogmat, a dyscyplina kościelna, która może ulegac
            zmianom, nie ma to nic wspólnego z nieomylnością. Zreszta papiezowi podlega tez
            kościoł grecko-katolicki, w którym celibatu (obowiązkowego, bo praktycznie jest
            wybierany) nie ma. Oczywoście,że KK bedzie zmiaiał zdanie bo świat się
            zmienia ,więc trzeba weryfikowac niektóre poglądy, wlasciwie to udoskonalac je.
            Ale nie dotyczy to zatwierdzonych przez papieza dogmatow ogloszonych ex cathedra
            (nieomylnośc).
            Pozdr.
            • fajka2 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 08:56
              a co z prawdami wiary zatwierdzonymi przed ustanowieniem dogmatu o nieomylności
              papieża? Wcale nie był wcześniej stosowany i nie ma nic wspólnego z
              nieomylnościa. Awantury były przy interpretacjach to sobie Kościół to
              praktycznie uciął.Papież nieomylny , koniec sporów. Bardzo wygodne. Polecam.
              • bromba2 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 09:14
                fajka2 napisała:

                > a co z prawdami wiary zatwierdzonymi przed ustanowieniem dogmatu o nieomylności
                > papieża? Wcale nie był wcześniej stosowany i nie ma nic wspólnego z
                > nieomylnością

                To nie ludzie ustanowili Biskupów Rzymu nieomylnymi w sprawach wiary. Byli nimi
                zawsze; pochodzi to od Chrystusa. Trzeba tutaj odróżnić zdolność/ możliwość
                wynikającą z troski Chrystusa o zachowanie prawdy w Jego Kościele a samym
                momentem ogłoszenia tej prawdy jako dogmatu. Papieże ogłaszali prawdy wiary
                wiążące chrześcijan na długo przed ogłoszeniem samego dogmatu o nieomylności.
                Dogmat w 1870 r. od stuleci nie był niczym nowym jako treść. Doczekał się tylko
                zaliczenia w poczet dogmatów.
                • p26 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 11:52
                  Naprawdę świetne są te różne teologiczne argumenty (posty powyżej) ale papież
                  naprawdę nie jest nieomylny. Najbradziej podstawowy argument to fakt, iż jest
                  człowiekiem i jak każdy człowiek może się myslić. To śmieszne gadanie, że ktoś
                  kto 1 lipca był "tylko" kardynałem i mógł się mylić, z dniem wyboru na papieża
                  staje się "bogiem" i jest nieomylny.
                  Jeżeli chodzi o te telogoiczne dysputy to można się zgodzić - owszem - że nie
                  papież ale Kościół jest nieomylny (jakiś post powyżej). dobry argument to taki
                  że Kościół założył Jezus -Bóg a Bóg nie może się mylić. Tyle tylko że to pewna
                  abstrakcja bo na pewno nie chodzi wyłącznie o kościelną istytucję, coś typowo
                  ziemskiego tworzonego przez ludzi ale o coś więcej. Ergo "ziemski" Kościół
                  Instytucja też się myli - swego czasu o ile pamiętam JP2 przepraszał za grzechy
                  Kościoła.
                • stek22 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 14:02
                  O i to jest kwistesencja wiary katolickiej. Z jej punktu widzenia każdy kapłan
                  jest następcą Chrystusa. A więc wszelka krytyka wobec duchownego jest
                  niezasadna. Księżom należy we wszystkim wierzyć na wiarę i nie wolno ich
                  krytykować bo to jest jak krytyka Jezusa!
                  • mika74 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 14:09
                    stek22 napisał:

                    > O i to jest kwistesencja wiary katolickiej. Z jej punktu widzenia każdy
                    kapłan
                    > jest następcą Chrystusa. A więc wszelka krytyka wobec duchownego jest
                    > niezasadna. Księżom należy we wszystkim wierzyć na wiarę i nie wolno ich
                    > krytykować bo to jest jak krytyka Jezusa!

                    No cóż stek bzdur;)
                    Nie kazdy kaplan jest nastepca Chrystusa tylko papiez jest widzialną Głowa
                    Koscioła na ziemi. Krytykowac księdza mozna, dogmaty wiary tez. Problem w
                    tym,że wielu nie wie co własciwie krytykuje i nie ma zamiaru się dowiedziec!
                    bez krytyki (a wiec dyskusji -czasem wieloletnich, czy wielowiekowych) żaden
                    dogmat by nie powstał. Więc krytykuj jesli masz jakakolwiek wiedze. A mam
                    wrazenie ,że nie bardzo masz...
                    • pandada Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 17:47
                      > Nie kazdy kaplan jest nastepca Chrystusa tylko papiez jest widzialną Głowa
                      > Koscioła na ziemi.

                      A to niby dlaczego? Czy Jezus mówił coś o papieżu? To jest dopiero bzdura.

                      Zastosowano do kościoła system feudalny, a nadinterpretacja faktu, że Jezus rzekł do Szymona, że jest kamieniem, odłamkiem skalnym (petros) - podczas gdy Kościół ma być budowany na skale (petra), którą jest oczywiście Jezus.

                      Jeśli nawet Piotr byłby Skałą, to jaka jest łączność pomiędzy nim, a papieżami? W trakcie zabiegania bikupów Rzymu o władzę powołali się oni na pobyt Piotra w Rzymie i uznali, że był on pierwszym biskupem Rzymu, a kolejni biskupowie są wprost następcami apostoła. Oczywiście wszystko to zostało poparte "tradycją ustną", zatem owa "tradycja ustna" wraz z Ewangelią zaczęła stanowić podstawę doktryny i instytucji Kościoła.
                    • stek22 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 21:42
                      Proszę uprzejmie mnie nie powalać swoją ignorancją dotyczącą Kościoła
                      Katolickiego. Nim nazwiesz stekiem bzdur to sam se poczytaj.
                      To nie tylko papież jest następcą Jezusa!!. Papieży nie było wówczas więc mogą
                      być sobie tylko głową Kościoła, ale nie Kościołem. Papież to nic innego jak
                      pierwszy lub najważniejszy wśród biskupów. Czy wiesz że przez prawie dwa wieki
                      nie było papieży. A nawet więcej powiem do piątego wieku. Wiesz dlaczego - bo
                      od ok. drugiego do piątego wieku papież był tylko najważniejszym biskupem
                      Rzymu. Nie miał wpływu na decyzje teologiczne i wszelakie inne biskupów z
                      innych terenów jak np. Kartaginy, Azji Mniejszej, itp.
                      Natomiast biskupi pojawili się z rozrostem hierarchi kościelnej. To jest
                      tylko element hierarchi.
                      Powiedz to swojemu księdzu, że nie jest następcą Jezusa! Ciekawe niby jak
                      zostaje osobą duchowną w Kościele. Św. Paweł podaje iż Piotr apostoł działał
                      jako "apostoł wędrowny". PIotr tworzył gminy chrześcijańskie, kierował nimi i
                      powoływał duchownych zwierzchników tych gmin.
                      Powiedz to swemu księdzu, biskupowi, że można krytykować księdza (czyli
                      instytucję Kościoła) i dogmaty wiary. Wiesz co robiono z takimi w
                      średniowieczu. Zgadzam się co do jednego - wielu nie wie co i po co krytykuje.
                      Mam wrażenie, że Ci wiedzy brak. Posiadasz wiedzę wtórną wynikającą tylko z
                      tzw. tradycji Kościoła - nawet sam to potwierdzasz - "bez krytyki (a wiec
                      dyskusji -czasem wieloletnich, czy wielowiekowych) żaden dogmat by nie
                      powstał". Więc KK sam doszedł do pewnych rzeczy bo nie były w NT wyłuszczone.
                      Proste jak drut. Widzialną głową kościoła to może sobie być - ale Kościół a
                      nie jego głowę ustanowił Jezus przez osobę apostoła Pawła.
                      Przez pierwsze wieki byli tylko chrześcijanie.
                      Nie przypadkowo kościół stał się katolicki od czasów Konstantyna Wielkiego (ten
                      to namieszał, a o oszustwie tzw. donacji konstantyńskiej to słyszałeś?) Wogóle
                      przeczytaj sobie definicję KK. Żebyś się nie przemęczał zacytuję z pamięci (nie
                      wierzysz spytaj się swego księdza) - Katolicyzm wybrał drogę nie religii
                      opartej na medytacji czy objawieniu (Biblia) nale na autorytecie Kościoła,
                      który pragnie uchodzić się tylko za inspiratora i przewodnika ale i nieomylnego
                      sędziego.
          • mika74 Re: Papiez JEST nieomylny!! 02.12.05, 09:04
            Tam gdzie Kościoł nie jest pewny ,a wysnuwa jedynie hipotezy wprowadza
            dowolnosc, dopiero jak coś zatwierdza wprowadza obowiązek.
            Taka dowolnosć istnieje np. przy chrzczeniu dzieci, których rodzice sa
            niepraktykujący (jeden ksiądz ochrzci ,bo ma nadzieje,że dziecko bedzie
            wychowywane po katolicku, inny nie ochrzci-bo warunkiem ochrzczenia dziecka
            jest pewność,że bedzie ono wychowane do wiary),tak samo jest z pogrzebami
            ateistów przy udziale księdza itd, itp...
    • matjac Chrzest jest dla dorosłych przez zanurzenie 02.12.05, 08:06
      Chrzest to inaczej zanurzenie (z greki baptiso) i powinno być to świadome
      działanie człowieka który prosi o Bożą łaske i oczyszczenie z grzechów.
      Spryskiwanie i to niemowląt jest doktryną wymyśloną przez bajkopisarzy z rzymu.
      Ale by zrozumieć stotę Bożej łaski trzeba czytać Biblię by życ tak jak Stwórca
      nakazuje a nie jak wymyślają ludzie.
      pozdrawiam

      • mika74 Re: Chrzest jest dla dorosłych przez zanurzenie 02.12.05, 08:15
        Niekoniecznie matjac. W Biblii jest także ,że został ochrzczony "cały Dom
        Korneliusza" ,a to byl bogaty czlowiek i w jego domu było pewnie mnóstwo dzieci
        ( chociazby niewolników).
        A Biblii ,na która się powołujesz, Jezus daje specjalne prawa apostołom i
        sw.Piotrowi( papiezowi) na zatwierdzanie i głoszenie tego ,co powiedział. Ale
        do tego co mówi Bilia Koscioł dochodzi latami, bo to nie jest księzka
        przygodowa, kóra mozna przeczytac i już się wszytsko rozumie, ale sam Bóg.
        Rozumiesz Boga? Może Go widziałes?;)
        • monster1972 :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 08:55
          > Rozumiesz Boga? Może Go widziałes?;)


          a to bóg istnieje?

          ja moge np. wierzyc w zielone ludziki... powiesz, ze to mało..
          ale gdyby np. 1 mld ludzi wierzyl w te ludziki to co? one istnieją?

          zawsze mnie zastanawia skad pewnosc co do istnienia boga czy bogow

          niektorzy wypowiadacie sie tu tak, jakbyscie widywali sie z Jezusem czy sw.
          Piotrem pare razy w miesiacu:)

          rozumiem, ze to wiara - spoko... ale wiara nie ma nic wspolnego z pewnoscia czy
          faktami

          :-)

          pozdrawiam

          ateista
          • arminius Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:18
            niektorzy wypowiadacie sie tu tak, jakbyscie widywali sie z Jezusem czy sw.
            > Piotrem pare razy w miesiacu:)

            Masz rację, niektórzy wierzący zapominają, że w ostatecznym rozrachunku
            opierają się tylko na wierze.
            • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:31
              Tyle,że niewierzacy nie wiedzą często co to jest wiara.
              Wiara to doświaczenie istnienia Boga i Jego działania w swoim zyciu, życiu
              innych ludzi i dziejach swiata. I zawsze pozostaje łaską Boga, kóra jest
              wyprowadzeniem człowieka z ciemności ku poznaniu- nie do przejscia dla
              niewierzacego....
                • ka_pa33 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:43
                  a wiesz co oznacza ta "tajemnica", to że nikt z was nie wie, czy Bóg istnieje.
                  A jak się czegoś nie wie, to wkłada się to do szufladki z napisem tajemnica i
                  nie pozwala do niej zajrzeć bardziej dociekliwym, bo nie daj boże odkryją, że
                  ta tajemnica to jedna wielka bzdura grubymi nićmi szyta.
                  Dociekliwa
                  • arminius Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:56
                    Oczywiście, że nikt nie wie, czy Bóg istnieje - ale nie ma też dowodów na to,
                    że nie istnieje. Były próby filozoficznych dowodów na nieistnienie Boga,
                    choćby "argument ontologiczny Findlaya", ale ma ona taką samą moc przekonującą
                    jak dowody na istnienie Boga.
                    Tajemnica nie oznacza chowania głowy w piasek, ale szacunek wobec czegoś, co
                    jest większe ode mnie, a czego nie jestem w stanie zrozimieć.
                    • ka_pa33 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:18
                      skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
                      szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
                      zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma dowodów
                      że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?
                      • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:34
                        ka_pa33 napisała:

                        > skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
                        > szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
                        > zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma
                        dowodów
                        > że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?

                        Nie ma dowodów emirycznych tzn. fizycznych, chemicznych itd. Ale nauka jest
                        pokorna-zdaje sobie sprawde,że nie wszystko jest dla niej znane i odkrywalne.
                      • jamszuster Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 03.12.05, 07:21
                        ka_pa33 napisała:

                        > skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
                        > szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
                        > zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma
                        dowodów
                        > że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?
                        A No poto gdy cie nie daj Boże jakis choróbsko czy samotność przycisnie to
                        będziesz miała kogoS do kogo sie zwrócisz. Pisze to agnostyk zeby było ciekawie.
                        Wartość wiary [nie religii] jest sama w sobie. Tak jak np. kontemplacji.
                • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:46
                  arminius napisał:

                  > Tyle że wierzącym czasem brak szacunku wobec tajemnicy - choćby tego, że
                  łaska
                  > nie wszystkim jest dana.

                  masz rację, wielu ludzi wierzacych nie ma szacunku do niewierzacych(ci bardziej
                  niedojrzali, ktorzy mysla ,że zlapali już Pana Boga za nogi),ale życie to
                  weryfikuje poprzez slabości,upadki człowieka , czlowiek pokornieje i zaczyna
                  miec szacunek do wszystkich,
                  jednak częsciej w zyciu spotykam sie z brakiem szacunku niewierzacych do
                  wierzacych,ale to jest jakoś zrozumiałe, trudno zrozumiec wiare, nie mówiac o
                  poznaniu Boga
                  pozdr.
                  ps. do kolegi powyzej - w historii tez mozna zobaczyc Boze dzialanie, podobnie
                  jak w historii mojego zycia:O)
                  • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 09:50
                    mika74 napisała:

                    >
                    >
                    > ps. do kolegi powyzej - w historii tez mozna zobaczyc Boze dzialanie,
                    podobnie
                    > jak w historii mojego zycia:O)

                    a przepraszam, powyzej była kolezanka,a nie kolega:)
                    Tajemnice sa do odkrywania, do zglebiania. jak się spotyka chlopak z dziewczyna
                    to tez stanowia dla siebie tajemnice, ale zaczynają sie poznawac, spotykac,
                    rozmawiac, hajtaja się, starzeją i już ten drugi człowiek nie stanowi takiej
                    tajemnicy
                    podobnie jest z poznaniem Boga, tyle,ze najpierw trzeba Go w swim zyciu
                    spotkac - i to jest ta łaska
                      • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:09
                        Ale zeby zobaczyc ,że On istnieje ,a nie jest wymyslony trzeba Go własnie
                        spotkac,poznac:)
                        Dlatego niewierzacy nie wierza w Biga- oni nie spotkali Go i Go nie wiedzą ani
                        w swoim zyciu,ani w historii świata.
                        O dziejach świata mówi już Biblia i w taki sposób jak działa Bog w życiu
                        proroków, apostołow, swiętych -w Kościele ,tak działa i zyciu konkretnego
                        człowieka, który Mu zaufał i idzie wg jego przykazan(oczywiscie same
                        przykazania nie sa wystraczające, a czasem wrecz moga byc oderwane od wiary,
                        wiary która jest przeciez relacja z Bogiem).
                        pzdr
                        • piekny_romanek Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:19
                          Tak tak swieta inkwizycja, polowanie na czarownice, hamowanie rozwoju nauki,
                          zabijanie niewiernych, nawracanie innowiercow itd itp - to jest ten znak bozy?
                          Z powodu religii i tych wszystkich kretynskich wierzen na swiecie bylo wiecej
                          wojen, nieszczesc, tragedii ludzkich i zwyklego zla niz z jakiegokolwiek innego
                          powodu. Poznaj historie, o ktorej tyle mowisz a zobaczysz ile "dobrego" zrobili
                          ludzie w imie religijnych przekonan.

                          No ale ciemnogrod musi w cos wierzyc, bo po prostu nie chce sie pogodzic z
                          mysla, ze ich zycie sie kiedys skonczy. A gdy cos chca osiagnac to uzasadnia to
                          religia i wiara w boga. Stad te wszystkie dyrdymaly o zyciu wiecznym. I co niby
                          cala wiecznosc ma zalezec od paru lat na ziemii? Czyli ktos kto jest madry,
                          zdrowy, piekny i bogaty jesli przezyje zycie w wierze to jest ok, ale jak ktos
                          jest glupi, chory, brzydki i biedny i cos spieprzy to juz pojdzie do piekla na
                          wiecznosc? MEGA ROTFL!!!

                          Kazda nowa religia jest na poczatku zwalczana przez inne religie. Wtedy znika
                          albo rosnie w sile. Jesli urosnie w sile to zaczyna zwalczac inne religie i tak
                          do czasu, az ktoras nie okaze sie silniejsza od niej. To tak jak z mocarstwami -
                          powstaja, rosna w sile, przezywaja okres znakomitosci, az w koncu popadaja w
                          problemy i upadaja.
                          • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:27
                            piekny_romanek napisał:

                            > Tak tak swieta inkwizycja, polowanie na czarownice, hamowanie rozwoju nauki,
                            > zabijanie niewiernych, nawracanie innowiercow itd itp - to jest ten znak bozy?
                            > Z powodu religii i tych wszystkich kretynskich wierzen na swiecie bylo wiecej
                            > wojen, nieszczesc, tragedii ludzkich i zwyklego zla niz z jakiegokolwiek
                            innego
                            >
                            > powodu. Poznaj historie, o ktorej tyle mowisz a zobaczysz ile "dobrego"
                            zrobili
                            >
                            > ludzie w imie religijnych przekonan.
                            >
                            > No ale ciemnogrod musi w cos wierzyc, bo po prostu nie chce sie pogodzic z
                            > mysla, ze ich zycie sie kiedys skonczy. A gdy cos chca osiagnac to uzasadnia
                            to
                            >
                            > religia i wiara w boga. Stad te wszystkie dyrdymaly o zyciu wiecznym. I co
                            niby
                            >
                            > cala wiecznosc ma zalezec od paru lat na ziemii? Czyli ktos kto jest madry,
                            > zdrowy, piekny i bogaty jesli przezyje zycie w wierze to jest ok, ale jak
                            ktos
                            > jest glupi, chory, brzydki i biedny i cos spieprzy to juz pojdzie do piekla
                            na
                            > wiecznosc? MEGA ROTFL!!!
                            >
                            > Kazda nowa religia jest na poczatku zwalczana przez inne religie. Wtedy znika
                            > albo rosnie w sile. Jesli urosnie w sile to zaczyna zwalczac inne religie i
                            tak
                            >
                            > do czasu, az ktoras nie okaze sie silniejsza od niej. To tak jak z
                            mocarstwami
                            > -
                            > powstaja, rosna w sile, przezywaja okres znakomitosci, az w koncu popadaja w
                            > problemy i upadaja.

                            Nie traktowalabym historii z punktu widzenia człowieka o wrażliwej mentalności,
                            humanisty XXI wieku. Świat starozytny i średniowieczny to były czasy
                            barbarzyństwa, barbarzyństwa,które zresztą znikanło własnie w czasie stopniowej
                            chrystianizacji Europy. I w historii zawsze znajda się ludzie, ktorzy zlo beda
                            usprawiedliwili przekoslawiając słowa np. tolerancja (aborcja), humanizm
                            (eutanazja) czy w koncu religia. Ale sama religia, która głosi miłości pokój
                            jest temu niewinna. Zresztą w historii swiata zawsze w koncu zwyciązała miłośc
                            i prawda, wojny i zbrodnie mają krótkie nogi, a wiara w Boga i Biblia trwaja...
                            A do piekła ida Ci ktorzy odrzucają świdomie i dobrowolnie Boga, bo piekło to
                            własnie stan zycia bez Boga. Sam go wybierasz...
                          • plxpl Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 11:58
                            Wymieniasz tu hasełka ukute podczas rewolucji francuskiej i do dziś promowane
                            przez lewicowe lobby. Nie masz żadnego pojecia o św. Inkwizycji, hamowaniu
                            rozwoj nauki, zabijaniu niewiernych , etc. Powtarzasz zasłyszane hasła-kłamstwa,
                            nic więcej. Proponuję wiedze czerpać nie z prozy pana Browna tylko od naprawdę
                            mądrych ludzi opierających się na prawdziwych źródłach.Na przykład - tekst z
                            oficjalnyh dokumentów Watykanu:

                            " Na jaką karę i za co Inkwizycja oskarżała Galileusza?

                            Za co: Opublikował nie udowodnioną teorię, jako PEWNIK, nie potrafił jej
                            udowodnić i co więcej napisał w sposób zakrawający na herezje.

                            Karą dla Galileusza było: Raz w tygodniu odmówić SIEDEM psalmów. Kara wygasła po
                            trzech latach. Galileusz, jako, że uważał się za wierzącego, "karę" kontynuował."

                            Acha... pewnie słyszliście, że miał wycofać swoje teorie pod groźbą stosu.
                            Żyjecie w kłamstwie...

                            Dla zainteresowanych : www.datapolis.pl/grzes/inkw_rz.htm

                            • stek22 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 14:06
                              Jaka jest wiara i że nie ma nic z moralnością, proszę. Oto fragemnt listu św.
                              Pawła do Filipan.
                              Fil. 1, 18: "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi sposobami Chrystus był
                              zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; Wiem
                              bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku
                              wybawieniu"
                              Bez komentarza. Tak stoi w Nowym Testamencie. Jezus zniósł zakon - czyli
                              Stary Testament wypełnił. A KK nie zniósł Nowego Testamentu. A może się mylę?
                              • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 14:14
                                stek22 napisał:

                                > Jaka jest wiara i że nie ma nic z moralnością, proszę. Oto fragemnt listu
                                św.
                                > Pawła do Filipan.
                                > Fil. 1, 18: "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi sposobami Chrystus był
                                > zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze, z tego się raduję i radować będę;
                                Wiem
                                > bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to
                                ku
                                >
                                > wybawieniu"
                                > Bez komentarza. Tak stoi w Nowym Testamencie. Jezus zniósł zakon - czyli
                                > Stary Testament wypełnił. A KK nie zniósł Nowego Testamentu. A może się mylę?

                                Hee? że co?
                                Wypelnic a znieśc to nie to samo. Jezus powiedział tez,ze nie przyszedl znieśc
                                Prawo ,ale go wypelnic.Nie wiem w jaki sposób podany cytat mialby argumentowac
                                Twoje filozofie? Przeciez on jest zupęłnie na inny temat- na temat głoszenia.
                                Znieśc Nowy Testament? przeciez Nowy Testament to Słowo Boże (Stary T. tez), to
                                Słowo ,kótre cialem się stało (czyli Chrystus).
                                Chcesz znieśc Pana Boga???;)
                                Oj,dzieciaki...
                                • stek22 Re: :-) chyba zartujesz.Mika74. hehe 02.12.05, 21:56
                                  Sory pomyliłem się, chodziło mi o słowo wypełnić. Ale to nie zmienia idei mojej
                                  wypowiedzi. Jak nie zauważyłeś w niej ironii to Twój problem. Ja nie mam żadnej
                                  filozofii bo z Bibili nie można wysnuć filozofii, którą da się obronić.
                                  Chodziło mi o ten fragment NT, który pochwala wszelkie metody obłudne czy
                                  szczere aby chwalić Jezusa i tylko to chciałem przekazać. Żartowałem sobie
                                  tylko że KK nie zniósł NT w kontekście że dla Kościoła Jezus jest prawdą,
                                  sprawiedliwością i miłością. A tą rozumiem można wszelkimi metodami nawet
                                  obłudnymi krzewić.
                                  Czyli obłuda i hipokryzja górą, aby nasi byli górą.
                                  Taki z ciebie znawca, to odpoowiedz mi na proste pytanie - jak zginął Judasz?
                            • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:32
                              ka_pa33 napisała:

                              > bla bla bla, to oczywiście do mika74. Dużo piszesz i nic sensownego z tego
                              nie
                              > wynika, więc odpisuję w podobnym stylu.

                              Nie spodziewam się,że zrozumiesz co to jest wiara. Zresztą juz o tym pisałam.
                              Pozdrawiam:o)
                              • ka_pa33 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 10:58
                                ja doskonale rozumiem czym jest wiara i bardzo cię proszę nie wywyższaj się.
                                Wiara w Twoim wydaniu to stan głebokiego zafascynowania i zaślepienia, nie
                                dociera do Ciebie żaden racjonalny argument i nie dopouszczasz do siebie myśli
                                że być może jednak Bóg nie istnieje.
                                • sclavus Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 11:05
                                  ka_pa33 napisała:

                                  > ja doskonale rozumiem czym jest wiara i bardzo cię proszę nie wywyższaj się.
                                  > Wiara w Twoim wydaniu to stan głebokiego zafascynowania i zaślepienia, nie
                                  > dociera do Ciebie żaden racjonalny argument i nie dopouszczasz do siebie
                                  myśli
                                  > że być może jednak Bóg nie istnieje.

                                  a jednak, mówiąc "wiara", należy dodawać "w boga".... Mówiąc tylko o samej
                                  wierze, myśląc o "wierzących w boga", dokonuje się niejakiego
                                  przekłamania....Zaryzykuję twierdzenie, że nie masz człowieka, który by w "coś"
                                  nie wierzył.... Wiara bowiem, jest zapisana w naszych genach.... Tylko katolicy
                                  zawłaszczyli sobie pojęcie wiary i dla nich "wiara" to "bóg"....
                                  Niech im będzie... tylko niech nie narzucają takiego "sposobu" myslenia
                                  światu... ani bliźnim...
                                  • mika74 Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 12:13
                                    sclavus napisał:

                                    >
                                    > zawłaszczyli sobie pojęcie wiary i dla nich "wiara" to "bóg"....
                                    > Niech im będzie... tylko niech nie narzucają takiego "sposobu" myslenia
                                    > światu... ani bliźnim...

                                    A w jaki sposób narzucają? Że głoszą w co wierzą? A ty nie głosisz w co
                                    wierzysz?
                                    Daj te prawo innym.
                                    A wierzyc mozna w różne rzeczy. Np. w to,że sie jest panem swego zycia.
                                    Tyle ,że przychodzi choroba,smierc czy inne wydarzenie losowe i te złudzenie
                                    znika...
                            • kocurek_bury Re: :-) chyba zartujesz.. hehe 02.12.05, 22:45
                              Z całym szacunkiem do ka_pa33: mika74 pisze mądrze i sensownie. Dużo z tego
                              wynika. Ale oczywiście masz prawo uważać inaczej.
                              A tak na marginesie: przez wiele lat też byłam ateistką, i też z tych
                              walczących, jak ka_pa:-) - choć miałam zawsze więcej szacunku do interlokutorów,
                              ale to już chyba raczej kwestia kultury osobistej. I w pewnej chwili w moim
                              życiu stało sie coś takiego, co mi wiarę wróciło. Uważaj, ka_pa... ON szuka
                              ludzi i próbuje do nich dotrzeć, wciąż i wciąż, każdego dnia... Może któregoś
                              dnia znajdzie i Ciebie?;-) Życzę Ci tego - pozdrawiam
                        • mika74 Re: to proste - silniejszy zawsze zwycieza ;) 02.12.05, 10:17
                          piekny_romanek napisał:

                          > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
                          > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica hehe
                          > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski"
                          > (sic!) panskiej ;)))

                          Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
                          potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
                          A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
                          przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc...
                          To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
                          kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....
                          • piekny_romanek Re: to proste - silniejszy zawsze zwycieza ;) 02.12.05, 10:20
                            mika74 napisała:

                            > piekny_romanek napisał:
                            >
                            > > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
                            > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica
                            > hehe
                            > > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski
                            > "
                            > > (sic!) panskiej ;)))
                            >
                            > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
                            > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
                            > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
                            > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc...
                            > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
                            > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....

                            Tak tak a kosciol katolicki tez przychodzi do chorych i tych co sie maja zle.
                            Skoncz te socjotechniczne pierdle rodem z radio maRYJA, bo na mnie nie
                            dzialaja :)
                            • mika74 Re: to proste - silniejszy zawsze zwycieza ;) 02.12.05, 10:30
                              piekny_romanek napisał:

                              > mika74 napisała:
                              >
                              > > piekny_romanek napisał:
                              > >
                              > > > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd*
                              > i sa
                              > > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta taje
                              > mnica
                              > > hehe
                              > > > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali
                              > "laski
                              > > "
                              > > > (sic!) panskiej ;)))
                              > >
                              > > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
                              > > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
                              > > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
                              > > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc.
                              > ..
                              > > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
                              > > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....
                              >
                              > Tak tak a kosciol katolicki tez przychodzi do chorych i tych co sie maja zle.
                              > Skoncz te socjotechniczne pierdle rodem z radio maRYJA, bo na mnie nie
                              > dzialaja :)

                              Odwiedziny chorych sa w kazdej parafii co sobote. W każdym konfesjonale siedzi
                              ksiedz czekajac na grzeszników i chcac dac im rozgrzeszenie. W wiekszości domów
                              pomocy, hospicjów pracuja jako wolontariusze głęboko wierzący ludzie. W każdej
                              parafii9np. teraz przezd swiętami) Caritas zbiara i urządza swiata dla ubogich.
                              A RM nie slucham, bo dla mnie to nie katolickie radio.
                              A Ty co robisz bezinteresonie dla innych ludzi???????????????????????????