madzia69 Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 15:44 oczywisice ze wybieram stworzenie ktore czuje... a czyje zywy kocur a nie embrion co kolwiek misalby sie z niego rozwinac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwierzak Re: Kogo byście uratowali? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 15:50 oczywiscie ze kota bez zajakniecia ,.... Odpowiedz Link Zgłoś
gossip_girl1 Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 17:24 Oczywiście że uratowałabym KOTA. On żyje, czuje tak jak i człowiek. Embriony jeszcze nie są wykształconym osobnikiem, nie czuje i nie ma wykształconego układu nerwowego NIC NIE MA. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 18:28 Kota. Co nie oznacza, ze nie uwazam, ze embriony sa nic nie warte. Po prostu, dla kota smierc w plomieniach bylaby strasznym cierpieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oczywiscie Re: Kogo byście uratowali? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.05, 19:08 Jak to nic nie ma? Przeciez jest wszystko z czego rozwija sie czlowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek Tylko ostatnie gnoje zostawili by kota w ogniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 18:59 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sliver Re: Tylko ostatnie gnoje zostawili by kota w ogni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 19:04 Zabieram kotka. Odpowiedz Link Zgłoś
ala-a Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 19:16 Kota ,,naturalnie.. ale zasugerowales odpowiedz przez to "niepotrzebne embriony" ale ja wzielabym kotka... Odpowiedz Link Zgłoś
dakota77 Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 20:23 Zdecydowanie kota, bo to zycie juz istniejace, i to w sposob swiadomy, mogace odczuwac bol. Wynioslabym kota. Zarodki to w tym momencie jedynie zycie potencjalne. Niczego nie odczuwaja, nie sa swiadome, to tylko niewielki zbior komorek. Odpowiedz Link Zgłoś
james_bond007 Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 20:47 Jasne, że nic z wymienionych. Co mnie sierściuch pchlarz obchodzi. Albo jakaś probówka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiezabazylia Re: Kogo byście uratowali? IP: *.cbgnet.pl 08.12.05, 22:10 Kota, mimo że nie cierpie kotów. Odpowiedz Link Zgłoś
callafior Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 22:33 Kota. Embrion nie czuje, natomiast biedny kotek musiałby usmażyc się żywcem. Uratowałbym kota. A tak na marginesie - kot w lab'ie? Czyżby do łapania myszy laboratoryjnych ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: Kogo byście uratowali? 08.12.05, 22:52 zobaczyłam tylko tytuł wątku i nie widząc jeszcze treści pomyślałam, że kota, choć nie wiedziałam, że będzie występował w historyjce! zatem odpowiedź jest oczywista Odpowiedz Link Zgłoś
0golone_jajka A najciekawsze jest to...(ech ci katolicy) 09.12.05, 00:25 że postawiłem niemal identyczn problem na pewnym katolickim forum i żaden katolik mi nie odpowiedział!! To znaczy zwymyślali mnie, stwierdzili że problem jest wydumany, więc nie warto się nim zajmować, dawali jakieś wymijające odpowiedzi itd. Żaden (no, może jakiś jeden się znalazł, nie pamiętam dokładnie a nie chcę być posądzony o kłamstwo) katolik nie odważył się odpowiedzieć na to pytanie. Ciekawe skąd to się bierze? Pewnie w przypadku pożaru zwialiby nie ratując ani zygot ani kota, no bo jak wezmą kota to skażą zygotki na okrutną śmierć i pójdą do piekła, a jak uratują zygotki to pójdą siedzieć za męczenie zwierząt. Ech,ci katolicy...jak tak można sobie w głowie namącić, żeby nie potrafić się zdecydować... Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: A najciekawsze jest to...(ech ci katolicy) 09.12.05, 09:50 Ja ci odpowiedzialam, ze kota, a jestem katoliczka. (Unikam katolickich forow, bo moj typ religijnosci ich nie potrezbuje.) Moze sie naraze, ale uwazam, ze jest roznica miedzy rozwijajaca sie ciaza, a zamrozonymi embrionami. Dlatego nie czulabym najmniejszych watpliwpsci przy ratowaniu kota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antychryst Re: A najciekawsze jest to...(ech ci katolicy) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 10:38 Bo jesteś rozsądną katoliczką. Potrafisz myśleć i czuć, a na forach katolickich najczęściej spotyka się fundamentalistów, którzy nmie myślą tylko słuchają we wszystkim proboszcza, wikarego i papieża. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Co to za forum? 09.12.05, 17:21 0golone_jajka napisał: > że postawiłem niemal identyczn problem na pewnym katolickim forum i żaden katol > ik mi nie odpowiedział!! Co to za forum? Odpowiedz Link Zgłoś
dzika_zdzicha Re: A najciekawsze jest to...(ech ci katolicy) 04.09.06, 23:20 mój głos na kota - bez specjalnego zastanowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Komi Re: Kogo byście uratowali? IP: 213.77.11.* 09.12.05, 09:38 Ja zabrałbym kota, a kot zabrałby embriony :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melaska Re: Kogo byście uratowali? IP: *.master.pl / *.master.pl 09.12.05, 10:02 a co robi kot w laboratorium?> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bet-ka Re: Kogo byście uratowali? IP: *.autocom.pl 09.12.05, 14:57 Kota, kota i jeszcze raz kota! A swoją drogą to nieźle bym się nabiegała... Widocznie to była kotka :) Odpowiedz Link Zgłoś
autenty I nie zal by ci bylo zarodkow? Dziwne. 09.12.05, 17:20 Gość portalu: bet-ka napisał(a): > Kota, kota i jeszcze raz kota! A swoją drogą to nieźle bym się nabiegała... > Widocznie to była kotka :) Odpowiedz Link Zgłoś
olaaprilka Re: Kogo byście uratowali? 09.12.05, 17:36 Kota Dlaczego, bo kocham koty absolutnie wszystkie i nie jest ważne czy byłby to mój kot. Czy dylemat w podjęciu decyzji miał wynikać w faktu: a) pewności żywego zwierzątka i b) niepewności człowieczeństwa ? Kota wybieram kierując się własnym subiektywnym odczuciem. W takiej chwili zapomniałabym pewnie pomyśleć, że embrion jest ludzki i może to już człowiek. Ale niekoniecznie zrobiłabym to samo z pająkami i wężami, boję się ich i nie lubię. egoistka chyba? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Kogo byście uratowali? IP: *.chello.pl 09.12.05, 18:22 Kota. Co nie zmienia faktu, ze embrion to czlowiek. Tyle, ze niemal z zalozenia skazany na zakonczenie zywota w zamrazarce :( Odpowiedz Link Zgłoś
monami5 Re: Kogo byście uratowali? 10.12.05, 06:40 Uratowalabym kota, ma sie rozumiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Kogo byście uratowali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.05, 18:34 capitalissimus napisał: >widzisz, katolicy (a zwłaszcza ci doktrynalni a nie nominalni) pozbawieni są >umiejętności samodzielnego myślenia - robi to za nich pasterz. dlatego też >wspomniałem o odruchu. w sytuacji ekstremalnej, gdy brak czasu na podjęcie >decyzji bierze się pod pachę miauczącego rozpaczliwie kota a nie zamrożone >komórki. po fakcie katolik przeżywałby katusze (co prawda spowiedź wybawiłaby >go z problemu) gdyby sobie uświadomił jaką zbrodnię popełnił nie ratując, w >jego mniemaniu, człowieka. ja jestem katoliczką (naprawdę wierzącą i praktykującą) a nie jestem pozbawiona umiejętności samodzielnego myślenia, na pewno nie. to o czym piszesz dotyczy zdaje się wyznawców "ojca" Rydzyka, który jest dla nich pasterzem jak napisałeś. dla mnie (i innych MYŚLĄCYCH katolików) pasterzem jest Bóg, Bóg jest wiarą i najważniejsze jest to żeby się zmieniać na lepsze a do tego potrzebne jest myślenie. Bóg nie myśli za nas. A ortodoksyjni katolicy, fanatycy ojca dyrektora, ale także księża, na pewno nie pracowaliby w takim laboratorium, bo jest to niezgodne z ich przekonaniami. 0golone_jajka napisał: > Wyobraźcie sobie, że znajdujecie się w sytuacji w której musicie błyskawicznie > podjąć decyzję. Nie będzie możliwości zmiany tej decyzji. Ot, dla ustalenia uwa > gi, w laboratorium w którym pracujecie wybuchł pożar i musicie natychmiast ucie > kać - w przeciwnym razie zginiecie. > Razem z Wami w laboratorium nie ma nikogo poza kotem. No, jest jeszcze pojemnik > z "niepotrzebnymi" zamrożonymi embrionami po zabiegu in vitro. Macie szansę wz > iąć tylko jedno z nich - albo kota albo pojemnik z embrionami (zarówno kto jak > i embriony nie są Wasze - eliminujemy tu osobiste związki uczuciowe). > PYTANIE: kogo byście uratowali? Kilukomórkowe "niepotrzebne" embriony czy zwykł > ego kota? Kogo wolelibyście pozostawić na pastwę płomieni? > > Zastanówcie się nad tym proszę, bo łatwo jest mówić: embrion to człowiek lub em > brion to nie człowiek, ale spróbujcie wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji > i Wasz wybór. Może się czegoś o sobie dowiecie? ja osobiście wzięłabym embriony, a kota zawołała. Wbrew pozorom ;) koty nie są głupie, poszłyby za człowiekiem (zresztą nawet bez wołania). a jeśli nie... no to wzięłabym jednak kota (mimo że jestem katoliczką!) Odpowiedz Link Zgłoś
esiaczeq Re: Kogo byście uratowali? 10.12.05, 23:54 ha :> www.dolarek.com/pages/index.php?refid=esiaczeq Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda m. Re: Kogo byście uratowali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.05, 01:41 Oczywiście że kota Odpowiedz Link Zgłoś