Kogo byście uratowali?

    • gonia28b Pożar jest sytuacją EKSTREMALNĄ 11.12.05, 17:40
      Ratowałabym kota. Embriony nie wiadomo czy przeżyłyby tą ucieczkę. A kota drap
      pod pachę i przynajmniej jedno istnienie Boskie uratowane.

      Tak samo jak jestem przeciwniczką zabijania. Człowieka, zwierzęcia - istoty
      żyjącej nie zabiłabym. Aborcję w penych sytuacjach uważam za dopuszczalną. Nie
      oznacza to, że jestem zwolenniczką, ale uważam, że całkowite zakazanie tego też
      jest chore i " nawiedzone".
      • ateistazwyboru a komary??? 12.12.05, 00:33
        jestem przeciwniczką zabijania. Człowieka, zwierzęcia - istoty
        > żyjącej nie zabiłabym

        A komary zabijasz czy tylko ogłuszasz??
      • samwieszkimjestem popieram 12.12.05, 17:35
        Złote słowa. W życiu należy kierować sę zdrowym rozsądkiem. Sami widzimy, do
        czego doprowadza kierowanie się ideologiami - "Święta" Inkwizycja, "święta"
        wojna z wrogami islamu, "święty" ojciec R. Ideologia jest złem z samej swojej
        natury, bo przeczy zdrowemu rozsądkowi, prawom natury innymi słowy. Pozdrawiam.
    • Gość: laik Re: Kogo byście uratowali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.05, 18:05
      1. Nie zamierzasz z tym kotem czy embrionami uciekać,
      ale masz JEDNĄ MAŁĄ gaśnicę.
      Na co ją skierujesz na okolice kota, czy embrionów ?

      2. Ja bym wybrała kota.

      3. Ale jak by trafiło na naukowca, który lepiej rozumie co to jest, który to
      życie embrionów wielokrotnie obserwował, w aparaturze, po mikroskopem itp,
      który je po prostu kocha, to on mógłby by wybrać embriony.

      4. Oba wybory wydają mi się etycznie poprawne. Niech każdy robi to co do niego
      należy, bo każdy jest inny. Naukowiec niech zajmuje się embrionami, a
      przechodzień kotem. Po za tym naukowiec zna się na tym, więc wie jak się tymi
      embrionami obsługiwać, nie musi się znać na kocie, który mógłby go podrapać, a
      przechodzień może uratować kota, a embriony mógły uszkodzić.
    • Gość: ja czyli nie ty KOTA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.05, 21:39
      kota bo uwielbiam zwierzatka ;)))) nie pozwoliłabym sponąc zywcem slicznemu
      futrzakowui ;))
      • speer Re: KOTA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.05, 22:35
        biednego kotka oczywiscie..
    • Gość: nutka Re: Kogo byście uratowali? IP: *.wirba.net / 213.172.172.* 12.12.05, 11:31
      Kota bezdyskusyjnie. Miauu...
      • iduna Re: Kogo byście uratowali? 12.12.05, 16:18
        ha! ja bym uratowała "gorący kubek". wiecie ile tam jest bakterii? tyle istnień
        uratowanych :)
    • samwieszkimjestem KOTA - bez żadnej dyskusji 12.12.05, 17:30
      Absolutnie kota. Embriony mają tylko kilka komórek i zginą szybko, i można
      powiedzieć, prawie bezboleśnie (bo szybko). To tylko kilka komórek. A kot to
      cały dorosły organizm ssaka, ze swoją kocią historią, swoimi (pewnie
      kochającymi) właścicielami, swomi nawykami itd.. Zresztą, jeśli w laboratorium
      byłby kot, to z pewnością powstałyby związki uczuciowe między nim i mną, jako
      pracownikiem laboratorium, nawet, gdyby nie był mój. I one by przeważyły w
      decyzji kogo uratować. Trudno stworzyć związek uczuciowy z zamrożonymi
      komórkami, które MOŻE KIEDYŚ STANĄ SIĘ NOŚNIKAMI LUDZKICH DUSZY. Złapałabym
      kota pod pachę i wybiegłabym z budynku z czystym sumieniem. Teraz możecie
      rozerwać mnie na kawałki. Jeśli mnie dosięgniecie.
      • karolajnat Re: KOTA - bez żadnej dyskusji 12.12.05, 18:48
        kota
    • malaszaramysz Kota:-) Oczywiście,że kota 12.12.05, 21:05
      Kot jest zywy i uwielbiam koty:-)
    • ave.duce Re: Kogo byście uratowali? KOTA!!! n/t 12.12.05, 21:09
      Kota - żywego, istniejącego, czującego KOTA!!!
      • Gość: kinia no ba, ale pytanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 03:40
        he he, ja się nawet zastanawiałam kiedyś co zabrałabym pod pachę, gdyby zaczęło
        mi się palić mieszkanie :) Sprzęty odpadły w przedbiegach, bo za ciężkie i
        nieporęczne. Ciuchy? Przecież nie będę się pakować w kłębach dymu. Pieniędzy w
        domu nie trzymam, biżuteryjka taka sobie, srebrna, bo złota nie znoszę, więc
        olewam. Więc zgarniam torebkę z dokumentami i KOTA! A, zapomniałam, mam męża,
        ale ma dwie nogi, więc sam wyjdzie. Poza tym pod pachą i tak by się nie
        zmieścił...
      • viinga Re: Kogo byście uratowali? KOTA!!! n/t 13.12.05, 09:18
        Normalnym odruchem byłoby złapanie kota, który czuje, cierpi itp. Pewnie
        dopiero po wyjściu z laboratorium uswiadomiłabym sobie ze zostały tam embriony.
        Ale one by niecierpiały w płomieniach, więc większy wyrzut sumienia miałabym
        zostawiajac tam kota.
    • Gość: śliwka Re: Kogo byście uratowali? IP: *.bochnia.pl 13.12.05, 13:26
      Gdybać to jedno a być w takiej sytuacji to drugie.
      Prawdopodobnie będąc w takiej sytuacji zabrałabym kota-zakładając oczywiście że
      w panice i z możliwością straty życia wogóle bym o nim pomyślała. Więc pewnie
      przypomniałabym sobie o nim kiedy nie czułabym już zagrożenia.Być może wtedy
      wróciłabym po niego-zależy czy byłabym w szoku czy znalazłabym w sobie dość
      odwagi i czy do tej pory labolatorium stałoby jeszcze ;) O embrionach pewnie
      bym nie pomyślała. Tak dla wyjaśnienia: nie jestem religijna ale uznaje ze
      zapłodnione komórki to człowiek.
      A coś nowego to mogłabym się o sobie dowiedzieć będąc w takiej sytuacji a nie
      gdybając na forum popijając sobie w fotelu ciepła herbatkę.
      • Gość: bh_evo Re: Kogo byście uratowali? IP: *.pai.net.pl 13.12.05, 16:29
        Bezdyskusyjnie, bezapelacyjnie, bezodwołania, bez zastanowienia KOTKA, bo
        po ............ mnie embrion ???
        • Gość: magdalena Re: Kogo byście uratowali? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 11:25
          Słuchajcie, a może te embriony w słoju wcale by się nie spaliły? Jak to jest z
          ciekłym azotem, pali się to to?
          • samwieszkimjestem Re: Kogo byście uratowali? 14.12.05, 15:13
            no w każdym razie wątpię, czy w ogniu ciekły azot zachowałby temperaturę
            potrzebną embrionom do przeżycia. Pewnie by wyparował.
    • agnes_l25 Re: Kogo byście uratowali? 14.12.05, 12:19
      Zdecydowanie kot. Te embriony by mi chyba przez myśl nie przeszły.
    • Gość: myha KOTA - to OCZYWISTE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 21:48
      uratowałabym kota. sama jestem posiadaczką takiego jednego ślicznego chodzącego
      futerka. nie lubię dzieci - WYBIERAM WIĘC KOTA. na 100%. jakieś embriony?
      cholera wie, co z tego wyrośnie, a kot - wiadomo = śliczne, kochane i bardzo
      inteligentne zwierzę.

      WYBIARAM KOTA i nie gadajcie głupot że embriony to ludzie!
      • wardog1 Re: KOTA - to OCZYWISTE 17.12.05, 16:57
        Gość portalu: myha napisał(a):

        > uratowałabym kota. sama jestem posiadaczką takiego jednego ślicznego chodzącego
        >
        > futerka. nie lubię dzieci - WYBIERAM WIĘC KOTA. na 100%. jakieś embriony?
        > cholera wie, co z tego wyrośnie, a kot - wiadomo = śliczne, kochane i bardzo
        > inteligentne zwierzę.
        >
        > WYBIARAM KOTA i nie gadajcie głupot że embriony to ludzie!

        Sto razy popieram!!!!
        Mam również dzieci, ale gdy były embrionami nie miałem do nich żadnego uczucia.
        To przychodzi dopiero pózniej, gdy istoty są już ukończone rozwojowo.
        Inaczej musiałbym także ubolewać nad każdą kroplą mojej krwi,
        kturą utracę po skaleczeniu, przecież zawiera moją kompletną DNA,
        z kturej w tym laboratorium jakiś "Frankensztajn" mugłby wyprodukować mojego
        blizńiaka
    • alexanderson Re: Kogo byście uratowali? 27.01.06, 21:24
      Kota, bez żadnych wątpliwości.
    • taus Re: Kogo byście uratowali? 28.01.06, 14:34
      Kota.
      • misia007 Re: Kogo byście uratowali? 28.01.06, 18:33
        Bez namysłu kota, dołączyłby do naszej trójki.
    • taus Re: Kogo byście uratowali? 29.01.06, 09:23
      Kota.
    • kopytniak1 Re: Kogo byście uratowali? 30.01.06, 21:41
      KOTA!!!!!
      i nie wiem kto miałby serce patrzeć na płonącego biedaka.
      uważam że Ci którzy wybiorą drugą opcję to chyba tylko a)dla szpanu b)z głupoty
      c)żeby pochwalić się na forum odmiennością poglądów
    • Gość: kota kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 18:38
    • Gość: lidka Re: Kogo byście uratowali? IP: *.devs.futuro.pl 06.03.06, 15:21
      oczywiście, że kota
    • bitch.with.a.brain Re: Kogo byście uratowali? 07.03.06, 09:20
      Kota
    • 0golone_jajka Dlaczeo w katolickim kraju większość woli koty 07.03.06, 09:33
      od embrionów?? Doprawdy zastanawiające.
      • bitch.with.a.brain Re: Dlaczeo w katolickim kraju większość woli kot 07.03.06, 09:35
        embriony wyniesione z laboratorium i tak by nie przetrwały bo potrzebują
        specjalnych warunków.
        Zresztą kraj jest katolicki tylko w statystykach
        • 0golone_jajka Re: Dlaczeo w katolickim kraju większość woli kot 07.03.06, 09:39
          > embriony wyniesione z laboratorium i tak by nie przetrwały bo potrzebują
          > specjalnych warunków.

          Moją intencją było przyjęcie założenia, że wyniesienie z laboratorium czego/kogo kolwiek jest równoznaczne z uratowaniem teg czegoś/kogoś od śmierci.

          Ale i tak widać, że większość wyżej ceni zwykłego dachowca od kilkuset ludzkich komórek.
          • redykolek Re: Dlaczeo w katolickim kraju większość woli kot 22.03.06, 08:41
            0golone_jajka napisał:

            > Ale i tak widać, że większość wyżej ceni zwykłego dachowca od kilkuset
            ludzkich
            > komórek.
            >

            Tu nie chodzi - przynajmniej w moim przypadku - o to, kogo wyżej należy cenić,
            ale o zwykłą empatię. O wrażliwość na cudze cierpienie. Widzisz, należę do tych
            ludzi, którzy nigdy nie skazaliby kury na spalenie żywcem, jak to jest ostatnio
            w modzie.

            PS. Przypominam o moich trzech pytaniach.
    • 0golone_jajka Re: Kogo byście uratowali? 17.03.06, 23:19
      Podbijam, bo ateistazwyboru mnie przegonił w swoim wątku :)
    • dorianne.gray Re: Kogo byście uratowali? 18.03.06, 01:38
      Kota.
      • venes.sa Re: Kogo byście uratowali? 18.03.06, 02:22
        Nie myslalabym o ani o kocie, ani o embrionach.Myslalabym tylko o sobie.Ale
        gdyby tam bylo moje dziecko, moje zycie nie mialoby znaczenia.Zrobilabym
        wszystko, zeby ono ocalalo.
        • dorianne.gray Re: Kogo byście uratowali? 21.03.06, 23:23
          A ja bym jednak myślała o kocie, jakoś tak już mam, że jak stworzenie jest w
          potrzebie, a do tego jeszcze miauczy, to mi serduszko mięknie ;)
    • Gość: dave Re: Kogo byście uratowali? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 21:45
      Oczywiście KOTA, a gdyby nie było kota, nic bym nie wziął, tak samo jak nie
      brałbym sprzętów z domu, bo one nie czują
    • Gość: dj Re: Kogo byście uratowali? IP: *.ip.fastwebnet.it 22.03.06, 09:36
      wybieram kota, bo w tym momencie on jest dla mnie NAMACALNIE ZYWY, a embrion
      nie kojarzy mi sie jak czlowiek i na pewno nie czuje plomieni na futrze
      • magdaksp Re: Kogo byście uratowali? 25.03.06, 01:10
        kot bezapelacyjnie
    • xfilemoon Re: Kogo byście uratowali? 25.03.06, 18:17
      oczywiście kota
    • m-v-z Re: Kogo byście uratowali? 18.04.06, 16:21
      Myślę ze wzięłabym kota... Choć nie jestem naukowcem i nie pracuję w tym
      laboratorium i nie wiem że dla wielu ludzi takie embriony to długo oczekiwane
      potomstwo... Tego nie wiem. Więc kota...
    • mimbla.londyn Oczywiscie,ze kocisko... 19.04.06, 14:47

      ...bo embriony juz i tak roztopione...


      A co by przewazyc szale na rzecz kocurka:
      poczytaj W.Szymborskiej "Kot w pustym mieszkaniu"

      Pozdrawiam!
      Mimbla




      =======================================================
      ZMIENIC MIEJSCE TO ZMIENIC LOS.





Inne wątki na temat:
Pełna wersja