rrrobert
11.12.05, 22:57
Jestem homoseksualista. Akceptuje swoj homoseksualizm, ale jestem przeciwny
legalizacji zwiazkow homoseksualnych i stanowczo jestem przeciwny mozliwosci
adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Uwazam ze czesc gejow zbyt agresywnie chce przekonywac innych do swojej
orientacji i robi to w tak nieudolny sposob ze tylko wzmaga agresje dotad
neutralnych wobec nich osob.
Czesc gejow tak sie rozochocila ze wydaje sie im ze powinni miec rowne prawa
pod kazdym wzgledem jak pary heteroseksualne, a ja wlasnie tak nie uwazam.
Przynajmniej w kwestii malzenstw i adopcji dzieci.
Nigdy wczesniej na swiecie w historii nie bylo malzenstw homoseksualnych.
Owszem homoseksualizm byl czyms powszechnym w niektorych kulturach i czasach
ale nigdy nie bylo tak ze dwie osoby tej samej plci zawieraly zwiazki
malzenskie. Owszem jestem za przepisami prawnymi gwarantujacymi osobom
homoseksualnym wspolne zycie (dziedziczenie, zalatwianie jakis spraw w
urzedach itd), ale nie malzenstwo bo malzenstwo to dla mnie kobieta i
mezczyzna. Sam glupio bym sie czul biorac slub z moim partnerem.
Acha, i jeszcze jedno, skoro juz tak bardzo niektorzy geje chca malzenstw i
poszczegolne kraje uginaja sie pod tymi prosbami, to moim zdaniem powinno byc
na takich samych zasadach we wszystkie strony. Bo slyszalem ze w Polsce
wysunieto projekt ze rozwoj homoseksualistow bedzie mogl byc orzekany w
bardziej prosty sposob i ze mozliwosc uzyskania obywatelstwa w przypadku
malzenstwa z osoba homoseksualna z innego kraju tez bedzie na innych
zasadach. To ja sie pytam CZEMU?
Jesli chodzi o adopcje dzieci to tu w ogole jestem bezwzgledny wobez prob
zalegalizowania takich procedur. Dobrze znam swoje srodowisko i delikatnie
piszac duza czesc homoseksualistow to ludzie powierzchowni stawiajacy na
pierwszym planie zabawe, zmieniajacy partnerow jak rekawiczki i oceniajacy
ludzi po ciuchach, wygladzie i zarobkach. Sami prowokuja agresywne wobez nich
zachowania, a potem krzycza na caly swiat jak to im zle.
Nie dopuszczam adopcji dzieci przez nas poniewaz raz ze dla mnie rodzina to
facet i kobieta ktorzy przekazuja dzieciom cechy zachowan odpowiednich dla
swoich plci, a po drugie znajac styl zycia czesci gejow odnosze wrazenie ze
takie dziecko byloby dla nich jak zabawka, lub zwierzatko, bo akurat sie
zachcialo go miec zeby sie poczuc na rowni z innymi ludzmi. Nikt nie pisze o
trwalosci zwiazkow homoseksualnych. Bo przy zalozeniu ze homoseksualizm jest
ok i powinien miec te same prawa, nikt nie bierze pod uwage pewnej cechy
charakterystycznej mianowicie ze zwiazki homoseksualne sa niestety bardzo
krotkie. I co potem? O tym nikt sie nie zastanawia.
Wlasnie najbardziej nie akceptuje w swoim srodowisku braku wiernosci.
Homoseksualisci nie przykladaja sie do dlugoterminowych zwiazkow, bo po co
skoro mozna zerwac, isc do klubu i zlapac nowa sztuke?
Moze troche przesadzam i przejaskrawiam teraz moj punkt widzenia ale tak
czuje. Wiekszosc z nas przypomina mi takie nastolatki lub wczesne dwudziestki
ktore przez cale zycie nimi pozostaja. Heteroseksualne osoby postepuja
podobnie w pewnym okresie zycia, mowi sie ze potrzebuja sie (kazdy na swoj
sposob) wyszumiec. Potem jednak nadchodza obowiazki, rodzina, dzieci i
czlowiek troche sobie przemeblowuje priorytety zyciowe. Geje wesolkuja do
starosci pod koniec popadajac w depresje ze sie starzeja i sa sami, stajac
sie natarczywi w stosunku do mlodszych gejow. Najpierw moim zdaniem wiekszosc
z nas powinna udowodnic ze traktuja zwiazek w sposob powazny a dopiero potem
wrzeszczec o dzieci (co i tak wydaje mi sie absurdem).
Problem polega tez na tym ze ja nie potrafie nawiazac normalnych kontaktow z
wiekszoscia tzw. otwartych gejow bo nie potrafie stwierdzic ze jestem dumny
ze jestem gejem. Wrecz przeciwnie chcialbym byc heterykiem, ale skoro nie
moge tego zmienic akceptuje to (ale nie jestem z tego dumny). Nie lubie
imprezowego zycia, gejowskich klubow, nuza mnie rozmowy o spotykaniu sie,
nienawidze byc podrywany przez innych gejow w klubie, nie akceptuje seksu na
jedna noc. Mam partnera z ktorym jestem od kilku lat i nie obnosze sie z tym.
Szanuje ze inni moga tego nie akceptowac i nie rozpowiadam na lewo i prawo ze
jestem gejem i jestem w zwiazku. Uwazam to za cos zbyt osobistego zeby
afiszowac sie tym w pracy lub pomiedzy tylko znajomymi. O mnie wie czesc
mojej rodziny i najblizsi znajomi. To mi wystarcza. Znam wielu gejow w Polsce
i w innych krajach ale juz sie nauczylem ze nie przyznaje sie do drugiego
geja ze tez jestem gejem, ale nie dlatego ze sie wstydze ale dlatego ze chce
miec swiety spokoj. Predzej przyznaje sie osobie heteroseksualnej.
Lubie i szanuje gejow ktorzy nie sa zbyt otwarci ze swoja seksualnoscia,
ktorzy prowadza zwykle zycie bez demosntrowania swojej odmiennosci. Odrzuca
mnie od przejaskrawionych gejow. Prosze mnie tylko dobrze zrozumiec ze ja po
prostu takich osob nie lubie ze wzgledu na ich styl zycia (tak jak i nie
lubie podobnie afiszujacych sie swoim zyciem seksualnym osob
heteroseksualnych).
Najbardziej smieszy mnie tez fakt ze srodowisko homoseksualne sprawia
wrazenie bardzo jednorodnego a tymczasem wewnatrz naszego srodowiska tez
bardzo czesto zarysowuja sie podzialy. czesc gejow np. z wyzszoscia odnosi
sie do tzw. ciot czyli osob po ktorych wyraznie widac "nienaturalne
zachowanie". To samo odnosi sie do osob homoseksualnych ktore nie akceptuja
seksu analnego. A takowe sa i wcale nie w malym procencie.
Przepraszam jezeli kogos urazilem moimi dosc radykalnymi pogladami ale staram
sie pisac to co czuje. Nikogo nie chcialem obrazic. Wiem ze wiekszosc osob
nie bedzie sie ze mna zgadzala. Przedstawilem tylko moje poglady i szanuje ze
macie inne. Chcialem tez pokazac ze nie wszyscy geje mysla tak samo bo czasem
mam wrazenie sluchajac mediow ze ja jestem jakims wybrakowanym gejem skoro
nie popieram tego o co walcza moi koledzy i kolezanki.
Pozdrawiam i mam nadzieje ze potraktujecie moj post jako moj punkt widzenia.
To co w nim zawarlem jest tylko na podstawie moich zyciowych dosciadcvzen i
nie neguje ze inni maja inny punkt widzenia.