wera82
29.12.05, 11:22
Jak co roku kłóce się ze swoim facetem o Sylwesra. O to gdzie i z kim go
spędzimy.Myślałam,że chociaż w tym roku mnie to ominie.Problem w tym,że
jesteśmy w żałobie i nie chodzi o to,że nie wypada tylko ja jestem jeszcze
nie gotowa.Nie potrafiłabym znieść obok siebie atmosfery zabawy.Zresztą i tak
nie lubie tego dnia ponieważ zawsze poprzedza go w moim wypadku kłótliwa
atmosfera.Zygać mi się chce jak sobie pomyśle,że wszyscy będą się wyśmienicie
bawić po tym jak moje życie legło w gruzach.Będą pytać dlaczego nie
tańczysz,dlaczego się nie bawisz? Jak by nie wiedzieli o tym co się
stało.Wogóle nie wiem co pisać ,jestem wściekła.Nikt nie potrafi uszanować
moich uczuć nawet własny mąż ,a przecież ta sprawa jego też dotyczy.Poprostu
nie chce nigdzie iść ,a on jest taki z charakteru,że nie usiedzi w domu.Co
mam zrobić? Myślałam ,że to błachy problem ,ale jak się rozpisałam to teraz
chce mi się wyć.