zaręczyny & ślub - czym to sie je????

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.11.02, 00:06
Hehe, pewnie powiecie, że widelcem, ale mi nie o to chodzi. Prosze was
strasznie o pomoc, bo powoli zaczynam się z moim lubym organizować "ślubnie"
i zupełnie nie wiemy jak się organizuje takie oficjalne zareczyny z rodziną,
kto co i komu mówi, kto wypada, zeby był itd. I jeszcze ślub, tu o
organizacji wiemy już ciut więcej, ale jakie to są koszty biorąc pod uwagę
gości sztuk 100 maksymalnie, na ile wcześnie należy ustalać sprawy kościelne
i weselne. Jak ktoś wie to proszę o jakieś podpowiedzi. Z góry dziękuję!!
Aterka1
    • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.02, 15:22
      Zależy od miejsca i terminu - w dużych miastach, w fajnych kościołach najlepiej
      sprawy załatwiać o wiele wcześniej. Zależy też od "pompy". Znajomi np. kapelę
      wynajęli na rok naprzód, bo zależało im na tej konkretnej, którą widzieli w
      akcji. Niektórzy przywiązują dużą wage do oprawy - ładny kościół, muzyka na
      skrzypcach itd. Ważna jest osoba księdza - jak odprawia mszę - czy wygłasza
      jakieś fajne kazanie, czy "odbębnia" i przynudza. Byłam na paru ślubach, gdzie
      ksiądz plótł trzy po przy przez dwadzieścia minut i w zasadzie zepsuł cały
      nastrój. Wesele - koszty zależą od lokalizacji (miasta), knajpy czy wynajętej
      sali. Wesele siostry 5 lat temu na około 100 osób w hotelu kosztowało 100 zł od
      osoby (bez alkoholu), a teraz rozrzut jest znaczny. Popytaj w restauracjach,
      które organizują wesela. W każdym razie koszty są niebagatelne.
      Co do zaręczyn - ja bym uprościła do minumum. U mnie mój przyszły przyszedł po
      prostu na obiad z kwiatami, szczegółow nie pamiętam, ale z rozpędu pocałował
      mojego ojca w rękę... Potem był jakiś wspólny obiad z jego rodzicami, i tyle.
      • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.11.02, 21:55
        Dziękuję Ci bardzo, ale nie ukrywam nie pociesza mnie to wszystko,
        skomplikowane potwornie!! :) NIe ukrywam, ze chcialabym z lekką pompą,
        zakłądam, że raz a dobrze, gości pewnie ze 100 (nie wiem czy poprzednio
        pisałam), i w grę wchodzą dwa miasta dużawe ok 500.000 a drugie 100.000 z
        lekką nadwyżką. A powiedzcie mi proszę jeszcze jakie są koszty kiecki i
        kapeli, bo po restauracjach łatwiej mi się przejśc i popytać.
        A co do zaręczyn...hehe, mój luby zamierza machnąć jakąś zgrabną mowę, a ja
        nie wiem jak się na to wszystko przygotować, bo potwornie emocjonalna jestem.
        Ale bełkoczę trochę, dziękuję za dotychczasowe informacje proszę o jeszcze
        jeśli komuś coś do głowy przyjdzie.
        Pzdr
        Aterka1
        • Gość: J.S. Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 02.11.02, 22:58
          Sluchaj, ja wiem ze sie cieszysz. Wydaje mi sie jednak ze sama nie wiesz co (
          czego) chcesz. daj znac jesli bedziesz miala podobne watpliwosci dotyczace nocy
          poslubnej.
          J.S.
          • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.11.02, 23:23
            Racja, cieszę się, masz zupełną racje, ale wiem czego chcę, tylko nie wiem jak
            to wszystko zorganizować!!!! A co do nocy poślubnej nie mam wątpliwości,
            dziękuję za troskę. :))))
            Pozdr
            Aterka1
          • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.11.02, 23:24
            Racja, cieszę się, masz zupełną racje, ale wiem czego chcę, tylko nie wiem jak
            to wszystko zorganizować!!!! A co do nocy poślubnej nie mam wątpliwości,
            dziękuję za troskę. :))))
            Pozdr
            Aterka1
        • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.02, 23:57
          Co do miasta, to różnice w cenach też bywają duże, musisz się sama zorientować.
          Co do szczegółów, to najlepiej rozpytać lokalnie - wśród znajomych, gdzie byli
          (czy sami organizowali) wesele, jaka była kapela. Lepiej mieć sprawdzone
          adresy. Co do kiecek - rozrzut jest szalony. Moja znajoma np. prowadzi komis
          sukien - ma wiele kreacji po ok. 500 - 600 zł. Sama sprowadzała suknię + surdut
          z cylindrem z Paryża za jakieś koszmarne pieniądze. W ogóle to był ślub wart
          zapamiętania. Pogoda dopisała, kościół ładny, ksiądz wygłosił bardzo ładne
          kazanie, ktoś grał na skrzypcach Ave Maria, limuzyna itd. Dodam, że mieli
          fenomenale zdjęcia ślubne w Wilanowie, ale zapłacili za sesję u profesjonalisty
          2,5 tys (chyba ze 100 fotek). Nie każdego stać na taką oprawę. Jeszcze jedna
          rada - postarajcie się wynegocjować w restauracji taki wariant, że ostateczną
          liczbę gości podacie np. 2 dni przed weselem (jeśli ktoś np. zachoruje nie
          będziecie musieli płacić). Nie ma nic bardziej wkurzającego niż goście, którzy
          potwierdzają przyjście i nawalają w ostatniej chwili. Podkreślam z własnego
          doświadczenia - iddźcie np. na ślub w upatrzonym kościele i posłuchajcie jak
          ksiądz prowadzi mszę. Niektórzy naprawdę odwalają chałturę i całe wrażenie
          pryska jak się słucha nudnego i przydługiego monologu bez ładu i składu zamiast
          kazania.
        • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.02, 23:58
          Co do miasta, to różnice w cenach też bywają duże, musisz się sama zorientować.
          Co do szczegółów, to najlepiej rozpytać lokalnie - wśród znajomych, gdzie byli
          (czy sami organizowali) wesele, jaka była kapela. Lepiej mieć sprawdzone
          adresy. Co do kiecek - rozrzut jest szalony. Moja znajoma np. prowadzi komis
          sukien - ma wiele kreacji po ok. 500 - 600 zł. Sama sprowadzała suknię + surdut
          z cylindrem z Paryża za jakieś koszmarne pieniądze. W ogóle to był ślub wart
          zapamiętania. Pogoda dopisała, kościół ładny, ksiądz wygłosił bardzo ładne
          kazanie, ktoś grał na skrzypcach Ave Maria, limuzyna itd. Dodam, że mieli
          fenomenale zdjęcia ślubne w Wilanowie, ale zapłacili za sesję u profesjonalisty
          2,5 tys (chyba ze 100 fotek). Nie każdego stać na taką oprawę. Jeszcze jedna
          rada - postarajcie się wynegocjować w restauracji taki wariant, że ostateczną
          liczbę gości podacie np. 2 dni przed weselem (jeśli ktoś np. zachoruje nie
          będziecie musieli płacić). Nie ma nic bardziej wkurzającego niż goście, którzy
          potwierdzają przyjście i nawalają w ostatniej chwili. Podkreślam z własnego
          doświadczenia - iddźcie np. na ślub w upatrzonym kościele i posłuchajcie jak
          ksiądz prowadzi mszę. Niektórzy naprawdę odwalają chałturę i całe wrażenie
          pryska jak się słucha nudnego i przydługiego monologu bez ładu i składu zamiast
          kazania.
        • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.02, 00:00
          Co do miasta, to różnice w cenach też bywają duże, musisz się sama zorientować.
          Co do szczegółów, to najlepiej rozpytać lokalnie - wśród znajomych, gdzie byli
          (czy sami organizowali) wesele, jaka była kapela. Lepiej mieć sprawdzone
          adresy. Co do kiecek - rozrzut jest szalony. Moja znajoma np. prowadzi komis
          sukien - ma wiele kreacji po ok. 500 - 600 zł. Sama sprowadzała suknię + surdut
          z cylindrem z Paryża za jakieś koszmarne pieniądze. W ogóle to był ślub wart
          zapamiętania. Pogoda dopisała, kościół ładny, ksiądz wygłosił bardzo ładne
          kazanie, ktoś grał na skrzypcach Ave Maria, limuzyna itd. Dodam, że mieli
          fenomenale zdjęcia ślubne w Wilanowie, ale zapłacili za sesję u profesjonalisty
          2,5 tys (chyba ze 100 fotek). Nie każdego stać na taką oprawę. Jeszcze jedna
          rada - postarajcie się wynegocjować w restauracji taki wariant, że ostateczną
          liczbę gości podacie np. 2 dni przed weselem (jeśli ktoś np. zachoruje nie
          będziecie musieli płacić). Nie ma nic bardziej wkurzającego niż goście, którzy
          potwierdzają przyjście i nawalają w ostatniej chwili. Podkreślam z własnego
          doświadczenia - iddźcie np. na ślub w upatrzonym kościele i posłuchajcie jak
          ksiądz prowadzi mszę. Niektórzy naprawdę odwalają chałturę i całe wrażenie
          pryska jak się słucha nudnego i przydługiego monologu bez ładu i składu zamiast
          kazania.
          • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 03.11.02, 00:04
            Brie, na rękach będę Cie nosić za te rady, dzięki Ci bardzo!!!
            • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.02, 00:35
              Dodam jeszcze jedno, choć może nie jest to miły wątek. Jak przypuszczam, za
              całą imprezę płacą rodzice. Jeśli moge radzić, najlepiej niech ustalą z
              przyszłymi tesciami proste zasady - kto za co płaci. Najczęściej teraz bywa
              tak, że każdy płaci za "swoich" gości, choć jeszcze pokutuje pogląd, że wesele
              wyprawiają rodzice panny młodej. U mojej siostry była mała aferka, bo my mamy
              nieliczną rodzinę, a jej teść rozszalał się (licząc na to że moi starzy
              wszystko sponsorują), że zaczął spraszać jakieś pociotki, których mój szwagier
              nie widział na oczy od wczesnego dzieciństwa. Nagle wyszło że naszej rodziny
              jest 30 osób, jego - 90 (z tego duża część takich, co to by ich na ulicy nie
              poznał). Jak przyszło do podziału kosztów, nagle się okazało, że wcale nie jest
              taki rodzinny. Zresztą, jakby nie liczyć, koszty takiej imprezy są tak duże, że
              rozsądniej jest się ograniczyć, a forsę przeznaczyć na coś bardziej istotnego,
              np. wkład na mieszkanie albo coś w tym stylu. Na tym tle zaręczyny to pestka.
              Sama mam ochotę np. zrobić taki numer jak koleżanka z pracy - wyjechali gdzieś
              na egzotyczne wakacje i tam wzięli ślub w lokalnej tradycji po indonezyjsku.
              Pozdrawiam.
            • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.02, 00:36
              Dodam jeszcze jedno, choć może nie jest to miły wątek. Jak przypuszczam, za
              całą imprezę płacą rodzice. Jeśli moge radzić, najlepiej niech ustalą z
              przyszłymi tesciami proste zasady - kto za co płaci. Najczęściej teraz bywa
              tak, że każdy płaci za "swoich" gości, choć jeszcze pokutuje pogląd, że wesele
              wyprawiają rodzice panny młodej. U mojej siostry była mała aferka, bo my mamy
              nieliczną rodzinę, a jej teść rozszalał się (licząc na to że moi starzy
              wszystko sponsorują), że zaczął spraszać jakieś pociotki, których mój szwagier
              nie widział na oczy od wczesnego dzieciństwa. Nagle wyszło że naszej rodziny
              jest 30 osób, jego - 90 (z tego duża część takich, co to by ich na ulicy nie
              poznał). Jak przyszło do podziału kosztów, nagle się okazało, że wcale nie jest
              taki rodzinny. Zresztą, jakby nie liczyć, koszty takiej imprezy są tak duże, że
              rozsądniej jest się ograniczyć, a forsę przeznaczyć na coś bardziej istotnego,
              np. wkład na mieszkanie albo coś w tym stylu. Na tym tle zaręczyny to pestka.
              Sama mam ochotę np. zrobić taki numer jak koleżanka z pracy - wyjechali gdzieś
              na egzotyczne wakacje i tam wzięli ślub w lokalnej tradycji po indonezyjsku.
              Pozdrawiam.
              • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 03.11.02, 15:09
                Co do kosztów to będzie to bardziej na naszych barkach z jakimś wkładem (mam
                nadzieję) rodzicow i myślimy tak 50-50, liczę, że to oszczędzi nam jakiś
                lekkich przepychanek finansowych. Ale nawet nie umiem sobie wyobrazić jakiego
                rzędu to wszystko może być, czy da radę zamknąć się w 20 tysiącach?
                Pozdrówki
                Aterka1
                • Gość: brie Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.02, 13:21
                  Nie wiem, czy 20 tys. wystarczy. Zależy od miejsca i standardu. W Warszawie
                  wątpię (mam na myśli wesele w restauracji) + dodatki. Podejrzewam, że teraz
                  kosztuje to ze 200 zł od osoby, a gdzie reszta wydatków? Chyba że ktoś robi to
                  np. w wynajętej szkolnej sali z własnymi kucharkami. Wynajęcie samochodu
                  kosztuje nie mniej niż 500 zł! Za 200 za przystrojenie. Kapela - przynajmniej 2
                  tysiące. Suknia - do wyboru - można za 500, mozna za 3 tysiące. W sumie ciężko
                  podać końcową kwotę, bo jest masa niuansów i detali, ktore trudno przewidzieć.
                  Najlepiej popytać znajomych, na pewno ktoś w waszej miejscowości jest bardziej
                  na bieżąco. Zresztą wesela na 100 osób to duża impreza - skoro to głównie na
                  wasz koszt, to radziłabym się zastanowić i przeliczyć tych "niezbędnych".
                  Według mnie jeśli się nie ma zbyt dużo forsy na zbyciu, to nie ma sensu np.
                  zapraszac osób, które się widuje raz na 5 lat. Sama wolałabym zaprosić więcej
                  znajomych niż rodziny. A swoją drogą jeszcze jeden pomysł - moi znajomi zrobili
                  osobną imprezę dzień po weselu wyłącznie dla znajomych (po weselu zawsze
                  zostaje mnóstwo jedzenia). Wynajęli salę dyskotekową (w niedzielę to nie
                  problem), alkohol przynosili "dla siebie" goście, zabawa w młodym towarzystwie
                  i przy normalnej muzyce była z pewnościa lepsza niż przy przyśpiewkach
                  weselnych.
              • sublustris Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? 03.11.02, 23:29
                Ja robie taki numer, ze ze swoim facetem bierzemy slub w Las Vegas-bez nikogo
                w asyscie z rodziny-po prostu ucieczka na szybki i zwariowany cywilny.
                Lecz bedzie to emitowane na zywo tak ze kazdy siedzac w domu bedzie mogl nas
                ogladac. Jednakze to nie przeszlo tak latwo, rodzina pana mlodego niemal sie
                obrazila. Stanelo na tym ze za jakis czas bedzie normalne wesele, a z
                podzialem kosztow...zupelnie nie wiem jak to rozwiazac, kto za to bedzie
                placil. Moj narzeczony chce zaprosic conajmniej z setke swoich znajomych (nie
                liczac jego rodziny-ok 50 osob)(znajomych wiekszosci nie znam ) Z mojej strony
                jak sie zjawia rodzice to bedzie dobrze.
                • Gość: J.S. Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: proxy / *.hemocleanse.com 04.11.02, 15:26
                  Czytajac powyzsze posty doszedlem do wniosku ze to zadna przyjemnosc raczej
                  ogromny "bol glowy" co wiecej moze doprowadzic do wielkich podzialow w
                  rodzinie. O pieniadze ludzie walcza bardzo zazarcie. Takie wyrzeczenie by
                  pokazac sie przez kilka godzin w bialej dlugiej sukni.
                  Czy ktos sie zastanowil ile jest sposobow by lepiej spozytkowac te pieniadze?
                  Inne wyjscie zycie na "kocia lape".
                  Pozdrawiam,
                  J.S.
                  • sublustris Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? 04.11.02, 16:47
                    Gość portalu: J.S. napisał(a):

                    O pieniadze ludzie walcza bardzo zazarcie. Takie wyrzeczenie by
                    > pokazac sie przez kilka godzin w bialej dlugiej sukni."

                    ...miales na mysli :"w czarnym garniturze?"- ja o biala suknie sie nie prosze
                    i ucieczka daleko, bez ceremonii byla moim pomyslem. Si tacuisses, philosophus
                    mansisses :-/
                  • Gość: atra1 Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 04.11.02, 20:32
                    Pewnie, że wielki zawrót głowy i racja, że niby tyle szumu i pieniędzy
                    wydanych przez krótki występ w białej kiecce. Ale to nie do końca o to chodzi,
                    bo rodzina wreszcie się spotka, niektórzy rzezcywiście po latach, a poza
                    tym... jakoś zawsze mi się marzyło, że wszystko będzie w ten dzień takie
                    idealne, zapięte na ostatni guzik. Wiadomo, że życie jakie jest takie jest -
                    są spięcia, awanturki, problemy, generalnie obrazek daleki od ideału, ale,
                    jeden taki dzień, taki jaki sobie dany delikwent/ka wymarzył/a się nam należy.
                    Tym bardziej,że, hehe, czasami taki ślub to dla niektórych koniec "dobrych
                    czasów" i "wolności", więc tym bardziej należy odpowiednio zabalować ;))))))
                    Pozdrówki
                    Aterka1
    • Gość: dorota Re: zaręczyny & ślub - czym to sie je???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 17:32
      mam złą wiadomość. Tego się nie je. Bo potem robi się niedobrze.
Pełna wersja