diegoa1
16.01.06, 00:53
Wiem,ze juz tent temat był,ale znowu odzył, dzisiaj...
Przypomne
ONA wyznaje katolicyzm z cała rodzina, a JA nie jestem katolikiem-
własciwie ani ateista ani katolik,taki agnostyk,poszukujacy(nawet moze
deista)...
Chrzest,komunia,bierzmowanie-wszysko to mam.
Jesteśmy ze soba od 3 miesięcy, zycie seksualne dobrze nam sie układa,juz mam
to dawno za soba:)
Ale teraz dziewczyna mówi,zebym sie zdesydował czy chcę się nawracać,czy chcę
byc katolikiem,bo jesli nie,to ona sobie tego tak nie wyobraza...
Jednym słowem-juz wiecei o co chodzi.
Poza tym ona pochodzi z katolickiej, konserwatywnej rodziny ze wsi.
A ja z miasta.
Ale PROBLEM to to,ze naprawde ja czuję do niej DUZE UCZUCIE, i jesli on
astawia mi takie warunki to ja nie wiem,czy ona DO MNIE TEZ czuje to samo.
Bo jak nie ma kwestii religii to widze ze do mnie DUZO czuje,i ja do niej
tez.Jest wspaniale:)Potwierdza to i czynami i słowami...
A chodzi o to,ze ja czuje,ze moge sie nawrócić,tzn jestem naprrawde w stanie
uwierzyc w Boga,ale do katolicyzmu (polskiego) jestzcze mi duuuuzo brakuje.
I MAM PYTANIA:
Czy gdyby COS naprawde do mnie czuła,to by nie stawiała mnie w takiej
sytuacji???(BO nie wymaga sie takich rzeczy od kochanej osoby) ( i moze tak
bardzo nie czuje,a religia jest pretekstem do tego zeby nie byc razem)
Czy tez te jej wymagania swiadcza o tym,ze naprawde do mnie COS czuje???
Naprawdę proszę Was o roztropne rady i dzięki z góry.
(Bo czy ona wyolbrzymia problem religii czy ja go za bardzo bagatelizuje???)