inquisition
24.01.06, 09:41
Wszyscy pamiętamy jak błędne były prognozy wyborów najpierw do sejmu, a potem
na prezydenta.
Nie znam się na statystyce, ale wiem, że istnieje takie coś (nie wiem czy to
poprawnie nazwałem) współczynnik korygujący, który "poprawia" prognozę.
Ankieterzy chodzili głównie po miastach (i to większych) omijając rzadziej
zaludnione wsie. Tymczasem wiadomo że:
1) Na wsiach ludzie są gorzej wyedukowani (mamy dokładne dane na ten temat)
2) Wiemy ludzie z jakim wykształceniem głosują na daną partię
Uwzględniając te dane można było osiągnąć dużo dokładniejsze wyniki, ale po
co się przemęczać?