Dodaj do ulubionych

nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!!

05.02.06, 16:52
Moi sąsiedzi z klatki regularnie urządzają karczemne awantury i biją dziecko.
Mieszkają w malutkim, zapuszczonym lokalu komunalnym (18 m2 bez przedpokoju,
stąd słychać ich na całych schodach; w mieszkaniu jest gniazdo prusaków, w
nocy dziesiątkami wychodzą ze szpary pod drzwiami – w reszcie klatki udało się
je zlikwidować, nawet w zsypie, ale pewnie nie na długo... – fajne warunki
sanitarne).
Dzisiaj znowu bili dziecko, płacz i przekleństwa na cały dom, więc zadzwoniłam
po policję. Ponieważ dzielnica jest nieciekawa, a sąsiedzi – sądząc z tych
wrzasków - agresywni, zastrzegłam sobie anonimowość. Policja poprosiła tylko o
mój nr domofonu, żeby wejść znienacka, co wydawało mi się sensowne, więc nr
podałam. No i po kwadransie zrobili co? Oczywiście wydarli się do domofonu (na
pół podwórza) „pani nas wzywała?”, a potem przyszli prościutko do mnie... I od
progu bardzo oficjalnym tonem zażyczyli sobie, żebym natychmiast zamknęła psa
w łazience, bo ich ugryzie... Miłe z ich strony, że tak dzielnie wpadli
porządzić się w moim własnym mieszkaniu... Poczułam się jak w starej
anegdocie: „był zamieszany w sprawę kradzieży roweru”.
Czy oni naprawdę nie mają za grosz wyobraźni??????
To nie jest pierwsza taka historia – w ubiegłym roku byłam świadkiem porwania,
też zadzwoniłam pod 997, ale nie pomyślałam o zastrzeżeniu anonimowości, więc
policja przesłuchała mnie na środku podwórza, na oczach stada miejscowych
dresiarzy, którzy, kiedy tylko zawróciłam do domu, postanowili ze mną
porozmawiać... Zwiałam do radiowozu, na szczęście jeden jeszcze stał na
miejscu, policjanci usiłowali zlekceważyć sprawę i dopiero na moje usilne
prośby odwieźli mnie okrężną drogą do domu (oczywiście chcieli zaparkować
przed samą bramą, świetny pomysł – mieszkałam 100 metrów od miejsca porwania i
dresów, w okolicy, w której wszyscy się znają). Tydzień spałam z siekierą pod
poduszką, nikomu nie życzę. Zaraz potem na szczęście się przeprowadziłam.
Tym razem pani z 997 przeprosiła mnie za całą sytuację, sprawdziła, czy
przyjmujący zgłoszenie zanotował, że proszę o anonimowość (zanotował) i
powiedziała, że funkcjonariusze są młodzi, więc zachowali się niewłaściwie.
Super, prawda?
Oczywiście można powiedzieć, że panikuję, ale skąd mam wiedzieć, czy menel,
który bije własne dziecko, nie odwdzięczy mi się pobiciem, podpaleniem
mieszkania itp.? Nawet jeśli nie, czeka mnie teraz w najlepszym razie kilka
tygodni stresu. Zanim ktoś tu napisze „przesadzasz”, niech się postawi w mojej
sytuacji.
Na zdrowy chłopski rozum po tych dwu historiach powinnam sobie obiecać, że
nigdy więcej nie wezwę policji. Z drugiej strony to żadna przyjemność mieć
(za)katowanego dzieciaka na sumieniu, a poza tym jeśli ja nie będę reagować,
któregoś dnia inni też nie zareagują, kiedy jacyś degeneraci będą bili mnie.

Bardzo dziękuję za ten dylemat sprawnej stołecznej policji.
Obserwuj wątek
      • anmar123 Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 05.02.06, 21:28
        Znajomy miał włam do domku letniskowego. Zresztą nie tylko on. Inni w okolicy
        też. Zgłoszenie na policję. Policja złapała włamywaczy-złodziei. Rozprawa w
        sądzie. Zawiadomienie o rozprawie dostał. Na zawiadomieniu nazwisko i adres
        jego i pozostałych poszkodowanych. Oraz adres włamywacza: "Zakład Karny w ...".
        Po rozprawie włamywacz lub jego kolesie mogą się rozliczyć ze skarżącymi.
        Jak sąd przestrzega ustawy o ochronie danych osobowych???
        Zgodnie z w.cyt. ustawą organizacje pożytku publicznego (fundacje) wysłać
        podziękowań osobom, które wpłaciły jakąś kwotę na rzecz tej organizacji!
        Paranoja!!!
        • truten.zenobi Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 07.02.06, 21:00
          niedawno w bodajże "uwadze" był podobny temat
          matka znalazła u syna narkotyki
          zgłosiła to na policję chłopak sypną dilera i... policja poinformowała dilera
          kto go wsypał. Po paru miesiącach zastraszania chłopak zniknął, policja
          oczywiście nie raczyła pomóc matce i całą sprawe bagatelizowała!

          Dodajmy w tym momencie że komendant policji nie widział nic złego wpodaniu do
          wiadomości bandytów danych personalnych 16 letniego chłopca!!!!!!!!!
    • Gość: Matylda Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:21
      Domyślam się co czujesz! Ja jestem tą osobą w bloku, która najczęściej dzwoni
      po policję. Ostatnio w nocy włamali się do 18 z 30 piwnic. Do mojej wprawdzie
      nie ale wysłałam rano męża do piwnicy no i pierwszy zauważył. Zazwyczaj nie
      podaję swoich danych i nikt mnie o nic nie pyta. To co zrobili Tobie to
      dziecinada. Tak policja nie ma prawa się zachować. Gdybyś chciała możesz
      wyciągnąć konsekwencje.
    • Gość: emigrant może to i idiotyczne rozwiązanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:50
      ale ja wyjeżdżam z Polski na stałe

      wiem, że początek nie na temat, ale właśnie policja jest jednym z powodów,
      dlaczego uciekam stąd

      kiedyś sześciu wyrostków otoczyło mnie, kiedy wychodziłem z biblioteki - bo
      akurat na jej schodach mają miejsce spotkań - dobzre im się widac na nich siedzi.
      Ponieważ to były jeszcze dzieciaki - jakieś 12 - 13 lat, więc nawet sie nei
      zmartwiłem (mam 29 lat) - ale szybko mi zrzedła mina, jak zaczęli do mnie
      agresywnie dojeżdżać z tekstami typu: wyskakuj z kasy profesorku itp.
      Oczywiście na próbę zlekceważenia ich zareagowali wyciągnięciem noża i
      przystaiwnia go do mojego brzucha - wtedy już się natychmiast poddałem i dałem
      dzieciakom całe 10 zł, które miałem
      oczywiście jeszcze przegrzebali mi plecak, ale na szczeście były w nim tylko te
      nieciekawe ksiązki z biblioteki - nie wziąłem akurat komórki i innych dokumentów
      oprócz karty bibliotecznej.

      W te pędy na policję, gdzie oczywiście spędziłem grubo ponad 3 godziny, cały
      czas dając do zrocumienia, że jestem w stanie im pokażać wszystkich, co do
      jednego, jesli tylko ich zobaczę - pewnie nie odeszli jeszcze daleko od tej
      biblioteki...

      na próżno

      dzisiaj widuję ich całych i zdrowych, usmiechniętych, nadal często
      przesiadujacych na schodach biblioteki
      nie rozpoznają mnie, nie pamietają albo nie chcą - w końcu byłem tylko jedną z
      wielu ofiar rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia - dla nich to pewnie
      codzienność...


      no cóż,
      nie chcę, żeby moje dzieci rosły w takim środowisku, tym bardziej, że w polsce
      nie mam szans na zmianę miejsca zamieszkanai, a w anglii już znalazłem calkiem
      fajną pracę i mieszkanie w nienajgorszej dzielnicy, więc jestem tutaj ostatnie
      parę tygodni...

      ale ta historia nie jest jedyna przyczyn, dlaczego wyjeżdzam, tak mi się tylko
      skojarzyło
      • yeti007 Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 05.02.06, 22:31
        Racja, ale nie miałam pod ręką numeru tel. niebieskiej linii, dopiero później
        znalazłam w necie i okazało się, że w niedzielę można się tam dodzwonić tylko do
        16-tej. Zresztą policja ZAGWARANTOWAŁA mi anonimowość, no i wysłała patrol
        natychmiast, tak było po prostu najszybciej.
        Zresztą teraz to juz po herbacie.
    • Gość: Mari Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 12:48
      Moj znajomy popelnil przestepstwo - nie chcialam z roznych powodow zglaszac
      tego na policje i w sumie nawet bym to olala ( przestepstwo raczej malego
      kalibru ) gdyby nie to,ze w jednej z gazet reklamowal sie ,,anonimowy,,
      telefon policji do zglaszania przestepstw.Skoro anonimowy skusilam sie,zeby z
      niego skorzystac.I co? Zanim jeszcze opowiedzialam o calej sprawie
      przyjmujacy ,,anonimowy,, telefon policjant zaczal mnie wypytywac o moje dane
      osobowe: jak sie nazywam (imie i nazwisko) adres zameldowania itp. Nie wiem
      jak sie ma wypytywanie o dane osobowe osoby zglaszajacej do ,,anonimowosci,,
      Osoba ktora chce i nie boi sie o dane osobowe idzie po prostu na policje-reszta
      wlasnie dzwoni na rzekomo anonimowy telefon,a tam i tak jest wypytywana o dane
      osobowe.
    • water7 Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 06.02.06, 14:43
      spróbuj z błękitną linią bo szkoda dziecka. też miałam taką sytuację z tym że
      sąsiad alkoholik bardzo utrudniał życie mnie i dzieciom bo mąż w pracy ale
      udało nam się to bardzo łatwo rozwiązać po bliższym zspotkaniu z mężem mym
      sąsiad stał się miły i uprzejmy nawet pijany.tyle że my mieszkamy w całkiem
      dobrej dzielnicy więc sytuacja łatwiejsza a policjanci to h... więc lepiej
      omijać bo narobią ci problemów
    • tomash8 Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 06.02.06, 14:49
      Czasem mam wrażenie, że policja w tym śmiesznym kraju jest po to żeby się
      dopieprzać do pożądnych ludzi. Załatwienie czegokolwiek z tą instytucją w sposób
      normalny graniczy z cudem.
      Np, moja znajoma dostała nie tak dawno 100 zł. mandatu za to, że ni mniej ni
      więcej sobie szła. Pan władza stwierdził że widział jak niosła puszke z piwem i
      wyrzuciła ją do śmietnika na jego widok. Autentycznie.
    • Gość: też wyjeżdżam mam kolegę policjanta IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:48
      płakac się chce, jak słyszę, co on opowiada
      przeszedł chyba zupełne pranie mózgu, albo może raczej totalne odmóżdżenie - bo
      teraz to on już zupełnie sam nie myśli

      powoli przestaje mi sprawiac przyjemność spotyklanie się z nim i rozmawianie na
      jakikolwiek temat

      żenada

      natomiast kiedy mieszkałem w Anglii tak się akurat złożyło, że moim sasiadem był
      policjant - murzyn, ogromny, barczysty

      był jednym z najinteligentnijeszych ludzi, jakich spotkałem, o wszystkim mozna
      było z nim pogadać, oprócz tego oczywiście niepozbawiony zdrowego rozsądku i
      uprzejmy jak mało który murzyn wobec polaka - więc dlatego też zastanaiwam się
      nad powrotem tam, gdzie czułem się bezpieczny nawet o północy w parku - i nie
      byłem tam po to, żeby chlac wódę i okradać zwykłych obywateli, jak to jest w
      modzie w polsce - acha - u nas jeszcze kopie się bezdomnych - ale po to, zeby
      pooglądać gwiazdy, bo park był spory i swiatla miejskie nie przeszkadzaly w tak
      duzym stopniu jak gdzie indziej w marzeniach gwiezdnych

      echhhh
      to bylo miłe życie
    • Gość: brak_pomysłu Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! IP: *.devs.futuro.pl 07.02.06, 16:42
      Mój ojciec był kiedyś świadkiem jak pod oknem jego pracy (dodam że pracował na
      Brzeskiej - Warszawiacy będą wiedzieć o jaki rejon chodzi)złodzieje okradają
      samochód. Zadzwonili z kolegami na policję jak prawi obywatele i co usłyszeli
      od policjanta? Czy pan nie ma co robić w pracy tylko wyglądać przez okno???
      Mój ojciec zaniemówił...
      Taką to właśnie mamy policje...
      • Gość: kasik Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 17:24
        To ja Wam opowiem, jak to wezwałam policję, kierowana obywatelskim odruchem.

        Mieszkam w Warszawie na Muranowie - to teren byłego getta warszawskiego.
        Nieopodal stoi Pomnik Bohaterów Getta, który odwiedza chyba każda żydowska
        wycieczka przyjeżdżająca do Polski i wiele innych grup turystów z całego świata.

        Historia działa się wówczas, gdy w mediach ostrzegano przed zagrożeniem
        terrostystycznym, pojawiały się głosy, że istnieje ryzyko ataku na Polskę - to
        chyba był okres przedświąteczny, bo było zimno, a poza tym apelowano o
        zachowanie szczególnej ostrożności w takich miejscach, jak kościoły. Wydaje mi
        sie zresztą, że było to niewiele po tym, jak Polska zaangażowała się w wojnę w
        Iraku.

        Otóż pewnego dnia, wracając nie wiem skąd, przechodziłam przez uliczkę przy
        wspomnianym pomniku, na której zwykle parkują autokary z turystami. Na samym
        jej środku leżało tekturowe pudło, które mnie - tłumaczowi wydało się
        interesujące, ponieważ nie tylko "sobie leżało na środku", ale napisy na nim
        były ewidentnie w języku arabskim. Dość rozsądnie pomyślałam sobie, że rzadko
        na teren byłego getta żydowskiego przyjeżdżają Arabowie (mieszkam tu już parę
        lat) i że zazwyczaj tryści nie śmiecą w aż tak paskudny sposób (pudło o
        wymiarach 40x40x40 cm, oczywiście mniej więcej).

        Wróciłam do domu, ale myśl o tym nie dawała mi spokoju. Domyślacie się, że
        przyszła mi na myśl bomba, albo coś równie terrorystycznego. Niewiele myśląc,
        znalazłam numer do lokalnego komisariatu i zadzwoniłam. Nie chciałam dzwonić na
        997 i blokować linii, z której może chcieć skorzystać ktoś bardziej
        potrzebujący, a zależało mi też na tym, by zareagowali policjanci, którzy są
        najbliżej - bo szybciej. Przez telefon powiedziałam, co widziałam i nie wdając
        się w możliwe interpretacje, poprosiłam, żeby sprawdzono, co to jest.

        Rzeczywiście, za kilka minut podjechali, zadzwonili domofonem i poprosili,
        żebym zeszła na dół. Zabrałam dokumenty, wdziałam kurtkę... Panowie policjanci
        przywitali mnie hasłem: "Dokumenty proszę!". Oczywiście wylegitymowałam się,
        jak przystoi obywatelowi. I od razu zaczęło się śledztwo: "Co pani widziała?".
        Powiedziałam. "Kiedy pani widziała?". Powiedziałam. "Jak długo tu pani
        mieszka?". Powiedziałam. Po kilku innych pytaniach padło to, co mnie powaliło
        na kolana: "A jak pani myśli, co tam w środku jest?"...

        Uprzejmie powiedziałam, że nie jestem od myślenia, bo nie wiem, nie zaglądałam,
        nie mam ochoty zaglądać, ale pomyślałam, że warto, żeby wiedzieli o takim czymś.

        Jedziemy na miejsce! - padło hasło. - Ależ możemy się przejść, to niedaleko. -
        odparłam. - Absolutnie nie! Musimy pojechać, bo i tak trzeba będzie wrócić po
        radiowóz. - przekonywał mnie policjant.

        Wsiedliśmy i przejechaliśmy te 200 metrów. Pudło, jak stało, tak stało na
        środku jezdni... Panowie pytają, czy to to pudło. - Tak, to własnie to. Już
        chciałam wysiadać, pójść do domu, a im zostawić sprawę do dalszego zbadania,
        gdy policjant-kierowca dodał gazu... i przejechał pudło!

        Gdybym była leciwą staruszką, pewnie posikałabym się na tym plastikowym
        siedzeniu radiowozu... A tak, zmiękły mi kolana, zaniemówiłam i po raz pierwszy
        od dawna podziękowałam Bogu, że nie zdarzyło się najgorsze.

        Panowie yntelygenci-polycjanci mieli ubaw z mojej miny, ale mnie do śmiechu nie
        było. Nawet nie podwozili mnie pod dom. Chciałam jak najszybciej wysiąść z
        samochodu i wracać do domu, zapalić papierosa i więcej nie dzwonić na policję.

        Długo potem zastanawiałam się z mężem, czy nie opowiedzieć tej historii w
        telewizji, ale pomyśleliśmy, że to i tak byłaby kropla w morzu głupoty naszj
        policji. Niech mnie Bóg broni przed ich pomocą!
      • yeti007 Re: nigdy więcej nie zadzwonię po policję!!!! 07.02.06, 19:28
        Dałam już znać niebieskiej linii i napisałam do rzecznika policji (na stronie
        komendy stoł. jest podany TYLKO mail rzecznika - też zabawnie).
        Do Brzeskiej mam rzut beretem, może po prostu policjanci uważają, że na Pradze
        Północ szkoda ich cennego czasu na takie duperele jak bicie dzieci, kradzieże
        samochodów czy zapewnienie anonimowości.
    • truten.zenobi Znam parę takich "historyjek"... 07.02.06, 20:54
      najbardziej mnie wkurza jak w telewizji czy innych mediach panowie policjanci
      (najczęściej po jakiejś tragedi) obwiedszczają całemu światu jacy to oni
      dzielni, chetni do pomocy, gotowi i profesjonalni tylko nikt ich wpore nie
      wezwał, nikt nie zadzwonił znieczulica i wogóle....
    • syrena15 O biciu dziecka zgłoś w szkole! 08.02.06, 00:44
      O biciu dziecka zgłoś w szkole lub w przedszkolu, chyba że jest jeszcze
      mniejsze no to zadzwoń może do dyrekrora jakiegoś domu dziecka i on Ci doradzi
      gdzie interweniować. I nie rezygnuj z pomocy temu dziecku- biedne dziecko jest
      bite, nieszczęśliwe, samotne i takie bezbronne... Zrób coś koniecznie zanim
      będzie za poźno!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka