dzieci nie żyją, matki nie płaczą

21.02.06, 23:57
Reportaż o znanej sprawie ginekologa R. i trzech matkach, których dzieci
straciły życie, lub zdrowe życie. Nie rozstrzygam teraz o winie. Chcę tu o
czym innym.

Spokój do jakiego zmusiły się te kobiety przed kamerą przeraził mnie. One już
wiedzą, że gdyby uroniły choć jedną łzę, zostałyby oskarżone o histerię,
szantaż emocjonalny, niestabilność uczuciową i wszystkie inne plagi!
Wiedziały, że żeby wogóle ktoś tego słuchał muszą opanować wszelkie emocje,
oddzielić je od siebie i udawać automaty. To się nazywa "obiektywizm".

Jakim strasznym jesteśmy społeczeństwem. Przecież matka ma do cholery prawo
płakać nad nieszczęściem dziecka! Przecież emocje nie wykluczają logicznego
myślenia.

Czy kogoś wkurza to tak jak mnie?
    • 3promile Re: dzieci nie żyją, matki nie płaczą 21.02.06, 23:59
      A może jakiś link albo cós? Sądzisz, że wszyscy oglądają/słuchają/czytają to, co ty?
      • twoinone Re: dzieci nie żyją, matki nie płaczą 22.02.06, 00:35
        3promile napisał:

        > A może jakiś link albo cós? Sądzisz, że wszyscy oglądają/słuchają/czytają to, c
        > o ty?


        Mea culpa! Ale znaleźć już nie mogę. Kilka razy trafiłam na to w sieci, a dziś
        widziałam reportaż. Chodziło o sprawę trzech matek, które skarżą do sądu lekarza
        o spowodowanie w czasie porodu tragicznych w skutkach obrażeń u ich dzieci.
        M.in. poprzez stosowanie niepraktykowanego już wyciskania dziecka poprzez nacisk
        na brzuch. Ale naprawdę nie o to mi w tym momencie chodzi, jaka to była
        historia, czy lekarz winny, itd. Chodzi mi o kamienne twarze matek, które mówią
        o śmierci lub kalectwie swoich dzieci.

        Chodzi mi o to, co już kilka razy w innych sytuacjach widziałam, że kobiety nie
        mogą reagować normalnie, bo są lekceważone. Muszą pokonać najbardziej naturalne
        ludzkie odruchy emocjonalne (macierzyństwo to wielkie emocje, a tragedia matki
        to emocje nieopisane), żeby dano im prawo głosu. To mi się wydaje smutne i
        niesprawiedliwe.
        • dorianne.gray Re: dzieci nie żyją, matki nie płaczą 22.02.06, 00:54
          Bierzesz pod uwagę to, że jak się na co dzień żyje z tragedią, to się z nią po
          prostu oswaja? Tragedia nadal jest straszna, ale my już się na to trochę
          uodparniamy, inaczej nikt nie dałby rady psychicznie wytrzymać. Mówię z
          własnego doświadczenia i z obserwacji.
          Widziałam fragmenty tego reportażu, były tam emocje i powstrzymywane łzy. W
          życiu jednak nie jest tak jak w filmie, nie ma co robić z życia melodramatu.
          Nikt nie jest w stanie płakać miesiącami 24 h/d.
          • twoinone Re: dzieci nie żyją, matki nie płaczą 22.02.06, 15:29
            dorianne.gray, masz oczywiście dużo racji, a ja za nic nie chciałabym, żeby to
            zabrzmiało jak zarzut pod adresem bohaterek programu! Nie życzę nikomu płaczu
            24h/d. Ale wydaje mi się, że w sytuacji przypominania tragedii np. przy rozmowie
            z reportere, naturalna reakcja to są powracające emocje, opanowanie - to reakcja
            wymuszona (zresztą sama zauważyłaś powstrzymywane łzy). To co innego niż
            oswojenie (błogosławione zresztą). A mnie uderzyło to, że one opanowywały się po
            to by ktoś ich wysłuchał.

            Ale pewnie się czepiam.
            • Gość: ann Re: dzieci nie żyją, matki nie płaczą IP: *.chello.pl 22.02.06, 16:29
              bo to jest męski świat... ten w którym żyjemy
              chyba rozumiem, o co Ci chodzi. tu powstaje jednak pytanie: a gdzie są ojcowie
              tych córek? tak jak świętym prawem zrozpaczonej matki jest płakać i dawać upust
              emocjom, tak świętym obowiązkiem ojca jest walczyć i dochodzić praw dziecka,
              wszędzie, za wszelką cenę, do skutku...
              a więc - gdzie są mężczyźni?
              wszystko do góry nogami, słowo daję...
Pełna wersja